IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Cukiernia "U Pana Sowy"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar



Liczba postów : 22


PisanieTemat: Cukiernia "U Pana Sowy"   03.02.13 18:20

Wszyscy wiemy co znajduje się w cukierni, ale oczywiście wyróżnię tu bardzo istotny smakołyk. Sernik. Klimacik przytulny, kilka stolików, itd. Jak zwykła cukiernia.

------

Pensjonat został opuszczony po zaledwie kilku minutach sernikowej konwersacji Kiiyuki i Hibariego. Postanowili wybrać się do cukierni, co było mu całkiem na rękę. Problem był tylko taki, że nie wiedzieli czy takowe miejsce w ogóle się znajduje w tym miasteczku. No ale jak zwykle niezawodne zmysły Kyoyi pozwoliły im po dosyć długim spacerze, dojść do upragnionego miejsca, spróbować włoskich rodzajów serniczka.
Pewien siebie wszedł do cukierni i od razu zajął miejsce gdzieś w kącie, rozpinając swoją kurtkę. Przyjemnie, aczkolwiek jak dla niego za dużo ludzi. Widać, że była to jedyna taka miejscówka w tym miasteczku, dlatego też można było się domyślić, iż będzie tutaj tak dużo człowieków. Z małym grymasem na twarzy zaakceptował ich obecność i skrzyżował ręce na klatce piersiowej, przymykając lekko oczy. Chwilę później spojrzał na Kiiyukę, która jest tak naprawdę pomysłodawczynią całego tego wypadu na miasto. Gdyby był tu sam, to zapewne zamówiłby tylko swoje ciasto i po prostu by zniknął, z nią jednak zapewne tu trochę posiedzi. Mógł to stwierdzić po zaledwie 10 minutach znajomości z nią, tak przynajmniej wyglądało to z jego punktu widzenia, bo ona zarzekała się, iż zna go już z gimnazjum. Być może tak było, on nie miał pamięci do imion, ani twarzy osób.
- Powiedz mi, jak się poznaliśmy? - nie ciekawiło go to, ale wolał zacząć jakiś temat do rozmowy. Trafił chyba dobrze, gdyż dowie się czy faktycznie wcześniej się z nią spotkał, no i nie będzie musiał dużo gadać, ona powie wszystko za niego. Taka kolej rzeczy na pewno mu pasowała, toteż musiał ją nie tyle co sprowokować, co sprytnie naprowadzić na wyczerpującą odpowiedź. Nie brał pod uwagę tego, że będzie musiał dokładać jakieś kazanie ze swojej strony. Miał gdzieś w głowie tylko krótką, lakoniczną odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 72


PisanieTemat: Re: Cukiernia "U Pana Sowy"   03.02.13 19:43

Dziewczyna ulepiła dwie czy trzy kulki ze śniegu które miały trafić w Hibariego, jednak dość szybko uznała, że to raczej nie najlepszy pomysł. Jeszcze mogłaby go rozwścieczyć, a na chwile obecną wolała pozostać z nim mieć w miarę pozytywne relacje. Ostatecznie jedną kulkę podrzucała w dłoniach póki ta się nie rozpadła, a drugą rzuciła tuż obok ramienia chłopaka, trafiając w ścianę jakiegoś domu. Po prostu nie mogła się powstrzymać, a jak wiadomo, Kii jest dziecinna i u niej takie zachowanie jest co najmniej normalne.
Wkroczyła do cukierni zaraz po chłopaku i rozejrzała się. Ładnie, przytulnie, ale wokół dość sporo ludzi. Kobiety, dzieci, mężczyźni. Najwyraźniej wszyscy lubili ciasta. Uśmiechnęła się do nich ciepło i zasiadła naprzeciw Hibariego. Spokojnym ruchem ściągnęła przemoczone rękawiczki z rąk.
- Ręce mi zamarzły, auuć. - zaczęła ocierać dłoń o dłoń by choć trochę je rozgrzać. Tak to jest, jak się chce bawić śniegiem. Podczas ferii zapewne kilkukrotnie będzie czuła zimno, ale śnieg jest tego wart!
Jego pytanie ją zadziwiło. Nie przypuszczała, że może go to w jakikolwiek sposób interesować, a tu jednak. Westchnęła cicho, starając sobie przypomnieć ich pierwsze spotkanie.
- Hm, byłam wtedy w pierwszej klasie gimnazjum, Ty w drugiej. Na przerwie rozpętała się bójka, w której oczywiście brałeś udział. Przeciwnik był chyba na trzecim roku, nawet nie pamiętam jak miał na imię. Ale pamiętam, że wtedy przegrał. - przerwała na chwilę, by przypomnieć sobie co działo się dalej.
- Zainteresowałeś mnie trochę, więc kilka razy starałam się z Tobą zaprzyjaźnić, ale Ty mnie olewałeś. Chyba tylko raz udało nam się pogadać... przez jakieś dwie minuty. - dodała po chwili, śmiejąc się cicho.
- I cóż, to chyba tyle. - wzruszyła lekko ramionami, bo nie miała już nic innego do dodania. Oparła się wygodnie o oparcie krzesła i ponownie rozejrzała się po ludziach którzy ją otaczają.
- Hm, ciekawe, czy zdają sobie sprawę z tego kim jesteśmy. - powiedziała wystarczająco cicho, by tylko Hibari mógł ją usłyszeć. Naprawdę była ciekawa, czy ludzie wokół wiedzą o tym, że dzisiaj do ich miasteczka przyjechało co najmniej dwadzieścia magicznych osób.

_________________






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Cukiernia "U Pana Sowy"   03.02.13 20:33

Nie mógł stwierdzić, że interesowała go ta historia. Po prostu wolał wiedzieć, czy czasem nie zgrywa takiej miłej, żeby potem go nie zabić i nie zakopać gdzieś pod grubą warstwą śniegu. Nie jednej osobie sprawił już zawód, a znajdą się tacy psychole, którzy za wszelką cenę będą chcieli się odegrać. Najwidoczniej jednak, z nią tak nie było. Słysząc całą tą krótką powieść otrzymał już wszystkie odpowiedzi, których oczekiwał. Skoro gadali tylko raz, to nic dziwnego, że nie zapadła mu na długo w pamięci. Nie czuł się z tym źle, ani trochę. Najwidoczniej nie była na tyle interesująca, żeby zwrócić na siebie jego uwagę w gimnazjum. Teraz o dziwo, zwykłą gadką o serniku udało się jej namówić go choćby na podróż do cukierni i to razem, nie przychodząc umówieni w dane miejsce o konkretnej godzinie. Po części mogła się czuć trochę pewniej, aczkolwiek pozostaje jeszcze jedno "ale". Kiedy on kiedykolwiek odmawia sernika? No właśnie nigdy no chyba, że z funduszami krucho.
- Rozumiem... - dał znak, że wszystko do niego dotarło. Problem w tym, że tego typu sytuacji w gimnazjum było od chuja i jeszcze więcej. Ilu trzecioklasistom on już twarze przestawił, to po prostu nie pamięta. Zbyt wiele tego było, aby chociażby liczyć swoje ofiary. Temat ten jednak zniknął szybko z jego głowy, wraz z pojawieniem się przemiłej kelnerki, która w końcu raczyła przyjąć ich zamówienie. Na start już odczuł wyraźną niechęć do dziewczyny, nie dość, że cieszyła się jak szpak na jebanie, to jeszcze patrzyła się na niego w dziwny sposób. Chwilę by jeszcze przetrzymała wzrok w tym miejscu i zrobiłby jej coś złego, całe szczęście jednak w końcu wydukała formułkę "co podać" w ich stronę.
- Sernik, bez rodzynek i gorącą czekoladę... - do serniczka, czekolada to był wprost idealny napój. Odetchnął głęboko i dopiero po chwili przypomniał sobie, że nie odpowiedział na stwierdzenie Kii, które moment wcześniej przed składaniem zamówienia padło. Nie chciał jednak odpowiadać, póki ta zacieszna panienka się tu panoszyła, już na start chyba wyrobił sobie opinię o tej wiecznie uśmiechniętej kelnerce. Wraz z momentem jej odejścia, odpowiedział cicho, aczkolwiek w dalszym ciągu słyszalnie.
- Gdyby wiedzieli, rzucaliby się na kolana, błagając o litość... - według niego, tak by to właśnie wyglądało. Przeciętne randomy bałyby się ich, przez co traktowani byliby jak bogowie, albo żniwiarze, którzy przybywają wtedy, kiedy trzeba kogoś z likwidować. Prawdę mówiąc, chyba wolałby tą drugą opinię. Ten wieczny strach, szacunek do jego osoby i ta niemoc wobec jego zdolności. Idealne po prostu. Mało tego, mógłby sobie zabić kogoś z własnej zachcianki. Co prawda nigdy jeszcze nikogo życia nie pozbawił, ale z jego osobowością i charakterem moment ten na pewno kiedyś nastąpi.

_________________
"A ja będę wyć do pustego nieba
Choć dobrze wiem, że i tak to niczego nie da
Będę czekać, aż powrócą tu zmęczone echa mego głosu
Wierząc, że usłyszę twój wśród nich
I będę żyć na krawędzi cienia
Na ostrzu prawdy nie szukając usprawiedliwienia
Dla tego losu wszystkich ludzi bez imienia, bo
Ludzie to przyczyny, a zdarzenia to skutki..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 72


PisanieTemat: Re: Cukiernia "U Pana Sowy"   04.02.13 23:18

Po raz kolejny, dziewczyna dostała odpowiedź która nijak ma się do wszystkiego. Zwykłe potwierdzenie, przez co nie dało się i nie było sensu by dalej kontynuować rozmowę na temat ich spotkania i ogólnie gimnazjum. Westchnęła cicho, postanawiając że nie skomentuje tego w żaden wredny bądź też niemiły sposób.
Po chwili do ich stołu podeszła młoda, uśmiechnięta dziewczyna. Wyglądała słodko w stroju kelnerki który nie wątpliwie do niej pasował. Wpatrywała się w Hibariego jakby chciała go co najmniej zjeść albo udusić, skrajne emocje, tia. Ciche parsknięcie przywróciło ją do rzeczywistości i z wielkim uśmiechem zapytała co podać.
- To samo. - odpowiedziała, bez większego przekonania. Nie miała pojęcia co mogłaby zamówić bo nawet nie miała czasu by podejść i pooglądać ciasta na wystawie. Bezpieczniej wziąć dokładnie to samo co on.
Dwa stoliki dalej siedział młody, może siedmioletni, chłopak wraz z rodzicami. Ojciec wyglądał staro, za to matka miała nie więcej niż trzydzieści lat. W rodzinie nie byłoby nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że chłopak co chwilę spoglądał w stronę różowowłosej, a gdy tylko ich spojrzenia się spotykały, odwracał wzrok. Kiiyuka wbiła w niego niebieskawe oczka i uśmiechnęła się wrednie. Miała pewien plan. Chyba. Kij ją wie. Pośpiesznie odwróciła się w stronę Hibariego i nachyliła się nad stolikiem.
- Wiesz, teoretycznie moglibyśmy się z nimi trochę pobawić. - Innymi słowy, miała pomysł na wywołanie jakiejś bójki, ewentualnie zrobić mini pokaz mocy gdzieś, gdzie kilka osób to zobaczy. Dziecinny plan, ale co tam.
- Ale wiesz, szkoła nie będzie z tego zbytnio zadowolona. - odwróciła w stronę chłopca i puściła mu oczko, na co on się zarumienił i powrócił do rozmowy z rodzicami.
Przyszła kelnerka z ich zamówieniem które ostrożnie ustawiła na stoliku.

_________________






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Cukiernia "U Pana Sowy"   05.02.13 7:05

Nie był ciekaw co Kii ma teraz w tym łbie, ale lepsze to niż nic. Z jego strony nie mogła liczyć na jakąkolwiek inną inwencję, chociaż prawdę mówiąc, poniekąd wiedziała jak go zachęcić do tego. Wystarczyło aby raz padło słowo walka, które uwielbiał ponad wszystko poza sernikiem. Nie przekazała mu tego wprost, ale nie jest na tyle debilem, żeby nie wiedzieć o co jej chodziło. Spojrzał kątem oka na przeciętną rodzinkę i uśmiechnął się lekko.
- Popisać się chcesz, huh? - tak to chyba odebrał. Nie było w tym oczywiście nic złego, zwykłe pytanie kontrolne. Chwilę później doszło do momentu kulminacyjnego spotkania, sernik dotarł na miejsce bezpiecznie, po wcześniejszej asekuracji ze strony wrogo nastawionej do Hibariego kelnerki. Całe szczęście, nic nie odjebała na sam koniec i sernik jest przed nim, tak wielki, a jednocześnie tak mały. Wziął łyżeczkę i ukroił nią jeden mały kawałek wspaniałego ciasta, pierwszy jest najważniejszy, wiedzieli to wszyscy mistrzowie sztuki sernika, on był jednym z nich. Po kilku kęsach, przełknął go, od razu czując prawie wszystkie niezbędne aromaty i smaki. O dziwo, ciasto z tej cukierni, było jednym z wyższej półki jakiej jadł kiedykolwiek. Owszem konsumował już lepsze, ale ten był dobry, tak więc nie będzie go hejtować. Popił oczywiście czekoladą, która była przeciętna, ale nie narzekał. Spojrzał następnie na Kiiyuki, która bardziej na myśl o serniku, cieszyła się z możliwości odpieprzenia czegoś. Jak ona tak może? Przecież przed nią jest sernik! Wymaga on odpowiedniej opieki oraz zainteresowania, to była jedna z nielicznych rzeczy jakich wymagał od ludzi Hibari.
- Mam w dupie tą szkołę... - odparł odnośnie jej wcześniejszego komentarza odnośnie konsekwencji, jakie przyjdą wraz z poczęciem pierwszego ruchu w stronę małej zabawy. Jemu jednak nie kwapiło się robić jakichś pokazów. On chciał się napierdalać i to nie takie, że tylko aby obić mordę. Chciał od dawien dawna znaleźć kogoś, kto nie padnie po pierwszych kilku ciosach, bądź nie będzie musiał się oszczędzać. W skrócie, liczył na mordobicie, nie jakąś zwykłą bijatykę.
- Chcę się rozerwać... - stwierdził cicho, jednakowo dalej słyszalnie. Najwidoczniej powoli nudziło mu się tutaj, sernik zniknął już do połowy, czekolady została tylko końcówka, także nie było już nic do roboty poza dokończeniem spraw konsumpcyjnych. Dziś musiał się powstrzymywać, gdyż gdyby zamówił dwa kolejne kawałki ciasta, nie skończyłoby się napewno na tym, a nie będzie udawał studenta na feriach, nie nie nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Cukiernia "U Pana Sowy"   05.02.13 20:25

Dziewczyna wyszła z pokoju, bo szło tam dostać pierdolca. Do bardziej doborowego towarzystwa już trafić nie mogła, naprawdę. Czy ta włoszka, która nawiasem mówiąc wyglądała jakby pożarła własną matkę, jest sadystką, tudzież wcielonym diabłem ? W jednym pokoju Saki, blondwłose klony z pierwszej klasy i przewodnicząca... Oh yes, gimmie more, bitch.
Na zewnątrz, jak się okazało, było cholernie zimno. Sakebi jakoś nie pomyślała, żeby wychodząc z pensjonatu zabrać ze sobą szalik czy rękawiczki. Wyszła w koszuli, skórzanej kurtce i krótkich spodenkach... Jednak co do spodni, to na nogach miała też zakolanówki do połowy ud, więc aż tak nie marzła.
Z powodu tego przenikliwego i przeszywającego zimna zaczęła szukać jakiegoś ciepłego miejsca, gdzie mogłaby się ogrzać. Palce już dawno jej zświerkły, nie mówiąc zupełnie o uszach i nosie. Zaczęła raz po raz chuchać w zziębnięte dłonie, by chwilę potem potrzeć nimi rumiane od mrozu policzki. Będzie cud jak się nie rozchoruje.
Postanowiła wejść do cukierni. Miała do wyboru to lub bar i choć była bardziej przychylna by wejść do tego drugiego, to musiała zrezygnować. Jeszcze nie była pełnoletnia, więc odpada. Popchnęła drzwi do cukierni, a wewnątrz rozległ się dźwięk dzwoneczka przywieszonego przy drzwiach. Rozglądnęła się dookoła. Tłumów nie było, to dobrze. Kiedy usłyszała trzask zamykanych drzwi za sobą, automatycznie zaczęła szukać jakichś drobnych w tylnej kieszeni spodenek. Przezorna Saki wymieniła walutę na euro, więc nie umrze z głodu. Podeszła do lady, by złożyć zamówienie. Narazie jeszcze nie wiedziała, czego chce. Na pewno coś ciepłego, ale ciastko też można w zasadzie zjeść.
- Gorącą czekoladę i sernik. - mruknęła zachrypniętym głosem do sprzedawczyni, wcale nie kwapiąc się tym, by dodać do tego "poproszę". Wszak to jest zasrany obowiązek tego babona, żeby ją obsłużyć, o ile chce zarobić. Łaski jej nie robi.
Kiedy usłyszała odpowiedź sprzedawczyni, miała ochotę wyjść z siebie i stanąć obok. "Sernika już nie ma, skończył się". Spojrzała na nią wzrokiem demona spod równiutko przyciętej ciemnobrązowej grzywki i rozglądnęła się dookoła. Parka siedząca przy jednym ze stolików właśnie zajadała się owym ciastem. Byli z jej szkoły... W tym momencie wpadła na genialny pomysł. Genialny przynajmniej dla niej.
Zabrała czekoladę od sprzedawczyni postawiła na swoim stoliku, po czym zdjęła kurtkę z siebie i zawiesiła na krześle obok. Uśmiechając się szyderczo podeszła do wcześniej wymienionej parki.
- Misiaku, podzielisz się, prawda? - nie czekając na odpowiedź czarnowłosego chłopaka, zabrała sprzed jego nosa talerz i zabrała do swojego stolika. - Dziękuję! - dodała uśmiechając się słodziutko. Usiadła na swoim krześle i zabrała się do jedzenia. Specjalnie usiadła przodem do nich i z premedytacją na ich oczach zaczęła jeść zwędzony sernik, by widzieć ich miny. "Tak, kocham się napawać irytacją innych" - pomyślała, śmiejąc się sama do siebie.

_________________

Nie umiem zrobić nic, nie wiem jak to szło.
No i co, mniejsza z tym, młodość własne prawa ma!
Nie umiem zrobić nic, będzie potrzebny czas,
Dlatego w świecie tym istnieje więcej szans niż ta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Cukiernia "U Pana Sowy"   05.02.13 21:15

Rozmowa się nie kleiła i było to widać, no ale, to nie jest jego wina. Skoro go znała, powinna wiedzieć, że on do rozmownych ludzi nie należy. Mało tego, ona również nie wyglądała na tak wygadaną i zabawną. Najwidoczniej pomylił się w jej ocenie, albo najwidoczniej nie potrafią ze sobą rozmawiać. Może innym razem porozmawiają ze sobą odrobinę swobodniej i co najważniejsze łatwiej, niż dotychczas.
Jego wzrok skierował się w stronę drzwi, w których pojawiła się jakaś młoda dziewczyna, ubrana dość odważnie, jak na takie warunki panujące na zewnątrz. Najwidoczniej była z ich szkoły, ale nie interesowało go to zbytnio. Z tego co usłyszał, zamówiła to samo co oni, z tym, że otrzymała informację bardzo złą, a nawet tragiczną. Sernik się skończył! W takim razie nie pozostało nic innego jak dokończyć swój, zwinąć się czym prędzej, gdyż takiej traumy nie przeżyłby nikt, poza Chuckiem. Przyszedł czas na koniec pierdolenia i rozerwanie się, tak jak zapowiedział kilka chwil wcześniej.
Można powiedzieć, że wykrakał. Moment wcześniej wspominał o tym, a tutaj nagle ktoś ośmielił się wykraść jego sernik. Mało tego, ta dziewczyna zwróciła się w jego stronę tak, jak gdyby byli czymś w rodzaju dobrych znajomych. Żyłka mu wyskoczyła, a włosy rzuciły cień na jego oczy. Chwilę próbował odetchnąć, jednakże nie mógł się powstrzymać. To było coś w stylu rzucenia wyzwania. Nie wiedziała jednak, że pakuje się w ostre gówno. Nie miał zwyczaju walczyć z kobietami, ale w tym momencie chuj go to obchodziło. Tu chodziło o sernik, coś co cenił ponad wszystko.
Podniósł się z siedzenia i chowając ręce do kieszeni podszedł do jej stolika, po czym natychmiast kopnął go, rozbijając szklankę z czekoladą, oraz talerzyk z końcówką sernika. Spojrzał na nią dość obojętnym wzrokiem, chcąc zdominować ją już na samym początku.
- Zajebię cię... - uśmiechnął się lekko, chcąc pokazać jak bardzo nią gardzi w tym momencie. Nie obchodziło go to czy zareaguje na to, czy wybiegnie z krzykiem i płaczem. I tak ją dopadnie za rogiem, zabije i potem zakopie, uprzednio jeszcze plując w dziurę. Jeśli była z ich szkoły, to nawet lepiej. Zapewne ma jakąś moc, ale ma to gdzieś. Teraz jak to zrobiła, nie ma przebaczenia, uratować ją mogą albo jej umiejętności, albo jego dobroduszne serce, którego oczywiście nie posiada. Tak też zostaje tylko pierwsza opcja. Ostatnia deska ratunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Cukiernia "U Pana Sowy"   05.02.13 21:34

Tak, zdecydowanie wybieranie się na mróz w ubraniu jak na wiosnę to odwaga, ale Saki lubiła przyciągać wzrok swoją osobą. Zresztą jej to zazwyczaj wychodziło, czasem nawet niecelowo. Była typem osoby, która kochała być w centrum zainteresowania, więc łapała się każdej okazji, by tylko znaleźć się blasku podziwu. Choć niekoniecznie musieli ją chwalić. Jeśli ją wyzywali lub przez nią cierpieli, cieszyła się również.
"Skończył się sernik" to jedno z najgorszych zdań na tym świecie, zaraz obok "Hitler" i "hipster". Gdyby nie to, że nie chciała spędzić reszty ferii w pensjonacie, albo na komisariacie, wykurwiłaby tej kobiecie, która prowadzi tę zapiździałą cukiernię. Na całe szczęście się powstrzymała i chwała jej za to.
Brzdęk pękniętych talerzy i rozlewająca się czekolada. Tyle zarejestrowała, zanim zorientowała się, że ktoś podszedł do stolika. Zjadła do końca sernik, a kiedy go tylko przełknęła, odezwała się.
- Teraz będą musili po tobie sprzątać. - mruknęła, unosząc wzrok. Zlustrowała chłopaka od góry do dołu i uśmiechnęła się na jego groźbę. Podniosła się z krzesła i zaplotła ręcę na swych piersiach.
- Bo ty pierwszy mi to mówisz. - burknęła, śmiejąc się pogardliwie. Ile razy ona to słyszała ? Zmieniliby już płytę, bo idzie pierdolca dostać...
- Skoro tak bardzo chcesz, to dawaj. - powiedziała, rozkładając ręce.

_________________

Nie umiem zrobić nic, nie wiem jak to szło.
No i co, mniejsza z tym, młodość własne prawa ma!
Nie umiem zrobić nic, będzie potrzebny czas,
Dlatego w świecie tym istnieje więcej szans niż ta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Cukiernia "U Pana Sowy"   05.02.13 21:57

Sprzątać po nim? To przywilej. Całe szczęście, że on ich nie sprzątnie. Teraz miał inny cel. Zrównanie z ziemią tej dziewczynki, która udaje twardą, będąc skrzywdzoną przez życie. Cały czas wgapiał się w nią, chcąc zabić ją na miejscu. Tutaj jednak nie mógł tego zrobić, zbyt duży tłok i za duże zamieszanie. No ale może ją delikatnie skrzywdzić, w razie czego spali całą tę ruderę razem ze wszystkimi ludźmi tutaj.
- Wedle prośby... - co on mógł jej odpowiedzieć? A no właśnie, mógł jej jebnąć tyle, że on kobiet nie leje. Całe szczęście od tego jest moc. Wyciągnął ręce z kieszeni, a w jednej z nich miał jeden pierścień, który nałożył na środkowy palec prawej dłoni. Opuścił obie ręce i odetchnął lekko, wypowiadając kilka jakichś dziwnie-brzmiących wyrazów. Po chwili z jego dłoni zaczął wylatywać fioletowy dym. Miał gdzieś to, że wszyscy zobaczą jak Hibari posługuje się swoją mocą. Złapał wcześniej wspomnianą dłonią dziewczynę za twarz, przy czym syknął cicho.
- Dam ci szansę... - chłodną warstwą ognia zalał jej twarz, podpalając kilka desek, na której postawiona jest cukiernia. Ją samą zaś odepchnął falą fioletowego dymu, gdyż tak jak obiecał, da jej szansę. Na ucieczkę, obronę co chce. Jedyne co podpalił później, to była jej kurtka, wraz z drewnianym krzesłem. Udał, że zrobił to przypadkiem, aczkolwiek było to w pełni kontrolowane i planowane.

_________________
"A ja będę wyć do pustego nieba
Choć dobrze wiem, że i tak to niczego nie da
Będę czekać, aż powrócą tu zmęczone echa mego głosu
Wierząc, że usłyszę twój wśród nich
I będę żyć na krawędzi cienia
Na ostrzu prawdy nie szukając usprawiedliwienia
Dla tego losu wszystkich ludzi bez imienia, bo
Ludzie to przyczyny, a zdarzenia to skutki..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Cukiernia "U Pana Sowy"   06.02.13 17:30

Westchnęła głośno zrezygnowana. Ten typ człowieka ją najzwyczajniej w świecie dobijał psychicznie pod względem monotonności. Takich ludzi się powinno leczyć na nerwy albo mózg. To już nie jest po prostu rysa na psychice... To jest jej brak. Sama była chora, przyznajmy się, ale ona aż tak się nie unosiła, bo miała swój honor. Ach tak, duma Saki przewyższała jej ego, dlatego podparła się pod boki i spojrzała na niego jak na debila.
- Weź się jebnij w czoło człowieku... - wymamrotała, wywracając znudzona oczami. Tu się chce bić ? No idiota jak nic. Skoro taki narwany, to niech ktoś go pilnuje. Rozumiała, że chciał ją zapierdolić... Każdy by chciał, ale nie przy innych.
Kiedy złapał ją za twarz, zamknęła oczy. Wciągnęła powoli powietrze i wymruczała przez zaciśnięte zęby :
- No nie, przegiąłeś... - warknęła, kiedy dym odepchnął do tyłu. Zaparła się na nogach przy odrzucie, dzięki czemu nie upadła na ziemię. Poprawiła swoją koszulę i podeszła do chłopaka.
- Dasz mi szansę ? Twojej matce też dali szansę, ale zjebała sprawę ! - krzyknęła w złości i złapała go za fraki. Zbliżyła go do siebie tak, że stykali się nosami. Zrobiła to, by spojrzeć wściekłym wzrokiem w jego oczy. - Słuchaj. Chcesz odpierdalać damskiego boksera, to może nie przy innych ? Chyba, że jesteś tak bardzo głupi, żeby przejebać sobie pół życia przez kawałek sernika. - mruknęła, twardo trzymając go za koszulę. Była zdenerwowana, a w takich momentach lepiej jej nie pyskować.
Puściła go i odepchnęła. Zostawiła na krześle palącą się kurtkę i zbliżyła się do wyjścia.
- Chcesz walki, przyjdź na pole treningowe. Nie jestem taka głupia jak ty, żeby bić się w cukierni. Jeśli nie przyjdziesz, płakać nie będę. - powiedziała, po czym popchnęła drzwi i wyszła z pomieszczenia, a one się za nią z hukiem zatrzasnęły.


[z/t]

_________________

Nie umiem zrobić nic, nie wiem jak to szło.
No i co, mniejsza z tym, młodość własne prawa ma!
Nie umiem zrobić nic, będzie potrzebny czas,
Dlatego w świecie tym istnieje więcej szans niż ta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Cukiernia "U Pana Sowy"   06.02.13 18:03

Chciała byś straszna? Bitch please... Jedyne co go wystraszyło to informacja o skończeniu się zapasów sernika. Najwidoczniej nigdy więcej już go tu nie zobaczą. Tymczasem jednak trzeba rozwiązać pewną niedokończoną sprawę. Nie chce walczyć tutaj? Niech jej będzie, aczkolwiek on wolał rozwiązać tą sprawę od razu na miejscu. Bez znaczenia kto obserwuje, gdzie są czy też bezpieczeństwo wszystkich ludzi tutaj.
- Pole treningowe, huh? - wzrokiem odprowadził dziewczynę, po czym spojrzał na Kii i od tak sobie zniknął. Udał się najpierw do pokoju, aby wziąć kilka pierścieni, przy okazji czytając kartkę odnośnie walk treningowych, następnie udał się we wcześniej wskazane miejsce. Najwidoczniej spotkają się innym razem, w innych okolicznościach, czy coś w ten deseń. Bo jak narazie Kiiyuki i Hibari nie prowadzili zbyt aktywnej rozmowy. To pewnie przez jego charakter, no ale powinna to wiedzieć już wcześniej.

[z/t]

_________________
"A ja będę wyć do pustego nieba
Choć dobrze wiem, że i tak to niczego nie da
Będę czekać, aż powrócą tu zmęczone echa mego głosu
Wierząc, że usłyszę twój wśród nich
I będę żyć na krawędzi cienia
Na ostrzu prawdy nie szukając usprawiedliwienia
Dla tego losu wszystkich ludzi bez imienia, bo
Ludzie to przyczyny, a zdarzenia to skutki..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Cukiernia "U Pana Sowy"   

Powrót do góry Go down
 
Cukiernia "U Pana Sowy"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Cukiernia w Hogsmeade
» Pomnik Piotrusia Pana
» Gabinet Czarnego Pana
» Cukiernia u Aiko
» Odmiany sów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Wyjazdy :: 2013 - ferie zimowe :: Starówka-
Skocz do: