IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 7

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: 7   01.02.13 11:07

    ***
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 24


PisanieTemat: Re: 7   03.02.13 22:48

KARTECZKA WSUNIĘTA POD DRZWI
Cytat :
DO WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH!
Jest możliwość przeprowadzenia walk treningowych w najbliższym czasie.
Szkoła S. Elizabeth chce sprawdzić sprawność swoich uczniów i przy okazji urozmaicić trochę ferie zimowe.
Pole treningowe znajdziecie w lasku, nieopodal pensjonatu. Jest to dobrze widoczna polana, na której odbędzie się ten event.
Zapraszamy wszystkich chętnych, nawet do obserwowania walk. Odbędą się one w bezpiecznej atmosferze.
Pozdrawiamy i zachęcamy do rozwoju w terenie.

Jako że trudno jest pogodzić terminy realne z terminami fabularnymi, powiedzmy, że walki zaczną się, gdy na polanie pojawią się 2 lub więcej osób gotowych do walki/treningu. Po obu postach walczących Game Master zadecyduje o obrażeniach bądź o sytuacji, do której muszą ustosunkować się walczące postacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: 7   08.02.13 22:42

Eunice była wściekła.
Chociaż nie. Określenie wściekła nie było do końca adekwatne. Nie oddawało tego, co się działo w jej blond główce. W myślach zabiła już z pizdylion razy tą pieprzoną, wkurwiającą jak nikt, kotołaczkę. I na prawdę... Eunice zaczynała już powoli rozważać możliwość spania na korytarzu, bo jeżeli znajdzie się w nocy w jednym pokoju z tym dziwadłem to udusi ją poduszką. Albo zajebie lampą. Tej kwestii nie była jeszcze do końca pewna.
W pierwszej chwili chciała po prostu wyjść z pensjonatu. Czy na stok, czy na trening... Po prostu byle gdzie. Chciała tylko jak najbardziej zwiększyć dystans między sobą, a Lilith. Potem jednak zaświtała jej w głowie inna myśl. Przypomniała sobie bowiem o Marilee.
Marilee. Jej kochana Marilee o której w sumie nigdy nie pamiętała. Ale cóż... ważne że była. Przy niej przynajmniej nigdy nie puszczały jej nerwy i nigdy nie chciała jej zabić gołymi rękami.
Jej miarowe kroki na korytarzu ucichły. Stanęła i przymknęła oczy. Wzięła głęboki oddech, wstrzymała powietrze... Wypuściła i zaczęła szukać. Najpierw przypomniała sobie aurę Cypryjki, co nie zajęło jej dużo czasu, a potem zaczęła szukać. I znalazła niemal natychmiast. Nie pamiętała jaki numerek pokoju przydzieliła jej włoszka, ani z kim miała go dzielić, ale jej moc pozwalała jej błyskawicznie zlokalizować ją w tym pensjonacie. Uśmiechnęła się delikatnie, przelotnie i ruszyła szybszym krokiem w kierunku pokoju numer siedem.
Stanęła przed pokojem, przerzuciła kurtkę przez zgięte ramię i zapukała. Albo raczej, chcąc oddać w 100% to co zrobiła - załomotała w drzwi.
- Marilee. Marilee. Marilee.
Głośno i monotonnie. Jakby zacięła jej się płyta. Po każdym wypowiedzianym imieniu ciemnowłosej, następowała seria mocnych puknięć w drzwi. Przerwa na słowo i znowu.
Łup. Łup. Łup.
- Marilee. Marilee. Marilee!
Na końcu kopnęła w drzwi, zaklęła szkaradnie i oparła głowę o drzwi.
- Otwórz.
Powiedziała już spokojnie, wręcz cicho. Wiedziała, że siedzi w środku i nie zamierzała szybko stąd odejść.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: 7   08.02.13 23:17

Marilee zaraz po tym jak pojawiła się w pokoju, od razu zabrała się za rozpakowywanie. Nie będzie przecież cały tydzień tego robić, lepiej teraz wszystko zrobić a później jedynie do walizki wrzucać ubrania, jakie się nosiło. Tak więc też zrobiła. Zaraz potem uruchomiła laptopa i przeskanowała wszystkie strony typu Facebook w poszukiwaniu jakiś rażących nowości. Czy jakieś były? Nie specjalnie, dwa lajki pod najnowszym zdjęciem i multum zaproszeń do gier.
Prawdopodobnie tak by spędziła resztę popołudnia. Nie chciało jej się wychodzić na stok tego dnia, tak więc po wykąpaniu się wbiła w piżamę i wraz z komputerem usiadła pod ciepłą kołdrą.
Do czasu. W końcu usłyszała pukanie, chwilę później znajomy głos. Cypryjka z niechęcią zlazła z łóżka i otworzyła drzwi.
- No co jest, księżniczko? - spytała, opierając się o framugę i delikatnie uśmiechając. Odsunęła się opuszczając rękę, dając Brytyjce możliwość wejścia do pokoju. Xavier raczej nie miał nic przeciwko, a nawet jak miał, to chyba by jej wybaczył. Tak czy siak, Efstrathiou zamknęła drzwi zaraz po tym jak "siostrzyczka" weszła.
- Chcesz się czegoś napić? Mamy elektryczny czajniczek, full wypas i w ogóle. - spojrzała na urządzenie, z którego już zdążyła skorzystać, ale ciepłych herbatek o smaku malinowym lub jakimś innym nigdy za wiele. - No to... jaki masz interes? Raczej bez powodu byś do mnie nie przyszła. - poprawiła pościel na łóżku, zamknęła laptopa i odłożyła go na stolik, o który chwilę później się oparła.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: 7   08.02.13 23:33

Z wyraźną wdzięcznością powitała w drzwiach twarz "siostrzyczki". Ba! Nawet się uśmiechnęła, z ulgą.
- Dzieny.
Wyszeptała i niemal natychmiast znalazła się w środku pokoju, chowając do spodni telefon, którym już miała zamiar molestować Marilee. Bez skrępowania rozejrzała się po pomieszczeniu, obracając wokół własnej osi. Jednocześnie lampka na jednej szafce nocnej podskoczyła minimalnie, a jakaś szuflada powoli się wysunęła.
Kiwnęła energicznie głową i podskoczyła do owego czajniczka, włączając wodę. Potem usiadła na łóżku, tym "świeżym", jeszcze nie ruszanym. Niewątpliwie należącym do współlokatora Cypryjki.
- Nie wiem z kim mieszkasz, ale już z nim nie mieszkasz, bo teraz ja będę z Tobą mieszkać.
Już chciała mówić dalej, ale zatrzymała się. Zamknęła otwarte do kolejnego słowa usta i przeanalizowała co właśnie powiedziała i ile razy powtórzyła jedno słowo, jednocześnie spoglądając w tym momencie na sufit. Skrzywiła się.
- Chodzi o to, że jeżeli wrócę do mojego pokoju to najprawdopodobniej zapierdolę jedną współlokatorkę, a nikt by tego przecież nie chciał, prawda?
Uniosła ręce do góry w obronnym geście, unosząc ramiona i kiwając potakująco głową. Szuflada zaczęła sama się wsuwać z cichym zgrzytem. Spojrzała w kierunku czajnika, który zdążył zagotować wodę i się wyłączyć. Malinowa herbatka, którą gdzieś tu wyczaiła wylądowała w kubku, a czajniczek zalał ją gorącą wodą. Spojrzała znów na Marilee.
- W sumie to chciałam iść na stok, ale stwierdziłam, że mogę z kimś pogadać. Nawet chętniej to drugie, jak widać. Ty przynajmniej nie wzbudzasz we mnie morderczych instynktów. Seriously, my dear.
Podsunęła się pod ścianę, oparła o nią i usiadła po turecku.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: 7   09.02.13 0:15

- Dla ciebie wszystko. - odparła tylko i w momencie, kiedy Eunice usiadła na łóżku Xaviera, Cypryjka z krótkiego rozbiegu rzuciła się na swoje łóżko. Podciągnęła do siadu i znów wpakowała pod kołdrę. Po wypowiedzi blondynki, głośno się zaśmiała. Ewidentnie była pod wpływem emocji, bo takich składni zdań raczej nie używało się na co dzień.
- Z Xavierem, drugim stażystą. Całkiem przystojnym z resztą. - wyjaśniła, jednak złapała poduszkę i miotnęła nią w dziewczynę. - Dobra, to jak coś to możemy spać razem. - wzruszyła ramionami, choć celowo nie sprostowała, czy ona z Eunice czy ona z chłopakiem. Obydwie opcje wydawały się być legit. Zamiast jednak dłuższego rozwodzenia się nad tym, sięgnęła do swojej szafki nocnej i poprawiła szkody wyrządzone przez panienkę Walker.
- Aż tak źle z nimi? Chyba nie mogłaś trafić na same Cruciski, podobno w każdym pokoju są po dwie osoby z każdego domu, tylko... w jednym jakoś inaczej... - skrzywiła się nieznacznie na znak, że pewnie to "inaczej" to właśnie jest u Eunice. Cholera, przesrane ma. - Dobra, Xavier był w Crucis, to pewnie mu to zbytnio nie będzie przeszkadzać, jeśli się go tam przeniesie. - zaśmiała się i przeczesała dłonią końcówki włosów. - Jak coś, to może spróbuję zrobić z nich ładne pomniczki? - zaproponowała, przypominając o swoich cudownych właściwościach.
Wyczołgała się ze swojego łóżka i gwałtownie usiadła obok blondynki, zakładając jej ramieniem tzw. "haka" na szyję i pięścią lekko szorując jej po głowie.
- Doprawdy? Jesteś tego taka pewna? - zażartowała, po czym zostawiła ją i usiadła po turecku kawałek dalej. Ponownie wstała, aby i sobie zrobić herbatę, a następnie wróciła na miejsce, utrzymując naczynie tak, aby się nie poparzyć.
- Okej, w takim razie opowiadaj, co tam się stało, że taka jesteś napalona na zabijanie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: 7   09.02.13 0:35

- Hm... Xavierem... Okej. Dobra możemy spać razem. Ale wiesz... Nie wypada wyganiać stąd Xaviera... który jak sama powiedziałaś, jest całkiem przystojny.
Tak, tak. To było nietypowe, ale Eunice właśnie zachichotała proszę państwa, jednocześnie blokując uderzenie poduszki rękoma. Pokręciła przecząco głową.
- Jedna dziewczyna chyba jest z mojego domu. Znaczy... nie wyznaję się w młodszych rocznikach, ale to Mei... jakaśtam. A Mei Jakaśtam jest również Vice-przewodniczącą, z domu Ventus. Z resztą jak przewodnicząca. Whatever!
Machnęła ręką zniecierpliwiona.
- Nienienienie. Nie wypada. I tak... wizja pomniczków jest niezwykle pociągająca. Marilee, wiesz jak uszczęśliwić.
Dała się bez większych oporów poczochrać, zaciskając tylko oczy i kuląc się. Niech ma dziewczyna, niech się cieszy. Niech gnębi nieszczęsne blond stworzenie.
- Tak więc... nasza opowieść zaczyna się dziś. Niedługo wcześniej. W recepcji, gdy już radosna szkolna gawiedź rozpierzchła się do swych pokoi w większości, ja - cny człowiek niezwykle, przy recepcji napotkałam jedną z moich współlokatorek. Spoko dziewczyna z którą można normalnie było pogadać. Poszłyśmy sobie do pokoju, rozmawiałyśmy, chciałyśmy iść na te całe treningi, a tu nagle coś skrobie w drzwi. Otwieram - kot. Ale coś mi w tym kocie nie pasowało... Znaczy wiesz... Chodzi mi o aurę. Wzięłam więc stworzenie mocą i wniosłam do pokoju, dla żartów rzucając do Valerie, żeby otworzyła okno i wywalimy futrzaka. Jak to usłyszała to nieźle zaczęła się pieklić i nas wyzywać. Cóż... w słowach nie przebierała i raczej jest typem, którego nie przegadasz. W sumie... gdyby nie to, że pół dnia spędziliśmy w autokarze to nie próbowałabym jej wypieprzyć przez okno. Ale zmieniła formę. Kot w człowieka, za duża waga, zaczęło mi sie kręcić w głowie i zaraz i tak bym odpadła, więc poszłam stamtąd.
I to by było na tyle. Herbatka podleciała powoli, wzięła ją ostrożnie w dłonie, upiła mały łyczek i zamilkła.
- Zabiję jak tam wrócę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: 7   09.02.13 13:38

- Tylko niestety nie ma niebieskich oczu. - mruknęła, robiąc z ust dzióbek. Domyślała się, że Eunice wie o jej "fetyszu" i to zrozumie. - Za to mój opiekun ma. - westchnęła cicho i zaśmiała się, znacząco spoglądając na blondynkę. Było to chyba pierwsze, co świadomie zauważyła u Christophera. Z resztą nie tylko u niego, w gruncie rzeczy to było pierwsze co u facetów zauważała - kolor oczu. No, ale może gdyby Francuzowi wcisnąć szkiełka... oj, to tak, byłoby całkiem dobrze.
- Kojarzę, zdążyłyśmy już zamienić parę słówek. - dodała na temat Mei. - Choć to dziwne, że w samorządzie są same Ventuski. - jako dawna reprezentantka Speculum może nic przeciwko nie miała, ale "za" do końca też nie była.
- Też tak sądzę, więc może być zabawnie. Szczególnie, jak jakiś nauczyciel postanowi skontrolować co się u nas dzieje. A uszczęśliwianie to moje powołanie, myślałam, że już zdążyłaś to zauważyć. - zażartowała, choć nie raz i nie dwa niektórzy prosili ją o zrobienie pomników z wrogów. I może czasem rzeczywiście szkoda, że ta przemiana nie była trochę trwalsza, bo jeśli po parunastu minutach wracali do siebie, to tak trochę było to... chujowe, po prostu.
- Nie no, ja rozumiem, nikt nie chce zostać wywalony przez okno, ale wyzywanie z tego powodu..? Przesada. Szczególnie, że przecież koty lądują na czterech łapach, to nie powinna mieć większego problemu, bardziej byłoby to jak trening jej kocich zdolności. Ale cieszy mnie fakt, że tu przyszłaś, zamiast próbować dalej w nią rzucać rzeczami. - położyła na chwilę dłoń na czole dziewczyny, jakby chciała sprawdzić, czy z tego zmęczenia nie dostała gorączki. - Masz, zjedz sobie, ochłoń trochę... - rzuciła Eunice Snickersa wyjętego chwilę wcześniej ze swojej torby leżącej na środku pokoju. - A zabijanie może na razie sobie daruj, wolałabym wrócić do St. Elizabeth zamiast jechać z tobą na komisariat. - przechyliła lekko głowę i pogłaskała siostrę po głowie niczym przedszkolaka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: 7   09.02.13 15:16

- Ah ah, te Twoje niebieskie oczy. Świat nie kończy się na niebieskich oczach!
Uśmiechnęła delikatnie, nieco zaczepnie, znad swojego kubka herbaty. O tak, fetysz Marilee znała i była też świadoma jakie tęczówki ma nauczyciel od przedmiotów ścisłych. Musiała przyznać, że świetnie się dla Cypryjki złożyło.
- Cóż... nie to, żebym miała coś przeciw... Nic z tych rzeczy. Ale jak dla mnie w samorządzie powinni być przedstawiciele wszystkich trzech domów. Żeby potem nie było, że jest stronniczy, czy jak. Chociaż w sumie... czy to taki dobry pomysł...
No tak... Tego Eunice pod uwagę nie wzięła - kontrola pokoi. Zapomniała, że najprawdopodobniej nauczyciele i stażyści przejdą się po wszystkich pokojach nie raz, nie dwa. Przygryzła dolną wargę. Potem jednak ją olśniło.
- Macie szafę albo nawet łazienkę. Tego nikt nigdy nie sprawdza.
Zauważyła szybko, po czym upiła parę łyków herbatki, która - musiała przyznać - była całkiem niezła.
- Cóż... moja opowieść nie brzmi na tyle dramatycznie, ale jej postawa wynikająca z wrodzonej pustości i prostactwa każdego by wyprowadziła z równowagi. Nawet Ciebie. Rogi gwarantowane.
Gdy tylko siostrzyczka przyłożyła jej dłoń do czoła, zaburczała ostrzegawczo, posyłając jej niechętne spojrzenie.
- Dziękuję, ta naprawdę dobra herbatka wystarczy. Serio. Dobrze mamo.
Dodała pod koniec nieco kąśliwie, znosząc wszystko co Marilee jej robiła.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: 7   09.02.13 21:24

- Dla mnie się kończy i nic na to nie poradzę! - złapała poduszkę, którą mocno przytuliła do siebie i wydała bliżej nieokreślony dźwięk. Był to na pewno odgłos jarającej się czymś/kimś dziewczyny, brzmiący jednak jak wycie jakiegoś leśnego zwierzęcia w czasie godów. - Nie no, ale tak szczerze, to jest na prawdę fajny. Miły, zabawny... i umie matmę. Mogę mieć z nim dziecko, przynajmniej by nie miało takich problemów jak ja. - ukryła twarz w poduszce i zatupała niczym dziecko, po czym walnęła przedmiot na swoje kolana i zaczęła ogarniać swoje "feelingsy", jednocześnie poprawiając włosy, aby nie wyglądało, że serio jej odpierdalało chwilę wcześniej.
- Z tego co słyszałam, to przewodnicząca niewiele robi, więc w najbliższym czasie może się coś zmienić. - odłożyła kubek na podłogę i położyła się tak, że miała głowę na kolanach Eunice. - Taaak... schowamy cię w kiblu, a jak akurat przyjdzie i postanowi skorzystać? To co? "Przepraszam panią/pana, ale... kibel się zapchał? - zaśmiała się cicho i wbiła spojrzenie w blondynkę.
- Tak myślisz? - westchnęła, kładąc sobie dłonie tam, gdzie w przypadku nadmiernych emocji wyrastały jej różki. - Ok... czyli mówisz, że gościówa zmienia się w koty... chyba przestanę lubić te zwierzęta. Pożyczę jakiegoś psa to ją postraszymy, co ty na to? - zaproponowała i podniosła dłoń zgiętą w pięść, oczekując jednocześnie przybicia żółwika przez Brytyjkę.
- Jesteś pewna, że starczy? Może mam skoczyć do jadalni po jakąś zupkę? Zobacz, tak strasznie wychudzona jesteś, sama skóra i kości. Wiesz, że tak nie można. - podniosła lekko jej koszulkę i delikatnie złapała za brzuch, po czym zaśmiała się głośno. Nagle zamarła i zmrużyła groźnie oczy. - A w pokoju posprzątałaś?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: 7   10.02.13 13:34

Blondynce chyba tylko cudem udało się zignorować dźwięki wydawane przez stażystkę. Całą swoja uwagę i zainteresowanie przelała w tym momencie na malinową herbatkę w kubku, który ściskała w dłoniach, co chwila upijając kilka drobnych łyczków.
- Ale wiesz... Zawsze może odziedziczyć po mamusi rogi.
Uśmiechnęła się przymilnie i zatrzepotała rzęsami, patrząc na siostrę.
- Serio? Dobrze wiedzieć. Ale w sumie to ja też nie miałabym pojęcia co robić. Dla mnie ta funkcja miała zawsze charakter tylko reprezentacyjny. Podobnie jak prefekci.
Pokiwała głową, przymykając na chwilę oczy, a potem spojrzała na sufit.
- Raczej nie inaczej. Mają swoje kible, co jak co, ale prywatność i zrozumienie w tej materii być powinna.

- Masz mój miecz, i mój łuk, i mój topór.
Przybiła żółwika z chęcią, bez zwłoki. Dopiła resztę swojej herbatki i odstawiła na parapet. Wciąż bowiem przygniatała ją Marilee i nie chciała się ruszać.
- Jestem pewna. Absolutnie. I nie dotykaj mnie.
Fuknęła i trzepnęła Cypryjkę w rękę. W chłodną rękę. Niby dużej różnicy nie było, ale i tak dało się ją poczuć.
- Oh, nie zrobiłam tam jeszcze takiego burdelu, który trzeba by było sprzątać. Seriously.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: 7   10.02.13 15:18

Przygryzła dolną wargę po wypowiedzi Eunice, po czym położyła jej dłoń na ustach, jednoznacznie ją informując, że ma nie krakać.
- Cicho! Może też by mu znikały. Chodzi mi o problem z matmą, zobacz jak na przykład mnie teraz kiepsko w życiu idzie. Zapisałam się na staż z przedmiotów ścisłych, a co roku praktycznie byłam z nich zagrożona. Chcę, aby mój potomek zrobił na tym świecie coś dobrego a nie tylko ganiał za milionem "miłości swojego życia". - czyli najlepiej niech będzie jej przeciwieństwem pod prawie każdym względem. Prawdopodobnie pójście w geny ojca zrobiłoby mu dużo lepiej, niż gdyby stał się bardziej jak Marilee. Jak na razie w ogóle nie zauważyła u siebie czegoś, co dzieciak powinien po niej odziedziczyć. - Mógłby najwyżej być trochę bardziej otwarty niż Christopher, ale poza tym to chyba ja jestem jednym, wielkim zbiorem wad. - dokończyła, zdejmując dłoń z twarzy Brytyjki i robiąc krótki facepalm. Otwartość na ludzi wiele razy zdążyła jej tyłek uratować, inna sprawa, że Williams mógł tylko w stosunku do niej być tak średnio nastawiony, a w rzeczywistości był jakimś party-boy'em!
- I może z tego powodu powinnaś spróbować tam się wkręcić? Jeden Ventus więcej w samorządzie, raczej już nie zauważą przy dwóch. A wiesz, teraz niby nie wiesz co tam robić, a później byś opanowała szkołę za pomocą działań. - zrobiła słitaśne, proszące oczka, licząc na to, że może Eunice się zgodzi. Raczej nie planowała tego zrobić, ale przecież drzeć ryja w celu namówienia jej można było. - Schowam cię do walizki. Nie jesteś zbyt duża, to może jak się skulisz i jeszcze narzucę na ciebie kilo ciuchów, to się nie skapną. - seems totally legit, right?
- Sporo tej broni, może sobie jakieś wojsko skombinuj? - zaproponowała - Ale topór biorę ja. - z łuku strzelać nie umiała, mieczem by nie umiała walczyć, a toporem... no cóż, podejść i napierdalać. Taki atak wydawał się najlepszy. - Jaka ty się wrażliwa zrobiłaś! - zachichotała i splotła dłonie na swoim brzuchu.- Z "niewiadomych" przyczyn śmiem stwierdzić, że jednak gdybym tam poszła, to znalazłabym dużo rzeczy do posprzątania. - cwaniacki uśmiech pojawił się na twarzy Marilee. Chociaż sama nie miewała porządku w pokoju i teraz też pozostawiał wiele do życzenia, udawanie matki rozpieszczonej dziewuchy Walker było bardzo zabawne.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: 7   10.02.13 23:45

- Hm... Pozostaje Ci liczyć na to, ze będzie płci męskiej. To daje mu jakieś nadzieje na przetrwanie.
Eunice na prawdę nie rozumiała i też nie próbowałą zrozumieć, jak Marilee moze sie tak szybko w kimś zakochiwać i planowac z nim wspólną przyszłość tylko dlatego, że facet miał niebieskie oczy. Cóż... nie zazdrościła też kolesiom, którzy byli u niej na celowniku. W końcu dziewczyna była nie do końca normalna, czyli zdrowa na umyśle.
- Nie wiem po co ja Ci w tym samorządzie. Ja się do rządzenia i reprezentowania nie nadaję. To zbyt stresujące... czy coś. W każdym bądź razie... musiałabym więcej przebywac z ludźmi. Nie lubię ludzi, tylko gry komputerowe, ksiażki i przede wszystkim - superbohaterowie mnie interesują. Kurde. Nie wzięłam sobie żadnych komiksów.
Wykrzywiła usteczka w żałosnym grymasie, zakrywając twarz dłonią. Czemu, czemu ona to sobie robiła? Mogło być tak miło! Mogła uciec w krainę komiksów, mang i ksiazek, ale nie!~Musiała zapomnieć! Jak zawsze!
- Nie jesteś tak gorąca jak ja, więc wara.
Wyszczerzyła ząbki i uśmiechnęła się perfidnie.
- Oh oh oh. Na pewno nie moich. Nie licz na to. Ale kto wie... w pokoju nie mamy kuwety, więc musisz uważać, zeby w jakieś gówno tej kocicy nie wejść.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: 7   11.02.13 20:29

- To oczywiste, że ma być płci męskiej. - fuknęła - Dziewczynek nie przyjmuję, aborcja jak coś. Albo adopcja, niewielka różnica. Chcę mieć męskiego, niebieskookiego, umiejącego matmę i fizykę potomka! - może i ciut się za bardzo "napaliła" na to wszystko, biorąc pod uwagę, że w ogóle za dziećmi nie przepadała, jednak jeśli już miała mieć gnojka to najlepiej, żeby był taki. - Z resztą... co masz na myśli mówiąc "szanse na przetrwanie"? - spytała, unosząc brwi. Jeśli na jej syna będą leciały takie napalone laski jak właśnie Marilee na niektórych facetów, to zbyt łatwo z tym przetrwaniem mogło mu rzeczywiście nie być.
- I mnie. Mnie też lubisz. - wytknęła lekko język na wierzch. Nie ma to jak podnoszenie sobie samooceny poprzez wmawianie ludziom, że ją lubią. Chociaż... teoretycznie Eunice powinna ją "lajkować", ze względu na to, że były rodziną i ze względu na to, że raczej się nie kłóciły, a większość ich rozmów przebiegała tak jak ta aktualna.
- Superbohaterowie cię interesują, mówisz... - zmrużyła oczy, a po chwili uśmiechnęła się szeroko - Brałabyś pod ścianą? - i tak właśnie też większość dialogów się kończyła: Marilee zaczynała świrować na punkcie seksualnym, a jej siostra musiała tego słuchać i pewnie zaprzeczać.
- Nie tak jak ty, bo bardziej. Toporek jest mój! - złapała kosmyk włosów Walkerówny i zaczęła go sobie nawijać na palec, robiąc jej loczki w momencie, gdy go puszczała. - Chroń buty, wiesz, że koty lubią tam lać. I nie zostawiaj masła na stole. Koty liżą masło. - czyli "ciocia dobra rada" we własnej osobie. - No i uważaj, koty mają to do siebie, że lubią zakopywać ofiary w kuwecie. Nie ma kuwety, ale może gdzieś znaleźć. Może ta szajbnięta Włoszka ma. - kolejne ostrzeżenie i chwilę później ciche westchnięcie wydobyło się z ust Cypryjki.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: 7   11.02.13 21:21

Okrrrrutne. Ale Eunice nie skomentowała na głos, dając już tematowi spokój. Nie chciała jej dalej nakręcać, chociaż nie było możliwości jej teraz powstrzymać.
- Wiesz... Mam na myśli... że dziedzicząc zdolności po mamusi... Znaczy... faceci mają łatwiej, co nie?
Uśmiechnęła się promiennie, kończąc tą jakże trudną dla niej wypowiedź. Nie, nic nie powie. Nie skomentuje i nie przypomni o żółtych papierach. Bo po co? W sumie to nawet niespecjalnie jej się chciało drażnić teraz z Mary.
Zamyśliła się na chwilę.
- Czy ja wiem? To dość poważny temat i nie chcę niczego stwierdzać od razu. Musiałabym rozważyć wszystkie za i przeciw... Może.
Pokiwała mądrze głową, zamykając na chwilę oczęta i uśmiechając się chytrze. Nie ma tak dobrze, nie przyzna, że ją lubi. Bo i po co? Z resztą... to, że były rodziną jeszcze o niczym nie świadczyło, prawda?
- Oczywiście. Nawet w ciemnym zaułku.
Zaśmiała się delikatnie.
- Rozumiem, rozumiem. Czyli mam strzec się piaszczystych miejsc. Tak? Ale na szczęście nie potrwa to długo.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: 7   13.02.13 0:08

- Cóż no... na pewno... - zamyśliła się moment - Już to sobie wyobrażam jak taki mały bękart lata z rogami na wierzchu i napierdala swoich kolegów. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo byłabym z niego dumna! - zachichotała niczym jakieś słit zwierzątko w postaci wypindrzonej nastolatki. Z resztą Marilee nie uważała się jeszcze za oficjalnie dorosłą, z tego powodu też takie odgłosy jak ze strony trzynastolatki wydawały się być u niej normalne. - Myślałaś kiedyś co byś zrobiła, gdyby twoje dziecko zostało pedałem? Lub pedałką, w zależności od płci? Ja bym swojego chyba wydziedziczyła, oddała do adopcji albo coś, przecież to by była... jedna, wielka porażka! - zawyła, przyciskając sobie dłonie do policzków co dało efekt "rybki". - Albo bym go trzymała w piwnicy i na siłę próbowała nawrócić, glub. - dodała jeszcze, zastanawiając się czy by to nie była najlepsza opcja.
- MOŻE?! - powtórzyła, efektownie wysilając się na podniesiony, piskliwy głosik - Ale jak to "może"?! Przecież... Nie możesz mnie nie lubić! Zakazuję ci! - zawyła, miotając się tak, jakby była bliska płaczu. W zasadzie kto tam wiedział, może i była, dziewczyny miały te swoje huśtawki nastrojów, ale chwilę później i tak na jej twarzy ponownie zagościł szeroki uśmiech.
- W ciemnym zaułku... - pstryknęła palcami i ułożyła je w "pistoleciki" skierowane do Eunice, a jednocześnie zaczęła kiwać głową w geście "I know what you mean". - Ale spoko, takie też mogą być. - gwiżdżąc cicho odwróciła spojrzenie w drugą stronę udając, że w tym momencie nic nie powiedziała. - I najlepiej strzeż się wszystkich miejsc. Nigdy nie wiesz, gdzie taka postanowi zaatakować. Przygarnij sobie psa, zawsze będziesz bezpieczniejsza. Albo choć z takim spryskiwaczem do wody... mogłoby być zabawnie. - zaśmiała się cicho na wyobrażenie uczennicy uciekającej przed malutkim urządzonkiem psikającym wodą mniej niż ksiądz kropidłem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: 7   16.02.13 23:55

- W sumie to nigdy się nad tym nie zastanawiam, jednakowoż opcja z wydziedziczeniem jest chyba jak dla mnie najbardziej optymalna. Piwnica odpada. Jeszcze pokryłaby się różowymi porostami czy czymś w tym guście.
Wykrzywiła walki w leciutkim obrzydzeniu, mrużąc oczy i próbując sobie jednocześnie wyobrazić te owe różowe porosty. Cóż... wyobraźnię to ona miała bujną i przyszło jej to z łatwością, jednak wizja nie za bardzo jej się spodobała. Prychnęła, po czym zaśmiała się delikatnie.
- Może!
Odpowiedziała równie energicznie, ale nieco ciszej co Marilee. Po czym roześmiała się w głos.
- Kto by chciał lubić takiego niezrównoważonego psychicznie człowieka jak ty!
Zachichotała, zasłaniając usta dłonią i mrużąc oczki. Nie była aż tak energiczna i roztrzepana w tej rozmowie jak jej siostra. Ale zawsze tak było w ich rozmowach. W końcu to nie ona tutaj miała żółte papiery. Że też w ogóle pozwolili jej rozpocząć staż.
- Ej... to by nie było głupie. Muszę tylko sobie skądś taki sprzęt wytrzasnąć.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: 7   18.02.13 19:31

- Różowymi porostami lub co gorsza plakatami Hannah Montana czy jakiś innych Bieberów. Chyba rzeczywiście wydziedziczenie będzie najlepszą opcją. Ale mam nadzieję, że mój bachor będzie ideałem, a nie pedałem. - prawdopodobnie każda matka ma taką nadzieję, ale niestety czasami zdarzały się straszne wyjątki. Cypryjka zmrużyła oczy, słuchając dalej Eunice, aż w końcu prychnęła cicho. - Wszyscy. Wszyscy mnie lubią. I przypominam, że te papiery mam tylko dlatego, że gadałam z kuchenką mikrofalową! - zaprotestowała.
- I tak jesteś jebnięta. - ten komentarz z kolei Marilee usłyszała od stojącego w pomieszczeniu telewizora.
- Zamknij japę! - warknęła w kierunku urządzenia i rzuciła w nie poduszką, co zaowocowało "chichotem" słyszalnym rzecz jasna tylko dla stażystki. Syknęła coś cicho i wróciła spojrzeniem na siostrę, robiąc przy tym przepraszające oczka. - W takim razie chodź, przejdziemy się to może znajdziemy ci jakiś spryskiwaczyk albo podjebiemy którejś woźnej. - zaproponowała wstając. Poszła na chwilę do łazienki, gdzie przebrała się we wcześniej przygotowane ubrania, po czym wraz z Brytyjką opuściła pokój.

[zt. x2]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: 7   

Powrót do góry Go down
 
7
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Wyjazdy :: 2013 - ferie zimowe :: Pensjonat :: Pokoje-
Skocz do: