IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Boisko do piłki nożnej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość

avatar



Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   24.11.12 22:06

Dom wariatów. Toż to istny dom wariatów.
Całe szczęście nieprzytomna dziewczyna okazała się być całkiem przytomna, a jej ozdrowienie sprawiło, że dziewczyna mogła niejako odetchnąć. Dopiero teraz przyjrzała jej się nieco uważniej zauważając dość... specyficzny strój. Nie należy jej się chyba zatem dziwić, że zmierzyła ją wzrokiem od góry do dołu z nieco dziwną miną. Do tego chwilę później nieznajoma zaczęła wykrzykiwać i oskarżać chłopaka, który się o nią przewrócił o morderstwo, Kang nie wiedziała już kompletnie co powinna zrobić. Spojrzała więc na rzekomego winowajcę jakby chciała znaleźć u niego rozwiązanie z tej sytuacji, ale zamiast tego zauważyła, że i on wygląda jak kaleka. Z całym szacunkiem. Tu bandaże, tam bandaże, a jeszcze chwilę później zaczął wrzeszczeć podobnie jak żeńska wersja Tarzana. Pani prefekt podniosła rękę do twarzy zasłaniając ją przed światem, by nie mogli zobaczyć tej charakterystycznej (szczególnie w anime!) drgającej brwi sygnalizującej wyjątkowe poirytowanie i zwiastującej nadchodzący armagedon. A od kogo jak od kogo, ale od niej można się było tego niejako spodziewać. Oczywiście gdyby w ogóle wiedzieli kim jest i choć odrobinę ją znali, co biorąc pod uwagę fakt, że dopiero zaczął się rok szkolny było raczej niemożliwe. Wzięła nieco głębszy wdech i wypuściła powietrze przez zaciśnięte zęby zakładając ręce na piersiach w ten sposób, by parasol nadal chronił ją przed słońcem.
- Spokój, oboje! - powiedziała donośnym, twardym głosem. W sumie gdyby spojrzeć na to z odpowiedniej perspektywy to faktycznie mogła niejako przypominać matkę, którą przed chwilą wołał nieznany jej chłopak. Groźna mina, idealnie wyprostowana postawa i przywoływanie niesfornych dzieci do porządku.
- Doprawdy, nauczcie się chodzić. - zmrużyła nieznacznie oczy i obróciła się w stronę dziewczyny, która najwyraźniej za czymś się rozglądała. Jeśli jednak coś zgubiła to powinna to zaraz znaleźć, postanowiła więc skupić się na obandażowanym, choć patrząc na jego radosną postawę wątpiła by rzeczywiście coś mu się stało. Jeśli jednak przeoczyłaby jakieś rzeczywiste zranienie byłoby to jawnym zaniedbaniem obowiązków i miałby prawo zaskarżyć ją przed Dyrektorem. Poczochrała sobie włosy i podeszła do niego biorąc ostrożnie jego lewą dłoń, którą obróciła w swoją stronę patrząc na obandażowaną rękę, by sprawdzić czy aby przy upadku nie otworzyła mu się rana.
- Powinniście się zapisać do kółka teatralnego. - mruknęła zerkając w stronę białowłosej dziewczyny o dwukolorowych oczach. Ciekawe czy podobnie jak Kang była albinoską, czy po prostu lubiła oryginalny wygląd.

_________________

x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   24.11.12 22:16

On mógł zginąć?! ON?! Nie dość, że biedna Lottie miała teraz otarte kolano, to jeszcze oskarżano ją o bycie przeszkodą, podczas gdy to ona była ofiarą. Kiedy już znalazła się za Icy, pozwoliła sobie wytknąć język Sebastianowi, tym niemniej kiedy ten zawarczał, uznała, że to działało na jej korzyść.
- Widzi...- chciała zakrzyknąć białowłosa, ale kiedy Kang przybrała groźną postawę zamilkła i odskoczyła i odsunęła się nieco bardziej w stronę Sebastiana
Tak w razie czego. Nie lubiła jak ktoś, na przykład machnął jej ręką przed twarzą, albo w twarz, a poirytowanym ludziom się to zdarzało. Tym samym zaprzestała poszukiwań buta, uznając, że wcale nie był jej taki potrzebny, a może go zawsze zlokalizować kiedy indziej, jak już będzie jasno. Albo po prostu poczekać aż trafi do rzeczy znalezionych, ot co. Tym niemniej "wystraszona" postawa Mirabelki nie trwała zbyt długo. Zaraz wygięła usta w podkówkę, ale też wyprostowała się z godnością i dumą.
- Kiedy ja wolę chodzić po drzewach- zgłosiła swoje zażalenie, bo na boisku przecież nie było żadnych drzew.
Kółko teatralne? Żeby wszyscy wiedzieli, że białowłosa potrafiła dobrze grać i zwracali na to uwagę? Toż to ona podziękuje! Było to równoznaczne też z tym, że od czasu do czasu będzie musiała przedstawić się przed dużą liczbą osób, wśród których mogło znaleźć się paru Francuzów kojarzących jej nazwisko. A tego przecież nie chcemy.
- Ludzie cywilizacji jednak są dziwni- stwierdziła więc sugerując, że ona wcale nie grała- I niebezpieczni!- tu padło wymowne spojrzenie w stronę Sebastiana
Okręciła się przy tym wokół własnej osi, o sto osiemdziesiąt stopni wyraźnie zamierzając odejść. I wtedy jej wzrok padł na bramkę, a oczęta zaświeciły się łobuzerskim blaskiem. Drzew nie było, była bramka! Nie zwlekając, pomknęła w stronę obranego celu, coby dalej robić za Tarzana. Tylko krzyczeć już jej się nie chciało. Nigdy nie wspinała się po siatce od bramki, ale to będzie musiało być świetne przeżycie!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   25.11.12 13:56

Na dobrą sprawę, nawet jakby znał Kang i wiedział że jest prefektem.. prawdopodobnie w ogóle nie zmieniło by to jego zachowania ani podejścia, więc jeśli tak myślała to była w ogromnym błędzie. Mogła sobie być kimkolwiek zażyczy, jak każdy w tej szkole z resztą. Część z nich była przeciętnymi osobami, a część z nich z wysokim pochodzeniem i te sprawy dzieciakami. Przecież wiadomo, że na każdego mogło paść błogosławieństwo albo klątwa w postaci magicznych mocy.
Spojrzał na okrzykniętą jego matką dziewczynę. Jak ona mogła.. tak jego uspokajać zamiast zająć się tamtą dziewczyną? Jeszcze mu język wystawiła, czy Joonsoo to widzi?! Zmrużył oczy obserwując białowłosą, która zmieniła pozycję, ale nic więcej. Chyba czegoś szukała. Zęby mu nie wypadły, nie trzeba było..
- Ja tam się latać uczyłem.. - powiedział naburmuszony i wydął policzki, przekręcając głowę w bok tak zamaszyście, aż mu się włos zmierzwił. W tedy usłyszał Lottie. Cywilizacji? Poniekąd był, ale z drugiej strony.. zupełnie nie. Wybierzcie się z nim na miasto, to chyba ogłupieje. Tak to jest jak przez całe życie wyręczał go ktoś inny w najprostszych czynnościach. Nawet teraz, Icy chwyciła jego rękę, sprawdzając kontrolnie. Zabrał swoją dłoń, zadziwiająco wszyscy jacyś opiekuńczy są. To by było bardzo głupie jakby miał oskarżać ją przed dyrektorem o własną - a raczej Royową - no ale niech będzie własną głupotę. Rana czasami jeszcze krwawiła w tych odcinkach, gdzie skóra była najbardziej rozcięta. O tak, dobrze że nie uszkodził żył... aż tak bardzo. Kółko teatralne? Na pewno nie. I tak ludzie za często się na niego gapią. Zerknął na pędzącą w stronę bramki wniebowziętą Mirabelle. - To chyba na nią powinnaś w tej chwili bardziej uważać. - wyrwał do końca swoją rękę z dłoni Icy, żeby wskazać palcem na kombinującą coś dziewczynę. Już wcale nie myśląc o tym, że czuł się delikatnie zakłopotany gdy dotykała go obca osoba.

_________________
Wygląd: xxx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   25.11.12 14:10

Z tą drobną różnicą, że większość bogatych dzieciaków, biednych, czy takich które miały nie wiadomo co we łbie nie mogły napuszczać na innych Dyrektorów, nauczycieli, ani odejmować im punktów. Nie wspominając o władzy nad resztą jakże okrutnych prefektów. Czujcie ten mrok i zło!
Od jakiegoś czasu - no, powiedzmy paru miesięcy - nie podnosiła na nikogo ręki. A przynajmniej do momentu, w którym nie trzeba było danej osoby złapać za fraki i zaciągnąć jej na dywanik Dyrektora, za czym szczerze mówiąc cicho tęskniła. Miała jednak całkiem miłe przeczucie, że jak tak dalej pójdzie to zyska dwie ofiary, którymi będzie się mogła zająć.
Dziewczyna zaczęła coś mówić o ludziach cywilizacji i wspinaniu się po drzewach co Icy skomentowała wymownym milczeniem. Gdy ta zaczęła uciekać w stronę bramki Kang momentalnie wyprostowała się skupiając na niej uwagę. Momentalnie zapomniała o zranionym chłopaku, który i tak zabrał rękę wyraźnie pokazując, że nic mu nie jest.
- Hej, stój! - chciała ją złapać, zatrzymała się jednak zaciskając bezwiednie palce wyciągniętej przed siebie dłoni. Co ją zatrzymało? Kokosowy stanik dziewczyny, który pewnie nawet po lekkim zahaczeniu o niego zerwałby się i spadł na ziemię. A przynajmniej to na jakieś 90% stałoby się, gdyby złapała ją Kang. Z jakiegoś powodu zawsze jakby nieco przesadzała z siłą, a przedmioty które chciała traktować delikatnie rozpadały się na kawałki. Raz otwierając lodówkę przewróciła ją na samą siebie, a przecież była pewna, że nie włożyła w pociągnięcie jej drzwiczek aż tak dużo siły. Pozostawało jej więc teraz wierzyć, że dziewczyna wysłucha jej polecenia i faktycznie się zatrzyma. Słysząc komentarz chłopaka, że to na żeńskiego Tarzana powinna bardziej uważać spojrzała na niego kątem oka.
- No co ty nie powiesz? - mruknęła ledwo dosłyszalnie pod nosem. Teraz kiedy brała pod uwagę wcześniejszy komentarz Valshe dotyczący dziwnej nauczycielki zaczęła się zastanawiać czy nie pominęła dość istotnego faktu dotyczącego uczniów.
- Imię, nazwisko, klasa i dom. Oboje. - powiedziała opierając sobie parasol o ramię, a w jej ręku pojawił się wyciągnięty z torby notatnik. Przerzuciła go na odpowiednią stronę i postukała w kartkę długopisem wpatrując się w nich wyraźnie wyczekującym wzrokiem. Faktem było, że jak na razie nie zrobili niczego co zmusiłoby ją do odjęcia im punktów, czy nawet udzielenia nagany. Gdyby miała karać ludzi za to, że przewracają się sami o siebie... ha. To by dopiero było. Tak samo wpisała jednak do notatnika Valshe zbierając o każdym informacje. W przyszłości mogło jej się to przydać.

_________________

x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   25.11.12 22:51

Pomijając fakt, że w pewnym momencie Sebastian zaczął warczeć, to Lottie raczej miała tu najwięcej energii i ochoty na głupie zachowania, dlatego też musiała dołożyć podwójnych starań do tego, by na boisku trwała dobra zabawa. Co prawda jej zachowania były nieco infantylne, no ale... czego oczekiwać od szesnastolatki?!
Biedna, biedna Lottie. Coś nie miała szczęścia, co do osób, które napotykała, przez co pakowała się tylko w kłopoty. Kiedy bawiła się w różowobrodego, napotkała pijanego pielęgniarza, po uciecze do prosektorium- irytującą Lust. Nie wspominając już o lekcji. Teraz jej wygłupy mogła obserwować natomiast pani prefekt, o której białowłosa nie miała pojęcia, że pełni tą właśnie funkcję. Niestety nie potrafiła też czytać w myślach, dlatego też nie miała zielonego pojęcia, że jej stanik z kokosów był przed chwilą zagrożony i na wykrzyknięte "stój", naiwnie i nieświadomie roześmiała się kpiąco, uważając, że Icy nie ma mocy ani specjalnie prawa jej powstrzymywać. Oczywiście, że Miarabelka się nie zatrzymała. A że bramka wcale tak daleko nie była, dobiegała już do niej właśnie, kiedy triumf, który emanował jej z twarzy, został nagle zmazany, a uczennica zatrzymała się już z ręką zaczepioną o siatkę i nogą uniesioną w celu rozpoczęcia wspinaczki.
- Ale... ale jak to?!- zdziwiła się
Oczywiście, powodem zamieszania w sercu i umyśle Mirabelki był fakt, że poprosono ją o wyjawienie swoich danych osobowych. TAK OFICJALNIE. Do tego Lottie, kiedy już odwróciła łepek w stronę stojącej nieopodal dwójki, by rozeznać się w sytuacji, dostrzegła notesik. Coś tu nie grało. Zdecydowanie. Z początku, odruchowo, postawiła nogę na ziemi, jednak nie trwało to długo. Jak się wkopywać, kimkolwiek była tamta niebieskowłosa- zachowywała się zbyt podejrzanie, to do końca! Dlatego też Bessettet wybrała strategię pod tytułem "żywcem mnie nie weźmiecie!". By ją zrealizować, rozpoczęła swoją wspinaczkę po siatce od bramki. Choć nie można było powiedzieć, że Lottie była w tym profesjonalistką, to dzięki temu, że siatka była dobrze zawieszona i nie przemieszczała się ze zbyt dużym natężeniem, Francuzce szło to całkiem sprawnie. Tylko... co potem? Jasne. Widok był stąd lepszy (swoją drogą, Lottie ma coś tendencje do wspinania się na wysokie miejsca w spódniczkach), tym niemniej Bessettet nie chciało się wierzyć, że jej twierdza długo pozostanie niezdobyta. Bo co może zrobić? Kopnąć? Drapać? Gryź...
Chociaż... To właściwie całkiem dobry plan!
[wybaczcie, że tak długo, ale siedziałam na Talii, a tam mi nie wyświetlało nowych postów na boisku i nie zauważyłam postu Icy D:]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   26.11.12 19:50

Z początku stał biernie, obserwując obie dziewczyny i przytykając palce do brody, zaintrygowany całym tym zajściem. Długo to nie potrwało, bo właśnie zrozumiał problem Kang dotyczący kokosowego stanika i zaczął tłumić chichot, trochę tak kulawo, ale jednak.
- Heeej! Masz może taki stanik jak twój, tylko w moim rozmiarze? - zapytał białowłosą i podwinął koszulkę do góry, ukazując brzuch i klatę. Trochę za płaskie miał te cycki (w ogóle ich nie miał..), chyba się nawet nie kwalifikowały do rozmiarów, ale to można pominąć. Sebastian dodatkowo chwycił się jedną ręką w miejscu, gdzie u dziewczyn powinna być pierś i zacisnął dwa razy, prezentując biust. Westchnął. - Kurdę. Też chce taki stanik.. - No ale chyba nic z tego. Cholera by to. Los jest taki okrutny.. No i jednak się wspięła. Nie do końca był przekonany, czy to było nieodpowiednie zachowanie, chociaż.. może troszeczkę? Bynajmniej nie w jego limitach.
Chłopak skrzyżował ręce na klatce piersiowej. Imię, nazwisko, klasa, dom. Zaraz poczuje się jak na wywiadzie. Zaczaił się obok dziewczyny, zerkając na kartkę.
- Ledwo się poznaliśmy a ty już chcesz się z nami umawiać? Szybka.. - stwierdził, po czym wysunął jej długopis z dłoni i sam zaczął nim się bawić. Dobrze, że nie dodał czegoś w stylu "I to mi się podoba", ale akurat nie przyszło mu to do głowy. Może i dobrze. Hmm.. ujawniać się czy nie? Po chwili zastanowienia stanął naprzeciw dziewczyny i zaczął coś skrobać długopisem w rogu kartki. Było to jego pierwsze imię, z charakterystycznym serduszkiem nad "i" i numerem telefonu. Oczywiście, w jakiś sposób po prostu sobie żartował, chociaż numer był jak najbardziej autentyczny. Równie dobrze mogła go wywalić, niespecjalnie poczuje się urażony. Odłożył długopis na notatniku.
- Proszę. - posłał jej ciepły uśmieszek. Jakby nie patrzeć, nadal nie zrobił niczego wykraczającego po za prawo, przepisy i inne bzdury. Jeszcze..

_________________
Wygląd: xxx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   26.11.12 20:13

Cofała swoje wcześniejsze słowa - to nie był dom wariatów. To było zoo. Obserwowała z niejaką zgrozą jak dziewczyna faktycznie wspina się na bramkę wbrew jej poleceniu żeby się zatrzymała. To było gorsze niż zajmowanie się wyjątkowo bezczelnymi typami rzucającymi się do niej z ryjem, czy tymi co przemycają alkohol. Jednemu wystarczyło przyłożyć w szczękę, a czasem to odrobina groźby działała cuda. Tymczasem w ich przypadku nawet nie mogła im niczego zarzucić. Choć jeśli dziewczyna w stroju Tarzana spadnie razem z bramką to będzie ją mogła oskarżyć o dewastowanie szkolnego mienia, choć wtedy raczej nie będzie to jej największym problemem.
- Zejdź stamtąd, ale już! Chcesz żeby ta bramka przewróciła się razem z tobą i cię przygniotła? Rodzice cię nie uczyli, że nie wspina się na podobne niestabilne przedmioty? - zapytała obracając się w jej kierunku, gdy chłopak podniósł bluzkę. No jasne, niech wszyscy się porozbierają i zaczną biegać po szkole w spódniczkach z trawy i biustonoszach z kokosa. Co więcej poniekąd zignorowali jej następne polecenie, a chłopak rzucił coś o umawianiu się. I zabrał jej długopis. JEJ długopis.
- Jedyne miejsce, w którym mogłabym się z tobą umówić to gabinet dyrektora. - odpowiedziała chłodno i trzepnęła go otwartą parasolką po głowie. Co za szkoda, że musiała uważać by przypadkiem nie wydłubać mu oka. No dobra, nie przesadzajmy aż taką sadystką nie była, a wydłubywanie oczu raczej nie należało do jej ulubionych czynności. Tak czy inaczej jej piękny robiony na specjalne zamówienie parasol przeciwsłoneczny był nieco cięższy od zwyczajnego, dlatego miała nadzieję, że choć odrobinę to odczuje.
- Nazwisko, klasa i dom. Tym bardziej że jedna z dwóch podanych przez ciebie informacji jest kompletnie bezużyteczna. - chyba nie musiała tłumaczyć która. Jeszcze tego brakowało, żeby obdzwaniała swoje potencjalne ofiary. Choć w sumie numer do Valshe miała, ale ona niczym jej nie podpadła. Złapała chłopaka za ramię i pociągnęła go za sobą, żeby mieć pewność że nigdzie nie zwieje. Odstawiła go przy bramce, na której zawisł żeński Tarzan. W końcu nadal czekała na ich dane osobowe, więc wolała mieć ich bliżej siebie ponad to w razie ewentualnego ataku mogła zasłonić się - jak to on miał na imię? A tak! - Sebastianem, genialny plan.

_________________

x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   26.11.12 20:44

Co prawda, balansowanie na niestabilnej, bo rzeczywiście taka była, bramce, pochłaniało lwią część uwagi Lottie, tym niemniej ta nie mogła nie zauważyć poczynań Sebastiana. Na jej ustach zakwitł kpiący uśmieszek, kiedy uniosła głowę i wbiła w niego swoje dwukolorowe ślepka, chwilowo totalnie ignorując Icy. No co? Nie wyglądało na to żeby dziewczyna zamierzała się powygłupiać, raczej moralizowała. A że nie rzuciła się za nią, nie domagała się wcale tak natarczywie o dane osobowe dziewczyny, to Francuzka mogła skupić się na ciekawszych elementach obecnych na boisku.
- NAGOŚĆ!- przeraziła się mianowicie białowłosa, zasłaniając oczęta ręką, kiedy Sebastian postanowił zademonstrować swój lichy biust.- Kobieto! Ja wiem, żeś płaska, ale nie demoralizuj, nie wolno!
Zdawało się, że Lottie totalnie olała moralizatorskie zapędy Kang i nie zamierzała totalnie reagować na reprymendę z jej strony. Kiedy jednak już białowłosa opuściła rękę, zachwiała się, złapała równowagę i mogła skupić rozbawione spojrzenie na pani prefekt, postanowiła wykorzystać pewną cudowną, uniwersalną i jakże pasującą do Bessettet kwestię:
- Niebezpieczeństwu śmieję się w twarz! A ha ha ha ha ha ha!
Co prawda było to z Króla Lwa, a nie Tarzana, ale kto tam by się przejmował? Wrogo, do rozkazów Icy, nastawiła Francuzkę zwłaszcza docinka o rodzicach, ponieważ dziewczyna nie zwykła słuchać niczego co mogło POTENCJALNIE wyjść z ich ust. Jeśli chodzi o przedstawianie się, dziewczyna nadal nie miała takich zamiarów, bo uznała, że niebieskowłosa nalegała na to tylko wobec Sebastiana, dlatego też postanowiła zrobić coś innego. Mianowicie...
- DŻERONIMOOOO!- i tu nastąpił przepiękny skok w spódniczce z trawy zakończony lądowaniem tuż za Icy.
Oczywiście, białowłosa pod wpływem nagłego zderzenia jej stóp z twardą powierzchnią, została zmuszona do przykucnięcia w celu zachowania równowagi. Albo to, albo polecieć na pysk.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   26.11.12 21:12

Niee tam, nie musieli wszyscy. Wystarczył on i Lottie, no i Icy jakby się zechciała przyłączyć, a w głębi duszy na pewno tego wręcz pragnęła. Na pewno. Nie skomentował wzmianki o gabinecie dyrektora, bo tak się składa, jednego już zna i nie byłoby problemów, także tego.. śmiało! Raczej niebieskowłosa gorzej by na tym wyszła. W tym momencie jednak nieciekawie miał się Sebastian, bo został perfidnie, bezczelnie strzelony z parasolki. Pomasował się w miejsce uderzenia, patrząc na nią niby to zdenerwowany. - Ty jesteś niepoważna, czy co..? - paradoksalnie chyba nie trzeba napominać o zachowaniu Lottie i Sebastiana, prawda?
Chłopak ponownie zwrócił swoją uwagę Lottie, a po jej reakcji kąciki ust Sebka rwały się do góry, jednak nie mógł pozostawić tego bez echa. Zasłonił, już bez podciągania koszulki biust, jak to przeważnie maja w zwyczaju robić dziewczęta, zauważając, że ktoś je widzi nagie. Do tego doszedł cieniutki pisk i szerokie otworzenie buzi w geście zdziwienia jak i oburzenia zarazem. Zaraz po tym po prostu się zaśmiał.
Na dalsze reakcje nie mógł sobie pozwolić, ponieważ został pociągnięty za ramię. Tak znowu jakoś, bez pytania, ojej? Gdy stanął w miejscu, w którym odholowała go Icy, chwycił ją za ramię, pokierował i zamienił miejscami tak, że teraz ona opierała się o metalową część bramki, tudzież jej bok. - Nie przypominam sobie, żebym pozwolił Ci ciągać mnie jak worek kartofli. - wypowiadane na końcu słowa przerodziły się w warknięcie. Wygląda, jakby rzeczywiście się zdenerwował. - Jak wymagasz ode mnie danych, to wpierw sama się przedstaw, albo przynajmniej podaj jakiś powód. Ewentualnie udowodnij, że jesteś osobą upoważnioną. - zakończył swoje, i słuszne z resztą zażalenia i nie spostrzegając się nawet, że znacznie zbliżył się do twarzy Icy. Bo.. czy nie miał racji? Patrzył jej w oczy zadziornie. Miał do tego pełne prawo, tak też powinno być.. Chyba, a przynajmniej on teraz tego wymaga. Na jego twarz wypełzł cwany uśmieszek. Odchylił się, ponownie zwiększając dystans. Nie był śmiertelnie poważny, ale przyznać mu musiała, że w jakimś stopniu "tu ją ma". W tedy zauważył widowiskowe zejście panny w trawiastej spódniczce.. która nieznacznie się podwinęła, ale ćśśś.. I zaklaskał w dłonie. - Oo.. Daję dziesięć punktów!

_________________
Wygląd: xxx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   26.11.12 22:56

W tym momencie Kang przeżywała istny wewnętrzny kryzys, a pod zapytanie została poddana cała jej funkcja prefekta. Chyba każdy miał czasem coś takiego, gdy nie pozwalał dopuścić do głosu swoją gorszą stronę. Ale użeranie się z nią na co dzień? W większości przypadków nie musiała się powtarzać tyle razy co teraz, więc uciszenie jej przychodziło jej bez większych problemów. Teraz jednak musiała się skonfrontować z wewnętrznym demonem, który miał więcej niż połowę swoich sił. Chłodna i opanowana na zewnątrz, wyjątkowo niecierpliwa i zirytowana wewnątrz. Potarła ręką, w której trzymała notatnik z długopisem o ramię zamykając oczy z cichym westchnięciem.
Trzymaj mnie wujku Minguk, bo nie ręczę za siebie.
Szkoda, że go tu nie było on zawsze wiedział co robić. Choć na dobrą sprawę mafijne życie było o wiele prostsze niż to które prezentowano tutaj. Ktoś nie chce się podporządkować zasadom, dostaje kulkę i do widzenia. Może spróbować ponownie w następnym życiu, ewentualnie jeśli jest chrześcijaninem przynajmniej ma pretekst do trafienia do nieba jako męczennik. Tymczasem normalnie nawet wyciągnięcie broni publicznie skończyłoby się nie wiadomo jak wielką aferą. Tysiące norm i obowiązujących praw, tyle utrudnień w życiu.
Wyobraź sobie coś miłego Kang. Coś miłego i spokojnego.
Zamiast tego przed jej oczami pojawiła się twarz Sangshina. Zacisnęła zęby nieznacznie biorąc głębszy wdech.
TO mi nie pomaga.
Za to wizja rozstrzelania go jak najbardziej! Ba, przez chwilę Kang prawie że - o zgrozo! - by się uśmiechnęła. Tym razem to ona zignorowała wszelkie ich komentarze, które jak uznała i tak nie wniosły do tej parodii dyskusji niczego nowego. Dopiero przy wspomnieniu o upoważnieniu spojrzała na Sebastiana odsuwając się o pół kroku do tyłu, by zwiększyć odległość między nimi i sięgnęła do kieszeni wyciągając plakietkę. Odznaka jak policjant, agent FBI i szeryf na dzikim zachodzie, o tak!
- Kang Joonsoo, Prefekt Naczelny, I rok z domu Ventus. - prześledziła tor lotu dziewczyny, która wylądowała tuż za nią. Na kuckach. Po raz drugi zamierzała zadać pytanie czy nic jej nie jest, ale biorąc pod uwagę fakt, że przynajmniej nie udawała martwej, ani nie krzyczała w niebogłosy oskarżając ich o złamania... to chyba świadczyło o tym, że uniknęła obrażeń.
- Powiecie mi w końcu to o co proszę, czy wymaga to za wiele wysiłku i myślenia? - zapytałą cierpliwie wypuszczając się z siebie powietrze z cichym westchnięciem. Uspokoiła się już kompletnie zachowując tą samą postawę co zawsze, choć gdzieś tam w środku zaczynała szczerze wątpić, czy uda jej się z nimi porozumieć. Chyba powinna sobie zrobić jakiś szybki kurs psychologiczny, czy coś może łatwiej by jej wtedy z nimi poszło.

[Nie wiem właściwie czy prefekci tu się w jakikolwiek sposób wyróżniają, więc będę miała plakietkę, a co. XD]

_________________

x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   26.11.12 23:10

Tylko jedna Icy miała tutaj na tyle rozsądku by zachowywać powagę. A szkoda, według Lottie mogłoby być zdecydowanie ciekawiej, gdyby dziewczyna najzwyczajniej w świecie nie psuła zabawy. No, ale, przyszedł ten moment, kiedy białowłosa dowiedziała się, z kim miała do czynienia. A była to osoba, której czysto teoretycznie powinna być posłuszna. CZYSTO TEORETYCZNIE. W końcu, jak to tak, że Bessettet będzie słuchać młodszych od siebie? Niedoczekanie! Jedną z niewielu rzeczy, którą wyniosła Lottie ze swojej rodziny, to przeświadczenie, że jeśli już słuchać kogokolwiek, to nigdy osoby młodszej. Może to, dlatego że ostateczny głos u Bessettetów miała zawsze ta najstarsza persona. Ot, przyzwyczajenie. Pewnie dlatego, mimo pierwszej myśli, która ostrzegała dziewczynę, że powinna się uspokoić, białowłosa zrezygnowała z ukłonów w reakcji na klaskanie Sebastiana i postanowiła zrobić coś dwa razy durniejszego. Mianowicie, Lottie wykorzystała prosty gest wyciągnięcia plakietki ze strony Icy.
- Kang Joonsoo, agentka FBI- sparodiowała mianowicie Icy, przykładając rękę do ust tak, jakby zamierzała "podesłać" dziewczynie swój głos.
Trzeba dodać, że Mirabelka robiła to dość szybko, bo tuż po tym, jak docierała do niej kwestia niebieskowłosej, ona podkładała własny tekst, co stanowczo utrudniało zrozumienie, co właściwie mówiła Kang. Ale w końcu o to właśnie Lottie chodziło, dlatego też nie zamierzała poprzestać na tym. Wyobraźni nie można tej dziewczynie odmówić, to trzeba przyznać.
- Jesteście aresztowani, wszystko co powiecie, może być użyte przeciwko wam!- kontynuowała swoją zabawę, wypalając te słowa kiedy tylko Kang otworzyła usta by wypowiedzieć drugą kwestię.
Dopiero wtedy, dość szybko, podniosła się do stój i natychmiastowo przeszusowała przez drogę "od za Icy do za Sebem". Wszystko z kpiącym uśmieszkiem, bo jeżeli Lottie lubiła coś bardziej niż wygłupy, to było to działanie na nerwy każdej formie "władzy". Ot, taka malutka wada.
- Słyszałeś?!- skierowała się teraz w stronę Sebastiana, doskonale udając zdziwienie "słowami Icy".
Oczywiście mam tu na myśli te przerobione słowa, które Lottie idealnie dopasowała do sytuacji.
- Nic jej nie mów ty... ty...- cholera, Bessettet nie wiedziała jak ten koleś miał na imię- Kobieto!- wybrnęła
Ostatecznie oparła łapkę na ramieniu Sebastiana, chcąc udzielić mu mentalnego wsparcia, by nie udzielał biednej Icy zbyt wielu informacji.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   27.11.12 21:32

Kang Joonsoo.. zakodował w pamięci, bo spodziewał się, ze skoro jest prefektem to prawdopodobnie często będą się widzieć. Ona może mieć nadzieję, że nie, a on, że nie w takich okolicznościach jak zbieranie ochrzanu. Widział, że dziewczyna nie ma ochoty na wygłupy, a szkoda.. Do tego koniecznie chce wypełniać obowiązki, co jest dobrą cechą, ale.. Sebastian właśnie się zaciekawił, czy zawsze taka jest. Przekona się, ale może nie w tej chwili, bo wyglądała na podirytowaną. Miał wrażenie, że jakby się trochę też poddała, ale może nie słusznie. W jakimś stopniu nawet chciał jej powiedzieć to, co chciała, żeby mieć z głowy z myślą "Może sobie pójdzie..", chociaż w sumie raczej nie chciał, żeby sobie szła, a żeby dotrzymała im towarzystwa. I tak powinna się cieszyć, że potrafią wypełnić ciągnący się nudą czas bez alkoholu! Sukces.
No i wkroczyła Lottie, przez którą nie zrozumiał do końca Icy. Przybrał poważny wyraz twarzy, chociaż musiał przyznać, że przy niej nie było łatwo! Zanim jeszcze przetransportowała swoją zacną personę w powiewającej spódniczce z trawy na wietrze, chłopak uniósł kciuk, jak cezar. Poważnie patrzył na Lottie, trzymając kciuk ku górze, a gdy zmienił obiekt obserwacji na Icy, przekierował go powolnie do dołu. A więc Lottie stracona przez ten wybryk.. chociaż powinna zrobić to Icy, nie on. A więc dlaczego..? Po prostu chciał poudawać cezara. No, teraz może zareagować, na chowającą się za nim białowłosą. Cholera. Tak źle i tak nie dobrze. Ten, ja.. ja jestem kobietą?! - to wszystko, na co mógł się aktualnie zdać.

_________________
Wygląd: xxx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   02.12.12 14:38

Mogła się chyba tego spodziewać? Już dawno temu powinna zaakceptować to, że jeśli ktoś zachowuje się jak "pajac" to nagle tego nie zmieni. Nie miała jednak żadnego głębszego powodu do poznania ich imion, więc momentalnie straciła nimi zainteresowanie. Przynajmniej chłopak był na tyle uprzejmy, że podzielił się z nią swoim imieniem. I nawet numerem, choć jeśli chodziło o to drugie to raczej nie miała potrzeby znajomości go. Za to na przedrzeźnianie dziewczyny nawet nie wiedziała do końca jak zareagować. Zapewne dla niej było to niezwykle zabawne, tymczasem Kang takie rozrywki porzuciła już dawno temu.
- Właśnie tak. - skomentowała lekceważącym głosem jej wypowiedzi i spojrzała na Sebastiana, który również zachowywał się dość... dziwnie. Skoro nie chcieli z nią rozmawiać i ich imiona były taką wielką tajemnicą to nie musieli tego robić, proszę bardzo. Jeśli jej wejdą w drogę to z nich dane informacje wyciągnie, teraz nie było takiej potrzeby.
- Życzę miłego dnia. - powiedziała beznamiętnie chowając swój notatnik i odwróciła się zostawiając ich samych sobie. Pasowali do siebie, więc mogli się sobą zająć sami, zresztą podejrzewała że przy takich charakterach raczej nie będą się nudzić. Zerknęła na niebo, a słońce już nie dawało takiego blasku jak wcześniej, mogła więc złożyć swój parasol i pobiegać nieco bez niego.
Podeszła z powrotem do swojej piłki i pokonała spokojnym tempem około dziesięciu metrów, by oddzielić się od nich odpowiednią odległością, po czym podważyła przedmiot butem podrzucając go do góry. Odbiła piłkę parę razy i skupiła się na pustej bramce (przeciwnej do tej, przy której stał Sebastian z bezimienną dziewczyną), po czym kopnęła ją z umiarkowaną siłą posyłając w sam środek. Podniosła rękę na kark pocierając go z niejakim niezadowoleniem. Właściwie to celowała bardziej w lewy dolny róg. Podbiegła truchtem do piłki i kucnęła przy niej biorąc ją w ręce.
Jesteś beznadziejnym prefektem Kang.
Albo była za miękka wobec innych, albo zbyt twarda. Nie potrafiła znaleźć jakiegoś złotego środka. Podparła czoło jedną ręką wpatrując się w przedmiot.
Trzeba było zostać w Korei.
Nie, nie będzie żałować swoich decyzji. Chciała wyjść na prostą, więc wyjdzie na prostą, niezależnie od tego jak bardzo porąbana jest ta szkoła i jej uczniowie. Po za tym musiała się nauczyć w pełni kontrolować swoje moce, a może nawet uda jej się je rozwinąć.

_________________

x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   02.12.12 16:43

Lottie, z pewnym zainteresowaniem, obserwowała gest wykonywany przez Seba, dopóki na końcu nie okazało się, że to ona miała tutaj zostać stracona. Biedna Kang, chyba ostatecznie zabrakło jej słow, tym niemniej białowłosa nie omieszkała wbić w nią triumfalnego spojrzenia.
- Widzisz? Mówiłam, że to morderca- oznajmiła poklepując przy okazji cezara po ramieniu.
Ona była człowiekiem z dziczy, nie jej bać się znaków wykonywanych dłonią! Zwłaszcza, że niebieskowłosa jakoś nie paliła się do wykonywania wyroku, a oni nie byli wcale w koloseum, nigdzie też nie było widać gladiatorów. A jeśli tak, to białowłosa żądała broni w postaci drugiego człowieka. Bo w końcu to właśnie druga osoba w ostatecznym rozrachunku była najsillniejszą bronią Mirabelki i dziewczyna musiała wykorzystywać innych, czy tego chciała, czy nie. A zazwyczaj jednak chciała. Tym niemniej, wracając do zaistniałej tu sytuacji. Robiło jej się już zimno w tej nieszczęsnej spódniczce z trawy, a stanik z kokosów, to już w ogóle nie trzymał ciepła. Właśnie dziewczyna chciała zapytać, czy któreś z tu obecnych nie ma czasem mocy wytwarzania ciepłej herbaty z powietrza, bo wracanie do pokoju najzwyczajniej w świecie jej się nie widziało, kiedy okazało się, że... Kang z nimi skończyła? jak to?! Jakoś brakowało jej motywacji! Nie stosowała w ogóle środków przymusu! Manipulacji! Szantażu! Lottie mogłaby ją tego nauczyć, ale jej się najzwyczajniej w świecie to nie opłacało, toteż po prostu nic o tym nie wspominała. Zamiast tego wyszczerzyła się lekko i przyłożywszy obie dłonie do ust, uformowała je w "tubę".
- Lottie Mirabelle Bessettet! Oddział Speculum! Siedzi tu już drugi rok! Skazana za notoryczne kradzieże cukierków i czekolady w supermarketach! Podać numer więźnia?- wyartykułowała podniesionym głosem, by biedna, zrezygnowana Icy na pewno usłyszała.
No bo... właściwie co jej szkodziło przedstawienie się? Kang wcale nie wyglądała, jakby chciała ją karać za bieganie po terenie szkoły w zdecydowanie nieregulaminowym stroju, do tego bez jednego buta, bo przecież go zgubiła. Zresztą, białowłosa zawsze była uczona tego, że w drobnych sprawach należy z władzą, mimo wszystko, współpracować i robić sobie plecy, ot co!
- No przecież przed chwilą pokazywałaś cycki, kochanieńka- wypaliła na końcu do zdziwionego swoją płcią Sebastiana.
Też mi coś. Żeby Lottie musiała mówić o takich oczywistościach. Potem podmaszerowała do zostawionego przez Kang parasola i wróciła z nim do Sebastiana, wciskając przedmiot chłopakowi do łapy.
- Masz, będziesz bardziej dziewczęca. Znaj łaskę

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   02.12.12 17:56

Cezar był mordercą, dopiero przejrzała na oczy? Pff, amatorka. Chociaż nie przyzna się przecież, że przyczynił się do wielu śmierci, no bez przesady. Odprowadził wzrokiem panią prefekt. Ahh, chyba jeszcze nawet nie przesadzili. Chyba. Spojrzał na białowłosą.
- No i co zrobiłaś!? - tak, to wszystko jej wina, zdecydowanie. Jeszcze go zastraszała, żeby nic nie mówił. Jedyne co mu pozostało to zażądać ochrony świadków, w innym wypadku nic nie powie! Oczywiście, że słusznie zwala na nią winę. W tedy zauważył, że chyba jest jej zimno. W końcu jej strój .. był troszeczkę skąpy, a wieczór już się zbliżał. Jedyne czym mógł ją poratować to marynarka od mundurka. W tym momencie zaczęła się nietypowo przedstawiać, więc zapomniał o tym fakcie.
- A więc to byłaś ty..! Ty popełniałaś te straszliwe zbrodnie.. - mad face malował się na jego twarzy.
- Dlatego mylili mnie z Tobą i dopisywali o kilka rachunków za dużo! Chociaż i tak mnie nie złapali.. - o czym on właściwie mówi? No oczywiście, że nie złapali, jak się biega w przebraniach po supermarketach. A co, niech strażnik się tłumaczy i rozwiązuje problemy, które Sebastian narobił. Ewentualnie spierdala z nim, co było najlepszym wyjściem.
- Mogłaś nie podglądać.. - Zaraz poważnie mu się wkręci i przyjmie, że jest kobietą. Przytrzymał wciśnięty mu do ręki przedmiot. Cholera, czy to nie było Kang? Momentalnie zaczął obchodzić się jak najostrożniej z parasolem, ale koniec końców, wykonał pozę, chowając się uroczo w cieniu parasola.
- Jesteś zbyt łaskawa, panienko. I proszę, okryj swoją nagość. - w nonszalancki sposób zdjął z siebie marynarkę i podał ją dziewczynie, wciąż trzymając parasol, a raczej opierając go o wewnętrzną stronę nogi i swoje ramię. Chociaż o drobinę powinna dać dziewczynie ochronę przed zimnem.
- Hej, Kang. Może zagramy.. razem, co?

_________________
Wygląd: xxx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   02.12.12 22:34

Po krótkiej chwili Kang wstała i otrzepała sobie kolana z pyłu, którego na dobrą sprawę nawet nie mogła na nich zebrać, bo przecież nie miała styczności z ziemią. Opuściła piłkę na ziemię przyglądając się jak ta odbija się od ziemi i ponownie podbiła ją w powietrze butem. Ponownie zaczęła rozmyślać, czy St. Elizabeth ma jakąś reprezentację sportową. Choć z drugiej strony po co mieliby formować jakąś drużynę? Znajdywali się na wyspie, totalnym odludziu o którym większość ludzi nawet nie miała zielonego pojęcia. Uśmiechnęła się sama do siebie kącikiem ust z wyraźnym przekąsem. Zaraz przywróciła jednak poprzedni obojętny wyraz twarzy. Wycofała się parę kroków w tył i już miała ponownie zabrać się do strzału, gdy dziewczyna wydarła się w jej kierunku. Nawet podała wszystkie informacje o które wcześniej tyle razy ją prosiła. Wyglądało więc na to, że Lottie - jak się przedstawiła - chyba po prostu nie lubiła wykonywać rozkazów i zawsze wolała robić wszystko po swojemu, czyż nie? Kang przez chwilę tkwiła nieruchomo aż w końcu odwróciła się w ich kierunku i potarła swój policzek wierzchem dłoni. Tak naprawdę cała ta sytuacja robiła się coraz dziwniejsza i zaczęła się w niej nieco gubić. Ludzie tutaj zdecydowanie nie byli normalni. Kompletnie nie wiedziała jak się z nimi obchodzić. Ostatecznie postanowiła ją poniekąd naśladować, ułożyła więc dłonie w "tubę" podobną jej i odkrzyknęła.
- Miło poznać! - Ona była miła! Bo była, prawda? Nie powiedziała tego z sarkazmem, ani nic więc... W tym momencie sama przestała być pewna odchrząknęła więc cicho i zaraz się odwróciła. I w trakcie tej nieuwagi, gdy tamci wymieniali między sobą jakieś wypowiedzi które:
a) nie były dla niej do końca dosłyszalne;
b) i tak nie miały by większego sensu;
został jej skradziony parasol! Zorientowała się w momencie, gdy kroki zaczęły się zbliżać w jej kierunku. Z początku je zignorowała, usłyszała jednak charakterystyczny dźwięk rozkładania go... to ją otrzeźwiło. Obróciła się błyskawicznie w ich kierunku patrząc na przedmiot w rękach Sebastiana. Jej parasol. Trzymał jej parasol. Coś do niej powiedział, ale nie do końca zrozumiała co cały czas patrząc na swój piękny biały wykonany na zamówienie parasol. Powtórzyła w głowie to słowo jeszcze jakieś dwieście razy, aż dotarło do niej, że zaproponował jej wspólną grę. Otworzyła usta i zamknęła je raz jeszcze bez żadnego dźwięku zaciskając w prostą linię.
- W takim stroju to ona raczej nie zagra, tylko zamarznie. - odpowiedziała w końcu postanawiając tymczasowo odpuścić mu 'kradzież'. Dopóki go nie zniszczy niech go sobie trzyma. W sumie gdyby o tym pomyśleć zaradzenie jej niedoborom w ciuchach było całkiem proste, choć tymczasowo nie wyszła z żadną propozycją. Nawet nie wiedziała czy Lottie rzeczywiście będzie chciała się uganiać za piłką. Jeśli zaś chodziło o Icy to zawsze chętnie grała z innymi, nawet nie musieli przestrzegać reguł. Liczyła się sama zabawa, choć publicznie by się do tego raczej nie przyznała.

_________________

x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   03.12.12 20:41

Sebastian ją obwiniał, a przecież Lottie nic takiego nie zrobiła. Po prostu była sobą, choć z drugiej strony trudno nazwać "byciem sobą" wieczne odgrywanie jakiejś roli by ukryć kilka nieładnych, dość odstraszających ludzi cech. W każdym razie, białowłosa była zdecydowanie niewinna! Ale oczywiście, zawsze zwala się na tego słabszego i bardziej energicznego! Tym niemniej, zanim zdążyła się porządnie oburzyć, ten powiedział coś dokumentnie dziwnego. Dlatego też Mirabelka wbiła w Sebastiana nic nierozumiejące oczęta i nieco bardziej chłodnym tonem, aniżeli używała do tej pory, wypaliła:
- O czym ty do mnie rozmawiasz?
No, bo to ona tutaj była od robienia ludziom wody z mózgu! Białowłosa, kiedy Kang coś do niej krzyczała, przeniosła na nią spojrzenie, machając na Sebastiana ręką, coby się chłopak niepotrzebnie nie produkował, bo przecież ona i tak nic, a nic z tego nie rozumiała, a przecież w gardle mogło mu się zrobić za sucho. I WCALE, A WCALE nie chodziło o to, że po prostu Bessettet nie chciało się go słuchać, no nie? I rzeczywiście. Lottie nienawidziła słuchać rozkazów. Robiła wszystko, by ich nie wykonać, robiła je na opak, cokolwiek, byle tylko wszyscy wokół doskonale potem pamiętali, że tej dziewczynie to się najzwyczajniej w świecie nie rozkazuje.
Właściwie to Francuzka nieco się zdziwiła faktem, że niebieskowłosa nie wyraziła protestu, kiedy kradziono jej parasolkę. Zresztą, co jak co, ale Lottie tylko pożyczała, a to czy Sebastian odda, czy nie, to nie zależało już od woli tej biednej, niewinnej i uroczej szesnastolatki, prawda? Na usteczkach owej, pojawił się dość złośliwy, co dziwne, uśmieszek, kiedy otrzymała ona marynarkę. Z jej ust wydobyło się podejrzliwe, wymowne "oooooo", którego tak wszyscy nienawidzimy, kiedy inni znajdują podtekst w naszym zachowaniu, tam, gdzie zupełnie go nie ma, tym niemniej zacisnęła łapki na podarunku i nie wachała się narzucić części garderoby na ramiona.
- Kiepsko. Ludzkie ciało jest lepsze do ogrzewania- oznajmiła
I nie żeby Lottie coś sugerowała, po prostu zwykła mówić takie rzeczy, nie zastanawiając się nad tym, jak one brzmiały. Tym niemniej dotarły do niej dwa fakty. Raz. Zaczęła wychodzić z roli. Dwa. Chcieli żeby grała Z NIMI W PIŁKĘ NOŻNĄ. O ile białowłosa do sportu właśćiwie nic nie miała, o tyle akurat wszelkiego rodzaju gry zespołowe omijała szerokim łukiem, a piłkę nożną to nawet podwójnym.
- Zagrałaby!- zaprotestowała jednak na słowa Kang- Tylko, skoro ma pelerynkę, musi iść ratować świat!
Albo zjeść coś słodkiego. Pooglądać kolejną porcję bajek, powpadać na ludzi w spódniczce z trawy. Oczywiście to ona byłaby w spódniczce, nie inni ludzie. Albo...
- Albo zaiwanić jakiś statek!
Błysk w oczętach Francuzki sugerował, że ta druga propozycja podobała jej się stokroć razy bardziej, co nie zmieniało faktu, że białowłosa pogardziła ostatecznie poszukiwaniami swojego zgubionego trzewika i postanowiła opuścić to miejsce, mając nadzieję, że jakiś dobrze wychowany książę potem dostarczy jej owy bucik i wszystko skończy się ślubem. I żyli długo i szczęśliwie, wraz z marynarką ukradzioną Sebastianowi. Dlatego też Mirabelka, pozwoliwszy sobie na pomachanie łapką, oddaliła się w tempie błyskawicznym
[zt]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   06.12.12 19:48

No to białowłosa ma konkurenta, w robieniu sieczki z mózgu. Ludzkie ciało może i było bardziej efektowne w ogrzewaniu, ale chyba się nie spodziewała, że rzuci się na nią z tuleniem. Chociaż jakby to zrobił to byłoby jedno z czynów typowo normalnych dla chłopaka. Ale niech sobie ma tą marynarkę, od szkolnego mundurku. Niespecjalnie za nią tęsknił. Tak czy inaczej by ją zdjął, bo właśnie zaproponował grę w piłkę nożną a granie w w takiej marynarce nie należało do najwygodniejszych. Po co ma się w niej pocić? Dzisiejszy dzień był całkiem ciepły chociaż już zaczynało się powoli ściemniać, a słońce nie przygrzewało chociaż trochę, jak wcześniej. Przy wysiłku, nawet tym najmniejszym na pewno będzie mu dostatecznie ciepło.
- Wręcz przeciwnie. Trochę się ruszając powinna się rozgrzać.. - Wtrącił swoją uwagę, niespecjalnie oczekując odpowiedzi. To oczywiste, że jak się biega to jest ciepło. Tylko tak solidnie, żeby rzeczywiście się zmęczyć. Ta natomiast najwidoczniej miała inne plany, chłopak obojętnie im się przysłuchiwał. Gdy Lottie się oddaliła, chłopak odwrócił się przodem do Kang. Odstawił parasol na miejsce i przyjrzał się dziewczynie. Padać nie padało, a więc chroniła się przed słońcem. Do tego miała czerwone oczy. Równie dobrze mogły to być soczewki - tak jak Sebastian aktualnie miał je na sobie, właśnie w kolorze czerwonym. Włosy dziewczyny też raczej były farbowane, albo zmodyfikowane w inny sposób, bo tutaj nigdy nic nie wiadomo.
- Nosisz ze sobą parasol dla ozdoby czy chronisz skórę przed słońcem? - Zapytał, podchodząc do dziewczyny. Piłkę zostawił leżącą nieopodal. Jak chce, może stanąć na bramce i pozwolić dziewczynie poćwiczyć, chociaż wbijanie piłki do bramki nie jest jakąś sztuką. Chociaż gdy stoi w niej bramkarz to co innego. Ewentualnie mogli zagrać jeden na jednego. W tedy trudno "zacząć", więc lepiej żeby piłka leżała tam, gdzie jest, przypadkowo.
+
- Opowiesz mi o tym innym razem. Mecz też musimy przełożyć.. - uśmiechnął się przepraszająco. Niedługo będą lekcje, on o niczym nie wie i właśnie zamierzał się dowiedzieć i ogarnąć w pokoju, więc ruszył w jego stronę. Nawet jak teraz pójdzie wcześniej to i tak się spóźni, ale przecież próbował..

zt.

_________________
Wygląd: xxx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   23.12.12 14:25

Cóż a więc pierwsze zajęcia czas zacząć. Mimo iż powinien zabierać uczniów w teren na jakieś biegi czy coś, to lepiej zacząć na początku lekko, bo inaczej nikt nie będzie przychodził na zajęcia, a to nie było jego celem. Zapewne i tak większość oleje te zajęcia, a z tych co przyjdą wszyscy będą mieli jakieś urazy i takie tam, no ale tak to już jest z młodymi. Wszedł na boisko i rozglądnął się dookoła, ale mimo małego spóźnienia nie było tutaj jeszcze nikogo, a więc mógł spokojnie się przygotować. Planował na dzisiaj lekkie ćwiczenia na które nie będą narzekali, ale każdemu się nie dogodzi wiec spodziewa się marudzenia. No ale już doc o tym. Położył parę pachołków na ziemi, po czym obok nich wylądował worek z piłkami do nogi, bo skoro już tutaj są to można z nich zrobić użytek. No i w sumie to tyle z tego ekwipunku na dzisiejszą lekcję, bo cała reszta to będą proste ćwiczenia no rozgrzewkę i takie tam, a wiec mógł spokojnie czekać na uczniów. Mimo wszystko nim przyjdą sam postanowił porobić lekkie ćwiczenia, bo mimo wszystko nie było tutaj najcieplej, a nie chciał marznąc przez całą lekcję. Kiedy skończył oparł się o słupek bramki i zaczął wcinać czekoladę którą miał przygotowana na tą oto okazję, przy okazji przeglądając sobie listę uczniów którzy mieli być na dzisiejszej lekcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   23.12.12 14:48

Dzisiaj o dziwo szybko się ogarnęła, między innymi z powodu lekcji - wiedziała, że o 14:00 zaczynają się zajęcia terenowe i zamierzała w nich uczestniczyć. Bo i czemu nie?
Ubrana w mundurek, narzuciła na siebie ciepłą parkę i gruby szalik - bo gdy wyjrzała za okno, wydawało się jej, że jest chłodno. Dobrze zresztą wydedukowała.
Po drodze wstąpiła jeszcze do dormitoriów męskich, by zabrać ze sobą Nicklasa - wiedziała, że sam z siebie raczej nie ruszy tyłka, dlatego postanowiła mu w tym pomóc. Warto wspomnieć też, że tym razem towarzyszył im również duszek Mei, Gavroche. Nie przepadał za zajęciami w salach, za to terenowe wręcz uwielbiał.
- Dzień dobry.- odezwała się na widok Russela, po czym skinąwszy delikatnie głową, stanęła kawałek od niego. Zerknęła na Nicklasa i westchnęła wymownie.
- Zapnij się, bo zachorujesz.- burknęła i jak gdyby nigdy nic poprawiła mu kołnierz od kurtki. Mamusia normalnie.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 19
Liczba postów : 108


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   23.12.12 16:27

- Aaaaaa! - to był jedyny odgłos towarzyszący blondynowi, gdy uświadomił sobie, że za moment mają zacząć się pierwsze zajęcia terenowe klasy Ventus. - Nie mogę się spóźnić! - zakrzyknął, biegnąc pośpiesznie na zajęcia. - Nie znowu... - dodał sobie z drobną zadyszką wywołaną biegiem. Trzeba było przyspieszyć. Nie spóźni się... Nie spóźni... Chwila! Gdzie mamy te zajęcia? - pomyślał zatrzymując się nagle. Nie mam czasu na zatrzymywanie się... To chyba było boisko... - przebiegło mu przez myśli i po chwili pędził w kierunku miejsca, które służyło za pole do gry w piłkę nożną. Przynajmniej przeważnie taka była jego rola.
Zbliżając się już nieco do celu jego "maratonu", mógł zauważyć jakichś ludków. Czyli ktoś już był, ale chyba jeszcze nie zaczęli, bo stali od tak w miejscu i jakoś ich mało było. Gdy dobiegł do grupki, mógł nieco poprawić swój strój. Poprawił rozpięty płaszcz i chwycił w ręce szalik, którego jakoś nie zgubił po drodze, po czym przerzucił go jakoś by się trzymał, a następnie spojrzał się na obecnych.
- Hej~ Nie ma jeszcze nikogo innego? Nawet nauczyciela? Czyli się nie spóźniłem... - powiedział, łapiąc oddech po przebieżce. Gdy już unormował się jego oddech, przyjrzał się zabranym. Nick... Mei... Tę dwójkę widział na innych zajęciach. Ale skąd tu się wziął Russel?
- Hej Russ... To ty jesteś z naszego domu?! - powiedział ciut głośno, uśmiechając się lekko. Miło było zobaczyć kogoś, z kim miał okazję wymienić już jakoś poglądy.

_________________

Ubranko na event Ann: mniej więcej wygląd z avka x.x
Ubranie na fabule: paczaj opis

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   23.12.12 16:59

Cóż czas leciał a na lekcje nikomu się nie spieszyło, więc podejrzewał iż nikt się nie zjawi, ale mogło być tak iż klasa była punktualnie, a jego jeszcze wtedy nie było i problem. Tak więc warto było poczekać dłużej, bo może zjawią sie jacyś spóźnialscy, lub klasa postanowi dać nauczycielowi drugą szansę? Byleby pojawili sie szybko, bo powoli zaczęła mu się kończyć czekolada, a nie miał żadnego zapasu przy sobie, a więc jak tylko skończy tabliczkę a nikogo nie będzie, to ruszy po nową i zapewne przegapi uczniów którzy się spóźnią. Na szczęście ktoś postanowił zjawić sie na zajęciach, co bardzo go ucieszyło bo nie ma to jak zacząć dzień tak jak się należy. Gdy tylko dwójka pojawiła się na miejscu spojrzał w papiery, ale zapomniał sobie doczepić zdjęcia do nazwisk, a więc był problem bo nie wiedział kto jest kto, a więc będzie trzeba po prostu pytać i potem zaznaczy to sobie. Na przywitanie ze strony dziewczyny skinął głową z uśmiechem, bo mimo lekkiego spóźnienia nie zapomniała o dobrym wychowaniu a to bardzo dobrze o niej świadczy.
-Dzień dobry. Cóż zanim zaczniemy poczekamy jeszcze chwilę, może ktoś sie zjawi.
No i jak widać nie pomylił się, bo uż po chwili nadbiegła kolejna osoba i to na dodatek taka, którą już znał i z którą mógł wymienić poglądy. Niestety Oz nie będzie chyba zbytnio zadowolony wiedząc, że swobodnie rozmawiał z nauczycielem, a na dodatek ten nie chciał mu powiedzieć kim jest. Ale cóż takie niespodzianki są nawet fajne, zwłaszcza iż będzie mógł zobaczyć jego reakcję na tą wiadomość, która zapewne będzie słodka. Słysząc co Oz powiedział uśmiechnął się lekko zakłopotany, bo niestety nie trafił tutaj i teraz musi rozwiać jego podejrzenie.
-Wybacz Ozuś, ale nie. Jestem waszym nauczycielem. A więc tak. Jestem Russel Connolly, czy raczej profesor ale mniejsza z tym. Jako iż nie znam wszystkich, może najpierw się przedstawcie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   23.12.12 17:10

Zjawiła się szybko. Była spóźniona. No nic. Ubrała się dobrze i zjawiła się na boisku trochę zdyszana. Słyszała ostatnie słowa Russela. Dołączyła do grupy i rzekła:
-Dzień dobry... Trochę się spóźniłam. Nazywam się Elizabeth Eveline Murray.
Powiedziała te słowa dosyć szybko i tylko spojrzała na obecnych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   23.12.12 17:22

Nicklas, rzecz jasna, był bardzo podjarany tym, że wreszcie odbędą się jakieś zajęcia terenowe. Biorąc pod uwagę, że to w zasadzie jego ulubiona lekcja, przecież nie mógł jej przepuścić, dlatego gdy tylko Mei pojawiła się w jego pokoju, on był już w zasadzie gotowy. Ponownie założył na siebie strój piłkarski, ale do tego nałożył kurtkę. Przynajmniej na razie, co nie zmieniało faktu, że miał na sobie krótkie spodenki. Całe szczęście, specjalne "podkolanówki", ogrzewały mu przynajmniej łydki.
- God morgen. - przywitał się z szerokim uśmiechem.
Był trochę zaskoczony, spodziewał się kogoś starszego. Myślał, że w wieku uczniów są tylko nauczycielki, dla których starzenie się jest końcem świata i z powodu kryzysu szkoła zaczęła cierpieć na brak nauczycielek, dlatego też przyjmowali kogo się da.
- Nie przeziębię, spokojnie, u nas bywa chłodniej a też się nie dopinam. - odparł do Mei i gwałtownie objął ją w pasie, opierając się brodą o jej ramię.
- Nicklas Mørkjær, dla pana M-20. - przedstawił się, z szerokim uśmiechem na gębie.
Jak przykładowo Ronaldo nazywano CR-7, a jednego z jego idoli duńskich B52, to on też postanowił mieć swój własny pseudonim i akurat wyszło mu M-20. M-Tyve, w zapisie literowym, ale już zapisać wymowę wydawało się być rzeczą niemożliwą. To po prostu trzeba było usłyszeć.
Spojrzał na Elizabeth i uśmiechnął się do niej znacząco. Oto ta, która ostatnio zrobiła na niego zamach długopisem. Miło było znów się spotkać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 19
Liczba postów : 108


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   23.12.12 18:12

Stał tak i spojrzał się nieco zdezorientowany na Russela jakże mądrze otwierając usta w wyrazie swojego zszokowania. To ci niespodzianka. Pan "nikt ważny" jest jego nauczycielem.
- Yymmm..? CO?! - padło tylko z jego ust. Nie wiedział co powiedzieć. Był całkowicie zdezorientowany sytuacją. - Żartujesz..? - spytał z lekką nadzieją, uświadamiając sobie powoli, że właściwie gadał sobie z nauczycielem od tak... For fun... Co dziwniejsze! W miarę przyjemnie mu się rozmawiało. O tak... Nie ma to jak double szok, który teraz odmalowywał się na twarzy blondyna, a przynajmniej dało się wyczytać dezorientacje w jego oczach. Ale co tam... Może miałby jakoś to rozpamiętywać czy coś? Nie... Najlepiej po prostu przystosować się do zmian. Tak jest po prostu łatwiej.
- Oz Vessalius, pierwsza klasa. - powiedział, gdy otrząsnął się nieco z całkowitego roztargnienia sytuacyjnego, lekko się uśmiechając. W końcu jakby nie patrzeć wypadało się przedstawić, mimo że poznali się ciut wcześniej. I też tak jakby pierwszy raz spotyka pana profesora... Samo przez się... Przedstawić się wypada! A jak! Zresztą... Dziwnie mógłby wyglądać, jeśli jako jedyny by się nie przedstawić. Poza tym Russel mógł już zapomnieć czy coś. Zauważył też przy okazji, że pojawiły się też jakieś inne osoby, ale co się tym przejmować. Im ich więcej tym weselej!
- A co będziemy robić? - spytał się spoglądając się na niebieskowłosego i czekając najwyraźniej na jego odpowiedź. - Może bitwa na śnieżki? - zaśmiał się, przypominając sobie ich mały krótki pojedynek, który został przerwany brakiem czasu.

_________________

Ubranko na event Ann: mniej więcej wygląd z avka x.x
Ubranie na fabule: paczaj opis

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   

Powrót do góry Go down
 
Boisko do piłki nożnej
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Małe boisko do koszykówki
» Małe boisko do siatkówki
» Małe boisko do koszykówki
» Boisko szkolne
» Boisko quidditch'a

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Boisko-
Skocz do: