IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Korytarz I

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Korytarz I   11.01.13 23:15

Jest dokładnie taki, jak wiele innych w tej szkole. Z jednej strony zwieńczony schodami prowadzącymi na parter, z drugiej - na dach. Na parapetach okiennych naturalnie można znaleźć miejsce do siedzenia, jednocześnie, od czegoś są ławki usytuowane na tej samej ścianie co drzwi do klas, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 19
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Korytarz I   11.01.13 23:26

Britta szła nieco niepewnie długim korytarzem. Równe uderzenia jej bucików o posadzkę niosły się cichutkim echem, odbijając od ścian. Przemieszczała się w typowy dla siebie sposób: szybkim, nerwowym krokiem, z rękami lekko ugiętymi przy talii i szeroko otwartymi oczyma, rozglądającymi się ciekawsko, a zarazem lękliwie po korytarzu. Odkąd została przydzielona do innej grupy niż Lise, czuła się zagubiona jak nigdy dotąd. Dziś jeszcze się z nią nie widziała, co było dla niej niemalże nienaturalne. W duchu liczyła, że w końcu się na nią natknie, zamiast błądzić w tę i z powrotem po budynku.
Spacerowała tak od jakiegoś czasu, toteż zmęczona długotrwałym zwiedzaniem przysiadła na krawędzi ławeczki. Dopiero teraz przyjrzała się dokładniej gładkim ścianom i pięknym widokom za oknem. Odetchnęła i siadła nieco wygodniej, wpatrując się w krajobraz w trakcie czekania na uspokojenie oddechu.

_________________
~*~
They don’t know.
They can’t see
Who we are.
Fear is the enemy.
~*~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Korytarz I   12.01.13 22:10

Ze szczytu schodów prowadzących na dach, z łatwością dostrzegła swoją starszą siostrę. Tylko dlaczego tamta musiała iść na przód tak szybko! Albo raczej - być tak daleko i jeszcze tę odległość między nimi zwiększać. Cóż, przynajmniej jednak na nią trafiła, a to też zasadniczy plus.
- Betty, ciołku! - Warknęła... a nie, wróć, przepraszam bardzo - ona się wydarła. Bardzo przyjaznym tonem zresztą. Ta, baaardzo przyjaznym. I nie, nie ma w tym ani krzty sarkazmu, no przecież, że nie ma! Oczywiście to zawołanie miało na celu jedną, jakże oczywistą rzecz - nakłonienie bliźniaczki do zatrzymania się w miejscu i nienadwyrężania siostrzanej cierpliwości.
Wiedząc, że Brigit nie jest na tyle tępa by zignorować jej głos momentalnie zbiegła ze schodów, pokonując po kilka na raz. Zresztą i tak tamta zaraz usiadła na ławeczce, przed którą druga blondynka się zatrzymała, spoglądając na nią z góry.
- Jak tam pospólstwo? - Naturalnym było, że Lise pytała ni mniej, ni więcej tylko o współlokatorki i ewentualnych nowych znajomych siostry, a że akurat młodsza zaaklimatyzowała się pośród swego domu z łatwością, nie sposób było nie zauważyć. Ot, wystarczyło sobie zakodować, że Ventus to idioci, niewarci współczucia, których trzeba gnieść niczym robaki - no, za wyjątkiem Brigit oczywiście - a dalej wszystko przychodziło naturalnie!

_________________
~ Ikke engang prøve å klage. ~


Sól varp sunnan, sinni mána, hendi inni hœgri um himinjódyr;
sól ţat ne vissi hvar hon sali átti, máni ţat ne vissi hvat hann megins átti,
stjörnur ţat ne vissu hvar ţćr stađi áttu

~ Völuspá ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 19
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Korytarz I   12.01.13 22:25

Zerknęła w górę, a ujrzawszy twarz swej siostry na jej niespokojnej dotąd twarzy zagościł lekki uśmiech. Nie słyszała wcześniej jej wołania, toteż odpowiedzieć mogła dopiero na drugie wezwanie. Lise była typową przedstawicielką Crucis, co stawiało Brittę w bardzo niezręcznej sytuacji. Jak się domyślała, młodsza bliźniaczka mówiąc 'pospólstwo' miała na myśli pozostałe osoby z jej grupy. Blondynka musiała jednak siostrę rozczarować.
- Livvie... Nie poznałam jeszcze nikogo za dobrze... Dziewczyn z pokoju nawet jeszcze nie widziałam. - oznajmiła. Nawet jeśliby kogoś udało jej się spotkać, przez swoją wrodzoną nieśmiałość zapewne i tak nie miałaby odwagi zagadać. Brawurowe odzywki były domeną Lise. Swoją drogą, robiła ona dla Birgit niebywały wyjątek.
Możliwe, że gdyby nie łączyła ich tak silna więź, już dawno roztarłaby niebieskooką na proch. Tym bardziej zastanawiające było, czy przez swą pobłażliwość dla - bądź co bądź - rywalki Lise nie będzie mieć kłopotów ze swoimi znajomymi. Dziewczyna była jednak na tyle charyzmatyczna, że prędzej poradzi sobie z krytyką niż Britta. Obawiała się ona nieco, czy fakt posiadania siostry wśród grupy znienawidzonej przez jej własną nie będzie zbyt wielką barierą. Nie zamierzała jednak ich więzi się wypierać, co to to nie!

_________________
~*~
They don’t know.
They can’t see
Who we are.
Fear is the enemy.
~*~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Korytarz I   12.01.13 22:44

Typową? Tak, zdecydowanie była jedną z typowych, wrednych istot, które nie bardzo przejmowały się tym, jakie wrażenie, czy też odczucia, mogą budzić w innych. Zwłaszcza, jeśli chodziło o sprawianie przykrości czy czegoś... Samemu zaś twardo stąpających po ziemi i nie bardzo martwiących się krytyką. Tak długo, jak nie była ona pożądana, oczywiście. Czy zaś Brigit ją rozczarowała? Nie, chyba nie... Poza paroma osobami, na które natknęła się w akademiku - albo raczej miniaturowym zamku w którym przyszło jej teraz mieszkać, a z którymi nie zamieniła ani słowa, właściwie.
- Och... Ja mieszkam sama - uśmiechnęła się nad wyraz pogodnie, zaraz też dosiadając do bliźniaczki. Co będzie stała? To przecież... durne! Oparła głowę o bark starszej, wgapiając się w przeciwległą ścianę. O ileż przyjemniej byłoby mieć ją ze sobą, wśród członków Crucis! Ale nie, oczywiście, nie mogli ich przydzielić razem. Może to i dobrze - Lise z całą pewnością nie czułaby się dobrze pośród miłych i uśmiechniętych członków Ventus, zaś Britta... ta, jej z pewnością nie widziała w swoim domu. Westchnęła zrezygnowana. Nijak nie dało się podważyć decyzji szkolnych władz. Racja. Z drugiej strony, Brigit powinna się nauczyć dbać sama o siebie, o!
- A masz choć dobre nastawienie? W sensie wiesz... nie możesz się użalać nad tym cholernym podziałem na dwa domy... Nie będziesz, prawda? - Upewniła się, przenosząc na nią fiołkowe spojrzenie.

_________________
~ Ikke engang prøve å klage. ~


Sól varp sunnan, sinni mána, hendi inni hœgri um himinjódyr;
sól ţat ne vissi hvar hon sali átti, máni ţat ne vissi hvat hann megins átti,
stjörnur ţat ne vissu hvar ţćr stađi áttu

~ Völuspá ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 19
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Korytarz I   12.01.13 22:54

Zerknęła niepewnie na fiołkowe tęczówki, teraz uparcie wlepione w swoje własne. Czy się będzie użalać? Lise pytała, jakby co najmniej nie znała swojej siostry! Oczywiście, że nie jest zachwycona, a wręcz ubolewa nad tym, niestety sprawiedliwym, rozdzieleniem ich. Bez siostry przy sobie czuła się jak bez duszy, bezbronna i samotna. Stało się niemal pewne, że ciężko jej będzie poradzić sobie bez opieki paradoksalnie młodszej bliźniaczki. Nie zamierzała się poddać. Tym bardziej też nie mogła mówić zbyt dużo o swoich obawach, Liv by się to bardzo nie spodobało. Britta starała się jak mogła, by nie obarczać jej swoimi zmartwieniami i błahymi lękami.
- Tak... Znaczy, nie będę... - zapewniła, by choć trochę uspokoić ją co do siebie. Był to prawdopodobnie pierwszy raz w jej życiu, gdy kłamała w żywe oczy. Będzie się bać. Będzie wręcz przerażona. Będzie zagubiona, zamknięta w sobie i nieporadna, jak tylko ona potrafiła być. Co do jednego jednak powiedziała prawdę - w żadnym wypadku nie da tego po sobie poznać, a już na pewno nie siostrze. Bycie dla niej takim ciężarem każdego dnia budziło w blondynce wyrzuty sumienia i zdawała sobie sprawę, że jest dla Lise straszliwym hamulcem. Nie chciała tego więcej i choć trudno jej było to przyznać, nadszedł czas, by choć spróbować się usamodzielnić. Nie ma innej drogi.

_________________
~*~
They don’t know.
They can’t see
Who we are.
Fear is the enemy.
~*~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Korytarz I   12.01.13 23:15

- A czy ja mam kisiel zamiast mózgu? Doskonale wiesz, że mogę to sprawdzić. - Prychnęła cicho, mimo wszystko odnajdując w niebieskich tęczówkach pewne zawahanie. Nosz! Nie tak łatwo było oszukać kogoś, kogo się znało od dziecka. Tym bardziej, jeśli to ta osoba była tą pierwszą, przed którą nieśmiałej Brigit przyszło naginać fakty. Odsunęła się od niej nieznacznie, tylko po to, by zaraz stanowczym ruchem złapać za podbródek i pociągnąć tak, by odwróciła się do niej całkiem, łapiąc jeszcze lepszy niż przed momentem kontakt wzrokowy.
- Na prawdę, Brigit... Ja tu zawsze jestem. Masz mój numer, nie? Zawsze możesz zadzwonić, a mnie guzik obchodzi ten cały podział na Crucis i Ventus... Tylko proszę cię, jak mnie nie ma, nie rób z siebie ofiary. - Czy ona przypadkiem nie powinna być choć trochę mniej bezpośrednia? Ta, pewnie powinna. Z drugiej strony nigdy się nad tym nie zastanawiała, a Brigit raczej przywykła przez te wszystkie lata dzielenia pokoju i niemal każdej chwili życia z młodszą siostrą. A opiekować się nią będzie, naturalnie, że będzie! Tylko już mniej, bo raczej na zawsze razem być nie mogły... A i ograniczanie się co do znajomych 'niebieskiej' na dobre też nie wyjdzie, prawda? Lepiej wyjść do ludzi, choćby się miało ponaginać na nich trochę nerwów...
- I pamiętaj, to oni są winni, nie ty. A jak coś jest nie tak, możesz im zawsze przywalić; żeby tylko nie myśleli cię wykorzystywać. - Pouczyła ją, najzupełniej poważnie.

_________________
~ Ikke engang prøve å klage. ~


Sól varp sunnan, sinni mána, hendi inni hœgri um himinjódyr;
sól ţat ne vissi hvar hon sali átti, máni ţat ne vissi hvat hann megins átti,
stjörnur ţat ne vissu hvar ţćr stađi áttu

~ Völuspá ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 19
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Korytarz I   12.01.13 23:31

Gdy tak została pochwycona, jej oczy rozwarły się szeroko w niemym przerażeniu. Lise bywała gwałtowna, ale nie aż tak. Widać było, że tym razem sprawa jest poważna. Wsłuchiwała się w jej wywód bez słowa, drżąc nieco. Naprawdę zamierzała się nią opiekować? W tym momencie Birgit musiała wysilić całą swoją wolę, by się nie rozpłakać. Wzruszenie ogarnęło ją do tego stopnia, że jej błękitne tęczówki pokryła cieniutka warstwa łez, które jednak udało jej się w tym zakresie pozostawić. Tyle już od niej otrzymała... Nie potrafiłaby nawet prosić o więcej, a i tak wciąż doznawała kolejnych aktów opiekuńczości ze strony bliźniaczki. Chociaż jeśli chodzi o ostatnią wypowiedź, musiała ją w swej delikatnej naturze uznać za nieco przesadzoną. Była ostatnią osobą zdolną do rękoczynów, nawet w obronie własnej miałaby z tym opory. Widząc jednak, że w fiołkowych oczętach nie ma ani krzty kpiny, zdumiała się jeszcze bardziej.
- Ż-żartujesz? Jak ty sobie wyobrażasz, że mogłabym komuś... przywalić? - wybąkała niepewnie. Absurd jakiś. Zapowiadało się jednak na to, że do tego ostatecznie dojdzie. Mijając grupki uczniów na korytarzu widziała niejednokrotnie tych z Crucis, notorycznie zaczepiających osoby z jej grupy. Wyglądało to na rutynę, co oznaczało nadejście ciężkich dni dla Britty. Najważniejsze jednak, że jej jedyna prawdziwa przyjaciółka i sojuszniczka nie zamierzała robić podobnych bzdur. Pokrzepiało to ją, choć miała pełną świadomość, że oto zaczyna się jej największa walka - z własnymi lękami i blokadami, które musi przede wszystkim pokonać w sobie.

_________________
~*~
They don’t know.
They can’t see
Who we are.
Fear is the enemy.
~*~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Korytarz I   13.01.13 0:26

Zaskoczyło ją to przerażenie. Przesadziła? Nie, chyba nie skoro jej siostra nie wybuchnęła płaczem ani nie spróbowała się wyrwać czy też odciąć od młodszej przy pomocy swojego lodu. Widząc jak błękitne tęczówki szklą się lekko, w pierwszej chwili miała ochotę, po raz kolejny nazwać ją beksą i doprowadzić do porządku w nieco mniej przyjazny sposób, ostatecznie zaś przytuliła ją, starszą, do siebie. Zupełnie tak, jak... matka, przytulająca dziecko, którego bezpieczeństwo jest dla niej najważniejsze.
- Po prostu? Robisz... Mniej więcej... tak - mówiąc to, pochwyciła rękę siostry za nadgarstek, wykonując nią w powietrzu mniej więcej taki ruch, jakby uderzała kogoś z otwartej dłoni w policzek. - Oto i cała filozofia, słońce - podsumowała, uśmiechając się pogodnie. I oczywiście zdawała sobie sprawę, oj doskonale zdawała, że tak na prawdę to nie o to Brigit Lisbet pytała. Trudno, doprawdy trudno. Pewnie jakiś postronny obserwator zastanawiałby się jakim cudem te dwie mogą być ze sobą tak blisko, jednocześnie różniąc się właściwie... pod każdym z możliwych względów. No ale, nie tak dziwne przypadki świat spotykał, prawda?
Co się tyczy relacji Crucis-Ventus... To wcale nie tak, że Liv zamierzała zostać jakąś sojuszniczką niebieskich, jeszcze czego! Niech jej nawet Britta nie próbuje przedstawiać swoich przyjaciółek, bo skończą bez suchej nitki na ciele, pod deszczem obelg i wszelakiego rodzaju wyzwisk, oj tak! One nie były niebieskooką blondynką liczącą metr sześćdziesiąt, tylko ona tutaj stanowiła swoisty wyjątek. I najlepiej byłoby, gdyby i reszta Crucis ten wyjątek uszanowała - choć na to nie ma co liczyć, po prawdzie. Z drugiej strony, nie miałaby nic przeciwko, gdyby trzymali się z dala od niebieskookiej. No bo jak to, toczyć wojny ze 'swoimi'?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 19
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Korytarz I   13.01.13 7:47

Odruchy opiekuńcze jej siostrzyczki zawsze były niespodziewane, toteż nagły zryw z obejmowaniem nie był jej obcy. Odeszła ochota na płacz, a przez chwilę poczuła się nawet, jakby wszystko wciąż było jak dawniej. Zaś obserwując swoją własną dłoń poruszaną wprawną ręką Lise, ośmieliła się nawet uśmiechnąć. Tak, nic się nie zmieniło. Choć różniły się jak ogień i lód, były sobie bliskie nieprzerwanie od urodzenia.
Britcie nawet nie przyszło do głowy, żeby ewentualnych nowych znajomych przedstawiać siostrze. Pewne jest, że żadna ze stron nie zniosłaby tego dobrze. Sytuacja między Crucis a Ventus wydawała się na tyle zaostrzona, że niebezpiecznie było choćby wspomnieć o pokrewieństwie między nimi, a co dopiero przyznać, jak wielki robią wyjątek dla siebie nawzajem. Jak dotąd niebieskooka nie widziała innej rady, jak tylko nie odzywać się niepytana i twardo tkwić w swoim przekonaniu, że nie wszyscy uczniowie w czerwonych krawatach muszą być źli. Znaczy - wszyscy oprócz jednej. Uparcia blondynki nic zmienić nie mogło, bo pomimo wszelkiej swej bojaźliwości za nic w świecie nie zdradziłaby siostry. Nie i koniec, choćby miała zostać przez to odrzucona. Nie spodziewała się też żadnych szczególnych względów ze strony Crucis, którzy najpewniej będą mieli głęboko gdzieś co myślą o sobie. Może nawet będą traktować je, jakby siostrami nie były. Żeby się o tym przekona, muszą jednak jeszcze trochę poczekać.

_________________
~*~
They don’t know.
They can’t see
Who we are.
Fear is the enemy.
~*~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Korytarz I   13.01.13 15:05

Pytanie tylko, czy Lise Vivianne rzeczywiście nie była 'taką złą'? Dla niej samej, była, dla przeważającej większości otoczenia również. Ale nic. Faktycznie jednak, nie miała pojęcia jak reszta Crucis na całą tę relację jej i bliźniaczki zareaguje - a co, jeśli sobie ubzdurają, że przez relacje z Brittą niszczy reputację domu? Cholera ich tam wie... Z drugiej strony, nie ma co gdybać. Jakoś sobie przecież poradzą! Ta! Zdecydowanie.
- To ja się zbieram, kochana. Widzimy się później - oświadczyła, uśmiechając się szeroko. Poświęciła starszej trochę czasu? Poświęciła, wszyscy więc byli chyba dość zadowoleni. A jak to z tą całą przyszłością w St. Elizabeth będzie, się okaże. Liv wstała z ławki by już po chwili zbiec schodami na dół; nie żeby miała coś do zrobienia, ot, komu chciało się siedzieć w szkole cholera wie ile?
    [z/t]

_________________
~ Ikke engang prøve å klage. ~


Sól varp sunnan, sinni mána, hendi inni hœgri um himinjódyr;
sól ţat ne vissi hvar hon sali átti, máni ţat ne vissi hvat hann megins átti,
stjörnur ţat ne vissu hvar ţćr stađi áttu

~ Völuspá ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 19
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Korytarz I   13.01.13 22:27

Na pewno dadzą radę, z tym nie było wątpliwości. Brittę na nowo wypełniła radość życia i nadzieja. Nie ma rzeczy niemożliwych, a już z pewnością nie dla ich dwójki!
Zerknęła na siostrę i skinęła jej przyjaźnie. Przynajmniej spędziły chwilkę razem. Kto wie, kiedy znowu się zobaczą?
- Dobrze, dobrze. Do zobaczenia. - odpowiedziała bliźniaczce i odprowadziła ją wzrokiem. Teraz, pozbawiona jej towarzystwa, już nie odczuwała takiej pustki jak przedtem. Jej miejsce zajęło zacięcie i determinacja, nie mające jednak ujścia w emocjach. Twarz dziewczyny nadal zastygała w uprzejmym uśmiechu, w miarę jak podniosła się i swoim zwyczajowym zwykłym tempem zeszła po schodach. Nie było sensu tkwić tu dłużej samotnie. Jak działać, to działać! Wciąż będąc dobrej myśli ruszyła przed siebie.


[z/t]

_________________
~*~
They don’t know.
They can’t see
Who we are.
Fear is the enemy.
~*~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Korytarz I   03.02.13 18:38

Człap, człap, człap.
Każdy kolejny krok był koszmarem. Każdy, jak myślała Lotka, mógł być tym ostatnim. Bo ona dłużej nie dawała rady. Nie miała siły się ubrać. Nie miała siły iść do sklepu po słodycze. A jej się, cholera, skończyły! Dlatego też teraz wlokła się, po korytarzu szkolnym, ubrana zdecydowanie w nieszkolny sposób, czekając tylko aż nadejdzie pomoc albo nastąpi jej zgon. No, bo! Jak to tak! Pornosów nie schowała, chaosu nie szerzyła, bo nie wychodziło, cały Król Lew obejrzany, słodyczy brak, a tutaj dzień w toku! Biedna, biedna Mirabelka. Na jej miejscu każdy by chyba wyglądał tak, jak teraz ona. Na jej twarzy malowało się męczeństwo, kiedy tak desperacko opierała się ręką o ścianę, by utrzymać równowagę. I tak daleko zaszła, no nie? Jakby nie patrzeć, ta podróż była szaleństwem, powinna była wysłać do Sebastiana sms'a, żeby kupił jej słodycze, a dopiero potem wyściubić nos z pokoju. To i tak cud, że opuściła teren Akademika! Teraz jednak, tutaj, na tym nieszczęsnym korytarzu, wyczerpywały jej się już wszystkie siły. Nie miała pomysłu. Na siebie. Na życie. Jak zniszczyć szkołę. Jak zawładnąć światem. Skąd wziąć słodycze. TYLE problemów! Chyba każdy by współczuł biednej Bessettet, prawda? W końcu jednak, nastąpiła ta tragiczna chwila. W Lottie zabrakło sił do dalszej walki i kiedy postawiła kolejny, człapowaty, krok, w swoich pieskowych papciach, ściskając kurczowo swojego misia, osunęła się po ścianie i padła po prostu na zimną posadzkę. Ręce jej ułożyły się tak, jakby próbowała jeszcze przeć do przodu, niczym rasowa glista, jednak dziewczyna już się nie ruszyła i jej oczęta szybko przestały wpatrywać się ku przodowi. Pewnie, dlatego że przekręciła głowę na bok i ułożyła policzek na ziemi. I przymknęła oczy zasłaniając dwukolorowe tęczówki powiekową kotarą. A potem, z jej ust wydobył się ostatni jęk, wzywający pomocy:
- Chcę słodyyyyczyyyyyyyy....
I NIE! Wcale nie dramatyzowała!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Korytarz I   03.02.13 19:06

Na korytarzu pojawił się Kai.Głowę miał spuszczoną w dół a ręce trzymał w kieszeni.Przechodził sobie spokojnie kiedy ujrzał dziewczynę.Widział że coś jej się dzieje lecz zaczął się w duchu zastanawiać czy zagadać czy może olać ją jak zwykłego randoma.Nagle jednak postanowił że porozmawia z nią.
-Hej co się stało?-Spytał kucając przed nią.
Nie wyglądało to zbyt kolorowo jednak może był w stanie jej pomóc.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Korytarz I   03.02.13 19:35

Nawet zginąć nie można spokojnie, bo ktoś ci przeszkadza. Nosz kurna. Przeszkadzają biednemu umierającemu. Lottie wiedziała, że jej spokój umarłego zostanie zakłócony w momencie kiedy usłyszała kroki. I nie żeby tak naprawdę na to nie liczyła. No wiecie, w końcu białowłosa była dobrą aktorką. Miała to we krwi. Inaczej nie przeżyłaby dnia. Tym niemniej, przeżyła chwilę niepewności, kiedy reakcja przechodzącego jakoś się przedłużała. Cholerna znieczulica! Ostatecznie jednak doczekała się upragnionego pytania, dlatego mogła zmartwychwstać i rozerwać swe cierpiące oczęta, wbijając je w twarz Kaia, następnie uniosła się na rękach po to by oprzeć głowę na jego ramieniu, a następnie, również na ramionach, zacisnąć swoje dłonie. DOSKONAŁA scena filmowa, mówię wam!
- Odchodzęęę z tego padołu niedoliii!- wyjęczała.
Zaraz jednak uniosła głowę i podobnie wbiła spojrzenie w twarz Kaia. Z bardzo, bardzo poważną miną, choć wydawało się jej przybyć trochę energii. No i jak można wyglądać poważnie z czapeczką do spania na głowie?
- Masz coś słodkiego?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Korytarz I   03.02.13 19:46

Kai zamyślił się na chwilę pomagając jej wstać.Objął ją delikatnie aby czasem się nie przewróciła.Wsadził rękę do kieszeni gdzie znalazł jedynie jednego cukierka oraz lizaka.Były to jego zapasy na czarną godzinę gdyby musiał iść do parku a tam napadły go jakieś dzieciaki.W tym momencie postanowił również się zabawić w aktora tak jak ona.Jego błękitne zimne jak lód oczy patrzyły nie ustępliwie w jej.
-Wiele kobiet mówi że moje usta są słodkie-Powiedział jednak na jego twarzy nie pojawiło się nic znaczącego, żadnych emocji nic po prostu wyglądało to tak jak by mówił to każdej napotkanej osobie.Czekając na jej reakcję odwrócił się aby zobaczyć czy czasem nikt nie idzie w ich stronę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Korytarz I   03.02.13 19:54

Cóż, Francuzce nie pozostało nic innego, jak tylko przyjąć pomocną dłoń i dzięki temu wznieść się do pionu. I nie, nie przeszkadzała jej ogólna bliskość, którą sama zaaranżowała, bo ona nie widziała w tym nic dziwnego, zawstydzającego czy intymnego, dopóty... no właśnie. Obserwowała go tym poważnym spojrzeniem spod czapeczki, kiedy wsadził rękę do kieszeni i już liczyła na jakiś datek mający rzekomo uratować jej życie kiedy... kiedy on otworzył usta. I przemówił. Tymi słowami. UCIEKAJ! Lottie pod wpływem wypowiedzi Kaia spłoniła się oczywiście, bo jakżeby inaczej, momentalnie cofnęła o kilka kroków i wyraźnie nieodnaleziona w sytuacji, uciekając momentalnie wzrokiem gdzieś na bok, wypadła z roli. Jak on mógł jej to zrobić!
- A...A...Ale...- spróbowała, nieudanie, zachować twarz
No, bo! Takie sytuacje sprawiały, że Bessettet czuła się cholernie niekomfortowo! Ona nie była na to gotowa, toż to tylko dziecko!
- Ja miałam na myśli cukierka...- mruknęła już o wiele ciszej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Korytarz I   03.02.13 20:09

Kai spojrzał na nią i lekko się uśmiechnął.Nie był to życzliwy uśmiech wręcz przeciwnie był bardziej taki jak by to ująć, szyderczy.
-Jeśli dał bym Ci cukierka lub lizaka sam był bym na tym stratny-Powiedział podchodząc do niej bliżej.
Miał pewien plan jednak nie był do końca pewny czy jej się to spodoba.Wziął wyciągnął cukierka z kieszeni rozwinął papierek i jak ostatni cham zjadł go na jej oczach.Po chwili podszedł do niej złapał ją delikatnie i pocałował wsuwając jej delikatnie do ust swój język razem z cukierkiem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Korytarz I   03.02.13 20:29

Oho, ten uśmiech nie zapowiadał cukierka. Koleś twierdził, że byłby stratny. Zawstydzał ją i jeszcze narzekał, że straci cukierka! Lottie nie mogła trafić gorzej. Materialista jeden. Tylko Bessettet mogła być tutaj materialistką, nie ma miejsca na tym korytarzu dla drugiego. Tym niemniej, cała konsternacja białowłosej nie pozwalała jej reagować prawidłowo. Kiedy ten zjadł cukierka, uniosła więc się tylko dumą, prychając cicho, bo wyglądało to jedynie na podłą zabawę jej kosztem. JEJ KOSZTEM, wyobrażacie sobie? Okazało się zaraz, że jej koszt był o wiele większy niż myślała. No, bo co tu się działo w ogóle?! Najpierw zjadał JEJ cukierka, który w myślach Mirabelki należał do niej w momencie, kiedy go zobaczyła, a potem... potem robił TO! Podczas, skradzionego zresztą, pocałunku, Lottie zamarła, a jej oczęta rozszerzyły się, bo dziewczyna totalnie nie wiedziała, jak ma się odnaleźć w sytuacji. No, przecież to się w głowie nie mieści! Ostatecznie jednak, coś jej w przewodach zaskoczyło, prawdopodobnie pod wpływem cukierka, który wraz z pewnym obcym językiem znalazł się w jej ustach i białowłosa w tempie ekspresowym, cofając się, ewakuowała się pod najbliższą ścianę, a właściwie przywarła do niej plecami tak, jakby chciała w nią wniknąć. Ukryła przy tym twarz w misiu, przyciskając go mocno.
- C-c-c-c-c-o ty....! - wydobyło się przez misia.
Tym niemniej, mimo że niewyobrażalnie zawstydzona i nawet nieco przestraszona, obserwowała Kaia uważnie, choć jej wzrok tak bardzo chciał uciec gdzieś dalej. Podobnie jak nogi. W co ona się wpakowała?!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Korytarz I   04.02.13 1:36

Kai znowuż się do niej zbliżył był już tym co najmniej znużony.Westchnął głośno a gdy był przy niej złapał ją delikatnie za podbródek.Skierował jej twarz tak że patrzała bezpośrednio na niego.Nawet jeśli chciała by teraz uciec wzrokiem bądź całkowicie oddalić się od niego nie dała by rady ponieważ jego chwyt był zdecydowany jednak nie sprawiał jej bólu.
-Już lepiej?-Spytał uśmiechając się do niej.
Było to czysto teatralne zagranie Fernandesa gdyż ten nigdy się w ten sposób nie uśmiecha.Można było śmiało powiedzieć że był on osobą arogancką i pewną siebie i to było najbardziej trafne określenie.Nigdy się nie bał tego co się stanie poprzez jego działanie.Zawsze wszystko było jego gdy tylko chwycił to w rękę.Lubił bawić się także uczuciami innych co można było zaobserwować przy tej dziewczynie.Nie obchodziło go to czy ją to boli czy też nie jednak starał się być delikatny ponieważ rodzice nauczyli go aby nie niszczyć zbyt szybko swoich zabawek.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Korytarz I   04.02.13 10:31

Znużony, znużony. Za to Lotka była przerażona! Całe życie panowała nad sytuacją, nawet jeśli obok niej kręcił się jakiś adorator, a tu nagle koleś, który potrzebny jej był tylko i wyłącznie po to, by zabić trochę czas i otrzymać darmowe słodycze, robił coś tak nieprawdopodobnego. Nawet nie znała jego imienia, cholera! I zaraz, od kiedy to nie ona się bawiła, a była zabawką? Gdzie popełniła błąd? Może powinna była jednak się ubrać? Albo zachować dystans na samym początku? Szlag by to wszystko. Popełniłaś błąd, a teraz weź, patrz mu w oczy i się nie daj- rzekła duma. Zresztą, innego wyboru zbytnio Lottie siedemnastolatek nie zostawił. Trzeba było się ogarnąć, tylko jak biedna Mirabelka miała to zrobić w tej sytuacji? Manipulator czy nie, bawiący się uczuciami, czy nie, całkiem nieświadomie trafił w najsłabszy punkt Bessettet, którą na co dzień trudno było nazwać czyjąś zabawką.
- To zależy o co pytasz- zdołała z siebie wydobyć- Bo jeśli o energię to... tak, jakoś mi jej przybyło
A jeśli o życie przyszłe, to Lotka już nigdy nie wyjdzie za mąż. I to jego wina!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Korytarz I   04.02.13 13:53

Kai puścił jej podbródek i odszedł kawałek tak że ona stała za nim.Był pewny że ona mu nie odpuści tego co zrobił.W jej oczach było widać nie tylko przerażenie ale również inne jej cechy które to chłopak bezprecedensowo sobie olał.
-Idziesz ze mną?-Spytał odwracając się do niej.
Fernandes pewnie chciał iść z nią do jakiegoś sklepu ze słodyczami bądź do cukierni.Miał zamiar kupić jej coś słodkiego aby zaraz po tym znowu się z nią zabawić.Jego celem był pokazanie że to on jest jednym z najlepszych manipulatorów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Korytarz I   04.02.13 14:34

Czy nie odpuści? Właściwie to Lottie nie wiedziała, czy chciała się mścić, czy może lepiej było dać nogi zapas- ale tak dyskretnie! Duma dumą, ale masochistką tej dziewczyny zdecydowanie nie było nazwać, podobnie jak jasny był fakt, że Mirabelka nie lubiła tracić kontroli. A jak się czegoś nie lubi, to się tego unika, prawda? Nie zamierzała tutaj z nikim walczyć o władzę, o to, kto jest lepszy, bo tego miała dość w swoim ojczystym kraju, a właściwie to nawet w domu. Zresztą, dziewczyna nie musiała nic nikomu udowadniać, sama znała dobrze swoją wartość i to, co potrafiła.
- Gdzie mam z Tobą iść?
Zdecydowanie Kai nie był typem osoby, z którym Bessettet poszłaby gdzieś bez zrobienia uprzedniego wywiadu, co zamierza. Bo to, że może bezpardonowo wprowadzić ją w niekomfortową sytuację pokazał już przed chwilą, prawda? Zresztą, skoro i tak już rozbił jej rolę "umierającej na brak słodyczy", to mogła się ubrać w trochę choć podejrzliwości, no nie? W końcu, co jak co, ale Lottie naiwna nie była, za to zachowanie tego kolesia bardzo dziwne.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Korytarz I   04.02.13 15:47

Kai spojrzał na nią po czym znowu musiał do niej podejść.Był już tym całkowicie zmęczony.Nigdy w życiu tak dużo się nie nachodził w tą i z powrotem.
-Idziemy do sklepu ze słodyczami lub do cukierni w zależności od tego gdzie chcesz-Powiedział podając jej rękę.
Na jego twarzy pojawił się uśmiech co mogło być tylko znakiem dla dziewczyny że musi uważać ponieważ coś jest nie tak ale jednak za krótko znała Fernandesa.Był on bowiem wcześniej zbyt pochłonięty załatwianiem swoich spraw.Można było szczerze powiedzieć że ta dziewczyna mu się spodobała ale nie w jakiś specjalny sposób.Po prostu lubił się z nią bawić oraz ją denerwować ponieważ wtedy robiła słodką dla niego minę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Korytarz I   04.02.13 17:27

Znakiem dla Lottie, że musi uważać był nie uśmiech Kaia, a to co zrobił przed chwilą i jakoś Bessettet nie sądziła by czas działania ulegał przeterminowaniu. Nie potrzebowała więcej znaków ostrzegawczych, ten jeden będzie jej przypominał o niebezpieczeństwie już na zawsze, ot co! Kiedy ten wspomniał o sklepie ze słodyczami, czy cukierni, Francuzka zerknęła na siebie w dół. Pomijając już czapeczkę, była jeszcze przecież koszula nocna i papcie-pieski. Idealny strój! A może on pomyślał, że to po prostu taki styl? Tym niemniej wizja stylu piżamowego oraz min ewentualnego sprzedawcy, sprawiła, że Mirabelka po prostu parsknęła śmiechem.
- Okej.- no bo nie mogła się powstrzymać przed ujrzeniem tych min, naprawdę!
Co prawda, mogłaby szybko zwiać i potem pójść sama, ale nie miała przy sobie pieniędzy, a nie chciało jej się cofać do akademika, więc taka podróż byłaby najzwyczajniej w świecie nieopłacalna. Nie tylko Kai patrzył tutaj na zyski i straty. I tak. Podejrzewała, że to się nie skończy dla niej dobrze.
- Ale łapy trzymasz z daleka. Nawet, znaj łaskę, pozwolę Ci wybrać miejsce

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Korytarz I   

Powrót do góry Go down
 
Korytarz I
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Tajemniczy korytarz
» Korytarz w lochach
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: I Piętro-
Skocz do: