IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Boisko do piłki nożnej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość

avatar



Wiek : 25
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   23.12.12 18:34

Tak bardzo się starał, żeby tym razem się nie spóźnić! Tyle budzików dawało znać Faustowi, że za niedługi czas musi znaleźć się na boisku, na kolejnych zajęciach. Sam był wielce do nich zmotywowany. Nie było szans, żeby zajęcia w plenerze nie różniły się od tych w salach. Jeśli nie sposobem prowadzenia, to zapewne panującą atmosferą. Jeśli Ventus zamknięte w czterech ścianach potrafiło być żywe i pełne energii, to na świeżym powietrzu stanie się czymś jeszcze okropniejszym. Dla wykładowcy, oczywiście. Dla Fausta klasa tylko w ten sposób zwiększy swoją atrakcyjność. Dlatego chciał być na miejscu na czas, żeby czegoś istotnego nie przegapić. Wyszło, jak wyszło.
Silna motywacja jakoś nie podziałała na ruchy białowłosego, który wykonywał codzienne czynności w sposób staranny, lecz dość powolny. Zupełnie jakby miał masę czasu, żeby zjawić się na wyznaczonym miejscu. Sama podróż również nie wskazywała, by się specjalnie śpieszył. Może to przez chłód panujący na zewnątrz? Choć gdyby szedł nieco prędzej, to mógłby się nieco ogrzać. Zamiast tego ruszył wolnym spacerkiem w kierunku boiska, chowając dłonie do kieszeni płaszcza i przyozdabiając swoją facjatę lekkim uśmiechem. Dobrze, że w końcu udało mu się opuścić budynek.
Mimo dość naturalnego, w żaden sposób nieprzyśpieszonego kroku bohatera, trafił na miejsce zbiórki w dość krótkim czasie. Nie było szans, żeby się pomylił. Personę Nicklasa można było zauważyć na kilometr, a Faust zdążył już tegoż gościa zapamiętać. Bowiem to nie kto inny jak Duńczyk wykazywał się największą aktywnością. Nie dałoby się go pomylić z nikim innym.
- Chyba kilkoro z nas postanowiło pozostać w cieple. - skomentował nieobecność kilku osób, wyciągając dłonie z kiszeni - Mam nadzieję, że to się niebawem zmieni. Szkoda by było nie wziąć udziału w tak niecodziennych zajęciach.
Spojrzał na nieznajomego. Wystarczyło z daleka zaobserwować zachowanie innych uczniów żeby dojść do wniosku, że ta niebieskowłosa persona była nauczycielem. Świetnie się kamuflował dzięki swojemu niespecjalnemu wzrostowi. Fausta ciekawiło, czy aby przypadkiem Kang tego osobnika nie znała.
- Binbougami Niryoku. Miło poznać. - białowłosy zwrócił się do Russela, uśmiechając się szerzej.
Nadszedł czas na małą zaczepkę, żeby kogoś tutaj nieco rozruszać. Bohater przymrużył oczy i spojrzał ich kątem na swojego jakże rozpoznawalnego kolegę, Nicklasa.
- Ciekawi mnie czy na tym boisku szło by Ci równie dobrze, jak na tym z Twojej konsoli, przyjacielu.
Na poprzednich zajęciach jakoś Ventus nie za bardzo było aktywne. Teraz lepiej samemu ich nieco "pstryknąć w nos", niżeli liczyć wyłącznie na luźną atmosferę. Poza tym dobrze jest z kimś pokonwersować, skoro jest na to okazja.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   23.12.12 20:18

Icy już od dłuższego czasu stała na boisku podbijając piłkę raz po raz w powietrze, by potem posłać ją do bramki. Nie była już taka dobra jak jeszcze parę miesięcy wcześniej, ale przynajmniej nie posyłała jej parę metrów w bok kompletnie zezując. Spojrzała jeszcze za odchodzącym Sebastianem. Chyba trochę przysnęła - i to do tego stopnia, że nie wiedział o co ją pyta. W pewnym momencie słońce ponownie wychynęło zza chmur, a dziewczyna od razu zostawiła piłkę, podbiegła do parasola i rozłożyła go nad głową.
- Safe. - rzuciła do samej siebie i podeszła do torby sprawdzając plan. Właściwie to co oni teraz mieli? Ach, zajęcia w terenie. Zaraz, kiedy? Teraz?
TUTAJ? Zerwała się na równe nogi wrzucając plan do torby, poprawiła ją na ramieniu, złapała piłkę i z parasolem nad głową pobiegła przez boiska zauważając rosnąca grupę uczniów. Jak mogła ich wcześniej nie zauważyć?
Wyhamowała mniej więcej za ostatnim rzędem i stanęła spokojnie postanawiając, że będzie udawać że cały czas tu była. Bo była, tylko na innym boisku. Szczegóły, szczegóły.
Opuściła piłkę na ziemię i przytrzymała ją butem, by nigdzie się nie odturlała. Bo przecież jej nie wyrzuci. Ciekawe na czym właściwie będą polegać te zajęcia? Skoro odbywają się na boiskach to może będą po prostu odpowiednikiem wychowania fizycznego? W takim wypadku jej piłka nie byłaby taka znowu nie na miejscu. Przez dłuższą chwilę stała cicho z tyłu starając się nie rzucać zbytnio w oczy, ostatecznie wychyliła się jednak zza uczniów patrząc z zainteresowaniem na nauczyciela.
- Ładny kolor. - rzuciła na głos patrząc na jego włosy. Trochę jaśniejszy niż jej, ale i tak z miejsca nauczyciel dostał od niej dodatkowe punkty.
- Kang Joonsoo, klasa pierwsza. - przedstawiła się jeszcze i rozejrzała po uczniach oceniając ich frekwencję. No, nie było tak źle. Ciekawe czy i tym razem Sebastian znowu się spóźni robiąc wielkie wejście i wyrośnie spod ziemi, czy co on tam mógłby jeszcze wymyślić. Zatrzymała wzrok na Fauście i uśmiechnęła się do niego nieznacznie, zaraz powracając wzrokiem do Russela.

_________________

x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   23.12.12 21:13

Przez moment z rozbawieniem przyglądała się rozmowie Oza z nauczycielem. Najwyraźniej spotkali się już jakiś czas temu, a uczeń nie zdawał sobie sprawy, że niebieskowłosy jest nauczycielem. Faktycznie, bardzo wielu profesorów w szkole było młodych, co dziwiło Mei. Jakby nie patrzeć, różnica wieku była niewielka i gdyby nie jego profesja, mogliby razem chodzić na imprezy i pić. Gdyby oczywiście lubiła tego typu rzeczy, póki co nie była duszą towarzystwa i raczej nic nie zapowiadało zmian.
Spojrzała na Nicklasa niemalże z wyrzutem. No dobrze, może czasami przesadzała, jednak tym razem chciała dobrze. Bądź co bądź temperatury nie były wysokie, a ten nie dosyć że wyszedł w krótkich spodenkach (przez moment chciała się wykłócać z nim by je zmienił, ale wiedziała że to nie przyniesie żadnego skutku), to jeszcze nie potrafił porządnie zapiąć kurtki.
Speszyła się nieco, gdy przytulił ją tak bez żadnego ostrzeżenia - takie gesty z Jego strony były rzadkością, prędzej spodziewałaby się kuksańca w bok czy wymiętolenia jej policzków. Albo roztrzepania włosów, chociaż tego szczerze nienawidziła.
- No już, już... nie dam się wkręcić w podawanie leków ani poprawianie kołderki.- mruknęła cicho, po czym poprawiła mu ten cholerny kołnierz tak jak chciała na początku i od niechcenia włożyła dłonie w kieszenie jego kurtki. Przymknęła oczy, rozkoszując się tym przyjemnym ciepłem, jakie od niego biło.
Na moment wyłączyła się zupełnie, przez co nie dosłyszała, że powinna się przedstawić. Dopiero głos Fausta sprowadził ją na ziemię.
Zmarszczyła niezadowolona brwi. Jakim prawem pozwalał sobie na tego typu słowa, skoro to tylko ona miała pozwolenie na zaczepianie go i drażnienie w taki sposób? Choć Mei na ogół była spokojną, wręcz cichą osobą, to teraz poczuła gwałtowny przypływ irytacji. Nie machała dłońmi, nie wrzeszczała, nic z tych rzeczy - wszystko jednak dało się wyczytać z jej oczu.
- Nie pozwalaj sobie, tylko ja mogę rzucać takimi tekstami.- burknęła w stronę jasnowłosego.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   24.12.12 12:45

I chyba zadziałała tutaj magia świąt czy coś, bowiem uczniów nagle zaczęło przybywać, co było dla niego niemałą niespodzianką, bowiem komu by się chciało wychodzić na ten mróz, by poćwiczyć sobie na jego lekcji? Podejrzewał iż małej liczbie osób, ale zamiast tego ta mała liczba zaczęła rosnąć, może nie do zastraszających rozmiarów, ale zawsze coś. Gdy tylko kolejna dziewczyna się pojawiła przywitał ją uśmiechem, a na wzmiankę o spóźnieniu nie zareagował, bo skoro sam to zrobił to nie ma tego co wypominać uczniom. Kiedy się przedstawiła zajrzał sobie w papiery by odhaczyć jej nazwisko, zauważył iż była prefektem, a to troszkę nieodpowiedzialne się tak spóźniać, ale skoro się do tego przyznała i w ogóle, to znaczy iż daje reszcie dobry przykład.
-Nie przejmuj się spóźnieniem. Zdarza się.
Byleby tylko te spóźnienia nie zdarzały się zbyt często, bo inaczej będzie musiał sobie uciąć z nią pogawędkę czy coś, a był w tym raczej słaby bo nie umiał udzielać reprymendy, a więc zapewne skończyłoby się na tym, że upominałby ją lekko i to wszystko. Gdy tylko kolejna osoba go przywitała skinął głową po czym przyjrzał mu się dokładnie, bo widać było iż przygotował się na lekcję co sobie cenił, bo może mieć tutaj jakiegoś pupila czy coś, ale nigdy nikogo nie faworyzował bo wiedział jak to wpływa na innych uczniów. Jego też sobie odhaczył, a słysząc jak ma się do niego zwracać zapisał sobie to obok jego nazwiska, by nie zapomnieć o tym na przyszłość. No i przyszła kolej na Oza, który był zapewne nieźle zaskoczony tym wszystkim co się tutaj działo, a więc dał mu chwile by wszystko ogarnąć i dojść jakoś do siebie po tym małym szoku. Widząc jego reakcję zaśmiał się rozbawiony, bo spodziewał się czegoś takiego, ale nie wypada śmiać się z ucznia na lekcji więc szybko się opanował, ale mimo wszystko uśmiech nie schodził z jego ust. Cóż a więc na razie wyglądało iż są to wszyscy uczniowie, a więc miał zacząć lekcję, ale słysząc propozycję lekcji spojrzał na niego nieco zdziwiony bo ostatnio było mu zimno od stania, a teraz chciał oberwać śnieżką?
-Hmm niezły pomysł, ale to może na zakończenie lekcji. Na razie powiem co na początek.
Ale niedane mu było to zrobić, bowiem oto pojawił się kolejny uczeń co wprawiło go w niemałe zaskoczenie. Niestety widać było iż nie bardzo spieszył się na lekcję, a na dodatek najpierw zaczął komentować nieobecność niektórych, co niezbyt mu przypadło do gustu, ale wiadomo po tym świecie chodzą różne osobniki. Odhaczył sobie kolejną osobę, ale widząc iż ten postanowił albo zaczepić innego ucznia tylko westchnął cicho, bo widać iż mógł być tutaj mały problem który będzie musiał zażegnać. Jeśli słowa nie podziałają, to tego który sprawia najwięcej kłopotów będzie trzeba lekko utemperować, ale nie miał na to najmniejszego pomysłu a więc liczył na spokój. I po raz kolejny nie dane mu było przejść do tego co będą robić, bowiem pojawił sie kolejny uczeń, a raczej uczennica która przybiegła z drugiego końca boiska. Nie pamiętał by ją widział kiedy tutaj szedł, ale to zapewne dla tego iż nie zwracał zbytniej uwagi na otoczenie, bo musiał pilnować by papiery nie wyleciały mu z ręki. Słysząc pochwałę za kolor włosów uśmiechnął się tylko rozbawiony, bo raczej by jej nie dostał gdyby miał swój oryginalny kolor, ale mniejsza z tym. Gdy dziewcyzna się przedstawiła dojrzał w papierach iż jest prefektem naczelnym, a więc miała u niego plus za stawienie się na lekcji, bo prefekci mają raczej dużo roboty i nie spodziewał się, że wpadną na jego lekcję. Ugryzł sobie kolejny kawałek czekolady, a widząc iż już nikt nie nadchodzi mógł przejść do sedna.
-A dziękuję. Nie spodziewałem się, że komuś się spodoba. Ale do sedna. Najpierw niech każdy zrobi sobie indywidualną rozgrzewkę. Potem weźmiecie piłki z worka i każdy zrobi po cztery serie slalomów między pachołkami, a na koniec sprint do połowy boiska i spowrotem po trzy razy. A potem sie zobaczy co dalej.
A więc dostali swój zestaw ćwiczeń czyli mógł sobie zrobić teoretyczne wolne, ale widząc iż chyba nie każdy tu za sobą przepadał to trzeba ich popilnować. Podszedł do bramki i włożył czekoladę w usta, po czym wyciągnął ręce w górę, a widząc ile brakuje mu do poprzeczki tylko westchnął. Zapewne mogli pomyśleć iż nie dosięgnie jej za nic na świecie, ale on tylko lekko podskoczył, a jego łapy już złapały poprzeczkę. Powisiał sobie chwile bezwładnie, po czym podciągnął się tak, by po chwili siedzieć na poprzeczce i majtać lekko nogami w powietrzu. Cóż dzięki temu mógł ich lepiej obserwować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   25.12.12 0:00

Zaśmiał się cicho.
- I tak wiem, że byś to zrobiła. Nawet, gdybym nie chciał. - mruknął i przeniósł brodę na jej głowę, aby nie schylać się aż tak bardzo.
Przymknął oczy, słuchając nauczyciela. Zadania, które im zlecił praktycznie przerabiał prawie codziennie, tak więc wydawać się mogło, że trasę między pachołkami mógłby przebiec slalomem, prowadząc piłkę jednocześnie i na żaden ze słupków by nie wpadł. Po prostu: lata praktyki. A że od pewnego, choć krótkiego czasu nie biegał zbyt dużo, energia go wręcz rozsadzała.
Duńczyk otworzył oczy i spojrzał na nowego rozmówcę, któremu niespodziewanie zachciało się rozmowy. Nie spodziewał się, że Chinka zareaguje tak... groźnie. Z uśmiechem pogłaskał ją po głowie i przeniósł wzrok na Binbougamiego.
- Ależ oczywiście, że tak. Nawet lepiej. - odparł zupełnie nieskromnie, choć według siebie bardzo prawdziwie.
Prawdopodobnie gdyby nie był w St. Elizabeth, zgłosiłby się do U-18, a gdyby został przyjęty to drzwi do oficjalnej reprezentacji Danii praktycznie stałyby już dla niego otworem. Puścił na chwilę Mei i podskoczył w miejscu kilka razy, aby się nie wychłodzić do końca. Spojrzał na Russela, kiedy ten sobie poszedł zasiąść i zaśmiał się głośno.
- Jebany obibok. - powiedział z szerokim uśmiechem, w taki sposób aby nauczyciel tego nie usłyszał.
Ostatecznie puścił się truchtem przed siebie, w drodze powrotnej wykonał ćwiczenie tzw. "zbierania grzybków". Grzybków owszem, nie zbierał, ale za to nabrał śniegu w obydwie ręce, uformował w kulki i rzucił w białowłosego, a chwilę później w Mei.
- Przyjemne z pożytecznym, motherfuckers! - krzyknął i pobiegł dalej truchtać, robiąc wszelkiego rodzaju wypady, skłony i tak dalej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 19
Liczba postów : 108


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   25.12.12 14:41

No cóż pomysł z bitwą na śnieżki nie został przeforsowany. No może nie do końca... Pod koniec może się udać... Eh... Chwila? Że mają zrobić co? - przeszło przez myśl blondyna. Niby jak miał zrobić rozgrzewkę? Zresztą... Komu ona tak naprawdę potrzebna?! Cóż... To czekajmy na to co będą robić potem... Przysiadł sobie koło nauczyciela i popatrzył tak na niego...
- Nieładnie tak jeść, gdy reszta nie może~ - powiedział, sugerując Russelowi, że wypadałoby się podzielić z całą grupką jaka się tu zebrała. No, a przynajmniej z zielonookim. O tak... Pyszna czekolada.... Rozmarzył się, siadając sobie już swobodnie i opierając się o słupek. Ciekawe co będą robić potem na zajęciach...

_________________

Ubranko na event Ann: mniej więcej wygląd z avka x.x
Ubranie na fabule: paczaj opis

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   25.12.12 14:46

Dlaczego nawet na takie lekcje jak zajęcia terenowe musiał się spóźniać? Do czasu, już niedługo znajdzie sobie jakiegoś przydupasa, który będzie go budził. A jak nie to trudno. Może się ogarnie, jak już przyzwyczai, że to już koniec wolnego. Przynajmniej zrobił sobie rozgrzewkę w postaci biegu na boisko, żeby szybciej na nie dotrzeć. Mimo przymrozków założył nie-szeleszczące, szare dresowe spodnie (zwężane przy nogawkach) i granatową bluzę. Przynajmniej będzie mu wygodnie i ciepło. Kiedy już dotarł na miejsce, zauważył sporo osób. Postanowił się wpasować w "tłum", robiąc kółeczko aż w końcu zatrzymał się przy bramce z niebieskowłosym chłopakiem, bo z tego co wywnioskował to on tutaj był nauczycielem.
- Sebastian Goldenmayer. - odrzekł niechętnie się na niego patrząc, z tejże przyczyny że był "wyżej" i tak też na niego patrzył. Chłopak wyciągnął jedno ramię wyprostowane, drugie zgięte za głową i się rozciągał wyczekując jakiś instrukcji, czegokolwiek. Chociaż w tym też momencie przeszło mu przez myśl, że może lepiej by było się kogoś po prostu spytać, ale i tak przecież musiał potwierdzić swoje przybycie, żeby mógł go odhaczyć w dzienniku czy coś w tym guście.

_________________
Wygląd: xxx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 25
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   25.12.12 19:38

O wilku mowa. Przybycie niebieskowłosej zostało natychmiast zauważone przez Fausta, który momentalnie obrócił się w jej kierunku i uśmiechnął szerzej. Podniósł lewą dłoń na wysokość klatki piersiowej, machając nią do koleżanki. Wtedy też przypomniało mu się, że musi znaleźć imię dla papierowego wilka, którego od niej otrzymał, jak również zrewanżować się za prezent. Wszystko w swoim czasie. Teraz ważne były zajęcia. Co jednak nie musiało oznaczać, że podczas nich Binbougami nie będzie miał zamiaru zacieśniać relacji ze swoimi kolegami i koleżankami, co już w sumie zasygnalizował małą zaczepką skierowaną do Nicklasa.
Białowłosy nie miał zamiaru grać roli Bóg wie kogo, kiedy odzywał się Duńczyka. Nie wykonywał żadnej ofensywy na jego dumę. Po prostu chciał w pewien sposób skupić na sobie jego uwagę. Jak nie lepiej jest to zrobić w stosunku do faceta, jak nie nawiązać do jego umiejętności? Nim jednak doszło do jakiegoś kontaktu, Fausta zaczepiła koleżanka piłkarza. Jasno dała do wiadomości, że jej się jego zaczepka w stosunku do Nickolasa nie podobała. Tutaj bohater zrobił nieco zdziwioną minę, po której uśmiechnął się mile.
- Nie martw się. Nie podrywam go. - odpowiedział spokojnie, oczywiście nieco dowcipnie - Choć może to Ty podrywasz mnie?
Kłócić się? Bać się? To nie dla białowłosego. On nie mógł czuć urazy do nikogo. Co najwyżej inni mogli ją czuć do niego. Jeśli Mei chciała zwiększyć dystans od swojego starszego kolegi, to nie mogła spodziewać się pomocy z jego strony. On bardziej będzie wolał z nią ten dystans skrócić. Może to zacząć działać na jej nerwy, mogło to jej się tylko trochę nie podobać. Niestety Faust już był takim "trudnym przypadkiem".
Nie miał co się martwić. Kolega zareagował w dość przewidywalny sposób, ale jak najbardziej pozytywny. Właśnie coś takiego Faust chciał usłyszeć. Można by rzec, że Nicklas zrobił mu w tym momencie mały, świąteczny prezent.
Głos zabrał nauczyciel, opowiadając zebranym na temat ich dzisiejszych zajęć. Russel okazał się jedną z tych osób, do których łatwo poczuć sympatię na pierwszych zajęciach. Jakby nie patrzeć, to dał swoim uczniom wolną rękę jeśli chodzi o rozgrzewkę. Inne, już skonkretyzowane ćwiczenia, nie wydawały się na zbyt trudne. Były więc idealne na tę pogodę. Nawet jeśli strój bohatera nie wydawał się zbyt odpowiedni na ćwiczenia fizyczne, to raczej nie będzie mu za bardzo w nich przeszkadzał. Faust potrafił się dostosować.
Zgiął prawą nogę w kolanie, uderzając przym piętą o swój pośladek. Chwycił palce uniesionej stopy dłonią, przebywając w takiej pozycji przez jakieś pięć, może sześć sekund. W końcu opuścił stopę i wykonał te samą czynność dla lewej nogi.
Kolejnym ćwiczeniem, bardzo podobnym do poprzedniego, było uniesienie nogi i zgięcie jej w kolanie, tym razem opierając je o klatkę piersiową, przy czym jedna z dłoni obejmowała uniesioną kończynę. Sytuacja podobna - wytrzymać w takiej pozycji chwilę i powtórzyć dla drugiej nogi.
Białowłosy zaczął truchtać w miejscu, chwytając się za prawy bark lewą dłonią, by prawą ręką kręcić to do przodu, to do tyłu, po kilka kółek w jedną stronę. W tym czasie rozejrzał się wokół, spoglądając na swoich kompanów. Nieco się zdziwił postawą nauczyciela, który chyba miał zamiar grać rolę pasywnego obserwatora. Bardziej niepokojący był jednak Oz.
- Jak będziesz tak siedział, to będzie Ci zimniej. - odezwał się z uśmiechem Faust, kręcąc teraz drugą ręką.
Wypowiedział się dostatecznie głośno, by leniwy pierwszak mógł to usłyszeć. Może przyjmie radę od starszego kolegi?
Ćwiczenia przerwał mu Nicklas, który korzystając z okazji rzucił w niego śnieżną pigułą. Zero blokowania, zero uników. Okrągły pocisk rozbryzgał się na odzieniu bohatera, w okolicach jego klatki piersiowej. Był z tego zadowolony. Najwidoczniej udało mu się zaskarbić uwagę Duńczyka tak, jak planował.
Faust nie skończył się jeszcze rozgrzewać. Chwilowa praca mięśni dość skutecznie podwyższyła jego temperaturę, przez co przebywanie w tym chłodzie stało się dziecinnie proste. Tym razem skupił się na wypadach. Najpierw w bok, na lewe kolano, by następnie zmienić je w wypad do przodu. Tutaj białowłosy mocno się wychylał do przodu, opierając się lewą dłonią podłoża, gdy głowę miał wysuniętą dalej, niż ustawione było kolano. Wyprostował się, zmienił nogę i powtórzył ćwiczenie.
Faust był już po rozgrzewce. Truchtem podbiegł do worka z piłkami, wyciągając z nich dwie. Jedną odłożył na bok, gdy z drugą obrócił się w kierunku Nicklasa. Szybkie, lekkie kopnięcie z typowego "szpica", przy pomocy prawej nogi wystarczyło, żeby obiekt gry z dużą prędkością i przy użyciu małej siły zaczął lecieć w kierunku Duńczyka. Wtedy białowłosy mógł zabrać drugą, tym razem jego, piłkę.
- Mnie możesz zawieść. Nie zwiedź jednak siebie. - powiedział dostatecznie głośno, by wielkolud mógł go usłyszeć.
Było to nawiązanie do pewności siebie Nicklasa i przy okazji kolejna zaczepka. Tym razem białowłosy wręcz automatycznie spojrzał na Mei, czy i tym razem nie będzie chciała "go podrywać". Nie będzie miał nic przeciwko. Uzna to, że dziewczyna podświadomie będzie chciała nawiązać z nim jakiś kontakt, mimo że będzie go w praktyce opieprzać.
Przyszła pora na slalomy. Białowłosy nie miał zamiaru się tutaj jakoś zgrywać, czy walczyć o złote gacie. Starał się ćwiczenie wykonać poprawnie, nie zwracając uwagę na szybkość. Na zabawę przyjdzie jeszcze czas. Po wykonaniu ćwiczenia kopnął piłkę w kierunku jeszcze nie ćwiczących uczniów, żeby ktoś nie musiał się przemęczać, żeby wyciągać swoją z torby.
Pozostało tylko zająć się tym całym sprintem. Biegać wte i we wte nie było żadnym problemem, jednak okazało się najbardziej męczące. Dopiero teraz Faust zaczął nieco bardziej starał się złapać powietrze.
- Czuję się jak na lato. - stwierdził chwilę później, poprawiając płaszcz.
Zgrzał się. Teraz już nawet nie czuł, że jest chłodno. Szkoda, że niektórym osobom może się nie chcieć również mieć tę przyjemność. Zimno może ich jeszcze bardziej rozleniwić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   25.12.12 21:03

- Jasne jasne.- mruknęła cicho, poklepując Go lekko po plecach. Choć nie chciała by się odsuwał, bo we wspaniały sposób ją ogrzewał, wiedziała że i tak taka chwila nie będzie trwała długo - bądź co bądź, to była lekcja. Jego ulubiona. Szybko puściła Go, odsuwając się nieco. Dłonie włożyła do kieszeni kurtki, po czym uniosła głowę.
W milczeniu przyglądała się uczniom przybyłym na lekcję i w myślach skarciła się za największą głupotę, jaką zrobiła w życiu. Nie, to nie będzie zaprzyjaźnienie się z Nickiem. Nie, to nie będzie składanie sprzętu dla firmy Apple i nie, to nie będzie zbieranie ryżu. Założyła mundurek.
Mundurek i to w dodatku damski nie bardzo pasował do zajęć terenowych, a już szczególnie tego typu. Sama nie wiedziała co jej strzeliło do głowy, by odziać coś takiego. Z żalem przyglądała się ludziom, który założyli odpowiedniejsze rzeczy na tę okazję. A może powinna wrócić do pokoju i tam przebrać się w jakieś legginsy?
Wzrokiem zmierzyła zarówno Nicka jak i Fausta, po czym szybko doszła do wniosku, że słowa białowłosego nie miały być obelgą. Poczuła się głupio z powodu takiej a nie innej reakcji, jednak co tu wiele mówić - nie zapanowała nad sobą. W duchu obiecała sobie poprawę. Słowa chłopaka speszyły ją, jednak nie na tyle, by zarumienić się i zacząć jąkać. Spojrzała na Niego spokojnie, jak to przystało na tak opanowaną i rozsądną uczennicę, jaką była Mei.
- Cieszy mnie to.- odparła. Po jego tonie głosu wywnioskowała, że się z nią droczy - dlatego kącik ust dziewczyny drgnął. Przyjęła wyzwanie.
- Chciałbyś. Nie wolno lecieć na dwa fronty.- dodała, wzruszając lekko ramionami. Wbrew pozorom, ona również wolała utrzymywać przyjacielskie stosunki z większością ludzi i na ogół była miła - jednak ambicja i duma nie pozwalały jej zrezygnować z tego typu potyczek słownych. Mimo to, w grupie rzadko się udzielała. To nie był typ duszy towarzyskiej - za taką robił Nick, wobec tego ona stała sobie z boku. Taka pozycja była dla niej bezpieczna.
Faust wyglądał na kogoś, z kim mogłaby się zaprzyjaźnić, a to w przypadku Chinki było rzadkością. Wbrew pozorom nie podrywała go, jak to miał czelność stwierdzić, a i nie zamierzała robić tego w przyszłości - bliższej jak i dalszej. Nie taki typ człowieka.
Odsunęła się od reszty, wiedząc że zaraz rozpoczną się ćwiczenia. Postanowiła spasować tym razem i nie zdecydowała się na bieganie w mundurku. Już miała podejść do mężczyzny i poprosić o wpisanie nieprzygotowania, gdy dostrzegła, że ten rozmawia z Ozem. Nie chciała im przeszkadzać, bo i sprawa nie była nagła - zawsze może zrobić to po lekcjach.
Wtem dostrzegła lecącą w jej kierunku kulę śnieżną - gwałtownie odskoczyła w bok, jednocześnie nie dając się zaskoczyć. Mimowolnie roześmiała się, bo w sumie czegoś takiego spodziewała się po chłopaku - nigdy nie przepuści okazji, by w jakiś sposób ją zaczepić. Niestety, nie mógł spodziewać się rewanżu, a przynajmniej nie teraz - dłonie cały czas trzymała schowane w kieszeniach kurtki. Tym razem postanowiła biernie przyglądać się reszcie, ich wygłupom i ćwiczeniom - czyli rutyna. Wzrokiem jeszcze rozejrzała się w poszukiwaniu miejsca, gdzie mogłaby usiąść/oprzeć się - zdecydowała się na słupek od bramki.
Ludzie towarzyscy, jakby nie patrzeć to mieli ciekawe życie. Zawsze znalazł się ktoś, kto chciał zwrócić na siebie uwagę takiej osoby, dlatego właściwie nigdy nie byli sami. Potrafiłaby grać pierwsze skrzypce? Szczerze w to wątpiła.
Gdy poczuła na sobie czyjeś spojrzenie, rozejrzała się i zorientowała, że to wzrok Fausta jest w niej utkwiony. Czyżby myślał, że znów zareaguje na tą zaczepkę Duńczyka? Zmrużyła nieco zaczepnie oczy i pokręciła głową - niech się bawią, tym razem będzie cicho.
Głupotą było to, że nie ćwiczyła. Bieg i jakikolwiek ruch automatycznie sprawiał, że człowiek rozgrzewał swe ciało i przestawał zwracać uwagę na panujące zimno - nie czuł go. Ona, jako ta niećwicząca, nie miała takiej możliwości, dlatego tylko wsadziła nos w szalik jeszcze głębiej, niemal ukrywając połowę twarzy.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   28.12.12 15:19

No i jak początek wyglądał obiecująco, tak reszt już nie szła zbyt dobrze. Ale po kolei. Na szczęście iż nie usłyszał tego co padło w jego stronę, bo inaczej źle by się to zakończyło, mimo tego iż nie przejmował się zbytnio obelgami i takie tam, ale takie coś w stosunku do nauczyciela i to podczas jego lekcji? Cóż nawet on by się wkurzył i zapewne dowaliłby mu jeszcze niezły zestaw ćwiczeń, po którym nie miałby ochoty nawet ruszyć palcem, ale skoro nie słyszał tego co powiedział Nicklas, to niestety nic takiego się nie stanie. Widząc jak zaczynają ćwiczyć patrzył tylko, czy aby czasem ktoś nie chce pozaczepiać drugiej osoby, lub też przeszkadzać jej w ćwiczeniach, ale jedyne co się stało, to oberwanie śnieżkami a więc źle nie było. Ale niestety dalej już nie było tak dobrze. Oz postanowił nie ćwiczyć a więc będzie musiał to odnotować w papierach, bo mimo iż stawił się na lekcję, to mógł chociaż zrobić lekką rozgrzewkę po czym usiąść sobie czy coś, bo to zaliczyłoby się do ćwiczeń. Na wzmiankę o jedzeniu uśmiechnął się tylko do niego, bo niestety ale ta czekolada byłą jedynym co miał przy sobie, a i to zaraz się zakończy a więc raczej się nie podzieli.
-Wybacz Oz. Taki przywilej nauczyciela.
Ale do tego niewesołego obrazu niećwiczących postanowiła wkraść się niespodzianka, w postaci nowoprzybyłęgo ucznia, który jednak nie wiedział co trzeba robić, a na dodatek nie chciało mu się chyba nikogo o to pytać, więc po prostu westchnał i odhaczył sobie jego imię w papierach. Na szczęście jedna osoba postanowiła być inna niż reszta, no i wykonała wszystkie ćwiczenia, a na dodatek chciał chyba zachęcić Oza do ćwiczeń, czym sobie zapunktował bo starsi powinni zachęcać młodych do tego by ćwiczyli, a więc przy nazwisku białowłosego nabazgrał sobie małą adnotację po czym zaczął rozglądać się dalej. Pozostałe osoby albo ćwiczyły albo nie, ale jego uwagę przykuła Mei, która tak jak Oz postanowiła sobie nie ćwiczyć, ale ona przynajmniej nie siadała na śniegu, przez co nie wyziębiała bardziej organizmu. Nie miał nawet jak zaznaczyć iż nie ćwiczy, bo z tego co pamiętał nawet się nie przedstawiła. Westchnał tylko cicho po czym skończył czekoladę a papierek wsadził do kieszeni i spojrzał na Mei.
-Powinnaś chociaż zrobić mały trucht. Będzie ci cieplej.
Zapewne jego słowa nic nie dadzą, ale nie chciał nikogo zmuszać na siłę do ćwiczeń, bo wiedział iż to nie poskutkuje, a nie ma co sobie robić w uczniach wrogów. Kiedy każdy skończył swoje ćwiczenia zastanowił się co tutaj zrobić na zakończenie, bo dalsze wymyślanie ćwiczeń nie miało żadnego sensu, skoro połowa nie będzie ich wykonywać. W końcu doszedł od pomysłu, który moze wszystkim się spodobać, a jak dorzucić jakaś nagrodę, to może wszyscy wezmą w tym udział.
-No dobra. A więc na zakończenie zrobimy bitwę na śnieżki. podzielę was zaraz na dwie drużyny. Nawet ci co nie ćwiczą powinni wziąć udział.
Zajrzał znowu w papiery by w miarę równo rozdzielić sił w drużynach, bo przecież nie wyśle dziewcyzn na facetów czy coś. Po chwili miał już wszystko ułożone.
-A więc tak. Drużyna pierwsza to Binbougami, Sebastian i Kang. Druga drużyna to Nicklas, Oz, Elizabeth i dziewczyna która opiera się o słupek. Zasady są proste. Wygrywa ten, który wyeliminuje przeciwnika.
Cóż drużyny były w miarę równe, a więc nie powinno być żadnych pretensji ale teraz powinien powiedzieć jeszcze o nagrodzie, co powinno ich zmotywować.
-Ale, żeby dodać wam motywacji niespodzianka. Ten kto wyeliminuje najwięcej osób z drużyny przeciwnej, może wybrać między dwoma nagrodami. Pierwszy to ustalenie tego, co robimy na następnej lekcji, a druga to jedno życzenie które muszę spełnić.
Cóż może troszkę zaszalał z tą nagrodą ale trudno.

(jeżeli osoby które nie odpisały nie zrobią tego znowu, to uznam iż zostały trafione śnieżkami i wyeliminowane. Trafienie takiej osoby będę przyznawał losowo tak jak zapewne każde. A co do życzenia, to po wybraniu tego odbiór na fabule xD)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   28.12.12 21:57

Kang trochę jakby przysnęła. Wysłuchała co nauczyciel miał do powiedzenia, ale zamiast zabrać się do ćwiczeń stała w miejscu wpatrując się z wyraźnym zamyśleniem w niebo. Ostatecznie inni zaczęli ćwiczyć, a Koreanka dalej bezczynnie stała nic nie robiąc. Dopiero po paru minutach ocknęła się i rozejrzała dookoła speszona patrząc na innych. Skontrolowała niebo i odłożyła swój parasol przeciwsłoneczny niedaleko nauczyciela upewniając się tym samym, że nikt nie zrobi sobie głupiego kawału i go nie ukradnie. Niektórzy chyba się zamyślili podobnie jak ona. Postanowiła szybko nadrobić co straciła i zaczęła się rozciągać od góry do dołu. Głowa, szyja, ramiona, biodra... Rozgrzała nadgarstki i kostki, co by potem nie zabić się przy byle czynności, którą zleci im nauczyciel. Niespodziewanie pojawił się Sebastian - i o dziwo jego wejście było całkiem normalne. Prawie, że się zawiodła. Podeszła do niego i kopnęła go lekko w kostkę, żeby zwrócić na siebie jego uwagę.
- Spóźniłeś się. I to bardziej niż ja. - powiedziała na przywitanie z miną tak radosną, jakby właśnie zdechł jej rodowodowy dywan przekazywany w rodzinie z pokolenia na pokolenie. Miała jednak taką minę przez większość czasu, więc nie powinno to być niczym zaskakującym. Co prawda powinna jeszcze trochę pobiegać i porobić okrążenia, ale zamiast tego dalej się rozciągała mając nadzieję, że nie oberwie jej się za bardzo za omijanie poleceń. Całe szczęście nauczyciel był łaskawy i po prostu przeszedł do następnej konkurencji, którą była... bitwa na śnieżki? Kang zrobiła nieco zakłopotaną minę nie bardzo wiedząc, czy na pewno dobrze wszystko usłyszała. Spojrzała na Sebastiana, a następnie na Fausta. Przynajmniej w miarę znała już drużynę, w której się znalazła.
- Będziesz moją tarczą. Nie lubię przegrywać. - rzuciła jakimś dziwnym spłaszczonym głosem wpatrując się w przeciwników. O co chodziło? Oczywiście o to, że Kang wręcz uwielbiała rywalizację. Nie zawsze jednak tolerowała przegraną i nawet do takich konkurencji potrafiła podchodzić w miarę poważnie. Złapała więc Goldenmayera za ramię i przytargała do białowłosego.
- Zakładamy się kto wyeliminuje większą ilość przeciwników? Nie dajcie się trafić! I uważajcie na Nicklasa, z nim może być najciężej. - rzuciła do swojej drużyny i bezzwłocznie przystąpiła do ataku. Zebrała śnieg lepiąc kulkę, którą od razu posłała w stronę Oza chcąc go tym samym zmusić do ruchu. Niech się chłopak trochę ruszy, w końcu miał lekcję na której nie musiał siedzieć w ławce, miała więc nadzieję, że potraktuje tą konkurencję jako okazję do zabawy.
- Może żeby było po równo, zagra pan w naszej drużynie? - rzuciła żartem do nauczyciela, choć na pewno gdyby był w ich drużynie, zyskaliby niemałą przewagę. Zamiast jednak tracić dalszy czas na rozmowy ulepiła kolejną kulkę i wycelowała ją w Elizabeth. Bitwa prefektów!

_________________

x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   29.12.12 21:55

Sebastian stał wyczekująco, ale żadnych informacji od nauczyciela się nie doczekał. Dlatego idąc za przykładem innych zrobił jakieś drobne, luźne ćwiczenia. Na co dzień i tak był dość ruchliwy więc o swoją formę się nie martwił.. A wejście było normalne, bo zawsze takie jest. Phew. Dlatego też spojrzał na Koreankę gdy poczuł lekkie kopnięcie w kostkę. Gdyby w porę się nie zorientował że to Joonsoo zareagowałby gwałtowniej.. a tak tylko spojrzał się na nią leniwie, bo przecież wstać i zjawić się na zajęciach było cholernie trudno.
- A ty byś się przywitała, a nie.. - Spostrzegł czegoś, czego mu w tym wszystkim brakowało. Jakiegoś dzień dobry, albo cześć Sebastianku.. To tak wiele?!
- Po za tym, co to za obijanie się?! - Właśnie stała i nic nie robiła. Tak jawnie. Ta, co uchodziła za wzór dla innych jako prefekt.. Eh, co on się ma z tą niebieskowłosą. Goldenmayer zaś kończył jako takie ćwiczenia i gdy usłyszał, co będą następnie robić po prostu nie mógł się powstrzymać od cwanego uśmieszku co.. zwiastowało kłopoty. Nie wiadomo dla kogo, ale na pewno zapowiadało się ciekawie, ot co. Kolejne wiadomości okazały się być równie zaskakujące jak poprzednie. A więc będzie w drużynie z Kang? Lepiej być nie mogło. Chociaż chętnie porywalizowałby z nią, ale jeszcze nie jedną będzie miał ku temu okazję.
- Sama powiedziałaś.. A ty nie zlam. - Dziewczyna mogła zastanawiać się, o co mu chodziło ale sama wkrótce się o tym przekona. Faustowi posłał tylko rozbawione spojrzenie, żeby nie było, że powiedział to w sposób jakiś.. niemiły. Z resztą co to Seba w tej chwili obchodziło. Trzeba było ominąć wyimaginowany pocisk w postaci śnieżnej kulki. Sebastian wpadł więc na niebieskowłosą, a w kierunku, w którym tak sobie lecieli była olbrzymia zaspa śniegu. Dalej chyba nie trzeba tłumaczyć, co się stało?
- Prawie byśmy przegrali. Przez Ciebie.. - zdążył jedynie wymruczeć orientując się w jakiej sytuacji pozycji się znajdują. Niezawodna z niego tarcza była, prawda? Sam też nie został trafiony!

_________________
Wygląd: xxx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   29.12.12 22:28

Nicklas, rzecz jasna, nie mógł przepuścić piłki, którą Faust posłał w jego stronę. Automatycznie podskoczył, przyjmując ją na klatę, po czym zaczął ją sobie odbijać kolanem i stopą, czasem przerzucając na głowę. Wiadomo, grał w nożną prawie tak długo jak umiał chodzić, toteż nie miał z tym jakiegoś większego problemu - ten sport był jedną z niewielu rzeczy, którą na prawdę mógł się pochwalić, że umie ją na prawdę dobrze.
- Mei, kurw..! - krzyknął, choć uświadomił sobie, że przecież nauczyciel - młody bo młody i niski bo niski, ale co poradzić - wciąż ich pilnuje, toteż zamarł w ostatniej chwili.
- Rusz swoje cztery litery! - dodał chwilę później i kopnął piłkę prosto w bramkę, przy której to stała.
Nie trafił w dziewczynę, ponieważ zaliczył gola, jednak przy braku żadnych oponentów nie było to jakieś bardzo trudne, więc nie skakał z radości mimo iż miał na to ochotę.
- O mnie się nie martw, aktualnie nie ma takiej potrzeby. - powiedział do Fausta z szerokim uśmiechem, kiedy wrócił na "miejsce zbiórki".
Poklepał go po ramieniu i spojrzał na Mei, która jak na razie niezbyt się naćwiczyła. Następnie przeniósł wzrok na nauczyciela, który z kolei postanowił dać im pole do popisu.
- Sneboldkamp! Woo-hoo! - zawył wesoło.
Jasne, w tej grze już się nie mógł nazwać "masterem" jak w nożnej, jednak ogólnie ze sportem nie miał większego problemu, to też sądził, że pierwszy nie odpadnie. Nie powinien przynajmniej. Widząc kulkę lecącą w stronę Oza, gwałtownie go popchnął, dzięki czemu żadne z nich nie oberwało śnieżką. Duńczyk natomiast szybko nabrał śniegu i pizgnął kulką w kierunku Fausta. Rzecz jasna za głupotę uznawał czekanie i bezczynne gapienie się czy śnieżka trafiła, dlatego ledwo nią rzucił a już zbierał śnieg na kolejną, którą wysłał Kang. Wycofał się na bezpieczną odległość, aby mieć chwilę na reakcję i ewentualny unik, choć śmieszne było uczucie, kiedy grasz na dworze w shortach przy temperaturze chujwiejakbardzo minusowej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   08.01.13 18:00

Szkoda, że większość to olała ale trudno. A i taka mała informacja. Jako iż tylko Nicklas i Kang napisali w swoich postach o rzuceniu śnieżką, wyłonię zwycięzce między nimi za pomocą rzutu kostką xD Jak coś to pretensje o nie wygranie do kostki nie do mnie xD

No i tak oto zaczęła się bitwa na śnieżki, która miała ich nieco rozruszać, a przede wszystkim dać im nieco zabawy, bo nie będą przecież w kółko wykonywać samych ćwiczeń. Z wysokości poprzeczki obserwował każde poczynanie, no i zaznaczał na kartce tych wyeliminowanych, oraz tych którzy zaliczyli najwięcej trafień. Oczywiście patrzył też, czy ktoś nie wpadnie na głupi pomysł, by chować w śnieżkach kamienie czy kawałki lodu, bo natychmiast zająłby się takim delikwentem, bo to nie było ani trochę zabawne. No i tak oto walka dobiegała końca, aż na polu walki została tylko drużyna Kang. Oczywiście najwięcej trafień również powędrowało do niej, (wybaczcie, taki wynik rzutu kośćmi xD). Uśmiechnął się zadowolony z przebiegu lekcji, po czym zeskoczył na dół i pozbierał sprzęt, a następnie podszedł do swoich uczniów.
-A więc najwięcej trafień, zaliczyła Kang. Tak jak obiecałem, możesz wybrać pośród dwóch nagród. Jeśli chcesz ustalić przebieg następnej lekcji, masz czas by wymyślić co mamy robić. Jeśli wybierzesz życzenie znajdziesz mnie w szkole, albo moim mieszkaniu. A więc do zobaczenia.
Cóż skoro się pożegnał, szybko zebrał się do szkoły by zostawić sprzęt i iść się ogrzać.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   12.01.13 19:35

TAKA WŁADZA! xD



Dziewczyna spojrzała dziwnie na Sebastiana, gdy ten użył jakiegoś nieznanego jej słowa.
- Nie zlam? - powtórzyła po nim nieco zdezorientowana tym dziwacznym zwrotem. Postanowiła się jednak skupić na rzucaniu śnieżkami, kiedy ten idiota ubdurał sobie, że coś leci w jej kierunku. No cóż, coś - a raczej ktoś - rzeczywiście to zrobił. On sam, gdy rzucił się na nią i wwalił ją w zaspę. Kang dłuższą chwilę leżała w śniegu z otwartymi ustami nie mogąc wydobyć z siebie dźwięku, aż w końcu zamknęła je wraz z oczami.
Spokojnie, tylko spokojnie.
Nie może stosować przemocy. Nie może przeklinać. I nie zrobi tego. Otworzyła ponownie oczy (gdyby spojrzenie mogło zabijać...) i z wymalowaną na twarzy żądzą zemsty złapała w obie ręce pełno śniegu i wtuliła się w Sebastiana nachylając się w kierunku jego ucha.
- Za ten bohaterski czyn należy ci się nagroda Goldenmayer. - wsadziła mu obie dłonie pod koszulkę rozsmarowując jakże namiętnie śnieg po jego plecach.
Giń, giń, giń!
Skandowała radośnie w myślach i zaraz opadła ponownie na zaspę wyraźnie zadowolona śmiejąc się cicho do samej siebie. W dodatku okazało się, że jej drużyna wygrała co jeszcze bardziej poprawiło jej humor. Oparła prawego buta na lewej nodze Sebastiana, podobnie jak zmarznięte dłonie na przodzie jego bluzki.
- A teraz złaź ze mnie. Tarczo. - lekcje się już skończyły, więc zamierzała udać się do dormitorium i przebrać w coś suchego. Zrobiłaby to zresztą już teraz, gdyby ktoś jej tego nie utrudniał. Jeśli zaś chodziło o nagrodę to korciło ją, by wybrać drugą opcję. W końcu dawała ona o wiele szersze możliwości. Tylko czego miałaby sobie zażyczyć? Jak na razie nie wpadła na żaden pomysł, ale miała chyba nieco czasu do namysłu. Z pewnością przyjdzie jej coś do głowy.

_________________

x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   15.01.13 23:19

Nicky nie był zbytnio zachwycony porażką swojej drużyny, jednak musiał jakoś to przełknąć. Westchnął głośno, a chwilę później na jego twarzy znów pojawił się uśmiech. Nabrał trochę śniegu w dłonie, po czym podszedł do Kang i lekko tym śniegiem natarł jej twarz.
- Odegramy się jeszcze. - powiedział i zaśmiał się w miarę cicho, po czym podszedł do Mei.
- No to co, dupo, będziemy się zbierać? - spytał, chowając dłonie do kieszeni.
Nauczyciel ich opuścił to praktycznie nie było już za dużo rzeczy do roboty, w końcu i tak stosunkowo niedługo znów będzie na tym boisku trenował nogę. A przerwa zawsze się przyda. Przeciągnął się energicznie, po czym złapał Chinkę i gwałtownie przyciągnął ją do siebie.
- Jeszcze raz kurwa się będziesz opierdalać, to "masz w mordę". - było to bardzo dwuznaczne i takie też być miało.
Objął Azjatkę ramieniem, po czym wraz z nią opuścił boisko.

[zt x2]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   16.01.13 17:07

No i karma wraca! Ledwo natarła śniegiem Sebastiana, a tu zaraz zimna masa została rozprowadzona po jej twarzy przez Nicklasa. Kang otworzyła usta jak ryba z wyraźnie zaskoczoną i oburzoną miną, ale sprawca zniknął równie szybko jak się pojawił.
- No i zobacz co zrobiłeś Goldenmayer. - zwróciła się do Boga winnego chłopaka i wytarła jeszcze twarz w tą w miarę suchą część jego koszulki, po czym wstała na równe nogi i rozejrzała się dookoła. Większość już się rozchodziła, a i ona nie zamierzała tu sterczeć jak słup soli. Otrzepała się więc i machnęła wszystkim ręką na pożegnanie zaraz odchodząc w swoją stronę.

zt.

_________________

x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Boisko do piłki nożnej   

Powrót do góry Go down
 
Boisko do piłki nożnej
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
 Similar topics
-
» Małe boisko do koszykówki
» Małe boisko do siatkówki
» Małe boisko do koszykówki
» Boisko szkolne
» Boisko quidditch'a

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Boisko-
Skocz do: