IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Boisko do siatkówki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Boisko do siatkówki   13.10.12 17:09

Trzeba przyznać iż wygląda bardzo profesjonalnie jak na to iż to tylko szkoła a nie wielka hala sportowa. Wszystkie wymiary są idealnie wymierzone, siatka ma oczywiście możliwość obniżania i podwyższania w zależności od możliwości uczniów, a obok stoi nawet wieżyczka dla sędziego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   26.11.12 20:02

Tak więc po totalnej rozróbie w wiosce Law i Nicklas mieli wracać do wioski, niestety po drodze zatrzymało ich parę niesamowicie ważnych spraw. Takich jak picie, picie czy też może ta najważniejsza: Chlańsko. Tak więc jak wyszli z wioski o około dwudziestej, a która teraz była? No właśnie która teraz była. Powoli zaczynało świtać. Świtać? Chlali całą noc!
-Nick...
Rzekł Law zmierzając z blondynem w stronę boiska odbijając się od krawężnika do krawężnika.
-Która... godzina...?
Rzucił w stronę Duńczyka, po czym odpychając się od lampy zmienił kierunek chodu na Nicklasa. Musiał sprawdzić sam choć, przed chwilą sprawdzał to nawet nie sprawdził dokładnie, lub zapomniał. Oparł się o chłopaka, który pewnie także już nie za bardzo mógł mu posłużyć za oparcie i wyciągnął z jego kieszeni telefon. Czemu telefon blondyna? Komórka Lawa została śmiertelnie zalana po tym jak został przez "przypadek" wepchnięty do basenu z rybkami przez Talię. Spojrzał na ekran gadżetu. Piąta czterdzieści dwa, nad ranem. Jak ten czas przy alkoholu szybko leci. Zagapiony w ekran, potknął się o własne nogi i wyrżnął na ziemię. Telefon także upadł, a z Niego wypadła bateria. Marshall zaraz się do niego doczołgał i próbował złożyć, lecz coś mu nie wychodziło.
-Kurwaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.
Rzucił gdzieś na bok na trawnik zapominając o Tym, że to przecież TELEFON Nicklasa i podniósł się z ziemi. Co miał? Ah, iść na boisko. Zupełnie nie wiedział w jakim celu. Tak więc opierając się o ogrodzenie wmaszerował na plac. Gdzieś usiąść. Trybuny? Nieee! Od razu do oczu rzuciło mu się wieżyczka dla sędziego. Idealne miejsce. Podszedł do drabinki i chwycił się mocno, tak by nie spaść i wgramolił się na górę. Ledwo co usiadł nie spadając. Nawet wysoko. Siedział na górze niebezpiecznie się chwiejąc.

_________________

xx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   26.11.12 20:21

Nicklas lazł, co chwilę potykał się, przeklinał i tak w kółko. Już można było napisać nowy słownik łaciny podwórkowo-duńsko-angielskiej, bo tyle kurew i chuji jakie on wymieniał to chyba przeciętny człowiek w ciągu roku nie wypowiadał. Już od kilku upadków miał pozbijane i poobcierane kolana, a pod pachą niósł... gołębia? Dafuq. Dokładnie, Duńczyk zajebał z lasu ptaka podobnego do gołębia, może nawet gołębiem był, ale wyraźnie zżył się ze zwierzęciem, bo ciągle z nim lazł, nie zwracając uwagi, że ptaszysko co chwilę srało mu pod nogi.
- Ghrruu... ghruuu... - jak ten debil naśladował dźwięki wydawane przez jego nowe zwierzątko.
Usłyszał pytanie Marshall'a ale olał je w zupełności. Dopiero gdy Amerykanin się o niego oparł, zatrzymał się i chwiejąc się cały czas, odczekał aż ten ruszy dalej.
- Kurwa, idiotooo... - zaśmiał się, gdy wyjebał mu telefon.
Niebezpiecznie zatoczył się, gdy próbował RZUCIĆ w kumpla gołębiem. Ptak korzystając z wolności niestety nie doleciał, bo po prostu spierdolił. Mørkjær pokazał mu środkowy palec (przynajmniej tak "myślał", pokazał wskazujący), i zaczął "iść" dalej. Oczywiście ponowny wyjeb i linia przekleństw dłuższa niż inwokacja w "Panu Tadeuszu". Jaka to była ulga dla jego kolan, gdy wreszcie położył się pod wieżyczką i dziko się śmiejąc zaczął turlać.
- Oj chuj z godziną, weź jeszcze polej! - wrzasnął nagle, bo wyraźnie dopiero teraz sobie przypomniał co tamten down mówił.
Myślał, że tworzy szklany kieliszek, wytworzył jednak papierową doniczkę (już to samo w sobie kupy się nie trzymało) i wystawił rękę między najniższym szczebelkiem drabinki a gruntem, czekając na dodatkową ilość alkoholu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   26.11.12 20:36

Talia wędrowała. Wymiętoszona, zmęczona, pokonana przez życie, popijając desperacko zakupiony po drodze kefir i nawet nie zwracając uwagi na to, że jej twarz przez rozmazany makijaż wygląda jak miejsce, w którym odbywał się jakiś dziwny rytuał. Po tym, jak przebudziła się, wyjątkowo wcześnie, w jakimś obcym domu, obok obcego faceta, wiedziała, że jej wieczór poszedł dokładnie tak, jak sobie to zaplanowała. Mimo że niewiele z tego pamiętała. Pozostało jej wymknąć się, zanim tamten się obudzi, skasować jego ewentualny numer z książki kontaktowej. I wrócić. Droga blondynce dłużyła się niemiłosiernie, zwłaszcza, że kac-morderca wcale nie ułatwiał jej sprawy, tym niemniej gajowa na domiar złego łapała zawiechy. Bo jak inaczej wyjaśnić fakt, że w jakiś dziwny sposób, Fritzówna znalazła się, zamiast w swojej bezpiecznej, przytulnej leśniczówce, na boisku do siatkówki? Pierwszą oznaką, że coś jest nie tak, jaka do niej doszła był ptak. Ptak powtarzający w panice coś w kółko "Nie chcę umierać, nie chcę umierać, niechcęumieraćniechcęumieraćniechcęumierać!, a potem "WOOOOLNOOOOŚĆ!. Potem nastąpiły wrzaski, a dopiero na końcu kobieta swoimi niebieskimi oczętami o dość otępiałym spojrzeniu, odnalazła źródło dźwięku. A właściwie to nawet dwa. Obydwóch uczniów kojarzyła, jednego bardziej, drugieo mniej, tym niemniej widok tak czy siak jej się nie spodobał. Jeden pijany, na domiar złego, Marshall, na wieżyczce sędziowskiej, drugi pod. Najwyraźniej pijani w trzy dupy, do tego wcale się z tym nie kryli. Nic dziwnego, że gajowa, chcąc nie chcąc, ruszyła w ich stronę, pamiętając o popijaniu kefirku
- CZY WAS PO...- przerwała
Za głośno. Rani sama siebie cholera! Blondynka przystanęła, pomasowała lewą ręką skroń, a potem wbiła znowu spojrzenie w najwyraźniej dobrze bawiącą się dwójkę.
- Czy was pojebało?
Niezbyt to wychowawcze, cholera.

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   26.11.12 20:59

Tak więc Law ledwo utrzymując się na wieżyczce i podśmiewając od czasu czasu bujał się. Nicklas totalnie olał sprawę telefonu, można by uznać, że nie mieli teraz do tego głowy. Zamiast tego zażądał polania jeszcze więcej, tak więc Law wyciągnął z kieszeni od spodni litrową flaszkę wódki, która o dziwo się nie rozbiła, choć ledwo się w tej kieszeni trzymała z takiego powodu iż była za mała.
-Oookeeej, łap.
Spojrzał na papierową doniczkę. Seems legit. Przechylił butelkę i zaczął lać do naczynia z papieru stworzonego przez Nicklasa. Właściwie to jedynie połowa tego co wylewało się z butelki trafiało do celu. Reszta? Reszta lała się bezpośrednio po twarzy Duńczyka lub gdzieś indziej w jego okolicach.
-Masz... Dary od niebios.
Wódka prosto z nieba! Zaczął dość głośno się śmiać. Gdy już uznał, że wystarczy sam się napił prosto z gwinta. Smaczne. Znów zaczął bujać dość niestabilną wieżyczką, oczywiście za pomocą swojej mocy. Wtem usłyszał znajomy, bardzo znajomy głos i zachichotał pod nosem. Spojrzał w stronę, z której On dobiegał. Talia, o tej porze, a to Ci niespodzianka. Zagapiony totalnie stracił równowagę i wypadł z wieżyczki, wprost na Nicklasa.
-Co ty kurwa wyprawiasz?
Rzekł w stronę blondyna, na którego właśnie zrzucił całą winę przez swój upadek. No cóż przynajmniej miękkie lądowanie, a i flaszka się ocaliła! A to jest najważniejsze. Ledwo podniósł się z ziemi i zerknął ku Talii upijając wódki po czym stawiając ją obok twarzy Nick'a, w końcu on też nie jest kaktusem i musi coś pić!
-Um... Taliu, wyglądasz dziś wyjątkowo ładnie i w ogóle...
W tym stanie uznał po prostu rozmazany makijaż na jej twarzy za normalny makijaż, lecz trochę niecodzienny! A z resztą Jej we wszystkim było ładnie nie?

_________________

xx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   26.11.12 21:11

Åh min Gud! Wódka z nieba, to coś czego mu brakowało! Co prawda liczył na to, że więcej trafi do jego prowizorycznego kubeczka, ale tak też mu odpowiadało. Gdyby taki deszcz mógł padać codziennie..!
- Chyba zacznę chodzić do kościoła, może więcej takich darów zrzucą! - zaśmiał się ponownie, wycierając rękawem bluzy oblaną alkoholem twarz.
Chciał wstać. Nie wiadomo po kiego chuja, ale próbował się podnieść z ziemi. Niestety grawitacja mu na to nie pozwoliła, a i tak został jeszcze przygnieciony cielskiem Marshall'a!
- KURWA! - wrzasnął, jakby ktoś go ze skóry obdzierał.
Na szczęście Law zlazł z niego szybciej niż on by wstał z ziemi, w dodatku zostawił mu alkohol. Hell yeah. Duńczyk od razu się do niego przyssał jak małe dziecko do butelki mleka i w chwilę później nie pozostało już nic. Z głupawym uśmieszkiem postanowił znowu wstać, więc wpadł na genialny pomysł podciągnięcia się po Law'ie. Sprawę zjebał, bo trzymając go za dół bluzy sprawił, że obydwaj ponownie znaleźli się na ziemi.
- Ja jebię, żadnego pożytku z ciebie. - prychnął i splunął w bok.
Nie spodziewał się, że usłyszy kolejny głos. Cholera, to już te anioły przyszły z nową wódką? A nie, to przecież pani gajowa, na pewno będzie chciała z nimi popić! Co prawda myśleć tak zaczął dopiero po tym, jak się uspokoił, ponieważ głos kobiety go wystraszył tak mocno, że rzucił butelką w jej kierunku, ale skoro był pijany to przeleciała sporym łukiem nad blondynką.
- God dag, dame Fritz! - wrzasnął, choć tak na prawdę to tym wszystkim zaszkodził a kobieta była na tyle blisko, że na pewno zwykły ton by wystarczył.
Szkoda tylko, że jak zwykle pomylił "przywitania" i dojebał tekstem mówiącym, że było już prawie południem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   26.11.12 21:22

Wrzaski, wrzaski, jeszcze więcej wrzasków. Pijani uczniowie byli tacy irytujący... a na domiar złego, Talia zaczęła mieć przeświadczenie, że próbują ją zamordować poprzez doprowadzenie jej biednej głowy do eksplozji. Chcąc nie chcąc, odruchem kobiety było przyłożenie ręki do czoła i beznadziejna, skazana na porażkę próba odcięcia się od wszelkich dźwięków. O tyle dobrze, że oboje byli na tyle pijani, że nie byli w stanie zbyt szybko się zbliżyć, bo kto wie, na co by wpadli w takim stanie, a Fritz miała zdecydowanie obniżoną zdolność reakcji. Na początku kobieta właściwie tylko stała, próbując zastanowić się nad tym, co też ona miała począć z obecną tu dwójką. Dyrektora nie widziała od rozpoczęcia roku i szybko zniknął. Vice-dyrektor... Vice-dyrektor był Marshallem więc to go totalnie skreślało, a na niańczenie pijanych uczniów, które miałoby udawać karę, blondynka zdecydowanie nie była przygotowana. Po prostu nie podołałaby Marshallowi i jeszcze jednemu debilowi więcej.
- Ty za to jak pijana ciota, Marshall- wyartykułowała z siebie, automatycznie, wręcz zanim zdążyła pomyśleć o tym, co mówi.
I tylko kolejne, podświadome wręcz łyki kefiru pozwalały jej zachować coś w rodzaju otępiałego spokoju. No bo, ona serio średnio kontaktowała! Na przykład, że coś w nią rzucono, mimo że patrzyła prosto na lecącą butelkę, tak naprawdę zanotowała dopiero wtedy, kiedy odwróciła się w reakcji na brzęk tłuczonego szkła.
- Zamknijcie twarze. Teraz- zakomenderowała, widocznie niezadowolona z tego faktu, kiedy już jej spojrzenie wróciło na uczniów.
Chcąc nie chcąc musiała zniwelować dzielące ich resztki odległości i ruszyć w stronę uczniów wyciągając rękę. Po kolei, wszystko po kolei.
- Oddawajcie mi cały alkohol i wszystko, co tam macie, a mieć nie powinniście
Może zapije kaca?

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   26.11.12 21:40

Przyglądał się jak ten drań wypił cały alkohol. No nie! Nie dość, że wylano mu połowę na twarz to jeszcze wypił do końca.
-Kurw...
Już chciał puścić wiązankę słowną na obecnego tu Nicklasa, gdy ten ściągnął go na glebę. Przez chwilę nie wiedział co się stało, ale szybko doszedł do siebie. Podniósł łeb z ziemi i zobaczył butelkę, która przeleciała nad głową Talii. Dobrze, że nie trafił w twarz bo nie byłoby za miło! Podniósł tym razem tyłek z ziemi i kolejne mocne słowa poleciały w jego stronę, hah nic nowego. Spojrzał na Nicklasa z szerokim uśmiechem na ryjku.
-E, słuchaj! Ponoć wyglądam jak pijana ciota. To prawda?
Cóż na pijanego to na pewno on wyglądał, ale czy od razu zaraz ciota? W gruncie rzeczy nie widział siebie w lustrze więc nie mógł nic teraz twierdzić. Na komendę Talii chwycił się za usta i własnoręcznie je "zamknął", cóż nie potrwało to długo, bo za chwilę znowu wybuchł śmiechem powodując u Siebie zachwiania równowagi. Mogli tyle nie pić, potem będą łazić w takim stanie jak Talia, albo i nie, bo znowu zaczną pić! Odkładanie kaca na później, tak rodzi się alkoholizm. Właściwie teraz starał sobie przypomnieć jak z wioski dotarli tutaj i co w ogóle robili, ale było to dość ciężkie skoro nie wiedział nawet co robi w tej chwili. Spojrzał na wyciągniętą ku dwójce dłoni, a potem rozejrzał się dookoła.
-Niestety...
Skorzystał z okazji i chwycił jej dłoń przyciągając gajową do siebie.
-Jedyne co mogę ci oddać, to siebie.
Skąd on bierze takie teksty? A cholera go wie. Ważne że Nicklas w plecaku który tachał ze sobą miał jeszcze browary których nie wypili, a o których sobie przypomniał dopiero teraz.

_________________

xx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   26.11.12 21:56

Słuchając Talii dziwnie się bujał na boki, po prostu jakby stał na jakieś tratwie i nim fale rzucały. Teoretycznie powinien już dawno się przewrócić, ale tylko Duńczycy wiedzą jak ich naród działa po alkoholu. Jak widać, "wybujani" wikingowie nauczyli się tą równowagę utrzymywać, tak więc i oni teraz po pijaku stali i się gibali.
Gdy usłyszał pytanie z ust Law'a, zmrużył oczy jak Leonardo DiCaprio na słynnym memie. I tak się gapił chyba z dziesięć sekund.
- Tak, to prawda. - odparł wesoło, jakby spytano go czy wygrał tysiąc koron.
Na komendę Talii zasalutował (oczywiście przywalił sobie dłonią w głowę przy tym) i rzeczywiście, zamknął ryj. Ale za pomocą kolejnej butelki, która tym razem znajdowała się w wytworzonym wcześniej uchwycie na pistolet. Odkręcił, usiadł i zaczął pić dalej, ale przynajmniej się nie darł, z dwojga złego to chyba lepiej dla podkacowanej gajowej.
- GORZKO, GORZKO, GORZKO! - zaczął się ponownie drzeć, zakręcił butelkę i lekko rzucił Law'owi, jak złapie to niech wypije.
Sam natomiast po trudach wstawania, pobiegł koślawo i wywalając się po drodze ze dwa razy, zasiadł w końcu na swoim plecaku, udając oczywiście, że niczego tam nie ma. Za to, co tam miał mógł walczyć do ostatniej kropli alkoholu, jaką miał w żyłach!
- Tylko Marshall, kurwa, nie przy ludziach! - wrzasnął nagle i rzucił w kumpla niewielkim kamieniem.
Nagła zmiana nastawienia czy coś w ten deseń. Raz chce, by się całowali, a raz rzygać mu się chciało na widok ich przytulania. Nicklas, you are drunk, go home.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   26.11.12 22:09

Od Marshalla mógł być gorszy tylko pijany Marshall wraz z kolegą + Talia na kacu. Za cholerę nie była teraz w stanie opanować tej niszczycielskiej siły, a z drugiej strony- alkohol w żyłach sprawiał, że uczniowie już totalnie nie mieli hamulców i robili sobie, co im się żywnie podobało. Blondynka i tak już ograniczała swoje reakcje do obowiązkowego minimum, totalnie ignorując wymianę zdań pomiędzy Lawem i Nicklasem. Totalne skupienie na tym, co miała, co powinna teraz zrobić. Pewnie dlatego nie odsunęła się od Marshalla od razu. Nie dała mu nawet w pysk, wbiła w niego tylko chłodne spojrzenie i z zabójczą powagą zebrała całą kpinę, jaką teraz mogła dysponować i wypaliła:
- Włącznie ze swoim życiem, Marshall? Bo skończył mi się nawóz
Co prawda miała wątpliwości czy dziewiętnastolatek w obecnym stanie był zdolny by zrozumieć aluzję, tym niemniej Talia nie miała siły zastanawiać się nad czymś sensowniejszym. Zwłaszcza, że Nicklas wrzeszczał wniebogłosy, co cały czas przypominało Fritz o obecności drugiego ucznia. I bardzo dobrze, bo ten akurat rzucał wódką. Kobieta najzwyczajniej w świecie wykorzystała sytuację i zacisnąwszy palce na dłoni, którą Marshall już ją trzymał, złapała go też za drugą rękę, uniemożliwiając mu chwycenie napoju. Co prawda czynność tą skutecznie utrudniał jej kefir, ale od czego są zęby? A wódka? A niech se leci. Prosto w twarz Lawa, na ziemię, obok, gdziekolwiek. Gdzieś tam w skacowanej głowie blondynki pojawił się alarm, że Nicklas z jakiegoś powodu musiał CHCIEĆ nagle zacząć pilnować plecaka, ale definitywnie zignorowała go. Tym niemniej ani jednemu, ani drugiemu nie ufała za grosz, dlatego była niemalże pewna, że coś jeszcze mają. Odepchnęła więc Lawa, uchwyciła kefir znowu w łapki i niewiele myśląc, obróciła się w stronę siedemnastolatka, chlusnąwszy mu przy okazji w twarz tą zbawienną dla gajowej substancją.
- Obniż. Kurwa. Decybele- warknęła
Następnie milczała chwilę, starając się pozbierać myśli, co nie było proste, oraz znaleźć jakieś wyjście z tej sytuacji. I oby nie było to "Olej to", co kusiło ją już od pierwszych chwil.
- Powiem tak. Oddacie mi teraz wszystko- zapomnę, że was tu widziałam. Nie oddacie- wylądujecie na karze u Igora, wyjdziecie z tego prawdopodobnie bez kilku organów, a napić i tak się już nie napijecie
Uhuhu, dziwnie długie zdanie udało jej się sklecić!

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   26.11.12 22:26

Nie widział co tam wyprawia Nick, więc jakoś go nie słuchał, przez chwilę skupił się na Talii, a to dało mu całkowite wyciszenie na dźwięki z zewnątrz. Tak bez wątpienia, z każdym łykiem ich stan się pogarszał a ich destrukcyjne moce rosły na sile. Oby teraz im tylko się nie zachciało rozwalać boiska tak jak zrobili to z wioską.
-Moje życie jest w twoich rękach.
Dosłyszał w prawdzie tylko pierwszą część zdania. Nawóz? Od razu skojarzyło mu się z przerzucaniem nawozu u Talii, no cóż przynajmniej byłby blisko Niej.
-Ty nie jesteś człowiekiem... eee... słoniu zasrany!
Wykrzyczał do Nicklasa to co naszło mu na język. Słoniu? W wiosce Nick przemienił się w słonia, niszcząc domek. Od teraz będzie go kojarzył ze słoniem, szczególnie po pijaku. Przytrzymany przez Talię, stwierdził, że ta w końcu zaczyna go akceptować. Nic bardziej mylnego! Kilka sekund i poczuł mocne uderzenie w tył łba, następnie coś mokrego. Cholera by to! Właśnie dotarło do niego, że Nicklas zmarnował wódkę. Ewidentnie stracił równowagę, chwiejąc się na boki. Wtem gajowa go jeszcze popchał, przez co poleciał na ziemię niczym szmaciana lalka. Po chwili dopiero zaczął zwijać się z ziemi.
-Nicklas chuju.
Chwiejnym krokiem pomaszerował do blondyna, nie wywalając się przy tym wcale(!!!) i naciskają na jego klatkę piersiową wyciągnął mu spod tyłka plecak. Wyciągnął dwa browary, po czym otworzył je w iście hollywoodzkim stylu za pomocą mocy wystrzeliwując kapsle niczym z pistoletu, wypił jednego niemal duszkiem, po czym z drugim powędrował do Talii wręczając jej go do ręki po czym padając na ziemię.
-Widzę, że... suszy, proszę bardzo.
Powoli zaczął podnosić się z ziemi, lecz to nie było wcale takie łatwe!

_________________

xx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   26.11.12 22:37

- Odezwał się jebany Iron Man! - odkrzyknął i śpiewając głośno jakąś pijacką piosenkę zaczął się bujać na plecaku.
I wtedy dostał kefirem. Dafuq?!
- JA PIERDOLĘ, CO TO ZA ŚWIŃSTWO?! - zamiast obniżyć decybele tylko je podniósł.
Nicklas z natury był głośnym człowiekiem, ale jak był pijany to już jakby pięciu się zebrało i darło jednocześnie.
Starł sobie z twarzy kefir i zaczął ubranie wycierać o trawę. Przy okazji znalazł swój telefon, jak fajnie! Schował go do kieszeni, wraz z leżącą obok baterią. To się nazywa mieć szczęście! Następnie wrócił na plecak ale z powrotem z niego spadł, tym razem z powodu Law'a. Co za menda!
- Znajdź sobie swój kurwa, ten jest mój! - warknął, obserwując co Amerykanin wyprawiał.
Cholera! Teraz to już kompletnie było widać, że mają pozostałe rzeczy w plecaku, a już miał nadzieję, że ukrył je doskonale. Duńczyk automatycznie strzelił faceearth'a, bowiem czołem palnął w grunt. Jak już się podniósł do siadu to postanowił też wypić kolejnego browca, tak więc przekopał w plecaku wszystko i wyjął ukochanego Tuborga.
- Skåååååååååååål! - obowiązkowo dojebał "na zdrowie" i z nadzwyczajną prędkością zaczął wprowadzać kolejną dawkę alkoholu do swego organizmu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   26.11.12 22:53

Teraz już oboje wrzeszczeli. To był jasny znak, że kobieta powinna się stamtąd wynosić, bo już miała ochotę walnąć się plackiem na ziemię i błagać o ciszę. Albo po prostu umrzeć- to było bardziej prawdopodobne. Na domiar złego, oboje wydawali się w ogóle nieprzejęci jej groźbą kary u Igora. Cóż, skoro chcieli, to dostaną, Fritz zdecydowanie nie zamierzała rzucać słów na wiatr. Nie tym razem. Chwilowo nie zamierzała ich informować o losie, czyli karze u Igora, bo właściwie to wątpiła, że będą potem o tym pamiętać. Wypadałoby im to jakoś wbić do głowy, zapisać, cokolwiek. Talia będzie musiała coś wymyślić w tym kierunku. Cholera, ona znowu miała myśleć?! Pozostało jej obserwować uważnie ich kolejne poczynania. Na ustach kobiety pojawił się nawet kpiący uśmiech, kiedy Law całkiem debilnie zdradził ich "kryjówkę". Co prawda zdecydowanie NIE zdążyła odebrać Marshallowi jego porcji, tym niemniej druga puszka i tak powędrowała w jej stronę, toteż blondynka mogła ją uchwycić i po prostu odwrócić do góry nogami, ustawicznie wylewając zawartość. Kefiru i tak zbyt dużo nie zostało, dlatego też kobieta zgniotła kubeczek i rzuciła za siebie- i tak był już tutaj bajzel, a ona nie zamierzała szukać kosza, bo Nicklas też coś grzebał w plecaku. Tym razem gajowa była już przygotowana na pojawienie się nowego alkoholu, dlatego też znalazła się przy blondynie wystarczająco szybko (depcząc po drodze po dłoni usiłującego wstać Marshalla) by wyrwać mu piwo z rąk zanim, ten skończył pić. Miała ochotę wcisnąć mu w zamian jakieś nasionko do ust i doprowadzić do rozkwitu, tym niemniej nie była w stanie robić teraz kilku rzeczy na raz, dlatego też po prostu wylała drugie piwo, puszki zgniotła, a do swoich wszędobylskich łap dorwała też plecak.
- Konfiskuję- rzuciła krótko, oschle, przeglądając z miejsca zawartość- Macie tu może jakieś kartki i długopis?
O tak. Zapisanie im, że mają się stawić u Igora mogłoby być dobrym pomysłem, nie? Tylko, że gajowa wracała z imprezy. Tam nie trzeba pisać.

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   26.11.12 23:13

Nicklas został oblany wódką, następnie kefirem i nie zapowiadało się by to był koniec! Law uważnie obserwował jak obok niego na ziemię wylewa się strumyczek piwa. Cóż za piwotractwo! Gdyby miał sił to chętnie podstawiłby twarz pod strumień i wsiąknął cały. Niestety jedna rzecz na raz, a w tym momencie starał się podnieść.
-Takie dobre piwko...
Mruknął pod nosem. Po czym już prawie udało mu się wstać, niestety Talia podeptała mu w pełni brutalnie dłoń. Alkohol sprawił iż prawie w ogóle tego nie poczuł, a upadł znów. Drugie podejście i uff... udało mi się wstać. Na razie jakoś się trzymał na dwóch nogach. Teraz dopiero zauważył co się święciło. Talia odrzuciła piwo od Lawa, a co więcej chciała pozbawić ich reszty alkoholu. Istne chamstwo! Nie mógł na to pozwolić!
-Niech zerknę.
Za pomocą swej mocy przyciągnął aluminiowe (ameliniowe) puszki do siebie, wraz z plecakiem, w którym były i zaczął w nim grzebać. Co prawda omal przy tym się nie wywalił, więc ustawił nogi w takiej pozycji by mieć jak największą kontrolę nad swoją równowagą.
-Kartek tu nie widzę ale...
I w tym momencie wyciągnął kolejnego browara, otworzył i upił kilka łyków. Bezsprzecznie wolał czystą, ale co na to poradzisz jak to co było to wypili, a reszta rozbiła się na głowie Lawa. Ale alkohol to alkohol, trzeba go pić. Wziął kilka łyczków i szukał dalej w plecaku. Nie było tu nic ciekawego poza browarami, lub Marshall w stanie nietrzeźwości po prostu tego nie dojrzał. Jedno piwo powędrowało w stronę Nicklasa, bacznie uważał by przypadkiem nie przechwyciła go Talia! W gruncie rzeczy Law osiągnął już pełnoletność więc mógł sobie pozwolić na chwilę zapomnienia i picie, ale raczej nie na terenie szkoły! Nie spodziewali się nikogo o piątej rano! Kogo my oszukujemy, nawet gdyby była trzynasta to by chlali na potęgę gdy tylko naszła by ochota. Zapiął plecak i nałożył na plecy.

_________________

xx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   26.11.12 23:40

- Hvad? NEJ, NEJ, NEJ, NEJ, NEJ! - pijactwo ewidentnie uaktywniało u niego język duński, całkowicie zapominał, że nie jest już w swoim kraju a gadał, jakby był.
Okrzyki te zaczął wydawać, gdy Talia postanowiła zabrać mu plecak. Złapał go, zapierał się i nie chciał go oddawać, ale mimo wszystko mniej pijana kobieta miała przewagę i ostatecznie wyrwała mu schowek z browarami.
- Po co komu kartki, jeśli ma się piwo? Kartki się nie wypije! - nowa logika by: Niclas Mørkjær.
Jaka była jego radość, gdy Marshall nie dość, że zajebał plecak, to jeszcze podrzucił mu kolejnego browca! Automatycznie złapał go, nawet trochę "wyskakując", aby gajowa nie przechwyciła nowej puszki, po czym najszybciej jak się dało otworzył i zaczął pić, wcześniej jednak wstając i próbując odsunąć się od blondynki, która wciąż stwarzała niebezpieczeństwo dla jego procentów. Wreszcie Amerykanin do czegoś się przydał. Duńczyk natomiast postanowił genialnie zamienić się w jakieś zwierzę, mając nadzieję, że uda mu się łatwiej zwiać. Cóż, nie było łatwiej, bo na początku stał się rybą, później hipopotamem, a później przez kozy, kury i kanarki w końcu stanął przed wszystkimi jako gepard. Jednak zmiana postaci dalej mu nic nie dała. Widział ktoś pijanego geparda? Nie? No to proszę, tutaj piękna okazja, bo chodził tak koślawo, jak się tylko dało.
- Marshall, cholero, weź to i spierdalaj, POWSTRZYMAM JĄ! - cóż za poświęcenie ze strony Nicklasa!
Postanowił mimo bycia pijanym sierściuchem powstrzymać Talię, aby Law mógł zwiać z ich dobytkiem. Oczywiste było, że ten plan padnie równie szybko jak powstał, ale blondyn nie miał zamiaru tak po prostu oddać piwa!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   26.11.12 23:57

Dlaczego moc Marshalla zawsze musiała krzyżować Taliowe plany? Ledwie zdążyło jej przemknąć przez myśl, że mogła triumfować mimo kaca, a plecak przestał być "jej własnością". A wszystko przez cholerne puszki. Kobieta wbiła w Marshalla nienawistne spojrzenie, a potem stwierdziła, że jednak chce jej się zanurzyć łapki w tunikowych kieszeniach, po to by złapać kilka nasion. Blondynka miała na szczęście już taką wprawę, że wiedziała, co ma w ręce nie tylko na kacu, ale nawet gdyby obudzono ją nagle w środku nocy, toteż nie traciła cennych sekund na zidentyfikowanie rośliny. Nasiona poleciały od razu w obie strony- część w Lawa, część w zmieniającego się w różne twory Nicklasa. Świetna moc, blondyn naprawdę miałby predyspozycje do tego żeby Fritz go polubiła, gdyby spotkali się w innych okolicznościach. W końcu, gdy się denerwowała, mógłby stanowić idealny kłębek futra działający uspokajająco. Zresztą, ułatwił jej zadanie tak naprawdę. Tym niemniej momentalnie zmusiła nasiona do wzrostu, sprawiając, że kaktusy, z wyjątkowo długimi igłami, zaczęły się oplatać nie tylko wokół łap i ciała pijanego geparda, ale też i wokół nóg Lawa i, co lepsze- plecaka, bo tam właśnie akurat wpadło jedno z nasion. Gajowa wcześniej sobie to zaplanowała więc nie pozostało jej nic innego jak skorzystać z chwili zamieszania, w miarę szybkim tempem dostać się do Lawa, wyrwać mu plecak, teraz coraz bardziej kłujący, rzucić na ziemię i porozgniatać pozostające tam puszki nogą. Jak najszybciej się dało, a wszystko nie zatrzymując ciągłego wzrostu biednych kaktusów skazanych na szybkie wymarcie.
- Wypierdalać mi stąd- syknęła przy okazji
Stanowczo zbyt mocno musiała się męczyć na tym cholernym kacu. Do tego ta denerwująca moc Lawa, na którą jedyną receptą było dla Talii jak na razie szkło i kamienie. Tego pierwszego, co prawda, było tutaj teraz sporo, ale i blondynka nie miała siły uganiać się za Marshallem ze szkłem. Mając jeszcze drugiego ucznia na karku. Powinna była to pierdolić i po prostu sobie pójść, ot co. Wbiła jeszcze chłodne spojrzenie w gepardo-Nicklasa
- Ty. Imię. Nazwisko. Dom
Zamierzała ich poinformować o tym, że nie ujdzie im to na sucho, jak już wytrzeźwieją. Skoro nie ma kartek, trzeba będzie się pobawić później.

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   27.11.12 19:36

Tak, moc Lawa Marshalla to była jedna z niewielu tak przydatnych rzeczy, w szczególności z kontaktami z gajową. Nie pierwsza taka sytuacja, że ta moc zrujnowała jej plany i dominacje. I dobrze! W niektórych momentach na prawdę dziękował losu za taką moc, władza nad pogodą, ogniem czy czymkolwiek nie pomogłaby mu w tak dużym stopniu jak to robiła władza nad polem magnetycznym!
-Przecież już go mam.
Krzyknął do chłopaka, chwiejąc się na boki. Musiał go uświadomić jakoby, podobnie do Lawa, Nick mógł być już za bardzo pijany, żeby dojrzeć, że Marshall odzyskał władzę nad plecakiem. Przynajmniej tak wtedy myślał, bo za chwilę poleciały w jego stronę jakieś nasionka. Cholera, przecież odbierał Talii ostatnio nasionka! Wzięła nowe! Kilka sekund i jego nogi obrosły w kaktus. Nie ładnie Talio, nie ładnie! Omal co się nie wywalił gdy zobaczył kującą roślinkę.
-O kurwa.
Kawałek kaktusa przyczepił mu się do palca! Ale to nie była cała bieda, ich browary zostały druzgocąco zgniecione wraz z kaktusem. Ach, cóż za brutalność. Nick nie będzie zachwycony, jak Law zdążył wywnioskować to jego ulubione piwo. Spojrzał tylko na chwilę na blondyna, po czym pokrył prawą łapkę metalem zrobił duży zamach i zmiótł kaktusa z w okół nóg wywalając się na glebę. Chwilę mu zajęło zanim wstał, po czym od razu zawędrował za Talię, obejmując ją, kładąc swoje ręce na jej brzuchu.
-Law Marshall.
Nie miał kompletnie pojęcia o czym gada, usłyszał tylko hasło imię i nazwisko, a że to do niego to nie miał pojęcia. Spojrzał na swoją dłoń do palca przyczepił mu się fragment kaktusa w postaci drobnej kulki. Uzywając mocy zdjął zawleczkę od piwa z drugiego palca i nałożyła się ona na drugi, przyczepiając do Siebie kaktusa. Wyglądało to jak pierścionek, więc Law natychmiast obrócił się tak by być przodem to Talii, po czym padł na kolano, w sumie z winy alkoholu i cały czas trzymając Talię za dłoń rzekł.
-Talio, wyjdziesz za mnie?

_________________

xx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   27.11.12 19:56

Kiedy mordercze kaktusy zaczęły go atakować, zamarł jakby normalnie stał. Ale kiedy gajowa rozwaliła jego piwa, można było usłyszeć dźwięki przypominające płacz, ale bardziej... "kocie"
- MÓJ TUBOOORG! - zawył, z bólem w sercu większym niż Simba po stracie Mufasy.
Najgorsze było to, że dalej nie mógł nic zrobić, choć wewnętrznie miotało nim jak szatan. Ostatecznie jednak wrócił do ludzkiej formy (po paru nieudanych próbach, które rozwaliły kaktusy do końca) i zaczął odczepiać od siebie paskudne kolce. Spojrzał na Talię wzrokiem otępiałym, ale mimo tego żądnym mordu. W końcu Tuborg, Carlsberg i inne duńskie piwa były świętością, jak tak można?! Nicky był zbyt pijany poza tym aby pamiętać jak się nazywa, odruchowo zastosował metodę z filmów na fałszywą godność: rozejrzał się w około i z tego co zobaczył skomponował idealne imię i nazwisko.
- KEFIR TRAWKENSEN Z GRYFFINDORU! - wypalił ni stąd ni zowąd, złapał jakiś leżący na ziemi badyl i wypalił w kierunku pani Fritz:
- Abra kadabra!
Oczywiście nic się nie stało, bo do cholery co się miało stać? Co prawda jego to niezmiernie zaskoczyło, ale chyba nikogo poza nim. Kiedy nagle Law zaczął odpierdalać oświadczyny, na twarzy Duńczyka pojawił się spory szok. Jako iż stał za kobietą, więc przodem do Law'a, zaczął machać łapami, by się wycofał póki może. Mimo wszystko postanowił dodać nastroju, wytworzył sobie instrument... trójkąt... i zaczął nim dzwonić jakby to była chociaż gitara. Jak romantycznie!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   27.11.12 20:14

Cóż, ostatecznie blondynka, z małymi przeszkodami, dorwała piwa i była przekonana, że za najdalej pięć minut będzie mogła się wykąpać, wypić kawę i wziąć się za swoją robotę (kto by spał? Spanie jest dla słabych). Tym niemniej definitywnie się myliła. Law widocznie uznał, że słowa kobiety były skierowane do niego, ale nie to było najgorsze. W jednej chwili stały się dwie rzeczy. Pierwsza- LAW JĄ OBJĄŁ i się przedstawił, co już samo w sobie było źródłem katuszy ze strony Fritz, która za każdą taką akcją musiała zbierać całą swoją silną wolę i przekonywać się, że zamordowanie tegoż właśnie osobnika miało więcej minusów niż plusów. Druga- Nicklas znowu zaczął się wydzierać, chociaż właściwie nie można powiedzieć żeby kiedykolwiek przestał, a to co wydobywało się z jego krtani, to wcale nie były jego dane osobowe. I jakoś Fritz nie wątpiła w to ani przez chwilę. Do tego zbeszcześcił bezczelnie Harrego Pottera, dodając na końcu zwykłe "abrakadabra". Cholera by go. Talia miała nieco spowolnione reakcje, pewnie tylko dlatego Law nie zdążył dostać w krocze i w ogóle nastąpiło, to co potem nastąpiło.
- Avada kedavra, idioto- warknęła w stronę blondyna, nawet nie wysilając się by chociaż pomyśleć co by mogło udawać JEJ różdżkę.
Przecież same jej słowa powinny mieć moc sprawczą! No nie?
Tym niemniej, przez ten czas Law zdążył puścić kobietę, zanim ta zdążyła go porządnie zdzielić. Przez pierwsze chwile, kiedy ten klękał przed nią, nie miała zielonego pojęcia, czego należało się po nim spodziewać, dlatego też z jej ust wydobyło się głębokie westchnienie- gajowa z góry uznała, że to nie będzie nic dobrego. Potem zanotowała obecność nietuzinkowego "pierścionka", dokładnie w momencie kiedy padło wzniosłe pytanie. I co ona miała, cholera, zrobić z tym fantem? No bo... Marshall zdołał ją ROZBAWIĆ. NA KACU. Tym niemniej jedyną tego oznaką chwilowo było tylko drgnięcie kącików jej ust, bo blondynka parsknęła śmiechem dopiero na dźwięk trójkąta, który dobiegł gdzieś zza jej pleców. Odwróciła odruchowo głowę by odnaleźć źródło dźwięku, tym niemniej nawet nie chciało jej się zastanawiać, skąd u licha, Nicklas wziął trójkąt. Potem spojrzenie jej ocząt powędrowało znów na Lawa, wyrwała swoją rękę i wskazała nią na blondyna.
- Jak powiesz mi jak ten idiota się nazywa
No bo... Marshall był pijany, prawdopodobnie nie będzie nic pamiętał, a do tego "pierścionek zaręczynowy" to tak naprawdę zawleczka od piwa z kaktusem. Co mogło jej grozić?

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   27.11.12 20:50

Magia Nicklasa najwidoczniej nie zadziałała, chociaż w sumie... Talia musiała być jednak zaczarowana przez Nicka, skoro się zaśmiała. Spodziewał się śmiechu, ale bardziej takiego mającego na celu poniżyć Lawa JAK NAJBARDZIEJ, a ten wydawał się w miarę normalny. Szczery. Do tego Nick, z tym swoim trójkątem. Trójkątem! Nie żadną gitarką, czy czymkolwiek, tylko trójkątem, który jako tako nie wydawał żadnego dźwięku, który układałby się w rytm muzyki. Cały Nick. Cóż mógł także wyczarować jakąś gitarę elektryczną z potężnym wzmacniaczem i grać niczym na koncercie rocka. Też byłoby dobrze! W sumie to wszystko było teraz dla Lawa dobre, był pijany!
-Tego tam?
Spojrzał na Nicka, w gruncie rzeczy to nie mogła zrobić mu nic strasznego. Jakby sprawa poszła do dyrekcji Law pomógłby jakoś to rozwiązać, kara u Talii? Sama przyjemność! Było jedne ale, totalnie nachlany Law zaczął rozmyślać o tym, czy dziewczyna przypadkiem zaraz nie wyciągnie ryby i nie wciśnie na Nią prowizorycznego pierścionka!
-Ten tutaj, nasz świadek to...
Chwilę się zastanowił, nie żeby nagle pod wpływem dużej ilości alkoholu zapomniał jego imienia, które bardzo dobrze pamiętał. Jedynie, jak do kurwy nędzy wymówić jego nazwisko? Teraz dopiero zacznie się poezja.
-Nicklas... Nicklas Mork... Morkaeea...
Ahh, te duńskie nazwiska, alkohol kompletnie uniemożliwiał mu wymówienie tego nazwiska, bo plątał mu się język.
-Mørkjær.
Udało się wymówił nazwisko! Właśnie go wsypał, ale nie mógł się powstrzymać do tego alkohol. Przecież dla Talii zrobiłby wszystko! Zamiast wstać już, ten dalej pozostawał w tej pozycji, musiałby się teraz o coś oprzeć, żeby wstać.

_________________

xx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   27.11.12 21:08

- Abra kadabra brzmi lepiej! - mruknął, dalej brzdąkając na trójkącie.
Szkoda, że jeszcze nie ma harfy, mogłoby być równie zajebiście, ale trójkąt mimo wszystko wymiata w takich sytuacjach. Cudowną atmosferę jednak zepsuł Marshall. Co za konfident jebany!
- MØRKJÆR, IDIOTO, MØRKJÆR. M Ø R K J Æ R. - przeliterował i rzucił w Amerykanina trójkątem.
Jeśli już musiał go wsypywać, to niech przynajmniej dobrze wymawia jego nazwisko, bo to, że duńskiego nigdy się nie uczył nie znaczyło, że musi teraz tak kaleczyć to wbrew pozorom bardzo proste słowo. W końcu gdyby był Islandczykiem to wtedy już by nikt go nie ogarnął, a ten duński jeszcze jakoś się ostatecznie dawało.
Wpieniony podlazł znów do Law'a, z głośnym fuknięciem wziął z ziemi swój trójkąt i wrócił na dawne miejsce. Usiadł na trawie i dalej zaczął ciągnąć swoją urzekającą i romantyczną symfonię.
- Marshall to chuj, jakich mało... a jak pani Fritz go walnie, to będzie bolało... - powoli zaczął dodawać słowa do swojej pieśni.
Po pijaku był dziwnie nadmiernie kreatywny, chyba powinien się częściej wprowadzać w ten stan i wydać płytę o tak zjebanej, skandynawskiej nazwie, że nawet rodowity Duńczyk jej nie wymówi! Cóż to będzie za hit!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   27.11.12 21:24

Paranoja. Armagedon! Przepowiedziany przez Majów koniec świata! Law się oświadczał, Talię to bawiło, Nicklas krzyczał coś o czarach, a gajowa przestała nawet zwracać uwagę na swojego nieszczęsnego kaca. Do tego musiała skupić się teraz na danych osobowych blondyna, które nieporadnie właśnie dukał Marshall. Co prawda nie miała żadnego powodu, by wierzyć w słowa dziewiętnastolatka, bo oni oboje nie robili nic innego poza oszukiwaniem się nawzajem w kółko, tym niemniej sam zainteresowany pośpieszył jej jeszcze z podarowaniem jako takiej pewności, że imię i nazwisko, choć dziwne, rzeczywiście były jeszcze prawdziwe. Kobieta nie podejrzewała dwóch pijanych uczniów, że na spontana wymyślili fałszywe dane osobowe, jeszcze zorientowali się w swojej grze, a na końcu Nicklas wpadł jeszcze na to żeby dodać im autentyczności oburzoną poprawką. Co prawda, Talia już w momencie rzutu blondyna była dziwnie przekonana, że rzucanie METALOWYM trójkątem w Lawa nie ma specjalnie sensu, tym niemniej sama często się na to łapała, postanowiła więc zignorować scenkę, tak jak to robiła ze wszystkimi innymi wygłupami obecnej tu dwójki, w miarę możliwości.
- To zaręczyny, nie ślub, Marshall- mruknęła tylko w ramach spóźnionej odpowiedzi na słowo "świadek", które padło z ust Lawa
Następnie, blondynka wzięła od Marshalla zawleczkę, wcale jej nie zakładając, bo i po co i wbiła w niego chłodne spojrzenie.
- Uważaj zaręczyny za przyjęte
I w tym momencie rozbawienie w Talii znowu wzrosło. Stało się to mianowicie na dźwięk słów piosenki Nicklasa. Na usta kobiety wpełzł kpiący uśmieszek, kiedy ta skierowała się w stronę blondyna
- Brawo!- zaklaskała w dłonie- Masz talent, podoba mi się ta piosenka. Zwłaszcza tekst.
Zawleczkę wsunęła do kieszeni tuniki, coby jej nie przeszkadzała. A wyrzucić przecież nie mogła, bo i biedny Marshall zostałby zranio... STOP! Blondynka wyrzuciła zawleczkę gdzieś w bok.
- A teraz do swoich pokojów.- wsparła ręce na biodrach- Oboje

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   27.11.12 21:46

Nieźle się porobiło, nie mniej jednak Law ledwo co tu ogarniał.
-ZSSR? - był słaby z literowania.
Jak można być tak chorym by wymyślać takie nazwiska, właściwie to i tak nie przebije nauczyciela, z którym ostatnio Law miał styczność. Nawet teraz nie pamiętał jego nazwiska, ba w ogóle go nie odczytał. Markus rzuciło mu się tylko w oczy, ale to nazwisko to było istne przegięcie. Lawowi pojawił się uśmiech na twarzy kiedy trójkąt wylądował obok niego, przyda się. Niestety jego radość nie potrwała długo bo zaraz go zabrał. Co za dziad.
-Jak wspaniale.
Rzekł w stronę Talii. Chętnie wyraził by swoją radość, ale był tak najebany, że po prostu nie mógł. Musiał sobie to gdzieś zapisać żeby potem nie zapomnieć. Chwycił leżący na ziemi kawałek kaktusa i schował w kieszeń. Cóż miejmy nadzieję, że ten element dzisiejszego ranka przypomni mu o tych wydarzeniach. Gdy usłyszał śpiew Nicklasa delikatnie buchnął śmiechem.
-Wiesz, nie wiedziałem, że jesteś taki genialny, geniuszu.
Gdyby jego płyta przepełniona byłaby takimi tekstami, to Law byłby pierwszym, który by ją kupił.
-A teraz dawaj to kurwa.
Rzucił w stronę blondyna i za pomocą mocy wyciągnął z jego rąk trójkąt, który poleciał w dłonie Lawa, a ten następnie za jego pomocą, jak i mocy podciągnął się do pozycji stojące. Delikatnie kiwając się na boki, spróbował wytworzyć instrumentem jakąś melodię.
-Nick to głąb, choć debil łeb mocny ma jak dąb!
W tym momencie cisnął trójkątem prosto w czaszkę blondasa. Tworzyli by idealny duet. Liryki przepełnione wulgaryzmami i humorem, oraz nieudolnym wokalem. Tak to by się sprzedało.

_________________

xx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   27.11.12 22:13

Słysząc pochwały dla swojej piosenki ukłonił się nisko mimo tego, iż siedział. Oczywiście zgiął się przez to w pół i znowu zarył ryjem o ziemię, ale a miarę łatwo było się wyprostować. Nie chciał wstawać, bo zaliczyłby takiego dead'a, że by już chyba nie wstał. Gdy Talia natomiast przyjęła oświadczyny, Nicky zawył głośno, ale na szczęście dla skacowanej kobiety dość krótko jak na siebie.
- Bo jeszcze kurwa wielu rzeczy o mnie nie wiesz! - odparł, wykonując w stronę Law'a gest typu "come at me, bro".
I w tym momencie zapierdolono mu trójkąt. Kurwa, a już zaczął się rozkręcać. Słysząc tekst piosenki Amerykanina zaśmiał się głośno i przewrócił na plecy, w dodatku dalej zaczął się tarzać ze śmiechu. Cholera, jakby się najarał czegoś jeszcze w międzyczasie.
- Choć się w chuj najebaliśmy, to zajebiście się bawiliśmy! - dodał zaraz po tym jak wytworzył sobie bębenek taki, na jakim grywają małe dzieci.
No tak, impreza na całego. Ciekawy był tylko, czy tekst pani Fritz jest kochana, będzie pląsać z nami do samego rana by przeszedł, ale chwilowo postanowił się z tym nie wydzierać. Może następnym razem, najpierw trzeba zobaczyć co kobieta powie na fakt, że ani on ani Law jakoś nie wyglądali aby mieli się zbierać do swoich dormitoriów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   27.11.12 22:45

Chwila zabawy, chwilą zabawy, ale co ona miała z nimi tutaj zrobić? Nie miała sznurów, kajdan, smyczy, niczego, co umożliwiłoby jej zawleczenie parki tam, gdzie było ich miejsce. Obydwoje totalnie olali jej "prośbę", co spowodowało szybki powrót złego humoru. Śpiewają, rzucają się trójkątami, wszystko, byle żeby tylko jej nie słuchać, cholera.
- Marshall, zerwę zaręczyny, jak nie będziesz posłuszny
Cóż, na jednego miała już jako takiego... haka? Co jak co, ale blondynka definitywnie wiedziała, że Law był dość podatny na jej różnorakie manipulacje. I mimo że już po jej pierwszym małym oszustwie zrobił się ostrożniejszy, nadal wywierały wystarczający skutek, by kobieta mogła ich używać. A że tym razem nie wiązało się to z żadną obietnicą z jej strony, to i Talia nie wahała się nawet chwili. Podświadomie czuła, że było jej nieco chłodno, kiedy tak stała i właściwie prawie się nie poruszała więc jej palce same powędrowały w kierunku guzików męskiej koszuli zaiwanionej jakiemuś kolesiowi, by je pozapinać. Zawsze trochę więcej ciepła, no nie? Pozostawało też wymyślić coś na Nicklasa. Teoretycznie mogła zagrozić dyrekcją, ale byłaby to dla niej swoista porażka, no nie?
- A ty... M... Nicklas- zwykle nie zwracała się do uczniów po imieniu, ale w tym przypadku uznała to za bezpieczniejszą opcję- Zabieraj się do pokoju, albo zrobię Ci z dupy ogródek
No, jakby nie patrzeć- miała jeszcze parę nasion i wyciągnęła jedno, demonstrując je blondynowi z chłodnym uśmiechem. Jakby nie patrzeć- nawóz, czyli Lawa, miała pod ręką, wszystko więc było przygotowane, no nie?

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Boisko do siatkówki   

Powrót do góry Go down
 
Boisko do siatkówki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Małe boisko do siatkówki
» Małe boisko do koszykówki
» Małe boisko do koszykówki
» Boisko szkolne
» Boisko quidditch'a

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Boisko-
Skocz do: