IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Polana treningowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar



Liczba postów : 24


PisanieTemat: Polana treningowa   03.02.13 22:38

Piękna polana skryta w lasku, który znajduje się blisko pensjonatu. Jest tu wystarczająco sporo miejsca na przeprowadzenie treningowych potyczek.
Oto powiedzmy mapka, jak wygląda teren:


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   03.02.13 23:34

Pewnym krokiem brnęła przez puszysty śnieżek, manewrując między drzewami, z siostrą kroczącą tuż u jej boku. Były we Włoszech, niby... Ale z drugiej strony i tak okolica o tej porze roku przypominała najwspanialszą ze wszystkich krajów, Norwegię. I może Andenes nie miało aż tyle białego puchu, jak to wyspa, ale inne regiony już na pewno. Zawsze to jakaś namiastka domu. I trzeba zaznaczyć, że Livvie niskie temperatury nie przeszkadzały zupełnie.
Przeciągnęła się, rozglądając dookoła. Pusto...
Czyli że były pierwsze? Troszkę szkoda, bo najchętniej już z kimśby zawalczyła... Starszym, z jej rocznika? Najmniej ważne z kim! Choć gdyby nie daj boże przegrała... wtedy lepiej gdyby zwycięzcą okazał się być starszak... Zawsze się można wtedy wykręcić, iż to pierwsze miesiące w St. Elizabeth i te sprawy. Nie to, żeby wątpiła w swoją wygraną! Co to, to nie! Po prostu, najlepiej mieć plan awaryjny. Tak właśnie, na wszelki wypadek.
Uprzedzając jakiekolwiek rozważania - tak, dokładnie, zamierzała wziąć udział w jednym, dwóch ewentualnie pięciu treningach, skłonna poprawić swoje umiejętności tak szybko, jak to tylko możliwe. Najwyżej przez parę dni pochodzi poobijania, to już trudno, narty i tak miała w domu kiedy tylko sobie życzyła, więc tak szczerze mówiąc niewiele by straciła. A może Crucis zyska parę punktów? Cholera wie.
Zerknęła na starszą siostrę, szczerząc się jak głupia.
- Jesteś pewna, że nie chcesz brać udziału?~ - Zapytała, oczywiście znając już odpowiedź. W końcu Birgit już na wstępie zaznaczyła, że idzie tylko pooglądać - walka dwa na dwa byłaby fajna - westchnęła cicho, przeczesując włosy palcami. Domyślając się reakcji Birgit, uniosła ręce w obronnym geście - dobra, wiem... to nie dla ciebie.
Wyjęła z kieszeni kurtki nieodłączną, dużą zapalniczkę w fioletowej obudowie, zaczynając przerzucać ją sobie w rękach. Oj tak, zdecydowanie nie mogła się już doczekać.

_________________
~ Ikke engang prøve å klage. ~


Sól varp sunnan, sinni mána, hendi inni hœgri um himinjódyr;
sól ţat ne vissi hvar hon sali átti, máni ţat ne vissi hvat hann megins átti,
stjörnur ţat ne vissu hvar ţćr stađi áttu

~ Völuspá ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   04.02.13 15:31

Równym krokiem podążała za siostrą, brnąc przez niskie zaspy. Miło było wreszcie wybrać się gdzieś na zewnątrz, zwłaszcza w takiej pięknej okolicy. Zdaniem Birgit wcale nie była aż tak podobna do jej rodzinnych stron, jak mogłoby się wydawać. Przede wszystkim nie znajdowali się na wyspie. Wpływało to nie tylko na fakt, że teraz dookoła widać było przepiękne według Britty góry, ale także na klimat. Andenes rzadko bywało aż tak przysypane. Dziewczynie bardzo się to spodobało, bowiem uwielbiała widok białego puchu wokoło. Jakby nie było, śnieg to tylko bardzo drobny lód, a ten zaś jest niepodważalnie jej żywiołem. W tym momencie nie przeszkadzało jej nawet, że temperatura na pewno sięgała dolnych granic przeciętnego termometru. Wręcz przeciwnie, blondynka nie odczuwała chłodu - i to nie tylko za sprawą ciepłego ubrania. Po prostu miała na nie wrodzoną odporność.
Kiedy wreszcie dotarły na polanę, rozejrzała się ciekawie. Były pierwszymi przybyłymi. Chociaż Ventuska była święcie przekonana, że zaraz ściągną tu dzikie tłumy. Miała niebywałą ochotę zobaczyć postępy swojej siostry. W pewnym sensie czuła się związana z jej problemami i radościami, toteż mimo woli poczuła lekką ekscytację. Gdyby to ona miała walczyć, poczułaby jedynie strach. I to nie byle jaki, drobny stresik, a ogromny, paraliżujący, paniczny wręcz strach. To chyba naturalne więc, że zbyła - tak uprzejmie jak to możliwe - nadzieje siostry na podwójną walkę.
- Wiesz przecież, że nie walczę póki nie muszę... - powiedziała, choć doskonale zdawała sobie sprawę, że młodsza z bliźniaczek o tym wie już od dawna.

_________________
~*~
They don’t know.
They can’t see
Who we are.
Fear is the enemy.
~*~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   05.02.13 22:11

Ku polanie zmierzał David Claw. Ubrany ciepło z torbą przewieszoną przez ramie i myślami wodzącymi jeszcze w pokoju numer 5. Czy pozostali dostaną karę, czy będą na niego źli? Tego nie wiedział i chyba lepiej dla niego by było gdyby przestał się zamartwiać. Jeżeli będzie miał stoczyć walkę to będzie się musiał skupić na niej a nie na tym co tam w ich pokoju. Kroczył po świeżym białym puchu, widział przed sobą ślady stóp, dwie osoby. Więc ktoś tam już jest, może już walczą i uda się młodziakowi podejrzeć coś. Chłopakowi nie było zimno, no może tylko w ręce, zawsze marzły mu tylko ręce, dlatego chodził zimą głównie w rękawiczkach. Tak było i teraz. Oprócz tego szalik i rozpięta kurtka.
Po paru chwilach, już był na polanie, rozejrzał się. Ujrzał dwie dziewczyny, bez chwili zastanowienia podszedł do nich. Podszedł z przyjaznym uśmiechem i rzekł, na początek skinając głową Witam Panienki, David Claw, do usług. Czy Panie także na trening? Spytał uprzejmie. Ach te jego maniery wersalowskie...

_________________
KP

Ekwipunek:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   05.02.13 22:29

Zaśmiała się, kiwając głową, po czym odgarnęła z czoła siostry grzywkę, zatrzymując dłoń na jej policzku.
- Wiem głupku, wiem - uśmiechnęła się, niemalże czule, a z całą pewnością przyjaźnie - tak, jak uśmiechała się tylko i wyłącznie do Birgit. Stała tak chwilę, przyglądając jej się z uwagą, jakby szukała zmian po tym czasie spędzonym w szkole, gdzie nie widywały się prawie wcale. Widać nie zauważyła nic interesującego, bo wkrótce wykonała krok do przodu, przenosząc ręce do tyłu i splatając ich place uniosła nieco do góry, rozciągając mięśnie. - Nienawidzę tego, że nigdy nie wiem dokładnie o czym myślisz... - Stwierdziła, choć w rzeczywistości bardziej wnerwiała niezdolność do zmiany siostrzanych przekonań. Och! O ileż życie byłoby prostsze, gdyby przekonać to aż nader uczynne stworzonko od wewnątrz do pewnych przekonań.
Chrzęst śniegu... Kroki, pod wpływem których biały puch uginał się, informując o przybyciu trzeciego. Lise zastygła w bezruchu, cierpliwie czekając, aż przybysz znajdzie się w zasięgu wzorku. Dopiero później, niczym łowca, na którego jakaś durna ofiara próbowała zastawić pułapkę, odwróciła się - powoli, pewnie, z wyrazem wyższości na twarzy. Co z tego, że żeby spojrzeć na chłopaka musiała zadrzeć głowę, przez co wyglądało to dość komicznie?
- No kurwa, nareszcie... - Mruknęła pod nosem, tak cicho, że tylko starsza mogła to usłyszeć, zaraz też przybierając typowy dla siebie, ironiczny uśmieszek, gdy David się przedstawił. - Lise Vivianne Årud - odpowiedziała tym samym, chłodno, spokojnie, na pytanie odpowiadając skinieniem głowy. A może to w ten sposób się z nim witała?
No tak, cholera wie, co siedziało w głowie blondynki... Za to zaprzestała zabawy zapalniczką, trzymając ją już w lewej ręce i prawdopodobnie wystarczyłby ułamek sekundy, żeby jednym, wyćwiczonym ruchem sprawiła, że zapłonie ogień.

_________________
~ Ikke engang prøve å klage. ~


Sól varp sunnan, sinni mána, hendi inni hœgri um himinjódyr;
sól ţat ne vissi hvar hon sali átti, máni ţat ne vissi hvat hann megins átti,
stjörnur ţat ne vissu hvar ţćr stađi áttu

~ Völuspá ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   05.02.13 22:46

Uśmiechnęła się. No tak, oczywistym było, że Liv do niczego zmuszać jej nie będzie. Była tym niezwykłym wyjątkiem, dzięki któremu jej siostra jeszcze nie dostała jakiejś manii nienawidzenia wszystkich wokół. Od zawsze miała u młodszej bliźniaczki niebywałe wsparcie i przywileje. Martwiło ją nieco, że nie ma się jej nawet jak odwdzięczyć. Bo na co komu taka nieporadna krewniaczka, która w dodatku - jako starsza - nie powinna znaleźć się w roli tej, o którą wciąż się trzeba troszczyć. Ale oczywiście, gdyby powiedziała to Lise, ta by się na pewno oburzyła.
- Jeśliby ci bardzo zależało, wystarczy spytać. - oznajmiła blondynka, przypatrując się siostrze. Domyślała się co ma na myśli, a jej odpowiedź była doprawdy adekwatna. Gdyby Vivianne bardzo, ale to bardzo się postarała, mogłaby wpłynąć na myślenie Britty. Ba, stanowiła jedną z niewielu osób o takich możliwościach. Nie dotyczyło to jednak kategorii, na których by młodszej z panienek Årud zależało. Starsza miała bowiem własny, niepodważalny w żaden sposób system wartości, którego nic oprócz niej samej zmienić nie mogło.
W tym też momencie dostrzegła zbliżającą się postać. Zanim Liv zdążyła się obrócić, druga Norweżka już się dokładnie przybyszowi przyjrzała. Nie wyglądał szczególnie groźnie, acz Birgit była zagorzałą zwolenniczką dmuchania na zimne. Zaczekała więc, aż wszyscy się poprzedstawiają, by samej przemówić na końcu.
- Birgit Lisbet Årud. - dodała po wypowiedzi Vianne, a następnie zdecydowała się pokrótce wyjaśnić swoją sytuację - Raczej w roli obserwatorki. - rzuciła krótko. Nie miała teraz większych oporów z mówieniem, bo była przy niej siostra. Gdyby nie jej obecność, Britta zapewne w ogóle by się nie odezwała, lub, przymuszona, jąkałaby się niczym jakieś niedorozwinięte dziecko.

_________________
~*~
They don’t know.
They can’t see
Who we are.
Fear is the enemy.
~*~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 24


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   05.02.13 23:15

    /// NA POLANIE DAŁO SIĘ SŁYSZEĆ DŹWIĘK NA POZÓR PRZYPOMINAJĄCY WYSTRZAŁ. GDY ZAMILKŁO ECHO, NOWO PRZYBYLI USŁYSZELI WYRAŹNIE "GET READY" WYPOWIEDZIANE JAKBY PRZEZ MEGAFON, ZAPRASZAJĄCE ICH NA POLE WALKI///
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   05.02.13 23:17

Chłopak przypatrzył się dziewczyną. Były raczej obie rok od niego młodsze, do tego były siostrami, najpewniej bliźniaczkami skoro są w jednym wieku. Po za tym są do siebie nawet podobne jak to bliźniaczki. Gdy się obie przedstawiły chłopak rzucił przekonywujące szczere Zaszczyt to dla mnie Z uśmiechem. Przez sekund parę wbijał sobie do głowy, która jak ma na imię, gdy uznał, że zapamięta i uzyskał dwie odpowiedzi na pytanie dotyczące treningów rzekł. Cóż ja w sumie też miałem nadzieje póki co popatrzeć na walki, choć jak widzę są marne na to szanse. Jeszcze nigdy nie walczyłem ani nie widziałem walki więc miałem nadzieje, że nim sam spróbuje coś zobaczę. Trudno... Długo już czekacie? Spytał, rozejrzał się czy nikt nie nadchodzi. Jednak nikt się nie zbliżał. Ciekawe, może wszystkim w pokojach trafiła się taka Pani Fritz i ich kontroluje... swoją drogą... Miałyście już może w pokoju kontrole? Spytał z nieukrywaną, acz małą ciekawością.

_________________
KP

Ekwipunek:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   05.02.13 23:27

Raz jeszcze obrzuciła chłopaka wzrokiem od stóp do głów, mrużąc fioletowe oczęta i jakby nad czymś intensywnie myśląc. Cholera jasna - pomysłów brak. Tak czy owak, wyglądało na to, że całkowicie zignorowała dżentelmeńskie słowa Davida, uważając je najpewniej za zwykłe, bezwartościowe kłamstwa. Ot, typowa Livvie, prawda?
- Trochę, ale... - uśmiechnęła się szeroko, bardziej do siebie, słysząc wyzwanie - najmniej ważne. - Pominęła fakt kontroli, uznając, że na to pytanie odpowie mu starsza siostrzyczka. Jezu... po co sobie marnować struny głosowe, kiedy już ich wywołują. Nawiasem mówiąc... to się nazywa timing! I jeszcze dookoła żadnych nauczycieli, o! Ciekawie. Stanęła gdzieś pośrodku polany treningowej, a raczej miejsca, gdzie miała się odbyć walka, rzucając wyzywające spojrzenie w stronę Davida. Nie mógł być od niej dużo starszy, więc chyba sobie poradzi. Oby.
HA! Dobre sobie! Nie czas przecież na takie myślenie. Z cichym 'pyknięciem' odpaliła zapalniczkę, spoglądając na płomień jak na najukochańszą rzecz pod słońcem, jej płomień... Płomień, który poprowadzi ją do zwycięstwa. Nawet bez najmniejszego przepływu mocy, już jedno spojrzenie wystarczyło, by ogień nabrał fioletowej barwy, oddziałując na uczucia swojej pani.
- Gotowa. - Rzuciła sucho, jakby wyczekując momentu, w którym Brytyjczyk stanie naprzeciw niej... Mógłby już, bo na prawdę chciała sobie powalczyć.

_________________
~ Ikke engang prøve å klage. ~


Sól varp sunnan, sinni mána, hendi inni hœgri um himinjódyr;
sól ţat ne vissi hvar hon sali átti, máni ţat ne vissi hvat hann megins átti,
stjörnur ţat ne vissu hvar ţćr stađi áttu

~ Völuspá ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   05.02.13 23:58

Chłopak był zaskoczony gdy wywołano aby przygotować się do walki. Czyli jednak będzie on walczyć. Trudno. Czy da sobie rade czy tylko się ośmieszy? Niedługo się okaże. Udeptał trochę śniegu położył na niej torbę z której wyciągnął plik kart do gry, oraz rękawiczki ale takie bez końcówek palców, zdjął aktualne i założył te.. do walki. Tak więc w bluzie, rękawiczkach i z talią kart w kieszeni ustawił się jakieś 7 metrów od Lise. Czy mogę liczyć na jakieś fory? Spytał z nadzieją. Był zdenerwowany, nie dało się ukryć. Chciał jakoś opanować umysł, siebie, przy okazji robiąc lekką rozgrzewkę. Wzrok miał wbity w dziewczynę. Zauważył płomień zapalniczki, który po chwile stał się fioletowy. Nie ważne jak bardzo chłopak uwielbiał fiolet, ważne że to była dla niego wskazówka. To też pozwoliło mu się bardziej skupić, zaczął myśleć nad strategiom. Po chwili rzekł. Dobra, powiedzmy że i ja jestem gotów. Niech wygra lepsze z nas. Rzekł, i uśmiechnął się po raz ostatni. Póki co, naszykował się na robienie uników. Nie chciał atakować pierwszy.

_________________
KP

Ekwipunek:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 24


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   06.02.13 0:01

    /// KOLEJNY WYSTRZAŁ- "START!"///
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   06.02.13 13:06

Nawet nie miała czasu odpowiedzieć Claw'owi, gdy rozległ się pierwszy, a następnie drugi głos z megafonu. Po pierwszym sygnale usunęła się z drogi. No wreszcie! Zobaczy jak jej ukochana siostra radziła sobie bez niej. W końcu przez całe życie trenowały razem, a teraz nagle nie miała żadnego wglądu w jej postępy... Zastanawiało ją, jak Lise poradzi sobie z tym chłopakiem. Znając ją, będzie ją trzeba powstrzymać od spopielenia delikwenta. No cóż, na szczęście chłopaka była tu Birgit, która nie dopuściłaby do zbyt trwałych obrażeń. Bądź co bądź jakiś wpływ na zachowanie siostry miała, nieprawdaż? Nie zamierzała jednakże w żadnym razie Davida wspierać, a wręcz przeciwnie - będzie zagorzale kibicować młodszej z bliźniaczek.
- Trzymam za ciebie kciuki, Livvie! Pokonasz go! - zawołała, na dowód swoich słów unosząc zaciśnięte pięści. Dla pewności cofnęła się jeszcze nieco, obserwując przebieg wydarzeń. Miała nadzieję, że siostrzyczka pokaże brunetowi co oznacza magiczna potęga rodu Årud.

_________________
~*~
They don’t know.
They can’t see
Who we are.
Fear is the enemy.
~*~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   06.02.13 19:39

Jakiś? Zerowy - bez wahania odpowiedziałaby zapytana o to Lise. Inna sprawa, że młodsza z całą pewnością ciutkę by tutaj przesadzała, najprawdopodobniej tylko po to, żeby 'zachować twarz' przed samą sobą; wszyscy dookoła w końcu jasno mogliby zobaczyć jak jest na prawdę. No, prawdopodobnie.
- Naturalnie - wpatrzyła się w chłopaka naprzeciwko, pozwalając niewielkiemu, sadystycznemu uśmiechowi pojawić się na ustach.
- Kort, huh? - Zapytała samą siebie cicho, pod nosem i przede wszystkim - po norwesku. Ironia w głosie była doskonale słyszalna - z niewiadomych przyczyn w ogóle tam obecna - uniosła też brew, dając upust swojemu zdziwieniu. Papier kontra ogień, ciekawe kto zwycięży? - La oss begynne
Widząc, że przeciwnik ani myśli zaatakować, nie zamierzała dać mu tej przyjemności. Zawsze to jakaś przewaga, nieprawdaż? Równocześnie z tym krótkim zwrotem, fioletowy płomień rozbłysnął jaśniej, dosłownie rosnąc w oczach - odrobina mocy blondynki została przelana w żywioł. Zdecydowanie, to dopiero początek. Początek końca, oczywiście!
Szybko i zręcznie wykona okrężny ruch dłonią, chcąc nakierować żywioł do wykonania swojego zadania.
Jaki był plan? Względnie prosty. Zaatakować chciała najprawdziwszym, ognistym tornadem, nieco zakrzywionym, a na pewno szerszym, niż wyższym - chociaż celowała w pas chłopaka, a ogień rozprzestrzeniać się miał ku dołowi, powinna postać dość długa linia stworzona z połyskującego fioletem żywiołu. Nie tak łatwo byłby tego uniknąć, jeśli płomień zadziałałby tak, jak sobie tego pannica życzyła. Wprawdzie nie stykał się ze śniegiem, ale można było mieć pewność, że takowy może stopnieć od samego ciepła - temperatura była olbrzymia, toteż nikt nie powinien mieć wątpliwości co do tego, że Lise zamierzała chłopaka poparzyć. W końcu tylko tak mogła wygrać.
Oczywiście nie spuszczała z chłopaka wzroku, gotowa odparować cios, który pojawiłby się po tym, jak jej atak zaniknie. W pełni skupiona na walce, dokładnie wiedząc czego chciała.

_________________
~ Ikke engang prøve å klage. ~


Sól varp sunnan, sinni mána, hendi inni hœgri um himinjódyr;
sól ţat ne vissi hvar hon sali átti, máni ţat ne vissi hvat hann megins átti,
stjörnur ţat ne vissu hvar ţćr stađi áttu

~ Völuspá ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   07.02.13 15:59

Chłopakowi udało się opanować, z niemałym trudem ale jednak, nim Lise zaatakowała. Tak, ten płomień w zapalniczce to był znak, ku chłopakowi zmierzał wir ognia. Jakie szanse miał chłopak w tym pojedynku? Na chwilę obecną.... minimalne. Papier versus ogień. Chłopak jest od razu na skreślonej pozycji. Na jego niekorzyść wpływa również fakt iż jest wilgotno oraz brakuje tu powierzchni z których David mógłby pozyskać papier. Drzewa znajdują się po za polem walki, którego chłopak pewnie nie może opuścić. Od śniegu ni jak nie oderwie nawet malutkich skrawków. Mógłby od własnej skóry, ale ta jest osłonięta ubraniami. Musiałby je zdjąć co by mogło grozić zamarznięciem, chyba że ten ogień Lisy daje ciepełko. Ale teraz pozostawmy tą kwestie w spokoju i skupmy się na walce.
Jaka była taktyka? Przeżyć? Wyczekać na uśmiech szczęścia, jakąkolwiek sytuacje, która pozwoliła by Davidowi... NIE przegrać. Chłopak chciał chociaż powalczyć, pokazać się z dobrej strony. Więc wziął się w garść i...
No właśnie, gdy chłopak zauważył zbliżającą się do niego falę ognia dobył dwóch kart z talii i rzucił je, podkręcone do Lisy, trochę na pamięć, jeżeli więc dziewczyna będzie się gdzieś oddalać czy coś to oczywiście rzut będzie niecelny. Jednakże nastolatka nie powinna widzieć ataku Davida, przynajmniej nie od razu. Przecież ten Wirek ognia nie jest przezroczysty. A dwie małe kartki będzie Ciężko zauważyć w początkowej fazie ich lotu, który swoją drogą ma wyglądać tak że będą lecieć pod górę, omijając z dwóch stron ten ogień, następnie zaczyna zmierzać do dziewczyny, z góry i boków, a w punkcie w którym stoi dziewczyna, będą się przecinać, tak jakby nożyczki. To oznacza że jeżeli dziewczyna nie chce oberwać będzie musiała uciekać do tyłu, albo mocno i szybko na boki, i do przodu. Jednakże jeżeli spóźni się z zauważeniem kart, co jest bardzo prawdopodobne bo te lecą dość szybko, nie będzie miała czasu na ucieczkę.
Ale teraz zastanówmy się nad ucieczką Davida. Ogień zmierzał do niego frontalnie, chłopak nie wolał ryzykować ominięcia ataku bokiem. Dlatego więc w początkowej fazie ucieczki cofał się, odskokami, w tył. Jeśli by się okazało, że ogień zbliża się szybciej niż on ucieka, zaczyna biec do tyłu, ale przodem rzecz jasna, kierując się lekko w prawo, tak aby w po jakimś czasie ominąć jednak ten pocisk bokiem. Jeżeli jednak chłopak odskokami oddalał się od ognia, odskakiwał do końca polany. I tam, czekał, ale przez chwile jeżeli ogień wciąż się zbliżał, to w momencie gdy był jakieś 10 metrów od chłopaka, ten gwałtownie go omija uciekając w swoją lewą stronę.

_________________
KP

Ekwipunek:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   07.02.13 17:16

Przyglądała się całości bardzo ciekawie. Ogniste tornado było naprawdę świetnym atakiem i wątpiła, by David miał przeciwko niemu szanse. Rzecz jasna próbował uciekać, ale Birgit nie była pewna, czy przypadkiem ogień nie podąży za nim - a znając Lise tak miało się stać. Byłą naprawdę silnym przeciwnikiem i nawet obeznana w obchodzeniu się z nią Britta zawsze miała problemy z odparowywaniem i unikaniem jej płomieni. W dodatku płomień miał barwę fiołkową, identyczną z jej tęczówkami, co nie zwiastowało łatwej przeprawy. Fioletowy ogień mówił jedno - uciekaj, chłopcze.
Nie zdziwiłaby się ani trochę, gdyby jego karty spłonęły w wytworzonym przez Norweżkę tornadzie, ale kto tam wie, manewrował nimi całkiem nieźle. Jak jednak miała już okazję się przekonać - a David pewnie przeżyje to samo za chwilę - Liv miała dobry refleks i nie powinna mieć większych problemów z uniknięciem tego ataku. Poza tym, zwykłe kartki stanowiły słabą alternatywę dla żywego ognia.
Blondynka wodziła uważnie wzrokiem po całej arenie, aby nie uronić ani chwili z walki. Wciąż trzymała zaciśnięte kciuki, choć nie bardzo wierzyła, by to coś dawało - zrobiła to tylko z przyzwyczajenia i by dać siostrze wsparcie moralne, choć potrzebowała go ona jak kruk kowadła. Ale lepsze to nić nic, czyż nie? Uśmiechnęła si szeroko, już widząc oczyma wyobraźni tryumfującą bliźniaczkę. Gdyby tylko potrafiła być tak silna i odważna!

_________________
~*~
They don’t know.
They can’t see
Who we are.
Fear is the enemy.
~*~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 24


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   07.02.13 20:53

    ///LISE ZAATAKOWAŁA PIERWSZA, JEJ ATAK JEST SZYBKI I CELNY I POMIMO PRÓBY UCIECZKI, PŁOMIENIE DOSIĘGAJĄ RAMION DAVIDA. SZYBKO UGASZONY OGIEŃ NIE POWODUJĄ POWAŻNYCH OPARZEŃ, LECZ NA PEWNO BÓL BĘDZIE DEKONCENTROWAŁ CHŁOPAKA I OBNIŻY JEGO CELNOŚĆ. Z DWÓCH KART WYRZUCONYCH W OSTATECZNOŚCI PRZEZ DAVIDA, JEDNĄ POCHŁANIA TORNADO, TA DRUGA OMIJAJĄC WIR OGNIA KIERUJE SIĘ W STRONĘ DZIEWCZYNY I W OSTATNIM MOMENCIE RANI LISE DELIKATNIE W PRZEDRAMIĘ. JEST TO JEDYNIE ZADRAPANIE, NIE WYWOŁUJE ONO WIĘKSZYCH NIEDOGODNOŚCI W DALSZEJ WALCE U LISE///
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   07.02.13 21:34

Uśmiechnęła się zwycięsko. Dokładnie ta jak być miało. No, może ogień mógłby pastwić się nad ciałem chłopaczka odrobinę dłużej no ale jak nie, nie będzie przecież narzekać - to jedno zadrapanie z pewnością było tego warte. Tylko... co dalej?
Przewagę już sobie zbudowała, jednakowoż wcale nie było to takie proste, nie mogła przecież stracić skupienia, to zaświadczyłoby o pewnej przegranej! Miękko ugięła nogi, wiedząc już mniej-więcej na czym polega moc jej przeciwnika. I w sumie mogłaby teraz się do niego zbliżyć, mentalnie spróbować nakłonić do kapitulacji, ale... No właśnie - ale! Przecież ryzykowałaby zbyt wiele, a i zabawa skończyłaby się znacznie szybciej, niźli powinna.
Zagryzła wargę, hamując syk na przecięcie skóry. Ech! I czeka ją wizyta u krawca z kurtką. A to jej ulubiona! Jednakowoż panna Årud nie należała znowu do istot, które takim drobnym problemem przejmą się nadmie - w końcu teraz w głowie była jej tylko i wyłącznie walka, emocjonująca potyczka z innym magiem.
Kolejna dawka mocy, posłana w stronę płomienia, tym razem celem utworzenia kilkunastu kul o średnicy równej może dwunastu centymetrom. Nie duże, ale też nie małe. Ot, w sam raz. Z drugiej strony problem miała stanowić ich prędkość, niebotycznie wysoka prędkość, a także niekonwencjonalny sposób, w jaki rozprzestrzeniły się po otoczeniu. Miejsce uderzenia? David. Nie specjalnie interesowało ją - noga, tułów, głowa? Tak długo jak go poparzy, tak długo cel byłby osiągnięty, prawda? Co ciekawe siła i prędkość powinny wzrastać wraz z odległością, o czym, niestety, chłopak nie powinien wiedzieć aż do momentu zderzenia. Inna sprawa, że Lise bardzo chciała ten pojedynek wygrać, jednakowoż, kule nie miały najmniejszej szansy na ochronienie samej blondynki.
Co więc gdyby chłopak po raz kolejny zaatakował ją kartami, zamierzała miękko uskoczyć w tył, ewentualnie w bok, w zależności od tego, pod jakim kątem byłyby one poprowadzone. Gdyby to miało nie przynieść efektu - zawsze można po prostu przykucnąć, lub pochylić się w zależności od tego, gdzie chłopak celowałby. Opcjonalnie wyciągnięta w przód zapalniczka, a raczej jej fioletowy płomień w razie czego miał zwiększyć się, spalając papier zanim ten dotrze do celu.

_________________
~ Ikke engang prøve å klage. ~


Sól varp sunnan, sinni mána, hendi inni hœgri um himinjódyr;
sól ţat ne vissi hvar hon sali átti, máni ţat ne vissi hvat hann megins átti,
stjörnur ţat ne vissu hvar ţćr stađi áttu

~ Völuspá ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   08.02.13 18:56

Stracił dwie karty i trochę zręczności na rzecz jednej, rysy na skórze Lisy? Oj... chłopak długo nie pociągnie. W dodatku jeśli za każdym razem jego próba uniku ma się kończyć z fiaskiem, lepiej niech sobie da spokój nim będzie pożar czy coś. No ale z kapitulacją jeszcze poczeka, nie będzie się przecież poddawać po pierwszej nieudanej akcji.
Leciały kolejne pociski, kule i to dość szybko. Jednak nie było mowy zęby chłopak nimi teraz dostał. To po prostu nie wchodziło w grę. Rzucił znów dwie karty które ominęły płomienie, jedna z góry, druga z lewej strony (patrząc od chłopaka) Następnie chłopak zrobił unik robiąc przewrót w swoją prawą stronę, a po nim następny, tym razem w stronę pomiędzy przodem a prawem(wiecie o co chodzi). To na spokojnie powinno wystarczyć aby pozbyć się tych pocisków. To że były szybkie, na pewno miało negatywny wpływ na zwrotność. Gdy pozostawił pociski a sobą, zerwał się do biegu i nie otrzepując się ze śniegu ruszył ku Lise rzucając kartami. Był niebywale szybki. Poprzednie atakowały dziewczynę z jej prawej i z góry/przodu. Musiała ona więc uciekać w tył lub jej lewo. A z lewej biegł właśnie młodziak. Karty rzucał nie bez pomysłu. Wpierw rzucał te, które mijały dziewczynę tylko po to aby w pewnym momencie zawrócić niczym bumerang i znów miał dziewczynę na celowniku, druga podobnie jednak nawet po nawrocie nie celowała w dziewczynę tylko w miejsce w które miała uciec Lisa unikając kart 1, która leciała z tyłu, 3, lecącej z prawej strony dziewczyny, 4 lecącej wprost na dziewczynę, 5 lecącej na dziewczynę z góry. Wszystkie były prawie idealnie zgrane w czasie. Dziewczyna mogła więc uciekać albo pod ziemie, albo wprost pod kartę numer 2. Po chwili chłopak rzucił kolejne trzy karty te leciały już kontrolnie w miejsce w którym miała dojść dziewczynę karta numer 2 i po bokach. Po zakończonym ataku chłopak znów odskakiwał do tyłu, obserwując przeciwniczce i w razie czego unikając pocisków.

_________________
KP

Ekwipunek:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   08.02.13 20:47

Wciąż z należytą uwagą przypatrywała się walczącym. Z niekrytą satysfakcją zauważyła, że szala zwycięstwa zdecydowanie przechyla się na stronę Lise. Po pierwszym starciu miała tylko niewielkie zadrapanie, a jej oponent tyle szczęścia nie miał. I tego się właśnie po kochanej siostrzyczce spodziewała - zero litości. Uśmiechnęła się szeroko, obserwując dalsze zdarzenia. Kolejne karty Davida szybowały w kierunku Liv z różnych stron, ale była ona na tyle zręczna i sprawna, że nie powinna mieć niebywałych problemów z unikaniem ich, o ile oczywiście zdąży zareagować. No właśnie, oby tylko jej się udało! Mimo wszystko Birgit wierzyła w młodszą bliźniaczkę z całym przekonaniem. W końcu trenowała z nią odkąd ujawniły się ich moce i miała o nich jak najlepsze zdanie. Zresztą władza nad ogniem idealnie do Norweżki, zdaniem Britty, pasowała.
Takie stanie bez ruchu na dłuższą metę było bez mała męczące. Blondynka wolała jednak nie uronić ani kawałka walki, toteż na ślepo cofnęła się, a wyczuwszy za plecami korę, oparła się o rosnące obok pola drzewo. Dzięki temu mogła bez ustanku obserwować wszystkie zajścia.
Wciąż zastanawiało ją, czy ktoś jeszcze się pojawi. Co to za trening bez uczestników? Ktoś mógłby powiedzieć, żeby się nie wymądrzała, bo jest jeszcze przecież ona sama. To już jednak była kwestia dla Birgit niepodważalna, że nie chce się wybijać przed szereg. Chociaż patrząc choćby na to, jak radziła sobie Vianne, dla starszej była spora nadzieja na walkę w miarę wyrównaną. W końcu poziomem dorównywała siostrze, a kolejnym pozytywem była choćby pora roku. W końcu śnieg to też lód, więc Britta mogłaby z powodzeniem go wykorzystać - spory profit, bo nie musiałaby się męczyć z szukaniem wody...
Na razie jednak się nie spieszyła. Nie ciągnęło jej zbytnio do sprawdzania swoich umiejętności. Choć może, jeśli znalazłby się chętny... Albo wspomniane wcześniej przez Lise dwa na dwa, o!

_________________
~*~
They don’t know.
They can’t see
Who we are.
Fear is the enemy.
~*~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 24


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   10.02.13 14:44

    ///Lise utworzyła kilkanaście kul ognia po czym posłała je w kierunku przeciwnika. Fakt, że potrafiły przemieszczać się z tak ogromną prędkością utrudnił precyzyjne wycelowanie w oponenta, gdy ten zaczął wykonywać unik. Po części mu się udało: parę kul przemknęło tuż za nim, mijając wręcz o włos. Niestety - nie wszystkie. Dwie kule uderzyły prosto pod żebra, wytrącając z równowagi i podpalając kurtkę. Ogień trawił kurtkę szybko i chłopak zaraz też poczuł, jak płomienie liżą skórę, pozostawiając bolesne poparzenia. Chłopak napędzany bólem, zaczął się turlać i chyba tylko dzięki temu odruchowi, jego odzienie całe się nie zajęło. Śnieg ugasił płomień, jednak bok i ramiona wciąż piekły. Ignorując ból, David przystąpił jednak do ataku. Karta posłana ku górze została zneutralizowana przez Lise za pomocą zapalniczki. Skupiając się jednak na niej, nie zauważyła drugiej: karta wbiła się pod lewe ramię, przecinając kurtkę i raniąc skórę. David miał jednak wyraźne problemy z rozrzuceniem i wycelowaniem kart: karta lecąca z boku nie wyrządziła jej większych szkód, podobnie jak ta lecąca z góry - wbiła się tuż u jej stóp w zmarzniętą ziemię. Trafiły za to dwie inne. Karta, która uderzyła z tyłu spowodowała, że Lise wygięła plecy do tyłu: 1 wbiła się, raniąc skórę i wywołując reakcję bezwarunkową. To pozwoliło, by karta numer 4, lecąca od przodu, również dosięgnęła celu. Przeleciała pod rękoma dziewczyny, przebiła materiał i wbiła się pod mostkiem, głęboko w ciało, wywołując salwę bólu i sprawiając, że dziewczyna skuliła się.///
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   11.02.13 22:08

Zaklęła cicho, po norwesku oczywiście, a co za tym idzie, niezrozumiale dla Davida. Co innego dla Birgit. Birgit zrozumiała na pewno. I tak szczerze mówiąc, słowa, które padły z ust młodszej z bliźniaczek nie mogły przypaść tej drugiej do gustu. Stanowczym ruchem wyrwała kartę, zrzuciwszy ją z wściekłością na ziemię. Ostrożnie, żeby przypadkiem nie powiększyć sobie rany, wyprostowała się, spoglądając na drugoklasistę. Oj tak... wcześniej wyglądała, jakby zamierzała zabić chłopaka? Teraz było zdecydowanie jeszcze gorzej. Zacznijmy od tego, że postanowiła wystosować nową taktykę obronną - ogień i tak będzie słuchał jej jeszcze przez pewien czas, więc chciała jak najlepiej owy czas wykorzystać.
Tym razem... dookoła swojej osoby wytworzyła tarczę, oczywiście ta była w tym momencie ruchoma i z całą pewnością nie zasłaniała fioletowookiej pola widzenia. Rzecz prosta - pojawiała się dookoła całej Livvie, dając wrażenie, że dziewczyna staje w płomieniach [w praktyce pomiędzy nią samą, a ogniem było z jakieś piętnaście centymetrów], tylko wtedy, kiedy David rzucił już i wycelował karty, trwała zaś tak długo, póki papier nie został doszczętnie spalony. Nie zamierzała dać się trafić po raz kolejny, bo rana pod mostkiem piekła, a wręcz paliła niemiłosiernie, oczywiście to coś zupełnie innego, niż gdyby władowała rękę w płomienie - uczucie bez porównania gorsze.
A przechodząc do ataku... Było już ogniste tornado, były pociski, czas najwyższy na ścianę z ognia... po przecież to jest wręcz nie do uniknięcia, najlepszy z ataków, na jakie mogłaby wpaść. Chłopak, wstając, musiał znajdować się w jednym punkcie - chyba nikt normalny nie byłby w stanie teleportować się z jednego miejsca w drugie, bez posiadania takowej mocy. Co do tego, że David jej nie posiadał, Liv była już zupełnie pewna. Zgodnie z jej wolą, właśnie w owym momencie, to dookoła ciała Speculusa powinna się pojawić ognista kopuła, która w przeciągu kilkudziesięciu sekund miałaby się na takowym 'zamknąć'. Płomienie powinny lizać skórę, ranić. Owszem, ucieczka byłaby możliwa, ale z całą pewnością, nie bez oparzenia.
Gdyby zaś się nie udało istniała jeszcze jedna opcja - kolejne, równie mocne, ale nieco wolniejsze i co za tym idzie bardziej zwrotne pociski ognia skierowane w stronę chłopaka.

_________________
~ Ikke engang prøve å klage. ~


Sól varp sunnan, sinni mána, hendi inni hœgri um himinjódyr;
sól ţat ne vissi hvar hon sali átti, máni ţat ne vissi hvat hann megins átti,
stjörnur ţat ne vissu hvar ţćr stađi áttu

~ Völuspá ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   13.02.13 20:01

Chłopak był zadowolony że jednak dał radę coś zrobić w tym pojedynku, wiedział jednak że długo jeszcze tak nie pociągnie. Poparzenia robiły swoje. Ubrania były już mocno uszkodzone. Pomyślał. Że to ostatnia próba, albo wygra, albo przegra. Zwów zaczął biec, teraz biegł w około Lise, raz w lewo ją okrążając, by po chwili zmienić gwałtownie kierunek i biec w prawo. Zaczął rzucać kartami. Pierwsza kartka była zwykła, druga, wyrzucona chwile po pierwszej, była brązowa, następna niebieska, kolejna była czarna. Wszystkie były wyrzucone frontalnie w Lise otoczoną ogniem, bez żadnych sztuczek, podkręceń W wysokość klatki piersiowej.
Pierwsza najpewniej spłonęła, druga wybuchła pół metra przed spotkaniem z ogniem, następne dwie powinny przelecieć przez lukę w ogniu, która powinna się stworzyć dzięki wybuchowi. Chłopak nie przestawał biec, skakać nic. Był w ciągłym ruchu.

_________________
KP

Ekwipunek:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   13.02.13 20:05

Valérie postanowiła w końcu zagościć na polanie, chcąc zobaczyć, co i czy w ogóle coś tam się dzieje. Na szczęście poszukiwania polany nie trwały zbyt długo, bowiem ledwo pojawiła się w lesie a już słychać było zewsząd odgłosy walki. Portugalka więc ruszyła w kierunku, z którego dobiegały wszelkie dźwięki i choć zgubiła się pewnie nie raz, w końcu, będąc jeszcze w linii drzew, widziała wszystko co się działo. Średnio podobał jej się fakt, że jej koleżanka a przy okazji i członkini tego samego domu oberwała, jednak fakt, że nieznajomy chłopak też nie był w stu procentach już zdrów, był pocieszający.
Portugalka schowała dłonie do kieszeni najgłębiej jak było to możliwe i ruszyła przed siebie powolnym, mozolnym wręcz krokiem, gdyż i tak przyszła tu głównie po to, by popatrzeć. Spodziewała się większych tłumów, jednak wyglądało na to, że będzie jedynie ona i pozostałe trzy osoby. Szatynka spojrzała na niewalczącą dziewczynę, uderzająco podobną do Lise, która aktualnie się napierdalała. Tak przynajmniej jej się wydawało, ale z tego co pamiętała to siostra Norweżki miała inne miejsce znamienia.
- Długo już tak walczą?
Zatrzymała się obok (prawdopodobnie) bliźniaczki Cruciski i przeniosła wzrok na środek polany.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   13.02.13 20:54

Przyglądała się walce teraz z nieco większego dystansu, ale nadal widziała wszystkie zdarzenia doskonale, jakby co najmniej sama stała na polanie. Wyprostowała się jak struna, widząc obrażenia zadane przez Davida ukochanej siostrzyczce. Jednakże jej kontratak wywołał zaraz reakcję zgoła przeciwną. Birgit rozpromieniła się, gdy dostrzegła piękną ścianę ognia. Jednocześnie wodziła wzrokiem za oponentem bliźniaczki. Wyraźnie słabła, co napawało ją doprawdy wielką nadzieją. Teraz już nie święcie wierzyła, a była pewna zwycięstwa Lise. W końcu karteczki bruneta niewiele mogły zdziałać przeciwko żywym płomieniom.
Po chwili dostrzegła zbliżającą się postać. Nieznacznie skierowała błękitne tęczówki w jej stronę, jednak właśnie wtedy jedna z kart wybuchła i Britta odruchowo obróciła głowę w tamtym kierunku. Gdy rozejrzała się znowu, stała koło niej nieznana dziewczyna. Blondynka uśmiechnęła się nieśmiało.
- Raczej niedługo... - odpowiedziała, choć ciężko było jej i tak wydobyć z siebie jakiekolwiek słowa. Przybyszka sprawiała jednak wrażenie pokojowo nastawionej. Trudno było stwierdzić, czy zna któreś z walczących, choć jeśli Birgit nie widziała jej wcześniej, to zapewne kojarzyła kogoś z pozostałej dwójki chociażby i z zajęć. To nie była jednak kwestia na teraz. Śladem rozmówczyni Norweżka spojrzała po raz kolejny na pole treningowe, z uwagą obserwując kolejne wydarzenia. Nie chciałaby uronić ani sekundy z tego pasjonującego starcia.

_________________
~*~
They don’t know.
They can’t see
Who we are.
Fear is the enemy.
~*~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 24


PisanieTemat: Re: Polana treningowa   16.02.13 21:40

    /// Faktycznie, tak jak spodziewał się tego młody mag - pierwsza karta została spopielona przez ścianę ognia, która otaczała Lise. Wybuch jednak, jak również oczekiwał mag, wytworzył lukę. Niewielką, ale zawsze coś. Zdołała przez nią przedostać się tylko jedna karta - wbiła się w Lise, przebijając kurtkę i raniąc, podobnie jak poprzednie. Druga jednak podzieliła los pierwszej karty.
    Chłopak jednak wciąż starał się biec i skakać. Nie pomagało mu w tym jednak jego obrażenia. Każdy ruch wywoływał potworny ból. Jego mobilność pozostawiała więc wiele do życzenia i to był jego przysłowiowy gwóźdź do trumny.
    Kolejny atak był ostatnim, jaki dziewczyna musiała wykonać, by ostatecznie wyeliminować przeciwnika z walki. Kopuła pojawiła się i "zatrzasnęła" nad Davidem w mgnieniu oka. Ogień dosięgnął go szybko, parząc obolałe ciało. Davidowi udało się wydostać z płomieni, jednak ubranie zajęło się w ułamku sekundy. Przewrócił się na śnieg, skutecznie gasząc ogień, jednak jego stan nie pozwalał na dalszą walkę. Należy zabrać go do lekarza by ten opatrzył jego rany, które lekkie nie były. Liczne oparzenia utrudniały poruszanie się czy nawet oddychanie. (przez ten poparzony bok)///

      WALKA ZAKOŃCZONA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Polana treningowa   

Powrót do góry Go down
 
Polana treningowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Sala treningowa
» Polana w środku lasu
» Polana
» Polana
» Polana jednorożców

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Wyjazdy :: 2013 - ferie zimowe :: Okolice-
Skocz do: