IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stara wieża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
uczennica



Wiek : 23
Liczba postów : 258

administrator

PisanieTemat: Stara wieża   13.10.12 10:46

Wysoka wieża zbudowana z czerwonej cegły. Na jej szczyt prowadzą strome schody. Jeśli już komuś uda się na nią wdrapać to może ujrzeć stary, pęknięty dzwon, a jeśli podejdzie do kamiennej barierki zobaczy cały las z lotu ptaka. Dniem widok jest cudowny, za to w nocy przyprawia o dreszcze. Przy wieży cały czas lata co najmniej jeden kruk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??


Gość



PisanieTemat: Re: Stara wieża   26.10.12 22:32

Po długim nudnym dniu nadeszła ciemna noc. Las, opuszczony kościół to były miejsca w które rzadko kto odwiedzał o tak później porze. Mrok okrywał całe te tereny, a księżyc w pełni oraz gwiazdy świeciły cały czas. To ponure miejsce przyprawiało o dreszcze, ale nie jego. Leciał wysoko, niewiele niżej niż chmury, na swych czarnych pierzastych skrzydłach. Powietrze było bardzo zimne do tego unosiła się lekka mgła przez co miejsce wydawało się jeszcze ciemniejsze. Niczym gigantyczny kruk leciał w stronę opuszczonego kościoła, które było jego ulubionym miejscem odpoczynku po dniu pracy. Mając go na widoku schodził powoli do lądowania. Jak zwykle na jego twarzy malował się wyraz ulgi oraz jak zwykle tajemniczy uśmiech. Nie stanął na ziemi, nie wylądował miękko. Będąc już w miarę blisko ziemi rozłożył tylko skrzydła by robiły za spadochron, a wylądował na kolanach, wbijając jedną pięść w ziemię dla uzyskania w miarę bezpiecznego lądowania. Przez chwilę znieruchomiał, złożył jedynie skrzydła, by wygodnie się ułożyły i podniósł głowę rozciągając się. W międzyczasie przed wejściem kościoła wypadły z jego skrzydeł dwa piórka, tak się czasem zdarza, ale potem odrastają. Wracając do tematu, wstał i otrzepał strój z kawałków ziemi. Wyprostował się, po czym szybkimi krokami skierował się w stronę wieży. Nie trwało to długo... Zauważył iż schody znów są w gorszym stanie. Wzruszył barkami uśmiechając się szerzej po czym prawą rękę skierował na początek schodów, znajdujących się na lewo i energicznym ruchem pociągnął w prawo. Użył magii ziemi, aby przez chwilę kamienne schody były normalne, dało się przez nie bezpiecznie przejść. Będąc na szczycie powtórzył gest tym razem w drugą stronę, przywracając schody do poprzedniego, zniszczonego stanu. Zerknął na pęknięty, nienaruszony dzwon. Podszedł do kamiennej barierki i popatrzył na cały las. Zimno jakie tutaj było wyraźnie czuć nie robiło na nim żadnego wrażenia. Schylił nieco głowę zasłaniając oczy i nieco sobie widok czarnymi, długimi włosami. Wciągnął powietrze nosem, nadstawił ręce niedaleko rąk, po czym użył ognistego podmuchu, by ręce nie zamarzły, były w stanie użytku, jeżeli chodzi o magię. Tego gestu użył jeden raz, chodź przez chwilę było widać światło, potem zniknęło, a Hiragii opuścił je na kamienną barierkę...
Powrót do góry Go down
Go??


Gość



PisanieTemat: Re: Stara wieża   26.10.12 23:38

Wracając do swojego pokoju, Joh zahaczył o tę arcyciekawą lokację, jaką jest opuszczony kościół w środku lasu. Była to strasznie mroczna budowla, która wyglądała na podniszczoną.
-Stare, brzydkie. Ciekawe ilu członków liczyła tutejsza parafia- pomyślał Joh.
-KRAAA- po okolicy rozniósł się głos kruka. Johannes nie bał się takich klimatów, jednak coś w wyglądzie tej budowli trochę go niepokoiło. Mianowicie chwilę temu na szczycie wieży zapaliło się światło, jakby ktoś zapalił wielką zapałkę, która tuż po odpaleniu zgasła, z powodu braku tlenu.
-Ciekawe, komu się tak w nocy nudzi. Jest już ciemno, dość chłodno, a okolica nie sprzyja nocnym spacerom. Przynajmniej tak wydawało się Johannesowi. Chłopak powoli zbliżył się do wejścia na wieżę.
-Jest tu kto?-powiedział w miarę głośno. Odpowiedziało mu echo, więc chłopak zaczął wspinać się po zrujnowanych schodach.
-Cholera, widze, że mamy parkourowca w szkole- zaklął, trudząc się pokonywaniem stopni. W ciemności każda chwila trwała wieczność, każdy stopień był gigantyczną przeszkodą. Chłopakowi niejednokrotnie zdarzało się poślizgnąć, obsunąć, lecz jego refleks i już przystosowane do ciemności oczy, pozwalały mu zachować zdrowie fizyczne i psychiczne. Po dłuższej chwili chłopak wdrapał się na samą górę. Piękny, acz pęknięty dzwon wisiał na wieży, a przy barierkach stał jakiś człowiek. Ciężko było określić jego wiek, czy wygląd, bo stał tyłem do Joha, a także panowały tu ciemności.
-Witaj, tajemniczy parkourowcu. Czego szukasz na szczycie zrujnowanej wieży- zaczął dośc ironicznie, ciężko oddychając.
Powrót do góry Go down
Go??


Gość



PisanieTemat: Re: Stara wieża   27.10.12 0:13

Słysząc odgłos kruka wydał z siebie dźwięk podobny do ,,hy" bez otwierania ust. Był on cichy, niemalże niesłyszalny. Wyraźnie słyszał czyjeś kroki, dlatego też rozejrzał się uważnie, szybko dostrzegając chłopaka, najwyraźniej odważnego na tyle, żeby zapuścić się w takie miejsce o takiej porze. Słyszał oczywiście pytanie, a raczej wołanie, ale postanowił na nie nie odpowiedzieć. Tak szczerze Hiragii poszedł na łatwiznę i dorobił sobie schody z kamienia, które potem zniszczył, zostawił takie jak były wcześniej, ale on miał prawo po kolejnym dniu patrolu. Wszystkie starcia chłopaka z schodami były świetnie słyszalne, co powodowało, że co jakiś czas mężczyzna cicho śmiał się pod nosem lub po prostu bardzo szeroko uśmiechał.
W pierwszej chwili zauważył, iż on go nie zna. To po części dobrze, zobaczyła go pierwsza osoba ze szkoły, w której się o Hiragiim czasami mówi i nie poznał go. Trochę dziwne, ale to dobrze, przynajmniej będzie miał spokój.
- Zazwyczaj tu przychodzę po męczącym dniu pracy. - Odpowiedział i odchylił prawe skrzydło w lewo, a sam głowę oraz lekko tułowie skierował w prawo. Tym sposobem bez problemu spojrzał na chłopaka. Wrócił do poprzedniej pozy rozglądając się. Na razie w miarę cisza i spokój nie licząc osoby mu towarzyszącej.
Powrót do góry Go down

avatar



Wiek : 22
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Stara wieża   27.10.12 14:34

Gdzieś się trochę szwędała szukając czegoś ciekawego, ale nic interesującego nie wpadło jej w oczy. Dotarła do wysokiej wieży wykonanej w całości z cegieł. Już kilka razy tam zawitała, jest stara i trudno wejść od tak na sam szczyt, schody nie są już w najlepszym stanie. Na szczęście dla Alex nie stanowi to żadnego problemu. Dzięki swoim mocom sprawiła, że jej ruchy stawały się dosłownie kocie i bez problemu zachowuje równowagę oraz może poruszać się po takich miejscach. Nawet się przy tym nie męczy. Weszła do wieży i zaczęła się piąć co raz to wyżej z idealną kocią gracją. Mogłaby równie dobrze przemienić się ponownie w zwierze, ale chce wytrzymać tym razem ponad 24 godziny bez transformacji. Kiedy była już prawie na samym szczycie usłyszała głosy. Czyżby nie tylko ją interesowało to miejsce? Do tej pory nie spotkała nikogo innego w tej wierzy. Miała nadzieję, że nie wpadnie na jakieś straszne osoby. Weszła już na ostatni stopień gdzie mogła się czuć bezpiecznie, zobaczyła dwie osoby.Bez słowa stanęła obok chłopaka, który prawdopodobnie był uczniem akademii, chyba troszkę się zmęczył w chodząc tu. W takim razie co tutaj w ogóle robi, myślał, że znajdzie jakiś skarb na szczycie? Natomiast drugiego już jakoś nie kojarzyła. Może kiedyś widziała tą twarz, ale nie będzie się teraz zajmować wspomnieniami.
-Witam, nie przeszkadzam? - spytała spokojnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??


Gość



PisanieTemat: Re: Stara wieża   27.10.12 14:56

Nikt nie wypowiedział jego imienia, o nic nie pytał to wręcz świetnie. Czyli że jak na razie dobrze się sprawował i nikt go nie widział, ale czas pokazać się kilku osobom, szkoła oraz uczniowie muszą mieć świadomość, że są pilnowani wręcz obserwowani. Ale że żadnego z nich, uczniów, nie zdziwiły skrzydła czarne do tego pierzaste. Przecież nikt takich nie posiada, a jeżeli ma no to je ukrywa, a on nosił je na wierzchu jakby nigdy nic. Lekko zdziwiła go obecność dwóch uczniów o tak późnej porze i w takim miejscu. Kiedy on tu bywał była cisza, spokój, a teraz taka plaga. Odgarnął włosy sprzed oczu zerkając kątem oka na dziewczynę.
- Nie, nie przeszkadzasz. Wręcz przeciwnie dobrze, że jesteś. - Był chłopak, doszła dziewczyna. Dwie pierwsze osoby widzące takie monstrum jakim był Hiragii. Cóż nie miał zamiaru sam się zdradzać, jeżeli się uczą, albo dużo wiedzą powinni znać go z legend czy coś, albo przynajmniej dopiero poznają. Zwilżył usta językiem i odwrócił się do nich przodem. Dziwna szata zamiast ubrania, mogli też wziąć go za dziwaka, co już na samym początku źle wróżyło.
- Co was sprowadza w nocy w takie puste, straszne miejsca? - Uśmiechnął się do nich, mrużąc oczy. Ta jego tajemnicza mina... Uwielbiał ją.
Powrót do góry Go down

avatar



Wiek : 22
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Stara wieża   27.10.12 15:29

-To już chyba kolejna osoba, która się cieszy z mojej obecności i nawet mnie nie zna. Ciekawe - takiej reakcji się nawet nie spodziewała. Raczej myślała, że usłyszy coś typu "Kolejny dzieciak w środku nocy? Powinniście iść spać" Tak w ogóle to kim jest ten facet? Chyba można powiedzieć, że jest dość intereując. Nauczycielem nie jest i na pewno nikim z personelu. Alex pomyślała sobie, że nie będzie tak sterczeć i mogłaby gdzieś usiąść lub się oprzeć. Raczej wypadała ta druga opcja, chociaż miała jeszcze barierkę. Podeszła do niej nie spuszczając mężczyzny z oczu i sobie na niej usiadła. Założyła nogę na nogę i przyglądała się mu. Skrzydła? Już nic jej nie zdziwi. Na tej wyspie każdy jest wyjątkowy.
-Co mnie tu sprowadza? Sama nie wiem, na terenie akademii także nie mam co robić. Już kilka razy zawitałam w tym miejscu i pierwszy raz się na kogoś natknęłam. Po za tym zazwyczaj prowadzę nocny tryb życia - odparła. Przechyliła się lekko do tyłu by zobaczyć widok z wierzy, niczego specjalnego się nie dopatrzy w takich ciemnościach. Być może zobaczyła by troszkę więcej gdyby miała w tej chwili swoje kocie oczy, ale chciała tutaj wejść i przez jakiś czas nie może wybrać kolejnej cechy. Kiedy będzie starsza na pewno pozbędzie się jakoś tych limitów.
-Przepraszam. Nawet się nie przedstawiłam. Jestem Alexandrine, a twoje imię jak brzmi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??


Gość



PisanieTemat: Re: Stara wieża   27.10.12 15:54

Każdy jest inny, posiada inne moce i dzięki temu jest wyjątkowy, no ale kto widział magów z prawdziwymi, nie magicznymi skrzydłami, które wyrosły ,,same" a nie za pomocą magii? No może był wyjęte z wnętrza jego pleców, ale to mało ważne. On cieszył się, że nie jest sam i mógł się pokazać chodź raz kilku osobom. Zawsze tylko latał w ukryciu za wszystkimi, pilnował ich, a teraz porze porozmawiać, przytulić czy coś.
- Ja cieszę się z tego, że w końcu mogę z kimś porozmawiać. - Wzruszył barkami. Jego uśmiech nie schodził z twarzy, oby nie sprawiał wrażenia jakiegoś gwałciciela. Barierka była niestabilna, dlatego też rozłożył lewe skrzydło i podłożył dziewczynie pod plecy, aby miała asekurację w razie czego. Trochę bolała go głowa, ale to nic. Zerknął w stronę Alex przeczesując włosy ręką. Nie miał zamiaru reagować na ich przybycie jakoś agresywnie, ale za niedługo miało odbyć się rozpoczęcie, przynajmniej tak się dowiedział jakimś cudem od Dyrektora. Już w miarę wszystko pięknie zaplanowane, ale stąd do szkoły to spory kawał drogi, szybciej jak ktoś ma skrzydła tak jak on.
- Aha. Niewielu jest takich o nocnym trybie życia. Ja muszę funkcjonować bez przerwy. - Odetchnął głęboko czując to chłodne powietrze. Zaś dziewczynie powinno być ciepło nawet dzięki pierzastemu, czarnemu skrzydłu Hiragii'ego.
- Miło mi cię poznać. Nazywam się... - Zbliżył się nieco do niej i powiedział szeptem.
- Hiragii. - Odsunął się znów na odpowiednią odległość.
- Jeżeli gdzieś kiedyś je usłyszysz, albo już słyszałaś to nie ma co się bać. - Jeżeli nie słyszała to dobrze, a jeżeli tak to w sumie obojętnie. Zdarza się, że uczniowie znają jego imię, każdy je usłyszy na rozpoczęciu. Ach tak mało czasu...
Powrót do góry Go down

avatar



Wiek : 22
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Stara wieża   27.10.12 16:07

Kiedy była tak lekko przechylona na plecach poczuła dotyk, kiedy popatrzyła co to takiego zauważyła skrzydło. Kruczoczarne i o dziwo przyjemne w dotyku. Podniosła ręką oddaloną od tajemnczej osob i zaczęła lekko gładzić skrzydło. Nie powinno jej to dziwić, ale w sumie to pierwszy raz widzi osobę z takimi skrzydłami. Natychmiast można je skojarzć z czymś mrocznym lub nie przyjemnym. Jednak Alex jakoś nie odstraszały, z przyjemnością ich dotknęła. Nie robiła tego długo, dosłowne chwilkę i rękę położyła na nodze.
-Rozumiem, czyli nie często z kimś rozmawiasz? - spytała wpatrując się czerwonymi oczyma w jego twarz. Nie miała wątpliwości co do tego, że to interesująca osoba. Tylko kim właściwie jest?
-Bez przerwy? W takim razie jaką funkcję sprawujesz? - spytała z ciekawskim uśmieszkiem. Nachylił się lekko ku niej i tak usłyszała jego imię. Tylko czemu powiedział je ak cicho by drugi uczeń nie usłyszał? Hiragii... zaczęła rozmyślać gdzie to już słyszała takie imię. Mogła by przysiąc, że już jej się no obiło dziewcznie o uszy. Nie w jakimś innym mejscu jak na przykład Rosja, ale właśnie w akademii. Może za chwile jej to przyjdzie do głowy. Zresztą jakoś nie czuła by powinna się obawiać. Gdyby musiała to raczej nie wsparłby jej swoim skrzydłem w dosłownym znaczeniu. Teraz jak ktoś będzie mówił jakieś powiedzonka gdzie jest zawarte to słowo to już inaczej będzie je sbie wyobrażać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??


Gość



PisanieTemat: Re: Stara wieża   27.10.12 16:32

Przyjemne nawet było to głaskane. Od jak dawna nie czuł czyjegoś dotyku? Najprawdopodobniej od kilku lat i chodź zawsze był przy kimś to nikogo nie było przy nim, nie miał kontaktu z innymi, a teraz tak trochę to postanowił zmienić. On również co jakiś czas poruszał kocówką skrzydła, głaskając lewe ramię dziewczyny.
- Bardzo często słyszę rozmowy innych, ale sam rzadko z kim rozmawiam. - Odpowiedział uśmiechając się i spoglądając w przeciwną stronę, a raczej rozglądając się po lesie. Cały czas cisza, spokój, więc się niczym nie przejmował. Jego ręce znów zrobiły się strasznie chłodne, ale stwierdził, że nie może przy uczniach używać mocy, aby się zbytnio nie ujawnić.
- Nie mogę ci tego powiedzieć wprost, ale myślę że niedługo dowiesz się niemalże wszystkiego o mnie, jeżeli będziesz słuchać uważnie. - Nie koniecznie podpowiedział jej, czy dowie się od kogoś czy gdzieś ze szkoły. W każdym razie nie zamierzał nikomu robić krzywdy, on miał się wszystkimi opiekować ale z uczuciami też musiał uważać. W jakimś stopniu miło mu było w takim towarzystwie chwilę po przebywać. Zdarzało się, że mówiono o nim w akademii, ale to nie za dużo. Legendy również chodziły o Hiragii'm, a za niedługo czekała go prawdziwa praca taka na poważnie.
- Słyszałem, że dziś ma się odbyć rozpoczęcie roku szkolnego. Mówię, gdybyś nie wiedziała. - Przemyślał to co powiedział...
- A raczej powinno być.
Powrót do góry Go down

avatar



Wiek : 22
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Stara wieża   27.10.12 16:48

Czyli jes ktoś podobny do Alex. W jej przypadku częściej ją można spotkać w postaci czworonoga i nie zawsze ktoś zwraca uwagę na zwierzaka, dlatego słyszała już wiele różnych rozmów. Na terenie akademi oraz po za nią. Często bywa nawet przeganiana, to nie jest śmszene. Oberwanie miotłą wcale nie jest przyjemne, czasai nie udaje jej się uniknąć ataku na czas. Chociaż już nie zawsze udaje jej się przemknąć między uczniami lub jakoś zbliyć, większość już wie, że chodzący po kampusie kot to jedna z uczennic. Za to potem gdy chodzi w ciele człowieka nikt jej nie kojarzy z wyglądu.
-Mam podobnie - mruknęła - Czyli mam czekać? Nie jestem zbyt cierpliwa, mam nadzieję, że nie będzie to trwało długo. Po za tym czasem bywam dość ciekawska i zwłaszcza w tym momencie - uśmiechnęł się lekko. Naprawdę nie znosiła kied ktoś ją tak zwodził i kazał czekać, wtdy staje się jeszcze bardzej nie cierpliwa. Nie lubi tego już.
-Rozpoczęcie roku. W końcu coś szczególnego. Będę tam, dość nie chętnie, ale powinnam - czas dość szybko mija. W środku dnia nawet sobie nie zdawała z tego sprawy. Pewnie będzie musiała dotrzeć do akademii o własnych skrzydłach. Na czterech łapach pewnie by nie zdążyła, tym bardziej na dwóch, w sumie to miała jeszcze jedną możliwość w podruży na ziemi. Chociaż kto tam by zauważył jej spóźnienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??


Gość



PisanieTemat: Re: Stara wieża   27.10.12 17:14

- O 20 ma być rozpoczęcie, więc jeszcze trochę czasu jest. Na spokojnie. Nie ustalą jakieś normalnej wczesnej godziny, tylko zawsze późno i późno. - Tu jest tak ciemno i nudno. Postanowił, że przeniosą się w wygodniejsze miejsce.
- Niestety Alex, tak samo jak ten chłopak... - Pokazał małym ruchem głowy.
- Dowiecie się prawdopodobnie dużo. Z resztą zaraz o tym porozmawiamy, ale pozwolisz, że zabiorę cię w inne miejsce?- Uśmiechnął się do niej, po czym delikatnym ruchem zsunął z miejsca, gdzie siedziała i przygarnął ją do siebie. Mężczyzna patrzył na nią z góry. Zrobił to na tyle dokładnie, że dziewczyna była dokładnie przed nim, a ręce trzymała na jego klatce piersiowej. Pogłaskał ją skrzydłem po plecach.
- Latałaś kiedyś z kimś, albo samolotem? - Przyglądał jej się uważnie i chodź wiedział że nie powinien aż tak przysuwać jej do siebie to musiał jakoś zacząć, nie? Nie zmuszał jej do niczego, mogła się po prostu cofnąć, nie torował jej drogi skrzydłem. Dał wybór w zależności od tego, czy mu ufa czy nie.
- Uwierz mi, powinnaś tam być i uważnie słuchać... - Wymamrotał niemalże szeptem czekając na odpowiedź o lataniu.
Powrót do góry Go down

avatar



Wiek : 22
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Stara wieża   27.10.12 17:30

-Ja tam nie narzekam. W sumię to lubię noc - nie przeszkadza jej, że rozpoczęcia roku zawsze są w późnych godzinach. Nawet tak woli, przynajmniej następnego dnia gdy zaczyna się nauka można usprawiediwić spóźnienie tym, że się zaspało i późno się oszłospać spać itm podobne. W pierwszej klasie się zdziwiła, owszem, ale też nie miała nic przeciwo oraz nie narzekała. Delikatnym ruchem została zepchnięta z barierki i sanęła blisko Hiragiiego... chyba, aż za blisko, ale to on ją tak blisko do sebie przysunął. Zapewne w tej chwili jej twarz stała się czerwona jak burak. Takie momenty są dla niej troszkę krępujące no i nie spodziewała się czegoś takiego. W tym momencie z ledwością wydobyła z siebie jakieś słowo. Latanie z kim lub samolotem? Przecież ona może sobie sama latać, jeśli tego chce. Patrzyła na niego z dołu i to jeszcze dotykała. Dziwiła się sobie, że jeszcze nie uciekła.
-N-nie, tak i mogę latać sama - dowiedziała cicho z małymi przerwami między słowami. Nigdy nie wiedziała co powinna robić w takich mmentach, nawet jeśli w jej życiu coś podobnego miało miejsce.. chociaż nie. Nigdy.
-T-tak, ale jak mówiłeś jeszcze jest sporo czasu - odpowiedziła szeptem i odwróciła spojrzenie na widoki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??


Gość



PisanieTemat: Re: Stara wieża   27.10.12 17:47

- Ja również lubię noc, tak samo jak księżyc i gwiazdy. - Uśmiechnął się do niej. Spojrzał na jej czerwoną twarzyczkę, po czym zachichotał nadal wyszczerzając białe ząbki. Mu nie przeszkadzało nawet gdy facet był blisko, bo po co robić się czerwonym czy wstydzić. Oczywiście on nie jest bi ani homo, więc nie lubił zbytnio bycia blisko mężczyzn, ale to nic. Złapał ją z rękę i wszedł na kamienny murek. Był on bardzo niestabilny, a sam pomysł głupi, ale nie było się czego bać. Zerknął na nią kątem oka, wychylając się nieco bardziej.
- Przytul się do mnie mocno i o nic się nie bój, nie puszczę cię. - Po tych słowach przygarnął ją jeszcze bliżej do siebie, po czym objął jedną ręką mniej więcej w pasie, aby zapewnić jej większe bezpieczeństwo. Rozłożył czarne jak noc skrzydła, a że nie miał stąd jak polecieć po prostu zeskoczył w dół jak prawdziwy szaleniec. W połowie drogi na ziemię zaczął machać kruczoczarnymi skrzydłami dzięki czemu wznieśli się w górę. Hiragii'em było odrobinę ciężko, ale to nic. Wzniósł się o wiele wiele wyżej na taką wysokość, na jaką potrafił on, czyli tuż pod chmurami. Wystarczyło wyciągnąć rękę do góry i dotknąć jej. Woda oraz powietrze w białej postaci, a przynajmniej tym była chmura dla mężczyzny. Co jakiś czas spoglądał na dziewczynę jak tam się czuje i co u niej słuchać.
Powrót do góry Go down

avatar



Wiek : 22
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Stara wieża   28.10.12 8:45

Jak on to dokładnie wszstko planował? Od tak mieli sobie polecieć? Oczywiście Alex nie miała nic przeciwko lataniu, już sama ne raz wznosiła się w powietrze.Tyle, że trochę energii to zabiera. Weszli razem na kamienną barierkę i Hiragii bardziej przycisnął ją do siebie. W tej chwili tym bardziej nie chcała spojrzeć na jego twarz. Miała go mocnej objąć, dość nie pewnie stanęła na palcach i objęła jego szyję rękoma. Zrobił rok do przodu i zaczęli spadać. Nie bała się tego ani trochę, sama kilkakrotnie robiła podobnie. Nawet jeszcze z wyższych punktów i równocześnie przemeniając się w harpię w czasie skoku. Hiragii nie usłyszał z jej strony choćby nawet malutkiego pisku. Kiedy wznieśli się poniżej chmur na jej twarzy pojawił się mały uśmiech.
-Całkiem inne uczucie kiedy to nie ja muszę machać skrzydłami - mruknęła. Zaczęła oglądać świat z lotu ptaka, to już dla niej nic nowego. Jednak różnica była wyraźna. Jednak po kilku minutach tego latania miała ochotę ponownie poczuć się jak ptak, w którego jest wstanie się przemienić.
-Wybacz, ale powinnam już wracać do akademii. Do zobaczenia - powiedziała z uśmiechem, uwolniła ręce, którymi owinęła szyję Hiragii'ego oraz uwolniła się z jego uścisku i zaczęła spadać. Niestety jeszcze chwile potrwa za nim zobaczy swoje naturalne oczy. Szkoda. Kiedy były jakieś 100 metrów od ziemi czarnowłosy mógł zobaczyć jak przekształca się z w harpię. Uniosła się troche wyżej i poleciała ku akademii.


z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??


Gość



PisanieTemat: Re: Stara wieża   10.11.12 14:25

zt.
Powrót do góry Go down

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Stara wieża   10.12.12 20:16

Lottie była, nie dość, że znudzona, to jeszcze zła, ot co. Rozmowy z rodziną, co prawda tylko przez telefon, zawsze wprawiały ją w negatywny humor, a dodatkowo totalnie nic jej nie wychodziło. Znalazła ostatnio nowego twórcę. Polskiego. Jelonka, który od razu przypadł jej do gustu. Jak to typowa artystka, od razu zapragnęła zagrać to, co jej się tak sposobało i tu pojawił się problem. No bo... nigdzie nie było można znaleźć nut! Nie dość, że białowłosa poświęciła na szukanie cały wczorajszy wieczór, aż zaczęły piec ją oczy od wpatrywania się w ekran od komputera, to jeszcze nie było całych wyników. Ale Mirabelka się łatwo nie poddawała. Co to, to nie! Nie poszła na lekcje. Nie zjadła totalnie NIC, od momentu kiedy wstała, tylko próbowała sama, ze słuchu, wyłuskać poszczególne nuty. I stąd ta kartka, cała pomięta i pokreślona, którą teraz, Bessettet dzierżyła w prawej łapce. W lewej niosła dzielnie skrzypce razem ze smyczkiem i maszerowała. Zagubiona w lesie, do którego tak naprawdę nigdy nie powinna była wchodzić, bo to przecież zakazane. Ale jak do tego doszło? Przecież przed chwilą jeszcze była mowa o tym, że w pocie czoła pracowała nad nutami. Otóż, nie do końca jej to wychodziło Białowłosa więc postanowiła znaleźć jakieś relaksujące miejsce, które mogłoby dobrze wpłynąć na jej inwencję twórczą. Z pokoju porwała tylko ciepłą bluzę, kpiąc z pierwszych śniegów i coraz większego zimna, które panowało na zewnątrz, zgrała utwór, będący jej celem, na mp4 i uzbrojona w pomazaną kartkę i skrzypce, wyruszyła na łowy. A gdzie lepiej się zrelaksujesz niż w miejscu, które jest zakazane, nieczęsto odwiedzane i ogólnie, z dala od cywilizacji? Dlatego też wybrała las. Tylko, że Francuzka totalnie nie potrafiła poruszać się wśród drzew i szybko zgubiła orientację. No i teraz sobie tak błądziła, wkurzona niemiłosiernie, z burczącym brzuchem i dość przemarznięta, marudząc pod nosem- od długiego dość czasu. Aż w końcu jej oczętom okazał się budynek kościoła. Kuszona wizją tego, że może będzie tam choć delikatnie cieplej, szybko odnalazła wejście. Ale od razu zorientowała się, że wcale cieplej nie będzie. Postanowiła jednak wykorzystać obecność budynku, a jej oczęta odnalazły wejście na, jak jej się wydawało, wieżę, z którego szybko skorzystała. Tam, totalnie niezainteresowana starym dzwonem, znalazła miejsce, gdzie mogła bezpiecznie odłożyć skrzypce, a sama dorwała się do kamiennej barierki, zaciskając na niej przemarźnięte, schowane w rękawach bluzy, łapki. Wychyliła się lekko. I... czy to wiewiórka, na tym drzewie? Nie lubiła wiewiórek. Pomyślmy. Co mogła zrobić zła Lottie nielubiąca wiewiórek? Na pewno nie zostawić stworzenie w spokoju. Białowłosa obrała sobie za cel trafienie stworzonka, albo chociaż przepłoszenie go, jednym z kamyczków, które specjalnie do tego zadania zebrała z ziemi. Nie było trudno ich znaleźć, w końcu budynek trochę się już rozwałał.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Stara wieża   10.12.12 20:51

Generalnie opuszczony kościół znajdował się tutaj już za jego czasów (boże, to brzmi, jakby był starym dziadem..), ale wybrał właśnie to miejsce na cel swojej podróży, ponieważ wieża kościelna była na tyle wysoka, że można było obserwować zwierzęta, pomieszkujące na drzewach. Miał nadzieję, że od jego ostatniej wizycie na wyspie, zdołały wyjść na światło dzienne jakieś nieznane dotąd gatunki, albo dokonały się jakieś mutacje. Najprawdopodobniej w swoim żywocie nigdy się tego nie doczeka, ale pomarzyć zawsze można. Nawet, jeśli byłoby to jednorazowe "odejście od normy" u konkretnego gatunku, fajnie było zaobserwować takie zmiany na własne oczy. Chociażby niezwykły kolor sierści, jak u Santamartamys rufodorsalis w Kolumbii. Nawet jeśli w tym przypadku było combo, bo tego gryzonia nie człowiek nie widział od wieku i był uznany za wymarły...
Tak czy inaczej, po dłuższej chwili błąkania się w lesie, podczas której nie omieszkał popatrzeć na pozostawione przez różne zwierzęta ślady i podejrzenia różnych kryjówek, Felix wreszcie znalazł się w pobliżu kościoła. Nawet jeśli nie było go zaledwie osiem lat, budynek wyglądał jeszcze gorzej niż wcześniej. Bez wątpienia w tak krótkim czasie musiało przewinąć się przez niego mnóstwo uczniów ze wszystkich domów. Pewnie odbyło się tu też sporo bójek, pomyślał obojętnie, obdarzając niezbyt uprzejmym spojrzeniem kupę gruzu leżącą pod ścianą. I od razu jego myśli powędrowały ku łobuzom z czerwonego domu, którzy, przynajmniej jego zdaniem, powodowali najwięcej zniszczeń. Mniejsza o to, że sam był od Ventusów i naturalną koleją rzeczy była jego nienawiść do Crucisów. Chociaż był w stanie zbratać się z jednym z nich, co w sumie całkiem dobrze o nim świadczyło i, być może, sprawiało, że w odczuciu niektórych lepiej nadawał się do zielonych. Cóż, nie jemu przypadła ocena tego zjawiska.
Popchnął ciężkie, drewniane drzwi i wszedł do środka. Oczywiście wredny przedmiot nie omieszkał głośno i wyraźnie zaskrzypieć, co spotkało się z jego niezadowolonym pomrukiem. Obrzucił je oburzonym spojrzeniem i poszedł w kierunku schodów, które na szczęście jeszcze znajdowały się na swoim miejscu. Stopni nie było mało, więc dziękował samemu sobie, za wyrobienie w miarę dobrej kondycji. W tym momencie też pomyślał o Christopherze, który najprawdopodobniej poddałby się w połowie drogi. Ale nie miał czasu, by o tym myśleć, bo na szczycie dojrzał uczennicę. Uczennicę, która chciała rzucić kamieniem. W wiewiórkę. Niewybaczalne! Nie mógł na to pozwolić, dlatego podszedł szybkim krokiem do dziewczyny i niezbyt delikatnie złapał ją za nadgarstek.
- Pojebało cię, dziecko drogie? - Mruknął, marszcząc brwi. Czy ktoś powiedział, że nauczyciel powinien wyrażać się ładnie i składnie? Jeśli tak, on chyba tego nie słyszał. Nie był zdenerwowany, sytuacja tego nie wymagała. Nie miał zamiaru karać uczennicy, bo najprawdopodobniej i tak zrobiłaby drugi raz. Po prostu czułby się źle, gdyby teraz nie uratował Bogu ducha winnego stworzenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Stara wieża   10.12.12 21:05

Pytanie. Dlaczego Lottie nie zareagowała na skrzypienie drzwi, które słychać było aż tutaj? Pewnie miało to coś wspólnego z tym, że w lasach i opuszczonych miejscach bywała rzadko i dla niej po prostu co chwilę tu coś skrzypiało. Szybko uznała, że to naturalna kolej rzeczy i wcale nie musiało to oznaczać niczyjej obecności. Pewnie dlatego była tak zaskoczona, kiedy nie tylko w ostatecznym rozrachunku została złapana za nadgarstek, a do jej uszu dotarły słowa. SŁOWA. Odruchowo zacisnęła palce na kamyku, bo życie w rodzinie przestępców wyrabia pewne nawyki, tym niemniej nie chodziło o to, że tak nagłe, nieprzewidziane spotkanie, wywołało u niej panikę. Po prostu, w razie potrzeby, z braku laku, mogła i kamyka użyć jako broni, skoro jej moce byłyby tutaj raczej bezużyteczne, prawda? Oczywiście jej wzrok spłynął momentalnie z, nieważnej teraz dla niej, wiewiórki, po to by przenieść się na Felixa. A dokładniej, Lottie szybko odnalazła jego twarz, obdarzając go dziwnie nieporuszonym spojrzeniem. Jakby wcale przed chwilą się nie zdziwiła! Szybka analiza sytuacji pozwoliła jej uznać, że miała do czynienia z kimś starym. A przynajmniej starym w jej mniemaniu. To dość kiepsko malowało jej przyszłość, bo jedynymi starymi osobami na tej wyspie byli chyba nauczyciele i w ogóle personel. Albo jacyś zwyrodnialcy ukrywający się przed całym światem. Szczerze mówiąc, Mirabelka wolałaby żeby Felix okazał się tym drugim. Tym niemniej, wcale nie zamierzała przybrać maski niewinnej, naiwnej i infantylnej dziewczynki, jak to zwykle robiła by usprawiedliwić swoje, durne nieraz, czyny. Nie myślała też nad wymówką, typu tego, że wcale nie celowała wiewiórkę, a chciała ją tylko spłoszyć, bo wydawało jej się, że widzi też jakiegoś drapieżnika. Po co? Nie miała ochoty się w to bawić. Właściwie to Lottie w ogóle nie zamierzała odpowiadać na pytanie, które momentalnie wlazło na jej dumę. Jakie dziecko, cholera. Jakie dziecko?! Że pojebane, to białowłosa była jeszcze w stanie jakoś przełknąć.
- Nie wyglądasz mi na nauczyciela- oznajmiła zamiast tego.
Oczywiście, głównym powodem, dla którego to zdanie w ogóle padło z ust Mirabelki był sposób wypowiedzi Felixa. No bo. Nauczyciel nie powinien tak mówić do ucznia, prawda?! Z drugiej strony w tej szkole wszystko było możliwe, ale tak czy siak Bessettet wolałaby zbić trochę mężczyznę z tropu.
- Jesteś ukrywającym się tu mordercą? Słyszałam, że mordercy często lubią zwierzęta
Jaka piękna, irytująca zmiana tematu. Brawo, Lottie!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Stara wieża   10.12.12 21:22

Skoro on był w jej mniemaniu starym, to ona była w jego mniemaniu dzieckiem. Chociaż kto wie, może poza lekcjami nawet i dzieciaki mają trochę oleju w głowie? Niemożliwe, zaprzeczył natychmiast swoim myślom, mając ochotę roześmiać się w głos. Przecież sam był w jej wieku i pamiętał, o czym wtedy myślał. Na pewno nie chciał zachowywać się jak przykładny dorosły (teraz również się tak nie zachowywał, ale mniejsza), nawet nie myślał o swojej przyszłości.
Okej, ale przynajmniej wykonał swoją misję. Na wszelki wypadek wysłał jeszcze w kierunku wiewiórki sygnał myślowy, który nakazywał jej szybką ewakuację. Tak w razie, gdyby wcale nie spłoszył jej hałas wywołany przez niego i Lottie. Nie znał przecież każdej wiewiórki na świecie i nie musiał wiedzieć, czy akurat ta nie jest przypadkiem jakaś niedorozwinięta, albo z uszkodzonym zmysłem słuchu? Tak czy inaczej, zwierzątko się przemieściło w inne miejsce, a on nie musiał już podzielać swojej uwagi.
- Ale nim jestem. Też mnie to boli. - Odpowiedział, nie dając się zwieść słowom dziewczyny. Teoretycznie, jak najbardziej podzielał jej zdanie. Nigdy by się nie spodziewał, że będzie edukował przyszłe pokolenia, nawet siebie w tej roli nie widział. Nawet jeśli już był na miejscu i wykonywał swój zawód. Nawet nie potrafił dać dobrego przykładu.
I wcale nie zamierzał go dawać, bo pogrzebał chwilę w kieszeni kurtki i wyciągnął papierosa, po chwili go zapalając. Chociaż tutaj było już lepiej - spisał się na medal i nie poczęstował dzieciaka fajkiem, samemu się zaciągając. Przy okazji oparł się plecami o ścianę, skoro w wieży nie było gdzie usiąść.
- Tak, od razu. Mam na swoim koncie mnóstwo przestępstw na "niewinnych" dzieciakach, a każde zwierze jest moim przyjacielem, bo przynajmniej one mnie osądzają za morderstwa. - Oczywiście żartował. Nigdy nikogo nie zamordował, chociaż nieraz miał ochotę to zrobić. Na szczęście nikt go nie osądzał za myśli.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Stara wieża   10.12.12 22:07

A niech sobie i nawet Felix myśli o Mirabelce, jak o dziecku. Proszę bardzo, Lottie to nie bolało, nawet jeśli zdawałaby sobie z tego sprawę, dopóty, dopóki nie była tak nazywana. Wszelkie słowa, które mogły posłużyć jako "argument" o jej niższości, w jakiś chory, pokręcony sposób, były jej taką mini alergią, która dręczyła nieustannie jej dumę i skłaniała do robienia rzeczy... częściej jeszcze głupszych niż wcześniej, ale czasem o dziwo tych ogarniętych. Białowłosa zarejestrowała w swoim umyśle, że wiewiórka uciekła, bo cały czas kątem oka ją obserwowała. I dobrze. Jeśli tego rudego zwierza nie było w pobliżu, to Bessettet była w pełni usatysfakcjonowana, tylko o to jej chodziło. Mogła się teraz w pełni skupić na osobniku, który, ku nieukrywanemu zdziwieniu Mirabelki, okazał się być jednak nauczycielem. Witaj, karo! Zaraz. Czy on nie zajął się czasem papierosem, zamiast działać jak normalny belfer i wyciągnąć w stosunku do szesnastolatki konsekwencje? JAKIEKOLWIEK? Na to wyglądało. I nie żeby dziewczyna narzekała, przeciwnie, uznała, że czasem jednak szczęście jej jeszcze dopisuje.
Tym niemniej, temat zmieniony z sukcesem. Lottie mogła tak uznać, bowiem w końcu teraz rozmawiali o nie-nauczycielu-mordercy, a nie tej nieszczęsnej wiewiórce, która trafiła na zły dzień Francuzki. Białowłosa jakoś, kiedy patrzyła na Felixa, nie mogła się przestawić na myślenie "to nauczyciel". Toteż nie zachowywała się też jakby z nauczycielem miała do czynienia, równocześnie nie zamierzając ukrywać świadomości, że nim jest. Przecież sam powiedział (i co z tego, że mógł ściemniać- mordercy przecież tak robią!). Toteż Mirabelka uśmiechnęła się nieco kpiąco, wspierając łapkę na biodrze i niewiele się zastanawiając, wypaliła pierwszą rzecz, jaka przyszła jej na myśl.
- Skoro jesteś nauczycielem... to czy nie powinieneś mnie właśnie ciągnąć za ucho w stronę budynku szkoły po to żeby skazać mnie na tydzień, albo dwa, tańca z obmierzłym, śmierdzącym mopem po korytarzach?
Nie żeby białowłosa się domagała. Absolutnie! Po prostu, jak wspominałam już chyba tysiąc razy podczas poprzedniego posta, miała zły humor. A zła Lottie to Lottie, która lubiła wykorzystywać sytuacje, dręczyć, dzielić się złośliwostkami i w ogóle była be. I nie szanowała nauczycieli!
- Tak właśnie myślałam
Skoro "uwierzyła" w żarcik Felixa, to dlaczego wypuściła ten nieszczęsny kamyk z ręki? Chociaż kto by się przejmował, w ostateczności nędznym kawałkiem kościoła i tak nie obroniłaby się przed dorosłym mężczyzną, gdyby coś durnego przyszło mu do głowy. W razie czego, mogła jeszcze użyć smyczka. Albo skrzypiec! Ale lepiej smyczka, były tańsze, co miało znaczenie w razie ewentualnych zniszczeń. Czy Lottie właśnie rozważała dźgnięcie smyczkiem w oko nauczyciela? TAK.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Stara wieża   11.12.12 16:44

Felix wydawał się być średnio zainteresowany Francuzką. Skąd wiedział, że nią jest? Ten okropny, francuski akcent (który, swoją drogą, w niektórych momentach brzmiał, jakby dziewczynie utknęło coś w gardle, a ona próbowała to wykrztusić) w używanym przez nią języku angielskim mówił wszystko. W tej chwili się cieszył, że mieszkał w dwujęzycznym kraju i już od wczesnego dzieciństwa posługiwał się równolegle dwoma językami, dzięki czemu nie nabawił się podobnego akcentu. Już nie wspominając o tym, że francuskiego nienawidził, a posługiwał się nim jak rodowity Żabojad, co wcale go nie pocieszało. Jeszcze ktoś mógłby wziąć za jednego z nich! Tak czy inaczej, teoretycznie jej słuchał, ale swoją uwagę poświęcał paleniu wymiętolonego papierosa, później błądził wzrokiem po ścianach (bo przecież było dużo pajęczyn), albo spoglądał za okno. Ale nie, przecież on nie chciał być nieuprzejmy. Wcale. Przecież od samego początku zależało mu na towarzystwie... Dzieciaka.
- A po co? - Uniósł w zdziwieniu brwi, słysząc propozycję daną przez Lottie na karę dla samej siebie. Nic jej nie zrobił, a ona jeszcze się dziwi? Powinna skakać z radości i zwiewać, gdzie pieprz rośnie, w obawie, że Felix jeszcze się rozmyśli. - Są ludzie, którzy tak pracują. Ktoś im za to płaci, więc po co im odejmować roboty? Nie sądzę, żeby byli zadowoleni, jakby dostali niższą wypłatę.
Blondyn jakoś nie wydawał się być dręczony. Ba, to nawet się pod cierpienie nie zaliczało. Jeśli ktokolwiek twierdzi inaczej, to nie miał okazji rozmawiać z wiekowym sfinksem. Potworne istoty... Mówią samymi zagadkami, że nawet człowiek, którego zawodem jest czytanie pomiędzy wierszami, po jakimś czasie dostałby szału. Taka rozmowa byłaby jeszcze w porządku, gdyby nie fakt, że sfinksy mają zwyczaj zjadać po jednej kończynie, przy każdej niepoprawnej odpowiedzi, co było ich "urozmaiceniem" całej konwersacji.
- Jakoś nie wydajesz się być przerażona. - Zwykłe stwierdzenie faktu. Nie żeby go to specjalnie cieszyło, albo martwiło. Byłoby fajnie, gdyby podczas zajęć uczniowie drżeli ze strachu na sam jego widok. O tak, taki autorytet byłby czymś. Szkoda, że nauczyciel nie ma już prawa stosować kar cielesnych. Mniejsza o to, po pracy był zwykłym człowiekiem (no może z większą kolekcją blizn), więc nie potrzebował siać aż takiego postrachu. Przynajmniej na razie. A jak będzie trzeba, to przejdzie się parę razy z którymś straszniejszym chowańcem pod rękę i będzie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Stara wieża   11.12.12 18:20

Lottie także jakoś specjalnie na towarzystwie nie zależało. Jasne. Mogłaby wykorzystać sytuację i zapytać o drogę, ale tutaj wkraczała duma Bessettet, która zwykła robić wszystko sama. Tym niemniej fakt, że miała do czynienia z nauczycielem tylko pogarszał sprawę. Bo co ciekawego można robić z belfrem? Jeśli cokolwiek takiego istniało, to jakoś Mirabelka jeszcze tego nie odkryła. No bo... planować sabotażu w gabinecie dyrektora to nie, wystąpienia pół nago w stołówce, to też raczej nie była rzecz, o której nauczyciel powinien dowiadywać się z wyprzedzeniem... Nie wspominając już o naręczu innych pomysłów, które dziewczyna by pewnie teraz wykonywała zamiast szlajać się po lesie, gdyby tylko miała lepszy dzień. Tym niemniej zwykła patrzeć prosto w oczy, a jeśli się nie da, to chociaż w kierunku twarzy z osobą, z którą rozmawiała. Tak miała i już.
W każdym razie, uciekać gdzie pieprz rośnie wcale nie zamierzała. Była tutaj pierwsza, a skoro Felix nie wykazywał nauczycielskich odruchów, to tym bardziej nie widziała powodów, dla których miałaby się niby zmyć. Zamiast oszczędzać czas nauczyciela, ta wolała po prostu założyć łapkę na łapkę, ignorując burczenie w brzuchu, które właśnie wcięło się bezczelnie w ich, jakże cudowny, dialog i dalej przewiercała twarz blondyna wzrokiem. Skoro ściany wydawały mu się bardziej interesujące, to proszę bardzo, ale niech przynajmniej ma świadomość, że nadal jest obserwowany. Mirabelka lubiła irytować ludzi takimi prostymi zachowaniami. Zwłaszcza jak była zła. A w zirytowaniu blondyna miała podwójny interes, bo na sympatii nauczycieli jej nie zależało, natomiast na sprawdzeniu, gdzie może być ich granica cierpliwości- już bardziej.
- Hm... więc uważasz, że jesteś dobrym człowiekiem, ignorując swój obowiązek?
Najwyżej się doigra. Białowłosej i tak się nudziło, a na chwilę relaksu, po którym mogłoby spłynąć na nią olśnienie już raczej nie było co liczyć. Do tego musiałaby być choćby najedzona, ot co. Swoją drogą. Lottie chętnie zobaczyłaby takiego chowańca. Może sfinksy niespecjalnie by taką Mirabelkę zainteresowały, tym niemniej zdecydowanie chodziło po tym świecie mnóstwo stworzeń zdolnych przyciągnąć uwagę dziewczyny na dłużej. A że bywała odcięta od rzeczywistości i zdolna zaryzykować własnym życiem dla własnego kaprysu, głupiej idei.... chowańcowi by się to pewnie spodobało!
Nie bardzo. Spotkałam w życiu gorszych ludzi
Od morderców? No tak. Jakiś tam morderca nie byłby w stanie przerazić białowłosej, która właściwie żyła z całą taką rodziną. Kiedy mieszka się pod jednym dachem z osobą, która potrafi zgasić czyjeś życie wyłącznie dla kaprysu, jeszcze sobie przy tym nawet nie brudząc rąk, przed którą ludzie nie raz rozstępowali się jak morze przed Mojżeszem, jakiśtam potencjalny morderca przestawał przerażać. Najwyżej!

_________________


Ostatnio zmieniony przez Lottie dnia 11.12.12 19:09, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Stara wieża   11.12.12 18:57

Teoretycznie prawdą było, że Lottie miała do czynienia z nauczycielem, chociaż Felix zdecydowanie się nim nie czuł, ani nie zachowywał, jak na belfra przystało. Może było to związane z faktem, że parę lat temu nawet by nie pomyślał, że wybierze karierę nauczyciela. Gdyby miał do czynienia z najnormalniejszą w świecie szkołą i miałby być nauczycielem biologii... Pewnie w życiu nie przyjąłby tej posady. Całe szczęście, że Saint Elizabeth działała na trochę innych zasadach, dzięki którym nauczyciel czuł się chociaż trochę bardziej jak człowiek. Tak czy inaczej, ilekroć by o tym nie myślał, wciąż nie mógł dojść do porządku ze swoimi własnymi myślami i dowiedzieć się, co go skłoniło, do przyjęcia tej posady. Chociaż jakby się zastanowić, odpowiedź znał bardzo dobrze.
- Po pierwsze, nie uważam, że jestem dobrym człowiekiem. Po drugie, jaki znowu, kurwa, obowiązek? - Lekko zmrużył oczy, w końcu spoglądając na białowłosą. O, jakby był przykładnym nauczycielem, nigdy w życiu by nie pozwolił jej na spoufalanie się i mówienie do siebie na "ty". Chociaż tak naprawdę jemu to powiewało, dopóki Francuzka nie zdążyła sobie u niego nagrabić. - Młoda, jestem po pracy. Nie reprezentuję teraz nauczyciela, tylko prywatną osobę i mogłabyś nawet latać nago, a ja nie mogę tak naprawdę niczego ci zrobić.
Faktycznie rozmowa ze sfinksem na coś się przydała. I nie tylko ze sfinksem, po świecie pełzało dużo więcej istot, które potrafiły człowieka zirytować w podobny sposób. Tak czy inaczej, jeszcze parę lat temu, mógłby posunąć się do czynów... Zbyt pochopnych, można byłoby rzec. Tak jak za dziecięcych lat, kiedy w szale wbił jednemu dzieciakowi długopis w oko, a drugiemu nożyczki w rękę i był pod opieką kuratora. Chociaż to w sumie było całkiem zabawne, później wszyscy traktowali go jak nieletniego przestępcę. A oni go po prostu mocno zdenerwowali.. Uśmiechnął się sam do siebie, na chwilę spoglądając przez okno wieży. Jeszcze dziewczę weźmie go za jakiegoś psychola i straci posadę. Po czym i tak by nie rozpaczał. Co mu szkodzi.
- Ludzi... Ciesz się, że tylko ich. - Ot, takie zboczenie zawodowe. Przez te całe swoje podróże, miał już w zwyczaju porównywać humanoidy do ludzi. Ale przecież nie będzie jej tu zanudzał takimi przykładami. Z doświadczenia wiedział, ze takie "głupoty" interesowały tylko jego. Chociaż może paru uczniów podzieli jego upodobania, kto wie...

_________________


Ostatnio zmieniony przez Felix dnia 11.12.12 21:31, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Stara wieża   11.12.12 19:21

Zdążyła zauważyć. Znaczy, że Felix nie zachowywał się jak nauczyciel. Nie wspominając o tym, że powinien ją ukarać za samo przebywnie w lesie, to nawet nie zainteresował się jej danymi osobowymi, a często to było pierwsze pytanie ze strony nauczycieli. I dobrze, że tak się stało. Tym niemniej, bez przesady, mimo że Lottie stanowczo nie odnosiła się do blondyna, jak do belfra, to całkiem swobodną postawę trzeba było odłożyć na półeczkę z rzeczami niedozwolonymi. Chciała go podirytować, a nie zrobić z niego, w najgorszym przypadku, dobrego kumpla, a w nieco lepszym- zaciekłego wroga. Zaraz. Czy jej się hierarchia nie poprzestawiała?!
-Za zimno
Tak skwitowała całą wypowiedź blondyna, na temat tego, że nie robił teraz za nauczyciela. Zabawne, ale Lottie zawsze ten zawód kojarzył się, przynajmniej w takich szkołach, z profesją na 24h, gdzie przy uczniach nigdy nie powinno się wychodzić ze swojej roli. Ale w St Elizabeth przecież nic nie mogło być normalne. I dobrze. Oczywiście jej krótki komentarz dotyczył latania nago. I niech Felix odetchnie z ulgą, bo w normalnych warunkach, jeszcze Mirabelka by wpadła na głupi pomysł, żeby sprawdzić czy rzeczywiście nie zareaguje. A była do tego zdolna. Białowłosa nie zwykła mieć jakichkolwiek granic. Grunt to dobra zabawa! Konsekwencje były nieważne.
Białowłosa po tej rozmowie nie spodziewała się nic specjalnie odkrywczego, tym niemniej jedno zdanie blondyna zdołało ją zaintrygować na tyle, że w jej oczętach pojawił się błysk ciekawości. "Ciesz się, że tylko ludzi", hę? Takie niewinne, a momentalnie wzbudziło to w Lottie pragnienie by pospotykać trochę tych nie-ludzi, którymi do tej pory najzwyczajniej w świecie się nie interesowała. Bo i po co? Skoro nie wchodzili jej w drogę. Skoro jednak ktoś uważał, że taka istota mogła być ciekawsza od człowieka, to znaczy, że miał już z takową do czynienia.
- Hm... A kogo albo co miałabym jeszcze spotkać?
Niech opowiada! Może w tym lesie było coś ciekawego. Las zdecydowanie był w zasięgu rąk Bessettet, która dostrzegła szansę na przednią rozrywkę. Nie teraz. Teraz należało zebrać ewentualne informacje. Następnie przygotować się, nakłonić do tej samej głupoty przypadkowych uczniów, żeby w razie czego mieć jakieś tam pole do manewru i nie być całkowicie bezbronną. I wio!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Stara wieża   

Powrót do góry Go down
 
Stara wieża
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Hightower/ Wysoka Wieża
» Płacząca wierzba przy stawie
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Charlotte McWeaveer
» Wieża z kości słoniowej

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Kościół-
Skocz do: