IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Boisko do piłki nożnej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   02.11.12 20:29

Law dokuśtykał do boiska. Czemu tu? Wielki plac, wszędzie zielono od trawy, a do tego blask słońca. Idealne miejsce na relaks, plaża też by pasowała, ale za daleko mu było żeby na Nią iść. Musiał trochę odczekać i odpocząć, a później złapać Igora, żeby spojrzał na jego rany.
-Pojebane to wszystko.
Stwierdził podnosząc koszulkę, po czym ściągnął bandaż. Chciał obejrzeć, czy wszystko jest w porządku. Nie wyglądało w porządku, ale przynajmniej rana się nie otworzyła jeszcze bardziej. Drania zawsze nie było w gabinecie, kiedy sytuacja akurat tego wymagała. Ale dlaczego Lawa to nie zdziwiło?
Wgramolił się na trybuny i rozsiadł w jednym z krzesełek. Założył ręce za głowę, a wzrok skierował ku niebu, po czym zaraz zamknął oczy. Sielanka. Nie wyspał się tej nocy, więc był dość śpiący, co pozwalało mu na czerpaniu jeszcze większej przyjemności z leżeniu na słońcu. Chyba niedługo będzie musiał zwinąć się do pokoju. Wyciągnął aparat z kieszeni, bo telefon został zniszczony. Po co mu on? Będzie robił sobie sweet focie? Chciał po prostu sprawdzić godzinę.
-Jeszcze wcześnie...
Mógł jeszcze chwilę zostać, przynajmniej póki słońce świeciło. Nie ukrywał, że chętnie by z kimś pogawędził, w końcu można zanudzić się na śmierć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   02.11.12 20:40

Sakebi żyła nudą ostatnimi czasy. Ogólnie, nie miała niczego pożytecznego do roboty w swoim życiu, więc włóczyła się gdzie popadnie. Niedawno wróciła z leśniczówki, więc teraz była w lekko wilgotnej bluzce, przez którą wszystko z tego powodu prześwitywało. Jednak Saki była rasowym leniwcem, więc dla niej 500 metrów to za dużo, by podejść do pokoju i się przebrać.
Teraz kwestia, co robiła na boisku ? Przypałętała się tutaj całkiem przypadkiem. Najpierw połaziła po trybunach i pogapiła się w słońce, jednak i to jej się znudziło.
- Pieprzona szkoła, wydupie zakichane. - mruknęła pod nosem, stwierdzając, że na tym "Alcatraz" nie ma do roboty nic.
Jedynym twórczym zajęciem mogło być teraz oglądanie telewizji... Ale gdzie tu w ogóle jest telewizor ? I czy w ogóle jest. Bo jeżeli nie ma to teraz pozostało jej... plucie i łapanie, tudzież rozebranie się i pilnowanie ubrań.
Zeskoczyła z trybun na murawę i rozgladnęła się. Kupa trawska, zielono gdzie popadnie. Kopnęła leżący kamyk tak, że przeturlał się dobre pięć metrów do przodu, a ona stanęła na środku boiska. Pod bramką zauważyła piłkę do nogi. Podeszła i zaczeła ją podbijać stopami, ręcę trzymając w kieszeniach bluzy. Później chwilę z nią pobiegała i strzelała do bramki. Dobrze grała, kiedyś lubiła tak bawić się z bratem. Uch, nuda czasem sprowadza ludzi do dziwnych rzeczy...

_________________

Nie umiem zrobić nic, nie wiem jak to szło.
No i co, mniejsza z tym, młodość własne prawa ma!
Nie umiem zrobić nic, będzie potrzebny czas,
Dlatego w świecie tym istnieje więcej szans niż ta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   02.11.12 20:55

Słysząc gdzieś w oddali wypowiedź Sakebi nawet nie otworzył oczu tylko mruknął sobie pod nosem.
-Wcale nie jest tak źle...
W końcu wczoraj dużo przeżył i wcale się nie nudził. Umykanie śmierci z rąk to coś co Law kochał najbardziej, tyle razy igrał z nią, że nawet nie mógł zliczyć. Choć wcale teraz nie było mu za miło, bo wolałby być w pełni sprawny, to jakoś nie żałował. Rany, zagoją się a wspomnienia pozostaną mu na zawsze, no chyba, że dostanie amnezji ale to by była zupełnie inna bajka.
Jakieś puki, stuki zaintrygowało to tak Lawa, że musiał otworzyć oczy, ciekawość nie dawała mu spokoju. Co ujrzał? Znajomą mu dziewczynę, która biegała za piłką. Próbował sobie przypomnieć skąd ją kojarzy.
-Hej, czy to nie ona rozbierała się..?
To zdarzenie dość uderzyło mu w pamięć, ponieważ, pomyślał o czymś, a to się stało. Chętnie wskoczył by na boisko i zagrał razem z dziewczyną. Co prawda nie zwykł grać w piłkę, a bardziej w sporty kontaktowe jak football, czy też hokej. W końcu co to za sport kiedy nie można komuś przyłożyć. Niestety nie chciał na razie się wysilać, przynajmniej póki nie szyje ran. Pozostało mu uważnie przyglądać się poczynaniom Sakebi. Gdy ta ładnie trafiła, Law postanowił dać znać o sobie i zaczął klaskać. Oczywiście przy tym uśmiechając się.
-Brawo.
Powiedział prawie bez żadnych uczuć. Bo jakie mógł wyrazić uczucia? Gdyby się cieszył, to dziewczyna mogłaby uznać, że ten się z niej naśmiewa. Rozciągnął się. Czuł jakby się przebudził, bo w końcu zaczęło się coś dziać, niby nic wielkiego, ale zawsze jakiś ruch, coś na czym można zawiesić wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   02.11.12 21:10

Zdziwiła się sama z siebie. Była tu już dłuższy czas, wcześniej włóczyła się po trybunach sporą chwilę, a w ogóle nie zauważyła, że ktoś na nich siedzi. Nic nie ćpała, wykluczyła to od razu, więc sama siebie nie zrozumiała czemu nie spostrzegła chłopaka.
- Mózgu, lol ? - powiedziała do siebie, robiac minę wyrażającą jak bardzo była przepełniona zdziwieniem i tym całym absurdem. Kolejna dziwna rzecz - gadała coś do siebie. Nie żeby zdarzało jej się to po raz pierwszy... Ale jednak, to dziwaczne.
Ukłoniła się nonszalncko, jak damy z angielsiego dworu, kiedy on zaczął klaskać. Wyprostowała się i zlustrowała go od stóp do głów znudzonym wzrokiem. A co, lubiła się zgrywać. Nie często, zazwyczaj odwalała tą "znudzoną całym światem", jednak od czasu do czasu zdarzało jej się zrobić coś głupiego, lub coś, przez co później matka musiała ją odbierać z komisariatu policji.
- Wyczyn godny nagrody, co nie ? Nikt przecież nie umie strzelić do pustej bramki... - powiedziała, podchodząc bliżej trybun. Pokazała swoje równe zęby w cwaniackim uśmiechu i odgarnęła grzywkę z czoła.
- Co, znudziło ci się dobieranie do Fritz, czy dała ci kopa w dupę ? - zapytała, po czym parsknęła śmiechem, ilustrując sobie w myślach tą drugą sytuację. Jeśli tak się stało, to zaczęłaby żałować, że jej tam nie było.

_________________

Nie umiem zrobić nic, nie wiem jak to szło.
No i co, mniejsza z tym, młodość własne prawa ma!
Nie umiem zrobić nic, będzie potrzebny czas,
Dlatego w świecie tym istnieje więcej szans niż ta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   02.11.12 21:26

Dziewoja gadała sama do siebie, co go raczej nie dziwiło, no bo kto nie lubi sobie pomruczeć pod nosem? Law czasami sam praktykował takie czynności, lecz nie wśród ludzi. Gdy Sakebi ukłoniła się w jego stronę ten odwzajemnił tylko uśmieszkiem. Poprawił się na krześle, plastikowe niewygodne gówna, nie mogli dać tu wygodnych foteli? Ach tak nie mogli bo zaraz by je albo ukradli, albo po prostu poniszczyli. Gdyby takowe tu było to sam Law by się pokusił na jedne.
-Oj, ja bym na pewno nie strzelił, nie teraz.
Mówił szczerze, nie trafił by teraz do pustej bramki, nie dałby rady. A może jednak? Cóż jednak nie paliło mu się wbiegać na boisko.
-Powiedzmy, że w nagrodę dostajesz mój szczery uśmiech.
Wstał ze swojego miejsca u góry trybun i powoli kuśtykając zlazł na dół do Sakebi.
-Law Marshall...
Usiadł przed dziewczyną, na krzesełku. Wtedy wspomniała o Talii, jakoby nie patrzeć Talia nie wyrządziła mu nic złego, on sam się tak wyprawił. Przez swoje nieokrzesanie i dumę teraz był udupiony póki nie dorwie medyka. Warto było. Walka z niedźwiedziem na pięści? Szarpanie się z niedźwiedziem? Nie każdy ma okazję takie coś zrobić. Cóż na pewno było to o wiele bardziej emocjonujące niż skopanie jakiegoś przechodnia.
-Powiedzmy, że musiałem sobie zrobić przerwę z... - Jak określić to co się stało? - Przyczyn technicznych.
Pewnie teraz nadal by jej uprzykrzał życie, lub ewentualnie nie żył, gdyby nie to, że usnął w lesie. Podrapał się po głowie.
-A Ciebie tak bardzo dopadła nuda, że aż grasz sama?

_________________

xx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   02.11.12 21:42

- Nie strzeliłbyś ? To co ci takiego jest, że nie trafiłbyś do bramki ? Może masz ciężki przypadek zeza rozbieżnego ? - powiedziała, kiedy on schodził bliżej niej. Sama wskoczyła na trybuny, a kiedy on usiadł przed nią, przybliżyła twarz do jego tak blisko, że o mało nie stykali się nosami.
- Nie, nie widać, żebyś miał zeza. - stwierdziła, patrząc zbliżona w jego oczy. Po chwili wyprostowała się i usiadła obok. Nie lubiła tych siedzeń, jak dla niej miały za krótkie oparcia i w ogóle były tak wyprofilowane, że mógł na nich siedzieć tylko jakiś dzwonnik z Notredamme.
Saki nie znała wstydu. Znaczy, czasem uważała niektóre rzeczy za takie, których nie przystoi jej robić, ale było ich bardzo mało. Dajmy na to, że raczej żadna dziewczyna nie przybliżyłaby się aż tak bardzo swoją mordką do twarzy praktycznie nieznajomego chłopaka, a co dopiero przed kimś zdjęła koszulkę, ukazując przy tym hojne dary od natury. Była odważna i odrobinę aspołeczna, co dawało mieszankę bezwstydnicy z ciętym językiem. Ciekawa osóbka z tej Sakuś.
- Ach, czyli ja też mam się przedstawić... A ja nie lubię tego robić. Wolę byc znaną pod coraz to nowszymi, dziwnymi mniej lub bardziej przydomkami. Ale niech będzie. - powiedziała, po czym wyciągnęła dłoń do chłopaka. Może i nie znała ograniczeń, ale mama ją wychowała. - Sakebi Miyori. - dodała, zakładając nogę na nogę.
Przyczyny techniczne. Jakkolwiek to brzmiało, uśmiechnąć się musiała. Szyderczo z nutką arogancji. Jak zawsze zresztą.
- Nudzę się od... podstawówki, całe życie. Teraz po prostu nudzę się trochę bardziej. A że raczej nie mam z kim grać, to kopałam piłkę sama, ot co. - odburknęła potrząsając lekceważąco głową, jakby to wszystko było tak banalnie oczywiste.

_________________

Nie umiem zrobić nic, nie wiem jak to szło.
No i co, mniejsza z tym, młodość własne prawa ma!
Nie umiem zrobić nic, będzie potrzebny czas,
Dlatego w świecie tym istnieje więcej szans niż ta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   02.11.12 21:57

Nic nie powiedział, gdy dziewczyna przybliżyła do Niego twarz. Po prostu dość szeroko otworzył oczy by ta mogła je dokładnie "zbadać".
-Zeza nie mam, ale mam inne nieciekawe przypadłości.
Sakebi była bezwstydna, ale to zupełnie tak jak Law. Bezczelny, leniwy i bezwstydny. Z tym, że on był na dodatek bardzo niepoczytalny, czyżby dobry materiał na mordercę? Musi się kiedyś zastanowić, co będzie robił po szkole. Dobre zarobki, dużo się nie narobi, a jego umiejętności doskonale się spisywały do brudnej roboty.
-A gdy te przydomki nie są koniecznie miłe?
W końcu nie każdy musiał do niej mówić "kwiatuszku" czy coś w tym stylu, pewnie zdarzały się osoby, które miały odmienne zdanie o jej osobie. Tymczasem chwycił jej dłoń na "powitanie", lecz nie zrobił tego jak z facetem. Uchwycił gównie jej palce, a jej dłoń była ułożona w poprzek. Czyli zrobił to tak jak powinno widać się z dziewczyną!
-Sakebi, dziewczyna która się rozbierała... Na pewno zapamiętam.
Lekko się zaśmiał. Nie miał na myśli nic złego, ale na prawdę to mu się rzuciło na pamięć. Wiadomo facet.
-Widzisz, z chęcią bym z Tobą pograł, ale obawiam się, że naprawdę nie jestem w stanie.
Nawet gdyby mógł, to nie chciał narażać gorszego "doprawienia" ran, przez bieganie za piłką. Porzucać, porzucać jeszcze by mógł. Nie wymaga jako tako wysiłku ani żadnego biegu.
-Jeeenyy, co to za życie przez które cały czas się nudzimy?
Nie zazdrościł Sakebi o ile mówiła prawdę. Law non stop potrzebował adrenaliny i nie mógł usiedzieć na miejscu.

_________________

xx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   03.11.12 19:45

- Nieciekawe przypadłości ? A jakie ? - zapytała z totalnej ciekawości. Mógł nie wspominać jeśli nie chciał mówić. Zresztą, jeżeli ciekawość to pierwszy stopień do piekła to ona była już conajmniej w piwnicy, więc co jej szkodzi zapytać.
Przydomki zazwyczaj były... No różnie. Zazwyczaj to było tak, że innym wydawały się niemiłe i urażające, a dla Saki były one komplementem. Dopuśćmy nazwanie jej demonem, dawało jej taką radość, że czynienie zła bawiło ją jeszcze bardziej. Nawet swego czasu nazwanie jej debilką nic nie dało, gdyż stwierdziła, że skoro ona nią jest, to z resztą musi być o wiele gorzej.
- Wiesz, to zależy. - odpowiedziała na pytanie chłopaka wzruszając ramionami. Ale jakby tak wziąć pod uwagę wszystkie czynniki, to bardziej wkurwiłaby się na "kwiatuszku" niż na "idiotko". Kolejny aspekt jej dziwacznej osobowości.
Uśmiechnęła się szeroko. Prawie parsknęła śmiechem. Fajnie ją sobie zapamiętał, nie ma co.
- Możesz mnie nawet zapamiętać jako minister wywalania piersi, ważne, że jest zabawnie. - powiedziała śmiejąc się. - A co ci takiego jest, że nie możesz grać ? - zapytała, jakby z troską, acz nie miało to tak zabrzmieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   03.11.12 21:15

Law nie chciał się użalać, nie należał do tego typu ludzi, którzy się skaleczą i od razu się tym chwalą. Law zdecydowanie za często był ranny, żeby się tak tym przejmować. Cóż przynajmniej jeden wypadek miał na wakacje gwarantowany, zazwyczaj to był samochodowy. Nie od razu, że nie umie prowadzić, ale "umie" aż za bardzo. Dobrze, że w szkole nie ma ulic, bo nie byłoby miło.
-Powiedzmy, że się troszkę poobijałem.
Jedna rana czyli ta najmniejsza, rozcięta warga, była tyko w tym momencie widoczna. Cóż to był jedyny plus, zrobiły się w takim miejscach w których ich nie widać. Każdy normalnie wnioskując, po rozciętej wardze stwierdza bójkę. Cóż w tym momencie też można byłoby tak powiedzieć, z tym że z niedźwiedziem.
Sakebi zdecydowanie nie wyglądała na taką co by przejmowała się wyzwiskami, lub czymkolwiek. Z Lawem to bywało różnie, gdy powiedział do Niego tak jakiś przedstawiciel płci męskiej, to zazwyczaj zaczynali zachowywać się jak zwierzaki, cóż faceci. Gdy zostaje obrzucany mięsem przez przedstawicielkę płci przeciwnej, to zazwyczaj szczerze to olewa, lub przyjmuje jako żart. No w końcu kobiety nie uderzy, co jak co ale tą ostatnią regułą jeszcze się pokieruje. No chyba, że byłaby to wściekła wiedźma, która chce zabić wszystko i wszystkich, wtedy nie miałby za bardzo wyjścia.
-Wiesz, to chyba jednak zapamiętam Cię po prostu, jako Sakebi.
To by była dla Niej odmiana, nie żadne przezwisko, tylko zwykłe imię. W pewnym sensie, to on będzie tak czy siak nazywał ją oryginalnie, skoro dużo osób mówi jej po wymyślonym przezwisku.
-Problemy zdrowotne, niedługo powinno już być ok, tylko muszę zahaczyć o gabinet pielęgniarza jak go w końcu tam zastanę.
Jak jednak go nie zastanie, będzie to oznaczało trochę dłuższy powrót do zdrowia. Pograłby se w piłkę.

_________________

xx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   03.11.12 21:34

Widziała wcześniej jak kuśtykał z góry trybun na niższy poziom, ale nie pomyślała, że się poobijał. Jakoś wtedy nie wpadło jej to do głowy.
- Poobijałeś się ? A gdzie ? - zapytała prosto z mostu, szybko i bez jakichkolwiek zawahań. Tak, chciała, żeby jej pokazała gdzie sobie zrobił kuku. Zaciekawiła się i teraz miał przejebane jednym słowem, bo jak Sakuś coś zainteresuje to nie ma przebacz. - A może ktoś cię poobijał ? Czy może jesteś masochistą ? - zaśmiała się, opierając się dłońmi o bok siedzenia. Teraz była wykręcona w stronę Lawa, jednak nogi miała prosto. Tak, to była poza o nazwie "Chcę wiedzieć wszystko".
Sakebi ? Tak po prostu. No, gdyby się nie pilnowała, szczęka spadła by jej z trybun i przeturlała się po murawie.
- Osz, aż się głupio poczułam. - powiedziała, po czym oparła się na krzesełku. - Już nikt dawno się nie zwracał do mnie po imieniu. Zawsze po nazwisku, albo po przezwisku. - dodała, odwracając głowę w stronę Lawa. - Ale jeśli chcesz możeć mówić do mnie Saki. Lubie to zdrobnienie. - stwierdziła półgłosem gapiąc się gdzieś w przestrzeń.
- Chcesz iść do pana higienistki ? On mnie przeraża. - oznajmiła, wzdrygając się nieco. - Każde żywe ciało w stanie rozkładu jest przerażające. Oprócz zombie na filmach. Ja nawet jak bedę umierać, to do niego nie pójdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   03.11.12 22:01

-Aj, głównie na brzuchu i plecach.
Cóż może na brzuchu się nie poobijał, ale przecież nie musiał zdradzać wszystkiego tak? Widział, że Ją to ciekawi, więc czemu by nie potrzymać dziewczyny w ciekawości?
-Miś mnie poobijał, chociaż nie powiem, że czasami lubię się z kimś poszarpać, to chyba jeszcze nie należy do masochizmu?
Nie ciął się, czy też nie skakał ze schodów, a jego wszystkie obrażenia powstawały z głupoty, lub z nieuwagi, więc chyba jako tako nie był masochistą. Spojrzenie Sakebi go coraz bardziej przybijało by powiedział coś więcej. Lecz na razie postanowił stulić pysk.
-Sakebi brzmi według mnie ładniej. - Chwilę się namyślił. - Może być Saku?
Saku, Saki, niby prawie to samo, ale jakoś to pierwsze mu bardziej odpowiadało.
-Pan higienista może i jest straszny, ale to tylko jedno rozwiązanie, zależałoby mi na szybkim powrocie do zdrowia, bo jak nie to mogę się bardziej doprawić.
Nigdy nie wiadomo co mu wypadnie, lub wpadnie ewentualnie w klatkę piersiową.
-Co prawda do prawda wygląda jak zombie i troszkę się obawiam, że doszyje mi jakąś cześć ciała.
Law z trzema rękami lub nogami?

_________________

xx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   04.11.12 20:44

Roy postanowił odwiedzić swego brata po tym jak skończy papierkową robotę, no i ten czas właśnie nadszedł. V-dyrek wolnym krokiem chodził po korytarzu szkolnym z nadzieją na spotkanie braciszka. Szukał i szukał aż w końcu nie wytrzymał i wyją butelkę czystej spod marynarki.
-"No nic łyk czy dwa..."- Roy w jednym oddechu opróżnił ćwierć półlitrowej butelki
-"Kheee.... eh... dawno nie piłem. To już z dobre 2 godziny."- na twarzy mężczyzny pojawił się lekki grymas.
Roy schował butelkę i kontynuował poszukiwania. Wyszedł do parku, tam opróżnił butelkę do połowy. Pogoda była w miarę dobra więc dłuższy spacer był przyjemny i orzeźwiający. Tak spacerując, prawie już zapomniał co było celem jego wyprawy aż usłyszał głosy dobiegające ze strony boiska.
-"O! Może tu się podziewa moja zguba."- powiedział sam do siebie z nutką ekscytacji.
Błyskawicznie ruszył w stronę trybun.
-"Ten głos."- pomyślał i chwile po tym ujrzał swojego brata z jakąś dziewczyną.
Roy bez problemu rozpoznał swojego młodszego braciszka i ruszył w jego stronę. Od Vicka dawało alkoholem i już po wyrazie twarzy można było poznać że jest po procentach. Roy, gdy wszedł w "niebezpieczny zasięg wzroku" uczniów, natychmiast spoważniał, zasalutował i stanął tuż przed nimi.
-"LAW ! Szybko mam pilną sprawę !"- powiedział niezwykle poważnym tonem utrzymując przy tym równie morderczą minę.
Roy złapał Lawa za dłoń, skinął głową do Sakebi i nagle oboje zniknęli...
z/t x2
Powrót do góry Go down

avatar



Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   10.11.12 11:14

Odprowadziła wzrokiem odchodzących lekko... zdezorientowana, można by rzec. Nie wiedziała do końca, co się stało. Jeden przyszedł, drugiego zabrał i sobie poszli.
- Okej... - mruknęła zdziwionym tonem, wkładajac złożone dłonie między kolana. Ta sytuacja, była conajmniej dziwna. Przynajmniej tyle, że ten starszy kiwnął do niej głową. Kiedyś się odpłaci Lawowi, że się nawet nie pożegnał.
- No, nic tu po mnie. - powiedziała do siebie, po czym zerwała się z krzesełka. Wyprostowała się, wyginając kręgosłup w łuk. Coś w nim strzeliło. Oj nie wygodne te siedzenia. Zeszła z trybun i ruszyła do swojego dormitorium. Nie będzie tu przecież sama siedzieć, czas wziąć kąpiel i się przebrać z tych przemoczonych ubrań.

z/t

_________________

Nie umiem zrobić nic, nie wiem jak to szło.
No i co, mniejsza z tym, młodość własne prawa ma!
Nie umiem zrobić nic, będzie potrzebny czas,
Dlatego w świecie tym istnieje więcej szans niż ta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   12.11.12 20:48

Szłam prosto przed siebie kopiąc co jakiś czas drobne kamyki. Był dość chłodny wieczór, a ja nie rozpakowałam się do końca, nie chciało mi się przeszukiwać walizek w celu odnalezienia jesiennego płaszcza. Schowałam dłonie do kieszeni i przygarbiłam się mocniej.
- Ale wiatr... zaraz chyba wracam do pokoju na herbatkę.-Burknęłam sama do siebie i zadrżała pod wpływem chłodnego powiewu. Przed moimi oczami ukazało się dość duże boisko z dwoma bramkami, białymi liniami i sztuczną, zieloną trawą, po prawej mijałam trybuny. Przystanęłam na chwilę.Co niby mam robić w pustym pokoju ?-Z zamyśleniem spojrzałam w kierunku trybun i westchnęłam cicho. Moje nogi same skierowały się w kierunku żółtych, dziwnie wyprofilowanych krzesełek, przysiadłam na jednym z nich i wyciągnęłam szkicownik. Machałam naostrzonym ołówkiem nad czystą kartką.
- Cholera... Nawet nie mam co szkicować. Dwie bramki i trawka, łaaa... szaleństwo.-Położyłam się na plastikowych siedziskach, wyciągając nogi i zakładając je na oparcie.
- Umrę pokryta kurzem na tym wypizdówku... Ja chcę z powrotem do Francji.-Moje oczy pokryły się mokrym, przeźroczystym i słonym płynem który swobodnie spływał po lekko zaczerwienionych i zimnych policzkach. Zwiesiłam głowę w dół i zamknęłam oczy. Leżałam tak w dość dziwnej pozycji, z przewieszonymi przez krzesełka, długimi nogami i zwieszoną w dół głową.
Powrót do góry Go down

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   12.11.12 21:48

Naprawdę nie miał nic do roboty w dormitorium. Chciał korzystać z ładnej, jesiennej pogody, dopóki nie przyszedł wieczny deszcz, a później zima. Co prawda robiło się już coraz zimniej, ale nie było na to rady. Gdy chciał wyjść wieczorem na zewnątrz, po prostu musiał wyciągnąć z szafy cieplejszy sweter, a po powrocie napić się gorącej herbacie. Nie miał zamiaru wiecznie siedzieć w budynku, który, co prawda, był całkiem przytulny, ale on lubił często zmieniać miejsca.
Gdy tylko wydostał się z dormitorium, skierował się od razu w stronę boiska do piłki nożnej. Automatycznie przypomniał sobie rozpoczęcie roku, podczas którego dyrektor nieźle wkurzył się na uczniów z domu Ventus. Aż zaśmiał się pod nosem na to wspomnienie. Z drugiej strony, ciekawe, czy został po tym jakiś ślad... Automatycznie przyspieszył i podszedł do bramki, na którą po chwili się wspiął. Należałoby dodać, że przy okazji o mało nie spadł, bo zaczepił się swetrem o haczyk do siatki, ale w końcu siedział na niej całkiem stabilnie i miał widok na całe boisko. Jak mógł się spodziewać - po rozpoczęciu nie pozostał nawet ślad, więc zaczął rozglądać się po trybunach. Zauważył na nich jakąś dziewczynę, więc szybko zlazł z bramki i poszedł w jej kierunku, stwierdzając, że jest to doskonała okazja do zawarcia nowych znajomości.
- Cześć. - Powiedział, gdy już znalazł się na trybunach w pobliżu blondynki. Zastanawiał się, do którego domu należała, ale w sumie on sam był w neutralnym Speculum i w żadnym z dwóch pozostałych domów nie miał wrogów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   13.11.12 17:20

Leżałam wygięta w "chińskie osiem" na żółtym, zimnym plastiku, zupełnie odcięta od świata, nie słyszałam skrzypienia ogrodzenia gdy ktoś się po nim wspinał. Jęknęłam przeciągle zasłaniając dłońmi twarz i wyginając się jeszcze bardziej, nagle tuż nad głową ktoś się odezwał. Zupełnie nie spodziewałam się takiego najścia, zerwałam się tak szybko, że sweter który wcześniej zahaczył się o kawałki metalu, pociągną mnie w dół. Spadłam z krzesełek i leżałam jak długa na betonowym przejściu. Czułam jak serce podchodzi mi do gardła aby z powrotem wrócić na swoje miejsce. Żadna kawa świata nie podniosła by mi aż tak ciśnienia, jak nieznajomy chłopak w tej chwili.
- Boże święty! Putain, ależ mnie wystraszyłeś !- Krzyknęłam z bardzo wyraźnym francuskim akcentem. Ułożyłam się na ziemi, jedną dłoń trzymając na sercu a drugą na czole. Cóż... Vicky to dość bojaźliwa dziewczyna.
- Cześć, zawsze się tak zakradasz?- Próbowałam zapanować nad tym denerwującym akcentem. Bez problemu porozumiewałam się po angielsku, znałam ten język, jednak zawsze kazano mi poprawnie wysławiać się po francusku, bez niedociągnięć.
Podniosłam się powoli i otrzepałam ubranie, ponowny powiew wiatru wprawił mnie w drżenie.
- Chłodno... Ehmmm...Jestem Victoria Évelyne Jeannette Croisseux Bonnet.- Objęłam ramiona dłońmi, jeszcze bardziej kuląc się z zimna. Zawsze przedstawiałam się pełnymi imionami i nazwiskami, ludzie na Riwierze zupełnie inaczej rozmawiali ze mną, znając nazwisko rodziny której jestem członkiem, tutaj i tak nie miało to zbyt dużego znaczenia, mało ludzi z poza Francji o nas słyszało.
- Możesz mówić na mnie Vicky... chyba, że wolisz Éve albo Jeanne, nie ma znaczenia.- Ponownie uśmiechnęłam się szeroko i z westchnieniem przysiadła na żółtym siedzisku wyciągając przed siebie długie nogi.
- A ty jak się nazywasz?- Zapytałam przyglądając się czerwonym, rozwiewanym przez lodowaty wiatr, włosom chłopaka.
Powrót do góry Go down

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   13.11.12 20:02

- A-ale ja nie jestem żadnym Putinem...! - Wymamrotał, niemalże samemu będąc wystraszonym przez głośny krzyk dziewczyny. Ledwo co mógł zrozumieć dziewczynę, przez jej charakterystyczny, francuski akcent. Jakby był urodzony w anglojęzycznym kraju, pewnie byłoby mu łatwiej, ale tak to... Potrząsnął głową, żeby zebrać "porozrzucane" myśli. Nieco się nachylił i wyciągnął rękę w stronę blondynki, coby pomóc jej spać, bo zimny beton zdecydowanie nie był najlepszym siedziskiem.
- Nawet się nie próbowałem zakradać, a w dodatku potknąłem się o stopnie. - Zaśmiał się pogodnie, spoglądając na dziewczynę. Nie omieszkał przy okazji dokładniej jej się przyjrzeć. Po krótkiej analizie jej sylwetki stwierdził, że musi być od niego całkiem sporo wyższa, chociaż on też nie był niski. - Musiałaś być super-zamyślona, skoro nawet nie zwróciłaś na to uwagi, serio!
Wysłuchał słów blondynki, ledwo ogarniając kolejne jej imiona, pomimo swojej niezwykle dobrej pamięci. Przy okazji zauważył, że dziewczyna drży z zimna. W sumie chętnie oddałby jej swoje odzienie, ale nie sądził, żeby cienki sweter mógł pomóc cokolwiek w takiej sytuacji. Najlepszym posunięciem byłoby przeniesienie się do jakiegoś pomieszczenia - ogrzewanego najlepiej.
- W porządku, Jeanne, ja mam na imię Rihito. - Po wyjawieniu Francuzce swojego imienia, teatralnie się skłonił, niemalże zmiatając rudymi włosami cały piasek z betonowanej części trybun. Zaraz jednak się wyprostował, obdarzając nową znajomą jednym uśmiechem z kolekcji tych przyjazno-życzliwych. Stwierdził, że nie opłaca mu się stać, więc klapnął na jednym z plastikowych siedzisk obok dziewczyny. Nie usiadł jednak jak normalny człowiek - siedział bokiem, jedno kolano miał podkurczone, a druga noga spoczywała na betonie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   13.11.12 21:24

Chuchnęłam w zmarznięte dłonie i na powrót schowałam je między, nieco cieplejsze, uda. Nie potrafiłam powstrzymać śmiechu kiedy chłopak przyrównał francuskie przekleństwo do imienia obecnego prezydenta Rosji.
- Nie Putin a Putain. To francuskie przekleństwo, w sumie ma coś wspólnego z prezydentem Rosji. Nie mówię tu tylko o pisowni.- Ponownie zaśmiała się radośnie. Nie cierpię swojego śmiechu ! Jest taki... słodki. Kiedy go słyszę mam ochotę wymiotować z przesłodzenia, mimo to czerwonowłosy rozbawił mnie swoim porównaniem. Założyłam nogę na nogę, nie wyciągając spomiędzy nich, skostniałych dłoni.
- Faktycznie, troszkę się zamyśliłam, poza tym, często zamykam się w swojej otoczce i nie słyszę niczego poza nią.- Zmierzyłam chłopaka wzrokiem. Był niższy od dobre piętnaście centymetrów, patrząc na jego słodką buźkę, doszłam do wniosku, że jest też sporo młodszy. Odwróciłam wzrok od czerwonowłosego, zerkając w stronę linii horyzontalnej. Słońce oblane czerwono-różową otoczką zniżało się po fioletowym niebie, chowając się za widnokrąg.
- Rihito, powiadasz?- Spojrzałam na niego w momencie gdy skłaniał się teatralnie, ku ziemi. Ponownie wywołał uśmiech na mej twarzy. Zachichotałam, dygając lekko, w pozycji siedzącej.
- Chyba jesteś ode mnie sporo młodszy, patrząc na twój wzrost i słodką mordkę.- Uśmiechnęłam się najsłodziej jak potrafiłam wymawiając ostatnie słowa i ponownie chłopak usłyszał mój, barwny (czytaj: mdły) śmiech. Ogarnęłam się bardzo szybko i kontynuowałam.- Ile masz lat? Obstawiam, że... Attendez. Je vais y réfléchir*... 15?- Przymrużyłam oczy z pytającą miną i zmierzyłam go ponownie wzrokiem. Według mnie mógł mieć góra 16 lat.-Ja jestem w V klasie, a tak w ogóle to jestem z Speculum, ty pewnie też. Nie wyglądasz mi na żadnego Ventusa czy Crucis.- Słońce już prawie zaszło, zrobiło się dużo ciemniej i zimniej. Ba! Ledwo dało się wytrzymać na takim mrozie. Jeszcze raz chuchnęłam w skostniałe dłonie, a pra z ust wzbiła się wysoko w powietrze.
- No to, Rihito, co powiesz na małe przenosiny? Chyba nie mam w swojej kolekcji japońskiej herbaty, jak jej tam? Sencha? Sanche? Jedno i to samo.- Machnęłam ręką w teatralnym geście.- Ale jakaś tam czarna, biała, zielona czy oolong, powinny się znaleźć.- Poniosłam się z krzesełka, szybko chowając dłonie w rękawy za dużego swetra. Ruszyłam w kierunku dormitorium Speculum, w którym znajdował się mój, mały, zagracony pokoik.

[z.t]

*Wymowa
Powrót do góry Go down

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   13.11.12 23:09

- Jak dla mnie, nie ma żadnej różnicy. - Wyznał całkowicie szczerze, gdy blondynka wyjaśniała mu różnicę pomiędzy dwoma wyrazami. Jakoś nie za bardzo skupiał się na wymowie, a różnica jednej litery w pisowni i wymowie to mały szczegół, który można nawet pominąć. - Może i tak, ja się nie za bardzo orientuję w sytuacjach politycznych różnych krajów.
On w ogóle nie cierpiał polityki. Jak tylko myślał o przesiadywaniu przez kilka godzin na obradach, oszukiwaniu całego narodu, by tylko zyskać większe poparcie w wyborach - momentalnie robiło mu się niedobrze. Nienawidził fałszywych ludzi, a takich polityków było mnóstwo, jeśli nie zdecydowana większość... Przysłuchując się pogodnemu śmiechowi dziewczyny, nie zauważył w nim nic dziwnego. Pasował do niej, nie był ani za głośny, ani za cichy, za cienki też nie. Ot, taki w sam raz, którego można słuchać przez całe godziny bez większego znużenia.
- Też tak czasami mam. Ostatnio częściej mi się zdarza, co jest trochę niebezpieczne, bo przestaję zwracać uwagę na otoczenie. - Zaśmiał się z lekkim zakłopotaniem, czochrając rękę rude kosmyki. W sumie czasami nawet się tego wstydził, bo potrafił wykopyrtnąć się popisowo na środku równej drogi... Ale dopóki ludzie brali to jako coś zabawnego, wszystko było w porządku. A przynajmniej tak mu się wydawało.
- Wzrost tutaj nie ma nic do rzeczy...! Poza tym, nie jestem znowu taki niski. - Z naburmuszeniem nadął policzki, w reakcji na wzmiankę o swoim wzroście. Przecież było mnóstwo osób niższych od niego, a ludzie wyżsi aż tak bardzo go nie przewyższali... Już miał odpowiedzieć, ile ma lat, ale Jeanne go powstrzymała. Cierpliwie poczekał, aż wyjawi mu swoje przypuszczenia i parsknął śmiechem. - Naprawdę na tyle wyglądam? Zaniżyłaś mi wiek o rok, jestem w II klasie. I zgadłaś, ze Speculum.
W sumie nie wyobrażał sobie swojej aktywności w jakimkolwiek z dwóch pozostałych domów. Po prostu się nie nadawał, bo nie potrafił żywić do drugiej osoby otwartej urazy, nawet jeśli zrobiłaby mu coś bardzo złego. Miał w naturze ciągłe wybaczanie. Czasami sam się sobie dziwił, że tyle razy potrafi słyszeć przeprosiny od jednej osoby, które wcale a wcale nie zmieniały się w treści.
- Bardzo chętnie. - Skinął głową i wstał z krzesełka. On również trochę zmarł, powinien wyjąć z szafy już kurtkę, bo swetry nie wystarczały... - Nie szkodzi, nie jestem aż takim wielkim miłośnikiem herbaty.
Przyznał z uśmiechem, po czym ruszył za Victorią w kierunku dormitorium.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   24.11.12 19:43

Kang po dość długim spacerze po opuszczonej wiosce, w końcu postanowiła udać się w stronę szkoły. Jej nowa znajoma wprowadziła ją w dość dobry humor, jednak wraz ze zbliżaniem się do terenów St. Elizabeth cały ten nastrój stopniowo z niej ulatywał. Poważna mina i wzrok od początku widniejące na jej twarzy nabrały hardości, a dziewczyna raz po raz obracała w palcach parasolkę przeciwsłoneczną patrząc nieco ponuro w stronę słońca. Wyglądało jednak na to, że bardzo powoli chowało się za chmurami, może więc niedługo będzie mogła pozbyć się w końcu swojego nierozłącznego towarzysza.
Ostatecznie przekroczyła granicę oddzielającą miasto od szkolnych terenów... i znalazła się na jednym z tutejszych boisk. Wyglądało na to, że jednak na tamtejszym rozwidleniu powinna skręcić w lewo, a nie w prawo. Wtedy z pewnością dotarłaby do głównej bramy... ale co poradzić, teraz już było na to za późno. Mimo to nie skierowała się od razu w stronę korytarzy, by zająć się patrolem. W końcu tutaj też zawsze mogła znaleźć uczniów przemycających nielegalne używki, czy coś w ten deseń prawda? Jasne, wmawiaj sobie i szukaj wymówek Kang. Uniosła kącik ust w nikłym uśmiechu i usiadła pod jedną z bramek opierając parasol tak, by nadal ją osłaniał, po czym wyciągnęła z torby szkicownik. Otworzyła go na jednej z pustych stron i narysowała idealną wręcz kopię piłki do nogi. Dorysowała jeszcze parę elementów odtwarzając widniejący w jej głowie obraz z jednego z magazynów sportowych i rozejrzała się sprawdzając, czy nie ma wokół niej żadnych świadków. Boisko wyglądało jednak na puste, nie dostrzegała też żadnych znaków które świadczyłyby o obecności innych. Co prawda w tak dziwnym miejscu jak St. Elizabeth każdy miał jakąś moc, ale dziewczyna mimowolnie wolała zachować swoje w pewnej tajemnicy. Jako prefekt przynajmniej mogła zaskoczyć innych i odpowiednio ich uziemić, gdy tamci nie chcieli się dostosować do szkolnego prawa, a nawet tak drobna przewaga mogła przeświadczyć o zwycięstwie.
Położyła dłoń na kartce wyobrażając sobie jak piłka dosłownie wyskakuje z niej i ląduje w jej dłoni. I w ciągu zaledwie sekundy tak właśnie się stało. Przydatna umiejętność, czyż nie? Z wyraźnym zadowoleniem schowała notatnik z powrotem do torby i wstała trzymając parasol w dłoni. Potoczyła piłkę po ziemi i ruszyła w ślad za nią kierując się w stronę przeciwnej bramki.

_________________

x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   24.11.12 19:56

Lottie już totalnie nie mogła usiedzieć w miejscu. Ostatnio bawiła się bardziej w dobrą samarytankę, aniżeli złą i okropną uczennicę sprawiającą problemy i lądującą na dywaniku raz po raz. Trzeba było to naprawić, no nie? Tym niemniej białowłosa nie miała zbytnio pomysłu "jak", dlatego też z początku po prostu zrezygnowała tego pomysłu na rzecz przypominania sobie ulubionych bajek, które wytrzasnęła cholera wie skąd. I wtedy, naszedł ją idealny pomysł, dzięki któremu Mirabelka mogła wyruszyć na podbój szkolnych korytarzy i boisk. A właściwie tego drugiego, bo uznała, że o tej porze roku i dnia więcej czasu minie, zanim ktoś nieodpowiedni ją dorwie. Dlatego też przygotowała się do swojej własnej zabawy i wystrzeliła z pokoju w akademiku, biegiem ruszając w stronę boiska do piłki nożnej.
- Tell me moore! Please, show meee!- jej przybycie na boisko zwiastował chwilowo tylko zdyszany, lecz wyćwiczony śpiew- Something's familiar about this strangers like me!
Tak. Bessettet naoglądała się za dużo Tarzana. Właściwie tylko to mogło wyjaśnić, dlaczego dziewczyna po chwili zjawiła się już w polu widzenia, na boisku, wyjąc coś w stylu dzikiego "ooo-ooooo-ooo!". Pędziła z rozwianym włosem, nie patrząc totalnie na drogę przed sobą i nie zwracając uwagi na to, czy może ktoś jej nie widzi. A niech patrzą, Lottie byłaby wniebowzięta, bo przecież dobrze wychowanej damie nie przystoi tak robić takich debilnych scenek. Tym niemniej białowłosa, zatopiona we własnej zabawie i własnym świecie, nie zauważyła małego szczegółu. Że na jej trasie pojawiła się piłka. Dlatego też, nieświadoma tragedii jaka ją zaraz spotka, biegła dalej prosto i BUUUM! Zaryła nosem w ziemię. Znaczy- prawie, udało jej się zasekurować rękoma. Tym niemniej spódniczka z trawy i stanik z kokosów niezbyt chroniły przed otarciami, a Mirabelka zgubiła po drodze gdzieś jeszcze klapka. Że jej nie było zimno. Tym niemniej, Lottie początkowo uniosła głowę, ale kiedy dostrzegła czyjąś obecność, padła na ziemię jak zabita. Dosłownie. No bo... właśnie dała plamę! Hańba! Wstyd! Wolałaby już polec na polu walki i prawdopodobnie dlatego też postanowiła udawać martwą. Tylko czy była AŻ TAK dobrą aktorką? Przecież przed chwilą jeszcze rozglądała się w celu rozpoznania sytuacji w jakiej się znalazła. Śmierć z opóźnieniem?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   24.11.12 20:16

Sebastian kierował się z lekcji.. no dobra, lekcje skończyły się w cholerę czasu temu więc co on przez ten cały czas robił?! No cóż, najistotniejsze w tej chwili było co zamierza robić teraz. Sam nie wiedział gdzie idzie, ale wiedział po co. Szukał jakichś wrażeń, to na pewno, a tak ogólnie pewnie kogoś z towarem albo cuś podobnego. Nie był zadowolony, humor mu się zjebał i tyle. Czyli znowu uciekał się do tanich sposobów na rozweselenie się. Jak idiotycznie. Kiedyś tak nie było, nie musiał się uciekać do takich rozwiązań. A teraz? Został wysłany do tego bagna, już nie chodzi o to że nikogo tu nie znał. Ludzie chyba przed nim uciekali. Nie powinien im się dziwić ale hola hola! Nie na samym początku kiedy jeszcze go nie znają. Nie zdążył nic takiego odwalić do tej pory. Mógł się tylko przyczynić ale tak o to był grzeczny! Kręcąc się na terenach szkolnych musiał w którymś momencie dojść i tutaj. Naburmuszony i fochnięty na cały świat spacerował z rękoma w kieszeni. Cholera, mógł zahaczyć o swój pokój i się przebrać a nie łazić w tym beznadziejnym mundurku. Sięgnął lewą ręką aby jeszcze trochę poluzować krawat, który i tak już wisiał. W tedy bandaż zaczął mu się niefortunnie rozwiązywać. Tak to jest jak się samemu próbowało cokolwiek zdziałać. Nieudolnie, ale jednak zawiązał w pokoju, ale nie mógł żałować, że nie pozwolił zrobić tego Talii. Czułby się taki.. przegrany! Opatrunek jakoś się trzymał jak na wykonany samodzielnie przez kogoś, kto nie miał z tym styczności na większą skalę, ale nie na długo jak się okazało. Złapał bandaż i zaczął coś przy nim kombinować kiedy kątem oka przyuważył coś na ziemi, co było dość duże i właśnie w to wlezie. Za późno na jakąkolwiek reakcję, chłopak potknął się i runął na ziemię. Lepsze to, niż poturbować dziewczynę pod nim. Chyba.. Niestety nie miał miękkiego lądowania. Nie ta strona.. Tylko nogi krępowały możliwość wstania dziewczyny z ziemi. Zaraz zaraz.. ona i tak się nie rusza. Co do..?

_________________
Wygląd: xxx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   24.11.12 20:57

Kang po raz pierwszy od dawna znowu znalazła się na boisku. W przeszłości uwielbiała sport, ale rzadko kiedy miała w ogóle okazję żeby znaleźć się na nim wraz z innymi ze swojej szkoły. Głównie z tego powodu, że większość z nich wybierała sobie na treningi porę dzienną. Całe szczęście w Korei słońce zachodziło nieco wcześniej więc mogła zebrać swój gang i iść na jeden z wielkich placów, by nieco pograć. Dlatego teraz biegnąc za piłką poczuła się niejako... wolna? Nawet jeśli w ręce trzymała wielki, przeszkadzający jej parasol. Była tak skupiona na wykonywanej przez siebie czynności, że prawie nie zauważyła przybycia nowej osoby. No dobra, NIE ZAUWAŻYŁABY gdyby tamta nie darła się wniebogłosy jak tarzan. Wyglądało na to, że dzisiejszego dnia Kang spotyka samych dziwnych ludzi. Niemniej zaciekawiło ją to do tego stopnia, że odwróciła się w jej stronę chwilowo tracąc kontrolę nad piłką, która wystrzeliła do przodu tocząc się w stronę nieznajomej. Pani Prefekt już miała krzyknąć coś na wzór "Uwaga!", gdy tamta - ładnie mówiąc - wyrżnęła na ziemię ledwo ratując się rękami. Icy przystanęła otwierając nieco szerzej oczy w wyraźnej konsternacji. Wyglądało na to, że żyje, ale... zaraz. Czy ona zemdlała?
- Hej, żyjesz? - zapytała podchodząc do niej i stanęła w pewnej odległości obserwując ją uważnie. I właśnie wtedy ku jej zgrozie pojawił się kolejny chłopak, który wyrżnął się o leżącą dziewczynę i sam runął na ziemię. Sceptyzm na twarzy Kang był aż zanadto widoczny. Serio?
W tym momencie przez chwilę zaczęła się zastanawiać czy aby na pewno znalazła się znowu w St. Elizabeth? Może przez przypadek źle skręciła i trafiła do szpitala dla tych nie do końca udanych? Podrapała się po karku wzdychając i podeszła bliżej zaczynając od chłopaka, który wyglądał przynajmniej na przytomnego.
- Chyba wam się nudzi, co? - rzuciła patrząc na ułożenie obu osób i przesunęła go w bok, by nie leżał na nieprzytomnej dziewczynie.
- Możesz wstać? - następnie odwróciła się ku Lottie i poklepała ją lekko po twarzy w celu dobudzenia. - Hej, słyszysz mnie?

_________________

x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   24.11.12 21:24

Lottie w swoim genialnym planie nie przewidziała tylko dwóch drobnych szczególików. Po pierwsze, kiedy udawała martwą, ktoś się o nią wykopyrtnął. SERIO? Ona rozumiała- nie dostrzec poruszającej się piłki, tym niemniej leżąca na ziemi, białowłosa postać powinna być dość widoczna. Dziewczyna była przekonana, że ktokolwiek to był, musiał nosić okulary. Albo zrobił to specjalnie w ramach jakiegoś okrutnego, sadystycznego planu. Tym niemniej Mirabelce trudno udawało się martwą w takich warunkach i powinni jej podnieść pensję, że w ogóle jeszcze wytrzymywała. Ale był jeszcze drugi problem. Panująca podobno powszechnie znieczulica, wzięła poszła i się wyprowadziła. A przynajmniej takie wrażenie miała Bessettet, bo świadkowa wypadku, zamiast ulotnić się stąd jak najszybciej, postanowiła jej POMÓC! Co prawda, Mirabelka całkiem doceniła to, że ciężar został z niej usunięty, tym niemniej poklepywanie. Rozwarła więc ślepia, obdarzając świat nieco zagubionym wyrazem twarzy i pytającym spojrzeniem. No bo jak to tak- krzyżować jej plany? Wyuczonym, pełnym gracji gestem podniosła się do siadu tak by za nic nie siedzieć w rozkroku i poprawiła swoją spódniczkę z trawy wciąż nie odzywając się ani słowem. Ni dziękuję, ni pocałuj mnie w dupę. Kiedy spojrzenie jej dwukolorowych oczu zidentyfikowało były ciężar na jej ciele, jej oczęta rozszerzyły się nieco, bowiem Mirabelka wpadła na genialny pomysł, jak zrobić więcej zamieszania, przy okazji nie dając dwójce pomyśleć nad tym, dlaczego tak nagle ożyła, co robiła w takim stroju i w ogóle o innych rzeczach. Poderwała się natomiast z piskiem na równe nogi i wycelowała palcem w Sebastiana, czyli swojego napastnika.
- Morderca!- wyartykułowała, chowając się momentalnie za Icy
Wyjrzała zza niej, dość niepewnie, z trudem, ale jednak, powstrzymując śmiech, bo chaos, to coś, co Lottie robić uwielbiała.
- On chciał mnie zabić!
I co z tego, że skoro była martwa, czy tam nieprzytomna, to nie powinna nawet wiedzieć o tym, że coś zaszło? Jakiś CHŁOPAK potknął się o nią, kiedy miała na sobie tylko spódniczkę z trawy i stanik z kokosów! Należała mu się za to kara. Tymczasem białowłosa zaczęła się dyskretnie rozglądać za swoim klapkiem

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   24.11.12 21:46

Chłopak jak padł tak leżał, chociaż wcale nie udawał martwego. Ktoś tu jeszcze jest? No nie mówcie że.. i w tej chwili potwierdziło się to, co przypuszczał. Osoba trzecia. Szlag by to..! Zignorował pytanie niebieskowłosej. Skąd wiedziała? No ale, Sebastian przeturlał się siłą jej przeciągnięcia na brzuch z jękiem. - Mogłem zginąć! - rozpacz w jego głosie brzmiała całkiem wiarygodnie. Tak na prawdę wolałby jakby ktoś go na miejscu dobił. Obdarzył koreankę pełnym wyrzutu spojrzeniem. Jeszcze ona, okrutna z pewnością chciała go uszkodzić. W każdym bądź razie, co się działo z Lottie? Ta jak gdyby nigdy nic, wstała. Zupełnie jakby nic się nie wydarzyło. Było widać że coś kombinuje. Krzywo jej z oczu patrzy (wtf?). Już zamierzał zbierać swoją własną zacną kupę mięcha z gleby, kiedy usłyszał bezczelne i fałszywe oskarżenie. - Khheeeee? Ale! ... Ty... Ale MAMO! - przenosił wzrok z białowłosej dziewczyny .. haha, ona miała spódniczkę z trawy! O, i kokosowy stanik..! Jego marzenia (od kiedy?) się spełniły. Ale wracając do.. właśnie. Przenosił wzrok to z Mirabelki, to na panią prefekt. Przy wypowiadaniu "mamo" zatrzymał swój wzrok na niebieskowłosej dziewczynie. Tak jakby rzeczywiście była jego rodzicielką i miała go właśnie wybronić z zaistniałej sytuacji. Łudź się Sebciu, łudź że to zrobi. Jeszcze raz zerknął przenikliwym, badawczym spojrzeniem na francuzkę. Wyglądał jakby miał na nią zaraz warczeć. Wstał ostrożnie i strzepał z siebie niewidzialny kurz, z towarzyszącą mu przy tym pełną gracją. To im się "ułożone" towarzystwo zebrało.. hoho. - Grrrr... - czy on właśnie warczał? Tak, dokładnie. Wyrwało mu się ciche warczenie. Może je tym przestraszy i będzie po wszystkim?

_________________
Wygląd: xxx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   

Powrót do góry Go down
 
Boisko do piłki nożnej
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Małe boisko do koszykówki
» Małe boisko do siatkówki
» Małe boisko do koszykówki
» Boisko szkolne
» Boisko quidditch'a

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Boisko-
Skocz do: