IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Trasa Czerwona

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
uczennica



Wiek : 22
Liczba postów : 258

administrator

PisanieTemat: Trasa Czerwona   30.01.13 10:28



Tutaj już odczujemy wyraźna różnice w poziomie trudności. Trasy czerwone są przeznaczone dla osób naprawdę zaawansowanych, które mogą się tu czuć swobodnie i w pełni prezentować swoje zdolności. Na tej trasie zachowujmy szczególną ostrożność i rzetelnie oceńmy swoje umiejętności i siły fizyczne decydując się na zjazdy trudnym szlakiem. Osoby jeżdżące dobrze powinny uważać na mistrzów zjeżdżających w zawrotnym tempie i póki nie nabiorą pewności w tym sporcie lepiej, żeby nie rozwijali dużych prędkości. Niezależnie od umiejętności należy stosować tutaj zasadę aby zawsze mieć w zasięgu wzroku tą cześć trasy, po której zamierzamy szusować. Przed zakrętami i przy przewężeniach lepiej zredukować prędkość, aby nie narażać siebie i innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 97
Liczba postów : 16


PisanieTemat: Re: Trasa Czerwona   08.02.13 19:41

Stała tak, przypatrując się grupce dzieciaków, choć niewiele młodszych od niej, którzy usiłowali zaimponować sobie nawzajem, przekrzykując się kto jest lepszy. Dobiegł ją głośny śmiech i na widok tego, sama się uśmiechnęła. Zaraz, ale właściwie co ona tu robi? Zmierzała na trening, bo chciała choć trochę podciągnąć swoje umiejętności, a wylądowała na.. stoku narciarskim? Westchnęła cicho kładąc deskę na śniegu. Wstyd się przyznać, ale zwyczajnie zabłądziła, a widząc stok, po prostu na niego poszła. Brakowało jej tego typu zabaw, które wprost uwielbiała. Często jeździła na nartach, praktycznie od dziecka. Ze snowboardem też miała styczność, lecz już nie tak często. No i warto zauważyć, że nie jeździła na nim od dobrych kilku lat. Może jednak nie powinna od razu wybierać się z nim na Czerwoną trasę?
- Raz się żyje - mruknęła tylko i poprawiła google na czapce, spod której wypływały długie, czerwone włosy. Potarła dłonie i zaczęła dopinać buty. Z zimna, nie dosyć, że zmarzły, to jeszcze zdrętwiały i sprawiło jej to lekką trudność. Po chwili wyprostowała się i rozejrzała dookoła nadal pocierając ręce. Pech chciał, że gdzieś zostawiła rękawiczki, więc chuchnęła na dłonie ciepłym powietrzem. Jej policzki już dawno się zaczerwieniły od mrozu, jednak stwierdziła, że przecież zaraz się rozgrzeje. Zerknęła na stok, usiłując nieco rozgrzać dłonie. Cóż za lekkomyślność - posiadać moc, która przewodzi się przez dotyk i nawet nie zabrać ze sobą rękawiczek..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Trasa Czerwona   08.02.13 20:24

Nicklas, jak to Nicklas, coś wykombinować musiał. Gajową jakoś przekonał aby mu odpuściła, co uważał za niewiarygodny sukces. Ale teraz trzeba było coś jeszcze zmajstrować. Był po trzech łykach wódki wielkości kieliszków, jednak mimo to czuł się świetnie. Na pusty żołądek nie pił ani nic, tak więc można było spokojnie uznać, że jest trzeźwy, tylko jak zwykle jego pomysły były popierdolone. Co tym razem wymyślił? Otóż wytworzył sobie... sanki. Takie normalne, dziecięce, z drewna. I jakże mądrze, postanowił na nich zjechać właśnie z tego stoku. Zaśmiał się głośno, obserwując ludzi spokojnie zjeżdżających na wszystkich nartach i snowboardach. Tylko on mógł wymyślić zjechanie tutaj na czymś takim.
Oparł ręce po bokach sanek, kawałek zbiegł w ten sposób, aby w pewnym momencie wskoczyć na nie i... po prostu zapierdalać jak prawdziwy mistrz. Dzięki sznurkowi i bujaniu się na boki mógł stosunkowo kierować swoją jazdą, choć w pewnym momencie... zahaczył o coś i najnormalniej w świecie stracił panowanie nad tym wszystkim. Nie, żeby się wystraszył, wręcz spodziewał się tego i dostał ataku śmiechu. I w końcu... wjebał się na kogoś tak bardzo, że przez chwilę jechali razem. Nicklas puścił nieznajomą i wyskoczył ze swojego "rydwanu", śmiejąc się głośno tak bardzo, że w końcu przewrócił się na tyłek i podniósł gogle z oczu.
- Sorry za to, mam nadzieję, że nic ci nie jest. - powiedział, powoli wstając i jednocześnie przeczesując włosy dłonią.
Teoretycznie powinien mieć kask na głowie. Teoretycznie. Teoretycznie powinien nie zjeżdżać tu na sankach. Teoretycznie! Gadał po angielsku, a nawet nie wiedział, czy dziewczyna na przykład nie jest jakąś Włoszką czy Francuzką. Postanowił jednak nie zakończyć rozmowy na przeprosinach - trzeba było zbierać znajomych, bo chuj wie, czy nie będzie potrzebował innego transportu do St. Elizabeth, jeżeli podpadnie wszystkim opiekunom.
- Nicklas Mørkjær się kłania. - zażartował, choć ukłonił się jak prawdziwy gentleman. - Jesteś ze St. Elizabeth? - dodał jeszcze.
Biorąc pod uwagę całą zimową odzież, prawdopodobnie nie poznałby nawet Mei, a co dopiero osoby, z jaką pewnie bliższych stosunków zawrzeć nie zdążył.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 97
Liczba postów : 16


PisanieTemat: Re: Trasa Czerwona   08.02.13 21:18

Właściwie już była na stoku i najspokojniej w świecie zjeżdżała, przyzwyczajając się do tego wszystkiego, czego uczyła się lata temu. Długo nie miała na sobie deski, więc i zapomniała jak się jeździ. Zaczynało ją to nudzić, przewróciła się kilka razy, do tego jakoś nie mogła się rozpędzić. I gdy już stwierdziła, że zbyt pochopnie wybrała sprzęt, czy stok, postanowiła zjechać po raz ostatni. Tak też zrobiła. A raczej próbowała, bo gdy tylko udało jej się minimalnie rozpędzić - poczuła, że ktoś w nią gwałtownie uderzył. Z cichym piskiem straciła równowagę i zamiast runąć na śnieg lub ewentualnie na sprawcę wypadku wylądowała na.. sankach. I do tego z jakimś facetem, któremu, sądząc po donośnym śmiechu, zupełnie nie przeszkadzał dodatkowy pasażer. W pierwszym momencie, oszołomiona chwyciła się sanek, by nie spaść. Szaroniebieskie ślepia rozszerzyły jej się z zaskoczenia, lecz po chwili, gdy pędzili po stoku z zawrotną szybkością, bez jakiejkolwiek kontroli nad kierunkiem jazdy - zaczęła się śmiać.
Gdy ich pojazd się zatrzymał, zeszła, nie, raczej zsunęła się z sanek i chwilę leżała usiłując złapać oddech między chichotem. Spojrzała na chłopaka i oparła się o jedną z zasp. Miała nieodparte wrażenie, że już kiedyś go spotkała. Nie była jednak pewna, czy nie był to prostu ktoś, kogo zauważyła na stoku. Był blondynem i najwyraźniej lubił tego typu zjazdy, bo nie mógł przestać się śmiać. Gdy w końcu się uspokoił, przemówił.
- Nic się nie stało, żyję, jak widać - z szerokim uśmiechem, bo choć zjazd był w cholerę niebezpieczny, to zapewnił jej masę zabawy i cóż, poprawił humor. Odpięła deskę, by nie mieć skrępowanych nóg i spojrzała na chłopaka, który teraz się przedstawiał. No proszę, więc Baith znała go nie ze stoku, a z pensjonatu, czy nawet autokaru, bo coś jej się wydawało, że to on był jednym z rzucających pop cornem. Wstała, choć z trudem spowodowanym obolałym nieco tyłkiem.
- Blaithin O'Neill, miło pana poznać - uśmiechnęła się szeroko udając, że podnosi delikatnie rąbki nieistniejącej sukienki i również się ukłoniła. Po chwili jednak do uszu chłopaka doszedł niekontrolowany chichot. Doprawdy, co się z nią stało? Dopiero po chwili włożyła ręce do kieszeni kurtki. Chroniąc je przed zimnem, jak i innych przed mocą. Ot, lepiej dmuchać na zimne.
- Tak, tak. Ty również, z tego co pamiętam? - zawahała się przez chwilę. Bo jeśli tylko jej się wydawało..? Ściągnęła google z oczu, przez co zsunęła się również czapka. Tak, ona również nie była pasjonatką kasków. Odgarnęła czerwone włosy z twarzy i zerknęła na chłopaka z rozbawieniem.
- Zawsze tak zjeżdżasz? - wskazała na sanki ignorując zdziwione spojrzenia kilku przejezdnych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Trasa Czerwona   08.02.13 22:42

W życiu by się nie spodziewał, że ten "atak" zostanie przyjęty w ten sposób. Raczej spodziewał się opierdolu, liścia w twarz czy czegoś takiego. Ale taka opcja jak najbardziej mu odpowiadała po tym, jak pani Fritz podniosła mu adrenalinę.
- Cieszy mnie ta informacja. Czyli... nie będę musiał stawać przed sądem? - przyznał, dalej się szczerząc.
Prawdopodobnie w takich Stanach Zjednoczonych, to trafiłby tam nawet bez złamań czy zwichnięć. Po prostu... za blisko "podszedł". Biorąc pod uwagę, że Amerykanie pozywali za wszystko co się da, mógł chyba z miejsca stwierdzić, że jego rozmówczyni nie wywodziła się stamtąd.
- Cała przyjemność po mojej stronie. - wykonał gestykulację a'la bardzo kulturalny facet, a znając życie zaraz i tak zacznie kląć jak ostatni dres.
- Owszem. I chyba nawet cię kojarzę... - teraz, gdy zdjęła gogle i czapkę wydawało mu się, że skądś ją kojarzy.
Chyba jednak powinien zacząć częściej przychodzić na lekcje, bo nie pamiętał nawet osób ze swojego domu i rocznika. Zaśmiał się jednak cicho, również spoglądając na swój pojazd.
- No jasne. Znaczy się... - wytworzył sobie hipsterskie okulary i założył je na twarz - trzeba się wyróżniać.
Zauważył wtedy, że Blaithin nie ma rękawiczek. Zamrugał dwa razy. Powaliło ją? Bez kasku, jasne, spoko, ale bez rękawiczek to nawet on by chyba nie wyszedł. W końcu trzeba jakoś reagować, jeśli pizgną w niego śniegiem. Tak więc włożył ręce do swoich kieszeni, a po chwili wyjął z nich wytworzone przez siebie rękawiczki, które podał dziewczynie.
- Mam nadzieję, że będą pasować. - powiedział, próbując uspokoić oddech po tej wielkiej salwie śmiechu.
Prawdopodobnie gdyby oddał jej swoje, byłyby za duże. A dla dziewczyny może jeszcze za mało modne. Tak więc lepiej było spróbować w ten sposób, choć moda dalej zbytnio tutaj nie działała.
- Mam nadzieję, że nie robią tu pomiarów prędkości... - skrzyżował ręce na piersiach, rozglądając się za ewentualną "policją górską". Ukucnął przy swoich sankach i do oparcia przykleił wytworzoną tabliczkę z logo Porsche. - +500 do zajebistości. - mruknął, znów się podnosząc.
- Długo już jeździsz na desce? - w zasadzie to sam nie był pewny, czy jeszcze umie jeździć na czymkolwiek.
Tak dawno tego nie praktykował z powodu równin w Danii, że nie zdziwiłby się, gdyby jednak pozostał na wieki wieków przypięty do saneczek albo jabłuszek. Ale w zasadzie... tak było zabawniej! I tego już zdążył doświadczyć.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 97
Liczba postów : 16


PisanieTemat: Re: Trasa Czerwona   08.02.13 23:57

Cóż, Blaithin prawdopodobnie przyjęła to, jak przyjęła z prostego powodu -często stroniła od innych, więc i to małe szaleństwo było dla niej jak najbardziej zabawne, choć może nieco dziwne. Wiecie, niektórzy po prostu nie potrafią się złościć. Do tego, adrenalina nadal jej nie opuściła, więc była dosyć pobudzona. Mimo to jednak, wzięła się pod boki robiąc surowszą minę.
- Wiesz, no nie wiem, trochę mnie poobijałeś, jakaś kara się należy - odparła, siląc się na powagę. Nie wytrzymała długo, bowiem po chwili szeroki uśmiech ją zdradził. Blaith swobodnie żartuje, niech mnie.. Opuścła ręce i ponownie włożyła je do kieszeni.
Faktycznie, z Ameryki nie była, a w jej rodzinnym, małym miasteczku, wszyscy raczej byli znośni. Oczywiście, zdarzały się wyjątki, całkiem uporczywe z resztą, ale kto by się przejmował.. A jeśli już jesteśmy przy narodowościach..
- Skąd jesteś? Masz ciekawy akcent - sama nieco ubarwiała swój angielski lekkim, irlandzkim akcentem.
- Tak, ja też. To nie przez Ciebie byłam cała w popcornie? - zaśmiała się i zagryzła wargę wspominając podróż autobusem. Owszem, zdarzyło się kilka głośnych osób, jednak dziewczyna do nich nie należała. Niemniej jednak, siedziała zbyt blisko, by nie oberwać. Ah, te wspomnienia z autokaru i późniejsze wyjmowanie ziarenek z włosów!
- Chociaż dopiero co się tu przepisałam, jestem totalnym świerzakiem - odparła po chwili, nieco ciszej. Kiedy adrenalina zaczęła opadać, jej nieśmiałość powróciła. Przy chłopaku, o dziwo, czuła się jednak dosyc swobodnie. Kto wie, może dlatego, że miała już dość samotności? W końcu się trzeba przełamać.
Gdy wytworzył okulary, przyjrzała mu się dokładniej. Ah, więc ma moc tworzenia różnych rzeczy. Może trochę mu zazdrościła, miał umiejętność, która może się przydać - nie to co jej pseudołapkidająceszczęscie. A co do łapek.. Sprzęt miała wypożyczony, do tego wcale nie planowała popytu na stoku. Ot, jakoś wyszło, spontanicznie. Była więc nieprzygotowana do jazdy, wliczając brak rękawiczek, który jej chyba najbardziej doskwierał i kasku, ale jego nie nosiła niemal nigdy. No tak, rozbije sobie głowę, ale przynajmniej będzie miała ciepłe rączki~. Gdy jednak ten wyciągnął dla niej rękawiczki, uśmiechnęła się z wdzięcznością.
- Jej, dzięki, ratujesz mnie przed odmrożeniem - podeszła do niego powoli, może z lekkim wahaniem i odebrała rękawiczki, nie dotykając chłopaka. Ubrała je i chuchnęła w dłonie, przytykając je do ust. Musiała jakoś je ogrzać, bo nadal były zmarznięte. Uśmiechnęła się delikatnie. - Od razu lepiej - westchnęła rozmasowując dłonie. Bo trzeba byc Blaithin, żeby nie brać ze sobą rękawiczek ~
Zaśmiała się widząc, jak 'podrasowuje' sobie sanki.
- Myślę, że radarów tutaj nie mają - zauważyła, kucając obok sanek i podziwiając dzieło chłopaka. - To twoja moc? - wskazała na logo i okulary z zainteresowaniem.
- Mm, jeździłam kiedyś, ale zdaje się, że zupełnie zapomniałam jak się to robi - westchnęła podchodząc do swojej deski, która leżała koło sanek. Ona znaku Porshe nie miała, jednak za to po prawej stronie widniał bladoniebieski znaczek przedstawiający odcisk kociej łapy. Cóż, jeździła na desce, jakiej jej dali. Z resztą, było jej to raczej obojętne. - A ty, jeździsz na czymś? Oprócz swojego Porshe, rzecz jasna - wskazała ręką na sanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Trasa Czerwona   09.02.13 12:00

Komediowo wręcz zamarł na chwilę w momencie, gdy Blaithin uznała, że należy go ukarać, choć wybuchł śmiechem prawie w tym samym momencie co ona.
- Nie trzeba, na prawdę. Już dzisiaj prawie dostałem cockblocka na wychodzenie z pensjonatu za picie alkoholu - w tym momencie urwał i zachichotał - tak więc wolałbym sobie oszczędzić kolejnych atrakcji tego typu. Przynajmniej do jutra. - zakończył tą wypowiedź i nad głową przez kilka sekund trzymał żółte, plastikowe kółko mające niby być anielską aureolką.
A później, rzecz jasna wyjebał ją gdzieś za siebie mając tylko nadzieję, że nikt za nim się akurat nie kręci.
- Spróbuj zgadnąć. - zaproponował i mimo przypominającej duńską flagę kurtki (czysty przypadek, więc za wiele mogła nie podpowiadać) utworzył sobie jeszcze malutką do trzymania, oraz czapeczkę Landsholdet, po czym stanął na chwilę niczym amerykańska Statua Wolności, choć to raczej do lepszej prezentacji swojej amazing flagi.
Zastanowił się przy okazji nad pochodzeniem Blaithin.
- Irlandia? - jebnął to, co pierwsze mu przyszło na myśl.
Nie chodziło tu bynajmniej o akcent, po tym się zbytnio nie domyślał nigdy. Chodziło o duńskiego rapera, którego ojciec właśnie był Irlandczykiem i nazywał się dość podobnie. Odruchowo podrapał się po tyle głowy, kiedy dostał pytanie o popcorn.
- W zasadzie... To chyba przeze mnie. - przyznał, zupełnie nie kryjąc się z tym, że napierdalał popcornem gdzie popadnie. - Jak coś to jeszcze mam go trochę w pokoju, więc jeśli ci będzie bardzo brakować to mogę przynieść i go dosypać. - zaproponował, lecz po jego minie widać było, że bynajmniej nie żartował i na prawdę był do tego zdolny.
- Ah, rozumiem. A już się bałem, że aż tak jestem zacofany jeśli chodzi o znajomość ze swoją klasą. - zaśmiał się głośno, choć chyba nie było z czego, bo na prawdę był zacofany pod tym względem. - Ale nie martw się, sporo ludzi ostatnio się tu przeniosło. Tak więc raczej nie jesteś jedyna, w razie czego mogę cię oprowadzić jak wrócimy do szkoły. Wiesz... znam dobre kryjówki na alkohol i różne takie, więc jak chcesz coś ukryć to mów. - puścił jej znaczące oczko.
Uważał, że wypada się podzielić z niektórymi osobami swoimi skrytkami, bo była to część nieustającej wojny między nauczycielami i uczniami. A on ją zamierzał wygrać, a nawet poprowadzić jako generał Nicklas Mørkjær. Tak więc im więcej przemyconych nielegalnych towarów, tym lepiej.
- Wytwórnia Wszystkiegocosięda, do usług. - ponownie wykonał niedokładny ukłon. - Tylko... niestety jeszcze zbytnio nie wyćwiczyłem tych mocy, tak więc wszystko zniknie za jakieś dwie godziny... Ale w razie czego mogę dorobić drugie. - wzruszył ramionami i wetknął swoją mini-flagę w śnieg na znak "tu byłem".
- Myślałem o zjechaniu kajakiem, ale to chyba już by była lekka przesada... - mruknął, wskazując kciukiem na zjeżdżających ludzi.
To ewidentnie by było podejrzane, że by wjechał na szczyt góry z kajakiem. Tak więc przynajmniej póki pozostali fani zimowych sportów sobie nie pójdą, musiał się wstrzymać ze swoim planem. Poza tym nie był też pewien jak by się czuł po utworzeniu czegoś większego, więc bezpieczniej było chwilowo pozostać przy mniejszych pierdółkach.
Pokiwał głową w odpowiedzi na jej pytanie.
- Dokładnie. Żałuję, że tak krótko trzymają, ale może kiedyś się to uda jakoś przedłużyć. - potwierdził, tworząc kolejną naklejkę z Porsche i podając ją dziewczynie.
Jak szpanować, to szpanować. Na początku głupio mu było dawać ludziom coś, co zniknie, ale przyzwyczaił się na tyle dobrze, że już przestał mieć jakiekolwiek "wyrzuty sumienia". Żadna moc nie była idealna, a to co robili Chińczycy również długo nie trzymało i nikt nie narzekał jakoś nadmiernie.
- Kiedyś tam, dawno temu na nartach, na snowboardzie raz próbowałem. A jazdę Porsche praktykuję od dzisiaj. - dokończył, siadając tak, żeby w razie chęci Ventuska również miała taką możliwość.
- Chciałem z niego zrobić Boeinga, albo chociaż Messerschmitta, ale na razie postanowiłem pojeździć Porsche. - katalog naklejek miał spory, ale jeśli chciał sobie z sanek zrobić samolot, to mógł równie dobrze startować w red bullowskich turniejach.
- Dobra, dosyć o mnie. A ty co potrafisz? - drugiej mocy nie mógł teraz zaprezentować, ale może O'Neill będzie umiała coś, co nie sprawi większych podejrzeń.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 97
Liczba postów : 16


PisanieTemat: Re: Trasa Czerwona   09.02.13 17:52

Uniosła głowę, gdy wspomniał o niedoszłej karze za picie alkoholu. No proszę, jeszcze dobrze się nie zakwaterowali, a ci juz urządzali popijawę! Blai alkoholu nie miała w ustach jeszcze nigdy - nie miała powodów, by po niego sięgać, a picie wśród przyjaciół raczej odpadało z braku takowych. Była też osobą stosunkowo spokojną, więc żadnych kar nie dostawała, zazwyczaj. Ot, mała, szara myszka.
- Widzę, że ciekawie rozpoczynasz ferie - uśmiechnęła się lekko. - Zaraz, nie zamknęliście drzwi? - bo chodź dziewczyna nie piła, stwierdziła, że zamykanie drzwi, gdy robi się coś mniej lub bardziej nielegalnego jest całkiem logiczne. No, chyba, że chłopak wyznawał regułę "Jest ryzyko - jest zabawa".
- Musisz mieć fajne osoby w pokoju, skoro już użądzacie balangi - zauważyła z uśmiechem. Ona jeszcze nie poznała swoich współlokatorek i nieco obawiała się, na jakie trafi. Podążyła wzrokiem za aureolą, która w dosyć szybkim tempie wylądowała w śniegu. Gdy ten zrobił kolejny pokaz, wytwarzając flagę i czapeczkę, uniosła dłoń do brody udając, że się zastanawia. Teraz powinna być jakaś wyczekująca muzyczka, jak w teleturniejach, czy coś.
- Dania - odparła - pięć punktów dla mnie? - była raczej pewna, że zgadła, lecz zawsze pozostawał jakiś procent szans, że tak się nie stało, więc wypowiedź zakończyła z nutą zapytania, nieco niepewnie. Gdy ten bezproblemowo zgadł jej pochodzenie, skinęła twierdząco głową. - Tak, tak - dodała jeszcze.
Zaśmiała się, gdy wspomniał o popcornie. Faktycznie, spędziła chwilę wyjmując go z włosów, jak z resztą kilka innych uczestników wycieczki. Cóż, życie.
- Mm, myślę, że mi wystarczy na kilka dni, ale jeśli jakoś za tym zatęsknię, dam znać - założyła ponownie czapkę, która zjechała jej przez ściągnięcie googli i romasowała czerwone ślady, kóre pewnie pojawiły się po googlach. Zapewne wyglądała teraz conajmniej śmiesznie, ale kto by się przejmował.
- Myślę, że nie jesteś tak bardzo zacofany jak ja - znam.. jedną osobę, ciebie. Ale są postępy - uniosła kciuk do góry. Była z siebie dumna, chyba zaczęła w końcu się integrować i całkiem jej się to podobało, a to już był duży postęp. Kto wie, może wyjazd na ferie nie był aż takim złym pomysłem?
- Wątpię, że będę miała coś do ukrycia - nie pijam, ale dam znać jak coś - uśmiechnęła się delikatnie. Na tą chwilę, jedyną nielegalną rzeczą.. W zasadzie, nawet nie miała nic, za co dostałaby karę, chyba, że sztylety były jakoś bardzo zabronione. W tej chwili jednak leżały spokojnie pod kilkoma książkami i bielizną, w torbie. Przy sobie miała marne, tępe imitacje, bo przecież kierowała się na trening.
- Dwie godziny to i tak całkiem sporo - odparła cicho. Wyobraziła sobie, że w czasie jazdy, sanki nagle znikają - ah te miny ludzi i zjazd reszty trasy na tyłku ~.
Jeszcze nigdy nie sprawdzała ile jej moc potrafi wytrzymać bez zniszczenia czegokolwiek - bo kule elektryczności, które tworzyła były dosyć trudne w utrzymaniu w miejscu. Raczej preferowały latanie po całej arenie, trzymając dziewczynę w nadziei, że może akurat trafią cel. Tak, w do nakierowywania też nie były całkiem skore.
- W kajaku pewnie byłoby całkiem zabawnie, gdyby nie Ci ludzie - westchnęła wskazując brodą na jakąś dzieciarnię, która przejeżdżała obok drąc się niemołosiernie. Gdy dał jej naklejkę, przykleiła do swojego snowboardu - zapewne obsługa nie byłaby zbytnio zadowolona, że obkleja sprzęt, który do niej nie należy, ale przecież naklejka zniknie za dwie godziny, co tym razem było plusem, a nie wadą.
- Ja? Niewiele. Albo inaczej - nic, co się przydaje, niestety - westchnęła i ściągnęła rękawiczkę. Wyprostowała palce, a pomiędzy nimi najpierw błysło wyładowanie elektryczne, a następnie utworzyła się malutka, niebieska kulka. Nie była idealnie okrągła, gdyż co chwilę zmieniała swój kształt, pulsując lekko. W końcu, zakończyła pokaz ściskając ją w pięści. Z powodu rozmiarów, wątpiła, by ktokolwiek to zauważył. Jeśli chodzi o drugą moc, nie miała zamiaru pokazywać jej w ogóle. Może coś o niej wspomni, jednak o pokazie nie było mowy. Wciągnęła rękawiczkę z powrotem i rozmasowała dłoń, w której nadal czuła lekkie mrowienie. Była zadowolona, że pobrała dzisiaj moc, inaczej nie miałaby na nic ani siły, ani humoru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Trasa Czerwona   09.02.13 20:49

- Tak to mógłbym rozpoczynać każdy dzień. - wyjaśnił i wzruszył ramionami przy jej drugim pytaniu - Cóż... no... zdarzyło się. Znaczy nie zamykaliśmy, bo nie wszyscy współlokatorzy przyszli i mogliby jakieś paniki wszczynać, ale zanim oni przyszli to zdążyła nas nawiedzić gajowa. I wpierdol. - uderzył pięścią w otwartą dłoń.
Na pewno drugi raz tego błędu nie popełni i teraz najnormalniej w świecie zamknie pokój nawet, jeśli będzie w pomieszczeniu jedyny. On już się tak łatwo przyłapać nie da..! Inna sprawa, że ciekaw był, czy jeszcze zdarzy mu się picie z Xavierem.
- Co do osób, nie narzekam, choć znam dwie. Jednego gościa poznałem dzisiaj, abstynent. A pozostali jeszcze chyba nie dotarli do pokoju. Przyszły dwie dziewczyny, później stażysta i już chcieliśmy zacząć picie, kiedy nagle plany nam zostały pokrzyżowane. I to dość mocno. - zastanowił się chwilę - A twoje koleżanki jak? Pokój trzeci? - nie pamiętał już zbytnio kto gdzie mieszkał, a jeśli Blaithin mieszkała z Mei, to mogło być zabawnie.
Pokiwał energicznie głową po odpowiedzi Irlandki.
- Może być nawet dziesięć punktów. Ale tak, Dania. Mój ulubiony raper nazywa się O'Connor i jakoś tak mnie naprowadziło na twoją narodowość. Choć zgaduję, że raczej go nie znasz, bo głównie jaramy się nim w Danii. L.O.C. się nazywa. - łatwo było zauważyć, że na prawdę ten muzyk był jednym z ulubionych "gwiazdorów" Nicklasa.
Jednak nie do wszystkich piosenkarzy tak bardzo chciało mu się nucić. No, w tym wypadku ciężko to nazwać nuceniem, jednak rzeczywiście, zdarzało mu się iść po korytarzu i bełkotać którąś z piosenek O'Connora.
- Coś twierdzę, że szybko zatęsknisz. Wszyscy kochają być uwaleni w popcornie. - zdania te wypowiedział bardzo pewnym siebie głosem.
I nie musiał mówić inaczej, w końcu jeżeli jemu się zachce kogoś zasypać jedzeniem, to to zrobi i bez jego zgody. A popcorn akurat był dość przyjemny pod tym względem, więc nie widział w tym żadnego problemu.
- Od czegoś trzeba zacząć, przecież nie urodziłem się ze swoimi znajomościami, nie? - zaśmiał się krótko - To, że teraz mam wtyki jeśli chodzi o wszystko co złe i niedozwolone to już inna sprawa. Ale spoko, znasz mnie - znasz wszystkich. - również uniósł kciuki do góry, choć nie aby ją sparodiować, a dodać czegoś w formie "otuchy". - W razie czego zapoznam cię z moimi znajomymi, dodasz ich później na Facebooku i będziesz miała przyjaciół na resztę życia. - przyjaźnie poklepał dziewczynę po ramieniu.
Sam niegdyś nie był zbyt lubiany, z resztą teraz też miał mnóstwo wrogów i osób, które nie pałały do niego zbytnią sympatią. Choć wydawało mu się, że im bardziej stawał się sławny (chociażby przez piłkę nożną albo swoje wygłupy), tym więcej ludzi zaczynało go lubić.
- No dobra, czyli jeśli chodzi o melanże to mam po ciebie nie dzwonić. - udawał, że zapisał to sobie w niewidzialnym notatniku. - Dwie godziny... jak dla mnie to strasznie krótko, ale lepsze to niż nic.
Rozejrzał się po stoku i rozpoczął kombinowanie.
- Tak sobie myślę... gdyby przyjść tu koło dwudziestej drugiej już z gotowym kajakiem... chyba normalni ludzie już siedzą o tej porze w pensjonacie, to można by było spróbować... - podrapał się po brodzie, po czym spojrzał na rozmówczynię i poruszał sugestywnie brwiami.
Może rzeczywiście, lepiej było nie próbować akurat dzisiaj, ale tak jutro... czy pojutrze? Why the fuck not? Szykowała się niezła zabawa. Zaprzestał jednak dumania w momencie, gdy Blaithin rozpoczęła swój pokaz.
- Trochę bezużyteczna ta moc... - uznał i w tym momencie jego nos... wydłużył się.
Jak u słynnego Pinokio. Stał tyłem do większości ludzi, tak więc wątpliwe było, aby to zobaczyli. Blondyn zaśmiał się, a jego twarz wróciła do pierwotnego kształtu.
- Kłamałem, elektryczność jest zajebista. Przynajmniej możesz tym atakować z daleka. - liczył na to, że jego "prezentacja" drugiej mocy jest w miarę zrozumiała.
Zmienić się w zwierzę tutaj raczej nie wypadało, a mieszać właściwości też nie mógł.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 97
Liczba postów : 16


PisanieTemat: Re: Trasa Czerwona   10.02.13 16:38

Słysząc o gajowej, podniosła wzrok.
- Ah tak.. - odparła mimochodem, zastanawiając się nad czymś. - Ta gajowa, chyba już się na nią natknęłam - po minie dziewczyny można było wywnioskować, że nie stały się przyjaciółkami. - Ale nie jestem pewna, jeszcze nie wszystkich tutaj kojarzę - dodała po chwili.
Jeśli chodzi o Blaith, ona nie przepadała za nauczycielami w ogóle. Lekcje? Wolała siedzieć gdzieś z tyłu klasy i rysować, przez co jej notatki ograniczały się do kilku słów, zaś zaszyty były pełne życia. No, chyba, że były to treningi - na nie postanowiła przychodzić regularnie, by choć trochę rozwinąć swoją moc, nad którą jeszcze nie do końca panowała.
- Piliście ze stażystą? - kąciki ust dziewczyny uniosły się w wyraźnym rozbawieniu. Jej, nie wiedziała, że personel szkoły jest tak.. obojętny, a nawet przychylny na te sprawy. Może jednak ta szkoła wyda się całkiem przyjemna, skoro panuje taki luz? - Mm, nikt jeszcze nie dotarł do mojego pokoju, więc nie mam pojęcia z kim będę mieszkać. No i nie kojarzę po nazwiskach. - wyjaśniła - Nie, mieszkam obok, pod dwójką. Mam się spodziewać kogoś fajnego za ścianą? - zapytała z zainteresowaniem. W końcu, skoro Nick znał dużo osób.. Gdy tematy zeszły na sferę muzyki, zastanowiła się.
- L.O.C... Skądś kojarzę, ale nie mam pojęcia skąd. Pewnie słyszałam piosenki, a nawet nie wiem, że to jego - przeczesała dłonią włosy z lekkim zakłopotaniem. Naprawdę często jej się zdarzała sytuacja, że nuciła daną piosenkę, gdy nie znała nawet tytułu, czy wykonawcy. Ot, gdy podobała jej się jakiś utwór, po prostu ściągała na telefon, mp4, czy też zachowywała ją w inny sposób. Słuchała chyba większości gatunków muzyki, nie ograniczając się do jednego, czy dwóch. Ot, mały pasjonat swojej różnorodnej playlisty.
- W takim razie na pewno wpadnę, ale nie myśl, że ty w nim nie będziesz - odparła z uśmiechem splatając ręce na piersi. Jeśli jest tak bardzo przekonany o tym, jakim świetnym uczuciem jest bycie uwalonym popcornem, pewnie sam to uwielbia. No bo przecież kto tego nie lubi?
- Reasumując, jeśli potrzebujesz czegokolwiek - zgłoś się do Nicklasa. Trzeba zapamiętać. - udała, że gdzieś to zapisuje, siląc się na w miarę poważną minę. Po chwili jednak, zaczęła się śmiać słysząc wywód chłopaka - Nie mam Facebook'a. To źle? - dodała z rozbawieniem. Cóż, kiedyś miała, lecz szybko usunęła, jakoś nie przypadł jej do gustu. Wyraźnie wolała Twittera, na którym spędzała długie godziny. Gdy ten poklepał ją po ramieniu, zamarła. Równocześnie, gdzieś w jej pobliżu nastąpiło małe wyładowanie elektryczne i cicho 'trzasnęło'. Po chwili jednak uświadomiła sobie, że ma kurtkę, więc moc nie powinna zadziałać - oboje byli bezpieczni. Rozluźniła się nieznacznie, jednak ręce splotła za sobą.
- Przepraszam, z przyzwyczajenia.. - mruknęła spuszczając wzrok. Była zła na siebie, że zareagowała gwałtownie, jednak zawsze, gdy ktoś dotykał jej rąk, czy ramion, panikowała.
- Melanże.. - w ustach dziewczyny, zabrzmiało to dziwnie, przynajmniej w jej odczuciu. Zastanowiła się jednak przez chwilę. - W sumie nie wiem - zawahała się - możesz kiedyś zadzwonić, jeśli chcesz, wszystkiego w życiu trzeba spróbować.. nie? - Zmiany, zmiany, zmiany.. Czemu nie?
- Myślę, że jeśli przyjdzie się w nocy, gdy nikogo nie będzie, wszystko będzie w porządku. Ale.. Stoku się przypadkiem nie zamyka po zmroku? - Na zdrowy rozum, wydawało jej się, że na noc wyciąg jest nieczynny, jednak nigdy nie zostawała tak długo, by to sprawdzić. Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że może znajomości Nicka sięgają nawet tutaj. Cóż, nie zdziwiłaby się. Urwała rozmyślania, gdy zobaczyła jak Nickowi wydłuża się.. nos. Na początku zamarła zaskoczona, po chwili jednak zaśmiała się.
- To twoja druga moc, panie zmiennokształtny? Ciekawa - odparła po chwili. - Cóż, teoretycznie.. W praktyce mam problemy, bo takie kule uwielbiają latać wszędzie samowolką, albo uderzać we wszystko, co nie jest moim celem - westchnęła z niezadowoleniem. Między innymi dlatego rodzice zapisali ją do szkoły, bowiem moc powoli zaczęła ją przerastać. No i miała wielką nadzieję, że nauczy się tutaj jak przeżyć bez ciągłego pobierania energii z zewnątrz, lecz na to chyba już nie było rady.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Trasa Czerwona   11.02.13 19:35

- Taka nieprzyjemna blondynka chętna pozabijać każdego, kto jej się nasunie. Mnie to już w ogóle nie lubi, ale na piciu przyłapała chyba ze trzy razy, tak więc... - wzruszył ramionami jak gdyby nigdy nic - Jest na mnie cięta, to wiesz, umie pojawić się zawsze, gdy akurat piję. - dodał i zaśmiał się cicho.
Nie potrafił już sobie chyba wyobrazić inaczej gajowej niż jako swoistego radaru alkoholowego. Obowiązkowo z obracającą się satelitą na głowie i różnymi wykresami w oczach.
- No tak się akurat złożyło, że mieliśmy. Bachelet to żabojadzka menda, wkurwia mnie, ale jak przychodzi co do czego to można go nawet przeżyć. Dzisiaj na przykład pokłócił się z gajową o to, że nie ma prawa nas karać za picie, bo to nie w jej kompetencjach. - uniósł dłonie w geście, że on woli się w to nie mieszać jakoś bardzo, bo sam regulaminy łamie, więc wykłócanie się o to czy inni to robią wydawało mu się trochę nie na miejscu.
Zastanowił się chwilę, może przypomni sobie chociaż jedno nazwisko z osób mieszkających z Blaithin.
- Ręki sobie uciąć nie dam, ale chyba będziesz miała w pokoju Joonsoo. Koreanka, miła dziewczyna, też z Ventus. Ale pozostałego składu nawet się nie domyślam. - pewny nie był, ale biorąc pod uwagę, że większość dziewczyn jakie znał zostały poprzydzielane do innych pokoi, to mógł zgadywać, że akurat Koreanka była z Blaithin. - A za ścianą masz moją przyjaciółkę, Mei. A z nią jeszcze jedna Ventuska i dwie Cruciski. Chociaż podobno ktoś nowy przyjechał i z nimi mieszka, to może trzy Cruciski. Gdyby ktoś napierdalał w ścianę to uważaj, może to u nich coś się dzieje. - uśmiechną się znacząco.
Mimo wszystko nawet przy takiej spokojnej i ugodowej Chince obawiał się, że będzie tam niezła draka. Wpuszczenie Ventusek i Crucisek do jednego pokoju prawdopodobnie było błędem, jednak mogło też być zabawne. Poza tym... chyba jedna z tychże Crucisek odwiedziła ich na pół-melanżu i nie zachowywała się jak ostatnia kretynka, więc miał nadzieję, że nie będą się napierdalały przez całe dnie i noce.
- Oficjalnie Liam O'Connor. Najlepszy raper w Danii, występujący z resztą kilka razy z kilkoma innymi ludźmi jakich lubię. - wyjął telefon i nastawił w nim odtwarzacz muzyki - Masz, posłuchaj, może skojarzysz. Moja ulubiona piosenka. - uśmiech na jego twarzy poszerzył się, choć to pewnie z powodu niebanalnego tekstu utworu.
- Spoko, żaden problem. Jakbym to pierwszy raz miał w nim być. - zaśmiał się głośno na samo wyobrażenie ostatniej podróży autokarem.
Niczym świr miotał nim nie tylko po ludziach, ale po sobie też. Tak dla zabawy. Inna sprawa, że jemu wystarczyło kilka razy przeczesać włosy dłonią aby się tego pozbyć, a takie dziewczyny co miały metrowe kudły to jednak mogły mieć gorzej. I pewnie gorzej miały.
- Postaram się skombinować go wystarczająco dużo, aby wystarczyło dla wszystkich. - lekko podskoczył w miejscu, tworząc atmosferę zachwytu.
- No w zasadzie tak jest, jak coś chcą to nagle w okół mnie wiesz, wielkie tłumy. Ale przecież mnie starczy dla każdego... a panie mają pierwszeństwo. - porozumiewawczo mrugnął okiem i rozejrzał się po stoku.
Niby przyszedł tu zjeżdżać, ale jebać, siedzenie i gadanie z Blaithin było o wiele ciekawsze. Brakowało mu jedynie Carlsberga lub chociaż jakiegokolwiek innego piwa, ale wyglądało na to, że zbyt szybko go nie dostanie. W torbie miał jeszcze trochę puszek Tuborga, jednak teraz koniecznie będzie musiał zamykać drzwi. Nie planował sobie już napsuć ferii!
- Nie masz? - powtórzył i zamrugał dwa razy oczami z nieukrywanym zdziwieniem - Może jakieś inne społecznościówki też mają. A poza tym jak coś to zawsze można sobie go założyć, nie? Jeśli przewyższa to twoje skille informatyczne, nie martw się, mogę zarejestrować za ciebie. - zakończył wypowiedź lekkim żarcikiem i schował na chwilę ręce do kieszeni, aby je ogrzać - mimo rękawiczek trochę zimno było gdy się nie ruszał, na zajęciach terenowych latał w shortach po śniegu a tutaj mu łapy odpadały.
Jego uwadze nie umknęło wyładowanie elektryczne ze strony Blaithin.
- Aleś ty naelektryzowana... - każdemu zdarzały się dziwne rzeczy związane z ich mocami, Duńczyk akurat zawsze obracał je w żart, choć zaczęło go zastanawiać, czy kontakt fizyczny jej nie przeszkadzał w takim razie.
- No dobra, to miej jak coś włączony telefon. Jak ci się nie spodoba... postaram się załatwić dla ciebie coca-colę. I miskę popcornu, rzecz jasna.
W swoim życiu odbył wiele spotkań bez procentów i nie przeszkadzał mu ten fakt, a nawet zdarzało się czasem, że wszyscy pili a on nie. Choć zazwyczaj było na odwrót, zdarzało się, że z jakiejś przyczyny mu się nie chciało.
- Cholera, to swoją drogą... - damn, man! - Dobra tam. Dla zmiennokształtnego nic trudnego, nie? - przy okazji potwierdził swoją zdolność, ale żeby wszystko było takie łatwe jak mówił!
Zmiana w jakieś zwierzę... na przykład orła. Wlecieć tak, usiąść tam i zrobić kajak. Problemem było tylko to, jak długo materializacja takiego sprzętu trwała, bo jeśli miał trzy godziny ślęczeć i kreować ten przedmiot, to raczej by było chujowo.
- Czyli mam się spodziewać, że pewnego dnia taki mały bzitek... podleci do mnie... i mnie pierdolnie prądem? - spytał, a w jego głosie było słychać lekkie zdziwienie.
Przez kilka sekund nic nie mówił. Robił pewnego rodzaju napięcie.
- Ale ekstra! - zawołał w końcu, podnosząc ręce do góry - emocje jak na meczu, cholera jasna.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 97
Liczba postów : 16


PisanieTemat: Re: Trasa Czerwona   15.02.13 0:32

// Przepraszam, że tak późno ;_;

Nieprzyjemna blondynka.. Tak, to by pasowało. Choć w sumie, kto wie ile jest jeszcze nieprzyjemnych blondynek w personelu jej nowej szkoły.
- Hm, to by pasowało - przyznała po chwili. Mimo to, gajowa nie zalazła jej za skórę, jeszcze. Po prostu nie była zbyt przyjemna i chyba dziewczyny nie polubiła. Cóż, Blaith była pewna od początku, że znajdą się osoby, którym nie przypadnie do gustu i prawdę powiedziawszy, spodziewała się, że będzie to większość. Nigdy nie należała do osób wybitnie lubianych, może dlatego, że nie pozwalała się nikomu do siebie zbliżyć?
Gdy zaczął mówić o 'żabojadzkiej mendzie', uniosła wzrok i zaśmiała się cicho.
- Mm, czyli albo usiłował ratować swoją skórę, albo nie jest aż taki zły, z tego co mówisz.. - zawahała się nieznacznie i przeniosła wzrok na zjeżdżających, których, cóż, było coraz mniej. Ciekawe co ich wykruszyło, zmęczenie, czy temperatura? Po chwili jednak znów spojrzała na chłopaka. Sama nie lubiła, gdy ktoś rozmawiając z nią, patrzy się gdzieś na boki i wątpiła, by ktokolwiek czuł się wtedy komfortowo.
- Joonsoo.. - przeciągnęła zastanawiając się, czy włoszka w recepcji coś wspominała. Mimo tego, że strasznie kaleczyła ich imiona, wypowiedziała coś podobnie brzmiącego do dziewczyny, którą wymienił Nicklas. - Tak, chyba jest ze mną w pokoju, coś kojarzę. Zobaczy się - stwierdziła, postanawiając, że trzeba myśleć pozytywnie. Najwyżej będzie spędzać dużo czasu na stoku, no.
- Mam się spodziewać jakiś dziur w ścianie jak się pożrą? Z tego co słyszałam, chyba nie ma zbyt przyjacielskich relaci między domami - zaśmiała się wkładając ręce do kieszeni kurtki. Zaczynało robić jej się zimno, pewnie przez brak ruchu - normalnie zgrzałaby się jeżdżąc na snowboardzie. Gdy słuchała piosenki, wbiła wzrok gdzieś w przestrzeń i wsłuchała się. Po chwili na jej usta znów wstąpił uśmiech.
- Tak, kojarzę. Nie wiem skąd, co prawda, ale znam tą piosenkę. Chyba mój brat ją kiedyś puszczał - odparła po chwili. Tak, jeśli chodzi o jej starszego brata, uwielbiał puszczać muzykę tak, by usłyszeli to nie tylko domownicy, ale również i sąsiedzi. Był zupełnym przeciwieństwem Blaithin, a mimo to dogadywali się zadziwiająco dobrze. Teraz jednak on wyjechał, a ją wysłali tu, przez co ich drogi się rozeszły. Na wspomnienie o tym, dziewczyna zawiesiła się na chwilę, lecz po chwili, słysząc o popcornie, uniosła wzrok.
- Jeszcze będziesz jęczał, zobaczysz - zmarszczyła brwi niezadowolona, że go to nie obeszło. Jak to, przecież ona mu grozi popcornem! To będzie bitwa i miała zamiar ją wygrać. Choć Nicklas na pewno miał przewagę - mógł wytwarzać sobie popcorn kiedy chciał, ona niestety będzie miała ograniczone zapasy.
- No tak, ty sobie zawsze możesz go wyciągnąć z rękawa, ja muszę korzystać z tego będzie dookoła - tak, życie jest niesprawiedliwe.
- Aż tak cię oblegają, panie załatwięciwszystko? Nieźle - pokiwała głową z uznaniem. Ciekawe na co jest takie branie, pomyślała. Wcale nie zdziwiłaby się, jakby to był jakiś alkohol, jednak to nie było wcale takie pewne, przecież chłopak mógł stworzyć niemal wszystko.
Zaśmiała się widząc jego reakcję na brak fejsa.
- Tak, tak, nie mam, zawiesiłam. Jakoś nie był mi do szczęścia potrzebny. Ale widzę, że chyba czas go odblokować - stwierdziła z westchnieniem. Znowu trzeba będzie ogarniać jakieś aktualizacje, czy inne zmiany od jej ostatniego pobytu na stronie. - I z moimi skillami wszystko w porządku, nołlajfie. - rzuciła rozbawiona. Na uwagę o naelektryzowaniu, nieco zrzedła jej mina.
- Znaczy.. - urwała niepewna, czy powiedzieć o tym, dlaczego tak zareagowała. W końcu jednak westchnęła i uniosła wzrok. - To minus mojej drugiej mocy - dotykanie moich rąk, ramion jest nieco.. Szkodliwe - urwała, starając się odpowiednio dobrać słowa. Nie powie przecież "robię ludziom dobrze, ale to uzależnia i robi mi krzywdę", prawda? - Przez materiał nie działa, na szczęście, po prostu mam taki.. odruch bezwarunkowy, o. - dodała szybko kończąc tak swój wywód. Przestąpiła z nogi na nogę i w końcu uniosła wzrok na chłopaka.
- Popcorn najważniejszy, nie zapomnij - w zasadzie, kazał jej mieć włączony telefon, ale chyba jeszcze nie wymienili się numerami. Naciągnęła czapkę na uszy, które zdążyły już zmarznąć. Ah, ta zima, ukochana przez wszystkich.
- Jeśli będę akurat puszczać 'bzitki', a będziesz stał blisko, na wzniesieniu, pod drzewem, z parasolem - zaczęła wymieniać, zginając przy każdym z przykładów jeden palec. - To możliwe, że może Cię trafić - zakończyła rozbawiona reakcją chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Trasa Czerwona   16.02.13 16:39

- Podsumowując... jeżeli wyjmiesz alkohol i jakaś kobieta o blond włosach ci go zapierdoli i poprosi o nazwisko, to właśnie spotkałaś ją. - mówiąc to zaczął wyginać sobie palce, co skutkowało cichym strzelaniem kości.
- Obstawiałbym na ratowanie tyłka. W ostateczności chciał nam pomóc, abyśmy później mieli dług wdzięczności i mógł nas szantażować. Jemu nie można ufać. Pamiętaj: nigdy. Nie ufaj. Stażystom. Z Francji. Nigdy. - ostatnie słowa celowo wypowiedział wolniej i z większą przerwą między nimi, aby bardziej "zapadły" w pamięci dziewczyny.
Zastanowił się przez chwilę czy jako ktoś doświadczony w sprawach tej szkoły to czy powinien o czymś jeszcze wspomnieć w ramach ostrzeżenia.
- Żaden nauczyciel jeszcze się do mnie jakoś nadmiernie nie przyjebał, może po prostu nie zdążył. W razie czego postaram się podesłać ci jakąś listę wredot, na które trzeba uważać. - puścił Blaith porozumiewawcze oczko. - Co do relacji... - zachichotał cicho - Jest jedna zasada: widzisz Crucisa - napierdalaj go. Szmaty się wożą i myślą, że są zajebiste, a tak na prawdę to cieniasy, którym wystarczy pokazać, że się ma moce i już spierdalają. - skrzyżował ręce na piersi, lekko kiwając głową.
Takie właśnie miał zdanie o Crucisach. Na początku roku załatwił jednego grubasa samym bieganiem, tak więc dlaczego nie spróbować tego z innymi? Pewnie nawet ci co ćwiczą na zajęciach terenowych i tak by się potknęli i wybili zęby w ciągu pięciu minut. Na twarzy Duńczyka od razu jednak pojawił się szeroki uśmiech gdy usłyszał, że brat dziewczyny mógł tego słuchać.
- A więc masz brata... pozdrów go i przekaż, że słucha dobrej muzyki. - uniósł obydwa kciuki do góry - W razie czego, planuję się wbić na jakiś koncert tego gościa, tak więc jak uda mi się dorwać plakaty, płyty z podpisami czy coś to mogę spróbować załatwić. - dodał jeszcze głosem dającym do rozumienia, że ze swoimi mocami przemiany itp to z łatwością dobierze się do tego rapera i "wymusi" stuff.
- No nie wiem, nie wiem. Mam spore, kilkuletnie doświadczenie w rzucaniu popcornem. Czasem ze współlokatorami nawet się rzucamy, więc wiesz... ze mną to nie tak łatwo. - a z resztą nawet gdyby tego doświadczenia nie miał to i tak by nie dał się zbyt szybko ograć.
Poklikał kilka razy w telefonie i chwilę później podał go Ventusce.
- Mój numer, jak coś. Chcesz sobie przepisać czy nie masz środków i ja mam zadzwonić? - nie raz i nie dwa zdarzyło mu się, że miał się z kimś wymienić numerami i jak dochodziło do "puszczania sygnału" to okazywało się, że nie ma kasy, dlatego odruchowo zazwyczaj pytał.
- Owszem. Choć wolałbym, żeby więcej dziewczyn coś ode mnie chciało niż chłopaków, bo tak to zaczynają powoli mnie martwić. - to chyba było oczywiste, że nadmierna obecność facetów wokół jego osoby była średnio przyjemna i dużo bardziej wolałby dziewczyny, najlepiej w bikini.
- Sądzę, że jak dłużej pobędziesz w tej szkole to zdobędziesz sporo nowych znajomych, więc może warto, bo się pogubisz w nich. Zawsze żałowałem, że nie ma opcji dodawania do wrogów czy czegoś. Całe Crucis bym już chyba mógł tam powrzucać. A przynajmniej sporą jego część.
Jednak czy nie byłaby to przydatna opcja? Dodawania ludzi, których się nie cierpi. I jakiś zestaw fajnych opcji do użycia, jak "dislike'owanie" zdjęć i statusów czy... czy coś.
- Nie zaprzeczam, że lubię być no-life'm. - przyznał, biorąc sanki w ręce i jednocześnie rzecz jasna słuchając rozmówczyni. - Spoko, rozumiem. - kiwnął głową potwierdzając swoje zrozumienie w tej sprawie - A o popcorn to ty się nie martw, już ja go zorganizuję wystarczająco dużo.
Z gardła Duńczyka wydobył się cichy śmiech. Nie ma to jak zostać pierdolniętym prądem za samo stanie w niedogodnym miejscu.
- Zapamiętam i postaram się tam nie stać. - spojrzał na wyciąg, a następnie znów przeniósł wzrok na dziewczynę - Masz ochotę przejechać się jeszcze raz moim Porsche? - spytał wyraźnie rozbawiony i ruchem głowy wskazał na trzymane na ramieniu saneczki.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 97
Liczba postów : 16


PisanieTemat: Re: Trasa Czerwona   17.02.13 1:15

- ...i masz kłopoty - dokończyła wypowiedź chłopaka z lekkim uśmiechem. Właściwie, to ciekawe jak to jest, gdy zostanie się przyłapanym na czymś nielegalnym. Adrenalina i ucisk w brzuchu, czy wręcz przeciwnie - uczucie wolności? Ciekawość, pierwszy stopnień do piekła.
- Nie ufać francuskim stażystom, muszę zapamiętać - kiwnęła głową z szerokim uśmiechem. Ot, jakoś humor jej dzisiaj dopisywał. Wróć, nie dzisiaj, a od kilku godzin. Wyraźnie pomogło jej pobranie energii - na policzki wstąpiły lekkie rumieńce, a ona sama stała się nieco żywsza.
- Czyli, że jest więcej ludzi, na których trzeba uważać? - Niemalże jęknęła. A już myślała, że na jednej, czy dwóch osobach się skończy. Cóż, życie. Westchnęła i przeczesała włosy dłonią. - Życie byłoby zbyt piękne - wymamrotała marszcząc lekko brwi. Trzeba będzie znaleźć jakiś sposób, żeby obejść nauczycieli. I prawdopodobnie trzeba będzie to zrobić metodą prób i błędów, niestety. Szczęście, tak, trzeba będzie na nie liczyć.
- Czyli.. - zaczęła splatając ręce na piersi - Crucisy.. Zauważyłam, że są nieco nieprzyjemni, przynajmniej niektórzy. Cóż.. - zrobiła lekką przerwę. Pstryknęła palcami i błysnęło lekkie wyładowanie elektryczne. - Jeśli jakiś się będzie dowalał, jeszcze nie za bardzo panuję nad tymi małymi 'bzitkami' jak to nazwałeś, a o wypadki nie trudno.. - wzruszyła ramionami z lekkim uśmiechem. Możliwe, że przez przypadek akurat będzie ćwiczyć i przez przypadek jakiś mała, nieszkodliwa kula energii przypadkowo jej umknie i przypadkowo trafi w pewną osobę.. Przypadki, często są całkiem zaskakujące, prawda? Oczywiście, nie chciała nikomu zrobić krzywdy, jedną malutką kulką nie spowoduje większych szkód. Ot, najwyżej wyprowadzi z równowagi. W autobusie, czy choćby na recepcji widziała dość, by uwierzyć chłopakowi.
- Tak, choć teraz wyjechał, gdy tylko skończył tą szkołę. Przekażę mu, jak tylko zadzwoni. A z płyty, czy autografu pewnie się ucieszy. Raz się chyba wymknął na jeden z koncertów, ale aż tak daleko nie dotarł - uśmiechnęła się na wspomnienie, jaką awanturę urządzili mu rodzice. Oczywiście, nie powstrzymało go to od kolejnych nocnych wypadów, Blaith często mu pomagała. Nieraz nawet zabierał ją ze sobą. Wspomnienia związane z bratem zawsze sprawiały, że się uśmiechała.
- Nie martw się, szybko się uczę. Zobaczysz, jeszcze poczujesz co to prawdziwa kąpiel w popcornie. - Jeśli chłopak faktycznie był taki dobry, najwyżej trochę potrenuje, cóż.
Gdy dał jej telefon, wyciągnęła z kieszeni kurtki swój, przepisała numer i po kilku kliknięciach, zapisała.
- Spoko, zadzwonię, mam pełno niewykorzystanych minut. - Mruknęła i dotknęła ikonkę z zieloną słuchawką. Chwilę później zabrzmiał dzwonek blondyna, więc oddała mu telefon i rozłączyła się. Praktycznie pierwszy dzień w tej szkole, a już ma numer kogoś z klasy, postęp jest.
- Mm, jeśli chcesz, mogę coś wspomnieć o tobie, jeśli jakaś dziewczyna będzie czegoś potrzebować. - zaproponowała z uśmiechem. Co prawda w bikini raczej nie będą, ale zawsze to już coś.
- Zawsze możesz to im zaproponować, może to opatentują. - gdy chowała telefon, spojrzała na godzinę. Robiło się późno i dopiero teraz uświadomiła sobie, że przecież miała się zjawić na treningu. No tak, jak zwykle jest wszędzie, tylko nie tam, gdzie powinna.
- Pewnie, czemu nie, toż to najlepsze Porshe jakim jechałam. - i jedyne, co prawda. Z szerokim uśmiechem przytaknęła na propozycję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Trasa Czerwona   18.02.13 18:37

- To swoją drogą. - uzupełnił jeszcze skomponowane z Blaithin zdanie i zaśmiał nerwowo.
Kłopoty kłopotami, większy problem był jak alkohol czy inną używkę postanowiła skonfiskować na rzecz uchlania siebie. Wredna baba.
- Dokładnie, nie ufanie im to podstawa. Z resztą najlepiej żadnym Francuzom nie ufać, oni to tylko są po to, aby na świecie nie było żab za dużo i żeby ludzie się jarali "stolicą miłości" czy coś tam. Ale i tak najfajniejsi są w momencie, gdy wyjmiesz karabin i zakrzykniesz "Sieg Heil!". Spierdalają z prędkością światła dosłownie. - i w tym momencie Nicklas rozpoczął chytrze zacierać rączki, w końcu wystraszenie jakiś Żabojadów w ten sposób było chyba najlepszą rozrywką.
Szczególnie, jeśli było się w stanie przybrać wygląd niezbyt wysokiego bruneta z grzyweczką i charakterystycznym wąsikiem przypominającym szczoteczkę do zębów.
- Czy to nie oczywiste? Kochana, tutaj są sami tacy ludzie, na których trzeba uważać. Choć często mówią, że to na mnie się powinno, więc właśnie rozmawiasz z jedną z takich person. Na czarnej liście nauczycieli widnieję od pierwszej klasy. - wzruszył ramionami, jak gdyby było to nic.
Ale dla niego nie było to nic specjalnego. Nie jego wina, że nie rozumiano jego pasji jaką jest piłka nożna i przez to wstawiano mu ostrzeżenia za zabawę piłką na lekcji. "Zabawę". Przecież to był jego sposób na... stanie się z nią jednością!
- Większość z nich myli "szczerość" i "ironię" z "chamskością". Rozumiesz, nawciskają ci i twierdzą, że są szczerzy i ironiczni do bólu i tylko ty uważasz, że są chamami, kiedy tak na prawdę to oni samą prawdę mówią. - swoją wypowiedź uwieńczył takim ruchem głowy, jakby miał zamiar się zrzygać (oczywiście na śnieg, a nie rozmówczynię). - Z pozbyciem się ich raczej nie bywa większych problemów, tak więc się nie martw, dwa-trzy bzitki szybko się ich pozbędą.
Zaśmiał się głośno, słysząc chwilę później "groźbę" ze strony Blaithin.
- Proponujesz mi wspólną kąpiel? Spoko, nie ma sprawy. - skrzyżował ręce na piersi i odchylił się lekko do tyłu, jakby chciał się przyjrzeć całej sylwetce Irlandki, do swojej normalnej "pozycji" wrócił dopiero gdy dostał swój telefon z powrotem.
Rzecz jasna, błyskawicznie zapisał nowy kontakt i włożył urządzenie do kieszeni kurtki.
- No przydałaby się jakaś odmiana, przydała... - pokiwał energicznie głową i zaśmiał krótko.
- W takim razie... zapraszam. - wraz z Ventuską ruszył w kierunku wyciągu, a kiedy byli już na górze, wskazał dłonią na sanki, aby dziewczyna zajęła miejsce. Założył gogle i poprawił rękawiczki.
- Plan jest taki: rozpędzę to lekko i się dosiadam, więc postaraj się nie zjebać. - zachichotał i jak postanowił, tak zrobił: przez chwilę rozpędzał "Porsche", a następnie wskoczył na tył i zaczęli zapierdalać w kierunku dołu trasy.
Oto zalety własnych saneczek, na normalnych dwie siedemnastoletnie osoby mogłyby się nie zmieścić, jednak przy nieregularnych wymiarach zastosowanych przez Mørkjæra, udało im się to i to z łatwością. Duńczyk rozbawiony darł ryja (a to nowość) i liczył na to, że nie wyjebią się o jakimś suddenly kamulec.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Trasa Czerwona   

Powrót do góry Go down
 
Trasa Czerwona
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Drużyna Czerwona
» James "Bucky" Barnes
» Czerwona Kapłanka Trianna z Volantis

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Wyjazdy :: 2013 - ferie zimowe :: Trasy narciarskie-
Skocz do: