IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: 3   01.02.13 11:02

    ***


Ostatnio zmieniony przez Nicklas Mørkjær dnia 05.02.13 23:02, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: 3   03.02.13 22:29

Na górę dostały się w tempie niemal expresowym. Opłacało sie chwilkę poczekać, aż cały tłum się przewinie i dopiero wtedy ruszyć do windy. W komfortowych warunkach dostały się na swoje piętro, a potem i pod swój pokój. Dziewczyna wyjęła klucz, przekręciła... ale napotkała opór. Zmarszczyła brwi, spróbowała jeszcze raz. Pokój był ewidentnie otwarty. Spojrzała na współlokatorkę, jednocześnie sięgając do klamki i otwierając drzwi, a w tym samym czasie wzruszając niedbale ramionami.
Wnętrze pokoju dało im jasno do zrozumienia, ze jedna z ich współlokatorek zdążyła się już rozpakować i pognała radośnie do swoich spraw. Cóż... pokoje najwyraźniej były otwarte gdy ekipa tutaj przyjechała.
Wturlała się do pokoju ze swoją walizką, turkocząc kółkami. Rozejrzała... i zajęła łóżko najdalej od drzwi, stawiając przy nim walizkę. Wyjęła kluczyk z kieszeni spodni i położyła na stoliku, który niewątpliwie w pokoju się znajdował. I usiadła na łóżku. Podskoczyła na nim parę razy, sprawdzając miękkość materaca. W końcu rozwaliła się na wyrku, zakrywając dłonią oczy.
- Umieram. Po prostu kocham te podróże. W zatłoczonym autokarze... - przeczesała dłonią włosy i wyciągnęła z nich oczywiście popcorn i jakieś inne niegdyś jadalne rzeczy. - i z jedzeniem we włosach. Gosh. - westchnęła i wyrzuciła śmieci na podłogę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 24


PisanieTemat: Re: 3   03.02.13 22:46

KARTECZKA WSUNIĘTA POD DRZWI
Cytat :
DO WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH!
Jest możliwość przeprowadzenia walk treningowych w najbliższym czasie.
Szkoła S. Elizabeth chce sprawdzić sprawność swoich uczniów i przy okazji urozmaicić trochę ferie zimowe.
Pole treningowe znajdziecie w lasku, nieopodal pensjonatu. Jest to dobrze widoczna polana, na której odbędzie się ten event.
Zapraszamy wszystkich chętnych, nawet do obserwowania walk. Odbędą się one w bezpiecznej atmosferze.
Pozdrawiamy i zachęcamy do rozwoju w terenie.

Jako że trudno jest pogodzić terminy realne z terminami fabularnymi, powiedzmy, że walki zaczną się, gdy na polanie pojawią się 2 lub więcej osób gotowych do walki/treningu. Po obu postach walczących Game Master zadecyduje o obrażeniach bądź o sytuacji, do której muszą ustosunkować się walczące postacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: 3   03.02.13 23:08

Valérie wlazła do pokoju zaraz za blondynką, po czym zamknęła drzwi. Nie była pewna, czy powinna zamykać je na klucz, czy może zostawić otwarte, gdyby pozostałe dziewczyny przyszły, ale może na wszelki wypadek wypadało je zamknąć. Chyba pukanie (w różnym sensie) nikogo jeszcze nie zabiło, no więc można było sobie pozwolić na takie "szaleństwo".
Portugalka usiadła na wybranym przez siebie łóżku (jednym z tych przy ścianie), wyjęła z kieszeni kartkę i przepisała numer Lise do telefonu. Wyjęła z torby podręcznej długopis, przerwała kartkę od Cruciski na pół i zapisała swój numer.
- Hej... biorąc pod uwagę, że mamy jeden klucz, to tak na wszelki wypadek. Może się przydać.
Podała Eunice kartkę, a tą od Norweżki zjarała za pomocą maciupeńkiej fajerwerki. Zaśmiała się dość głośno jak na siebie w momencie, gdy współlokatorka rozpoczęła oczyszczanie włosów. Odruchowo aż zrobiła to ze swoimi, ale siedziała bliżej przodu autokaru, czyli tam, gdzie nauczyciele mieli full kontrolę, tak więc nie była zbytnio tym wszystkim usyfiona.
- No ta rzeczywiście była dość męcząca, ale od jutra będzie można zacząć normalne życie nie będąc zamkniętym w blaszanej puszce zwanej autokarem. Cholera, tam tak duszno było...
Uwieńczyła swoją wypowiedź głośnym westchnięciem, po czym wzięła lekki rozbieg i pizgnęła się na swoje łóżko z taką siłą, że aż ją lekko wybiło do góry.
- Kurwa, jak cudownie...
Przewróciła się na plecy, podniosła nogi do góry i zdjęła buty, które rzuciła obok siebie na łóżko. Jej kurtka również leżała na ziemi, ale uczucie leżenia było zbyt niebiańskie, aby teraz wstać i to sprzątać.
- To zabawne, przespałam prawie całą drogę i to darcie ryjów mi nawet nie przeszkodziło. Jestem bogiem!
Zamknęła oczy i gdyby nie szeroki uśmiech na jej twarzy, na pewno wyglądałaby jakby umarła.
- Wydaje mi się, że jedna dziewczyna co z nami mieszka jest z mojego domu, ale nie znam jej za bardzo. Po prostu wydaje mi się, że ją widziałam na liście pokoi u nas. Jestem z czwartego rocznika, ona chyba z piątego, ale nie dam sobie głowy uciąć.
Odwróciła głowę w bok, aby spojrzeć na Eunice.
- Jeździsz na nartach albo snowboardzie?
Zadając to pytanie usiadła i spojrzała na drzwi. A w zasadzie pod nie. Karteczka? Portugalka wstała, wzięła ją w dłonie i odczytała na głos informacje w niej zawarte.
- ...i co? Idziesz?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: 3   04.02.13 13:09

Podniosła się na łóżku do pozycji siedzącej, przeczesując jeszcze raz włosy, tym razem obiema rękami. Spojrzała na Valerie i wzięła od niej karteczkę z numerem telefonu. Kiwnęła głową, przyznając jej tym samym rację i podając swój numer telefonu. Numer karteczki przepisała natomiast do swojej komórki.
Prychnęła cicho, uśmiechając się pod nosem.
- Szczęście, że pochorowali się tylko na statku, a nie w tej właśnie, blaszanej puszce.
Związała włosy w koczek i obdarowała Portugalkę spojrzeniem pełnym podziwu.
- Łał. Jestem pod wrażeniem. Mnie się to akurat, niestety nie udało. - zrobiła zbolałą minę i również westchnęła, wkładając dłonie między kolana. Fakt faktem, chociaż bardzo się starała ignorować ten cały harmider - nie wychodziło jej to za dobrze i pospała sobie tylko troszkę. Niestety. A tak bardzo lubiła spać. Jak pewnie u większości ludzi byłą to jedna z jej ulubionych czynności.
- Czwarty rocznik? To tak jak ja! Ja natomiast nie dam sobie głowy uciąć, ale czwarta dziewczyna chyba należy do mojego domu. Hm... Chyba. Nie wyznaję się w młodszych rocznikach wcale. - przekrzywiła głowę, spoglądając na szatynkę - Na snowboardzie. Ale strasznie dawno tego nie robiłam więc pewnie pierwszy raz na stoku zakończy nie niezbyt przyjemnie dla mnie i otoczenia. Znając moje szczęście w kogoś wjadę. Hm...
Podążyła wzrokiem za Valerie, która wstała i zabrała spod drzwi przed chwilą wsuniętą karteczkę. Z niekrytym zainteresowaniem wysłuchała jej słów, jednocześnie wstając i podchodząc do niej. Przez ramię spojrzała jeszcze raz na karteczkę, a potem na twarz dziewczyny.
-Oczywiście. Takiej okazji nie można przegapić, nawet jeśli to ja miałabym przegrać. Powalczyć z kimś to zawsze fajna perspektywa. A ty? - uśmiechnęła się chytrze, a jej uśmiech objął także chabrowe oczy, jednocześnie szturchnęła delikatnie współlokatorkę łokciem w ramię.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: 3   04.02.13 21:24

Wzdrygnęła się lekko na samo wyobrażenie tego, jaki byłby fetor, gdyby koledzy się zrzygali w tym miejscu.
- Chyba musielibyśmy jechać do końca z pootwieranymi drzwiami albo rozpsikać jakieś perfumy. Akurat mam jakieś nowe, wydaje mi się, że pachną całkiem dobrze.
To zawsze jakieś wyjście było, ale i tak najlepiej, jeśli nikt nie wymiotował w autokarze.
- Choć kiedyś mojego kolegę z chorobą lokomocyjną zamknęli w kiblu na czas przejazdu. I nawet nie narzekał, podobno całkiem fajnie było.
Zaśmiała się cicho na to wspomnienie i zmrużyła oczy. Tęskniła za tamtymi czasami, jednak na aktualną szkołę narzekać nie mogła. Wbrew wszystkiemu bardzo jej się podobała.
- Dzięki. Na szczęście przez dorastanie z bratem przywykłam do hałasów i spania w trudnych warunkach.
No tak, jak darł ryja kłócąc się z rodzicami o trzeciej w nocy za to, że mu odłączyli neta jak expił to gdyby nie nauczyła się spać w hałasach, nie ukończyłaby swojej szkoły z w miarę dobrymi ocenami.
- Nie pierdol!
Zaśmiała się głośno. Co za przypadek, dwie czwartoklasistki! Z tego powodu Portugalkę coraz bardziej zaczynały męczyć myśli z jakich roczników są pozostałe dwie dziewczyny. Wyciągnęła rękę, by przybić z Eunice żółwika. Pokiwała jednak głową, bo ona ani w młodszych ani starszych zbytnio się nie orientowała, choć od czasu do czasu udawało jej się kogoś zapamiętać.
- Zazdroszczę. U nas śnieg pada raz na kilka lat, a jak za granicę gdzieś jedziemy to tylko po "większe ciepło".
Z tego właśnie powodu nigdy nie miała na nogach ani nart ani snowboardu i prawdopodobnie wybije zęby przy najbliższej okazji. No ale ryzyk-fizyk, trzeba kiedyś się nauczyć.
- Albo ja wjadę w ciebie, pierwszy raz będę próbowała jeździć.
Delikatny uśmiech pojawił się na jej twarzy. Zachichotała cicho, kiedy dostała z łokcia.
- Może na razie pójdę dla towarzystwa. Zobaczę jak to będzie wyglądać i się zastanowię.
Kiwnęła głową i podniosła swoją kurtkę z podłogi. Nie była fanką bijatyk, nawet tych co miały ćwiczyć moce. W końcu na lekcjach, na przykład Taminy, ostatnio ćwiczyła swoje zdolności w dużo bardziej pokojowych warunkach. Ciekawe, czy by pochwaliła to, co wymyślono w pobliżu pensjonatu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: 3   05.02.13 16:09

- Heh. Ja już zdążyłam od tego odwyknąć. W Dormitoriach nocą jest tak cicho i spokojnie. Nie to samo co w dzieciństwie. - uśmiechnęła się delikatnie, jednak nie był to uśmiech szczególnie wesoły. Nienawidziła swojego dzieciństwa. Czas spędzony w przytułku napawał ją wstrętem i mimo, że był to krótki okres, to gdy była mała, nie była w stanie długo wybaczyć rodzicom, że ją zostawili. Potem winą został obarczony Pan Bóg, miłosierny Ojciec, który częściej odbiera niż daje.
Również się zaśmiała, widząc reakcję Portugalki, jednocześnie przybijając dziewczynie żółwika.
- O. Czyli zapowiada się niezwykle ciekawie jak widzę. Na czym chcesz spróbować?
Parsknęła, wyobrażając sobie co może się dziać na stoku. Nie brała tu pod uwagę tylko siebie i Valerie, ale także na pewno parę innych osób z ich wycieczki, które również będą próbowały się nauczyć jeździć. Jeśli uzbiera się całkiem pokaźna gromadka to może być na prawdę bardzo ciekawie. I o ile nikt nikogo nie zabije przy pierwszym poważnym zjeździe to będzie najprawdziwszy cud.
Prychnęła niecierpliwie.
- Dla towarzystwa. Ta szkoła jest pełna pacyfistów. - westchnęła z teatralnym, przesadnym zmartwieniem. - Ale jak chcesz. Chociaż w sumie to ja tą szkołę chyba najbardziej lubię za te potyczki. - uśmiechnęła się i odsunęła od dziewczyny, podwijając rękawy przydużej, szarej bluzy. - Można się odstresować, chociaż fakt... czasem bardzo boli. - uśmiechnęła się szeroko. Fakt faktem - Eunice zawsze była chłopczycą i wolała ich towarzystwo. Biła się, terroryzowała, wykorzystywała to, że rodzice zawsze nakazywali szacunek dla dziewczynek. I nigdy nie chciała być księżniczką tylko superbohaterem, a to już nadawało wszystkiemu poważny ton.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: 3   05.02.13 20:59

- Cicho i spokojnie?
W jej głosie było słychać prawdziwe niedowierzanie.
- Cholera, gdyby u nas tak było to świat by się skończył. Nie wiem, im się chyba w nocy nudzi. Kiedyś słyszałam, jak w pokoju obok jakaś blondynka się pieprzyła z jakimś gościem. Miałam ochotę udusić kretynkę, choć jej chłoptasia też. Debile jebani. Dosłownie.
Wypowiedziała to wszystko z prawdziwą nienawiścią w głosie. Jednak czy ludzie nie mogą chociaż tej ciszy nocnej szanować? Czy oni nie mogą się ruchać gdzieś w kiblach, tylko o czwartej w nocy w pokoju?
- No chciałabym na snowboardzie, ale znając mój talent do sportów to chyba skończę na nartach. Albo na tyłku, można tak zjeżdżać czy mogą się jakoś przyjebać?
Zaśmiała się cicho. Podniosła palec do góry na znak "zaczekaj moment", skoczyła do łazienki i zaraz po tym wróciła z włosami związanymi w kucyk. Jeśli miały wychodzić gdzieś, gdzie będzie trzeba walczyć, to lepiej być przygotowanym na to, że ewentualnie ktoś każe jej się z kimś zmierzyć.
- Na pewno ktoś zechce z tobą walczyć. A z resztą może jest więcej chętnych do napierdalania, tylko tego nie widać na pierwszy rzut oka? Z resztą wiesz... nikt nie powiedział, że nie wezmę udziału. Na razie idę dla towarzystwa, ale może impreza się... "rozkręci".
Zaklaskała w dłonie i zaczęła grzebać w torbie w poszukiwaniu nauszników. Przy okazji wyjęła z niej malutkie pączkopodobne wyroby - malasdas.
- Chcesz? Częstuj się.
Zaproponowała, wyciągając do Eunice rękę z torebką słodyczy.
- Ja nie czuję potrzeby dostania siniaków, bo i tak już na stoku sobie kilkanaście dorobię. Nie chcę wyglądać jak wielka śliwka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 6


PisanieTemat: Re: 3   06.02.13 9:22

A panna Lillith jak zwykle spóźniona... Ale czemu się dziwić - dopiero co przyjechała do szkoły i już wyjeżdżała. Nie żeby to jakoś naszej koteczce przeszkadzało ale najpóźniej ze wszystkich dowiedziała się o feriach i szofer ojca musiał ją przywieźć.
Pierwszy i ostatni raz od lat go o cokolwiek prosiła.
Tak więc przyjechała później, bo później wyjechała - ale za to wejście miała niezłe. Z auta wyskoczyła oczywiście jako biała kotka - bo to tylko ludzie i im nigdy się w swojej prawdziwej postaci nie pokazywała - i ruszyła do wejścia. Szofer poszedł za nią niosąc jej jeansowy, średniej wielkości plecak na jedno ramię. W nim miała wszystko czego potrzebowała - ubrania, szampon dla kotów o zapachu granatu (owocu granatu), solidna szczotka, chrupki serowe, puszka piwa i jeszcze parę rzeczy.
Kiedy stanęli przed pokojem nr 3 kotka popatrzyła się wymownie na szofera a ten skinął głową, położył torbę na ziemi obok Lilli, pożegnał się i poszedł. Lillith przeciągnęła się i podeszła do drzwi. Stanęła na dwóch łapkach a przednimi łapkami zaczęła energicznie drapać w te iście zacne drzwiczki. Po chwili głośnego drapania przestała, cofnęła się o koci kroczek i usiadła.
Osoba która otworzy drzwi - pierwsze co przyciągnie jej uwagę to piękne, błękitne oczy patrzące się w jej oczy. Potem najpewniej osoba która otworzy drzwi przeniesie wzrok na ogon Lilli który wolno, jak pod wpływem jakiejś muzyki, ruszał się w prawo i w lewo prawie że hipnotyzując. Dopiero potem zobaczy plecak leżący obok kotki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: 3   06.02.13 13:38

- Wiesz... mam na myśli mój pokój. To co się dzieje za ścianą nie bardzo mnie interesuje, nie ważne jak ostro się tam rżną.
Uśmiechnęła się kpiąco. W sumie to było bardzo intrygujące, że Valerie przez ścianę słyszała, jaki dziewczyna ma kolor włosów, ale to Eunice zwaliła na wzburzenie, jakie to w Portugalce wywołało. Co w sumie blondynkę tylko rozśmieszyło. Parsknęła, tłumiąc chichot.
- Spoko. Nauczymy cię.... Jakoś.
Uśmiechnęła się delikatnie, jednak uśmieszek wskazywał ewidentnie na to, że najprawdopodobniej bez delikatnych docinków się nie obędzie. A niebieskooka miała tylko nadzieję, że współlokatorka ma do takich rzeczy dystans.
W czasie, gdy dziewczyna zniknęła w toalecie, Angielka postanowiła poszukać kurtki. Nie zamierzając się zbytnio przemęczać, ułożyła walizkę na łóżku za pomocą telekinezy, odpięła i położyła obok bagażu kurtkę, która leżała na wierzchu. Suwak zapiął się sam i było po sprawie. Ah, to słodkie lenistwo. Eunice była po prostu dozgonnie wdzięczna losowi za tą moc. Pomagała pozostawać jej bierną i kultywować opinię, że jest leniwa. Cóż, po prawdzie była i nie przeszkadzało jej to.
Gdy dziewczyna zaproponowała jej jedzenie, spojrzała podejrzliwie. Najpierw na nią, a potem na to, co jej oferowała. Zwykła nie ufać nieznanemu jedzeniu i nie chodzi tu o potencjalnie ukrytą trutkę, a o smak. Zmrużyła chabrowe oczy, kiwnęła głową i sięgnęła po jednego poczkocosia, z wyraźnym wahaniem. Najpierw przyjrzała mu się uważnie, potem powąchała, jeszcze raz mu się przyjrzała i po na prawdę bardzo długiej chwili ugryzła. Przeżuła, połknęła. Cisza.... Zjadła całego.
- Dobre. Ciekawe.
Oznajmiła w końcu uśmiechając się szeroko.
- W sumie, to powiedziałaś wcześniej, że w Twoim kraju śnieg pada raz na kilka lat. Skąd jesteś?
Jej ciekawość chyba była uzasadniona. Ona, jako angielka, nie wyobrażała sobie zbytnio, żeby w roku nie było śniegu, a co dopiero przez parę lat. I żeby jeździć po jeszcze większe ciepło? Gosh. W Anglii cały czas padało i rzadko trafiało się lato bez deszczu. Było więc całkiem odwrotnie.
Chwilę potem coś zadrapało w drzwi. Blondynka spojrzała w tamtą stronę, a potem na towarzyszkę. Zrobiła parę szybkich kroków w kierunku drzwi, zatrzymała się. Coś wciąż drapało, jednak po chwili przestało. Zapadła cisza. Eunice ruszyła znów energicznie do drzwi i otworzyła je gwałtownie. Rozejrzała sie. Pusto. Spojrzała w dół...
- Bez jaj.
Jej komentarz wyrażał całe zdumienie. Uniosła brwi, nie spuszczając wzroku z futrzaka. Kot tutaj? Serio? W hotelu, którego właścicielka wcale nie wyglądała na miłośniczkę jakichkolwiek organizmów żywych?
- Valerie... nie wiem czy to ja mam problem czy przed naszymi drzwiami na prawdę stoi futrzaste zwierze zwane potocznie ... kotem.
Eunice jednak nie czekała, aż sierściuch zwieje. Korytarz był pusty, więc nie widziała przeszkód w używaniu mocy. Kot w pewnym momencie uniósł się do góry i zawisł na wysokości dobrego półtora metra nad ziemią. Z gardła dziewczyny wydobyło się ciche "hmmm" gdy kot zaczął powoli obracać się wokół własnej osi. Przyglądała mu się uważnie, jakby patrząc nie na niego, a p r z e z niego. I po chwili już wiedziała o co chodzi.
- Wyrzućmy go przez okno.
Zakomunikowała radośnie, odwracając głowę w kierunku Portugalki i mrugając porozumiewawczo. Cofnęła się do pokoju i wciągnęła za sobą kota i ten jego plecaczek. Drzwi same zamknęły się na klucz.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 6


PisanieTemat: Re: 3   06.02.13 14:28

Tak jak Lillith przewidywała, drzwi się otwarły i stanęła w nich... Jakaś niezbyt mądra dziewczyna, która po chwili swoją mocą podniosła ją i zaczęła nią kręcić.
- Kuźwa... Co tu się dzieje? - pomyślała zdegustowana. No bo co to ma być?
Jedyny plus, że nie musiała ruszać swoimi iście zacnymi łapkami by wejść do pokoju...
Tak więc wleciała wraz ze swoim plecakiem na jedno ramię do pokoju. I nawet jej się to podobało!
Do czasu aż nie usłyszała, że chcą ją wyrzucić za okno...
- Kurwo jedna, co chcesz zrobić? - syknęła patrząc w oczy dziewczyny. Źrenice masakrycznie się jej zwęziły i wyglądała jakby chciała te oczy Eunice wydrapać.
- Poza tym "go"? Naucz się rozróżniać płcie, idiotko jedna - syknęła ponownie.
W głowie Lilli myśli przewijały się w tempie przerażającym. Ale to nie były dobre myśli. Same złe myśli. Kotka właśnie wymyślała, jak uprzykrzyć życie tej durnej flądrze...
Albo jak upozorować samobójstwo...
W każdym razie, jeżeli ta panienka mieszka z Lilli w jednym pokoju, to nie będzie mogła spać spokojnie...
W żadnym wypadku!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: 3   06.02.13 14:52

Kiwnęła głową.
- Ja na współlokatorkę nie narzekam, jedynie narzekam na tych, co mieszkają obok. Z przyczyn wyżej wymienionych lub takich, że czasem koło północy stwierdzają, że trzeba się pokłócić i ponapierdalać. Niestety jako prefekt muszę później się szlajać i ich opieprzać, choć wolałabym im po prostu pierdolnąć w drzwi fajerwerkiem.
Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że powiedziała jaką to ma "profesję". Liczyła jednak na to, że koleżanka nie zmieni do niej stosunku tylko z tego powodu. Była prefektem, ale na "urlopie", więc raczej nie planowała chodzić i wszystkim odejmować punktów.
- To świetnie, ale wolałabym, aby filmiki z moją nauką nie trafiły później na nic pokroju YouTube.
Skrzyżowała ręce na piersiach i odwzajemniła uśmiech. Nie była osobą, która się będzie obrażać za byle gówno, jednak rzeczywiście, gdyby później zobaczyła to wszystko na jakiejś stronie internetowej to poszłaby się powiesić. Już widziała ten nagłówek "Maderyjka na nartach - zobacz największy fail świata!" i pizdyliard wejść.
- Choć przynajmniej byłabym popularna... A zawsze mogę powiedzieć, że to nowy, innowacyjny sposób zjeżdżania, najmodniejszy w tym sezonie.
Zachichotała chwilę później, kiedy usłyszała komentarz dziewczyny na temat słodyczy.
- Nasze tradycyjne "pączki". Chyba jedyne, co mogą mi podesłać rodzice i się nie zepsuje w drodze. - wyjaśniła, sama wyjmując jednego i szybko go pochłaniając - Z Madery. Taka niewielka wyspa, która choć należy do Portugalii to leży bliżej Afryki niż Europy. Klimat to wiesz, taka... wieczna wiosna. Około dwudziestu stopni przez cały rok.
Sięgnęła po telefon, odpaliła galerię i pokazała Walkerównie losowe zdjęcie.
- Urodziłam się w jednym z większych miast, ale na zdjęciu tego typu najlepiej widać klimat tej wyspy. Tak jest przez cały rok. No, raz na kilka lat pizgnie śniegiem albo w lato jebnie pożarem, ale ogólnie rzecz ujmując wygląda to tak. Chciałabym, żeby trochę częściej się zmieniała temperatura, no ale za to gdybyś chciała kiedyś się wbić gdzieś na wakacje to zapraszam.
Uniosła kciuki do góry, po czym zamarła, słysząc drapanie. Uniosła brwi do góry i podążyła wzrokiem za (prawdopodobnie) Brytyjką.
- Rzeczywiście, kot.
Podeszła do blondynki i zaczęła gapić się na sierściucha. Czyli teraz albo obydwie coś miały z głową, albo rzeczywiście biały futrzak postanowił do nich dołączyć.
- Spoko.
Wyłapała to mrugnięcie, podeszła do okna i otworzyła je.
- Hej, hej. Jak ktoś tu jest kurwą to tylko ty. Pod ogon czy co tam masz nikt ci nie będzie zaglądał - trzeba było sobie, cholera jasna, powiesić różową obróżkę z serduszkiem czy innym gównem.
Wbiła wzrok w kota, który elegancko zaczął się wykłócać. O, jak zajebiście. Pyskate sierściuchy zawsze były czymś, o czym świat marzył kiedykolwiek.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 6


PisanieTemat: Re: 3   06.02.13 15:33

- Serio? Tylko ja? Ciekawe, ja nie próbowałam jej wyrzucać przez okno - powiedziała odwracając wzrok i patrząc się z wyraźną kpiną na tą malutką. Wisząc sobie w powietrzu ustawiła się tak, jakby siedziała na czymś niewidzialnym.
Kiedy już "siedziała" zaczęło się z nią coś dziwnego dziać. Zaczęła się... zmieniać!
Tak więc już po kilku sekundach stanęła przed dziewczynkami w swojej prawdziwej postaci. Dlaczego stanęła? Bo lewitowała pół metra nad ziemią. A jej wzrost to równe 170 cm. No więc nie wiem czemu miałaby nie stać...
Stanęła w lekkim rozkroku i położyła łapkę na biodrze a druga zwisała obok drugiego końca biodra.
- Poza tym, słonko, nie trzeba patrzeć mi pod ogon żeby wiedzieć, że jestem dziewczyną. Bo w przeciwieństwie do ciebie, nie jestem deską - powiedziała machając delikatnie choć ostrzegawczo ogonem. Była teraz wyluzowana bo miała jakąś przewagę. Nie wyrzucą jej za okno, bo okno jest za małe. Poza tym również w tej postaci ma - zamiast paznokci - pazury. Ostre i prawie nie do złamania.
Wracając do sprawy klatki piersiowej. Piersi Lillith są okazałe ale nie są nienaturalnie ogromne... A gdyby takie miała, na pewno by je zmniejszyła. Nie lubi nienaturalnie dużych biustów...
Ale deską też nigdy nie była i nie chce być. Jej wielkość piersi odpowiada jej i z tego co widzi, chłopcom też.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: 3   06.02.13 16:14

- Portugalia... Jejku jej, zazdroszczę. W Angli nic, tylko pada.... Pani Prefekt.
Zaśmiała się dźwięcznie. Nie lubiła prefektów z wiadomych przyczyn, ale hm... uważała, ze bycie nim miało swoje plusy. Może dlatego, że zdawało jej się, że stanowiący prawo są ponad nim.
Gdy weszła do pokoju z futrzakiem, stanęła na środku, wciąż obracając zwierzęciem, delikatny uśmieszek nie znikał z jej warg, ale gdy tylko kicia się odezwała, Eunice wybuchła śmiechem. Śmiechem pełnym rozbawienia i autentycznej drwiny. Za kogo ten futrzak się do jasnej cholery miał?
- Zamknij mordkę futrzaku, dobrze Ci radzę, albo stracę cierpliwość i powycieram Tobą cały pokój i łazienkę.
Zaśmiała się. Powoli, bardzo powoli zbliżając kotkę do okna. Pokiwała głową z uznaniem dla słów Portugalki. W rzeczy samej! Pod ogon sierściucha zaglądać nie zamierzała. Pięknym widokiem to na pewno nie było.
- Ej ej ej. Ja jeszcze niczego nie spróbowałam, ale serio, jeśli zaraz się nie zamkniesz to wypizgnę cię przez to okno razem z tym twoim tobołkiem. Nie wiem, czy zobaczenie cię z taką mordą przez pensjonariuszy będzie na rękę opiekunom, ale drażnisz.
Zmrużyła chabrowe oczy, a jej twarz spoważniała. Była poważna, bardzo poważna i wszystko to potwierdzało. Jej spojrzenie, ton głosu i postawa. Stała pewnie z uniesioną głową i rękami splecionymi na piersiach.
- Łooo... Ale pocisk. Na prawdę, chyba długo musiałaś nad tym wszystkim co powiesz myśleć, zanim tu weszłaś. Cóż, nie za bardzo ci to wyszło. Na szczęście.
Fakt, że futrzak zaczął się przemieniać, nieco wybił ją z równowagi. Może tylko dlatego dziewczyna stała jeszcze w pokoju i... no właśnie, stała. Eunice pozwoliła jej z tego wszystkiego stanąć, chociaż utrzymanie powiększającego się cielska nie było dla niej problemem.
Zamknęła na chwilę oczy, westchnęła głośno. Skuliła się jakby w sobie, pochylając twarz do przodu i unosząc ramiona. Zaśmiała się nieprzyjemnie, samym gardłem, a koteczka znowu się uniosła. Dziewczyna wyleciała przez okno, szybko zmieniając pozycję na horyzontalną. Gdy już była na zewnątrz, blondynka odwróciła ją głową w dół.
- Przeproś.
Oznajmiła zimnym tonem, jednocześnie uśmiechając się nieprzyjemnie. Upadek z okolic drugiego piętra nie należał do najprzyjemniejszych, nawet dla kotów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 6


PisanieTemat: Re: 3   06.02.13 19:32

- Ale to ty mnie wystawisz na widok - nawet, jeżeli nie będę chciała... więc się do ciebie dopieprzą - powiedziała z delikatnym uśmieszkiem typu "dziiidzia się wkurzyła!".
Słysząc kolejne słowa Lilli myślała, że padnie.
- No cóż, moje pociski na pewno nie są tak dziecinne jak twoje - mruknęła choć tak, by ją usłyszała. Oparła się o ścianę i splotła ręce na klatce piersiowej z pewnym siebie uśmieszkiem. I wiecie co? Ten uśmieszek nie zniknął - ba! Przemienił się w szeroki uśmiech - kiedy znowu zaczęła latać. Wylądowała za oknem - nie opierała się. Będzie łatwiej niż myślała...
- Przeproś? Chyba ci się śni, promyczku - powiedziała promiennie przewracając się jednocześnie w powietrzu tak, że teraz "leżała" na brzuchu i podpierała dłońmi twarz. - Kotów do niczego się nie zmusza - powiedziała przekrzywiając głowę wciąż się uśmiechając. Widząc jednak, że wkurzona dzidzia jej z powrotem do pokoju nie przeniesie, westchnęła nie zmieniając pozycji. Zatoczyła głową koło chcąc rozciągnąć szyję a po chwili otwarła pyszczek i...
Głośno zamiauczała. Miauczała tak przez... nie wiem, około dwie minuty? Ale czas nie jest najważniejszy - najważniejszy jest skutek. A skutek był powalający...
Odkąd zaczęła miauczeć zaczęły się schodzić koty wchodząc przez okno do pokoju. Pierwsza fala siadała na wszystkim co się dało i wpatrywało się w Eunice. Niektóre patrzyły też na Val ale zdecydowana większość patrzyła na wkurzoną dzidzię. Kolejna fala podchodziła do Eunice i okrążała ją. Kiedy Lillith przestała miauczeć koty przestały się schodzić.
A pokój wyglądał teraz naprawdę przerażająco!
Pierwszy kot, Maine Coon (schodziły się rasowe i mieszańce) podszedł do dziewczyny o chabrowych oczach i wyciągnął się na całą długość opierając jednocześnie na biodrze dziewczyny. Ale to nie było tylko przeciąganie. Po paru sekundach kot bardzo boleśnie wbił swoje pazury w biodro. Za jego przykładem poszły inne - wbijały pazury, drapały, gryzły w łydki, uda, ręce...
I to są takie skurczybyki, że nie da się ich zrzucić wierzgnięciem czy odtrącić kopnięciem - trzymają się mocno!
- Wiesz, koty to jak jedna wielka mafia. Zawsze pomogą swojemu - powiedziała uśmiechając się jak kot z Alicji w Krainie Czarów. - I nie przestaną, dopóki im nie karzę - dokończyła. Ach, jak dobrze mieć liczną rodzinę...
A co z deską? Ją także zaczęły atakować pojedyncze koty, ale głównie skupiły się na wkurzonej dzidzi. Deska miała tylko trzy koty wczepione w nogi i dwa wczepione w rękę - sytuacja Eunice była znacznie gorsza
- Ach, i jeszcze jedno: nie jestem pewna, czy niektóre nie są aby chore... Niektóre z nich to włóczęgi więc mogą być chore na wszystko... - dodała tak na koniec - A wścieklizna przenosi się chyba kiedy człowiek ma kontakt ze śliną chorego zwierzaka... Ba, możliwe, że nawet mały kontakt może być niebezpieczny
Patrzyła się na tą scenę z wyraźną satysfakcją - wbijanie pazurów i gryzienie, że nie wspomnę o drapaniu, jest bardzo bolesne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: 3   06.02.13 21:07

Udawała, że się głęboko zamyśliła.
- Nie wiem czy zauważyłaś, "Pamelo Anderson", ale koty nie mają piersi "na widoku", w dodatku wszystkie egzemplarze mają je podobnej wielkości, a na koniec chciałabym zauważyć, że mają ich z sześć. Tak więc teoretycznie powinnaś wyglądać jak krowa, a jak nie to... jesteś coś wybrakowana, kotku.
Nie uważała siebie za deskę i ewidentnie to "coś" było pierwszą osobą, która ją tak nazwała. No ale cóż, jeżeli miało to jej podnieść samoocenę, to spoko. Fajnie było pomóc.
- Taki z ciebie kot jak z koziej dupy trąba.
Prychnęła zdegustowana i spojrzała na zegarek. Miały iść na trening, ale wyraźnie jakaś kupa futra postanowiła im go zrobić już tutaj, na miejscu. Inna sprawa, że jej, jako prefektowi, średnio odpowiadał fakt, że miała aż tak łamać przepisy, aby używać mocy. I to w miejscu, gdzie roiło się od normalnych ludzi. Jednak jeśli była taka potrzeba, musiała interweniować, a później znając życie będzie zmuszona do spowiadania się jakiemuś nauczycielowi.
- Dość prymitywna mafia.
Jasne, koty były świetne jako zwierzęta domowe, jednak jeśli miało się wybierać coś do walki to stanowczo było lepiej wziąć psa. No, wykluczając te stworzonka pokroju chihuahua i york, które bardziej przypominały szczekające szczury.
- A to ciekawe... w takim razie obawiam się, że będziemy mieć tu trochę spalonych zwierzątek.
Wystrzeliła dwie serie sztucznych ogni. Dość cichych i stosunkowo chłodnych, jednak wystarczająco ciepłych, aby odstraszyć je trochę.
- Podobno koty boją się sztucznych ogni, mam sprawdzić ten mit?
Nawet jeśli umiała je "omamić" tak bardzo, aby rzeczywiście nie poszły sobie w przypadku wybuchów i błysków, to co jej po przyjaranych "obrońcach"? Portugalka bardzo lubiła koty, jednak te przywołane przez nieznajomą były chyba jakieś retarded. Nie przejmując się gapieniem futrzaków, zaczęła w nie miotać pojedynczymi fajerwerkami, licząc na to, że nie będzie musiała podnieść ich temperatury i natężenia dźwięku.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 12


PisanieTemat: Re: 3   06.02.13 21:14

Dziewczyna zziajana dobiegła do pokoju.Bieganie w wysokich szpilkach jej nie przeszkadzało o ile nie biegła po schodach. Drzwi od pokoju numer trzy. Sięgnęła do klamki i odetchnęła uśmiechając się i nacisnęła klamkę.
-Zamknięte? Co To Ma Znaczyć? Jaki pedał wymyślił 1 klucz do czteroosobowego pokoju?!- wydarła się kopiąc z buta drzwi.
-Ta i jeszcze pewnie mam tu zapuścić korzenie?- zapytała ironicznie i gapiła się w drzwi. Wiedziała że iluzja nic nie da ponieważ nie jest materialna. Już chciała użyć siły i wyważyć drzwi, gdy usłyszała głos dochodzący z zewnątrz.
-Czy w swojej łasce współlokatorki racza otworzyć mi drzwi?- zapytała głośno zniecierpliwiony tonem.

_________________
You can't hurry love
No, you'll just have to wait
She said love don't come easy
Well, it's a game of give and take
You can't hurry love
No, you'll just have to wait
Just trust in a good time
No matter how long it takes, now break!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: 3   07.02.13 2:58

Odwróciła się w stronę, z którego dochodziły kolejne krzyki i wrzaski.
- Kolejna księżniczka, co to musi dewastować wszystko, bo piętnaście sekund to dla niej za długo.
Wykonała gest opadających rąk i nogami odpychając koty, dotarła wreszcie do drzwi, otwierając je.
- Ja rozumiem, że pięć minut temu mógł ci się zacząć jakiś badziewny serial, nie wnikam, jednak zamiast walić w te drzwi jak opętana, walnij się w czoło. Nie jesteśmy głuche, wystarczy - urwała i trzy razy lekko zastukała palcem o drzwi - zapukać.
Dla Calçarrão na pewno przypominanie o resztkach dobrych manier nie było jakąś ogromną przyjemnością, jednak ewidentnie czasem trzeba było. Dlaczego Crucis zawsze musiało się kojarzyć nie z tym "złym" nastawieniem do życia, tylko z brakiem wyczucia i zwykłym prostactwem? Między tym wszystkim istniała wielka przepaść, której Portugalka na pewno nie zamierzała przekraczać.
- Korzenie sugeruję zapuszczać na jakimś bardziej korzystnym terenie. Słaba gleba i czynniki atmosferyczne, a właściwie ich brak, nie pozwolą ci zbytnio na rozrost.
Odsunęła się o krok, pozwalając wejść kolejnej dziewczynie z nadzieją, że może troszeczkę swoje emocje opanuje, gdyż przez kotołaczkę i tak cała ta historia wyglądała nieciekawie. Jeszcze brakowało nauczyciela, żeby im wszystkim powstawiał kary, hura! Rzecz jasna wciąż pamiętała o swoich obowiązkach i prawach prefekta, których po prostu jeszcze nie użyła, gdyż sama nie była taka święta. Jednak jeśli będzie potrzeba... w końcu będzie trzeba się na to zdecydować. Na razie jednak, zachowując spokój, zamknęła drzwi i zaczęła przyglądać się zaistniałej kociarni.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 6


PisanieTemat: Re: 3   07.02.13 8:39

Ale koty zostawiły tylko i wyłącznie tą durną deseczkę. Bo wiecie co, ona nie tylko kotki sfajczy ale też i cały pokój tymi fajerwerkami...
- Naprawdę chcesz spalić cały pokój? - zapytała podnosząc brew. Eunice cały czas była gryziona, drapana, cały czas wbijane były w nią pazury - ale wystraszone koty wbiły się jeszcze mocniej w ciało chabrowookiej i teraz popłynęły nie tylko wrzaski ale też krew.
Psy? Do walki? Może i byłyby lepsze, ale przez okno by nie weszły...
Nauczyciel? Kary? Chyba tylko i wyłącznie im. To one zaczęły - Lilli tylko się broniła.
- Och, dzięki niebiosom, może ty im coś powiesz - powiedziała tonem spokojnym i... jakby trochę olewającym?
- Ja nic nie mówię, fajnie się pływa w powietrzu, ale zaczęło mi się to już nudzić. Poza tym tamta dziewczyna... Chm, koty zaraz dostaną się do jej gardła i koniec! Ale te już nie uciekną, a wbiją się mocniej więc... - tak, kotki zaraz będą mogły spokojnie przegryźć gardło wkurzonej dzidzi a one nic nie robią, żeby Lilli je odwołała. Ba, robią wszystko, żeby do tego doszło!
Zmierzyła wzrokiem nowoprzybyłą dziewczynę
- Fajny kapelusz. Mam podobny - powiedziała a w jej głosie nie było słychać ani grama kpiny czy złośliwości. Po prostu spodobał jej się ten kapelusz - i faktycznie miała podobny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 24


PisanieTemat: Re: 3   07.02.13 23:08

Dobra dobra, starczy tego. Trochę was cofnę. To nic osobistego, no ale Kołaczka wisząca za oknem miaucząca na cały ośrodek przez dwie minuty? Armia kotów ot tak wchodzącym po budynku do owego okna? No wiecie.... lekka to przesada. Mam nadzieje że nie muszę tłumaczyć czemu. Tak więc zarysuję wam obraz sytuacji do której wrócimy.
Okno otwarte ale latająca Lillth za nim... nie lata. Jest w środku przy oknie. (Eunice lub Valérie, niech któraś uświadomi sobie że to zły pomysł, wymyślcie, o ile musicie, coś innego co pozostanie najlepiej w tym pokoju lub łazience.)
Eunice, stoisz po środku pokoju manewrując w powietrzu kotką, ale długo jej jeszcze nie utrzymasz. ( W tym poście opuszczasz) Jesteś już lekko zmęczona. I czujesz słabiutkie ale jednak zawroty głowy. Mimo wszystko Kotołaczka swoje waży, a przed chwilą dopiero co podnosiłaś kotkę.
Valérie przy otwartych drzwiach stoisz, zresztą to Ty je otworzyłaś, i zapraszasz do pokoju Jane. Jako iż nie było kotów, nie było fajerwerków.
Jane stoisz przed drzwiami które właśnie się otworzyły.

Teraz parę słów dotyczących dialogów. Tak byście wiedziały które słowa padły.
Eunice, tobie zabieram tylko to "Przeproś" Gdy wywiesiłaś kotkę za oknem.
Jane, słowo się rzekło.
Valérie zabieram: "Dość prymitywna mafia. ; A to ciekawe... w takim razie obawiam się, że będziemy mieć tu trochę spalonych zwierzątek. ; Podobno koty boją się sztucznych ogni, mam sprawdzić ten mit? "
Lilith zabieram: " Naprawdę chcesz spalić cały pokój?; Ale to ty mnie wystawisz na widok - nawet, jeżeli nie będę chciała... więc się do ciebie dopieprzą; Przeproś? Chyba ci się śni, promyczku ; Wiesz, koty to jak jedna wielka mafia. Zawsze pomogą swojemu; I nie przestaną, dopóki im nie karzę ; Ach, i jeszcze jedno: nie jestem pewna, czy niektóre nie są aby chore... Niektóre z nich to włóczęgi więc mogą być chore na wszystko... ; A wścieklizna przenosi się chyba kiedy człowiek ma kontakt ze śliną chorego zwierzaka... Ba, możliwe, że nawet mały kontakt może być niebezpieczny"

Cóż, z mojej strony, póki co to chyba wszystko na chwilę obecną. Życzę udanego, miłego dalszego wątku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: 3   08.02.13 21:55

To co się tutaj wyrabiało - każde kolejne słowa padające z ust kotołaczki, a także pojawienie się nowej współlokatorki... - to wszystko w nawet najmniejszym stopniu jej się nie podobało. Była coraz bardziej zniechęcona i zirytowana. Złość narastała. Powoli, ale jednak, a do tego Eunice zaczęła odczuwać delikatne, ale jednak, zawroty głowy. Wiedziała, że musi odpuścić, mimo, że z całego serca chciała jednak wyrzucić tego cholernego mutanta przez okno. Cofnęła się i nagle, gwałtownie zerwała kontakt. Lilith runęła na ziemię i chyba tylko dzięki kociemu refleksowi nie obiła sobie dupy. A szkoda. Blondynka zacisnęła zęby i pięści.
Jeśli to była prawda i miała dzielić pokój razem z tymi o tutaj, to wolała już chyba spać na korytarzu pod drzwiami. Wszystko byle tylko nie musieć przebywać w tym samym pomieszczeniu co one. Eunice miała w tym momencie wrażenie, ze do jednego pokoju zostały przydzielone uczennice należące do od zawsze skłóconych z sobą domów. A co do Valerie? Przeniosła na nią gniewne spojrzenie, które tylko na moment złagodniało, gdy spojrzała na twarz Portugalki. Też nie wiedziała z skąd się urwała, ale nie była tak bezczelna i prostacka jak dwie pozostałe. Ale Angielka wiedziała, ze nawet jeśli pani Prefekt jest Cruciską, to nie należy wrzucać jej do jednego worka z resztą tego prostactwa. Cofnęła się do tyłu parę kroków, widocznie powstrzymując się, żeby zastosować zwykłej przemocy wobec kotołaczki.
- Spadam stąd.
Powiedziała zimno. Cicho, ale na tyle wyraźnie by jej słowa trafiły do wszystkich. Nie miała zamiaru dalej psuć sobie krwi. Musiała ochłonąć i to szybko, i jak najdalej stąd. W dwóch dużych krokach zbliżyła się do swojego łóżka. Chwyciła kurtkę i odwróciła się, rzucając jeszcze tylko przelotne, przepraszające spojrzenie Valerie.
Portugalka musiała sobie teraz sama poradzić z tym burdelem jaki w głowach miały ich współlokatorki. Drzwi otworzyły się przed nią same, a gdy wyszła, delikatnie i bez hałasu, zamknęły.

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: 3   12.02.13 20:17

Valérie westchnęła cicho i skinęła głową Eunice na pożegnanie. Może sama też powinna wreszcie gdzieś pójść? Pomyślała o kartce informującej o treningu, zawsze coś. Może akurat spotka tam którąś ze swoich znajomych? Dlatego też Portugalka nie czekając ani chwili dłużej zasunęła swoją walizkę, upewniła się, że w niewielkim plecaku ma wszystkie potrzebne rzeczy (nawet i bandaże na wszelki wypadek), po czym spojrzała po współlokatorkach.
- Nie wiem czy będziecie miały ochotę, ale jak coś to... - położyła ulotkę z informacją na jakiejś szafce, po czym założyła ciepłe ubranie, wzięła swój plecak i opuściła pokój, jednocześnie wkładając w uszy słuchawki swojego odtwarzacza.

(zt)

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: 3   

Powrót do góry Go down
 
3
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Wyjazdy :: 2013 - ferie zimowe :: Pensjonat :: Pokoje-
Skocz do: