IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: 6   01.02.13 11:06

    ***
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: 6   02.02.13 23:24

Przemierzając korytarz w końcu natknął się na swój pokój. Rozpoznał go oczywiście po numerku wywieszonym na drzwiach. Stanął przed nimi i wyciągnął z kieszeni kluczyk, którym otworzył następnie zamek i pchnął delikatnie drzwiczki, wchodząc do pomieszczenia, w którym spędzi odrobinę czasu w czasie tego wyjazdu. Dawno już zauważył, że dziewczyna, która wcześniej go zaczepiła idzie za nim. Czyżby miała pokój niedaleko? A z resztą, nieważne i tak pewnie było to ich pierwsze i ostatnie spotkanie na tym wyjeździe.
Rzucił torbę gdzieś koło łóżka i po prostu położył się na nim, nie zdejmując nawet butów. Podparł rękami głowę i przymknął oczy, chcąc odpocząć po całej męczącej podróży, którą przespał. Czym był więc zmęczony? A no pewnie tym, że musiał chociażby raz się odezwać, na co nie był w ogóle przygotowany. Nie był zainteresowany nikim, ani niczym, toteż nie pozostało mu nic innego jak po prostu znowu iść spać. Może jednak powinien iść na stok albo do cukierni? Narazie woli sobie zaczekać, gdyż znając życie całe pieniądze wydałby na sernik i przy okazji jakiś alkohol. Tak też lepiej poleżeć i poczekać, może przybiegnie tutaj jakiś duży sernik z nogami, który zechce zostać przez niego skonsumowany, albo zaczną rozdawać darmowe karnety na te ciasta w całym mieście. Był przygotowany na takową ewentualność.

_________________
"A ja będę wyć do pustego nieba
Choć dobrze wiem, że i tak to niczego nie da
Będę czekać, aż powrócą tu zmęczone echa mego głosu
Wierząc, że usłyszę twój wśród nich
I będę żyć na krawędzi cienia
Na ostrzu prawdy nie szukając usprawiedliwienia
Dla tego losu wszystkich ludzi bez imienia, bo
Ludzie to przyczyny, a zdarzenia to skutki..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 72


PisanieTemat: Re: 6   02.02.13 23:43

Chłopak bez wątpienia nie należał do najmilszych osób, jednak bezproblemowo można go było uznać za najbardziej nudną osobę. No i może trochę niewychowaną. Ani 'wejdź' ani 'wyjdź' ani nic. Po prostu walną się na łóżku i leży, wlepiając ślepia w sufit albo jakieś bliżej nieokreślone miejsce.
- Ah, niewiele zmieniłeś się od gimnazjum. - skomentowała, kładąc torbę na ziemi tuż obok swoich stóp. Oparła się plecami o zimną ścianę i westchnęła cicho, zastanawiając się jak do niego zagadać. Zastanawiała się, dlaczego tak bardzo lubi być takim niemiłym odludkiem. I może powinna mu na to pozwolić? Sama nie wiedziała. Najwyżej jeśli dalej tak to się będzie układać to pójdzie i zajmie się swoimi sprawami. A on sobie może tu siedzieć.
- Kiiyuka Kitai, chodziłam do tego samego gimnazjum co Ty. Kilka razy gadaliśmy na przerwach iii, no, miło Cię znów widzieć. - dodała po chwili namysłu i uśmiechnęła się. Zamierzała zachować obojętny wyraz twarzy, ale u tej dziewczyny to raczej nie możliwe. Prawie zawsze uśmiecha się i cieszy, nawet z najmniejszych drobiazgów. A to ze śniegu, a to z możliwości porozmawiania z Hibarim. Małe rzeczy a cieszą.
- Jak Ci się podoba w St. Elizabeth? - mruknęła, przeszywając go wzrokiem, który zdawał się mówić 'Zauważ mnie w końcu!'. Mógłby chociaż udawać, że ją zauważa, a nie traktować jej jak powietrze, wredota jedna.

_________________






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: 6   03.02.13 0:17

To było do przewidzenia. Jak już się przyczepi, to nie prędko się jej pozbędzie. Mógł stwierdzić to po zaledwie jednym spotkaniu. Tak przynajmniej było według niego, bo tak naprawdę rozmawiał z nią już wcześniej w gimnazjum. Najwidoczniej chyba zaczyna się starzeć i zapomina co po niektórych rzeczy. Z opinią jaka o nim krąży zgodzi się całkowicie, był nudny, samotny i wiecznie niezadowolony. Nic nowego, być może dlatego, że tak naprawdę jest mało rzeczy, które go interesują. Słysząc jej komentarz odetchnął głęboko i spojrzał na nią. Nadal nie przypominała mu nikogo z kim wcześniej miał okazję się spotkać, ale skoro wie o nim tyle to faktycznie musi być coś na rzeczy. Dopiero jak usłyszał jej imię coś mu zaświtało, najwidoczniej albo nie zapadła mu w ogóle w pamięci, albo zmieniła się tak bardzo, że jej nie poznał. Druga opcja wydaje się bardziej prawdopodobna.
- Nie podoba mi się... - nie powie jej przecież, że jemu też dobrze ją widzieć. To nie było w jego stylu, mało tego był obojętnie nastawiony do niej, jak i do reszty świata, toteż nie mogła oczekiwać niczego więcej, aniżeli zwykłego traktowania jej jak powietrze. O dziwo jednak, Kii udało się zagadać do niego, a nawet uzyskała odpowiedź. To było chyba coś dziwnego. Być może posiadała jakieś względy u niego jako, że przyszła z tego samego gimnazjum co on. Można powiedzieć, że dobrze jest mieć w St. Elizabeth kogoś ze "swoich". Jemu samemu zapewne przyszłoby z wielką trudnością nawiązanie jakichkolwiek znajomości, toteż dla niej może zrobić wyjątek, ma ku temu swoje małe powody.

_________________
"A ja będę wyć do pustego nieba
Choć dobrze wiem, że i tak to niczego nie da
Będę czekać, aż powrócą tu zmęczone echa mego głosu
Wierząc, że usłyszę twój wśród nich
I będę żyć na krawędzi cienia
Na ostrzu prawdy nie szukając usprawiedliwienia
Dla tego losu wszystkich ludzi bez imienia, bo
Ludzie to przyczyny, a zdarzenia to skutki..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 72


PisanieTemat: Re: 6   03.02.13 0:42

Kiiyuka ma w zwyczaju przyczepiać się do ludzi, i dość ciężko się jej pozbyć. Takim już człowiekiem jest. Opis typu 'wredne małe coś, co się przyczepiło i nie chce odczepić' jak najbardziej do niej pasuje. Jednym to pasowało, inni jak najszybciej chcieli się jej pozbyć, ale wbrew pozorom to dobra dziewczyna. Uparta, ale co tam.
- Hah, zdziwiłabym się, gdyby Ci się podobało. Ale ja też jakoś nie specjalnie przepadam za tym miejscem. Czuję się trochę jak ptak z podciętymi skrzydłami. - odepchnęła się plecami od ściany i krążyć po pokoju, co chwile dyskretnie spoglądając to na niego, to na okno. Miała tyle możliwości, mogła zrobić tyle rzeczy, jednak szkoła skutecznie ograniczała ją we wszystkim. Głupie zakazy i nakazy, wojny między domami, czy to w ogóle ma jakiś sens?
W końcu podeszła do okna i oparła dłonie o parapet.
- Jak tu jest pięknie. Tyle śniegu. Tyle obcych miejsc do zwiedzenia. Snowboard, narty i... sanki. - To ostatnie słowo rozbawiło ją, bo po raz kolejny wracały wspomnienia z dzieciństwa. W zimę jedyne co było potrzebne do życia to sanki. Dzieci wtedy nie marudziły, że chcą jakiś droższy, lepszy sprzęt.
- Ah, wiesz, kilka miesięcy temu zrobiłam sernik. Bez rodzynek. Był nawet dobry jak na pierwszy raz. - musiała, po prostu musiała sie pochwalić. W pewnym sensie chciała mu zaimponować a z drugiej strony po prostu miała ochotę pochwalić się tym niemałym, w jej mniemaniu, sukcesem.

_________________






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: 6   03.02.13 0:56

Wojny domów? Jak dla niego było to akurat dobre, dlaczego? Uwielbiał się bić, a w połączeniu z mocą, dawało to jeszcze więcej radochy. Jemu fakt takowych stosunków między domami nie przeszkadzał, jednakże zdążył już dowiedzieć się o tym, że większość uczniów nie podziela jego opinii co do tego i tak jak Kiiyuka wolą po prostu żyć w pokoju. Jemu nie podobała się żadna szkoła, toteż St. Elizabeth nawet mając coś takiego jak wojny domów, niespecjalnie przypadła mu do gustu. Zerkał na nią od czasu do czasu, gdy zaczęła wiercić się po pokoju, najwidoczniej już nie mogła usiedzieć, a przebywają tu zaledwie kilka minut.
Zachwyt dziewczyny był uzasadniony, faktycznie było tu bardzo ładnie. Malownicze krajobrazy, tony śniegu i wiele starych kurortów oraz miejsc, które warto zobaczyć w przerwie między stokiem a cukiernią. Poniekąd podzielał jej opinię, aczkolwiek jemu zależało na tym, aby jak najmniej ludzi przebywało w miejscach tych, które on będzie odwiedzać. Tekst o sankach wywołał mały uśmiech na jego twarzy, który po chwili znikł, fakt faktem, kiedy był dzieckiem lubił jazdę na sankach, dawno już tego nie robił, toteż wspomnienie tego wywołało niekontrolowany przejaw zadowolenia.
- Póki ja go nie zatwierdziłem, nie może być dobry... - istotnie, było to dość ważne osiągnięcie przynajmniej dla niego. On sam opracował już dawno temu perfekcyjne receptury tego ciasta, jednakże jeśli chodziło o konsumpcję, zjadł wiele więcej odmian sernika, których zapewne nigdy nie zdoła przygotować perfekcyjnie. Zachował się być może w tym momencie jak prawdziwy krytyk kulinarny, ale chyba za takiego właśnie się uznawał. Bądź co bądź, sernik to dla niego ważna rzecz w życiu, być może nawet jedyny sposób na złagodzenie jego złego charakteru.

_________________
"A ja będę wyć do pustego nieba
Choć dobrze wiem, że i tak to niczego nie da
Będę czekać, aż powrócą tu zmęczone echa mego głosu
Wierząc, że usłyszę twój wśród nich
I będę żyć na krawędzi cienia
Na ostrzu prawdy nie szukając usprawiedliwienia
Dla tego losu wszystkich ludzi bez imienia, bo
Ludzie to przyczyny, a zdarzenia to skutki..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 72


PisanieTemat: Re: 6   03.02.13 1:17

Uzyskała od niego kolejną odpowiedź i nie kazał jej się wynosić, jakże miło z jego strony. Może jednak wcale nie jest taki zły na jakiego wygląda? A może to tylko chwilowa uprzejmość? Druga opcja była bardziej prawdopodobna.
Tyle pięknych widoków i miejsce, a jedyne co ją od tego wszystkiego dzieliła to okno. Miała ochotę je lekko uchylić, jednak uznała, że to nie jej pokój i wypada jej tak robić. Poczeka, aż Hibari sam to zaproponuje. Na chwile obecną siadła na parapecie, gdzie miała dobry widok na chłopaka, oraz na to, co działo się na dworze.
- Bez wątpienia nie był na tyle dobry, byś musiał go próbować. To chyba pierwszy raz kiedy robiłam jakiekolwiek ciasto. Było nawet śmiesznie, szczególnie, że co chwilę musiałam spoglądać na kartkę z przepisem, bo nie byłam w stanie wszystkie spamiętać. - zaśmiała się krótko. Jej ciasto smakowało i jej znajomym również, a to było najważniejsze.
- Może kiedyś zechcesz nauczyć mnie jak robić idealne serniki. - powiedziała bardziej w przestrzeń niż do niego. W rzeczywistości wiedziała, że jej nie nauczy. Bo po co? Nie miałby z tego żadnego pożytku, a pewnie musiałby się z nią trochę pomęczyć. Pewnie byłby bardzo wymagającym i wybrednym nauczycielem gotowania.

_________________






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: 6   03.02.13 1:32

Sam był chyba zdziwiony, że tyle razy odpowiedział już na jej pytania, stwierdzenia i inne tego typu wypowiedzi. Cóż, usprawiedliwienie na pewno miał. Tu chodziło przecież o sernik, przy nim obrażać tego wspaniałego ciasta nikt nie może, o delektowaniu się rodzynkami również nie ma mowy. Takich ludzi, Hibari był gotów po prostu zabić. Powód wydawać by mógł się błahy i taki rzeczywiście był, on jest jednak psycholem, a ci, już tak mają. Najwidoczniej nieświadomie znalazła sposób do jakiejkolwiek rozmowy z nim, propsy po prostu. Odetchnął lekko i kątem oka spojrzał na nią, gdy ta opowiadała historię debiutu w sernikowym biznesie. Początki zawsze są trudne, a on doskonale o tym wiedział. Sam przecież kilkukrotnie uczył się robić sernik z przepisem, w trosce, aby niczego nie spieprzyć przy czymś tak wspaniałym jak to ciasto.
- Sernik to sernik, bez mojej oceny nie ma prawa istnieć... - odparł stanowczo. Widać było jak bardzo ceni sobie dobre ciasto, także nie lada wyzwanie zaistnieć w jego oczach jako cukiernik. Kilku ludziom się to udało i zapewne tak zdobyli jego zaufanie, przyjaźń i wiele innych "przywilejów" pozwalających im na chociażby swobodną konwersację z czarnowłosym. Usłyszał dokładnie dalszą część jej wypowiedzi, co skwitował krótką odpowiedzią.
- Może... - mogła uznać już to za sukces. Nie skreślił jej na samym początku, istniało jednak zagrożenie, że wypowiedział to po prostu od niechcenia, albo przypadkiem głośno myślał. Słowo się jednak rzekło i niech teraz ona to interpretuje na dowolny sposób. Sam siebie jednak nie wyobrażał w roli nauczyciela, był wymagający, wredny, docinał, obrażał na każdym kroku, czyli był najgorszą osobą do tego powołaną, dlatego lepiej nie zagłębiać się zbytnio w tematyce Hibari Mistrz Cukiernictwa.

_________________
"A ja będę wyć do pustego nieba
Choć dobrze wiem, że i tak to niczego nie da
Będę czekać, aż powrócą tu zmęczone echa mego głosu
Wierząc, że usłyszę twój wśród nich
I będę żyć na krawędzi cienia
Na ostrzu prawdy nie szukając usprawiedliwienia
Dla tego losu wszystkich ludzi bez imienia, bo
Ludzie to przyczyny, a zdarzenia to skutki..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 72


PisanieTemat: Re: 6   03.02.13 1:55

Temat serników tak jakby kompletnie się wypalił, jednak przyniósł efekty. Chłopak jako tako ją zauważy i odpowiada na jej pytania i stwierdzenia. Fakt, nie można tego nazwać prawdziwą konwersacją ale jest to na pewno lepsze niż nic. Od czegoś trzeba zacząć.
- Znawca serników, Hibari Kyoya. - uśmiechnęła się szczerze. Pasją chłopaka były tylko i wyłącznie serniki, i wydawało się, że nic innego go nie interesuje. Alkohol, papierosy, dziewczyny, to wszystko chyba dawno odstawił na bok, bo wszystko czego teraz potrzebuje to serniki w różnych formach. Bez rodzynek, oczywiście. Ciekawe, czy kochał tylko ten jeden rodzaj ciasta.
- Hm, myślę, że powinniśmy iść do jakiejś cukierni. Na pewno gdzieś tu jakaś jest. Mógłbyś spróbować wszystkich tych cudownych ciast. - Kiiyuka sama z chęcią spróbowałaby rozmaitych ciast które mogą kryć się gdzieś w mieście. Mm, dziewczyna aż zgłodniała.
- A potem moglibyśmy pójść pozwiedzać okolicę... albo coś. - To zdanie jej się całkowicie wymsknęła, nie zamierzała go powiedzieć, bo uznała, że chłopak nie chce zwiedzać.
- Ogólnie, jakbyś mnie kiedyś potrzebował to mieszkam w pokoju numer dwa. - dodała szybko i westchnęła głośno.

_________________






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: 6   03.02.13 2:10

Według niego, konwersacja o sernikach mogłaby trwać bez końca, fakt jednak, że on przez rozmowę o nich dostał strasznej "chcicy" i musiał skonsumować kawałek sernika, albo 10 kawałków. Interesował się również kilkoma rzeczami, sportem, walką, alkoholem oraz naturą, ale z tej strony nikt go chyba nie znał. Prawda, nie bywa pijany, obity czy też żaden z niego hipis, ale ma ku temu proste wytłumaczenia. Jeśli pije, to nigdy po to aby się najebać, jeśli walczy to tylko wygrywa i nie odnosi żadnych poważnych obrażeń, a jeśli idzie na łąkę to po to by sobie tam pospać i posłuchać śpiewu żółtych kanarków, które również wielbi, może mniej niż serniki ale w dalszym ciągu to jego ulubione zwierzątka.
- Eh, wystarczy, że tylko pomyślę o serniku i już muszę iść do cukierni... - w końcu raczył podnieść swoje szanowne dupsko z łóżka. O dziwo, był już gotów na podróż po serniki świata, sprawdził tylko czy ma portfel. Dobra, był w kieszeni więc można ruszać.
- Myślę, że jedno drugiego nie wyklucza i tak nie znajdziemy przecież jej od razu... - nie chciał zwiedzać, gdyż tam gdzie zwiedzanie, tam pełno ludzi czego on nie trawił. Wiedział jednak, że czy chce czy nie, będzie musiał zobaczyć parę mord, gdyż najpierw trzeba było dowiedzieć się czy jest tu jakakolwiek cukiernia.
- Dwójka? Rozumiem... - odpowiedział, dając do zrozumienia, że dotarło do niego to co chciała mu przekazać. Jeszcze raz sprawdził czy ma portfel, telefon i klucz do pokoju. Wszystko było na swoim miejscu, więc mogli ruszać. Kluczyk zostawi się gdzieś w recepcji i można zapierdalać szukać sernikolandii.

_________________
"A ja będę wyć do pustego nieba
Choć dobrze wiem, że i tak to niczego nie da
Będę czekać, aż powrócą tu zmęczone echa mego głosu
Wierząc, że usłyszę twój wśród nich
I będę żyć na krawędzi cienia
Na ostrzu prawdy nie szukając usprawiedliwienia
Dla tego losu wszystkich ludzi bez imienia, bo
Ludzie to przyczyny, a zdarzenia to skutki..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 72


PisanieTemat: Re: 6   03.02.13 14:36

Ah, no tak, chłopak bez wątpienia również interesował się walką, albo jak to dziewczyna nazywa, obijaniem ryja. W gimnazjum nie należał do typowo grzecznych chłopców którzy siedzą gdzieś po kątach i czytają książki, co to, to nie. Jak gdzieś była jakaś walka, to zwykle Hibari brał w niej udział albo był w pobliżu. Kii zresztą też często się gdzieś tam kręciła, tylko po to, by zobaczyć kto wygra.
Zlustrowała go wzrokiem kiedy ten w końcu ruszył się z łóżka.
- Jesteś sernikowym maniakiem. Serio. - zeskoczyła z parapetu i podeszła do swojej torby skąd wyjęła białe, grube rękawiczki. Po chwili przeniosła swoją walizkę i ustawiła ją obok jego bagażu. Przecież nie będzie teraz latać do recepcji po klucz a potem na drugi koniec korytarza do pokoju numer dwa. Za daleko, za dużo wysiłku.
- Nie obrazisz się, jeśli ją tutaj zostawię? - spojrzała na niego a następnie na walizkę, mimo, że nie oczekiwała odpowiedzi. Przecież nie powie jej 'Nie, zabierz tą torbę', prawda? A nawet jeśli powie, to dziewczyna i tak uda, że go nie usłyszała. Tak, to dobry plan.
- Kto wie? Może masz tak wyczulony węch na sernik, że od razu trafimy do jakiejś cukierni? - uśmiechnęła się uroczo, jak to miała w zwyczaju. Przez chwile wyobraziła sobie Hibariego w formie psa zrobionego z różnych odmian sernika. To bez wątpienia byłby zabawny i zarazem przerażający widok.
-Gotowy? - powolnym krokiem wyszła na korytarz, gdzie czekała aż chłopak wyjdzie z pokoju i zamknie drzwi na klucz.

_________________






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: 6   03.02.13 15:27

Maniak? W sumie, to prawda. Nie myślał o niczym poza sernikiem, no chyba, że brało go na jakieś rozkminy, wtedy już ciasto schodziło na dalszy plan. Oczywiście, chwilę po tym zawsze sobie przypominał o swoim rarytasie. Nie miał nic do tego, aby zostawiła tutaj swoje rzeczy, chociaż prawdę mówiąc jeśli go zna, nie powinna się dziwić, gdyby wyszedł do niej z tekstem "zabieraj to ze sobą, bo mi to przeszkadza" i to w bardziej donośny sposób. Teraz jednak skinięciem głowy zaakceptował obecność bagażu w tymże pomieszczeniu i tematu dalej lepiej nie drążyć, jeszcze się rozmyśli, czy coś.
- Wyczulony węch na sernik... - mruknął pod nosem, a oczka to mu się po prostu zaświeciły. Widać było od razu, że taka moc przypadłaby do gustu mu chyba najbardziej, ewentualnie przejdzie jakiś trening w klasztorze Sernika i się tego nauczy, był do tego zdolny, przecież chodzi o jego ulubione ciasto. Słysząc jej pytanie, wyszedł od razu z pokoju i zamknął go na klucz, który na moment schował do kieszeni. Oboje udali się na dół, a Hibari zostawił mały przedmiot w recepcji. Lokatorzy mieli szczęście, jak nie pierwsza osoba dnia dzisiejszego. Kyoya był zdolny do tego, aby po prostu wziąć ze sobą owy klucz i olać osoby, z którymi spędzi najbliższe kilka dni w tym samym pokoju. O dziwo jednak, dziś był wspaniałomyślny i dobroduszny. Może to przez ten sernik? Pewnie tak, innego powodu raczej by nie było. Teraz wystarczyło tylko znaleźć cukiernie, pytanie tylko od czego zacząć poszukiwania?

[zt oboje]

_________________
"A ja będę wyć do pustego nieba
Choć dobrze wiem, że i tak to niczego nie da
Będę czekać, aż powrócą tu zmęczone echa mego głosu
Wierząc, że usłyszę twój wśród nich
I będę żyć na krawędzi cienia
Na ostrzu prawdy nie szukając usprawiedliwienia
Dla tego losu wszystkich ludzi bez imienia, bo
Ludzie to przyczyny, a zdarzenia to skutki..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 23
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: 6   03.02.13 16:59

Wrench zmęczony podróżą i zwiedzaniem terenów dookoła pensjonatu postanowił wypytać przemiłą panią w recepcji, ta nawet poczęstowała go jakimś pysznymi ciasteczkami.
Rozglądając się za swoim magicznym numerkiem 6, nie przeszedł zbyt wiele i trafił! Nareszcie. W sumie nawet nie cieszyła go wizja czekającego na niego łóżka- patrzył w przyszłość i zastanawiał się, czy jego współlokatorzy są już w pokoju. A jeśli są, to kogo mu przydzielili do pokoju. Pewnie kogoś z Crucis, ale kto wie, może dla zabawy pomieszali domy?
A co tam, wsunął klucz w zamek, przekręcił i wszedł do pokoju. I nikogo nie było. Smutki normalnie, a miał nadzieję, że otworzy w końcu do kogoś gębę.
Rzucił swoimi torbami na łóżko, które przynajmniej wyglądało na wolne. Nie miał jakoś siły na rozpakowywanie się. Spojrzał za okno- no, całkiem zacne widoki. Mury pensjonatu z cegieł-idealnie żeby pobawić się w ucieczkę z pokoju pod osłoną nocy. Wspaniale.
Wrench ułożył głowę na poduszce i zaczął rozmyślać nad tymi wszystkimi wspaniałymi rzeczami, które można robić, gdy już się wymknie. Miał jedynie nadzieję, że trafią mu się współpracujący współlokatorzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 24


PisanieTemat: Re: 6   03.02.13 22:46

KARTECZKA WSUNIĘTA POD DRZWI
Cytat :
DO WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH!
Jest możliwość przeprowadzenia walk treningowych w najbliższym czasie.
Szkoła S. Elizabeth chce sprawdzić sprawność swoich uczniów i przy okazji urozmaicić trochę ferie zimowe.
Pole treningowe znajdziecie w lasku, nieopodal pensjonatu. Jest to dobrze widoczna polana, na której odbędzie się ten event.
Zapraszamy wszystkich chętnych, nawet do obserwowania walk. Odbędą się one w bezpiecznej atmosferze.
Pozdrawiamy i zachęcamy do rozwoju w terenie.

Jako że trudno jest pogodzić terminy realne z terminami fabularnymi, powiedzmy, że walki zaczną się, gdy na polanie pojawią się 2 lub więcej osób gotowych do walki/treningu. Po obu postach walczących Game Master zadecyduje o obrażeniach bądź o sytuacji, do której muszą ustosunkować się walczące postacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 23
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: 6   07.02.13 21:24

Wrench podniósł się z łóżka gdy dosłyszał świst kartki, najprawdopodobniej wsuwanej pod drzwi. A że z niego ciekawskie jajo, podskoczył szybko z łóżka, otworzył drzwi, ale nikogo tam już nie było. Szkoda, taką miał nadzieję na przyłapanie kogoś na niby gorącym uczynku. Głupi Wrench się rozglądał, a równie dobrze jakiś cwaniak może mieć po prostu moc teleportacji lub niewidzialności, albo telekineza, do wyboru do koloru.
No ale czas zainteresować się karteczką. Zaproszenie na walki, idealnie! Chłopakowi aż oczka się zaświeciły, przynajmniej tak mu się wydawało. W końcu się doczekał! Nie mógł ani chwili zwlekać! Narzucił na siebie szybko płaszcz w którym tu przyjechał i wybiegł, z nadzieją na szybkie znalezienie tej polanki.

/zt :3333
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: 6   

Powrót do góry Go down
 
6
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Wyjazdy :: 2013 - ferie zimowe :: Pensjonat :: Pokoje-
Skocz do: