IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stara wieża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Stara wieża   11.12.12 23:44

Cóż, jakby Felix miał zły humor, mógłby się postarać i ukarać Lottie za jakąś pierdołę. Na przykład za to, że przebywa w niedozwolonych miejscach, już pomijając to, że nigdzie nie widniał wyraźny zakaz zbliżania się do wierzy. Albo za to, że przebywa poza szkołą w czasie lekcji, nawet, jeśli Speculum akurat teraz ich nie miało, co mogło się zdarzyć, biorąc pod uwagę fakt, że on nawet nie znał swojego planu. Tak czy inaczej, wszystkie te powody kar, w przełożeniu na język ludzki znaczyłyby mniej więcej tyle, że Francuzka miała nieszczęście, trafiając na Lyncha akurat tego dnia. Co w sumie i tak się nie zdarzy, bo humor miał całkowicie neutralny, bez sadystycznej chęci karania każdego dzieciaka, który stanie na jego drodze.
- Czyli mam rozumieć, że w lato byś to zrobiła? - Uniósł jedną brew, rzucając białowłosej pytające spojrzenie. Intrygująca istota, Felix musiał to przyznać. Ale nie bardziej intrygująca niż sfinks, o nie. Swoją drogą, chyba powinien ograniczyć podróże. Za dużo czasu spędzał w odosobnieniu i jakieś trybiki mu się w mózgu poprzestawiały. Szkoda tylko, że miejscem jego odpoczynku jest szkoła, pełna głośnych, irytujących bachorów, które w żadnym razie nie dadzą mu odpocząć. Cóż, ciężkie jest życie męczennika.. Może ktoś mu za to poświęcenie postawi kiedyś ładny grób z krzyżykiem? Albo chociaż będą go nieco lepiej traktowali w zakładzie psychiatrycznym?
Zanim jeszcze odpowiedział na pytanie Francuski, spojrzał na nią podejrzliwie i rozważył wszystkie za i przeciw. Czy jeśli powie jej teraz wystarczająco dużo, to postara się trochę bardziej na jego zajęciach i nie będzie robić rozpierdolu? Chociaż, nawet jeśli by to zrobiła, od razu znalazłaby się za drzwiami, albo w klatce dla tych większych okazów ptaków, podwieszonej pod sufitem. Teoretycznie nie zaszkodzi, jakby teraz podzielił się z nią ułamkiem swojej wiedzy.
- Chociażby strzygę. Taka to powarczy chwilę, a później jednym kłapnięciem szczęk zeżre ci głowę. Zęby ma długości twojego przedramienia, po dwa rzędy na górze i na dole, więc to nie byłby dla niej większy problem. - Odpowiedział, lekko wzruszywszy ramieniem. Takie opowiadanie raczej na niewiele się zda. Zwykle w wyobraźni każdy wyobrażał sobie wszystkie takie istoty mniej przerażające, niż były naprawdę. Dziewczyna zapewne pomyśli, że fajnie byłoby się z taką strzygą zaprzyjaźnić, a gdyby miała stanąć z nią twarzą w twarz, okazałoby się, że ma pełne gacie. - Albo sfinks, który wciąż wali zagadkami. Nie w sposób się z nim dogadać. A jak nie zgadniesz, co ma na myśli... Będzie zżerał ci po kolei po jednej kończynie, żeby było ciekawiej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Stara wieża   12.12.12 11:33

W odpowiedzi na pytanie Felixa, Lottie najpierw uśmiechnęła się lekko, kpiąco. Zadał je osobie, która jeszcze nie tak dawno temu, biegała po boisku w stroju typu spódniczka z trawy i stanik z kokosów, udając człowieka z dżungli, po tym jak za dużo naoglądała się bajek z dzieciństwa. Ot, kaprys. A skoro pod wpływem chwili, była w stanie zrobić coś takiego... Pozbycie się kolejnych części garderoby nie byłoby wcale tak wielkim krokiem naprzód. I z całą pewnością nie leżało to poza możliwościami nieprzewidywalnej Mirabelki. Z resztą, w tych kwestiach, mało co mogło ją przerosnąć.
- Nie lubię się ograniczać, więc jeśli naszłaby mnie ochota...
Lottie nie widziała żadnego powodu, żeby skłamać. W tej chwili mówiła właściwie poważnie, chociaż temat takowy nie był i nie było sensu tego ukrywać? Bo i po co. Sam podsunął jej taki pomysł, a i wnioskując z dotychczasowego zachowania blondyna, wątpiła by znalazł w tym jakiś podtekst. A nawet jeśli, to co z tego? Ważne było, że białowłosa żadnego nie dostrzegała, a raczej bazowała na tym, że miała jakieś pojęcie, z czym zwykle kojarzy się ludzkości bieganie nago.
Czym się równało podejrzliwe zachowanie, wyraz twarzy, spojrzenie, cokolwiek... u osoby rozmawiającej z Lottie? Jej niewinnym uśmiechem grzeczniutkiego anioła, a jakże. Nie trzeba być Sherlockiem żeby domyślić się, że nie miał nic wspólnego z prawdą, tym niemniej pojawił się, odruchowo, na ustach białowłosej i tym razem, podczas gdy Felix zastanawiał się, czy warto jej cokolwiek opowiedzieć. Biorąc pod uwagę, co robiła, kiedy tu przyszedł, dziewczyna jakoś nie powinna sprawiać wrażenia zainteresowanej opowiastkami o zwierzakach i innych stworzeniach nie-ludzkich i właściwie tym, co interesowało ją najbardziej, to informacje, co by mogła znaleźć tutaj i czy jest to coś ciekawego. Na lekcjach Felixa raczej dziewczyna nie będzie pojawiać się zbyt często, bo omijanie takowych było jej hobby, niezależnie od przedmiotu, który byłby na takiej omawiany. Co nie zmieniało faktu, że kiedy nauczyciel zdecydował się jednak uchylić rąbka tajemnicy, Bessettet wydawała się być wyjątkowo zadowolona. Zerknęła na swoje przedramię, ot, odruchowo, kiedy mówił o strzydze. Nie. Ją trzeba sobie darować. Lottie by nie zdążyła nawet uleczyć ewentualnego debila, którego namówiłaby na zbliżenie się do tego uroczego stworka, bo już by go po prostu nie było. Chyba, że... najpierw wzmocniłaby jego szybkość, a ten zrobiłby z tego dobry użytek... Albo miałby jakąś moc defensywną. Trzeba to rozważyć. Ale czy strzygi były w tym lesie? Bo sfinksy to się jej momentalnie z Egiptem kojarzyły, zresztą, nie lubiła zagadek.
- Hmm...- mruknęła białowłosa w reakcji na opowadanie Felixa, jakby w jego słowach było coś do rozważania.
Potem postanowiła zlitować się nad swoimi osamotnionymi skrzypcami, a raczej przypomniała sobie o nich i zdecydowała, że jeśli ich teraz nie weźmie, to jeszcze potem zapomni, dlatego też podmaszerowała do miejsca, w którym je zostawiła i uchwyciła w łapki. Potem zwróciła się znowu w stronę Felixa i przejechała spojrzeniem po jego ciele, jakby czegoś szukając.
- Spotkałeś te stworzenia? Bo wiesz... masz wszystkie kończyny...- pochwaliła się wynikiem oględzin, jakby zupełnie nie wierzyła, że Felix mógłby dać radę odpowiadać na zagadki.
Dźgnęła go przy tym lekko czubkiem smyczka w ramię, zupełnie jakby zamierzała go dobitnie uświadomić, że on je posiada. Wiecie. Tak tylko. Jakby nie zauważył.
- A tutaj? Znaczy... w tym lesie? Jest coś ciekawego? Zawsze mnie intrygowało, dlaczego nie możemy tutaj spacerować
Dowiedzieć się, co głupiego można zrobić- podejście pierwsze. A w sumie to drugie, bo podłapanie tego tematu samo w sobie, było już pierwszą próbą.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Stara wieża   12.12.12 23:53

- Nie sądzę, żeby takie widoki były przeznaczone dla postronnych osób. - Stwierdził, lekko przekrzywiając głowę, by zmierzyć Lottie badawczym spojrzeniem. Swoją drogą, co ona musiała mieć w swojej głowie, że była zdolna do takich czynów? Na pierwszy rzut oka nie wydawała się być aż tak pokręconym dzieciakiem. Co, swoją drogą, wcale źle o niej nie świadczyło. Felix miał dość dziwne podejście do tego typu spraw - każde oddalenie się od ogólnie pojętej normy uważał za zjawisko pozytywne, jakiejkolwiek formy by ono nie przybrało. Nie był pedofilem, dziecięce ciała go nie pociągały, ale był zdania, że Francuzka powinna zostawić takie widoki dla oczu do tego przeznaczonych. Jakiegoś swojego chłopaka, czy kogoś. Nie za bardzo nadążał za "trendami" panującymi wśród młodzieży. Może teraz w modzie było posiadanie sponsora, a nie partnera? Kto ich tam wie.
Cierpliwie poczekał, aż białowłosa pójdzie po swoje skrzypce i wróci, wykorzystując ten czas na zapalenie kolejnego, wymiętego papierosa. Może powinien zainwestować w jakąś metalową papierośnicę, żeby każdy jego fajek nie wyglądał, jakby go właśnie wyjął psu z gardła? Może i tak. Zresztą, tak w sumie to kogo to obchodzi? Papieros to papieros, nie musi wyglądać, ma zaspokajać nałóg. Zaciągnął się "małym mordercą", kątem oka spoglądając na Lottie. Na jej stwierdzenie, zareagował krótkim parsknięciem.
- Spotkałem, ale miałem wyjątkowo dużo szczęścia. Strzygę jest łatwo wykiwać, a sfinksa przegadać. Nie ma takiego stworzenia, które przewyższałoby wszystkie inne swoją mądrością. - Lekko wzruszył ramionami. Nie żeby chciał się w ten sposób chwalić swoimi osiągnięciami. Z perspektywy czasu dopiero widział, jak dużo popełnił błędów i w większości przypadków raczej śmiał się ze swoich czynów, niźli nimi przechwalał. Bo sypnięcie sfinksowi w oczy piaskiem nie należało do tych najinteligentniejszych posunięć, na jakie było go stać, zdecydowanie.
- Tutaj? Raczej nie. Najwyżej kilka przerośniętych nietoperzy, jakieś niedźwiedzie, może parę wilków i jeleni. Nic ciekawego, na czym można byłoby wzrok zawiesić. Więc nie masz czego szukać. - Oczywiście, że wiedział, w jakim celu Francuzka o to wszystko go wypytywała. Przecież sam też był w jej wieku i organizował w kilka osób nocne eskapady do lasu, żeby poszukać dziwnych istot, o których krążyły plotki. Ale oprócz małej watahy wilczurów, kilku nietoperzy i niedźwiedzicy, nie znaleźli niczego ciekawego. Chociaż kto wie, może do lasu zawitały jakieś ciekawe istoty, tego nie można było wykluczyć.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Stara wieża   14.12.12 17:01

Norma? A co to norma? Smaczne to chociaż? Mirabelka całe życie natykała się na pozornie dobrze wychowanych ludzi, którzy przy bliższym poznaniu okazywali się nie mieć z dobrym wychowaniem i ogładą nic wspólnego. Więc jeśli dobrze ubrany, teoretycznie kulturalny biznesmen, mógł Ci bez wahania strzelić kulkę w łeb, to gdzie tu była norma? Dodajmy do tego, że w pewnym momencie białowłosa uznała za swój główny cel życiowy, robienie na złość takim ludziom. W jej życiu zdecydowanie nie było miejsca na zasady. Bo jeśli nie łamała tych ogólnie przyjętych norm, to brała się za te, które narzucała jej własna rodzina. I tak płynął sobie czas.
- Większość ludzi też tak sądzi- odparła więc bezpardonowo, wcale niezmieszana- To właśnie jest w tym wszystkim najzabawniejsze
Wcale nie. Najzabawniejszy był proces wyrabiania sobie zdania. Obserwowała reakcje, badała, jak formuje się opinia o niej, a przede wszystkim lubiła wywoływać na twarzy innych wyraz zdumienia i niezrozumienia, niezależnie od tego czy te uczucia miałyby pozytywny wydźwięk, czy nie. Od zawsze lubiła to robić, tym niemniej dopiero stosunkowo niedawno, dziewczyna dostrzegła w tym coś więcej. W zależności od charakteru osoby, za każdym razem kiedy robiła coś, co było jej kaprysem, niekoniecznie dobrze odbieranym przez ogół, mogła wyciągnąć pewne schematy zachowań, które potem dało się przypasować do innych osób o tym samym typie osobowości. Dobrą zabawą Lottie przy okazji wyrabiała sobie w pamięci taką książeczkę, dzięki której mogła potem szybko się dowiedzieć czy z daną osobą można zadzierać, czy nie, czy będzie z nią zabawnie, czy nie, czy liczyć na totalny luz, czy może panikę albo wykłócanie się. Czy można... zaufać? Tymi wszystkimi ukrytymi celami Bessettet jednak nie zamierzała się chwalić,a głównym motywem i tak zostawała dobra zabawa i doprowadzanie do szału osób, które powinny mieć nad nią władzę i utrzymywać jej zachowania we względnym ładzie.
- A próbowałeś kiedyś zadać zagadkę sfinksowi?
Skąd ona wytrzasnęła to pytanie? Cóż, myśli Lottie potrafiły fruwać po dziwnych torach. Dla niej oczywistym było, że skoro sfinks zadawał zagadki, to gdyby stało się odwrotnie, stworzenie mogłoby się zdziwić. Za to nie miała zielonego pojęcia jak zareagowałoby potem. Trzeba się dowiedzieć! Tym niemniej w miarę przyjmowania kolejnych słów Felixa, białowłosa wyglądała na coraz bardziej zawiedzioną, nawet już nie ukrywając, że liczyła na to, iż będzie mogła zbadać jakieś ciekawe stworzonko empirycznie.
- Nic? Absolutnie? Żadnych chochlików, wróżek, duszków leśnych nawet?
W ostatniej chwili ugryzła się w język, by przypadkiem nie dodać "krasnoludków". Lottie nie miała zielonego pojęcia, co jeszcze mogłoby się czaić w lesie, tym niemniej krasnoludnki jakoś dziwnie przypasowały je do zestawienia, jakie wypowiedziała na głos. Z tym, że białowłosa nie chciała teraz ironizować, tylko dowiedzieć się czy oby na pewno nie znajdzie tu nic ciekawego!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Stara wieża   15.12.12 18:55

No, no, no, ta dziewczyna coraz bardziej mu się podobała! Oczywiście nie chodziło mu o "podobanie się" w takim sensie, że chętnie wziąłby ją do łóżka. Skłonności pedofilskie były ostatnią rzeczą, o którą można było go osądzić, więc to odpadało. Po prostu miał słabość do ludzi, którzy w pewien sposób wybijali się ponad innych swoim sposobem bycia, albo myślenia, co wcale nie znaczy, że miał zamiar dawać im z tego powodu jakieś ulgi. Ot, po prostu - w swojej głowie miał dopisany przy jej nazwisku niewielki plus, który mógł pomóc białowłosej raczej w nielicznych przypadkach. Na pewno nie na lekcjach, które były oddzielone grubą linią od prywatnego życia Felixa.
- A czy skoro większość ludzi tak sądzi, czy to nie oznacza, że w pewnym sensie mają rację? - Uniósł pytająco brew, oczekując odpowiedzi dziewczyny. Nawet jeśli zadał takie pytanie, nie oznacza, że sam tak uważał. Osobiście raczej cenił zdanie pojedynczej jednostki poparte odpowiednimi argumentami, niż zdanie ogółu popierane słowami "bo dużo ludzi tak sądzi, więc coś w tym musi być". Generalnie właśnie na tej zasadzie popełniono wiele błędów. Dajmy na to, z Hitlerem chociażby. Bardziej mówiło się o tym, że ludzie są przeciwko niego, ale jednak było multum świrów, którzy poszli za nim z wywalonymi jęzorami. Chociaż to niekoniecznie był dobry przykład. Jakby się zastanowił, mógłby podać jeszcze kilka takich... ale po co? Komu to potrzebne?
- Właśnie tym sposobem mi się udało zachować wszystkie kończyny.
Taka prawda. Sfinksy to cwane stworzenia są. Krąży o nich plotka, jakoby, podobnie jak smoki, gdzieś ukrywały niemożliwą ilość skarbów. Dlatego ludzie wciąż ich poszukiwali i próbowali rozwiązywać zagadki przez nie zadawane. Prawda była taka, ze stworzenia te nie posiadały żadnych skarbów - nie były zbyt ruchliwe i całe życie spędzały w jednym miejscu, więc jakoś musiały sprawić, żeby jedzenie samo do nich przychodziło. Jako istoty długowieczne, człowieka znają nie od dziś i wiedzą, że nie ma takiego, który nie chciałby się wzbogacić. W dodatku swoje zagadki tworzą tak, by w większości przypadków nie uzyskać na nie odpowiedzi i dlatego jedynym wyjściem jest zagięcie ich w inny sposób. Już mniejsza o to, że Felix nie miał na celu zdobycia skarbów. Po prostu chciał kontrakt, który uzyskał, ale z bardzo kapryśnym sfinksem. Lepiej było powiedzieć, że nie uzyskał tak naprawdę nic, oprócz własnej satysfakcji.
- Musiałabyś dobrze poszukać. Nie mam pojęcia, nie było mnie osiem lat, dużo mogło się zmienić. Może nowy dyrektor sprowadził jakieś nowe stworzenia w roli ciekawostki. - Wzruszył ramionami. Nigdy nie popierał takiego "sprowadzania" istot tych bardziej, lub mniej magicznych. Był do nich przywiązany bardziej niż jakikolwiek inny człowiek i znał dobrze warunki, w jakich tego dokonywano. Jeśli stworzenie samo sobie ubzdurało, że chce zamieszkać na wyspie ze szkołą magiczną - w porządku, jego wybór. Ale jeśli na siłę chcieli zmienić miejsce jego zamieszkania, nie było to w porządku w stosunku do niego. - Może jakieś by się znalazło, ale raczej niezbyt ciekawe.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Stara wieża   15.12.12 20:08

Sprawdzał ją zadając pytania, których teoretycznie nie powinna się spodziewać? Jakoś biorąc pod uwagę całość jego zachowania, mimikę twarzy, poszczególne gesty, Lottie nie sądziła by był jakoś szczególnie przeciwny jej sposobowi bycia i temu, co mówiła, dlatego na pewno nie z tego powodu szukał pytania, które mogło białowłosą zbić z pałantyku. Tym niemniej Mirabelka zazwyczaj bywała pewna swego i w trybie natychmiastowym zwykła odnajdować najbardziej akurat pasującą odpowiedź w swym móżdżku. No bo. Argumentów ona miała mnóstwo, tylko nie każdy się nadawał.
-Większość kobiet chadza w szpilkach, co nie znaczy, że jest to dobre. Bracia Wright słyszeli, że człowiek nigdy nie poleci- zauważyła podając najbardziej banalny przykład jaki przyszedł jej do głowy- Poza tym, gdyby wszyscy tylko podążali za tym, co uważa większość, to nikt nie wybiłby się z szarej masy, nieważne czy coś nowego wprowadza, czy nie
Taaak, bieganie nago na pewno pomogłoby ludzkości. Ale Lottie wcale nie o to chodziło. Miała duszę artystki, a artysta przede wszystkim chce być zauważany w tłumie. Chce się wyróżniać, być rozpoznawalny, może uwielbiany. A że talentowi czasem trzeba pomóc, to i robienie rzeczy debilnych wchodziły w grę. Zwłaszcza jeśli były zabawne.
Kiedy uzyskała odpowiedź na propozycję "zadaj zagadkę sfinksowi", uśmiechnęła się lekko, wyraźnie zadowolona z siebie. W końcu jej przypuszczenia okazały się niejako prawdziwe. Co prawda wiedza, jak uratować się przed sfinksem, nie była jej zbytnio potrzebna, ponieważ Bessettet nie planowała (jeszcze) żadnego spotykać, tym niemniej dumne osoby bywały proste w swoim zachowaniu. W przypadku Lottie- wystarczył jej sam fakt, że sama to odgadła.
- Czyli bym sobie z nim poradziła. Zadanie zagadki jemu, to pierwsza rzecz, o jakiej pomyślałam
Pewnie dlatego, że białowłosa miała wprawę w robieniu sieczki z mózgów innych osób. Jeśli chciała, potrafiła zmienić temat tak zgrabnie, że ktoś zorientuje się dopiero po kilku ładnych minutach i wtedy bardzo się zdziwi. Nie wspominając już o różnych pytaniach z kosmosu wziętych. Właściwie to Mirabelka w jakimś sensie sama mogłaby zostać takim sfinksem. Gdyby nie uważała zagadek, na dłuższą metę, za trudne, to byłaby w tym świetna!
Czyli w tym lesie teoretycznie nie było ciekawego. To był mniej pozytywny aspekt rozmowy, bo Lottie naprawdę liczyła na jakąś interesującą, niekoniecznie bezpieczną, przygodę. Tym niemniej pozostawało jej w takim razie jeszcze jedno pytanie.
- Poszukam. Oczywiście, że poszukam
Tak, tak. Lottie teraz zacznie spędzać zatrważająco dużo czasu w lesie. Albo może rozpocznie swoje poszukiwania wiosną, jak już się zrobi ciut cieplej? Bo jakoś nie zwykła zakładać na siebie trzech warstw ubrań. Za bardzo ograniczało to ruchy!
- Dlaczego w takim razie uczniowie nie mogą chodzić do lasu?
Bo jeżeli nie było tu nic specjalnie groźnego. Poza niedźwiedziami i takimi, ale one były w dużej ilości lasów, mimo to nie zakazywano ludzkości tam chodzić... Oczywiście, pozostawała kwestia błądzenia po tym lesie, czy inne takie, ale... kto by na to zwracał uwagę? Takie wytłumaczenie było nudne.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Stara wieża   17.12.12 20:48

Nie, żeby próbował ją podejść. Nie miał nawet po co. Takie "sztuczki" stosował tylko wtedy, kiedy miał wobec danego człowieka jasno określony cel. W przypadku Lottie nie miał takiego, więc nie było po co wysilać się z pytaniami. A należałoby wspomnieć, że jakby chciał, to znalazłby i takie pytanie, na które nawet ona nie znalazłaby odpowiedzi, chociażby działała wszystkimi częściami mózgu równolegle. Mniejsza o to, że takie pytania były właśnie od wcześniej wspomnianych sfinksów zaczerpnięte. To się wytnie.
- I chyba właśnie dlatego nie potrafię zrozumieć kobiet. Po kiego grzyba chodzić w czymś, co jest niewygodne? - Oczy wzniósł ku sufitowi z ciężkim westchnieniem, przypominając sobie wiele przykrych momentów w swoim życiu, kiedy został pokrzywdzony przez damski bucik z obcasem, czerwone, rozmiar 38.
Tak czy inaczej, Francuzka zdecydowanie spełniła jego oczekiwania. Na pytanie, które zadał można było udzielić tyle odpowiedzi, ile ludzi jest na świecie, a każda różniłaby się od siebie chociażby malutkim szczegółem. Chociaż i tak Felix nie miał zamiaru badać, a tak szczerze, białowłosa była pierwszą osobą, którą o to zapytał. Nie żeby istniał tylko po to, żeby zadawać pytania. Swoją drogą, w większości przypadków niezbyt interesowała go opinia ludzi. Chyba, że chodziło o jakąś sprawę, której sam nie mógł podołać. A skoro takowych było niewiele - niezbyt często sięgał po opinię innych.
- Widzisz, wygląda na to, że jesteś bystrzejsza od mnóstwa innych ludzi, którzy próbowali pokonać sfinksa.
To nie było zbyt pocieszające. To znaczy, nie konkretnie dla niego, ale dla tych wszystkich, którzy poważnie ucierpieli, albo nawet i potracili swoje życia w słownej potyczce ze sfinksem. Ale od kiedy on czuje tyle współczucia dla innych ludzi? Chyba zaczyna się starzeć, skoro zaczyna zwracać uwagę na takie pierdoły. Cholerna trzydziestko, zgiń, przepadnij!
- Być może znajdziesz coś ciekawego. Może coś się tu przybłąkało, ale raczej bym na to nie liczył.
W końcu, które stworzenie zapragnęłoby porzucić święty spokój na rzecz wyspy z bandą rozwrzeszczanej młodzieży i grona pedagogicznego, próbującego odnaleźć ten cały rozpierdol? Chyba tylko jakieś chore na umyśle, zakładając, że oprócz humanoidów inne istoty również mogą cierpieć na choroby psychiczne.
- Nie mogą? - Blondyn powtórzył ze zdziwieniem słowa Lottie. To było nieco, a raczej bardzo dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że jeszcze 8 lat temu, w lesie całymi grupami uczniowie urządzali sobie libacje na łonie natury... - Nie wydaje mi się. Jesteś pewna, że las nie był zamknięty tylko na jakiś czas? Prawdopodobnie nie można wchodzić do niego tylko w nocy, a tak to nikt raczej tego nie pilnuje.
Wzruszył lekko ramionami. W sumie, to by było bez sensu. Już większe niebezpieczeństwa mogły czyhać na dzieciaki w górach - jakieś ostre skały, urwiska i te rzeczy. Już pomijając fakt, że góry na wyspie były raczej niewysokie i żadnego urwiska nie było, ale mniejsza. Brak wstępu do lasu był całkowicie bez sensu. Tym bardziej, że niejednokrotnie było tam bezpieczniej niż na szkolnym korytarzu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Stara wieża   18.12.12 23:42

Cóż, co prawda nie wiadomo, jak Lottie poradziłaby sobie z udzielaniem odpowiedzi na zagadki sfinksów (prawdopodobnie byłoby to coś w stylu "eee... wiesz, szczawiowa jest pyszna" i w nogi), tym niemniej trudno było normalnemu człowiekowi zadać pytanie, na które, jeżeli białowłosa nie znałaby odpowiedzi natychmiastowo, to nie wymyśliłaby jej w ciągu dwóch sekund, albo nawet mniej.
W każdym razie, nikt tu, jeszcze, nie chciał wystawiać Mirabelki na próbę ze sfinksem, ani nie zadawał specjalnie trudnych pytań, toteż zamiast główkowania jak wyjść z sytuacji, białowłosa mogła parsknąć śmiechem na słowa nauczyciela.
- Bo ładnie w nich wyglądają, tak gwoli ścisłości- wyjaśniła odwieczną tajemnicę wiary.
Co jak co, ale Bessettet też czasem lubiła założyć, może nie szpilki, ale przynajmniej buty na obcasie. Mogła wtedy cały czas patrzeć w lustro, a raczej mogłaby, gdyby nie musiała w międzyczasie chodzić, bo miała dzięki temu taaaaaaakie długie nogi! Co tam problemy ze zdrowiem w przyszłości, no nie?
- Jestem bystrzejsza od wielu innych ludzi. Można na tym poprzestać
Nie żeby Lottie uważała się za jakiegoś geniusza, ale i tak mówiła całkowicie poważnie. Na niską samoocenę nigdy nie narzekała, a kiedy przychodziło jej obserwować jakichś totalnych idiotów, to naprawdę miała czasem wrażenie, że życie obdarzyło ją jakąś cudowną inteligencją. Mijało zazwyczaj po chwili rozmowy z kimś bardziej ogarniętym od samej Mirabelki. A nie oszukujmy się, takiej osoby nie trzeba było długo szukać.
Zdziwił się? Nie wiedział, że do lasu nie można chadzać? To dlatego jej nie ukarał! Właściwie dobrze się składało. I białowłosa powinna milczeć jak zaklęta, typu "coś mi się musiało przesłyszeć", tym niemniej wewnętrzny chochlik, jak zwykle, wygrał nad rozsądkiem i w wyniku tego na jej usta wstąpił niewinny, anielski uśmiech. Kolejny z tych, który nie zapowiadał nic dobrego. Bo jeżeli Lottie stara się szczególnie wyglądać na słodką i niewinną, to dzieje się coś złego, ot co.
- Nie wolno. Mówili na rozpoczęciu roku. Konkretnie to gajowa. Zupełnie jak rok temu i z tego co wiem, kilka lat wstecz też. Przesypiałeś?
Cóż, dziewczyna nie mogła wiedzieć, że Felixa na rozpoczeciu roku nie było, bo niezbyt była zainteresowana tym, co się tam działo i przeżywała tylko chwilowe skoki koncentracji. Tym niemniej i tak wydało jej się to dziwne, że sam nauczyciel nie miał o tym pojęcia. Równocześnie właściwie mówiąc wprost, że nikt tego nie pilnował. Chociaż pewnie były w tej szkole osoby, które miały inne zdanie na ten temat...
Edit.
Głodna, głodna, tak głodna.
To zabawne, ale przez chwilę podczas rozmowy zapomniała nawet o tym, że za cholerę nie wie, jak wrócić na obrzeża lasu, a do tego jej żołądek jest niesamowicie pusty. Tym niemniej przypomniało jej się. Pewnie dlatego Lottie postanowiła, że już czas się rozstać. Duma i tak nie pozwalała jej zapytać o drogę, a siedząc tutaj, Mirabelka przecież nie nauczy się przetrwania w lesie! Dlatego do wcześniej wypowiedzianych słów dodała:
- Ale skoro już Cię o tym i tak uświadomiłam, to może się lepiej zmyję, bo jeszcze zachce Ci się być jednak tym nauczycielem
Skrzypce są. Smyczek- jest. No to wio! Nie czekając dłużej na reakcję Felixa, białowłosa obróciłą się na pięcie i postanowiła opuścić ten przybytek, w którym to podobno miała rozwiązywać tajemnicę nut w polskim utworze.
[zt]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Stara wieża   26.12.12 14:54

Cóż, najwyraźniej nie był zbyt dobrym kandydatem na towarzysza dla białowłosej, skoro tak szybko się zmyła. W sumie, nawet się jej nie dziwił. Gdy sam był w jej wieku (co w sumie wydawało się być szmat czasu temu), miał dużo lepsze rzeczy do roboty niż rozmowa z jakimś tam nauczycielem, prawda? Prawda. Swoją drogą, wymówka... Jemu zachciałoby się być nauczycielem? Raczej nie po robocie, ale już mniejsza o to. Machnął Francuzce ręką na pożegnanie, a sam odwrócił się w stronę okna i zapalił jeszcze jednego papierosa. Teoretycznie powinien dawać przykład uczniom i tego nie robić w ich towarzystwie, ale, cóż... Był pewien, że znalazłyby się indywidua, które dziennie wypalały dwa razy więcej do niego, więc nie widział powodu, by szczególnie się z tym kryć.
Kiedy wypalił papierosa, spojrzał na zegarek i wyszedł z wieży, a następnie skierował się ku obrzeżom lasu. Wypadałoby wreszcie się rozpakować, przynajmniej po części.

z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Stara wieża   

Powrót do góry Go down
 
Stara wieża
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Wieża Wiatrów
» Szczyt Wieży
» Stara latarnia morska
» Stara, pusta klasa
» Wieża Północna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Kościół-
Skocz do: