IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Podnóże góry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
uczennica



Wiek : 23
Liczba postów : 258

administrator

PisanieTemat: Podnóże góry   31.01.13 10:46

Skały, skały i skały. O dziwo jest tu dość bujna roślinność przebijająca się przez pokaźnych rozmiarów kamienie. Temperatura jest tu o kilka dobrych stopni wyższa, co jest miłą odmianą po długim przebywaniu na stokach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Podnóże góry   11.02.13 21:40

Nie da się ukryć, że tamta sytuacja w cukierni podniosła Sakebi ciśnienie. Z trudem ochłonęła, choć i tak zajęło jej dosyć sporo czasu powstrzymanie się przed wyjściem z siebie i stanięciem obok. Szczególnie po tym, kiedy dotknął jej twarzy... Totalnie nie znosiła, kiedy ktoś nieznajomy dotykał jej buźkę. Sama nie wiedziała czemu... Taki defekt, można by rzec.
Jak się okazało, bez tej i tak lichej kurtki jest z trzy razy zimniej. Jednak nerwy i to, że prawie płonęła ze złości, pozwoliły jej zapomnieć o mrozie. Wcisnęła ręce do kieszeni raczej nie z powodu chłodu, a z przyzwyczajenia i ruszyła do siebie do pokoju, wszak należałoby coś na siebie włożyć.
Wbiegła do pensjonatu i kiedy tylko pochwyciła klucz, ruszyła do swojego pokoju. Z nierozpakowanej jeszcze walizki wyjęła ciemnofioletową bluzę, od środka wyłożoną futerkiem. Była cieplejsza niż jej kurtka, która poszła z dymem. Ubrała ją i ciemnogranatowe jeansy, po czym wyszła i skierowała się ku polu treningowemu, wkłądając odruchowo ręce do kieszeni bluzy.
Kiedy dotarła na miejsce, okazało się, że już ktoś tam walczy. Widać było, że nie zbierało im się na rychły koniec tego starcia, więc postanowiła chwilę jeszcze poczekać na chłopaka. Było jej teraz ciepło, więc mogła tu chwilę stać.
- Tu jest zbyt tłoczno, chodźmy gdzieś indziej. - mruknęła, gdy na miejsce przybył jej tymczasowy przeciwnik, po czym ruszła przed siebie.
W drodze nie odwróciła się ani razu, mało ją interesowało czy idzie za nią czy nie. Była w tym momencie obojętna jak drzewo. Zwróciła uwagę na czarnowłosego dopiero wtedy, gdy zatrzymała się u podnóża gór.
- Niech będzie tu. Jest trochę cieplej. - burknęła, zdejmując kaptur z głowy, po czym poprawiła włosy i wyjęła ręce z kieszeni bluzy.

_________________

Nie umiem zrobić nic, nie wiem jak to szło.
No i co, mniejsza z tym, młodość własne prawa ma!
Nie umiem zrobić nic, będzie potrzebny czas,
Dlatego w świecie tym istnieje więcej szans niż ta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Podnóże góry   12.02.13 16:48

Jej podniosła ciśnienie? A co on ma powiedzieć?! Przecież tu chodziło o sernik... jedyną rzecz, za jaką byłby w stanie chociażby zmienić całe swoje życie czy też charakter i osobowość. On chciał zniszczyć ją jak najszybciej, toteż jedyne po co wstąpił do pokoju to było kilka pierścieni. W międzyczasie przeczytał oczywiście informacje o możliwych walkach na terenie kurortu. Tym lepiej, więcej przeciwników, większa zabawa.
Niestety gdy zawitał na miejsce pojawił się niesmak na jego ustach. Dziewczyna wyraźnie nie chciała bić się w obecności kogokolwiek, tak też udali się w stronę podnóża góry, którego nikt chyba nie odwiedzał. Posłusznie poszedł za nią, chcąc jak najszybciej ośmieszyć trzecioklasistkę, po czym zapewne uda się na polanę znaleźć godnego siebie przeciwnika. Stanął pewien siebie na przeciw niej, patrząc na nią tym samym, obojętnym wzrokiem. Już samo spojrzenie potrafiło przechylić szalę zwycięstwa na kogoś stronę, a on doskonale o tym wiedział. W końcu, strach to najgorszy sprzymierzeniec... Zdjął rękawiczkę i założył na niego jeden pierścień, mający fioletowy kryształ jako ozdobę.
- Poziom pierwszy... - mruknął pod nosem i wystawił lekko rękę przed siebie. Palcem zaczął poruszać w swoją stronę, prowokując ją, aby zaczęła natarcie pierwsza.

_________________
"A ja będę wyć do pustego nieba
Choć dobrze wiem, że i tak to niczego nie da
Będę czekać, aż powrócą tu zmęczone echa mego głosu
Wierząc, że usłyszę twój wśród nich
I będę żyć na krawędzi cienia
Na ostrzu prawdy nie szukając usprawiedliwienia
Dla tego losu wszystkich ludzi bez imienia, bo
Ludzie to przyczyny, a zdarzenia to skutki..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Podnóże góry   12.02.13 17:13

Podniosło ciśnienie, owszem. Zresztą, w przypadku Saki tak się dzieje za każdym razem, gdy pójdzie coś po nie jej myśli. Są ustępstwa od tej zasady, jednakże bardzo nieliczne. Poza tym, jej w ogóle się nie uśmiechało by z nim walczyć. Tak, lubi się bić, ale jakoś teraz nie miała ochoty. W głębi jej duszy tkwiła nadzieja, że spędzi te ferie ucuiułana w jakimś kącie. Oczywiście nie sama i nie bez promili. Tak, przepić dwa tygodnie - marzenie roku.
Mało kto widział jej moc. Dlatego nie chciała jej ujawniać w tak obleganym miejscu, jakim jest obecnie pole treningowe. Wolała, by o jej umiejętności wiedziała jak najmniejsza grupka osób, toteż zdecydowała się przenieść w jakieś bardziej osamotnione miejsce. A podnóże góry spełniało wszystkie warunki, a na dodatek było o parę stopni cieplej, co jest trochę dziwne.
- Z góry mówię, że się starać nie będę. - mruknęła, po czym stanęła na przeciw niego, przerzucając swój ciężar na jedną nogę. Podciągnęła rękawy bluzy pod łokcie i podparła się rękami pod boki. - I nie obchodzi mnie czy przegram czy wygram, więc w razie czego - nie masz się czym chełpić.
Spojrzała na niego równie obojętnym wzrokiem i przechyliła lekko głowę. Przyglądała się mu chwilę, nie spuszczając wzroku z jego rąk. Ubrał pierścionek... Przez co Saki musiała się ostro powstrzymywać, żeby nie krzyknąć "kryptogej". Zacisnęła usta w prostą linię i uniosła brwi. Miała zaczynać ? Wszystko jedno i tak by to zrobiła. W ogóle już długo to się ciągnęło. Złożyła palce ze sobą i strzeliła nimi, wyginając dłonie.
Pierwsze co zrobiła to zaczęła biec w stronę chłopaka. Z opuszczonymi dłońmi, zbliżała się do niego coraz szybciej. Wyglądało to tak, jakby spieszyła się bez celu. Kiedy ich odległość zmniejszyła się do mniej więcej metra, wysunęła prawą rękę w bok.
- Przyzywam. - mruknęła pod nosem nadal się nie zatrzymując. W mgnieniu oka w jej dłoni pojawił sie miecz. Chłopak nawet nie zdążył zobaczyć, kiedy poruszyła ręką w kierunku jego policzka. Przejechała po nim ostrzem błyskawicznie. Szybko go wyminęła, odwracając się do niego przodem i stając z tyłu. Kiedy zahamowała butami, uniosła głowę, broń mając wyciągniętą cały czas w jego kierunku, po czym wbiła wzrok w cieknącą krew po jego policzku.
- Masz coś na buzi, kotku. - mruknęła, uśmiechając się szyderczo. Włożyła drugą rękę do kieszeni, ale prawą nadal trzymała w przed sobą, celując mieczem w czarnowłosego.

_________________

Nie umiem zrobić nic, nie wiem jak to szło.
No i co, mniejsza z tym, młodość własne prawa ma!
Nie umiem zrobić nic, będzie potrzebny czas,
Dlatego w świecie tym istnieje więcej szans niż ta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Podnóże góry   12.02.13 18:30

W sumie, mu to było obojętne czy będzie traktowała walkę poważnie. Prędzej czy później będzie musiała uznać jego wyższość i lepiej będzie dla niej, gdy zrobi to jak najszybciej. Stał cały czas pewien siebie przed nią, dalej prowokując ruszającym się palcem. Poniekąd był ciekaw jakie zdolności posiada, co prawda widział już ich multum, ale nigdy mało nowych, przynajmniej będzie wiedzieć na przyszłość jak z czymś takim walczyć.
Walka się zaczęła, wraz z jej pierwszym krokiem w jego stronę. Cały czas bacznie ją obserwował, chcąc wyłapać wszystkie możliwe szczegóły, sposób poruszania się, określić dokładną szybkość biegu czy też możliwe ataki na ten moment. Jego analityczne myśli przez chwilę przesłoniły mu cały obraz walki, przez co prawie nie zdążył uniknąć ataku, który wycelowała w niego mieczem. Wygiął się lekko w tył, unikając poważniejszej części ostrza, niestety jego policzek został odrobinę zmodyfikowany przez końcówkę jej miecza. Następnie wygiął się spowrotem w przód, spodziewając się drugiego zamachu, na czym się zawiódł, gdyż takowy nie nastąpił. Gdy poczuł krew na swoich ustach, końcówką języka oblizał je spijając ją. O dziwo był zadowolony, nie spodziewał się, aż tak poważnego ruchu wykonanego przez osobę, która tak naprawdę nie chce walczyć. Kątem oka spojrzał na nią, ostrożnie zwracając uwagę na miecz, który był w odległości kilku centymetrów od jego pleców.
- Okłamałaś mnie... - uwielbiał, gdy ktoś już na start nie zamierzał się oszczędzać. Mówiła jedno, robiła drugie, tym razem było to akurat na jego rękę, także sprostował swoją wypowiedź uśmiechem godnym psychopaty. Wyczytać z jego oczu można było tylko jedno, coś w stylu "zabawmy się". Hibari błyskawicznie się obrócił i uderzył czubkiem buta ostrzę miecza, które pod wpływem naporu siły powinno wypaść z jej rąk. Odskoczył do tyłu i schował ręce do kieszeni. Zza jego pleców zaczął wydobywać się ogień, który uformowany w rękę złapał broń białą przyzwaną przez Sakebi moment wcześniej.
- Zanim cię zabiję, pobawimy się... - nie wiadomo czy mówił poważnie, czy też chciał ją trochę zdenerwować. Teraz Kyoya zdolny był do wszystkiego, łącznie z wykonaniem egzekucji na jej osobie. Zależało to tylko i wyłącznie od jego humoru, a po dziesionie jego sernika, nie miał go zbyt dobrego.

_________________
"A ja będę wyć do pustego nieba
Choć dobrze wiem, że i tak to niczego nie da
Będę czekać, aż powrócą tu zmęczone echa mego głosu
Wierząc, że usłyszę twój wśród nich
I będę żyć na krawędzi cienia
Na ostrzu prawdy nie szukając usprawiedliwienia
Dla tego losu wszystkich ludzi bez imienia, bo
Ludzie to przyczyny, a zdarzenia to skutki..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Podnóże góry   16.02.13 21:55

Zacznijmy od tego, że Sakebi traktowała naprawdę niewiele rzeczy czy osób na poważnie. Życie wiązało się dla niej z całodobową zabawą, którą tylko głupcy biorą na serio. Czemu ? Zbyt wiele przeżyła złych chwil, by się takimi przejmować. Nie miała zamiaru poświęcać swojej uwagi czemuś, co miało nie przynieść jej żadnej korzyści. Wyznawanie zasady "coś za coś" weszło jej w nawyk, a jak wiadomo od nawyków trudno się uwolnić. Poza tym, miała na cały świat wyjebane i nie ukrywajmy, że uważała się za jego pępek. Więc dlaczego miałaby być poważna ? Nie boi się już prawie niczego, chyba nawet śmierci.
- Ja? Kłamać? Owszem, lecz nie w tym momencie. Czy ty naprawdę myślisz, że to choć pięćdziesiąt procent tego, na co mnie stać? - zapytała patrząc spod uniesionych brwi na chłopaka. Parsknęła pogardliwym śmiechem i odrzuciła zdecydowanym ruchem głowy grzywkę z oczu. - Proszę cię. - dodała, patrząc na niego jak... na najzwyczajniejszego debila.
Zaskoczył ją tym wypchnięciem miecza, jednak nie na tyle, by to pokazała. Jakoś się nie przejęła straceniem broni. Nawet jeśli miałaby przez to przegrać, mówi się trudno i żyje się dalej.
- Zabijesz? Ta, powodzenia życzę. - mruknęła prawie do siebie i kopnęła kamień. Nie miała dziś na nic ochoty, czemu świat zmusza ją do wysiłku ? Ale taki jest los, nie da ci spokoju kiedy go pragniesz, tylko kopnie w kolano.
Zaplotła ręce za sobą i podeszła do chłopaka powolnym krokiem. I tak jej nie zaszlachtuje, to zwykły blef. Zresztą nawet jeśli, on i tak za to później beknie. Jej życie i tak nie sprowadzało się do niczego produktywnego, jednego złodzieja powietrza mniej. Nachyliła się lekko do przodu i uniosła głowę, patrząc słodkim wzrokiem na czarnowłosego.
- Saki chce z powrotem zabawkę. Mógłbyś mi ją oddać? - uśmiechnęła się szeroko, wcale nie sarkastycznie. Nazwyklejszy, promienny uśmiech od brązowowłosej. - Onegai shimasu. - dodała, zmieniając nieco pozycję i prostując się lekko.

_________________

Nie umiem zrobić nic, nie wiem jak to szło.
No i co, mniejsza z tym, młodość własne prawa ma!
Nie umiem zrobić nic, będzie potrzebny czas,
Dlatego w świecie tym istnieje więcej szans niż ta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Podnóże góry   16.02.13 22:13

Zawiodła go... Liczył na to, że już na początku będzie mógł zmierzyć się z kimś w miarę silnym. Ona jednak nie chciała walczyć, cóż zmuszać jej do tego nie będzie, a fakt, że zjadła jego sernik, nie zostanie wybaczony nigdy, ciągle będzie jej to wypominać, o ile jeszcze w ogóle się spotkają.
Westchnął lekko, a ogień wokół niego tak szybko jak się pojawił, tak szybko zniknął. Miecz bezwładnie upadł na śnieg. Ręce dalej trzymał w kieszeni i nie był już zainteresowany niczym. Krwawił cały czas, jednakże nic sobie z tego nie robił, praktycznie tego nie czuł. Spojrzał na nią z obojętnością, chcąc dać jej jasno do zrozumienia, że on miły nie będzie.
- Nudzisz mnie... - ziewnął lekko i przymknął oczy, chcąc po prostu się jej pozbyć. Jak sama nie pójdzie, to on to zrobi. Ta miejscówka była idealna, można było sobie posiedzieć w zaciszu, ewentualnie wypić coś dobrego, tak też idealne miejsce dla Hibariego.
Dziewczyna była zbyt pewna siebie sądząc, że nic jej nie zrobi. W każdej chwili mógł przecież podnieść miecz i podciąć jej gardło czy coś. Co z tego, że miałby na sumieniu jedną osobę? Nie przejmował się takimi rzeczami. Wychodził z założenia, że wszystko mu wolno i jest nietykalny. Oczywiście było ono błędne, ale jemu tego nie wytłumaczysz. Taki typ człowieka.

_________________
"A ja będę wyć do pustego nieba
Choć dobrze wiem, że i tak to niczego nie da
Będę czekać, aż powrócą tu zmęczone echa mego głosu
Wierząc, że usłyszę twój wśród nich
I będę żyć na krawędzi cienia
Na ostrzu prawdy nie szukając usprawiedliwienia
Dla tego losu wszystkich ludzi bez imienia, bo
Ludzie to przyczyny, a zdarzenia to skutki..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Podnóże góry   17.02.13 21:55

Mogłaby dać z siebie wszystko i zacząć z nim walkę, lecz po co? Czuła, że nie chce mu robić krzywdy, a mogła zrobić to z łatwością. Zdecydowanie była zdolną wojowiczką, jeśli można ją tak nazwać, która rzadko liczyła się z drugim człowiekiem. Była samolubna i nie myślała tego zmieniać, zdecydowanie zawsze była zdana na siebie i nie patrzyła na dobro innych. Więc co tym razem odciągnęło ją od psychopatycznych zapędów, które próbują udowodnić jej brutalność ?
Podeszła do miecza, który przed chwilą upadł bezwładnie na ziemię i podniosła go. Obejrzała dookoła ostrze, jakby chciała znaleźć jakiś brud czy zarysowanie. Zawsze robiła takowe oględziny swoich broni, jednak nigdy niczego takiego nie było, jedynie ślady z krwi... Dlatego szybko zniknął z jej rąk, co wyglądało jakby rozpadł się w świetlisty pył.
- Nudzę cię? Mam ci przynieść rozrywkę, czy jak? - zapytała, ściągając z powrotem rękawy bluzy w dół. Skoro nie miała zamiaru się bić, nie musiały być uniesione. Kucnęła i oplotła jedną ręką kolana, by drugą chwycić w dłoń mały kamień, który wydał się jej jednym z tych ładniejszych.
- Jak się nazywasz? - zapytała, a raczej wymruczała pytanie, nie unosząc głowy z kolan, ani nie wstając z kucek. Nadal ślęczała wpatrzona w ziemię, niby zaabsorbowana kamieniem.

_________________

Nie umiem zrobić nic, nie wiem jak to szło.
No i co, mniejsza z tym, młodość własne prawa ma!
Nie umiem zrobić nic, będzie potrzebny czas,
Dlatego w świecie tym istnieje więcej szans niż ta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Podnóże góry   20.02.13 7:34

Przez moment nie ogarniał w ogóle co tu się działo. Najpierw zdziesionowała mu sernik, a teraz świeci cyckami przed jego oczami, tak jakby nic się nie stało. Z resztą... mniejsza o to. I tak nic go już tutaj nie trzymało. Dziewczyna w moment straciła jego zainteresowanie, dlatego postanowił opuścić już to miejsce, głównie przez wzgląd na to, że niebawem koniec wycieczki, trzeba się spakować i takie tam głupoty.
Ręce cały czas trzymał w kieszeni, a głowę miał lekko pochyloną, chcąc chwilę się przyjrzeć rok młodszej dziewczynie. Doprawdy, dziwna istota... Przed chwilą mógłby ją zapierdolić, a teraz tak jakby zapomniał o wszystkim i wrócił do stanu sprzed niefortunnej sytuacji w cukierni. Być może nie chciał jej skrzywdzić... chociaż nie, to by było niepodobne do niego. To było raczej coś w deseń spóźnionego "kobiet się nie bije", etc. Moment później nie okazał się zbyt grzeczny i szarmancki, gdyż odwrócił się i po prostu zaczął się od niej oddalać, chcąc uniknąć zbędnych wywiadów i pytań.
- Hibari... - rzucił na koniec, nie oglądając się za siebie. Po chwili zniknął. Zapewne można go było spotkać teraz w pokoju, w którym pakował resztę swoich rzeczy. Następnie udał się do autokaru i usiadł gdzieś z tyłu, nie rzucając się nikomu w oczy.

[zt]

_________________
"A ja będę wyć do pustego nieba
Choć dobrze wiem, że i tak to niczego nie da
Będę czekać, aż powrócą tu zmęczone echa mego głosu
Wierząc, że usłyszę twój wśród nich
I będę żyć na krawędzi cienia
Na ostrzu prawdy nie szukając usprawiedliwienia
Dla tego losu wszystkich ludzi bez imienia, bo
Ludzie to przyczyny, a zdarzenia to skutki..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Podnóże góry   20.02.13 9:40

Taki był styl bycia Sakebi. Najpierw narozrabiać, nieważne już w jakim stopniu, a potem udawać, że nic nie zaszło i że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Choć zazwyczaj w takim wypadku po prostu by rozwaliła szczękę temu chłopaczkowi, to dziś o dziwo nie chciała. Sama do końca nie wiedziała co się z nią dzieje. Nie mogła znaleźć odpowiedzi na to, co w ogóle robi.
Czemu ukrywała się przykucając z głową w dół? Na pewno nie chciała ukryć jakiegoś zażenowania, czy wstydu, to nie to. Po prostu nie miała odwagi na niego spojrzeć, choć to było co najmniej dziwaczne. Saki bez pewności siebie? To nie pasuje, nie idzie ze sobą w parze. Chciała znaleźć wytłumaczenie co tak na nią działa, lecz wszystko co znalazła, wydawało jej się absurdalne lub skrajnie głupie. Nie wiedziała co myśleć, naprawdę. Hormony? No nie, weźcie, przecież jej hormony były ukazywane w odwrotny sposób. Nagłe widzimisię? Też głupio brzmi. A może... to ten chłopak?
Kiedy zaczął się oddalać, mimowolnie się podniosła i spojrzała na niego. Chciała coś powiedzieć, ale nie mogła wykrztusić słowa, tak jakby głos uwiązł jej w gardle. Kolejna skrajność, działo się z nią coś nie tak, na serio.
- Miło poznać. - mruknęła, kiedy chłopak wyjawił swoje imię. Był zbyt daleko, by usłyszeć pomruk Saki, z pewnością. Choć może to i dobrze? Westchnęła głośno i założyła kaptur. Ręce po chwili znalazły się w kieszeniach bluzy, a ona sama ruszyła w stronę pensjonatu, tyle, że inną drogą. Kiedy tam dotarła, spakowała się i uciułała na końcu autokaru, gdzieś w kącie, mając nadzieję, że nikt jej teraz nie zauważy.

[z/t]

_________________

Nie umiem zrobić nic, nie wiem jak to szło.
No i co, mniejsza z tym, młodość własne prawa ma!
Nie umiem zrobić nic, będzie potrzebny czas,
Dlatego w świecie tym istnieje więcej szans niż ta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Podnóże góry   

Powrót do góry Go down
 
Podnóże góry
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Wyjazdy :: 2013 - ferie zimowe :: Okolice-
Skocz do: