IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Port

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Port    12.10.12 22:20

Niewielki port jest pierwszym miejscem jakie pierwszoroczni odwiedzają na wyspie. Znajduje się tu długie i szerokie molo, wspierane na potężnych palach, o które obijają się fale. To właśnie tutaj przypływa statek, który wykonując kilkanaście tras zbiera uczniów z różnych zakątków świata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Port    02.11.12 19:59

Markus już wiedział, że znienawidzi tę szkołę w bardzo krótkim czasie. Uczniów z jakiś patologicznych rodzin było nadmiernie dużo i wszyscy uważali, że z tego powodu wolno im robić co tylko chcą, bo w życiu przeżyli tragedii mniej lub więcej. Czy oni na prawdę nie wiedzieli, że tak na prawdę mało kogo interesuje, że ich matka okazała się być ojcem a ojciec drugą matką? Słysząc niektóre historie coraz bardziej utrzymywał się w przekonaniu, iż ten świat schodzi na psy. Co prawda uważa tak już od na prawdę długiego czasu, ale co uczeń to lepsza historia. Chyba odsetek tych, których wszyscy rodzice to normalni, nie psychopatyczni ludzie jest dwa razy mniejszy od tych, których bito czy głodzono. A gdzie te wszystkie domniemane służby prawa..? Farer nigdy nie myślał jakoś nadzwyczajnie długo nad tym, co czuł jego bratanek gdy utracił rodziców. Sam przecież też nie był tym zachwycony: śmierć brata uważanego za najlepszego przyjaciela była czymś w rodzaju ugodzenia w plecy nożem. Całkowicie niehonorowe zagranie ze strony losu, Boga czy kto tą realną wersją Simsów sterował.
Myśląc nad tym wszystkim, Mark w końcu pojawił się na krawędzi molo. Trzymał ręce w kieszeniach i przez moment przyglądał się łowiącym ryby ptakom. Cóż to była za precyzja! Całe szczęście, że te Taliby z którymi się strzelał jeszcze parę lat temu aż tak celne nie były. Mężczyzna uśmiechnął się do siebie przez to porównanie, po czym usiadł w siadzie skrzyżnym, zdejmując zgniłozielony - jak cała jego bluza - kaptur z głowy. Odpalił papierosa i zaciągnął się mocno. Chociaż tutaj mógł to zrobić, nie słysząc zaraz od jakiś kobitek, że w ten sposób zatruwa stojących obok siebie ludzi. I tak już wszyscy byli zatruci spalinami unoszącymi się w atmosferze, kogo więc obchodzi jeden papieros? Markus chwilę później położył się i wciąż od czasu do czasu zaciągając, gapił się w niebo, próbując już teraz, w dzień, zlokalizować miejsca, w których pojawią się jego ulubione gwiazdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 4


PisanieTemat: Re: Port    02.11.12 20:07

Levi postanowił sobie urządzić sobie mały spacerek, aby nieco zapoznać się z tym całym miejscem. W końcu spędzi tu trochę czasu i nie może się gubić oraz ciągle pytać jak trafić gdzieś tam. Dlatego założył swoje wielkie słuchawki na uszy i pogrążył się w muzycznych rytmach. Jego myśli były ukierunkowane jedynie.. hm.. szkolnie. A właściwie nasuwały mu się same pytania. Czy nauczyciele są bardzo surowi i czy potrafią uczyć? Czy rówieśnicy i starsi koledzy nie będą się z niego śmiać, bo jego wujkiem jest nauczyciel? Ale przecież to nie powód do wyśmiewania, prawda? Zwłaszcza, że wujek Mark jest naprawdę fajny. A współlokatorzy? Czy będą robić problemy i przyczepiać się do wszystkiego? Cóż za pesymistyczne myślenia. Ale cóż... nowe miejsce trochę przyprawiało go o lęk. Tak się zamyślił, że nawet nie zauważył kiedy dotarł na molo. Wrócił do świadomości i rozejrzał się dookoła. Zauważył jakąś postać, leżącą przy krawędzi. Podszedł bliżej i zorientował się, że to nie kto inny jak Markus, uśmiechnął się lekko i zsunął słuchawki na szyję. Podszedł bliżej, aby zaraz usiąść obok mężczyzny, przodem do niego
- Heej, wujku. O czym tak myślisz? - spytał uśmiechem, opierając łokcie na kolanach, a głowę o dłoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Port    02.11.12 20:38

No i stało się. Levi przyszedł, swą obecnością zniszczył cudowną chwilę a sprawę jeszcze pogorszył tym, że się odezwał. Gdyby nie był tego winny bratu, i ten dzieciak nie darł ryja to na pewno Markus by się nim nie opiekował. Nigdy. Never.
- O tym, czy przypadkiem nikt cię właśnie nie topi w kiblu. - skłamał, podnosząc się do siadu i gasząc papierosa. Bywał wredny dla chłopca, choć zdarzały się dni, kiedy cały czas sobie żartowali. Ciężko stwierdzić od czego to zależało, Mark po prostu był z kategorii "smętni ale wredni". A przynajmniej na to zawsze wyglądało.
- A ty czemu zamiast się uczyć to się szwendasz? - spytał, spoglądając w końcu na chłopca, unosząc jedną brew do góry. Rok szkolny ledwo się zaczął, ale on przecież nie chciał się wstydzić za kogoś, kogo jest pełnoprawnym opiekunem. Można stwierdzić iż w domu panowała żołnierska dyscyplina, ale czego się spodziewać po kimś, kto poświęcił się narodowi, a został z wojaka wyciągnięty "siłami wyższymi"?
- Starszaki cię jeszcze nie sprały? Współlokatorzy nie próbują zabić? - zadał kolejne pytania, wspierając brodę o rękę opartą łokciem o kolano. Ciężko stwierdzić czy by wtedy zareagował czy nie. Gdyby tych idiotów przyłapał na gorącym uczynku to pewnie tak, ale jeśli chodziło o skarżenie i późniejszy opierdol to musiałby się nad tym zastanowić. Mimo wszystko uśmiechnął się lekko, aktualny tutejszy klimat bardzo przypominał mu ten, który panował na Wyspach Owczych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 4


PisanieTemat: Re: Port    02.11.12 22:29

Uśmiechnął się szeroko, słysząc pierwszą z jego wypowiedzi.
- Kłamiesz... nigdy byś się tak mocno nie zamyślił gdyby chodziło o mnie. - odparł nadal się uśmiechając. Czy tak było naprawdę.. nie wiedział.. ale czasem czuł, że Mark zaopiekował się nim tylko z poczucia obowiązku, oraz wini go za to, że musiał zrezygnować z wojska. Eh.. co za życie.. dlatego starał się też zbyt często nie wchodzić mu w paradę.
- Bo chcę trochę się rozejrzeć, by się nie gubić. W końcu mam do tego talent. Zresztą rok dopiero się zaczął, teoretycznie jeszcze nie mam czego się uczyć. - odpowiedział drapiąc się w tył głowy, aby zaraz wyjąć swoją mp4 aby zaraz wyłączyć muzykę, która nadal wydobywała się po cichu ze słuchawek. Na kolejne pytanie pokręcił głową, przecząc.
- Na szczęście nie. Mam nadzieję, że taki stan rzeczy się nie zmieni. - odpowiedział aby zaraz zerknąć w stronę wody, aby przymknąć na chwilę oczy i westchnąć cichutko. Wrócił jednak spojrzeniem na swojego wujka, akurat gdy ten się uśmiechnął.
- Powinieneś się częściej uśmiechać, to może wreszcie znalazłbyś sobie jakąś narzeczoną. - odpowiedział uśmiechając się szeroko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Port    02.11.12 23:07

- W sumie racja, chyba, że bym myślał jak się ciebie pozbyć. - burknął, krzyżując ręce na piersiach i lekko kręcąc głową. Postanowił jednak nie spowiadać się ze swoich wcześniejszych przemyśleń, szczególnie, że jednak w pewnym momencie dotyczyły tego gamonia. Bardzo go jednak ucieszyło, że Levi wyraźnie widział jaki ma co do niego stosunek.
- Chciałbyś. - odparł tylko, był świadom, że prędzej czy później ktoś ze starszej klasy wpadnie na pomysł dręczenia młodszych. Takie były realia wszystkich szkół, sam też bywał zarówno ofiarą jak i agresorem. Coś takiego każdy po prostu musi przeżyć i przeczekać.
Na ten tekst o uśmiechaniu się i narzeczonej, spojrzał na bratanka lekko zdziwiony. Cwana bestyja się z niego zrobiła a Mark nawet tego nie zauważył! Uderzył go więc lekko (przynajmniej według siebie) w ramię.
- Czy jak cię wrzucę do wody to zamkniesz się wreszcie, baranie? - spytał, ale o dziwo z jego twarzy ten grymas podobny do uśmiechu nie zszedł. Markus od długiego czasu nazywał Levi'ego "baranem" przez tą jego maskotkę, z którą tak często się pokazuje. A przynajmniej pokazywał, od rozpoczęcia roku jeszcze jej nie widział.
- A jeśli tak cię to interesuje, to na razie nie potrzebuję... jak ty to określiłeś, narzeczonej. - prychnął jeszcze, spoglądając na Tórgarða kątem oka. Aktualnie nie potrzebuje i pewnie w przyszłości też nie będzie. Możliwe iż nieświadomie popadł w typ "forever alone", z tym, że to forever na prawdę jest forever.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 4


PisanieTemat: Re: Port    03.11.12 12:40

Prychnął cicho na jego słowa, ale nic nie odpowiedział. Przecież nie musiał się tak poświęcać i opiekować Levim. Nikt mu nie kazał, a przecież po tym całym wypadku, jeszcze by trochę po przeżywał, a potem znów wróciłby do dawnego stanu psychicznego, a przynajmniej w większej części, tak więc babcia jakoś by to zniosła. Nikt mu nie kazał być prawnym opiekunem. Ale skoro już jest to powinien być bardziej kochany noo.. prawie jak prawdziwy ojciec. A nie! No ale szatynek jakoś zdążył się już przyzwyczaić.
- Tak.. ale jak będzie inaczej, to wykorzystam te wojskowe chwyty których mnie nauczyłeś. - odpowiedział z uśmiechem przeciągając się leniwie. Spostrzegłszy to zdziwione spojrzenie uśmiechnął się do siebie pod nosem. Huehue, niezbyt często można było go takiego zobaczyć. Znaczy, że czegoś się tam uczy.
- Niee... będę cię prześladować, a nie możesz nic bardzo złego mi zrobić, bo by cię zamknęli w więzieniu. - odpowiedział masując miejsce, w które został uderzony. Niby nie mocno, ale jednak on jest bardzo delikatny. A jeżeli chodzi o tego barana, to jakoś się tym nie przejął ani nic. Doskonale wiedział skąd wyszło to przezwisko i jakoś się tego nie wstydził. Kochał tego barana bo był jedyną pamiątką po rodzicach, a jak gdzieś wyjeżdżał to zawsze brał go ze sobą. Nawet teraz. Leży sobie grzecznie w szafie pod stertą ubrań. Cieszył go jednak fakt, że Mark ciągle się uśmiechał, bo jakoś to nie spotykane.
- Szkoodaaa.. bo z tą swoją charyzmą, to bym miał bardzo fajną ciocię. Tylko jakby ci się nie odmieniło to nie wybieraj żadnej kobiety stąd bo one są jakieś podejrzane. - rzucił uśmiechając się szeroko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Port    03.11.12 13:18

Ponownie położył się, układając sobie ręce pod głową. Przypomniało mu się, jak Álvheiður kazała mu poświęcać Levi'emu więcej uwagi, okazywać więcej "miłości" i takie tam inne bzdety, bo później dzieciak trafi do jakiegoś zakładu psychiatrycznego. Powtarzała to wiele razy, ale Mark raczej się nie przejmował, sprawiał wrażenie osoby zimnej jak grenlandzkie lodowce. W pewnym sensie chciał mieć pewność, że chłopiec nie wyrośnie na jakąś ciotę i dlatego fundował mu to spartańskie wychowanie. Ale przynajmniej często mógł pizzę żreć, bo Markus nie lubił gotować.
- To ty w ogóle jeszcze jakieś pamiętasz? Nie przypominam sobie, abym uczył cię uciekania. - powiedział, spoglądając na niego jednym okiem. Dobrze, że Tórgarð przynajmniej się szybko uczył, ale na prawdę Markus nie potrafił go sobie wyobrazić podczas walki. Uważał, że jedyna forma obrony tego gnojka to uciekanie z prędkością ponaddźwiękową a niebieskookiemu bardzo to się nie podobało. No ale skoro dzieciak uważał, że potrafi się obronić... to ok, może nie wróci z wielką śliwą pod okiem.
- Jak ja cię zacznę prześladować to w pierwszej klasie posiedzisz przez najbliższe pięć lat. I uwierz mi, że za to nikt mnie do więzienia nie wsadzi. - mruknął, a jego spojrzenie wskazywało na to, że na prawdę nie żartował. Oczywiście automatycznie uśmiech z jego twarzy zniknął, koniec tego dobrego.
- Przestań się podlizywać, nie będzie psa! I nie sądzę aby miało się odmienić, nie nastawiaj się na to. - westchnął, teatralnie przewracając oczami. Na prawdę, nie spieszyło mu się do zakładania rodziny i tak dalej. Syn brata już mu na prawdę wystarczył, własnego nie potrzebował, bo już na tego wystarczająco się nawkurwiał.
- Ale w ramach pocieszenia powiem ci, że jeśli jednak coś się zmieni to będziesz mógł być druhną. Załatwimy ci fajną sukienkę. - dodał po chwili z ironicznym uśmieszkiem, spoglądając na chłopca. Następnie wstał i poklepał bratanka po ramieniu.
- Zobaczymy się na lekcji, ofermo. - pożegnał się i cicho pogwizdując opuścił port.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Port    17.01.13 21:19

Ta, był znudzony, ta... Bardzo znudzony. No ale, za parę dni czekała go kolejna, niezbyt intrygująca, lekcja astronomii, więc chyba wypadałoby choć trochę zorientować się w stanie nocnego nieba na dzień dzisiejszy. Każdy normalny nastolatek prawdopodobnie wykorzystałby w tym wypadku internet, albo po prostu kalendarz, ale Shigeru przeciętny nie był, a i nie specjalnie miał cokolwiek do roboty...
Teraz tak na prawdę - po prostu nie mógł spędzić całego dnia leżąc na łóżku do góry brzuchem i wgapiając się w sufit, więc wypadało wyjść do ludzi. Równie dobrze mógł iść pobiegać, ale był rano, a w całkowitej ciemności raczej i tak by mu się to nie udało. Znowu na swoje życie targać się nie zamierzał. Co wcale nie przeszkadzało mu w wyjściu na zewnątrz gdzieś w okolicach godziny osiemnastej. Przez biały śnieg zalegający na ziemi nie było znowu tak ciemno, a że włożył na siebie grubą, zimową kurtkę, mróz też mu nie przeszkadzał.
Nawiasem mówiąc, trochę minęło, odkąd ostatnio był w porcie, bo właściwie nie odwiedzał tego miejsca w okolicznościach innych niż wyjazd na i powrót z wakacji. Westchnął cicho, opierając się plecami o drewnianą barierkę. Dopiero po chwili spojrzał w niebo, po co właściwie w to miejsce przyszedł. Dobrze, że choć na chwilę się rozpogodziło, szczerze powiedziawszy. Tak dawno nie był na astronomii, że chyba nie poradziłby sobie od tak. No dobra, poradziłby sobie, jednak raczej nie na tyle, na ile byłby w stanie po krótkim rekonesansie, o!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Port    17.01.13 21:30

Kierowany przedziwnym przeczuciem, Rihito skierował się do portu. Oczywiście wcześniej nie omieszkał ubrać się właściwie do sytuacji - na zewnątrz robiło się coraz dziwniej, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że późna godzina temu sprzyjała. Tak czy inaczej, nałożył cztery warstwy zamiast dwóch, swoje nieśmiertelne skórzane buty (które przemakały przy pierwszym spotkaniu ze śniegiem, ale jakimś cudem wciąż zapominał kupić nowych) i wyszedł z akademika, wyglądając jak mały, nie-biały bałwanek. No, może nie taki zupełnie mały.
Tak czy inaczej, Rihito przebrnął przez nieodśnieżony trawnik (chodzenie po odśnieżonym chodniku jest zbyt mainstreamowe. Tak na serio - nie chciał nadkładać drogi) i poszedł w kierunku plaży, na której jeszcze nie miał okazji być wiele razy. Jakoś brzeg zimą nie za bardzo go interesował, ale, jak już wcześniej było wspomniane, tym razem zrobił wyjątek, ze względu na przedziwne przeczucie, które nim kierowało.
Gdy już dotarł na plażę, okazało się, że spacer brzegiem był dużo lepszym rozwiązaniem. Zimna woda mniej lub bardziej wymyła śnieg, wcześniej pokrywający piasek miękką warstwą, dzięki temu szło się tam dużo lepiej, niż brodząc po kolana w białym puchu. A buty i tak miał już przemoczone, więc było mu wszystko jedno. Najwyżej później mu amputują stopy, przez odmrożenie, którego może się nabawić... Co mu tam!
Zima zaskoczyła personel Saint Elizabeth, pomyślał, teraz znów przedzierając się przez śnieg, by dostać się do portu. Tam przynajmniej powinien znaleźć gdzieś z boku jakąś ławkę, którą można byłoby oczyścić ze śniegu i usiąść na niej, może niezbyt komfortowo, ale zawsze. Niedaleko ujrzał sylwetkę, która z daleka nikogo mu nie przypominała. Zimowe ubrania były jego koszmarem - ludzie wyglądali w nich zupełnie inaczej!
- Shigeru...? - Zapytał podejrzliwie, niezbyt dyskretnie zbliżając się do osobnika. Cóż, inaczej się tego nie dowie!

_________________


Ostatnio zmieniony przez Rihito dnia 17.01.13 22:09, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : bo woda wymyła wodę i amputowane buty |D)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Port    17.01.13 21:52

Nie bardzo przejął się słysząc zbliżające w jego stronę kroki. Zacznijmy od tego, że wciąż był na terenie szkoły i nawet jeśli ktoś zapomniał odśnieżyć - co jeszcze można było wybaczyć, bo od paru dni sypało bez opamiętania - to raczej grono nauczycielskie i cały personel nie pozwoliliby seryjnemu mordercy spokojnie spacerować po terenie St. Elizabeth... A kroki były spokojne, więc nie ma co się martwić. Zresztą bardziej w tym momencie interesowało go ciemne, nocne niebo, gdzie starał się wypatrzeć choć kilka znanych mu gwiazdozbiorów. I to wcale nie jest takie łatwe, jakby człowiek chciał. Wręcz przeciwnie - im bardziej się skupiał, tym trudniej było mu dostrzec cokolwiek wartego uwagi. Po postu gratulacje, Shigeru, gratulacje! Najlepiej wszystko zostawić na ostatnie noce przed, a później narzekać. No nic, praktyka czyni mistrza, nie?
Tym bardziej brunet nie mógł spodziewać się, że w jego stronę zbliża się znany mu uczeń tego samego domu, mały, niezdarny rudzielec... Nie oszukujmy się - w porównaniu do wyższego o jakieś piętnaście centymetrów, dobrze zbudowanego piątoklasisty, Rihito był mały. Młody miał w sumie szczęście, że starszy kolega nie widział jego spaceru mokrą plażą. Dlaczego? Bo chyba dostałby ochrzan stulecia. Kto normalny w środku zimy, gdy jest z całą pewnością kilka - żeby nie powiedzieć kilkanaście - stopni mrozu ładuje się jak gdyby nic do równie lodowatej wody?! Wprawdzie nawet jeśli nie był chłopcem w jakichś szczególnie zażyłych stosunkach, wciąż był jego senpai'em, nie? A o młodszych trzeba się było troszczyć. Tak czy owak, nie widział, więc go nie zaboli... Chyba że w jakiś cudowny sposób się dowie... nie, to akurat niemożliwe.
- Hmm? - Mruknął, wyrwany ze swoich rozmyślań na temat gwiazdozbioru smoka, powoli przenosząc wzrok na postać Rihito i mimowolnie uśmiechnął się lekko. Rozpoznanie młodszego nie było aż takie trudne, po pierwsze - odezwał się; po drugie - rude kłaki wystawały spod czapki.
- Cześć młody - przywitał go też zaraz, co było chyba wystarczającą odpowiedzią na pytanie. - Co słychać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Port    17.01.13 22:06

Czyli się nie pomylił w rozpoznaniu osobnika, który się przed nim znajdował. Całe szczęście! Głupio byłoby odezwać się do osoby, której nie znał - to po pierwsze, a po drugie - nadać jej nowe imię. Nie żeby to specjalnie rudzielca martwiło, generalnie nie miał w zwyczaju przejmować się takimi pierdołami, ale to wszystko zależało od człowieka, z którym aktualnie miał do czynienia. Niemniej w tym przypadku, nie miał się czego obawiać.
Może nie znał Shigeru zbyt dobrze, ale jednak była pomiędzy nimi jakaś nić zrozumienia, która stawała się mocniejsza i intensywniejsza przy każdym spotkaniu. Dlaczego? Kto wie. Być może ze względu na pochodzenie, albo, ot, ich charaktery się uzupełniały. Ostatecznie brunet był jedną z osób, z którymi Rihito dogadywał się najbardziej, nawet jeśli zwykle nie miał problemu z kontaktami człowiek-człowiek.
- Nudzę się. - Wyznał najzwyczajniej w świecie, przynajmniej częściowo odpowiadając na zadane pytanie. Cóż, Yoshida najzwyczajniej w świecie nie uważał, żeby opowiadanie mu wszystkiego, co się zdarzyło w przeciągu kilku dni, kiedy się nie widzieli, było w tym momencie takie istotne. - A u ciebie? W ogóle, chyba ci nie przeszkadzam, prawda? Bo jeśli tak, to ja sobie mogę iść, nie ma problemu...
I wyszło szydło z worka. Shigeru najprawdopodobniej już widział niejeden raz gadatliwe oblicze osobowości rudzielca, więc mógł być przyzwyczajony do nawału słów, którym miał być od czasu do czasu zbombardowany. Nie było innego wyjścia, niż stopniowe przyzwyczajanie się do tego stanu rzeczy. Teraz jeszcze nie było najgorzej - niekiedy Japończyk miał takie napady, że słowa wyrzucał z siebie z częstotliwością nakręcanej katarynki, w dodatku w tak szybkim tempie, że ledwo dało się coś zrozumieć. A gdy już zaczął, nadzieje, że skończy, były naprawdę marne.
Tak czy inaczej, Rihito poprawił czapkę, która non-stop zsuwała mu się z głowy i podszedł do barierki, opierając o nią przedramiona. Nocny widok oceanu/morza/whocares w zimie naprawdę zaliczał się do jednych z tych piękniejszych, które miał okazję widzieć Rihito, nawet jeśli nie był duszą, która rozwodziłaby się zbyt długo nad urokiem krajobrazu. Bo po co patrzeć na naturę, skoro można na ludzi?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Port    17.01.13 22:29

No cóż, z tym nadawaniem imion mogłoby być nie za ciekawie ciekawie. Zwłaszcza, że nie każdy zareagowałby na coś takiego choć trochę przyjaźnie, od niektórych, na przykład z Crucis, możnaby oberwać - sam osiemnastolatek doskonale zdał sobie z tego sprawę gdzieś tak... no cóż, w okolicach półrocza pierwszej klasy, czyli trochę dawno. Z drugiej strony, gdyby to właśnie Shigeru przezwano, najpewniej nie zdenerwowałby się jakoś znacznie, przynajmniej nie na Rihito. Jak zostało wyżej wspomniane - młodszy chłopak nie działał mu na nerwy praktycznie wcale. Cholera wie dlaczego. O narodowość raczej nie chodziło, bo przecież w jednym, wielkim miszmaszu w tejże szkole nie wiele to kogo obchodziło. Ale zawsze miło usłyszeć swój ojczysty język, będąc parę tysięcy kilometrów od domu. W sumie nawet się nie zastanawiał jak daleko jest z Japonii do Anglii... wiedza ta byłaby mu właściwie bezużyteczna.
Uśmiechnął się nieznacznie słysząc zwięzłą, ale i szczerą odpowiedź. Nie wiem co śmiesznego było w tych dwój, względnie prostych i często spotykanych słowach, no ale Shigeru wyraźnie coś w tym widział. Albo po prostu chodziło o sposób w jaki młodszy chłopak go o tym poinformował. Zdecydowanie, miło się z tym optymistą rozmawiało.
- Też nic szczególnego... I nie, nie przeszkadzasz mi, to tylko powtórka przed astronomią - zauważył, zgodnie z prawdą zresztą, bo w końcu w takich wypadkach lekcje schodziły na plan dalszy. Zwłaszcza, że całe przyjście tutaj było tylko kolejnym sposobem na zabicie czasu, a niebo zdążył już w ciągu tych paru minut jako-tako ogarnąć. Zajrzy jeszcze później do internetu i będzie miał to z głowy. Opcjonalnie przyjdzie tu jutro, lub po prostu całkiem to przypominanie sobie zignoruje. I tak pewnie nikt się za to nie zabierał...
Gadatliwość młodszego też zupełnie mu nie przeszkadzała. Zwłaszcza, że większość tego co Rihito mówił była zupełnie szczera i wprawiała człowieka w dobry nastrój, którym chłopak aż emanował. Ta, zaraźliwy ten jego optymizm bywał. Czasami nawet bardzo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Port    17.01.13 22:46

Rihito czuł się wyjątkowo dobrze w towarzystwie Shigeru. Już pomijając fakt, że było niewiele osób, przy których źle by się czuł, ale z brunetem było jakoś inaczej. Może... Swobodniej? Chłopak miał wrażenie, że przy nim nie musi wcale hamować swojego języka, bo on od razu zrozumie, co miał na myśli, jeszcze przed zakończeniem wypowiedzi. Już pomijając to, że najprawdopodobniej było to zwykłe, głupie przeczucie - rudzielec czuł się w towarzystwie piątoklasisty najzwyczajniej w świecie dobrze, bez względu na sytuację, w której by się nie znajdowali i uczucia jej towarzyszące.
- No tak, przecież niedługo jest astronomia! - Zawołał, lekko uderzając dłonią w swoje czoło. Zupełnie zapomniał! Najgorsze było to, że nie był na pierwszej lekcji, bo najzwyczajniej w świecie zaspał. Chociaż prawdopodobnie robili powtórzenie z poprzednich lat, astronomia nie była "konikiem" rudzielca i czasami sprawiała mu problemy. Szczególnie, gdy w grę wchodziło określanie odległości gwiazd od ziemi i jakichś tam innych głupich rzeczy... - Hej, ktoś obok ciebie siedzi na astronomii? Bo ja nie byłem na pierwszej lekcji i tak jakby, ten, no, jestem... bezpański?
Zaśmiał się wesoło na własne określenie i odwrócił się plecami do barierki, żeby znajdować się przodem do Fujihary. Przez chwilę po zakończeniu swojej wypowiedzi, nic nie mówił i badawczo mu się przyglądał, lekko przechylając głowę. W końcu podszedł bliżej, stając na palcach, by sięgnąć po kaptur, z którego brunet nie robił żadnego pożytku. A czapki też nie miał!
- Będziesz miał zapalenie ucha. Za zimno jest, żeby z gołą głową chodzić!
Powiedział ten, który miał kompletnie przemoczone buty. Zabawne. A tak swoją drogą, to pewnie będzie chory przez swoją nieodpowiedzialność. Znowu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Port    17.01.13 23:03

Przeczucie czy nie, większych nieporozumień między nimi nie było, i dobrze. Shigeru zaśmiał się pod nosem widząc reakcję młodszego na samo wspomnienie o lekcji, oczywiście nie było to w żadnym stopniu złośliwe, ot, chłopak go rozbawił swoim roztrzepaniem. No bo jak to tak, zapomnieć o zajęciach? Dobra, każdemu się zdarzało, ale wychodziło na to, że rudy nie przyszedłby wcale, gdyby nie ta ich teraźniejsza rozmowa.
- Niespecjalnie, więc mogę cię przygarnąć, skoro jesteś, jak to ująłeś, bezpański - oświadczył z przyjaznym uśmiechem, powtarzając częściowo słowa Rihito, a raczej dość ciekawe sformułowanie. Widać nie tylko jego ono rozbawiło, bo od razu rozległ się wesoły śmiech tamtego Właściwie on sam też nie widział nic fascynującego w obserwowaniu nieba, tym bardziej, że niewiele się ono zmieniło przez ostatnie lata jego nauki tutaj i właściwie rok rocznie było tak samo, ale nie można powiedzieć, żeby sprawiało mu to jakiekolwiek problemy. No ta... Shigeru i problemy w nauce, to by było dopiero coś! Jeszcze nigdy mu się nie zdarzyło, żeby musieć poświęcić na coś dłużej niż kilkadziesiąt minut. - A jakbyś chciał powtórzyć czy coś to zawsze wiesz, gdzie mnie szukać. - Zaoferował się po chwili.
Uniósł brew widząc spojrzenie tamtego, no cóż, niestety - albo stety - nie siedział mu w głowie i nie miał pojęcia, co też młody rozważał, ale musiał przyznać, chłopak wyglądał niczym mały szczeniak z tą przekrzywioną głową... czyli w sumie uroczo, jak kto woli. Następne zachowania rudego zaskoczyły go jeszcze bardziej, bo na pewno nie spodziewanym było nałożenie mu na głowę kaptura, choć i tak zniżył trochę głowę by mu to ułatwić.
- Bywało zimniej, a śnieg przecież nie pada; nic mi nie będzie. - Mimo swoich słów, kaptura nie ściągnął i to już nawet nie że mu się nie chciało, ot, ta ciut irracjonalna troska o jego zdrowie była po prostu całkiem miła, tyle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Port    17.01.13 23:20

- Jej, wielkie dzięki! - Odparł wesoło, obdarzając Shigeru przeszczęśliwym uśmiechem. Dla niektórych ludzi to mogło być głupie, takie cieszenie się z drobiazgów, ale to był jakiś sposób na zachowanie dobrego humoru przez dłuższy czas. Można było powiedzieć, że to był taki jego sposób. W końcu, na pewno znalazłyby się osoby, które dałyby sobie rękę uciąć, za poznanie tego sposobu! Może i Rihito wyglądał jak idiota, wiecznie radosny i uśmiechnięty, ale o ile było wtedy prostsze życie, kiedy człowiek cieszył się z drobiazgów! - I połączymy przyjemne z pożytecznym, bo przynajmniej nie będziemy się nudzić!
To stwierdzenie było raczej ogólne. Oczywiście uwzględniał w nim raczej swoją opinię - nie był wzorowym uczniem, w dodatku astronomia średnio go interesowała, więc nie miałby wyrzutów sumienia, gdyby całą lekcję najzwyczajniej w świecie przegadał. A kiedy miało się do tego odpowiednie towarzystwo (do którego Fujihara z cała pewnością się zaliczał), nawet najnudniejszy przedmiot stawał się ciekawy! Tym bardziej, ze brunetowi nic nie sprawiało problemów (przynajmniej tak się wydawało), w przeciwieństwie do rudzielca, który czasami pewnych rzeczy po prostu nie potrafił pojąć, bez względu na wszystko.
- Możesz być pewien, że parę razy będziesz mógł zabawić się w nauczyciela. - Zaśmiał się pod nosem, na wizję Shigeru w iście nauczycielskim stroju, którą właśnie miał przed oczami. Właściwie to czemu nie... Skoro miało to w czymkolwiek pomóc, warto było próbować wszystkiego, prawda? - Tak samo jak w zeszłym roku. Bez ciebie bym chyba nie zdał z przedmiotów ścisłych!
Gdy Rihito już dał sobie radę z nałożeniem kaptura na głowę bruneta (w końcu 15cm to była dość spora różnica, a rąk nie miał znowu takich długich), odsunął się dwa kroki w tył i zmierzył go od stóp do głów, obserwując swoje dzieło z nieodłącznym uśmiechem na ustach. Na próbę wymigania się piątoklasisty od noszenia kaptura, lekko zmarszczył nos, spoglądając w kierunku wody.
- Śnieg nie pada, ale wieje. A później będziesz leżał chory w łóżku!
Chociaż i tak wiedział, że tym chorym i leżącym w łóżku będzie on. Tak to już z nim było - choroby łapał jak magnes opiłki żelaza, a gdy nadchodziły przełomy pór roku... Wtedy to już w ogóle była masakra. Ale przynajmniej miał ten plus, że nawet z gorączką i generalnie złym samopoczuciem, mógł względnie dobrze funkcjonować, przez dłuższy czas najzwyczajniej w świecie ignorując podobną słabość. Bo w łóżku było samotnie i niefajnie, o.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Port    17.01.13 23:45

Normalnie pewnie poczochrałby mu te rude kudły, jednak z czapką na głowie nie było to znowu takie proste, żeby nie powiedzieć, niemożliwe. Taka upierdliwa część ubioru, o! Może to dlatego Shigeru jej nie nosił - znaczy, nie to, żeby wszyscy dookoła głaskali go po głowie, to byłoby zdeczka dziwne i nie na miejscu, również. Wieczny optymizm i ta radość z drobiazgów mogły niektórych albo intrygować, albo doprowadzać do szewskiej pasji... Bo takie małe, energiczne coś, kiedy człowiek wyraźnie nie ma ochoty się z nikim widzieć raczej nie było mile przyjmowane. O wiele gorzej niźli ktoś z równie pesymistycznym nastawieniem. Jeśli chodziło o osiemnastolatka był akurat jednym z tych częściowo neutralnych.
- Nie ma za co - odpowiedział, również z uśmiechem na ustach. No tak, przy Rihito po prostu nie dało się nie uśmiechnąć. Przynajmniej on nie potrafił. I szczerze mówiąc, nawet jeśli mieliby całą astronomię przegadać, ta perspektywa też nie była jakąś przerażającą i tak pewnie niewiele nowych tematów przerobią - prawdopodobnie rzecz jasna. Wszystko się okaże, prawda? W każdym razie nudzić się nie będą z całą pewnością. O zabawie w nauczyciela nie wspomniał ani razu; nie to, żeby się nie nadawał, bo cierpliwości mu nie brakowało tylko to tak jakoś... dziwnie, o! Zdecydowanie tak, dziwnie. Nie wyobrażał sobie siebie jako profesorka stojącego za biurkiem i wydającego klasie polecenia. Zdecydowanie wolał sobie od czasu do czasu posiedzieć z rudym na podłodze i potłumaczyć mu to na spokojnie i bez pośpiechu, tak, żeby wszystko zrozumiał. - Oczywiście że byś zdał, młody. Trochę więcej wiary w siebie - zaśmiał się. No tak, akurat przy tym fakcie mógł się spierać, przynajmniej w jego własnym uznaniu nie zrobił aż tak wiele, by teraz trzeba mu było za to dziękować. Tym bardziej że wtedy robił to zupełnie bezinteresownie, nawet nie pomyślawszy, że to jakaś wielka przysługa.
Kiedy tamten się odsunął, brunet nieznacznie pochylił się w jego stronę, z uwagą wysłuchując jego słów.
- Chcę ci tylko przypomnieć, że to z reguły ty kończysz z gorączką - zauważył, zgodnie zresztą z prawdą. On w sumie też mógłby się rozchorować, ale organizm miał zdecydowanie bardziej wytrzymały niż to chuchro przed nim. I tak jak on co najwyżej złapałby przeziębienie, Rihito równie dobrze mógłby dorwać jakieś poważniejsze choróbsko... A tego byśmy chyba nie chcieli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Port    18.01.13 0:28

A tam, czapka nie była żadnym problemem! Gdyby Shigeru bardzo chciał poczochrać włosy rudzielca, mógłby ją najzwyczajniej w świecie zdjąć, zmaltretować ryże kłaki, a później odłożyć element odzienia na wcześniejsze miejsce, prawda? Prawda. Ale cóż, to była tylko i wyłącznie jego sprawa - drugoklasista nie siedział w jego głowie (i chyba za bardzo by nie chciał, w końcu w trzewioczaszce nie było zbyt wiele miejsca), więc nie mógł wiedzieć o czym myśli. Ale najczęściej nie miał nic przeciwko naruszaniu jego przestrzeni osobistej, w szczególności przez osoby, które darzył wyjątkową, nawet jak na siebie, sympatią.
- Ależ oczywiście, że jest za co! - Zaprotestował niemal natychmiast, wymachując rękami tak żywiołowo, że mógłby robić w porcie za wentylację. Mniejsza o to, że w zimę klimatyzacja była w zimie potrzebna człowiekowi jak kula u nogi; liczy się obrazowość porównania! - Bycie bezpańskim nie jest wcale fajnym uczuciem, a tobie należy się miano mojego wybawcy!
Słowa te wypowiedział pół żartem-pół serio, o czym świadczył jego uśmiech i wesołe spojrzenie, którego nie odrywał od Fujiwary. Sam rudzielec zdawał sobie sprawę z tego, że czasami trudno było pojąć kiedy mówi serio a kiedy żartuje, co w sumie sprawiało, że rozmowa z nim była jeszcze bardziej nieprzewidywalna. A to była dobra cecha. No, przynajmniej jemu tak się wydawało.
- To nie jest kwestia wiary w siebie. Po prostu realnie oceniam swoje umiejętności, dotyczące wszelkich liczb i działań. - To w sumie było zabawne. Teoretycznie pomiędzy nimi były jedyne dwa lata różnicy, ale Rihito wcale nie przeszkadzało przezwisko, jakim obdarzał go brunet. W każdym innym przypadku nic by z tym nie zrobił, ale pewnie by mu nie pasowało. A tutaj... Nawet nie chciał nic z tym zrobić, bo... No tak jakoś po prostu, no! Jeszcze czego, żeby on umiał wytłumaczyć dokładnie wszystko, co ma na myśli! To chyba byłby cud.
- Cichaj! - Zaśmiał się wyjątkowo wesoło, jak na znaczenie tych słów, przykładając w uciszającym geście palec wskazujący do ust Shigeru. Zaraz jednak zabrał rękę, na powrót chowając ją w obszernej kieszeni swojej kurtki. Cienkie rękawiczki niezbyt wiele mu dawały, a dłonie miał zimne zawsze. Nawet w lato, kiedy powinien być cały rozgrzany! Ot, taka anomalia jego chuchrowatego ciała.
- Daj mi chociaż raz się nacieszyć odwróconymi rolami! Znaczy, to nie tak, że życzę ci choroby, nie daj Boże! Po prostu, zawsze ty mnie odwiedzasz, a przynajmniej raz mogłoby być odwrotnie... - Cholera, teraz naprawdę powinien się porządnie zastanowić, zanim jeszcze cokolwiek powiedział. Prawdopodobnie zabrzmiał, jakby chciał każdą chwilę życia spędzać z osiemnastolatkiem. Nie zaprzeczał, że tak nie było, w końcu bardzo dobrze się rozumieli i w ogóle, ale przyznanie się do takiej rzeczy, w dodatku przez przypadek, było co najmniej kompromitujące. A on wolał takie wyznania zostawiać na inne okazje. Tym bardziej, że jeśli o nie chodziło, wyłaziło z niego naprawdę nieśmiałe oblicze.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Port    18.01.13 0:59

Za dużo roboty! Poza tym, przynajmniej dla Shigeru było to ciuteńkę irracjonalne. A ze szczęściem drugoklasisty skończyłoby się pewnie rzeczywiście na zapaleniu ucha czy czegoś. Pomaltretuje sobie później, o! Jak już kulturalnie wrócą do dormitorium, gdzie jak na razie niespecjalnie im się spieszyło. Wtedy będzie się mógł bawić przydługimi włosami młodszego tak długo, jak sobie zażyczy... O ile wcześniej chłopak nie będzie miał go dość. No cóż... Skoro Rihito nie narzekał, że mu zimno, brunet nie widział celu w powrocie. Wprawdzie wystarczyłoby jedno słowo, a bez szemrania by się zgodził - bo to że poszedłby wtedy kiedy on nie podlegało żadnej, na prawdę żadnej dyskusji.
- Skoro jestem twoim wybawcą to chyba należy mi się jakaś nagroda, nie? - Zapytał, oczywiście z szerokim uśmiechem na ustach, nie kryjąc rozbawienia chaotycznymi gestami, które może nawet nie przystawały nastoletniemu chłopakowi, a były bardziej odpowiednie dla dziecka usilnie próbującego przetłumaczyć coś - dlań oczywistego - dorosłemu. Gdyby nie ostatnie słówko, zabrzmiałoby to właściwie jak stwierdzenie, ale to pomińmy. Szare oczy utkwione były w młodszym, bo Fujihara bezsprzecznie ciekaw był jego reakcji. I w tym wypadku nie zgadniesz czy żartował czy nie... po prostu nie ma siły. Zamiast tego nachylił się nieco w jego kierunku, odwracając nieznacznie głowę i palcem wskazując na swój policzek, o. Już sobie wybrał, drań jeden. Ale w sumie nic nie stałoby się w ramach odmowy... i tak była to w pewien sposób czysto przyjacielska zaczepka.
- Wcale nie obiektywnie. Jak trochę nad tym posiedzisz idzie ci całkiem dobrze - zauważył spokojnie, bo młodzież trzeba zachęcać i te sprawy... tak jasne, bo on o czymś takim w tej chwili myślał. Co do nazywania Yoshidy tak, a nie inaczej, skoro nie narzekał, brunet swoich przyzwyczajeń zmieniać nie zamierzał. Bądź co bądź w jakimś stopniu niepodważalnie był starszy, nie?
Zaraz pokręcił głową, znów wręcz rozbrojony przez ogromny entuzjazm i zupełnie niepotrzebne tłumaczenie. Przecież zrozumiał za pierwszym razem... Z drugiej strony zabawnie tak było patrzeć na rudowłosego, kiedy próbuje naprostować swoje myśli. Dobra, fakt może gdyby jego rozmówcą nie był akurat Shigeru, taka persona miałaby pewien problem załapać od razu; na całe szczęście był to właśnie ten szarooki Japończyk, nie widzący w tym wszystkim najmniejszego problemu - przyzwyczaił się już, ot co.
- Ale kto mówi, że nie możesz mnie odwiedzać kiedy jestem zdrowy? - Zapytał rozbawiony, rzeczywiście nie mając nic przeciwko siedzeniem z nim i po parę godzin dziennie. Odkąd mieszkał sam zrobiło się właściwie troszkę nudno, a akurat towarzystwo Rihito zawsze było mile widziane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Port    18.01.13 1:19

- Nagroda? - Powtórzył, lekko marszcząc nos. - Ale jeszcze nie jest po fakcie, nawet nie jesteśmy w sali od astronomii, a ty już nagrodę chcesz! Chociaż, co mi szkodzi... Skoro tak bardzo tą nagrodę chcesz, to najpierw sobie ją wybierz...
No tak, mógł pomyśleć, że Shigeru odbierze jego wypowiedź w ten sposób. Ale w sumie to nie było aż takie złe - ostatecznie jeszcze nie doprowadziło to do żadnej tragedii, prawda? Żadnej tragedii nie będzie, postanowił sobie rudzielec w myślach, obserwując bruneta i oczekując na odpowiedź. W międzyczasie nawet jeszcze zdążył poprawić szalik i czapkę, zanim Fujihara zdecydował się na swoją nagrodę. A może on zdecydował się już dużo wcześniej, tylko Rihito dopiero teraz zauważył gest wskazujący na to, co dokładnie chciałby otrzymać? Wszystko jedno. Tak czy inaczej, drugoklasista takiego wyboru na pewno się nie spodziewał, co nie zmieniało faktu, że wycofanie się nie wchodziło w grę.
Cóż miał zrobić? Pozostało mu jedynie wręczyć nagrodę swojemu wybawcy. W tym celu, ponownie zbliżył się do piątoklasisty, wspierając dłonie na jego ramionach, by przypadkiem nie stracić równowagi. Chwilę się zawahał, ale był to na tyle krótki moment, że nie powinien być już zauważony. A nawet jeśli, nie było po co zwracać na niego uwagi, bo już po sekundzie wspinał się na palce, by, zgodnie z życzeniem, ucałować policzek Japończyka.
- Jak ty jesteś obok. A jak sobie idziesz, to wszystko zapominam i znowu jestem beznadziejny. - Kontynuował wcześniej zaczęty temat, śmiejąc się z lekkim zakłopotaniem. W sumie, taka była prawda. Dopóki ktoś nad nim sterczał, pamiętał o wszystkich uwagach i generalnych zasadach, które powinien znać. A kiedy ta osoba sobie szła, znowu było tak jak wcześniej. Ostatecznie chyba trzeba było mu wbijać wiedzę do pustego czerepa młotkiem. To znaczy, z przedmiotów ścisłych.
- Nie o to mi chodziło, noooo.... - Wymamrotał z udawanym naburmuszeniem, zabawnie nadymając policzki. Bo tak było najłatwiej. To znaczy, obrócić wszystko w żart. - Przecież cię odwiedzam całkiem często, więc nie narzekaj, marudo!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Port    18.01.13 1:32

- Więc potraktujmy to jako zaliczkę~ - podsumował, pół żartem pół serio, uśmiechając się wesoło. Szczerze mówiąc ciut zaskoczyło go, jak łatwo tamten się na taką formę nagrody zgodził, ale nie... zdecydowanie nie zamierzał narzekać. Zresztą Rihito chyba też nie powinien, bo przynajmniej ciemnowłosy nie każe mu w takich okolicznościach tego robić podczas lekcji, chociażby na środku sali, o! To by było ciekawe... doświadczenie, że tak to ujmę. Choć oczywiście reakcje świadków naocznych mogły być tak dziwaczne i skomplikowane, że szkoda gadać, więc zdecydowanie - lepiej teraz. Przynajmniej tak się brunetowi zdawało i prawdopodobnie szesnastolatek jednak jego zdanie powinien popierać.
Nie uszło jego uwadze, jak tamten ciut bardziej naciąga czapkę na głowę i poprawia ustawienie szalika. Było mu zimno? Być może; w odróżnieniu od swojego towarzysza rudzielec spędził młodość w południowej, a nie północnej Japonii, gdzie zimy były o wiele, wiele cieplejsze... Chyba by się załamał, gdyby drugoklasista tym razem rozchorował się przez niego! No, może nie załamał, ale z pewnością czułby się winny i pluł sobie brodę, że go nie upilnował.
- Nie zimno ci? - Zapytał z troską, nieukrywaną nawet, zaraz też powracając do poprzedniego tematu. - Na pewno nie, po prostu to sobie wmawiasz... - Jakoś mu się w głowie nie mieściło, żeby młodszy mógł mieć z naukami ścisłymi tak ogromne problemy, kiedy w jego towarzystwie radził sobie całkiem na poziomie. No nic, i tak go pewnie nie przekona, bo jednak Rihito bez wątpienia potrafił się czasem uprzeć. - Tak wiem, wieeem... - Zaśmiał się jedynie na to udawane oburzenie, lekko dźgając go palcem w policzek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Port    18.01.13 1:52

- Hej, ale przecież już dostałeś nagrodę! Jesteś strasznie zachłanny... - Z rozbawionym uśmiechem dźgnął Shigeru łokciem w żebra. Co prawda nie włożył w to dużo ziły, przecież nie chciał zrobić mu krzywdy, po prostu się z nim troszkę podroczyć. Swoją drogą, po wcześniejszych słowach bruneta, wynikało na to, że dostałby dwie nagrody za coś, czego jeszcze nie dokonał! O nie, Rihito nie mógł tego tak zostawić! Już nie chodziło o samą formę nagrody, nie był jakiś przewrażliwiony, żeby się nie zgodzić; jakieś zasady musiały panować! - Żeby drugi raz dostać nagrodę, musisz coś jeszcze zrobić!
Ha, jednak czasami była z niego szczwana bestia. Bo skoro to dopiero była zaliczka, a Fujiharze zależało na pełnej nagrodzie, musiałby pomyśleć, jak mógłby zasłużyć! Już pomijając to, że rudzielec w ogóle bał się myśleć o tym, jaka była pełna nagroda, skoro buziak w policzek był traktowany jako nagroda... A-ale będzie co ma być, no nie? Podobno los każdego człowieka był z góry przesądzony, więc by tego nie uniknął nawet wtedy, gdyby bardzo się starał.
- Tylko troszkę. Ale nie martw się, nic mi nie będzie. - Odpowiedział, do słów dokładając jeszcze lekceważące machnięcie ręki. W sumie to było całkiem miłe, że Piątoklasista tak się o niego martwił, ale w tym wypadku była to niepotrzebna troska. Przecież wystarczyło, że Yoshida chwilę pochodzi, a zaraz na powrót będzie mu ciepło! A gdyby już nie mógł wytrzymać, niezwłocznie by go o tym powiadomił. Bo przecież nie był na tyle głupi, żeby sterczeć na zewnątrz i marznąć z zimna, kiedy mogli przejść się do akademika.
- Naprawdę chciałbym, żeby tak było. - A może jednak nie? Tak czy inaczej, nie było tego po nim słychać. Nie miał zamiaru o tym myśleć, dopóki nie przyjdzie czas na robienie zadań z przedmiotów ścisłych i tak dalej. A że Shigeru był w tym samym domu, zawsze mógł go poprosić o pomoc, prawda? No pewnie, że prawda.
Gdy brunet lekko dźgnął go palcem w policzek, wypuścił powietrze z ust, przypominając w tej chwili przebity balon, z którego uciekało powietrze. Bo i w sumie tak ta cała imitacja miała wyglądać! Zaśmiał się pod nosem. - I przez ciebie mam teraz dziurę w policzku. Musisz załatać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Port    18.01.13 15:49

- Kiedy to ty sam stwierdziłeś, że nie powinno być nagród przed wykonaniem zadania! - Oburzył się, wciąż jednak z nim żartując. Wzruszył ramionami. Oczywiście nie mógłby być zły za to dźgnięcie łokciem. W końcu żadna krzywda mu się nie stała... Zresztą ciężko by było, tym bardziej, że wybitnie nie taki był zamiar młodszego. Zaraz jednak uśmiechnął się na powrót pogodnie. - Hmm, a potrzebujesz mnie jeszcze do czegoś? - Zapytał słysząc dalszą część, której przesłanie właśnie jakoś tak odebrał. Pewnie mu się zdawało, ale to akurat najmniej ważne, wolał się upewnić. Ro zresztą dość oczywiste, skoro zwykł mu bezinteresownie pomagać w drugim semestrze czwartej klasy, tak i teraz nie widział w tym nic dziwnego. Raz że byli z jednego domu, dwa przyjaźnili się w końcu, prawda? Więc w sumie nawet bez żadnej nagrody zgodziłby się bez zastanowienia, ale cii... Rihito nie musiał o tym wiedzieć; albo inaczej - powinien sam się tego domyśleć, o! Z całą pewnością powinien.
- Mhm, czyli nie jest ci zimno dokładnie tak jak zawsze? I znowu skończysz mi jutro w gabinecie medycznym. - Westchnął, zupełnie nie przekonany. Tym bardziej, że i tak padło stwierdzenie 'trochę', a nawet takie coś w wypadku rudego mogło się źle skończyć, a jeszcze ciekawiej byłoby, gdyby Shigeru miał pojęcie o stanie, w jakim są jego buty... Zdecydowanie! Wtedy to raczej Yoshida nie miałby nic do gadania, bo osiemnastolatek wręcz zaniósłby go do akademika nie bacząc na wszelkie protesty. Dokładnie, był do tego zdolny.
Nie miał za to siły dłużej męczyć go o tą wiarę w siebie jeśli chodzi o lekcje. Co nie zmienia faktu, że dalej był odmiennego zdania; doprawdy... obliczenia nie mogły być przecież aż tak trudne! W głowie mu się to nie mieściło. Tym bardziej, że za rok rudowłosy będzie musiał sobie radzić sam. No, chyba że Shigeru pozytywnie rozważy zostanie tutaj jeszcze trochę dłużej jako stażysta chociażby. Właściwie nie była to wcale taka znowu nierealna opcja - i tak nie myślał na razie o dalszym kształceniu i wyborze zawodu na poważnie. Po prostu nie było jeszcze sensu. Zaśmiał się ponownie, widząc tęże imitację; zdecydowanie Rihito umiał wprawić go w genialny humor.
- Załatać? - Powtórzył, zdziwiony i rozbawiony jednocześnie. Przez chwilę zdawałoby się, że to on nad czymś główkuje, tylko po to, żeby moment później pochylić się nad szesnastolatkiem i, tak samo jak on wcześniej, lekko musnąć ustami 'przedziurawiony' policzek. - W ten sposób?~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Port    18.01.13 16:21

- Ale to twoja wina, bo przyjąłeś nagrodę, zanim jeszcze nawet o tym wspomniałeś! - Odparł wojowniczo, wcale nie mając zamiaru ustąpić. Oczywiście, cała ta ich "kłótnia" była na żarty. Rihito nie potrafił inaczej. Kiedy już nie miał wyboru i wisiało nad nim przekleństwo prawdziwie burzliwej wymiany zdań, starał się jak najbardziej tego uniknąć, albo, gdy przyszło co do czego, wyciągał rękę pierwszy. Miał nadzieję, że nigdy nie dojdzie do podobnej sytuacji, która w dodatku miałaby jeszcze jakieś powiązania z Shigeru. Chociaż nie wydawało mu się, żeby było ryzyko takiego wydarzenia - po prostu zbyt dobrze się dogadywali, żeby to miało skończyć się w ten sposób.
- Chciałbyś, żebym ci tak wszystko powiedział, pfft! Sam musisz trochę pomyśleć, nie ma tak łatwo~ - Okej, okej. Rudzielec doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że to nie było zbyt miłe posunięcie z jego strony, ale za to jak szczwane! Przy okazji zmusi Fujiharę do myślenia, a może mu się to opłaci? Zależy jeszcze, co za niestworzone propozycje będą wpadały brunetowi do głowy, ale wtedy zawsze może powiedzieć, że żartuje... Taka z niego była sprytna bestia! Teoretycznie Japończyk mógł zawsze zrezygnować z otrzymania nagrody, ale Yoshida jakoś nie przyjmował takiej opcji do wiadomości - cała zabawa wtedy byłaby na marne, a on nie mógł do tego dopuścić!
- Przecież powiedziałem, że nic mi nie będzie... Normalnie troszczysz się o mnie bardziej niż Mikage! - Drugoklasista dźgnął palcem w brzuch drugiego chłopaka. Najprawdopodobniej nie dało to żadnego efektu, w końcu zimowe kurtki były raczej grube, ale liczył się w dodatku sam gest. Rudy miał tylko nadzieję, że wspomnienie o jego opiekunie nie zostanie źle odebrane. Jakoś automatycznie to powiedział, zanim jeszcze zdążył ugryźć się w język. Chociaż... W sumie dla piątoklasisty te słowa mogły być trochę jak komplement. Może.
Po usłyszeniu tych słów, Rihito zrobiło się jakoś cieplej na sercu. Może nie dawało mu to dużo przy obecnej temperaturze, ale sama świadomość, że oprócz tej jedynej osoby na świecie, która znajdowała się w ogóle na innym kontynencie, jeszcze inna osoba się o niego troszczy. Z jednej strony chciał, żeby to przyjemne uczucie trwało jak najdłużej, ale z drugiej - sam doskonale wiedział, jak to jest się o kogoś martwić. Nie zawsze było tak sielankowo, jakby mogło się wydawać. Właśnie dlatego musiał wziąć się w garść!
- Załatać, bo przedziurawiłeś! - Odparł z niezachwianą pewnością siebie, wciąż się uśmiechając. Po otrzymaniu tejże "naprawy" swojego policzka, przez chwilę jeszcze jakby stał w bezruchu, nie do końca dowierzając. - A-ano, taki tez jest dobry.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Port    18.01.13 17:12

- Zauważ, że to ty ją dałeś... i wcale nie musiałem cię do tego przekonywać. - No tak, ciekawe tylko, ile się będą tak przekomarzać i który ustąpi tym razem. Szczerze powiedziawszy, rozmawiając z rudzielcem to Shigeru często pasował, tak samo jak młodszy chłopak nie chcąc doprowadzić całości do kłótni na serio. Fakt faktem, nie potrafił się na niego gniewać zbyt długo, ale człowiekowi w złościach różne słowa ślina na język przynosi, niekoniecznie te miłe. Zaś Rihito, nawet jeśli był tym niepoprawnym optymistą, raczej też miał uczucia i pewnymi rzeczami aż nazbyt mógł się przejąć, prawda? Jak zostało wspomniane, troszczący się o niego na każdym kroku brunet nie mógł do takiej sytuacji dopuścić. No, przynajmniej jeśli to jego własna miałaby być problemem.
- Żebyś wiedział, że chcę~ - oświadczył pewnie, wcale nie zamierzając nic wymyślać. Rudy i tak mu prawdopodobnie powie, jeśli dostatecznie długo będą ten temat drążyć. No chyba że tak na prawdę nie miał on pomysłu wcale i wszystko zależało od inwencji twórczej Fujihary. Tak czy owak, jeśli Rihito czegoś potrzebował, będzie musiał sam to powiedzieć; nawet jeśli kolejna nagroda, miałaby się pójść paść w cholerę.
- Wiem, wiem. Ktoś musi. - Uśmiechnął się, spoglądając na dźgającą go rękę. Oczywiście nie było chyba powodu, żeby złościł się na wspomnienie Mikage. Niby z jakiej okazji miałoby tak się stać? Nie miał bladego pojęcia, szczerze powiedziawszy. Zacznijmy od tego, że Shigeru prawie wcale się na Rihito nie złościł, jak już zostało wielokrotnie wspomniane, a już na pewno jeśli nie chodziło o coś tak błahego... I na swój sposób dość miłego, skoro młodszy zauważał troskę. Dokładnie tak, jak komplement, o! Bardzo dobrze ujęte. - Serio, wracamy. - Podsumował w końcu, tak, jakby rzeczywiście Yoshida nie miał nic do gadania; oczywiście sprawy się miały zgoła inaczej, co nijak ma się do faktu, że brunet miał szczerą nadzieję na brak większych protestów. Chociaż nie miał nic przeciwko opiekowaniu się rudzielcem - albo wręcz wiecznie miał na to ochotę; w końcu byli przyjaciółmi.
- O jakim myślałeś? - Zachichotał, widząc zmieszanie na jego twarzy, zupełnie nieuzasadnione zresztą. Tylko zawsze drugoklasista mógł to odebrać jakoś inaczej albo co... tego niestety Shigeru nie wiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Port    

Powrót do góry Go down
 
Port
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Biały Port
» Peron 9 i 3/4
» Port turystyczny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Port-
Skocz do: