IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bufet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Bufet   30.12.12 11:42

Wydawał się zbytnio nie przejmować tym, jak aktualnie Mei brutalnie go trzymała. Szczerzył dalej ząbki w cwaniackim uśmiechu.
- Nie powtórzę. - odparł tylko.
Korzystając z sytuacji mu danej, niespodziewanie pocałował dziewczynę, jednak nie było to "jak z bajki" czy chujwieco, bowiem po prostu dał jej zwykłego "dzióbka", jak to często dziewczyny robią na powitanie. Ciężko stwierdzić, dlaczego to zrobił, były różne opcje: chciał by się na chwilę uciszyła; był już lekko wstawiony lub tak po prostu "przez feelingsy". Oczywiście przy Marshallu nie wypadało tu robić też jakiegoś wstępu do porno, toteż korzystając z tego, że pewnie chwilowo Chinka będzie przeprowadzać jakieś wewnętrzne walki, odezwał się tak, jakby nic nie zrobił:
- Law, kurwa, to ile ty chcesz abyśmy mieli potomstwa? - spytał rozbawiony i wlał w siebie kolejny kieliszek, który wcześniej już został postawiony na barze. - Pozwolę ci zostać chrzestnym, ale... ja pierdolę, nej, jeden darmozjad starczy. - dodał i zaśmiał się krótko.
- Grubaski mają lepsze rzeczy do roboty, min kære, na przykład pożeranie małych Chińczyków. Oh, pardon, wszyscy są mali. - czyli kolejny pocisk po wzroście narodu dziewczyny.
Oczywiście, nie wszyscy skośni byli kurduplami, w końcu ci wszyscy koszykarze jednak bywali nawet wyżsi od niego albo Lawa. Co nie zmieniało faktu, że statystyczny Chinol ze swoim wzrostem w parku rozrywki nie mógł wejść na nic lepszego niż ciuchcia dla dzieci.
- Punkt dla gościa from 'Murrica! - powiedział ciut głośniej i zaklaskał w dłonie. - Lubię dać komuś w mordę za nic, ale przecież jebnąć go za patrzenie się na tyłek min kæreste jest o wiele fajniej. - dodał i kiedy barman obsługiwał kogoś dalej, rzucił kieliszkiem za siebie, który oczywiście chwilę później zderzył się ze ścianą i roztrzaskał na malutkie kawałki - kolejna czynność dokonana z bliżej nieokreślonego celu.
- A to ja go w ogóle zgubiłem? - spytał zdziwiony.
Rzeczywiście, kiedy się obudził po tej pijackiej nocy, w kieszeni miał swój telefon, choć w częściach. Ale był. Tak więc pewnie go zgubił i znalazł, LIKE A BOSS.
- Ej, Marshall, ona za miskę ryżu to wiesz, nie tylko telefony... - poruszył brwiami, choć jego wypowiedź wydawała się oznaczać tylko jedno.
Zaśmiał się głośno po kolejnej wypowiedzi Amerykanina. Ten to ma pomysły na umilenie wszystkim zajęć!
- No tak, za twarzowe to najlepiej. Chyba jest to najlepszy powód do solidnego wpierdolu, bo sądzę, że nie skończył on jedynie z krwawiącym nosem. - dodał wzruszając ramionami.
Było to prawie pewne, że jak Law przypierdoli komukolwiek za cokolwiek, to ofiara będzie miała co najmniej złamany nos albo inne nieprzyjemne komplikacje. Dlatego najlepiej sobie wyjąć tą chrząstkę i dopiero wtedy się napierdalać do woli.
- Ja z przyjemnością pomogę koledze! - załapał grę piątoklasisty, tak więc to zdanie wypowiedział cieniutkim głosikiem i poruszał palcami w ten sam sposób jak to Mei zrobiła gdy się witali.
Żeby było zabawniej, to jeszcze mu buziaczka wysłał, ale zaraz po tym wlał w siebie kolejną porcję wódki.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bufet   30.12.12 14:05

- Powtórz to, bo Ci...- zaczęła, starając się modulować głos, by brzmiał niezwykle groźnie i złowieszczo. Już miała wymieniać tysiąc, a może i więcej okrutnych tortur, które chętnie przetestowałaby na blondynie, gdy ten nagle przerwał jej buziakiem. Wydała z siebie cichy, nieokreślony dźwięk, ale faktycznie, zadziałało - przez moment zupełnie wyłączyła się z rozmowy, jak Nicky przypuszczał. Czy ona naprawdę była taka łatwa do rozszyfrowania?!
Nie była przyzwyczajona do tego, że coś nie szło zgodnie z jej planem. A uczucie względem Nicka nie było w planach i pojawiło się tak...o, samo z siebie! Najwyraźniej mieszanie w jej głowie jeszcze bardziej, sprawiało mu olbrzymią radość.
- Może być dwójka, chłopiec i dziewczyna. Jak mi chłopaka rozpuścisz, to druga pociecha mi zostanie...- odezwała się na słowa o dzieciach. Rzecz jasna, cały ten temat traktowała jak żart, w końcu - kto normalny w wieku szesnastu lat planował dzieci ze swym prawie chłopakiem przyjacielem? Pokiwała lekko głową, jakby zgadzała się, by Amerykanin był chrzestnym dziecka.
- Jezu, palnę Cię zaraz... nie doceniasz nawet, jakie szpilki dla Ciebie założyłam, spójrz!- teatralnie wyprostowała nogi, demonstrując tym samym wysoki obcas. Poza tym, nie była niska. No dobra, była. Ale nie aż tak. Sięgała Mu do ramienia, a teraz i do podbródka. Zawsze mogła być karłem. W odwecie postanowiła użyć broni, jaką odkryła stosunkowo niedawno - łaskotki. Nie zważając na to, jak dziwnie może jej gest wyglądać, zaczęła męczyć jego boki palcami.
Do dyskusji o pijackich wyczynach tej dwójki postanowiła się nie wtrącać. Wiedziała jednak, że nie są zmyślone, bowiem dobrze znała blondyna i jego zdolności po alkoholu.
Zmrużyła oczy, mierząc Go spojrzeniem. Zaraz po tym postanowiła sprostować stwierdzenie o tym, co to jeszcze można mieć za ryż.
- iPady, iPhone'y, ewentualnie iPody. Do wyboru do koloru.- wyjaśniła, uśmiechając się szeroko. Strategiczne wyjście z niewygodnej sytuacji - ostatnimi czasy znajdywała się w takich niemal non stop.
- Ktoś się zawsze znajdzie, Law. Jeżeli to nie będzie pewna blondynka, zawsze możemy poskoczyć do Igora, do prosektorium.- wzruszyła lekko ramionami.
Objęła ręką szyję blondyna ponownie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Bufet   30.12.12 15:43

-Myślę, że z jedenaście by się przydało. Chłopaków. Plus dziewczyna, ewentualnie dwie.
Oczywiście jedenaście to ta magiczna dla Nicklasa liczba, która oznacza dla Niego pewnie nic innego jak drużynę piłkarską. Piękny to był widok, drużyna stworzona tylko i wyłącznie z rodzeństwa, szkolona od noworodka w grę w nogę. Nieźli byliby z Nich wymiatacze, a Duńczyk jako trener zostałby oczywiście multimilionerem sławnym na cały świat. Dziewczynki, dziewczynki byłyby tylko i wyłącznie dla uciechy Mei, w końcu która matka nie chce córki?
-A mali chińczycy zapewne pożerają jeszcze mniejsze pieski.
Rzucił żartem od niechcenia z dawką trochę czarnego humoru. Czyli taki jak zapewne zarówno Law i Nicklas uwielbiali najbardziej. Chociaż ten bardziej chamski też nie był zły.
-Widzisz jak się stara? Założyła szpilki.
Poparł tutaj tak strasznie niedocenianą chinkę. Ona tutaj się dla niego stroi, a ten tylko wypatruje ZA FACETAMI, któremu by tu nie wpierdolić. Może i nie było powodów do zazdrości, ale nie było też powodów by martwić się, że teraz ktoś zacznie gapić się na jej tyłek, skoro siedziała mu na kolanach, a sukienka była dość długa.
-A buty też szyjesz?
To byłby interes kupić buty, prosto z fabryki, czyli od chinki i zapłacić za to cenę hurtową czyli ryż. Biznesmen jebany się znalazł.
-Szczerze mówiąc to chuj go tam wie. Możliwe, że nawet nie żyje.
Lekko się zaśmiał pod nosem. To by była dopiero zabawna historia. Zabił, bo chciał iść do gajowej. Cóż, więc chyba miał powody, pewnie zostałby uniewinniony.
-Na pewno wołałbym "pewną blondynkę", niż tego blondyna czy też inne ewentualne pielęgniarki.
Kiwnął lekko głową w stronę Nicka. Kto normalny, a nawet nie, chciałby go jako pielęgniarkę. Ta pierwsza była najbardziej sprawdzona i zaufana, a co więcej lubiana. Tak, ze składaniem Lawa to tylko do Niej.

_________________

xx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Bufet   30.12.12 18:08

Oczywiście, że gdyby byli w innym miejscu, to Lottie zrobiłaby coś totalnie debilniejszego. Ale Sebastian sam sobie byłby winny, w końcu ją do tego prowokował. Tym niemniej byli na balu, gdzie obecna była spora grupka ludzi, a Bessettet zależało, żeby chwilowo nie zwracać na siebie szczególnej uwagi, więc Sebastian musiał zadowolić się tym razem jedynie uchyleniem rąbka tajemnicy.
Tym niemniej, zgodnie uznali, że pora udać się do bufetu, także, zachowując nadal kulturę typową na tego typu wydarzeniach, Lottie wmaszerowała z Sebastianem tym razem do tego właśnie pomieszczenia, właściwie prowadzona przez szesnastolatka. Chociaż kiedy tylko wspomniała o czymś słodkim, nabrała straszliwej ochoty by przekonać się, czy coś takiego w ogóle znajdzie i najchętniej to wyrwałaby do przodu i tyle by było jej widać. Bale są takie ograniczające!Wbrew temu, co uważał Sebastian, w pomieszczeniu był alkohol, co nieco zdziwiło białowłosą, tym niemniej pozwoliło jej zwrócić się do swojego partnera, z dość kpiącym uśmiechem.
- I co? Nadal chcesz pić tylko soczek?
Szesnastolatka nie rozglądała się za bardzo po ludziach, bo przecież nie po to tu przyszła. Jej wzrok natomiast szybko zaczął przeszukiwać pomieszczenie w poszukiwaniu czegoś, co mogło chociaż wyglądać jak ciasto. No bo, jak już tu była, to grzech było nie skorzystać. Przecież nie można stwarzać chaosu i robić głupot z pustym żołądkiem!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 25
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Bufet   30.12.12 23:06

Jednak nie mógł liczyć na normalną, ludzką rozmowę z panią psycholog. Spodziewał się w sumie tego, ale w pewnej chwili po prostu o tym zapomniał. Dziwne, bo możliwość zaistnienia takiej sytuacji była jednym z czynników motywujących białowłosego do wybrania się z Florence. W sumie każdy inny scenariusz, jaki mógł wyjść z tego spotkania, był motywatorem. Dziwne.
Niryoku uśmiechnął się szerzej i westchnął. Chyba pedagog chciała zrobić z niego maczo bez widocznego umięśnienia. Przecież on tak nienawidził konfliktów! Gardził nimi, czuł obrzydzenie i wolałby, żeby wszyscy żyli w zgodzie i pokoju. Żeby każdy mógł podejść do pierwszego-lepszego przechodnia, wyściskać go i byłoby to zachowanie jak najbardziej normalne i społecznie akceptowalne. Ale sadystyczna natura białowłosego tego nie chciała. Ona własnie gardziła i czuła obrzydzenie do braku konfliktów, bo kojarzone są one z cierpieniem. Jakiż to Binbougami był skomplikowany, do tego nie z wyboru, tylko z urodzenia.
- Odpowiedz sobie sama na to pytanie. - odpowiedział, spoglądając na kobietę dość tajemniczym spojrzeniem.
Poradziłby sobie? Nie wiedział. Ale to nie dobrze, bo taka niewiedza rodziła chęci, żeby przekonać się na własnej skórze, jakby to wyszło. Do tego starcie z napalonymi facetami byłoby równoznaczne z użyciem przemocy, której efektem może być...cudowny widok obolałych twarzyczek tych wszystkich głuptasków, którzy śmieli chcieć podskoczyć Faustowi. Mógł dostać sam w pysk, do tego zdrowo. Ale czy musiał się tym przejmować, skoro go nie interesował konkretny wynik, tylko ogólne jego ujrzenie?
- Jak uważasz. - stwierdził na pochlebstwo ze strony Florence - Dobrze, że Twój partner wydaje się być dobrym towarzyszem intelektualnie, bo fizycznie i wiekowo to chyba nie za bardzo.
Droczyć się? Czemu nie. Oby Florence tylko wiedziała, do kogo podskakuje. Będzie musiała Fausta fizycznie ruszyć, jeśli w ogóle...chciała go ruszyć. Chyba, że zastosuje jakieś mroczne, psychologiczne zagrywki, których chłopczyna nie znał. Choć pewnie i one spłyną po Binbougami. Jak się droczyć z osobą, która chce się droczyć? Nie odpowiadać na jej próby droczenia!
Zadanie Florence było...oryginalne. Powiedzieć cokolwiek? Przecież tego aż nie chciało się robić! Jakby białowłosy wypuścił z ust potok słów, które w chwili obecnej nachodziły mu na język, to kobieta usłyszała by dość sporo głupot, w tym opis siebie przed i po włożeniu do żelaznej dziewicy. Chyba nie sądziła, że obraz jej osoby nie był celem sadystycznych Fausta?
- Czy mogłabyś przynieść mi coś do picia? Cole, albo sok? I może jakieś ciastko do zjedzenia. - Z serii "jak białowłosy okazywał swoją oryginalność".
Sposób osiemdziesiąty trzeci - to kobieta ma mu przynieść jadło i napój, nie on jej. Ale czy rzeczywiście miała? To bardziej była prośba skierowana nie do Florence jako kobiety, ale jako osoby na równi z bohaterem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Bufet   31.12.12 0:00

Najebanie się najebaniem się, ale o tej rozmowie, jaką Talia z Felixem prowadzili jeszcze na parkiecie, blondynka nie zamierzała przerywać. Zwłaszcza, że ktoś tu deklarował zamiar przemeblowania jej ganku na rzecz postawienia tam znaku drogowego. Zgoda, ale tylko jeśli będzie to znak zakazu przejazdu, ale ze względu na to, co gajowa miała z nim robić, warto było jeszcze trochę pomarudzić.
- Ale taki znak drogowy to w sumie krótki jest- takie były więc pierwsze słowa Tali, które ta kierowała do swojego partnera, kiedy Ci pojawili się w bufecie- To za dużo z nim zrobić nie będę mogła. NA PEWNO nie wymyślisz nic lepszego?
Kwestii tego, że blondyn nigdy w życiu nie zwaliłby kary dla ucznia na gajową, kobieta już nie zamierzała poruszać, bo Felix mógłby wyczytać choćby po jej minie, że Talia była za to dozgonnie wdzięczna. Kara karą, satysfakcja z dręczenia uczniów, satysfakcją. Ale najlepiej robiło się to z osobami osobiście wybranymi, a nie podrzutkami, którymi komuś innemu nie chciało się zająć. Cóż to niby miało być? Fritzówna była GAJOWĄ, a nie jakimś posranym zakładem karnym
Tym niemniej, dopiero po posłaniu w stronę Lyncha kolejnego uśmiechu z tych "niewinnych numer 69", blondynka uznała, że warto rozejrzeć się po sali i skontrolować, kto był tu obecny. Momentalnie rzuciła jej się w oczy Flo z tą swoją czerwoną czupryną. FLO KTÓREJ OSTATNIO ROZWALONO STÓŁ w tajemniczych okolicznościach. UPS? Lepiej mieć nadzieję, że pani psycholog nie zauważy obecności gajowej, bo będzie zbyt zajęta jakimś białowłosym kolesiem. Kto jeszcze? Ten wkurzający blondyn, co to ostatnio był pijany i chyba Nicklas miał na imię, z jakąś dziewczyną. Sebastian, który zresztą i tak powinien być częstszym gościem w polu widzenia Talii i odwiedzać swoją kotkę. I Law. O BOŻE LAW. Ignoruj, ignoruj, ignoruj. Tym niemniej nawet widok tylu znajomych, niekoniecznie odbieranych przez kobietę pozytywnie, mord, wcale nie umniejszył jej zapału, z jakim podjęła się zadania "nawalić się jak świnie". Tym niemniej trzeba było rozplanować strategię. Dlatego też poklepała teraz Felixa po ramieniu i zwaliła wszystko na niego. Wredna.
- No, to ty jesteś tu facetem. Będziemy się tam tłoczyć przy barze, korzystając z szybkości obsługi, czy siadamy w najdalszym kącie, zaprzęgamy do pracy kelnera i zamawiamy cały asortyment alkoholi żeby potem niepotrzebnie nie czekać?

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Bufet   31.12.12 0:29

- Bo mi co? - wyraźnie ciekaw był co ta dziewczynka wzrostu pierwszoklasisty mogła niby mu zrobić.
Oblać colą? Sama sobie by zaszkodziła, w końcu to przecież dla niej się tak "odwalił". Nie mógł się jednak powstrzymać, aby się nie zaśmiać, jej reakcja była tak komiczna, że aż żałował, że nie kazał Amerykaninowi tego nagrać.
- Law, jesteś geniuszem. - odparł chyba z największym możliwym uśmiechem - słyszałaś Mei? Mój własny Landsholdet, wyjebalibyśmy Hiszpanię z rankingu na zbity pysk! - klasnął w dłonie nad głową, wyraźnie spodobał mu się ten pomysł dużo bardziej nawet niż jeden chłopiec & jedna dziewczynka.
Co z tego, że nie lubił dzieci? Mógł na dziesięć lat wyjechać gdzieś, a później wrócić i zająć się swoim własnym małym składem piłkarskim.
- Zakładam, że póki nie wprowadzili wam tego ograniczenia rodziny 2 + 1 to twoje prababki były wychowywane na opiekunki gromadki dzieci, tak więc sądzę, że nie miałabyś z tym większych problemów. - zaśmiał się cicho, wyraźnie rozbawiony wizją gromadką małych grzdyli, wszystkich wyglądających jak on i w dodatku ubranych w identyczne ubranka ze swoimi imionami na koszulkach, bo nazwisko wszyscy by mieli niestety takie same.
- No widzę i jestem z ciebie dumny, jednak sama z siebie wciąż nie jesteś zbyt wysoka. - na chwilę przytulił ją do siebie bardziej, jakby miało to być czymś w rodzaju przeprosin za to co mówił, lecz, rzecz jasna nie planował skończyć tych docinek.
Kiedy dziewczyna zaczęła go łaskotać, oczywiście zaczął się śmiać jak debil, choć musiał jednocześnie się starać, aby nie zjebać się z taboretu wraz z nią. Ostatecznie ponownie złapał ją za nadgarstki i przez chwilę tak przytrzymał, po czym objął ją ręką w taki sposób, aby jednocześnie unieruchomić jej.
- Właśnie, Mei. Jakie są twoje ulubione potrawy, hm? Mopsik w ryżu, owczarek w sosie własnym, czy może smażony jamnik? - spytał, zaśmiał się jak typowy pijak i przeniósł rozbawione spojrzenie na Lawa: teraz to on podrzucił temat.
- Oj nie wstydź się tak, przecież twoje usługi są dużo szersze... - wtrącił się, mrucząc to dziewczynie do ucha, choć na tyle głośno aby Law też to usłyszał.
- I buty też szyje, obiecała mi nowe korki. - pomachał dłonią, dając do zrozumienia, aby Marshall się wyluzował, bo ta dziewczyna jest zdolna do wszystkiego pod wieloma względami.
- Jak nie żyje to jeden kretyn z głowy, choć lepiej by rzeczywiście było pierdolnąć tak jakiegoś Crucis. Chujowo, że nie mamy mieszanych lekcji. - w miarę możliwości skrzyżował ręce na piersi.
- No wiesz co, Law? Uraziłeś mnie i moje zdolności lekarskie, pierdolę, sam się zaklejaj. - automatycznie w jego dłoni pojawiła się paczka plastrów, którą rzucił w Amerykanina.
- I te zastrzyki też możesz sam - dorzucił pięć strzykawek, choć bez igieł - ja mam własną pielęgniareczkę, której nawet ręce nie odpadają. A właśnie, może kiedyś założysz ten uroczy strój? Sądzę, że z łatwością sobie go uszyjesz, a później pierdolnę każdego, kto na ciebie spojrzy a jeśli skurwiel będzie protestował, to użyjesz... majyyyks. - ostatnie słowa skierowane do Mei, rzecz jasna miały oznaczać magię, jednak biorąc pod uwagę koślawy angielski Duńczyka (szczególnie po alkoholu), zaczął pierdolić nawet najłatwiejsze wyrażenia w języku.
- O wilku mowa... - kiedy na sali pojawiła się Talia, zrobił ten sam trik co przy mówieniu wcześniej słowa "dzika", a mianowicie odpowiednio ukrył to co mówił, przed Chinką.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Nicklas Mørkjær dnia 31.12.12 0:36, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Bufet   31.12.12 0:32

Nawet, jeśli zmienili miejsce pobytu, jego rozmowa z Talią najwyraźniej jeszcze nie powinna się skończyć, ponieważ blondynka wciąż wymyślała nowe powody do marudzenia. Felixowi w sumie to nie przeszkadzało, o ile nie zamierzała wymigać się od "obietnicy".
- Jak odkręcić znak i zostawić samą rurę, ze dwa metry będzie miał, może trochę mniej. - Blondyn lekko wzruszył ramionami, jakoś nie widząc tu żadnego powodu do narzekania. No chyba, że gajowa miała zamiar wskakiwać na słup z kosmosu, wtedy to inna sprawa. - A skoro tak bardzo zależy ci na dłuższym, ewentualnie mogę zespawać dwa i zrobić jeden.
Dla chcącego nic trudnego, prawda? Może Kanadyjczyk nigdy nie dotykał się do lutownicy, ale sierotą nie był, więc na pewno by sobie poradził. Efekt końcowy mógłby odbiegać od jego wyobrażeń, ale jeśli zespawany słup trzymałby się mocno - cel zostałby osiągnięty.
Cóż, Lynch również rozejrzał się po sali, w której umiejscowiony był bufet, ale nie odnalazł w niej nikogo znajomego. Może po prostu była to kwestia tego, że nie zagłębiał się do tej pory w żadne znajomości i tak naprawdę nie znał nikogo. Nie żeby mu to specjalnie przeszkadzało. W swoim czasie zapewne wszystkich pozna, więc nie było potrzeby się spieszyć.
W trakcie swojego rozpoznania, a właściwie już pod koniec, Felix poczuł klepnięcie w ramię, więc spojrzał w kierunku Talii, od której owe klepnięcie nadeszło, pytająco unosząc brwi. No i po chwili już wiedział. To jemu przyszło decydować o miejscu alkoholu, co nie byłoby dla niego problemem, gdyby nie było mu wszystko jedno. Może powinien zrobić wyliczankę?
- Niech kelner trochę się pomęczy. Ostatecznie, taka jest jego robota. - Stwierdził w końcu i skierował się w kierunku najdalszego stolika. Ostatecznie lepsze było to, niż tłoczenie się przy barze z podnieconymi uczniami, którym przyjdzie pierwszy raz w życiu spróbować alkoholu. Naprawdę nie rozumiał, czym dzieciaki się tak ekscytują.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Bufet   31.12.12 11:21

Oczywiście, że to nie mógł być koniec rozmowy. Już mniejsza o to, czy Talia po prostu się droczyła, chciała wymigać się od raz rzuconego pomysłu, czy może po prostu stwierdziła, że jak już ma zrobić COŚ TAKIEGO, to przynajmniej porządnie. Popatrzy sobie na ruchy w Internecie (Tak jak teraz autorka- przez Ciebie!) i będzie!
- Ooo. Zespawanie może być dobrym pomysłem. Jakby jeszcze dało się ją przykręcić do sufitu, to byłaby prawie jak prawdziwa!
Cóż, chyba nie było wątpliwości o czym tutaj dwójka blond głów rozmawiała, bo i Fritzównie niespecjalnie zależało na tym, by ewentualny podsłuchujący, których być oczywiście nie powinno, nie został wtajemniczony. A niech wie! I co mu z tego? Jakoś nie sądziła też by Lynch bał się "co powiedzą ludzie", toteż mogła pozwolić sobie na pełną swobodę. Prawda?
- I możnaby na nią wskoczyć
No tak. W końcu wszystko zaczęło się od rozmowy o tym, że Talia chciałaby być strażakiem, no nie? Toż to był grzech, gdyby nie mogła chociaż po takim ustrojstwie zjechać, jeżeli już, pod wpływem niesprecyzowanej obietnicy- bo przecież powiedziała, że rozważy tą opcję, nie że cokolwiek Lynch sprawieniem rury osiągnie- zawita ono do leśniczówki.
- Ale patrząc na Twoją determinację, cieszę się, że nie wspominałam nic o striptizie
Czy były tu znane mordy, czy nie, Fritzówna i tak nie zamierzała zawracać sobie nimi głowy. Większość z nich to byli uczniowie, a gajowej nie chciało się dzisiaj nikogo niańczyć- w końcu była tu żeby się pobawić. Florence natomiast, lepiej żeby nie zwracała na nią uwagi, bo kto wie, jaki głupi tekst może wpaść jej do głowy, gdy czerwonowłosa będzie komentować stół. A że skomentuje, blondynka była jakoś dziwnie pewna. Odwleczmy tą chwilę! Poza tym, nie oszukujmy się- wolała dalej brnąć w temat z Felixem.
Zgonienie kwestii strategicznej na Lyncha zdało egzamin i za chwilę padł werdykt.
- Prawda, przecież nie możemy pozwolić żeby ktoś się nudził
A niech zapierdalają! Ona tutaj, uznała, że ma wolne (coś ostatnio często tak uznawała) i należało z tego tytułu podręczyć trochę innych. No i stolik tak ładnie dystansował ich od reszty pomagając uniknąć... nieporozumień. Dlatego też ruszyła za blondynem do stolika
- Więc... zaczynamy kulturalnie od czegoś lżejszego, drinki, czy może nie pierdolimy się i od razu bierzemy czystą?- czyli dalszy ciąg zwalania odpowiedzialności na Felixa, który nastąpił kiedy Talia już usiadła.

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Bufet   31.12.12 12:52

Właśnie o to ją podejrzewał, ale chyba nie myślała, że pozostałby jej dłużny, albo w ogóle tak łatwo poddał by się jej sadystycznym zabiegom.. Co to to nie. Dlatego ze świadomością, że jest bezpieczny, Sebastian po krótkim oriencie znalazł i bufet, do którego wraz z Lottie wszedł. Może specjalnie, a może nawet nie zwrócił na to uwagi, że szli dość powolnie, więc nawet w ten sposób robił na przekór białowłosej. Rozejrzał się po pomieszczeniu, które było jeszcze bardziej okupywane niż to sobie wyobrażał.. No bo jakże by inaczej. A jak dali alkohol to już w ogóle. Nawet przypomniał sobie kilka osób z którymi pił i wybrał się na przejażdżkę. Ciekawe dlaczego jeśli mowa o alkoholu, to właśnie o nich pomyślał? Niestety z obecnych przyuważył tylko Lawa, który i tak był zajęty swoimi sprawami i towarzystwem. Goldenmayer wyglądał gajową, a i tak zamierzał złożyć u niej wizytę.. W sumie i tak ma pozwolenie, niemniej jednak warto byłoby ją uprzedzić.. Że też dopiero się spostrzegł że musiał się minąć z nią na parkiecie. Może jej nie poznał? Jego dalsze rozmyślania przerwała Mirabelka, więc tylko spojrzał na nią przenikliwym wzrokiem.
- Hmm.. tam gdzieś widziałem słodycze, aż pójdę i je wszystkie zjem.. - wykonał w ich stronę parę kroków. Białowłosa powinna się teraz martwić, czy da jej tych słodkości w ogóle spróbować więc to był alarm, żeby się pospieszyła. To była odpowiedź na jej kolejną kąśliwą wypowiedź. Im to się chyba nigdy nie znudzi... Odpuścił jednak i zboczył w kierunku napoi. O dziwo długo czekać nie musiał, więc dostał co chciał, ale jeszcze nie wrócił do partnerki. Wypił i zaraz zamówił dużą szklankę z colą i słomką. Jak miło. W końcu i tak długo tu nie pobędą.. A teraz mógł poprzeszkadzać Lottie, o. W tedy też zauważył pannę Fritz, która również zajęta była rozmową. Mimo wszystko uśmiechnął się pod nosem ale szybko włożył słomkę do ust żeby się napić.

_________________
Wygląd: xxx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Bufet   31.12.12 14:05

Oczywiście, nie miała złudnych nadzieji, że Sebastian nie podjąłby rzuconego wyzwania. Pewnie dlatego się powstrzymała, bo jeżeli wszyscy kierowaliby oczęta na wygłupiających się szesnastolatków, to jej plany mogłyby spalić na panewce, a tego przecież nie chcemy. Jedna głupota mogła mogła jeszcze zniknąć w tłumie, gdyby jednak Goldenmayer odwdzięczyłby się, Lottie poczułaby się wezwana do tego by się nie poddać i najzwyczajniej zaczęliby w to brnąć dalej. A przynajmniej takiego scenariusza spodziewała się Bessettet, biorąc pod uwagę to, co już o chłopaku wiedziała. A tak naprawdę było to niewiele. Tyle tylko, że nie miał specjalnie ograniczeń i był chętny i gotowy sprostać jej wyzwaniom. Wystarczy!
Tak woolnoo! Dlaczego tak wolno? Cham jeden. Do tego miał czelność grozić jej. Bo słowa "zjem je wszystkie" użyte odnośnie słodyczy, nie mogły być dla Lottie niczym innym jak tylko groźbą. Nie ma mowy. Nie zamierzała na to pozwolić!
- Nie, nie , nie. Nie ma mowy!- zaprotestowała więc błyskawicznie- Roztyjesz się. Poza tym Tobie nie wolno. Ty miałeś pić
Nie zamierzała się z nim ścigać, jak przestraszone dziecko, tym niemniej na tyle, na ile nie wyglądało to specjalnie dziwnie, Bessettet oczywiście przyśpieszyła kroku. Tym niemniej kiedy zboczył z kursu i skierował swoją uwagę na alkohole, Lottie nie mogła się powstrzymać by w ramach małej zemsty nie wystawić mu języka. A potem zajęła się sobą. Słodyczami, tak właściwie. Poświęciła odpowiednio długą chwilę na wybór najsmaczniej wyglądającego ciasta i już po chwili miała spory kawałek na talerzu. Nie zamierzała jednak zagrzewać długo jednego miesca, o nie! Z talerzem w jednej ręce, po spróbowaniu już kawałka, ruszyła w stronę Sebastiana, coby z zaskoczenia porzadnie wyczochrać go po głowie. I odsunęła się potem na kilka kroków, coby mu głupie pomysły nie poprzychodziły do głowy!
Udając niewiniątko, oczywiście, bo co złego to nie Lottie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Bufet   31.12.12 15:33

Pff, internet internetem, teoretycznie jest w nim mnóstwo filmików, z których można nauczyć się mnóstwa rzeczy, ale Talia chyba nie sądziła, że po obejrzeniu kilku instruktażów od razu się tego nauczy! O nie, nie, nie. Skoro ma być porządnie, to niech będzie porządnie! Tu trzeba było specjalistki, ewentualnie specjalisty, który by gajową osobiście wtajemniczył w tajniki tańca na rurze, czy wykonywania innych ewolucji na niej. (No tak, najlepiej wszystko na mnie zwalić! :D)
- Jestem pewien, że nawet by wystawała za ten przeklęty sufit i miałabyś drugie wejście. No i przy okazji mogłabyć sobie po niej zjeżdżać do środka, jak w twoim wymarzonym zawodzie.
Co z tego, że wymarzonym zawodem gajowej najprawdopodobniej nie był strażak. Zawsze można sobie trochę podopowiadać, coby zabawniej było. Później zacznie się rozmowa o wymarzonych zawodach, któreś z nich znów coś dopowie i ponownie zmienią temat... A będą one coraz gorsze, proporcjonalnie do rosnącej ilości alkoholu w ich krwi. Ale cóż, nikt nie kazał im zachować stuprocentowej trzeźwości, nawet jeśli wszędzie było mnóstwo dzieciaków, które wciąż wyglądały, jakby coś knuły. Zawsze można im pozabierać butelki z procentami i samemu zrobić z nich... użytek, no.
- A to w taniec na rurze nie włącza się striptizu? - Zapytał blondyn z najprawdziwszym zawiedzeniem w głosie.
Naprawdę był przekonany, że skoro Fritz już posunęła się do takiej obietnicy, nie będzie się wstydziła odsłonić tego i owego. A swoją drogą, na rurze przecież nie da tańczyć się w jeansach, tylko jakimś wygodnym, skromnym wdzianku, które zakrywało tylko te strategiczne miejsca. Nie byłoby wielkiej szkody, gdyby owe odzienie magicznym sposobem znikło, prawda? Poza tym, czy striptizerki nie tańczyły też na rurze? Cóż, jakimś cudownym sposobem Felix wolał siedzieć w górach z daleka od wszelkiej cywilizacji, niż w klubie obok mnóstwa spoconych facetów, wlepiających gały w tańczące (i przy okazji mniej lub bardziej nagie) kobiety.
- Może dzięki nam dostrzegą trud jego roboty i dostanie podwyżkę.
Skoro już człowieczyna wybrał taką robotę, to niech się męczy, no nie? Powinien zdawać sobie sprawę z jej następstw, więc Felix nie miał żadnych wyrzutów sumienia, przy planowaniu strategii z użyciem usługującego im kelnera. Kanadyjczyk zajął miejsce naprzeciwko Talii, czując, że to jeszcze nie koniec podejmowania przez niego decyzji.
- Nigdy nie powiedziałem, że jestem kulturalny. - Parsknął, od razu odrzucając opcję z drinkami. - Czystą, jak już mamy pić, to porządnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Bufet   31.12.12 16:01

Talia była typowym samoukiem. Kpiła ze specjalistycznych, drogich kursów. Chociaż to oczywiście nie tak, że blondynka myślała, że obejrzy sobie parę filmików i już będzie pełną profesjonalistką. Już kiedyś bawiła się w takie rzeczy. Nie żeby profesjonalnie, nie żeby była to jej fucha, ale jeszcze jako Mia, kiedy totalnie NIE chodziła na lekcje w szkole, chwilami bardzo jej się nudziło i zajmowała się dziwnymi rzeczami. Wystarczy sobie przypomnieć parę rzeczy, nauczyć nowych (tylko na czym?!) i będzie pięknie!
- Hm, to by było już w ogóle wspaniałe. Tylko co ja robiłabym na dachu?
Równie dobrze mogło chodzić o parter i pierwsze piętro, tym niemniej słowa Felixa zabrzmiały trochę tak, jakby chodziło konkretnie o wejście DO LEŚNICZÓWKI i blondynka nie mogła tego nie wykorzystać dla chwili podroczenia się. Wredna menda łapała za słówka, ot co.
Tym niemniej, widząc zawiedzenie Felixa, nie mogła się nie roześmiać. Tak myślała, że jego reakcja będzie wyglądać w ten sposób. Mężczyźni byli tacy przewidywalni, ot co!
- Niekoniecznie... na mistrzostwach świata w tańcu na rurze raczej się nie rozbierają
Co nie zmieniało faktu, że i tak było się bardziej rozebranym niż ubranym więc blondyn i tak nie powinien narzekać! I nie żeby Fritzówna się specjalnie wstydziła, o nie. Po prostu była jeszcze trzeźwa i nie w głowie były jej niebezpieczne obietnice, których mogła żałować. Zwłaszcza, że sytuacja relacji intymnych w jej życiu była aktualnie trochę niepoukładana i blondynka wolała nie dolewać niepotrzebnej oliwy do ognia kolejnymi komplikacjami. I tak już nie wiedziała jak ma się w tym wszystkim odnaleźć. Jeszcze całkowicie straci kontrolę!
- Poza tym... jeszcze się we mnie zakochasz- kolejna porcja droczenia się
Talia wypowiedziała te słowa, oparłszy wcześniej łokieć o stół i nachyliwszy się nieco, co w połączeniu z rozbawionymi, łobuzerskimi iskierkami w jej niebieskich oczętach mogło wyglądać dość prowokująco. Jak widać, skomplikowana sytuacja w relacjach intymnych, nie przeszkadzała jej w odrobinie flirtu połączonego z małymi złośliwostkami- bo bez tych ostatnich przecież obyć się nie może!
- Podwyżka? A co to?
Oczywiście, niech się męczy! Chociaż Talia nie wnikała, raczej podejrzewała, że ten kto miał obsługiwać "gości", nie był raczej prawdziwym kelnerem, a raczej po prostu pracownikiem szkoły. Lokaj, pokojówka- jakoś jej się kojarzyli z odpowiednimi osobami do tej roli, może z dorzutem finansów za nadgodziny, a może i podwyżką, kto ich tam wie.
- To bardzo dobrze się składa!- przyklasnęła na jego wybór
Jasne. Lubiła drinki, były smaczne. Tym niemniej bardzo lubiła też szybkie działanie czystej wódki. Skoro więc strategia była już ustalona, pozostało więc zabrać się tylko za trunki. Blondynka zamierzała dostać je teraz jak najszybciej, a że była skuteczna, to i nie tylko po chwili zamówienie (a może żądanie) było już złożone, ale i dwie, ot na początek, butelki wódki stały już na stole. Razem z kieliszkami. Tylko na cholerę im kieliszki?!

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Bufet   01.01.13 23:05

Drogie kursy chyba istniały w tym celu, żeby się czegoś nauczyć, nieprawdaż? Przynajmniej Felixowi zawsze się tak wydawało. Tak czy inaczej, nigdy nie próbował utrzymywać, że zna się na czymkolwiek, a na nauce nowych rzeczy niespecjalnie mu zależało, więc nie brał udziału w żadnych kursach, nawet tych najtańszych, co dopiero mówić najdroższych. A gdyby nawet miał ochotę, marna, nauczycielska pensja najprawdopodobniej by mu nie wystarczyło.
- Mogłabyś się opalać w lato. Wiesz, trudniej byłoby cię podejrzeć.
Cóż, blondyn jeszcze nie miał okazji odwiedzić leśniczówki. Jeśli miał być szczery, nawet nie wiedział, jak ona wygląda. Za jego czasów była to mała, drewniana chatka pokryta strzechą, znajdująca się na skraju lasu i o tej chatce myślał. A to, że przez te 8 lat dużo mogło się zmienić, a on nie wziął tego pod uwagę, to już zupełnie inna sprawa.
- Co za problem? Zawsze mogą zacząć. – Kanadyjczyk lekko wzruszył ramionami. On nie widział w tym żadnego problemu. Zawsze można było trochę pozmieniać zasady, na których gajowa miała mu pokazać taniec i tyle. – Poza tym, ty się jeszcze nie wybierasz na mistrzostwa, więc o czym tu w ogóle mówić?
Co za różnica – trzeźwa, czy nietrzeźwa? Byli już w miejscu, do którego zmierzali właściwie od samego początku, nie do końca zdając sobie z tego sprawę, co oznaczało, że ich faktyczny stan mógł się szybko zmieniać. Tym bardziej, że odrzucili opcję drinków na rzecz czystej wódki, która, siłą rzeczy, działała dużo szybciej.
- Uwierz mi, że byś tego nie chciała. – Lynch parsknął śmiechem, odpowiadając na kolejną porcję droczenia się Fritzówny. Felix przywdział na usta zupełnie nieszkodliwy, rozbawiony uśmiech, niemniej akurat w tej sytuacji mówił całkowicie serio. Znał siebie lepiej niż niejedna kobieta i doskonale znał następstwa takiej „słabości”. Angielka zdecydowanie byłaby daleka od szczęścia.
Cóż, po chwili dwie butelki wódki stanęły na ich stoliku, dzięki zdolnościom szybkonogiego kelnera. Blondyn od razu kieliszki odsunął na bok, bo skoro dostali od razu po jednej flaszce na głowę, można było sobie odmówić przyjemności picia z tych jakże niewielkich naczyń. W ogóle, po co one komu?!
- Tak bez popity? Jak tak dalej pójdzie, będziemy pierwsi rzygać jak koty. – Zażartował. Nie żeby on miał coś przeciwko. W gorszych warunkach miał przyjemność pić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bufet   01.01.13 23:12

- Dzisiaj śpisz na podłodze, Mørkjær.- oznajmiła grobowym głosem, jakby faktycznie ze sobą sypiali i mieli tylko jedno łóżko. Nie oblałaby Go żadną cieczą, to prawda - szkoda garnituru, za ładny.
No, pięknie. Jeszcze nawet nie byli parą, a już planowali sobie ilość dzieci i ich płeć. No i zawód, ale to już Nicky zaczynał świrować - Mei jako wyrozumiała osoba wiedziała, że da dzieciakom samodzielnie podjąć decyzję. Zresztą, cholera... ona miała dopiero szesnaście lat! Nie planowała jeszcze zachodzić w ciążę!
- Tak, tak, tak... - poklepała blondyna po głowie i zmierzyła morderczym wzrokiem Law'a. To przez niego teraz Duńczyk będzie jęczał jej o tyle dzieciaków, to wszystko Jego wina!
- Poza tym, my nie jemy psów, Law, my jemy koty. Psy są dla Japończyków.- wzruszyła lekko ramionami, przyzwyczajona do rasistowskich żartów. Wiedziała, że temat jedzenia zwierząt zostanie podjęty i nie wystraszyła się go.
- Przynajmniej nie będę musiała, cholera jasna klękać. Zauważaj więcej dobrych stron, a nie te same złe...- pozwoliła Mu się objąć, jednocześnie głaszcząc delikatnie po plecach. Jaki miły się zrobił, jak nie on. Oczywiście potem unieruchomił ją, gdy tylko zaczęła Go łaskotać - dlatego z cichym westchnięciem musiała uznać Jego zwycięstwo. Kiedyś po prostu przywiąże Go do łóżka i wtedy zacznie łaskotać, a co.
- Ty się nie śmiej słońce, pamiętaj że ja będę najprawdopodobniej gotować...- spojrzała na Niego znacząco i uśmiechnęła się. Potem zerknęła na Marshalla.
- Kiedyś szyłam, ale po awansie zajęłam się elektroniką.- odparła. Gdy Nick dopomniał się o swoje buty, pokiwała lekko głową - pamiętała cały czas.
Potem tylko przyglądała się, jak Nicky zaczął tworzyć różnego rodzaju opatrunki i strzykawki - roześmiała się mimowolnie, widząc poirytowanego Duńczyka. Był zabawny, choć - zapewne nie próbował.
- Nicky, zamknij się...- gdy ten wspomniał o stroju pielęgniarki, szybko zakryła Mu usta dłonią. Wiedziała, że musi Go czym prędzej odciągnąć od picia, bo - lada moment, a może zrobić się nieciekawie. Ona również dostrzegła przyjście kobiety, w czym właściwie zobaczyła swoją szansę.
- Chodź, zatańczymy. Nie będziemy im przeszkadzać.- położyła dłoń na Jego policzku, chcąc tym samym zwrócić na siebie uwagę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Bufet   02.01.13 12:13

No jakże by inaczej, żeby Sebek nie podroczył się z jego uroczą partnerką, wspólniczką i koleżanką? To oznaczałoby że coś jest nie tak. Ponoć kto się czubi ten się lubi, ale nad tym to się nie zastanawiał i raczej się zastanawiać nie będzie. Teraz przecież miał zjeść jej wszystkie słodycze, prawda?
- Mi to nie grozi, ale popatrz na siebie.. - on wcale niczego nie sugerował. Wcale.
- Po za tym kto tu decyduje co mi wolno, a czego mi nie wolno..? - Odszedł tylko na moment po picie, z pewnością mu jeszcze odpowie. Nie spodziewał się, że poczochra go po włosach. Ciekawe czy miała lepiące się od ciasta i słodkości palce i specjalnie wytarła o jego włosy. Mógł się przecież tego po niej spodziewać. Ale chyba tego wieczoru darowali sobie takie zagrywki, czyż nie? Dlatego odwrócił się do niej przodem i zagrodził jej drogę samym sobą. Jak gdyby nigdy nic skradł jej kawałek ciasta i zaczął je zadowolony szamać.
-Nomnomnomnom.. - W tedy coś zwróciło jego uwagę, bo gdy przełknął swoją zdobycz lekko się nachylił, żeby zrównać poziom ich twarzy. Przez dłuższą chwilę się na nią patrzył, sącząc napój przez słomkę.
- Ehh.. Ubrudziłaś się..- powiedział w końcu i zbliżył się na tyle, żeby móc końcem języka zlizać coś słodkiego tuż nad kącikiem jej ust. Kiedy uznał że już wszystko w porządku odsunął się i wyprostował, kontynuując picie przez słomkę. Do tego zaczął się rozglądać, gdzie teraz powinni pójść. Zważał też na Lotkę, coby mu czegoś nie zrobiła no i możliwe, że będzie chciała pójść po drugi kawałek ciasta.

Nie przejmował się jak zwykle i jakby nigdy się coś takiego nie wydarzyło - rozejrzał się za czymś. Nic jednak nie przykuło jego uwagi, toteż zwrócił się ku Lotce, z obojętnym wyrazem twarzy odprowadzając ją wzrokiem.
- Ok. - po prostu wyszedł, bal i tak dobiegał już końca. Niewiele udało im się zdziałać, a właściwie w ogóle nie zaczęli tego, co planowali. No cóż, innym razem.

zt

_________________
Wygląd: xxx


Ostatnio zmieniony przez Sebastian dnia 17.01.13 18:22, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Bufet   02.01.13 13:39

Cóż, może i drogie kursy czegoś uczyły, ale co z tego, skoro całe życie Talia obywała się doskonale bez nich? Nawet na gitarze, może nie tyle nauczyła się grać sama, co uczyła się z pominięciem tych wszystkich nieszczęsnych kursów. Zresztą ostatni raz miała "mentora" jak była jeszcze dzieciakiem, potem to już był totalny samouk związany z godzinami pracy, oglądania filmików, sięgania po ewentualną literaturę i takich tam drobnostek. Z tańcem na rurze mogło być podobnie! I pensja gajowej też nie była specjalnie wysoka, nic dziwnego więc, że blondynce szkoda było marnować pieniądze na coś, co mogła zrobić sama.
- To byłaby dobra koncepcja, ale w lato prawie mnie tu nie ma. Tak samo jak uczniów
No i kto niby miałby ją podglądać? Większość, zdecydowana, nie mieszkała tutaj cały rok, nie wspominając o tym, że Fritzówna też lubiła czasem się stąd wyrwać i za zaoszczędzone, na przykład na unikaniu drogich kursów tańca na rurze, nieco zaszaleć na koncertach, wybrać się w podróż autostopem i takie tam sobie drobnostki. Nie w głowie jej było opalanie się na dachu!
- Oczywiście. JESZCZE nie wybieram się na mistrzostwa
Jakby kiedykolwiek zamierzała, cholera. Felix teraz będzie mógł dołączyć wybranie się na mistrzostwa w tańcu na rurze do jej potencjalnych, nieprawdziwych marzeń, tuż obok bycia strażakiem. A trzeźwość miała tu całkiem sporo do rzeczy, bo dopóki blondynka nie wypiła sporej ilości procentów, to rozsądek się jej jeszcze trzymał i miała jakieś granice. Tym niemniej, kolejne słowa blondyna zdecydowanie zaintrygowały Talię. Z jej ust wydobyło się ciche "hmmm?" i z całą pewnością gajowa nie zamierzała puścić tego jednego zdania w niepamięć. Oj nie. Pociągnie ten temat!
- A co? Uwiódłbyś mnie i wywiózł do muzułmańskiego kraju? Bo wiesz. Nie wyglądasz
Wszystko Talia, jak to ona miała w zwyczaju, ubrała w lekką złośliwostkę, tym niemniej i tak była cholernie ciekawa, co też takiego mógł robić zakochany Lynch i zamierzała dołożyć starań, żeby się tego dowiedzieć. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało- tak właśnie miał się stan rzeczy. Więc mężczyźnie nie pozostało nic innego, jak poopowiadać. Ze szczegółami!
Kiedy Felix odsunął kieliszki, Fritzówna miała niejaką pewność, że miał takie samo podejście do tego, w jaki sposób będą dzisiaj pić, co ona. Dlatego też sięgnęła po bliższą sobie butelkę i po prostu upiła z niej trochę, by potem wlepić patrzałki, w których widać było tym razem wyzwanie, w Felixa, w reakcji na jego słowa. Jej usta ubrały się ponownie w kpiący uśmieszek, także nie było wątpliwości, że kolejne słowa, jakie padną z ust gajowej, będą niczym innym, jak prowokacją.
- Ooo? Skoro się boisz, że nie podołasz, to możemy zamówić popitkę

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Bufet   02.01.13 22:22

Phew. Że ona miałaby przytyć? Jeszcze czego. Nie przytyłaby, nawet gdyby się starała i próbowała do tego doprowadzić z premedytacją, bo jej ciało wiedziało lepiej jaką chce mieć wagę.
- Niedoczekanie Twoje- rzuciła więc tylko na tą bezczelną uwagę.
A niech jej tutaj nawet insynuuje, Lottie nie zamierzała brać tego do siebie. Bo i chyba po prostu niesłusznie by postąpiła, a nawet jeśli chłopak mówiłby poważnie- w co wątpiła- to i tak jego opinię o swoim ciele miała gdzieś. No wiecie, Mirabelka miała wysokie poczucie własnej wartości i potrafiła dobrze czuć się ze sobą bez steku komplementów, a nawet wśród ostrzału z oszczerstw.
- Nikt, ale taki plan ustaliliśmy, kiedy tutaj szliśmy!
No co? Trzeba było wyjaśnić Sebastianowi, dlaczego nie mógł tykać słodyczy. Przecież nie, dlatego że białowłosa tak powiedziała. TAK PO PROSTU ZAKŁADAŁ PLAN. A co z tego, że wymyślony, jakoby przez Bessettet, która zmodyfikowała lekko pierwszą propozycję Goldenmayera? Oczywiście, że nie miała łapek od ciasta. Co jak co, ale jeść to dziewczyna umiała, nie przesadzajmy. Zresztą, Mirabelka uważała, że już sam gest czochrania włosów był wystarczająco okrutny i nie można przesadzić, bo biedny szesnastolatek jeszcze się załamie.
Tym niemniej nie przewidziała tego, jak się zachowa. Po prostu jej biedny, nieskażony umysł nie był w stanie tego przewidzieć. Jasne, to że jej ukradł ciasto, to jeszcze trzymało się jakoś kupy. Cholera. Zaraz. CO?! Toż to trzeba się jakoś zemścić! Tylko... jak? chwilowo nie miała zielonego pojęcia i uznała, że umyśli sobie jakiś zły, piekielny plan na spokojnie, z zimną krwią i potem będzie miała więcej satysfakcji.
- Heeej! To moje!- oburzyła się więc tylko
Bo wiecie. Kraść Lottie słodycze to najgorsza zbrodnia jest. Tym niemniej kiedy nachylił się tak, by jego twarz znalazła się na wysokości jej twarzy, białowłosa już obdarzyła go pytającym spojrzeniem. Co nie zmieniało faktu, że nie miała zielonego pojęcia, co on właściwie kombi...Jak to się ubrudziła?!
- Niemo...S-Seb?!
Tak mniej więcej wyglądała jej reakcja na to, co zrobił Goldenmayer. To znaczy, pomijając odruch cofnięcia się o pół kroku, czerwony rumieniec i momentalną ucieczkę wzrokiem. Wiecie, tam w toalecie, dało się jeszcze to jakoś wytrzymać, zwłaszcza, że jedynymi świadkami i tak byli oni sami. Ale teraz? Co on, do cholery wyprawiał?!
- C-co ty...
Cholera. Zająć go czymś innym. Stop. Zająć SIEBIE CZYMŚ INNYM. Bo przecież to tak nie może być, że Sebastian ją tu bezczelnie zbija z tropu... no nie? Dlatego też Lotka postarała się w miarę poukładać myśli, które pod wpływem niespodziewanego wydarzenia rozhasały się niczym rącze łanie i wrócić spojrzeniem na twarz chłopaka, próbując przy okazji zapomnieć o rumieńcu, który nie chciał zejść.
- Myślę... myślę, że powinniśmy już iść
Edit.
- Albo po prostu ja pójdę!
Nie to, że Lottie stchórzyła. Nie żeby zmieniła zdanie, co do robienia chaosu, ale najwyraźniej trzeba będzie to odłożyć na później. Po prostu autorce nie chce się czekać na posta, otrzymywać go raz na kilka dni, prawdopodobnie tylko, dlatego że zaczęła w końcu marudzić, o.
[zt]

_________________


Ostatnio zmieniony przez Lottie dnia 05.01.13 15:15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Bufet   03.01.13 7:47

Cóż, wszystko miało z czasem się okazać. Być może Talia miała tak ogromny talent w tańcu na rurze, że wystarczy jej maraton oglądania filmików instruktażowych w internecie, by zostać mistrzem w tej dziedzinie. Kto wie... Na razie dla Felixa priorytetem było skombinowanie jakiejś w miarę porządnej i znośnej rury, coby gajowa miała na czym zacząć ćwiczyć. Inaczej ani ona niczego się nie nauczy, ani on sobie nie popatrzy. A tak to by przynajmniej połączyli przyjemne z pożytecznym. Przynajmniej w jego przypadku, bo nie sądził, bo Fritz na coś się ta umiejętność przydała. Nawet do uwodzenia facetów w różnym stopniu, bo nie na wszystkich taki taniec na rurze, chociaż najwdzięczniejszy, nie zawsze działał.
- Pod koniec i na samym początku roku jeszcze jest na tyle ciepło, żebyś mogła się poopalać.
Nie żeby specjalnie mu zależało na podglądaniu Brytyjki podczas opalania. On nigdy nie gustował w tego typu rozrywkach, po prostu... Po prostu dbał o starszych uczniow, którzy chętnie by sobie poprawili takim widokiem humor, nie? A że widok kobiecych piersi działa kojąco na faceta, chyba wszyscy wiedzieli. A tak poza tym, to chciał obronić własny argument o użyteczności takiej rury w leśniczowce. Nie mógł pozwolić obalić go w tak łatwy sposób, zdecydowanie!
- Proponuję ci na razie się wstrzymać z takimi obietnicami i najpierw nauczyć się cokolwiek na tej rurze zrobić. Jak już ją dostaniesz, oczywiście, a dostaniesz na sto procent.
Czy już wspominał, że nie ma zamiaru odpuścić? Nie? No to Talia powinna teraz już wiedzieć. Nie tylko ona była uparta jak osioł, w niektórych sprawach takie oblicze ujawniało się także u Kanadyjczyka, co zwiastowało marny koniec dla towarzysza w rozmowie, czy też innych czynnościach. Jak coś sobie postanowił, miał zamiar do tego dążyć, chociażby miał sobie żyły wypruć. W tej sytuacji, rury zdatnej do tańczenia będzie szukał tak długo, aż nie znajdzie takiej, która spełniałaby jego oczekiwania. A gdyby nie znalazł na wyspie, zawsze jest internet i jakieś zaskórniaki, odłożone przez parę lat pracy fizycznej. Wychodził z założenia, że da radę zrobić wszystko, więc taki wydziwiony przyrząd do tańca nie powinien sprawić mu większego problemu.
- Nie jestem tak głupi, żeby rozpowiadać to na prawo i lewo. Sam suchy fakt powinien ci wystarczyć.
Z ust Lyncha nie znikał rozbawiony uśmiech, co dobrze wróżyło Fritz. Jakkolwiek przy dzieciakach takiej cierpliwości nie miał, tak przy dorosłych to była zupełnie inna sprawa. W dodatku nie postanowił, że jego priorytetem będzie staranie, by Talia nie odkryła wszystkich mankamentów wynikających z bycia z nim w związku, bo lepiej, żeby taka kobita wiedziała od samego początku, a w razie czego sobie odpuściła, no nie? Poza tym, gajowa nie sprawiała wrażenia, jakby potrzebowała zwiążku teraz, natychmiast, a nauczycieli jeszcze kilku było, więc, wbrew pozorom, miała w czym przebierać. A jest jeszcze personel...
- Zaproponowałem popitkę raczej ze względu na ciebie, droga Talio.
Uszczypliwości tego rodzaju z reguły spływały po Felixie jak po kaczce i nie inaczej było tym razem. Być może celem Talii było obudzenie w nim czegoś w rodzaju dumy faceta, ale najwyraźniej jej się nie udało. Być może on męskiej dumy wcale nie miał. Tak czy inaczej, nie odebrał nawet tej złośliwości jako wyzwania, więc po prostu sięgnął po butelkę, która dla niego została, otworzył i trochę z niej upił. Miał tylko nadzieję, że fakt, iż dawno z nikim nie pił, nie zaowocuje w szybkości wchłaniania procentów do krwi. Głupio by było, jakby schlał się szybciej, niż osoba niższa i szczuplejsza od niego.

/przepraszamprzepraszamprzepraszamprzepraszamprzepraszamprzepraszamżetakdługomitozajęło;_;'

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Bufet   03.01.13 17:50

Mistrzem w tej dziedzinie, to blondynka raczej nie zostanie. Po pierwsze- nie miała na to ochoty, po drugie- miała dużo innych zajęć, którymi wolała się zająć. Chociaż kto ją tam wie? Może w wakacje złapie ją nuda i wtedy Talia przypomni sobie o tym incydencie, w którym to obiecała takiemu Felixowi taniec na rurze, zaopatrzyła się w potrzebne skille i może je sobie dopieścić? Różne myśli przychodziły czasem blondynce do głowy, mimo że na co dzień wykazywała się raczej zimnym rozsądkiem. Zawsze trzeba też znaleźć chwilę na to, żeby zrobić coś głupiego, prawda? Co prawda gajowa robiła ostatnio zdecydowanie zbyt dużo głupich rzeczy, ale to można wyciąć.
- No, niech Ci będzie, chociaż jakoś nigdy nie miałam specjalnej ochoty wspinać się na dach żeby się poopalać
Pomijając fakt, że Fritzówna w ogóle nie przepadała za bezczynnym wylegiwaniem się na słoneczku. Jasne, bywała opalona, ale to wiązało się raczej z dużą ilością czasu spędzanego na zewnątrz i oczywiście nie mowa tutaj akurat o lesie. A nawet jeśli już jej się zdarzało, to zdecydowanie z dala od tej szkoły, gdzie wykroić sobie chwilkę spokoju, było jej tak naprawdę trudno. Idioci zawsze pchają się do samej jaskini lwa, co kobieta już zdążyła, niestety, zauważyć. Dobitnie.
- Och, już nie mogę się doczekać, aż ją skombinujesz. Naprawdę!
Tak samo jak i blondynka nie zamierzała odpuścić. Tylko, że ona miała, jakby nie patrzeć, o wiele łatwiejsze zadanie, bo zainwestowanie w krawat to była prosta sprawa, opcjonalnie można było go próbować przerobić nieco na własną rękę, ale Talia nie była specjalnie fanką robótek ręcznych, Felix może więc spać w miarę spokojnie. Poza tym, że Lynch będzie musiał nieźle się postarać żeby wywiązać się z obietnicy.
- Nie jesteś? Szkoda. Zobaczymy, jak już się trochę napijesz- odparła nieco zawiedziona Talia, kiedy ten odmówił zeznań
To oczywiście nie oznaczało, że się tak po prostu poddała. O nie, w ostateczności uderzy, tak jak wspominała, kiedy Lynchowi nieco już się rozwiąże język. Co nie zmieniało faktu, że nie zamierzała jeszcze zakończyć ewentualnych prób wyłudzenia informacji, nieważne czy Felixowi się to podobało, czy nie. A sam się wkopał, jego wina! Było tyle innych możliwości i sposobów, w jakie mógł odpowiedzieć na małą szyderczą uwagę blondynki, a on wybrał akurat tę opcję, wzniecając jej ciekawość.
- Aż mam ochotę sama sprawdzić- stwierdziła więc
Co było oczywistym kłamstwem. Wcale nie chciała. Jeden zakochany w jednym czasie był zdecydowanie wystarczającą ilością i pożerał za dużo energii, czasu i nerwów Talii, co ona by, cholera, zrobiła z dwoma takimi? Chyba pozostałoby jej się tylko stąd wynieść, bo przecież jej natura, niechętna ludziom, tego by nie wytrzymała. Oczywiście, związku nie potrzebowała, absolutnie. Przelotne, zapełnione lekkim flirtem, zainteresowaniem i innymi takimi bredniami, relacje zdecydowanie jej wystarczały, a zobowiązań to Talia nie lubiła. Tak samo jak się angażować. Co nie zmieniało faktu, że po prostu chciała wiedzieć!
- Haha! O mnie nie masz co się martwić. Pewnie jeszcze Cię przepiję
Jasne. Była niższa. Ważyła mniej. Tylko, że balansowała właściwie na skraju alkoholizmu i piła dużo, rzadko kiedy było to coś słabego, rzadko kiedy zawracała sobie głowę popitką. Z czasem stała się zdecydowanie mniej wrażliwa na procenty we krwi, aniżeli na początku. Pewnie dlatego była taka pewna siebie, kiedy wypowiadała te słowa! A jej biedna wątroba była pewna, że czekają ją ciężkie chwile, bo i kolejna "porcja" wódki przepłynęła przez gardło Fritzówny, jakby ta zamierzała coś komuś udowodnić. A wcale tak nie było. Po prostu nie lubiła się bawić w picie godzinami.

[zt]

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda


Ostatnio zmieniony przez Talia Fritz dnia 15.01.13 21:03, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Bufet   03.01.13 23:20

Faktycznie, rozmowa z nią do narnormalniejszych nie należała. Ale tak było zawsze. Duży wpływ na to miała nie tylko praca Dmowskiej, ale także jej charakter. Chociaż przecież jej charakter po częsci kształtowała też praca.... Tak naprawdę wiele czynników wpływało na to, w jaki sposób rozmawiała z inną rozmową. Jej wiek, płeć, status społeczny... Inaczej traktowała ważnego premiera z Polski, inaczej radosnego pijaczka spod sklepu. Wiadomo - z tym drugim można na luzie porozmawiać i się pośmiać, natomiast tego pierwszego trzeba traktować z szacunkiem, chociaż najczęściej to idiota. Wiecie, Polska. Rząd dość specyficzny.
Skomplikowany charakter Fausta był dobry. Przynajmniej według Flo. Chłopak samą postawą wybijał się z tłumu innych uczniów, a sprzeczności znakujące jego osobowość sprawiały, że był jeszcze ciekawszą osobą.
-Okej. - odpowiedziała krótko, kiwając głową. Chyba nie spodziewał się, że mu zdradzi swoje przemyślenia na jego temat? Nienienie. Tak dobrze to nie ma.
-Fizycznie....jesteś przystojny, czego chcieć więcej? Do tego Twój wiek nie przeszkadza Ci być wyższym niż ja. I to sporo wyższym. Poza tym....co to ma do rozmowy? Planujesz coś? - uśmiechnęła się słodko do niego, pochylając się z ciekawością ku niemu, przy okazji prezentując mu swój biust widoczny w dekoldzie sukni. Ale kto by się przejmował!
Na pewno nie Flo.
Nie to, żeby chciała uwieść ucznia. Fakt, że otarła się o niego nogą, był zwykłym przypadkiem, wcale a wcale nie zamierzonym. Niechcący. O tak, to było niechcący. Na pewno nie poruszyła nogą i nie otarła się nią o jego nogętylko dlatego, że miała na niego ochotę, Wcale a wcale.
Ale mniejsza z tym.
Droczenie się było ulubionym zajęciem pani psycholog. Ale co się dziwić, że na Fausta nie działały. W końcu znali się już sporo czasu i na tych terapiach w jej gabinecie nie tylko ona poznawała go, ale i on ją.... Ale żeby specjalnie się nie droczyć, żeby się z nią droczyć, to było okrutne!
Flo w żelaznej dziwicy. Ciekawa wizja. Ale takie myśli powinny zniknąć z jego głowy, W końcu "Florence" i "dziewica" to całkiem inne słowa...
-Nie mam zaiaru się ruszać. - powiedziała, krywiąc lekko wargi . Westchnęła, a po chwili obok ich stolika pojawił się kelner. Ach, te przekazy myślowe. Dobra rzecz.
-No, mój drogi, zamawiaj. Specjalnie na Twoje życzenie go przywołałam.
Czy Flo się spodobało to, co powiedział czy nie? Kto to wie. Ale uśmiechała się lekko, więcc nie było źle...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Bufet   04.01.13 20:18

- Nie wydaje mi się. - ton jego głosu wskazywał na to, że jest bardzo pewny siebie.
Ale z drugiej strony niby czemu miał nie być? W końcu to nie on tutaj był szesnastoletnią dziewczynką o wzroście ledwo ponad metr pięćdziesiąt.
- Słyszałeś, Marshall? Jedzą koty. Oto skąd na naszym świecie wzięły się metale. - wszystko to wypowiedział głosem, który mógł zostać porównany wręcz do tonacji nauczyciela.
Profesor Nicklas Mørkjær. Chyba byłby to największy możliwy żart na tym świecie, pewnie co najmniej 3/4 populacji by się uśmiało. On mógł być nauczycielem tylko jednego przedmiotu i byłby to WF, a dokładniej football. Ewentualnie WDŻ, choć pewnie na swoich lekcjach nawet by pozwolił na praktyki.
Zaśmiał się głośno, słysząc kolejną wypowiedź dziewczyny. No rzeczywiście, akurat przy tym ją musiał poprzeć! Puścił oczko do Amerykanina, w końcu ich wcześniejsze stwierdzenie na temat Azjatek zostało w pewien sposób (nieświadomie, ale kogo to obchodzi) potwierdzone.
- Bardzo mnie to cieszy, choć w zasadzie to ułatwienie jedynie dla ciebie, z mojej perspektywy nic się nie zmienia. - wzruszył ramionami z cwaniackim uśmiechem.
- Chyba będziemy do końca jechać na pizzy. - westchnął ciężko - Chociaż mnie to pewnie często zajebiści kucharze w klubach będą dokarmiać. - poruszył jeszcze brwiami i położył dłoń na głowie dziewczyny, po czym lekko ją poczochrał.
- Czemu niby? Niech se dzieciak wyobraża. - ruchem głowy wskazał na starszego o dwa lata "dzieciaka", jakim niby był Law.
Choć ten to pewnie inną personę by sobie w tym stroju wyobrażał i kobieta ta była na pewno pracującą w tej szkole blondynką mającą własny domek przy lesie.
Duńczyk otworzył szerzej oczy, słysząc propozycję Mei. On i tańczyć? Cholera jasna, w życiu. Ale jeśli już, to musiał się odpowiednio na to przygotować. Zamówił sobie całą butelkę wódki, choć już nie został poproszony o dowód: i tak się już najebał, co za różnica, czy będzie miał ze sobą jeszcze jedną ("sporą") porcję.
- Dobra, Marshall, na razie się zmywam. Zobacz, jaka chętna, aż się doczekać nie może. - zachichotał i poczekał, aż dziewczyna zlezie mu z kolan, po czym wspólnie opuścili bufet.

( Nicklas & Mei zt )

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 25
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Bufet   05.01.13 20:07

To była psychologiczna walka pomiędzy Florence a jej młodszym partnerem. Te pogadanki w gabinecie najpewniej skutkowały powstaniem dość specyficznej więzi pomiędzy pedagog a uczniem. Najgorszy był fakt, że wyedukowana pannica mniej-więcej wiedziała, na jakiej zasadzie działał mózg i dlatego mogła mieć w rękawie setki różnorakich sztuczek, żeby nic nieświadome osoby robiły to, co ona by chciała. Ale Faust wiedział, że ona wie, że on wie, że ona wie.
Zaśmiał się cicho pod nosem. Chyba niechcący wymusił, żeby to kobieta nagle zachowała się bardziej jak facet, rzucając komplementem. Czy tego białowłosy chciał? On niczego nie chciał! Cieszył się, że był świadkiem akurat takiej reakcji, ale każdą inną również chętnie by ujrzał. Tym bardziej wychodząca z granic przewidywalności, tym lepiej. Do tego ta chęć fizycznego kontaktu. W sumie to bohaterowi wielce odpowiadało. Skoro kobieta nie bała się go ruszać, to tylko świadczyło o komforcie, jaki odczuwała w jego towarzystwie. Tylko niech nie przesadza, bo jeszcze Niryoku zacznie sobie coś myśleć.
- Podziękuję za komplement. - odparł, odwracając wzrok i patrząc się gdzieś przed siebie.
Na pytanie, jak widać, nie odpowiedział. Faust raczej nie miał w zwyczaju planować coś konkretnie. Na pewno nie planował otrzymywać jednoznacznych wyników. W sumie Flo powinna o tym już wiedzieć.
Panienka nie chciała się ruszać? Czy to dlatego, że już ładnie ogrzała sobie miejsce, czy może nie chciała za bardzo powiększać dystansu dzielącego jej od bohatera? Nie powinna liczyć, że rzekomy samiec alfa Faust zdenerwuje się, że jego partnera nie była zbyt posłuszna. Po to tylko prosił, żeby przekonać się o jej reakcji. Motywy do takich, a nie innych, pozostawały w sferze domysłów. Choć wiedząc, że to właśnie od białowłosego pedagog nie chciała się zbytnio odrywać, to pewnie podbudowałoby jego ego.
- Sok pomarańczowy i kawałek jakiegoś ciasta bym poprosił. Nieważne jakiego. Niech to będzie niespodzianka. - bohater dość otwarcie zwrócił się do kelnera, patrząc mu w oczy i ładnie się uśmiechając.
Wtedy zwrócił spojrzenie, również na oczęta, na swoją towarzyszkę. Uśmiechnął się przy tym nieco zadziornie.
- Ty mi nie rób takich przysług przy każdej prośbie, bo zacznę sobie życzyć troszkę zbyt dużo. - stwierdził, puszczając jej oczko.
Miał już kilka takich próśb? Oczywiście! Wystarczyło pomyśleć, czego pedagog szkolna nie powinna robić z uczniem i proszę - mamy pomysłów więcej, niż ustawa przewiduje. Wolał je jednak trzymać dla siebie. Bo nie wypada.
- Dobrze, czas zaspokoić moją ciekawość. Panno Florence. - stwierdził, kładąc prawe przedramię na blacie - Dlaczego chciałaś wybrać się ze mną, zamiast z kimś...starszym? Nikt Cię nie zapraszał? Nie uwierzę. Czy to tak wypada iść z uczniem? Nie boisz się, że inni zaczną coś myśleć?
Potem zaczął dość przenikliwie patrzeć w niebieskie oczęta rozmówczyni. Jasno dał do zrozumienia, że spodziewał się szczerej odpowiedzi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Bufet   06.01.13 15:44

Niestety na nim Flo nie mogła stosować swoich psychologicznych sztuczek. Po prostu był zbyt inteligentny, żeby im się poddać. No i faktycznie, on wiedział, że ona wie, że on wie, że ona wie. Także tego. Na niego musiała raczej działać swoim urokiem osobistym, a także przemyślaną rozmową. A żeby taką prowadzić trzeba myśleć, o! Miła odmiana, bo czasem uczniowie naprawdę dawali jej kierować sobą. Byli jak...lalki. A ona była ich Panią.
I czasem nawet to wykorzystywała, eh.
Komplement, komplement. Ona po prostu stwierdzała fakt, a nie prawiła mu komplementy. Poza tym, w ogóle słowo "komplement" jest bez sensu. Jeśli Faust jest przystojny, a Flo mu to mówi, to stwierdza fakt i tyle. Natomiast gdyby Faust by był brzydki, Flo by mu mówiła, że jest przystojny, on by dziękował za komplement.... Wychodzi na to, że "komplement" w oczach Dmowskiej jest kłamstwem? Nie do końca. Ale po prostu jest sztuczny, o.
Co za filozoficzne przemyślenia. Zamiast cieszyć się balem, ta tu kurde jakieś rozmyślania nad sensem słowa "komplement" prowadzi, eh... Widać, kto tu potrafi dać się porwać zabawie. Pora się ogarnąć, Florencjo, pora się ogarnąć.
-A ja poproszę...do picia gorącą czekoladę miętową. I jakieś ciastko smaczne. Żeby było ładne, urocze i miało duuuuuuuuuuużo czekolady.. - oznajmiła kelnerowi, obdarzając go słodkim uśmiechem. Niezły był, przystojny. Ale obok siebie miała Fausta, a to sprawiało, że niestety kelner musiał zadowolić się tym, że został obdarzony jej uśmiechem, niczym więcej. W innej sytuacji, kto wie, może by sobie z nim poflirtowała? Pewnie tak. Ale jako iż teraz była na balu w towarzystwie przystojnego i inteligentnego młodzieńca, ochota na flirty jej przeszła. No, może poza jednym wyjątkiem...
Przy okazji zdradziła się przed Niryoku, oj zdradziła. Ona i jej słabość do czekolady i uroczych, słodkich rzeczy. Tutaj wychodził jej miejscami dziecinny charakter. Na szczęście nie wiązała włosów w dwa kucyki, więc nie było tak źle.
-Masz już jakieś prośby do mnie? - spytała z zaciekawieniem, a jej wyobraźnia pognała naprzód, ukazując sceny, które raczej były zakazane w relacji uczeń - pedagog szkolny. Aż się zarumieniła, tak na nią podziałały. Ale tak delikatnie, może chłopak tego nie zauważy... Sama Flo była lekk zaskoczona tymi wizjami. Dobrze, że to ona tutaj potrafiła czytać w myślach, a nie on, bo wyobrażenia kobiety do niewinnych nie należały. Sama zainteresowana wytłumaczyła to sobie tym, że jest po prostu niezaspokojona, zwłaszcza biorąc pod uwagę tą całą akcję z Royem. Zmarszczyła brwi na samo wspomnienie, a potem westchnęła cicho.
-Propozycji było sporo. - odparła, nawet nie udając, że jej to nie pochlebia. Poza tym nie chciała przy nim udawać, że jest skromna. Teoretycznie każda młoda dama zarumieniłaby się teraz lekko i wymruczała pod nosem "N-no, może kilka propozycji było, ale mało... W końcu jestem taka brzydka!" i czekała, aż jej partner zaprzeczy i zacznie wychwalać ją pod niebiosa. Ale nie Flo. Ona wiedziała, że ma się czym pochwalić i wiedziała też, że Faust ma na co popatrzeć. I że to, co widzi mu się podoba. -A czemu wybrałam Ciebie... Czyż to nie oczywiste? Interesujesz mnie. Ty i Twoja osobowość... Do tego zawsze można się polansić wyrwaniem takiego młodego ciacha.
Pokazała mu język, dalej się drażniąc. Po chwili go schowała, ponieważ uznała, że jednak nie wypada. No cóż. Czuła się stanowczo zbyt swobodnie w jego towarzystwie...
-A poza tym... - zaczęła cichym głosem, pochylając się w jego stroną tak, że dalsze słowa były już tylko cichym szeptem słyszalnym jedynie dla jego ucha. -Jesteś bardzo pociągający..
Wróciła do pionu, posyłając mu promienny uśmiech, a potem przenosząc spojrzenie na kelnera, który powoli zbliżał się do nich z zamówieniami. Na jej ustach gościł delikatny uśmiech. Jak ona lubiła prowokować innych i oglądać ich reakcje. Zwłaszcza te Fausta ją zaskakiwały. Oczywiście mógł zignorować jej słowa albo rzucić jakąś kąśliwą uwagę na temat wieku Flo, ale czyż to by nie było strasznie nudne? O tak, Dmowska oczekiwała jakiejś reakcji....bardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??


Gość



PisanieTemat: Re: Bufet   08.01.13 22:38

Yasmine od dawna miała gotową sukienkę na bal. A właściwie całą masę sukienek. Do wyboru, do koloru - białe, niebieskie, fioletowe, zielone, czerwone, czarne... I jak tu się na jakąś zdecydować? Każda była ładna, każda oczywiście od znanego projektanta, przecież Yas nie pokazałaby się w byle czym. Wydawało się, że wszystko jest w porządku, gdy przez morze myśli o sukienkach, pantofelkach i seksownej bieliźnie przebiła się jedna ważna myśl - nie miała partnera. Od początku planowała, że po prostu pójdzie na bal z braciszkiem i tyle. Czy to takie dziwne, że rodzeństwo przychodzi razem na tego typu imprezę?
Najwidoczniej tak.
Uświadomiły jej to koleżanki z roku, których miny nie pozostawiały zbytnio wątpliwości co do opinii na temat pójścia na bal w bratem bliźniakiem. Oczywiście, że podzieliła się z nimi swoimi planami, czemuż nie? Dla niej ona i Ysil - to było naturalne. Dla reszty społeczeństwa niestety nie, więc biedna, mała Yasmine została bez partnera, a wszyscy lepsi faceci byli już sparowani. Co prawda mogła umówić się z jakimś grzecznym chłopaczkiem z Ventus albo jakimś trepem snującym się sennie po korytarzach, bez życia osobistego i znajomych. O nie. Przecież z byle kim nie przyjdzie.
Więc co miała robić?
Bez partnera, ale sukienka jest.. Ostatecznie przyszła, bo w końcu pokazać się trzeba. Umilić życie innych swoim widokiem, o! Ale nie miałą za bardzo co robić, zwłaszcza, że na parkiecie były tylko same paru, macające się gdy nikt nie patrzył ( a przynajmniej gdy myśleli, że nikt nie patrzy, bo Yasmine wszystko widziała, o! ), więc przyszła do bufetu, usiadła przy stoliku i pogrążyła się w ponurych rozważaniach jaki to świat zły i okrutny, bo nikt jej dzisiaj nie chce, eh...
Powrót do góry Go down
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Bufet   

Powrót do góry Go down
 
Bufet
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Bufet
» Bufet

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Wielka sala-
Skocz do: