IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Antresola

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość

avatar



Liczba postów : 134


PisanieTemat: Re: Antresola   02.01.13 22:27

- Ja lubię! To wystarczający powód, żebyś w moim towarzystwie niczego złego na nie nie gadał. Za to na wszelką zieleninę możesz psioczyć w nieskończoność. - Tu uśmiechnęła aż na wizję Halvarda, gadającego na warzywa i owoce. Tak dla odmiany, przynajmniej on by jej do nich nie zachęcał. - A nie lepiej striptizerkę? Wiesz, na wieczór kawalerski. Zjawiłaby się w bikini, z boa i kompaktową rurą do tańca, zamiast jakiegoś krytyka kulinarnego, albo sanepidu! Ale jakby nie patrzeć, ta babka to też dobry pomysł. Tylko, że za taką wydziwianą usługę, pewnie będą chcieli zapłaty z góry...
W sumie, mogli też sami wydzwaniać do ludzi, po czym proponować im różne usługi. "Szambiarka pełna kremu do ciała" albo "Trumna VIP (z telewizorem, barkiem, podgrzewana) z zakładu pogrzebowego Lepsze Jutro" często zdawały egzamin. Ewentualnie można było potencjalnej ofierze powiedzieć, że wygrała za darmo wycieczkę do Tunezji, ale opłata za bagaż wynosi tyle, co podobna wyprawa w najdroższym biurze podróży... Pomysłów w głowie blondynki przybywało z każdą chwilą, w końcu podczas jesiennych, deszczowych wieczór trzeba było się czymś zajmować w dzieciństwie, kiedy nie było jak wyjść na dwór, prawda?
- To dopiero byłaby impreza...! Trzeba było wcześniej o tym pomyśleć. Moglibyśmy zrobić ją równolegle z balem, a później czerpać przyjemność z patrzenia na dyrektorka, któremu bal się nie udał. - Uśmiechnęła się odrobinę złośliwie, ale... Na pewno nie tylko oni byli przeciwni tego typu uroczystościom, na pewno! - Nie chcę cię martwić, Hal, ale na tym zadupiu to na konwent raczej się nie dostaniesz. - Tu pozwoliła sobie poklepać go lekko po ramieniu, przywdziewając naprawdę współczujący wyraz twarzy. Nie tak łatwo było się wydostać z wyspy, bez wyraźnej potrzeby.
- A po co czekać do końca balu? Zawsze możemy wyjść wcześniej. - Żeby nie było, jej wcale nie zależało na siedzeniu tu przez cały czas. Wręcz przeciwnie, sama wciąż nie dowierzała, że w ogóle tu przyszła. Gdyby nie rudzielec, prawdopodobnie siedziałaby teraz u siebie w pokoju.Co nie zmieniało faktu, że wciąż mogła tam wrócić. I to nie sama!
- No dobra. To się ludzie zdziwią. - Zachichotała, po czym spojrzała na wyświetlacz telefonu z większą uwagą, by zapamiętać aktualnie pokazany adres. Następnie przełączyła na kontakty, wybrała odpowiedni i zadzwoniła, w rozmowie podając wszelkie potrzebne informacji. Po zakończeniu konwersacji, spojrzała pytająco na Dettwilera. - A teraz co?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Antresola   03.01.13 20:29

Masz coś do zieleniny? – prychnął, piorunując ją wzrokiem. Dobra, on fanem sałaty, trawy i tych innych rzeczy nie był, ale na dłuższą metę wolał dostać na obiad talerz szpinaku niż miskę landrynek. Słodycze tylko w małych ilościach i to w ściśle określonej postaci. – No tak, masz. Jak będziesz niegrzeczna, za karę będę cię faszerował brukselką, jasne? – Pogroził Valshe palcem, po czym wziął od niej komórkę, żeby dokończyć dzieło. – Za striptizerkę pewnie też chcieliby zapłaty z góry – odparł wzruszając ramionami. – Zwłaszcza za taką z własnym sprzętem. Poza tym kto robi wieczory kawalerskie w takich restauracjach, m? Jak się chce popatrzeć na gołe baby wyginające się na rurze, to od razu zagania się towarzystwo do baru ze striptizem.
Przy wersji z przyjęciem urodzinowym można było zakładać, że organizatorką jest po prostu jakaś nadziana baba, prawdopodobnie skłonna wydmuchać nos w studolarowy banknot. Rozpuszczona córeczka mogłaby mieć imprezkę w takim miejscu, no bo czemu nie? Możliwość otrzymania dobrego wynagrodzenia i sowitego napiwku powinna być dla takiej księżniczki kusząca. Może nawet przyszłaby z tym cholernym kucykiem i wysępiła jeszcze kilka dolców na „marchewki” albo „cukier”. A i tak wiadomo, gdzie te pieniądze by skończyły.
Teraz restauracja. Potem poczekamy chwilę i damy cynk paparazzi, żeby przypadkiem nie przybyli na miejsce przed naszą gwiazdą.
Szybko wykręcił numer lokalu i czekał. Po zamienieniu kilku zdań został połączony z właścicielem. „Nie ważne kim jestem” i „wiem z pewnego źródła” były w tym wypadku kluczowe, bo z jednej strony wzbudzały niepewność, ale z drugiej podświadomie kazały wierzyć, że dzwoniąca osoba faktycznie wie o czymś, o czym nie ma pojęcia człowiek po drugiej stronie słuchawki. Mało kto myślał wtedy o tym, że skoro dzwoniący chce zachować anonimowość, to albo planuje coś złego, albo zwyczajnie robi z nich idiotów.
Po poinformowaniu właściciela, że niebawem przybędzie do nich incognito krytyk, a napisana przez niego recenzja trafi do popularnego magazynu kulinarnego i na jego stronę internetową. Było mało prawdopodobne, że ktokolwiek będzie zawracał sobie głowę wydzwanianiem do redakcji i upewnianiem się, czy faktycznie mają zamiar publikować tego typu tekst w którymś z najbliższych wydań.
A teraz czekamy. Jakieś piętnaście minut przed rzekomym przybyciem Lady Gagi do restauracji, damy cynk paparazzi. Nie wiem jeszcze w jaki sposób – zaczął i podrapał się po brodzie w zamyśleniu – ale chyba zaspamuję tymi informacjami kilka jej fanowskich stron i facebooka.
Pewnie zaraz znajdzie się masa osób, które temu zaprzeczą i podadzą jej przybliżoną lokalizację, w dodatku oddaloną od Nowego Jorku o kilka tysięcy kilometrów, ale co najmniej kilka osób się na to nabierze. Nawet jeśli nie wciągną w swoją małą grę kilku fotoreporterów, to może trafi się chociaż jeden paparazzo liczący na łatwy łup w postaci kilku zdjęć posilającej się gwiazdki.
Wiem – prychnął, słysząc jej uwagę na temat konwentu. – Masz mnie za idiotę? – spytał, złapał ją za ramię i zaczął lekko tyrpać. – Nie podważaj mojego autorytetu, kobieto, bo nie będę się z tobą zmieniał w czasie walki i będziesz musiała czekać, aż moja postać padnie, żeby móc wejść na arenę!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 134


PisanieTemat: Re: Antresola   05.01.13 20:21

- Mam i to bardzo dużo! - Odparła wojowniczo, nic sobie nie robiąc z jego piorunującego wzroku. Nie raz ją takimi obrzucał, więc się przyzwyczaiła. A poza tym, tutaj chodziło o bronienie własnych wartości! Nie miała na myśli nawet jedzenia słodyczy na okrągło, ale mięso i jakiś ryż albo kasza były zdecydowanie milej widziane niż zdrowe sałatki, które nawet nie miały smaku,,, - Brukselką możesz, ale taką z zasmażką!
Uśmiechnęła się tryumfalnie, zadowolona z faktu, że groźba rudzielca ani trochę się nie udała. Cóż, brukselkę akurat lubiła. Z tych zielonych. I ogórki. A z tych wszystkich innych, to pomidor i fasolka szparagowa były dobre. Ale tak to nic poza tym.
- No to wzięlibyśmy striptizerkę z jakiegoś niskobudżetowej agencji i zaproponowali sumę tak wysoką po odwaleniu całej roboty, że zaćmiłoby im oczy i od razu by się zgodzili! - Mniejsza o to, że cały jej misterny plan brzmiał bardzo nieprawdopodobnie. Było już po fakcie, więc mogła jedynie gdybać, żeby trochę się podroczyć z Halvardem, nic więcej.
Tak czy inaczej, niechętnie oddała rudzielcowi telefon komórkowy, czekając aż dokończy dzieło przez nią rozpoczęte. Coraz bardziej żałowała, że znalazła się na tym odludzi. Generalnie, jakby wciąż była w Anglii, prawdopodobnie by się nie spotkali, ale zakładając, że jednak mieliby okazję w jakiś cudowny sposób na siebie wpaść, mogliby zrobić taki przekręt gdzieś na miejscu i na własne oczy obserwować efekt swojej ciężkiej pracy. A tutaj nawet nie dało rady słuchać zażaleń przez telefon, bo numer był zastrzeżony! Ewentualnie zażaleń fanów Lady Gagi, którzy tłumem przybyli na miejsce pobytu swojej idolki, jeśli można było nazwać tak roznegliżowaną babę, latającą po scenie i wyprawiającą czynności, które do tych jednoznacznych raczej nie należały, a tu taki psikus! Teoretycznie to samo w sobie już dawało satysfakcję, ale nie tak dużą, jak obserwowanie całego zamieszania na własne oczy.
- Twittera też możesz zaspamować. Może z mniejszym efektem, ale jak jest jakiś fanowski profil, to wiadomość szybko się rozejdzie. - No dobra, skoro już tym sposobem próbowali namieszać, to nie mogła zostawić Dettwilera na pastwę losu, prawda? Prawda. Skoro akcja o nabraniu fanek Justina Biebera o jego domniemanym raku i akcji "Zgól głowę dla JB" żeby nie czuł się samotny na chemioterapii, oczywiście, miała powodzenie w kilku zgolonych na łyso, dziewczęcych głowach, tak powodzenie ich misji było jeszcze bardziej prawdopodobne.
A może ich przekręt znajdzie się na jakimś plotkarskim serwisie? Może nie zostaną wymienieni z imienia i nazwiska, ale jak poczytają zbulwersowane komentarze zawiedzonych fanów, nawet blondynka byłaby w stanie darować sobie to, że nie mogła całej akcji zobaczyć na własne oczy. Już pomijając to, że wolałaby jednak sobie popatrzeć, ale nie da rady w 5 minut znaleźć się w Nowym Jorku. Jeszcze w takich ciuchach.
- Mężczyzno, nie gróź mi w ten sposób, bo mi się przez przypadek ręka omsknie i skończysz jak ten pierwszy tost ostatnim razem. - Po tych słowach uśmiechnęła się przeuroczo, co wraz z ich znaczeniem mogło wydawać się nieco groteskowe. Ale kogo to obchodziło?! No bo jej na pewno nie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Antresola   08.01.13 17:10

Westchnął z politowaniem, widząc jej wojowniczy nastrój, ale uśmiechnął się lekko sam do siebie. Miał nawet ochotę zrobić jej podręcznikowe pat-pat po głowie, ale z drugiej strony wolałby po balu do pokoju, a nie udać się do Igora, żeby ten przyszył mu kilka odgryzionych przez Ivy palców. W najlepszym przypadku palców...
Nie wiedziałem, że masz takie rozeznanie w tym biznesie – parsknął, spoglądając na nią kątem oka. – Znasz jakieś niskobudżetowe agencje striptizerskie? Bo ja nawet nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. Ale brzmi nieciekawie... – dodał i skrzywił się lekko, gdy jego głowę nawiedziła wizja siedemdziesięcioletniego dziadka próbującego w seksowny sposób pozbyć się swojej flanelowej koszuli. – No, ale to następnym razem, bo na razie udało nam się zamówić kobietę w stroju księżniczki, więc nie ma potrzeby sprowadzać tam kogoś jeszcze.
Znów skupił uwagę na komórce, otwierając kolejno facebooka, twittera i kilka stron plotkarskich, na których szybko zrobił po jednym fikcyjnym profilu. W końcu za kilkadziesiąt minut będzie trzeba rozesłać masowy spam na temat rzekomego przyjazdu Lady Gagi do pewnej pięciogwiazdkowej restauracji w Nowym Jorku. Zresztą samo potwierdzenie rejestracji zajmie mu jeszcze trochę czasu, więc nie było potrzeby się spieszyć.
Tego rodzaju prowokacji w Internecie jeszcze nie robiłem – przyznał szczerze, przeglądając kilka fanowskich facebookowych profilów związanych z Lady Gagą i zaznaczając te, na których widać było największy ruch. Znalazł też kilka nazwisk paparazzi, których też spróbował wyszukać na portalu, ale z marnymi skutkami. I w sumie zbytnio go to nie zdziwiło, bo kto pracujący w takim zawodzie chciałby się narażać na masowy atak hejterów? – Jakieś propozycje, jak ten anons miałby wyglądać? Można byłoby napisać niegramatycznie, ale to może rodzić podejrzenia, że to tylko przywidzenie jakiejś dwunastoletniej faneczki i nic poza tym, więc pewnie za dużo osób się nie nabierze. Ale z drugiej strony zbyt poważnie też być nie może, bo jeszcze ktoś wyczuje podstęp...
Podrapał się po głowie i zaczął majstrować przy profilach, żeby gdzieś przypadkiem nie wyświetliła się informacja, że nadaje tego newsa z miejsca oddalonego od Nowego Jorku o kilka tysięcy kilometrów. Pewnie i tak mało kto zwróciłby na to uwagę, ale lepiej jak najbardziej zmniejszyć ryzyko wpadki. Jeszcze plan wziąłby w łeb, zanim rozpocząłby się na dobre, a to byłaby już kompletna porażka. Zwłaszcza dla osoby, która w akcji #BaldForBieber brała czynny udział razem ze swoim photoshopem.
Ja ci nie grożę – odparł i uśmiechnął się nonszalancko. – Ja tylko lojalnie ostrzegam. A tak na marginesie, za kilka dni będzie turniej drużynowy. Wypadałoby się do niego przygotować zwłaszcza, że płynne zmiany średnio nam wychodzą, a jak ktoś zacznie spamować atakami, to nie ma mowy o takim wepchnięciu się na chama, bo konsola zwyczajnie na to nie pozwoli – dodał i wzruszył lekko ramionami. Trudno było być samowystarczalnym, skoro wszystko dookoła wymagało współpracy przynajmniej z jedną osobą.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Antresola   

Powrót do góry Go down
 
Antresola
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Wielka sala-
Skocz do: