IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bufet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość

avatar



Liczba postów : 24


PisanieTemat: Bufet   28.12.12 19:18

To właśnie tu głodni bądź spragnieni doznają ukojenia. Na końcu tego pomieszczenia znajduje się bar, a kilka metrów za nim ustawione są stoliki, gdzie można w spokoju spożyć zamówioną strawę, czy też napoje. Wszystkiego jest dość, dla każdego starczy. W dodatku wybór jest tak wielki, że nie wiadomo, od czego zacząć.

Jeśli do kogoś podchodzisz - napisz jego imię pogrubioną czcionką na czerwono.
Życzymy miłej zabawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bufet   28.12.12 20:38

Musiałaby być skończoną kretynka by nie wiedzieć, że to właśnie bufet będzie w centrum uwagi Nicka. Ciekawe, czy w ogóle będą tańczyć dzisiaj... cholerka.
Od wczorajszej zabawy nie miała ochoty na alkohol, dlatego dzisiejszy wieczór z pewnością zakończy się spokojniej. Czuła się dziwnie, w tych swoich szpilkach - to dla niej nowość, być tak na równi z każdą dziewczyną. Ha, ale się Nicky zdziwi!
Szła równym i powolnym krokiem, rozglądając się dookoła. Póki co nie dostrzegła nigdzie nikogo znajomego, ani tym bardziej Nicka. Cholera, a jeżeli coś mu się stało i nagle uznał, że nigdzie nie idzie?
Zmarszczyła lekko brzwi. Nie, to niemożliwe. Blondyn nie przepuści żadnej okazji by napić się choć odrobiny alkoholu. Nie przeszkadzało jej to, dopóki nie zamierzał paść pod stołem i spać. Gavroche, choć bez garnituru również postanowił jej towarzyszyć - według Mei, wyglądał nieco zabawnie w tych swoich zniszczonych ubraniach, na tle innych, ubranych elegancko uczniów.
- Już lecisz do bufetu?- odezwał się, szybując tuż nad głową dziewczyny. Zerknęła na niego i uśmiechnęła się mimowolnie.
- Czemu nie? I tak tamtej lamy jeszcze nie ma, a sama na parkiet nie będę szła.- odparła cicho, nie chcąc wzbudzić zainteresowania innych swoją osobą.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Bufet   28.12.12 20:54

Mei

- Ja ci dam lamy, kurwa mać. - odparł.
Nicklas ze swoim wzrostem z łatwością dostrzegł Chinkę, która nawet na tych swoich paskudnie wielkich obcasach wciąż nie była zbyt wysoka. Oczywiście, w ręce już trzymał szklankę coca-coli. Z wódką, przecież samej jej nie będzie pił.
Tego wieczora Duńczyk był ubrany dość nieprzeciętnie jak na siebie - miał garnitur. Oczywiście czarny. Do tego czarna koszula i czarny krawat, żeby było jeszcze ciemniej. Ale przecież nie mógł sobie pozwolić na nadmierną elegancję, bo wyglądałby jak lokaj, tak więc do tego wszystkiego założył czarno-białe (dodajmy, że nowe) trampki. Żeby było zabawniej, na prawej piersi miał logo duńskiego związku piłki nożnej: DBU.
- I wciąż jesteś niska. - dodał po wzięciu łyka.
Wyciągnął do Mei rękę ze szklanką, dając do zrozumienia, że jak chce to może się napić.
- Może skończymy tak jak ostatnio... - mruknął z zadziornym uśmiechem na gębie zaraz po tym jak lekko się schylił.
W ten sposób dawał jej znak, że zabawnie było opowiadać jej współlokatorce jak to się świetnie niby w nocy bawili. Do tego oczywiście odczuł charakterystyczny chłód.
- Musiałaś wziąć tego gnojka ze sobą? To trochę nie dla dzieci. - stwierdził, patrząc na podłogę obok Chinki w taki sposób, jakby zaraz miał tam zobaczyć jej ukochanego duszka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bufet   28.12.12 21:19

Nicky

Ha, może nie była wielka, ale teraz przynajmniej sięgała mu do podbródka, a nie do połowy przedramienia. Nie musiała zadzierać głowy, byle tylko na Niego spojrzeć, dlatego wydawała się dosyć zadowolona z tego efektu.
- Lama.- odparła, wzruszając lekko ramionami. Zlustrowała Go wzrokiem i uśmiechnęła się mimowolnie. Choć w jego przypadku nie przeszkadzały jej sportowe stroje, do garniturów zawsze miała swojego rodzaju fetysz - nic na to nie poradzi. Szczególnie, że blondyn wyglądał w nim wyjątkowo dobrze i nawet ona musiała to przyznać.
- Dobrze wyglądasz.- kiwnęła z uznaniem głową. Haha, może miała powiedzieć, że wygląda cudownie, wspaniale, że combo orgazm i takie tam? Mowy nie ma, jeszcze popadnie w samozachwyt.- Jak nie Ty normalnie...- dodała z przekąsem.
- Oh, spadaj, lamo.- machnęła obojętnie ręką. Wzięła od Nicka wyciągniętą szklankę z colą i powąchała. Szybko wyczuła wódkę, jednak to nie zraziło jej do upicia odrobiny drinka. Jaki on był rozkosznie miły.
- Możesz spróbować na trzeźwo, będzie większa frajda.- podsunęła mu genialny pomysł. Gdy schylił się nieco, spojrzała Mu prosto w oczy. Zabawne, Nicky. Teraz czekają ją solidne wyjaśnienia i wracanie do sprawy, o której wolałaby zapomnieć. A może nie? Cholera.
Gavroche skrzywił się, wyraźnie niezadowolony z nazwania go gnojkiem. Spojrzał z wyrzutem na Mei, jakby to była jej wina - po czym skrzyżował ręce na klatce piersiowej i zmierzył Nicka wzrokiem.
- Sam przyszedł, nie ciągnęłam Go tu na siłę. Poza tym lubi Cię i uważa za swojego bohatera.- dodała, wzruszając ramionami.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Mei dnia 28.12.12 21:40, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Bufet   28.12.12 21:36

Oczywiście, na bal przygotował się należycie w swoim pokoju, gustowna czapka, marynarka i biała koszula z czerwonym krawatem, wyglądał po prostu piękne, tak przynajmniej myślał. Długo zeszła mu droga do wielkiej sali w budynku głównym, ciągle czegoś zapominał, piersiówka i papieros są, to chyba wszystko. Szybkim krokiem udał się do wielkiej sali, parkiet był niesamowity, ale nawet nie miał partnerki z którą mógłby zatańczyć wspólny taniec, dlatego udał się do bufetu, który wydawał się najlepszym miejscem dla Scruffie'go. Oczywiście od razu rzuciły mu się dwie osoby, które ze sobą gadały. Pierwszy raz na oczy je widział, dlatego nie chciał zawracać im głowy. Podszedł do baru i od razu prześledził cały asortyment jaki posiadali, wreszcie się zdecydował.
- Kieliszek tequili poproszę. - nawet nie zapytali się czy nie jest czasem za młody na alkohol, sukces! Na rękę nasypał trochę soli, zlizał ją po chwili i wypił jednym haustem trunek, po czym zagryzł limonkę, które leżała na ladzie obok niego. Tego mu było trzeba, teraz może już zacząć zabawę na balu, oczywiście na całego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Bufet   28.12.12 21:46

- Bażant. - odparł, wzrocząc na Chinkę.
Nie miał pojęcia, czemu ją tak nazwał. Po prostu, według niego pasowała jej ksywka "bażant". I pewnie póki ona będzie go nazywała lamą, on będzie do niej zwracał się w ten sposób. Takie "zoologiczne zaczepki".
- Ty też bardzo ładnie. - przyznał, mrużąc oczy.
Prawdopodobnie grali w tą samą grę, bo choć też wygląd Chinki był na prawdę dobry to nic więcej na ten temat nie mówił. Za to niespodziewanie przyciągnął ją do siebie jedną ręką, a drugą zabrał swoją szklankę.
- Tylko niczego nie dolewaj, mała cholero. - zaśmiał się i dał jej lekkiego pstryczka w nos. - Jak chcesz, to możemy coś wziąć jeszcze, o dziwo całkiem sporo alkoholu mają jak na szkolną imprezę. Tylko, że ja mam... - urwał i z kieszeni spodni wyciągnął małą plakietkę - ...podrabiany dowód osobisty. - uśmiechnął się szeroko.
Dokładnie. Duńczyk wytworzył sobie tymczasowy dowodzik, dzięki czemu jak go zbytnio nie pamiętają to z łatwością dostanie wszelki alkohol. A po minie Chinki widać było, że wcale dzisiejsze picie jej nie kręciło, toteż schował "szpanerską karteczkę" do kieszeni i podszedł z Azjatką do baru.

Scruffie :-D

- A ty to nie za młody? - spytał z szerokim uśmiechem, po czym zwrócił się do barmana i poprosił zwykłą colę, którą podał Mei.
- Tylko się nie najeb, bo wiesz, gazowana. - dodał, spoglądając na szatynkę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bufet   28.12.12 22:12

Nicky

- Lama, lama, lama. Ale przystojna lama, to już jakiś plus.- tym razem to ona podniosła dłoń i potargała Mu włosy. God Bless buty na wysokim obcasie, była w stanie go dosięgnąć!
Komplement, o dziwo pozbawiony ironii i docinków, wyraźnie sprawił jej przyjemność - dygnęła lekko, jakby w podziękowaniu. Ten nagle przyciągnął ją do siebie, jednak na szczęście nie straciła równowagi. Spojrzała tylko na Niego i zmarszczyła leciutko brwi.
- Chciałam Ci tylko dosypać pigułkę gwałtu, a Ty już mi zabierasz? Kto daje i zabiera, ten się w piekle poniewiera.- jęknęła cicho, robiąc typowe usta w podkówkę. A jak znowu wylądują razem pod kołdrą i na spaniu się nie skończy? Wstyd Nicky, że potrzebowałeś alkoholu, by zaciągnąć dziewczynę do łóżka. W ostatniej chwili zabrała dowód chłopakowi, jakby faktycznie zaszpanował jej fakt, że może kupować alkohol na względnym legalu. Ale to nie o to chodziło, bardziej zainteresowało ją zdjęcie.
- Haha, uroczo wyszedłeś! Ale jestem w szoku, że nie zmusili Cię do przylizania włosów.- przez moment rozczuliła się, ale oddała mu kartę.
Gdy podeszli razem do baru, potwierdziła zamówienie chłopaka skinieniem głowy. Póki co nie zamierzała przesadzać z procentami, wiedząc że Nick raczej nie zamierza się dzisiaj wstrzymywać... znowu.
- Rok różnicy, faktycznie. Jesteś taki dorosły, że hoho.- zmierzyła Go spojrzeniem, postanawiając przemilczeć dalsze słowa Duńczyka. Za to spojrzała na Scruffiego i uśmiechnęła się lekko, jakby przepraszająco. Czemu ona cholera jasna zawsze musiała przepraszać każdego, za zachowanie Nicka?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Bufet   28.12.12 22:25

Co on w ogóle robi, powinien zaprosić jakąś pannę do tańca, ale nie, on wolał po prostu siedzieć przed barem i chlać. No ale dobra, jeszcze przyjdzie czas na to by z kimś zatańczyć, noc jeszcze młoda przecież i nie musiał się z tym śpieszyć. Donośna muzyka wędrowała aż do bufetu, dlatego Scruffie zaczął bujać się do rytmu, świetnie mu wychodziło, dopóki nie przyszedł nieznany mu dotąd mężczyzna z kobietą, wyglądającą na Azjatkę. Kobieta według niego wyglądała całkiem nieźle, no i mógł się spodziewać komentarza ze strony chłopaka. Powiedział co wiedział, kobieta od razu strzeliła swoją wypowiedzią więc Scruffie zaśmiał się cicho i dodał.
- Słowa twojej dziewczyny wystarczyły, nie mam nic do powiedzenia. - posłał mu sztuczny uśmieszek, po czym zamówił kieliszek whisky. Gdy go dostał wypił go jednym haustem, kolejne słowa Nicklasa do dziewczyny przemilczał, bowiem nie dotyczyły jego, zwyczajna zagrywka.




TERAZ MOŻECIE MNIE POMIJAĆ GDYBY MNIE NIE BYŁO, DO JUTRA
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 25
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Bufet   28.12.12 23:05

Faust dziękował Bogu, że nie urodził się kobietą. Może i tracił przez to na urodzie i inteligencji, jednak bycie facetem miało swoje plusy. Szczególnie, kiedy trzeba się ogarnąć w pięć sekund na imprezę. Białowłosy musiał tylko założyć na białą koszulę tej samej barwy marynarkę, zmienić krawat na czarny, spodnie też założyć czarne, półbuty również. Tutaj się popsikać, tutaj dogolić, tutaj uczesać włosy. Wszystko trwało dziesięć minut. Maksymalnie. Jakby był przedstawicielką płci pięknej, to w tym czasie ledwie by skończył decydować, co musiał ze sobą zrobić.
Wszelkie ułatwienia były mu jak najbardziej na rękę, bo miał mieć partnerkę o poziomie trudności ultra hard. Jakby zorganizował sobie jakąś ze swojego przedziału wiekowego, to już w ogóle miałby grę na najniższym poziomie trudności. Jego "przeciwniczką" miała być jednak Florence - jak najbardziej dojrzała kobieta, która miała dość duże doświadczenie i mogła nie wybaczać podstawowych błędów, których szanujący się facet popełniać nie powinien. Do tego jej znajomość psychologii dodatkowo pogarszały sprawę Faustowi. Pewnie już wysyłając SMS'a wiedziała, że rzuca mu wyzwanie, które pewnie przyjdzie i...będzie się stresował jak cholera. Ale spokojni! Jako, że białowłosy wiedział, że jego partnerka wie, to on miał zamiar na złość się nie stresować. Zrobi swoje jak potrafi. Nie będzie wymagał od siebie cudów tylko dlatego, że mając osiem lat więcej zrobiłby to lepiej. Niech Florence wie, w co się wpakowała!
Ciuch był, kwiatów - brak. Po co? Kwiaty to mainstream, a to Flo była zapraszającą. To ona powinna przyjść po Fausta z kwiatami! Bohater nie chciał sobie jednak tak bardzo grabić, więc postanowił sam ruszyć swoje zacne cztery litery i pójść po swoją partnerkę. Miał zamiar najbardziej podstawowymi podstawami nabić u niej punkty plusowe, by przy mniej podstawowych podstawach męskiego obycia się z dorosłą panną zrównoważyć otrzymane minusy. Wtedy może nie tak źle na tym wyjdzie.
Pedagog była dziwnie miła, dość chętnie dając się prowadzić bohaterowi pod prawą rękę. Nie mogła jednak uśpić jego czujności. Faust wiedział, że Florence tylko czekała na dobry moment, żeby za jednym zamachem zrobić mu z mózgu sieczkę. Po co bowiem miała doprowadzić go do takiego stanu powoli, skoro mogła raz, dobrze i bez niepotrzebnych cierpień? Przejrzał ją tym bardziej, gdy ta zabawnie skomentowała ich wspólny wypad. Że niby zamiast iść z hot nastką, idzie z jakąś..."staruchą"? Chyba kobieta nie sądziła, że białowłosy nie przejdzie tego testu!
- Jak długo jesteś młoda na umyśle, tak długo jesteś młoda w ogóle. - tak brzmiała jego riposta na rzekomy żart Polki, wypowiedziany z miłym uśmiechem na ustach.
Pierwszy przystanek - bufet. Wchodząc doń szybko zwrócił się do swojej partnerki.
- Żeby nie było, przyszedłem się dobrze bawić na mój sposób, który przewiduje zero tańca. - poinformował, żeby uniknąć niepotrzebnego namawiania - Nie mam zamiaru dobrej zabawy odbierać Tobie. Jeśli chcesz iść na parkiet, to będę na Ciebie czekał.
Wtem uśmiechnął się bardziej zadziornie i przymrużył oczy.
- Tylko uważaj, bo tam pewnie znajdziesz tylko "typowych" facetów. - dodał.
Nie miał zamiaru bawić się w skromnisia, a na pewno nie przy Florance. Jako zaproszony przez kobietę był też zobowiązany niepisaną umową, że na czas balu był JEJ facetem. Niby też ona w ten sposób zadeklarowała, że będzie JEGO kobitą. Nie oznaczało to jednak, że muszą się cały czas trzymać za rączkę. Pierwsza sprawa - dobrze się bawić. Nie powinni sobie wchodzić dla tego celu w drogę, prawda?
Wtopa na start. Białowłosy szybko zauważył swojego dobrego kolegę i równie dobrą koleżankę - Nicklasa i Mei. Zaśmiał się cicho pod nosem. To było dość...przewidywalne, że się sparują na ten bal. Na zauważeniu tej dwójki jednak się Faust ograniczył. Na interakcję zgodzi się przy ich inicjatywie. Teraz bowiem miał ważniejsze sprawy na głowię. Dokładniej, to sprawę - dojrzałą, ładnie ubraną i z czerwonymi włosami.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Bufet   28.12.12 23:29

Nicky, Mei, Scruffie.

Jak na takim balu mogłoby zabraknąć Lawa? Normalnie grzechem byłoby, żeby chociaż nie zawitał. Zwłaszcza, że dziś miał dobry humor, a to trzeba uczcić prostym "napierdalaniem się", zarówno alkoholem jak i może pięściami, bo kto go tam wie. Mając totalnie wyjebane przedarł się przez kilka odstawionych na picuś glancuś pedałów i wrzeszczcie ujrzał bar. Czemu to właśnie tam skierował się skoro w ręku trzymał whiskey, które bezczelnie ukradł z czyjegoś barku. Dobre, szkoda tylko, że nie miało z 80%.
Już z daleka, podchodząc do baru wskazał barmanowi palcami by polał mu dwie kolejki, czystej, zwykłej, porządnej czystej. Jakże to mogło zdziwić siedzących przy parze gdy gościu podał dwa kieliszki do zupełnie pustego miejsca obok nich. Nie na długo pustego, bo zaraz wparował tam Law na przywitanie od razu waląc dwie kolejki pod rząd, a na koniec zapijając resztką trunku, który przyniósł ze sobą. Usiadł zaraz obok stojącego Nicka.
-Siema młodzi.
I powiedział to specjalnie, chamsko na głos, zaznaczając przy barmanie że ów osobniki mogą być niepełnoletnie, po czym spojrzał w ich stronę z cwaniackim uśmiechem. Nick też się odstawił, kto by się tego po nim spodziewał. Wyglądało na to, że tylko młody Marshall nie był w stroju wieczorowym. I dobrze, on przylazł tylko do baru. To jedna z niewielu okazji żeby przy nim posiedzieć. Nawet dobrze, że trafił na Nicka. Ostatnim razem kiedy go widział byli napierdoleni jak woły, a Nick dokładniej jak słoń, ale to długa historia. Tak czy siak spotkanie z nim jak zawsze zwiastowało coś niedobrego, albo porządną libację. Nie rzadko obydwie rzeczy na raz. I mimo tego iż ten potrafił być czasami po prostu irytujący, jakoś nie przeszkadzało to by wspólnie chlać. Zamówił kolejną kolejkę, a kiedy tylko barman się odwrócił, Law wrzucił pustą butelkę za bar, udając zupełnie jakby leżała już tam wcześniej. Chuj z tym, że prawdopodobnie nie mają tam takiego trunku. Cieć i tak to podniósł i zaraz odstawił na półkę (lol) przy polewaniu wódki, co dość zmarszczyło dziewiętnastolatka. Pracownik bufetu chyba już też coś łyknął przed balem i może nie koniecznie alkohol, a nawet jakieś tabletki. Too much LSD.

_________________

xx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Bufet   28.12.12 23:46

Faust stanowczo przesadzał. Przecież jej przygotowanie do balu zajęło niewiele więcej czasu. Wcale nie spędziła pół popołudnia przed lustrem, serio!
Nie wierzycie jej?
Dobra, macie rację. Florence przygotowywała się do balu długo, nawet bardzo długo. W końcu partner musiał mieć na co popatrzeć...i czym się pochwalić. A tak się złożyło, że kobieta szła na bal z Faustem, co dodatkowo zmuszało ją do działania - w końcu nie mogła pozwolić na to, żeby pojawić się u boku tak przystojnego młodzieńca wyglądając jak...no cóż, prawie trzydziestolatka. Dlatego też postarała się, by wyglądać jeszcze piękniej niż zwykle, o ile to w ogóle było możliwe.
Jak więc wyglądała Dmowska?
Jej suknia była oczywiście czerwona. To było łatwe do przewidzenia. Ale nie oczojebnie czerwona, tylko tak delikatnie, podchodząca nawet pod róż. Ramiona miała odkryte, no i ważna sprawa - nie miała stanika. Ale cicho. Taka tam tajemnica.
-Rzucasz dzisiaj wyjątkowo złote myśli, mój drogi. - odpowiedziała mu na słowa kwitujące jej żart o starości. Ale no co? Między nimi była przepaść wiekowa, głęboka dolina! Ale taka dolina wypełniona kozami i owieczkami i barankami, z zieloną trawką i błękitną rzeczką. A jak są kozy, to kto też musi być? KOZOJEBCY, tak, tak!
Pewnie o tak nie zrozumieliście mojej przenośni, no ale cóż - geniusz zawsze pozostaje niezrozumiany.
-Nie chcesz tańczyć? - powtórzyła, rozglądając się po sali. Mało osób, tak mało. I kto ją tu ma podziwiać?
A no tak, jest tu jeszcze Faust.
-Spoko, możemy przesiedzieć całą noc w bufecie. Albo porobić różne inne rzeczy... - sposób, w jaki to powiedziała, nie dawał żadnych złudzeń co do myśli Florence. I jeszcze ten uśmiech... Delikatny, a zarazem drapieżny. Takie rzeczy tylko w Erze...to znaczy, u Flo! - Poza tym, skarbie, nie powiedziałeś mi jeszcze, że pięknie dziś wyglądam. Trzeba to nadrobić, nie uważasz?
Uśmiechnęła się jeszcze szerzej, po czym ruszyła w kierunku barku, pozwalając mu łaskawie popatrzeć na swoją sylwetkę od tyłu. Chyba nie myślał, że będzie panem sytuacji, prawda? O nie. W końcu to ona była królową, a nie księżniczką.

_________________
Ładne dziewczyny są jak wybory prezydenckie. Nieustanna walka między republikańską głową a demokratyczną dupą.  

-Mowa-
-Myśli-
-Telepatia-


Florowy tele tele | KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Bufet   28.12.12 23:53

- Stul dziób, śliczny bażancie. - powiedział z szerokim uśmiechem i przyłożył jej do ust szklankę ponownie, jednocześnie wlewając coca-colę z wódką.
Dzięki temu przynajmniej przez chwilę nic nie gadała, a przecież o to chodziło. No i powoli ją upijał, chyba nawet nie będąc aż tak tego do końca świadomym. Z resztą po tym jak ze sobą rozmawiają można było spokojnie stwierdzić, że do łóżka by już mogli nawet na trzeźwo pójść, tylko ciągle coś im przeszkadza. Ale teraz był bal, więc też nie wypadało.
- Tabletki gwałtu? - spytał tak, jakby w życiu nie słyszał o takiej substancji.
Oczywiście, on nie potrzebował takich, w końcu jemu (o dziwo) babki ulegały dość szybko. Weźmy pod uwagę przykładowo Shan Wang, z którą choć znają się dość długo to ni stąd ni zowąd zaczęli się jakoś mieć ku sobie.
- Wiesz chyba, że jak coś to nie są ci potrzebne. - odparł, wkładając jej pod brodę palec wskazujący i podnosząc jej głowę tak, że mimo tego jak blisko siebie stali to mogli sobie chwilę się gapić prosto w oczy.
Nicklas coś knuł, to było pewne. Zaśmiał się krótko po stwierdzeniu dziewczyny, ale rzeczywiście, zmuszenie go do ulizania kudłów na prawdę graniczyło z cudem.
- Cholera jasna, Mei! - zawył.
Oto zepsuła mu piękną grę. Ponownie włożył jej szklankę do ust, tylko tym razem już tą jej, bez alkoholu.
- Nie jest moją dziewczyną, tylko przyjaciółką. Z klasy. - sprostował, spoglądając na Azjatkę zmrużonymi oczami.
Oficjalnie nie byli, bo jeśli chodziło o to co odwalali to rzeczywiście można było tak pomyśleć. Wszelkie plany Nicklasa jednak spadły na drugi plan, kiedy pojawił się obok niego Law. Jak on tego skurwysyna długo nie widział! Od ostatniej popijawy, o cholera.
- Odezwał się staruch, kurwa. - prychnął i wyciągnął do Amerykanina dłoń w typowym, przyjacielskim geście przywitania.
- A ty co, nie odwaliłeś się? Pewnie wyglądałbym jak ty dzisiaj, ale... - wskazał kciukiem na Mei stojącą obok - sam rozumiesz. - dokończył i ostatnią kolejkę po chamsku zabrał mu i równie szybko wypił.
- I co, jeszcze nikomu nie przypierdoliłeś? - spytał i spojrzał na kolejne wchodzące osoby.
No proszę, towarzysz Faust! I to z psycholożką, ale się dobrali! Prawdopodobnie Duńczyk zaraz by do niego pokotłował tam trochę rozróby narobić, ale z powodu przyjścia kumpla ze Speculum, na razie musiał to zawiesić.
- Swoją drogą - urwał i zaśmiał się cicho - jak tam ci z Talią idzie? - spytał i sugestywnie poruszył brwiami.
W końcu niewiele pamiętał, ale coś jednak kojarzył z tego, gdy Marshall oświadczał się gajowej. Zaś sam blondyn nakurwiał na trójkącie, aby zrobić romantyczny nastrój.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bufet   29.12.12 1:10

Nicky, Law, Scruffie

Nie zdążyła w żaden sposób zareagować na nazwanie ją bażantem, bo nagle znów zaczął poić ją colą z wódką... albo wódką z colą. Przynajmniej nie smakowało tak obrzydliwie jak czysta, to już jakiś plus.
Mei nie mogła zacząć tak otwarcie przystawiać się do Niego, a Nicky mówiąc krótko - się opierdalał. Dlatego wyszło jak wyszło, i zamiast w łóżku wylądowali na balu.
- Znowu chcesz mnie upić?- burknęła, ocierając wierzchem dłoni usta. Uśmiechnęła się szeroko na Jego słowa. Haha, chciałby.
- Uhm, serio...?- rzuciła, byle tylko coś powiedzieć. Przez moment próbowała odwrócić wzrok, jednak zdecydowała się na Niego spojrzeć. Nawet nie musiał się schylać za bardzo, jak to dotychczas było. Dało się zobaczyć, że lekko przygryzła kącik wargi od wewnętrznej strony.
Miała mętlik w głowie. Nicky nie działał tak, jak na ogół działali na człowieka przyjaciele. To było... coś innego. Coś, na co jeszcze nie znalazła dobrego określenia.
A włosy roztrzepała mu tylko po to, by zrobić coś z rękoma. To było głupie i popsuło chwilę, jednak... cóż.
- Wybacz, wiesz że je uwielbiam... masz takie miękkie FUTERKO.- roześmiała się mimowolnie, gdy ten zaczął się denerwować.
Słowa Scruffiego wyjątkowo pasowały do sytuacji - i do tego, co się działo w głowie Mei. Znów przygryzła lekko wargę i uśmiechnęła się nieznacznie. Miała rzucić, że to tylko kwestia czasu, jednak nie była pewna czy Nicky potraktuje to jako dowcip, dlatego postanowiła przemilczeć.
- Hej Law.- przywitała chłopaka, unosząc lekko dłoń i poruszając palcami.
- Nie narzekaj, dobrze jest. Koszula u faceta to + 100 do seksowności.- skomentowała, żartobliwie puszczając oczko do Amerykanina.
Talią?- przemknęło jej przez głowę. Zerknęła pytająco na blondyna, najwyraźniej rozbawiona jego słowami. Czyżby Law miał się ku gajowej?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Bufet   29.12.12 1:57

Dicklas, Mei.

Wredny Nick najwidoczniej chciał uchlać swoją dziewczynę, by potem móc spokojnie wykorzystać gdzieś w toalecie czy też w domu. Znamy twoje plany nie wywiniesz się!
Oczywiście uścisnął łapę Nicklasa, jak na złość dość mocno szyderczo się przy tym uśmiechając. Law nie mógł być pewien czy Nick jest najebany, bo ten zawsze zachowywał się tak samo. Nachalnie i głośno! Tylko z wzrostem promili alkoholu w jego krwi było coraz gorzej. Zaraz po tym jak Nick wytłumaczył, czemu to jest dziś odstawiony jego wzrok osiadł na Mei. No tak kojarzył już dziewczynę, spotkali się już jakiś czas temu przed rozpoczęciem roku.
-Witam panią.
Panią oczywiście miało żartobliwe znaczenie, bo Mei nawet nie wyglądała na starą!
-Jestem odstawiony, nie widać, kurwa?
Rzekł jak zwykle bluźniąc do Nicka, a jednocześnie odpuszczając oczko do Mei. W prawdzie ubrał się jak na imprezę, ale zupełnie nie taką na jakiej się znajdował. Nawet użył perfum!
-No właśnie, aż +100, nie mogę przecież być za seksowny.
Na kradzież kolejki zareagował tylko głębokim westchnięciem połączonym z delikatnym uśmiechem, po czym od razu zawołał po następną.
-Jeszcze NIE.
Jak będzie mu tak podkradał kolejki to kto wie, czy to może się nie zmieni! Szybko zaraz po nalaniu, wypił ją sam, dając znak żeby polano jeszcze Nickowi i Mei. Co będzie blondas siedział jak ta ostatnia pizda z drinkiem, widać, że ciągnie go do kieliszka! Słysząc o Talii, chwycił Nicka za twarz i nakierował ją na jego towarzyszkę, po czym klepnął go w plecy.
-Ty chyba masz się kim interesować.
No przecież, nie miała wyjść o NICH nawet żadna plotka, a skoro w okół kręcili się też inni uczniowie to nie chciał rozwijać tego tematu, pewnie sam na sam dowiedziałby się dużo więcej, jako iż ufał Duńczykowi. Tylko żeby ten to zrozumiał.

_________________

xx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Bufet   29.12.12 2:37

- Nie wykluczone, a co, przeszkadza ci to? - spytał z cwanym uśmiechem, przenosząc wzrok na Mei. - Wiesz no, jak coś źle pójdzie i zajdziesz to chociaż nie będziesz pamiętać. - mruknął spoglądając na bliżej nieokreślony obiekt i ogólnie robiąc takie wrażenie, jakby w ogóle nic nie mówił w tym momencie.
- Serio, serio. - potwierdził.
Teraz obydwoje się podjarają, będą mieć różne myśli a ostatecznie i tak wejdzie Hil / Elizabeth / Cornelia / ktokolwiek i im wszystko zepsuje. Czyż to nie tak miało właśnie wyglądać? Jednak chyba nic nie pobije kolejnego tekstu Chinki.
- Mei, kurwa, już się najebałaś? - spytał, zupełnie nie wiedząc czy ma się śmiać czy płakać.
Z drugiej jednak strony dobrze wiedział, że ma zajebiste włosy, w końcu popadał już powoli w samouwielbienie. Nie mógł być pewien jednak, czy Shan Wang rzeczywiście mówiła to na trzeźwo, czy też cola z wódką doprowadziła ją już do stanu wskazującego. Albo ta cola z gazem!
- Ty też byś mogła się częściej ubierać w sukienki. Krótsze. - powiedział, przyciągając ją do siebie bardziej, gdyż w ten sposób jak stali do tej pory to nie widział co ta mała kapucynka odwala.
A właśnie, stali. Duńczyk postanowił, że chyba trzeba wreszcie zająć jakieś miejsce, bo bal to nie kościół aby stać kij wie jak długo, toteż zajął stołek obok Lawa, a zanim Chinka zdążyła się zorientować, już siedziała u niego na kolanach. Zbyt duża ani ciężka nie była, toteż nie było większych problemów z takim umiejscowieniem się.
- Nie zarywaj do mojej pani, masz swoją! - powiedział ciut głośniej (ale na pewno nie tak jak zawsze).
On doskonale widział ten gest Amerykanina, co kurwa miało znaczyć to oczko?! Niech idzie do swojej loffcianej blondyneczki, która kiedyś najchętniej by go wykastrowała, a teraz to nie wiadomo co się z nią dzieje. Mørkjær rozejrzał się po sali, aczkolwiek jej nie dostrzegł. Jeżeli była, to pewnie gdzieś się odpowiednio schowała.
- No właśnie kurwa zbytnio nie. Zobacz, w co ja się kurwa ubrać musiałem, to dopiero zacznij kurwa narzekać. Kurwa. - ogólnie rzecz biorąc ta wypowiedź przypominała zwyczajną z dodatkiem skryptu dodającego "kurwę" co kilka słów.
Jednak blondyn sam w sobie był takim skryptem, tak więc wszelkiej maści kurwy pojawiały się w jego zdaniach nawet częściej niż w tych przerobionych za pomocą odpowiedniej strony www..
- Spokojnie, za seksowny nigdy nie będziesz, już ja objąłem ten tytuł. - narcyz mode: on. - I rozumiem, że w to nie wątpisz. - dodał jeszcze do Mei, opierając się brodą o jej ramię.
- Gdybyś planował komuś przyjebać, to wiesz po kogo dzwonić. Mam duży asortyment rzeczy pomocnych. - zażartował, choć tak na prawdę to Marshall był na pewno świadom zdolności Duńczyka.
Dla niego wytworzenie kastetu, kija baseballowego czy jakiejś innej dobrej dupereli do odpowiedniego wyjebania zębów przeciwnikowi było na prawdę drobnostką. Drobnostką, którą lubił się chwalić, w końcu nie każdy mógł z taką łatwością komuś zrobić krzywdę za pomocą kija, jeżeli w danym miejscu bez tegoż to kija się pojawił.
- Wiedziałem, że na ciebie można liczyć, stary przyjacielu! - otóż to, wdzięczność Nicklasa nie miała prawie, że granic.
Od razu kiedy tylko barman postawił mu kieliszek, szybciutko pozbawił go zawartości. I to było coś, a nie rozcieńczany colą syf, który pił w zasadzie dla niepoznaki oraz po to, aby wbrew temu co mówił aż tak szybko się przy Azjatce nie napierdolić. Gorzej, że jak się dużo narąbie to później jego > układ moczowy < nie wytrzyma i będzie musiał przerwać uroczy wieczór na wycieczkę do kibla, ale po co się martwić przyszłością, skoro prawdopodobnie z Amerykaninem jeszcze ma wiele kolejek do wydojenia.
- No dobrze już, dobrze. - westchnął cicho i pocałował Mei w policzek, aby się nie zaczęła czuć jakaś odosobniona czy coś tego typu ze względu na przyjście piątoklasisty.
- Myślałem, że do ciebie to się kolejki napalonych lasek ustawiają, ale coś widzę, że chyba tak nie jest. - zagwizdał, dając Lawowi do zrozumienia, że to pewnego rodzaju wstyd mieć dziewiętnaście lat, a na bal szkolny przyjść samemu. - No chyba, że masz jakiś cwany plan.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bufet   29.12.12 3:11

- Wiesz, że ja mogę na trzeźwo.- odparła krótko, wzruszając lekko ramionami. Dopiero po chwili dotarło do niej to, co tak naprawdę powiedziała. Cholera. Powinna się hamować, jeszcze zrobi z siebie kretynkę jeszcze większą niż dotychczas.
Zawsze można zamknąć się na klucz i zostawić go w zamku. Wtedy nie ma opcji, by ktoś postanowił wejść i przerwać. Zresztą... o czym my w ogóle mówimy? Póki co nic nie zapowiadało podobnej sytuacji, a wczorajsze zajście to przypadek.
- A co, już Cię bierze? Mówiłam, że mogę na trzeźwo.- odpowiedziała, nie potrafiąc się powstrzymać. W końcu żartowali, tak?- Nie jestem pijana i dzisiejszego wieczoru nie zamierzam być. Ktoś musi was, a szczególnie Ciebie ogarnąć.- dodała.
Skoro tak bardzo mu to przeszkadzało, to przestanie prawić mu jakiekolwiek komplementy, a co. Co prawda ten był dziwny i raczej specyficzny, ale komplement to wciąż komplement. Ona by podziękowała nawet wtedy, gdyby jej powiedziano, że ma ładne kolana.
Pozwoliła mu przyciągnąć się do siebie i choć na początku udawała, że jego gest niekoniecznie się jej podoba, dało się zobaczyć lekki uśmiech na jej twarzy.
- I co, tak wszyscy będą mogli bezczelnie na mnie patrzeć...?- spojrzała na Niego rozbawiona.
Wtedy też wylądowała na kolanach Duńczyka i zdarzyło się to tak szybko, że nawet nie zdążyła zareagować w żaden sposób. Zresztą... zrobiłaby to? Objęła ramieniem Jego szyję, coby wygodniej się im siedziało.
- Nicky, przestań... masz, napij się.- podstawiła mu pod nos swoją kolejkę, jakby chciała poratować Law'a w tej sytuacji - raczej nie wydawał się być szczęśliwy z tematu pani gajowej.
Oboje mówili dużo i donośnie, oboje przeklinali. Nic dziwnego, że Amerykanin dogadywał się z Nicklasem bardzo dobrze, jakby nie patrzeć byli podobni. To taka pierwsza, a właściwie druga myśl o Marshallu.
Mm, faktycznie, lepiej byłoby bez garniaka.- pomyślała, przypominając sobie widok blondyna bez koszulki. To był zły tor myśli na wieczor, zdecydowanie. Za wszelką cenę postanowiła skupić się na rozmowie i... coli. Tak, coli!
- Gdzieżbym śmiała w to wątpić.- rzuciła rozbawiona, po czym zaczęła się bawić kosmykiem jego włosów - nawijała go sobie na palec i rozwijała. I tak cały czas.
Nie czuła się odosobniona - nie przeszkadzało jej, że dwójka rozmawia, nie czując potrzeby wtajemniczania jej w to wszystko. Oparła swą głowę o Nicka, zerkając to na jednego, to na drugiego.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Bufet   29.12.12 15:17

Nick, Mei

Więc plany ów dwójki powoli zostały ujawniane i jakoś się z tym za bardzo nie kryli. W czasie gdy dyskutowali na temat czy robić to na trzeźwo czy też nie, Law po prostu zajął się swoją kolejką, no bo trochę niegrzecznie tak podsłuchiwać. Co więcej, prawie wcale go to nie obchodziło i raczej nie powinno.
-Myślę, że dam sobie radę.
Spojrzał na blondyna, co wywołało u niego lekki śmiech. On też by sobie poradził, w końcu po dość długiej nocnej libacji, nawaleni rozeszli się na boisku i w sumie od tamtego czasu go nie widział. Ale nie wyglądał jakby coś mu się wtedy stało, więc można uznać, że bezpiecznie wszystko ogarnął. Parka wreszcie postanowiła się przysiąść, a właściwie to Nick usiadł, ciągnąc za sobą Mei, która nie wykazywała żadnych sprzeciwów. To dość rzadko spotykane, że kobieta daje facetowi chlać na całą potęgę, wręcz nawet oddając mu swoją kolejkę. No bo zazwyczaj to jest tak, że facet zbiera ochrzan jeżeli za mocno się rozpędza. Cóż za osobliwa parka. Patrzenie na Nich wywołało mu uśmiech a twarzy, ale jednocześnie przygnębiało. No bo sam, by się chętnie poprzytulał, o. Ale niestety, w tej chwili nie miał do kogo, no chyba, że z blatem, ale tak pijany jeszcze nie był. Spuścił na chwilę wzrok, bo napadły go myśli, ale zaraz jego rączka wskazała by polać kolejne dwie kolejki. Dla Nicklasa i dla siebie, bo Mei nie wyglądała jakby chciała pić, a przecież nie może pozwolić Duńczykowi na jechanie po dwie kolejki. Zaraz, właściwie to może. Zamówił jeszcze dwie. Teraz będą obydwoje tak jechać!
Co do podrywania Mei, to raczej w ogóle nie było takiej sytuacji, żeby to robił, ale pozostawił tą sytuację już bez komentarza.
-Jak będę chciał komuś wpierdolić, to raczej zrobię to sam.
Ponownie lekko się uśmiechnął. Nie był typem gościa, który potrzebował by do tego koleżków. W końcu po co mu bronie Nicklasa, skoro można stwierdzić, że sam jest ludzką bronią.
-Ale jak będziesz potrzebował pomocy w czymkolwiek, to dawaj mi znać, może akurat będę się nudził.
Ostatnio w prawdzie nie miał za dużo czasu, ale jakby kumpel był w potrzebie to pewnie by go znalazł. A umówić się kiedyś na wspólne rozpierdalanie czegoś też byłoby dobrym pomysłem.
-Wierzysz w to, że bym tak przyszedł sam bez powodu?
W prawdzie i Nick miał rację, kolejek żadnych tu nie widział, po za tymi które za chwilę miały być wypite. Ale może było tak, a nie inaczej tylko i wyłącznie z woli młodszego z Marshallów? Nie wyglądało na to by ten szukał wcześniej partnerki na bal. Nawet nie dawał szans na to by taka go znalazła. Tak wprawdzie to w ogóle go tu miało nie być, gdyby nie fakt, że dowiedział się o BARZE i wtedy już wszystko było ustalone.

_________________

xx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Bufet   29.12.12 16:08

- Widzisz, Law, jakie te Azjatki są napalone? Mówię ci, znajdź sobie jakąś, jako użytkownik jednej polecam. - powiedział, łącząc palec wskazujący z kciukiem, czyli robiąc taki gest "ok" czy "świetne".
- Tylko pamiętaj, jak coś to ma być mały wiking. - mruknął, znacząco spoglądając na dziewczynę.
On skośnego bachora na pewno nie będzie wychowywać! Trzeba zachować tą "czystość rasy" i wychować gnoja na świetnego piłkarza! Zajebistego piłkarza! Takiego jak ojciec, kurwa mać!
- Teraz to "nie będę piła" a kurwa, kto miał wczoraj niby pilnować a sam się narżnął jak świnia? Jeśli chodzi o to to ja ci już nie ufam, przecież widzę, że próbujesz mnie wykorzystać. - zachichotał i zaczesał Chince włosy za ucho, aby nie przyklejały mu się do twarzy.
- Nie, nie będą mogli. Założysz ją dla mnie a jak ktoś spojrzy to ma wpierdol. Nie, Law? - przeniósł wzrok na Amerykanina i uśmiechnął się szeroko.
Jak już wiadomo, Law jak się nudzi to z przyjemnością komuś obije ryja i choć Nicklas sam też by mógł, to czemu takiemu znawcy by nie odbierać przyjemności?! Z resztą ustawki też były spoko, nie można powiedzieć, że nie.
- Ej, wyobraź to sobie. Taka wielka ustawka z Crucis. Żesz kurwa, ale by było zajebiście. - stwierdził, po chwili nieznacznego zamyślenia.
Ventus i pół Speculum kontra Crucis i drugie pół Speculum. Ewidentnie jatka by była taka, że niektórzy na pewno by potrzebowali pomocy Igora, który z kolei jak się zaleje w trupa to robi się groźniejszy niż wszystkie domy razem wzięte. No bo cholera, cyklon-b? Jeszcze jak będzie ci musiał przyszyć nogę i rękę to przyszyje odwrotnie i co wtedy? Panie Igorze, jak żyć?!
Przestał jednak się nad tym zastanawiać i z przyjemnością wlał w siebie kolejkę, którą oddała mu Mei. A więc jednak na prawdę nie chciała się tym razem nawalić? Wszystko się okaże, bo coś w to nie wierzył.
- I bardzo dobrze, lepiej nie wątp, bo drugiego takiego na świecie nie znajdziesz. - zachichotał.
Przyglądał się rozweselony, jak Law wziął dla nich jeszcze kilka kolejek wódki. No proszę, co za szczodry facet, nawet blondyn nie musiał wyciągać swojego podrabianego dokumenciku i tak, po prostu dostawał alkohol za free.
- Weź sobie znajdź jakiś > kołowrotek < i sobie coś tam poszyj, to nie rozmowa dla dzieci. - zasugerował Chince. - Ale z ciebie samolub, ze mną się wpierdolem nie podzielisz?! - odparł do Marshalla i lekko kopnął go w kostkę, po czym obalił jeden kieliszek.
- No w zasadzie to masz różne odpierdolce, Marshall. Ale jeśli jedynym powodem jest bar, to... rozejrzyj się, kurwa. - machnął ręką w geście podobnym do "look at all the fucks I give" - Tyle rzeczy do rozjebania a ty sobie posiedzisz tylko grzecznie jak aniołek? - spytał, uśmiechając się szeroko.
Ciekawe, czy jak go tak trochę ponaciska to czy odwalą coś podobnego jak w wiosce ostatnim razem: totalny rozpierdol.
- Ten bażancik samego mnie nie puści pewnie. - westchnął po chwili, przenosząc na chwilę wzrok na dziewczynę, po czym pocałował ją w głowę. - Polewaj, milordzie. - dodał z bananem na ryju zaraz po tym jak wypił drugi z zamówionych dla niego kieliszków.
W końcu trzeba korzystać, póki jest!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bufet   29.12.12 17:21

Gdyby spojrzenia mogły zabijać, Nicky już dawno leżałby na podłodze martwy. Zmierzyła Go wzorkiem gdy rzucił tekstem o Azjatkach, jednak nie potrafiąc się powstrzymać, zaśmiała się cicho.
- Wal takimi tekstami dalej, a nici z wikingów. Już jeden taki wariat jak Ty mi wystarczy.- odburknęła. Dwóch Nicklasów? Matko boska, nie! Z jednym ciężko wytrzymać, a co dopiero z większą ilością... Jeszcze trafiłyby się im bliźniaki czy trojaczki. Nic, tylko popełnić harakiri.
Następne jego słowa zostały wypowiedziane zbyt donośnie - przez moment wystraszyła się, że reszta obecnych tu usłyszy o czym mówią, dlatego szybko zasłoniła Mu usta dłonią, i rozejrzała się podejrzliwie.
- Głośniej się nie dało?- warknęła nieco poirytowana, po czym uśmiechnęła się przepraszająco do Marshalla. Cholera, coraz bardziej psuła jej się opinia spokojnej abstynentki...
Swoją drogą, czemu miała robić Nickowi awanturę za alkohol? Nie była jego żoną ani tym bardziej matką. No i co najważniejsze - widziały gały co brały. Jakby przeszkadzało jej zachowanie chłopaka aż tak strasznie, na pewno nigdy nie zwróciłaby na Niego uwagi. No i powinien mieć kogoś, kto podałby mu szklankę w razie potrzeby, czy pomagał leczyć kaca.
Rozbawiona słuchała deklaracji Nicka o tym, że rzuci się na każdego, kto na nią spojrzy. Uroczy był, jakby nie patrzeć. Pokiwała jedynie głową, jakby nie bardzo w nie wierzyła. Bzdura. Każdy, kto znał Nicklasa mógł być pewien, że chłopak jest zdolny do tego typu akcji. Szczególnie przy Marshallu i swych współlokatorach, których miała przyjemność poznać. Ciekawi ludzie.
Nie skomentowała również, gdy Law zamówił kolejne kieliszki z alkoholem. Skoro miał ochotę pić, nie mogła przecież mu zabronić. To samo tyczyło się Nicka - zostało jej tylko bierne obserwowanie zdarzeń i ewentualna interwencja, gdy jego organizm zacznie wariować. Upiła odrobinkę coli i zerknęła na Duńczyka.
- Mówiłam Ci, że zmieniłam branżę. Teraz co najwyżej mogę poskładać parę telefonów.- odparła, wzruszając lekko ramionami. Szyć jednak potrafiła, choć - to zajęcie nie bardzo pasowało do balu.
- Przecież poradziłbyś sobie sam. Co najwyżej zaopatrzę się w lód i plastry, aby Cię potem opatrzyć.- zmierzyła Go spojrzeniem i uśmiechnęła się szeroko, gdy ten pocałował jej głowę. Ona z kolei nie przestawała bawić się jasnym kosmykiem włosów, od czasu do czasu przesuwając palcem po jego szyi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Bufet   29.12.12 18:31

Law machnął ręką cwaniacko się uśmiechając.
-Azjatki to tak zawsze! Niby takie małe niewinne, a jak przychodzi co do czego to...
Oszczędzi tutaj może szczegółów przy kobietach, no ale mógłby w tym momencie sporo rzeczy nagadać. Może potem zdradzi Nicklasowi parę życiowych mądrości, które pewnie już poznał, albo chciałby poznać.
Niesamowitą karą dla Mei jako dla matki byłoby wychowywanie drugiego Nicklasa, pseudo wikinga. Choć kto wie, kto wie. Może w przeszłości blondyn był bardzo grzeczny i wychowany, a zepsuła go wcześniej wspominana kara na komputer. Oh tak, na pewno tak było, wszystko układa się w jedność. Uśmiech nie schodził mu z twarzy, zwłaszcza kiedy to usłyszał historię o "pilnowaniu" Nicklasa przez Mei. No tak nie mógł tego powiedzieć ciszej, ale głośniej na pewno tak, więc może niech lepiej Mei baczy na słowa, bo z Nim to nigdy nie wiadomo. Jeszcze zechce mu się to wykrzyczeć.
-Jedno spojrzenie na Mei i wchodzimy do akcji.
Puścił oczko Nicklasowi, wiadomo, że obydwoje byli do tego zdolni. Marshall byłby w stanie nawet w tym momencie wstać i przywalić komuś prosto w nos za gapienie się na Chinkę. W końcu była (chyba) dziewczyną Duńczyka, nikt nie będzie się bezkarnie na Nią gapił na Ich zmianie!
Law szybko opróżnił dwa kieliszki, jeden po drugim, kiedy to blondyn zajmował się pierwszym.
-Z tobą bym się nie podzielił? Zależy w jakich okolicznościach.
Cóż jeżeli była to by wcześniej wspomniana ustawka to na pewno by się podzielił z blondasem ostrym mantem. Niestety nie zamierzał uczęszczać w takich ustawkach jakie to on sobie wyobrażał. Speculum na pół? Jak miał dać po mordzie swojemu? Już raz to zrobił... dobra nie było tematu. Law z wielką chęcią poszedł by na ustawkę, nawet jakby miał lać własnego brata. Jeżeli jednak byłaby to sprawa honoru to zapewne nie dzieliłby się z Nicklasem tą przyjemnością z dawania po mordzie.
-Odpierdolce?
Zaczął podrzucać kieliszkiem w oczekiwaniu na barmana. Duńczyk był chyba ostatnią osobą na świecie, która mogła wytykać Marshallowi jakieś "odpierdolce".
-No w sumie... to rzeczy nie rozpierdolą się same.
Ktoś musiał im w tym dopomóc, i czyżby Nick i Law byli ochotnikami? Jak zawsze. Po opróżnieniu ostatniego ich pełnego kieliszka, przez siedemnastolatka, w mgnieniu oka polewane były już następne! Mei ewidentnie zgodziła się na jakikolwiek czyn, który miałby odwalić młodszy z Nich i jeszcze na dodatek zdeklarowała się po wszystkim się Nim zająć. To dobrze!

_________________

xx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 25
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Bufet   29.12.12 19:51

Złote myśli? Bzdura. Florence była tak skonstruowana, żeby jak najlepiej grać rolę pedagog. Można było wyczuć to nawet w jej słownictwie, które nawet przy dużym wysiłku rozmówcy po prostu nie mogło brzmieć tak, jak powinna odzywać się prawie trzydziestoletnia kobieta. Pewnie nawet pannica nie wiedziała, że w ten sposób nie odmłodzi się o kilkanaście ładnych lat, przynajmniej w oczach Fausta.
Szczerze? Czerwonowłosa oddziaływała na umysł chłopaka w oryginalny sposób. Z jednej strony musiał uznawać ją za dojrzałą personę, której należy się odpowiedni szacunek i kultura. Z drugiej strony Faust czuł, że po prostu nie mógł tego kobiecie dać. Nie, jeśli miała takie nastawienie! Być pewną siebie dwudziestolatką jest w porządku. Bycie pewną siebie trzydziestolatką jest w porządku. Bycie trzydziestolatką, która jest pewna jak dwudziestolatka - nie tyle w porządku, co niecodzienne. A białowłosy lubił, kiedy natrafiał na takie interesujące okazy. Pewnie dlatego jakiekolwiek wątpliwości, by pójść z Florence na bal pojawiły się dopiero chwilę po odczytaniu jej SMSowego zaproszenia. Najpierw bowiem pojawiła się w umyśle szybka odpowiedź "spoko, nie ma problemu".
- Świetnie. - rzekł bohater, słysząc aprobatę swojej partnerki.
Pewnie potem będzie żałował, że przez niego seks-bomba Florence nie poszła na parkiet, wymuszając na niewyżytych samcach ślinotok. Że też ją tak ograniczał! Na pewno nie robiła tego z własnej, nieprzymuszonej woli. Polka najpewniej chciała wybrać się na bal właśnie po to, żeby sobie potańczyć i pokazać. A tutaj klops - Faust woli spędzić czas w mniej aktywny sposób.
Czy rzeczywiście będzie żałował? Nie. Miał zamiar robić to, na co miał ochotę, mając zaszczyt zapoznać się z reakcjami pedagog. Mogła się go trzymać jak rzep psiego ogona. Mogła iść na ten nieszczęsny parkiet. To jej wybór. Przecież się białowłosy nie obrazi, jak zostanie uznany za zbyt niedojrzałego. Taki przecież był.
Faust zbliżył się do jednego ze stolików. Ustawił przy nim krzesła obok siebie, odsuwając je nieco i siadając przy jednym. Pewnie drugie było dla Florence. Dlaczego nie naprzeciwko? Jak siedzenie obok białowłosego białowłosej pasować nie będzie, to niech sobie przestawi "jak trzeba". Samemu Binbougami bliska obecność płci pięknej jakoś bardziej odpowiadała.
- Skarbie? - spytał z uśmiechem, słysząc określenie zastosowane przez partnerkę - Nie nazywaj mnie tak, bo zaraz się zazdrośnicy zbiorą i mi zrobią kuku.
Widocznie nie odpowiadało mu zwykłe "dziękuję, że tak ładnie mnie nazywasz". Miał na to jeszcze jeden komentarz, bardziej uszczypliwy, ale zachował go dla siebie. Na uszczypliwość przyjdzie czas.
- Niebo za dnia jest błękitne. Woda jest mokra. Siedzę na krześle. - odpowiedział, gdy kobieta wspomniała o należącym się jej komplemencie - Fajnie jest słuchać o tak oczywistych rzeczach? Jeśli tak bardzo Ci na tym zależy, to mogłaś pójść z "normalnym" facetem. Ja jestem na to zbyt młody i głupi.
Zaakcentował słowo "normalny". Czyżby uważał się za kogoś "nienormalnego"? Oczywiście, że tak. To od Florence zależało, czy chciała mieć do czynienia z wręcz "książkowymi" mężczyznami, których komplementy i zachowanie będzie wręcz szablonowe, czy spędzić czas z ewenementem pokroju Niryoku. Chciała coś bardziej codziennego, czy coś niezwykłego?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Bufet   29.12.12 21:36

Widząc wzrok Chinki po jego wypowiedzi, zaśmiał się cicho i pociągnął ją lekko za nos.
- Dokładnie, Law, dokładnie. One są po prostu... - urwał i bezgłośnie, samym ruchem ust wypowiedział słowo "dzikie", a żeby Mei tego nie widziała to jeszcze sobie przyłożył na chwilę dłoń do twarzy od jej strony, tworząc taką "ściankę".
- Szkoda, że pewnie będzie trzeba ją w szafie zamknąć z pozostałymi. - westchnął takim tonem, jakby trzymał tam wszystkie swoje poprzednie, które w jakiś sposób przestały mu się podobać.
Problem? Ależ oczywiście, że nie.
- Kobieto, weź się no. Ja też nie wytrzymam z dwoma takimi jak ty, potrzebuję kogoś na bramkarza! - zawył, unosząc dłonie w geście "boże, dlaczego?"
Było to w zasadzie oczywiste, przynajmniej dla niego, że dziewczyna nie będzie chciała zająć tej cudownej pozycji na boisku, tak więc jeżeli ani ona nie chciała, ani zapewne nie interesujący się piłką nożną Law nie chcą, to... musiał sobie sam stworzyć bramkarza!
- Kochana, oczywiście, że się dało. - stwierdził i niebezpiecznie nabrał powietrza w płuca, jakby miał zaraz tak krzyknąć to wszystko jak to robił na stadionie podczas meczu, jeśli siedział na trybunach i aktualnie kibicował.
- I to rozumiem, kurwa! - nie wydarł się, wypuścił spokojnie powietrze zaraz po tym co powiedział i przybił z Amerykaninem żółwika.
- No i widzisz, możesz spokojnie zakładać te sukieneczki, już my zadbamy o to, aby nikt nawet nie spojrzał. - zaśmiał się cicho, wyobrażając sobie ich dwóch w strojach jak jakiś agentów.
- W takim razie idź i składaj telefony, a my tutaj się dogadamy w sprawie dania komuś w mordę. - zażartował, bo nawet gdyby dziewczyna chciała to tak łatwo by mu nie zwiała: aby nie spadła na wszelki wypadek objął ją też jedną ręką, tak więc wszelkie wymarsze musiała ustalić z nim.
- No to czekam przy telefonie, jeśli znajdziesz odpowiednią osobę czy też kilka osób aby obić im facjatki. - oparł się łokciem o bar, nie miał już bowiem zbytnio co z tą ręką zrobić a lepiej nie wyglądać jakby obmacywał swoją prawie-dziewczynę przyjaciółkę.
- Oczywiście, że bym sobie poradził, ale z kumplem zabawniej. - wyjaśnił, znacząco patrząc na Marshalla.
Widać było, że bardzo dobrze się dogadują, tak więc prawdopodobnie można się było spodziewać, że już niedługo duża część wkurwiających facecików w tej szkole będzie miała z nimi do czynienia.
- No a nie? Słyszałem, że podobno jebnąłeś jakiegoś swojego na lekcji. Musiało być przezabawnie. - przekrzywił lekko głowę nie tylko w związku z "miną sowy", ale też przez dotyk Mei na swojej skórze.
- A widzisz, a widzisz? Sprzątaczki się ostatnio opierdalają sporo, tak więc chyba trzeba im dołożyć roboty. - łobuzerski uśmiech od razu wykwitł na twarzy Duńczyka.
Dopiero teraz w zasadzie zorientował się, że Chinka obmacuje jego włosy, jednak... była to jedna z niewielu osób, jakim na to pozwalał na tak długo.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Bufet   29.12.12 23:25

Florence mówiła w jakiś specyficzny sposób? Naprawdę? No cóż, kobieta nie miała o tym pojęcia. Sama zainteresowana była skłonna twierdzić, że wyraża się całkiem normalnie. Że niby jest pewna siebie jak dwudziestolatka? To dobra, to bardzo dobrze! Kobieta nie miała się przecież czego wstydzić - ciało miała lepsze niż niejedna nastolatka, a i na brak inteligencji nie narzekała. Więc czemu miałaby nie być pewna siebie? Trzeba być pewnym swoich walorów i je wykorzystywać, o!
...ups. Flo rzeczywiście była pewna siebie jakoś bardzo za bardzo. Ale co tam. Jeśli chłopakowi nie przeszkadzała jej pewność siebie, ba, podobała mu się, to o czym my w ogóle mówimy?
Czego Faust niby miał żałować? Powinien się raczej cieszyć, że jego partnerka ma zamiar dotrzymać mu towarzystwa i nie kusić swoim widokiem innych mężczyzn, z którymi ewentualnie by tańczyła. Bo i po co? Co do własnej i nieprzymuszonej woli Florence - tak, właśnie taką miała i to jej własna i nieprzymuszona wola postanowiła, że dzisiaj w całości poświęci się Faustowi, ignorując resztę otoczenia. Gdyby nie chciała spędzić z nim wieczoru to by go nie zapraszała. Proste. A inni faceci i bez parkietu będą się ślinić na jej widok. Flo już sobie wyobrażała, jak ich napalone móżdżki rysują w myślach obraz jej nagiego ciała, zastanawiając się chociażby nad taką głupotą, jak bielizna. Zielone majteczki czy niebieskie? A może czarne? Niektórzy pewnie w tych myślach posuną się jeszcze dalej, ale o tym Flo wolała już nie myśleć.
Usiadła na przestawionym przez chłopaka krześle, jednocześnie pomrukując w duchu z aprobatą. Bliżej Fausta bardzo jej się podobało. Nie to, żeby miała zamiar podrywać ucznia czy coś... Chociaż. Czy samo zaproszenie go na bal nie było pewnego rodzaju prowokacją, wiadomością dla chłopaka, że jest nim zainteresowana? Teoretycznie ich wspólny bal miał być tylko częścią terapii Fausta. W praktyce....kto wie, co chodziło Florencji po głowie, kto wie.
-Skarbie. - powtórzyła, wyraźnie akcentując to słowo. -Będę tak mówiła. Sugerujesz, że byś nie dał rady kilku napalonym facetom...skarbie?

Droczyła się z nim. Tak delikatnie, uszczypliwie, ale droczyła. W sumie, jak na jej możliwości to nawet droczeniem tego nie można było nazwać. Bardziej takim małym droczątkiem, o! Droczątko. Jak to słodko brzmi.
Poza tym, czyżby kobieta wątpiła w magiczne umiejętności swojego partnera? Nope. Wręcz przeciwnie. Faust był jednym z tych lepiej zapowiadających się młodych czarodziejów tego pokolenia, a do tego obdarzony niezwykłą mocą. Po zakończeniu edukacji mógł być niezwykle silny, a gdyby rozwijał swoje umiejętności przez całe życie, pod jego koniec mógłby być nawet za silny.
Tak przynajmniej uważali nauczyciele, dzieląc się swoją opinią o młodzieńcu z Dmowską.
Słysząc jego odpowiedź mruknęła cicho z aprobatą, po czym obdarzyła go delikatnym uśmiechem, przymrużając lekko oczęta, jakby chciała samą mimiką twarzy odpowiedzieć "nieźle, mój drogi, nieźle".
-No, no, no. Nie obrażaj mojego partnera mówiąc, że jest młody i głupi. Jak widać, jest dojrzalszy niż myślałam i nie jest durnym pochlebcą, który za wszelką cenę chce się przypodobać kobiecie. Plus dla Ciebie.
W tym właśnie momencie Flo stwierdziła, że jednak dobrze wybrała sobie partnera na bal. Chyba nie będzie się z nim nudzić, nawet, jeśli ominą ją tańce. Ale co tam tańce, nie pierwszy i nie ostatni bal, a ją bardziej interesował chłopak siedzący obok niej, niż parkiet.
-Powiedz mi...cokolwiek. Chcę usłyszeć co masz mi do powiedzenia w tej chwili.
Brzmiało dziwnie? Ano. Ale to była Florencja Dmowska, kobieta, która od dłuższego czasu zajmowała się dziwnymi ludźmi. A że sama się taka stała, to chyba skutek uboczny pracy. A może zawsze taka była?
No ale nieważne. Naprawdę ją ciekawiło co odpowie Faust. Splecione dłonie zgięte w łokciach wylądowały na stoliku przed nimi, a głowa Flo oparła się o nie w taki sposób, żeby móc jednocześnie obserwować chłopaka. A cóż to było za spojrzenie! Z nutką...przekory? Wyzwania? Zastanawiała się nad Niryoku i jego ewentualną odpowiedzią. Może w ogóle nie odpowie? A jeśli odpowie, to co? Zacznie gadać o różowych słoniach czy może palnie coś w stylu "jaki piękny mamy dziś wieczór"? Miała nadzieję, że nie. W końcu to był Faust, a od niego liczyła na trochę więcej kreatywności.
Poza tym, przydałoby się skombinować jakąś kawusię! Ale to zaraz, na to jeszcze będzie czas.

_________________
Ładne dziewczyny są jak wybory prezydenckie. Nieustanna walka między republikańską głową a demokratyczną dupą.  

-Mowa-
-Myśli-
-Telepatia-


Florowy tele tele | KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bufet   30.12.12 0:16

Gdy ten zaczął szeptać do chłopaka, przez moment przyglądała się Amerykaninowi, jakby z jego miny chciała wyczytać, co mówi Duńczyk. Ponieważ nie bardzo jej się to udało, złapała blondyna za krawat, po czym przysunęła go tak, by byli ze sobą twarzą w twarz.
- Grabisz sobie, Mørkjær. Powtórz to.- warknęła, niezwykle podirytowanym głosem. Wbrew pozorom, wcale nie była zła na chłopaka i żartowała - a on zresztą z pewnością doskonale o tym wiedział.
Żaden problem, my dear. Przecież my wszyscy Cię uwielbiamy.
- Mówiłam Ci już, że mogą odziedziczyć wygląd po Tobie... ale lepiej, aby charakter wzięły mój. - odparła, marszcząc lekko nos. I tak będzie ubierać je w chińskie ubranka i uczyć swojego języka, niezależnie od tego jak jasne będą miały włosy.
- Zawsze możesz namówić jakiegoś grubaska, aby zasłonił całą bramkę brzuchem.- dodała, wzruszając lekko ramionami. Uśmiechnęła się. Aż dziwne, że nie praktykowali tego w rzeczywistej grze! Chyba będzie musiała podzielić się z kimś jeszcze swym geniuszem. A może zostanie trenerem jakiejś drużyny?
- Nicky, zamknij się...- zaczęła nieco spanikowana, gdy ten nabrał powietrza w usta. Dzięki Bogu był to fałszywy alarm, dlatego odetchnęła z ulgą i oparła się czołem o Jego głowę.
- A nie prościej będzie, jak będę je zakładać tylko sam na sam?- pokręciła od niechcenia głową, mrużąc lekko oczy. O czym oni w ogóle do cholery rozmawiali?! Mei nie była ociekającą seksapilem pięknością i raczej nie szykowało się na zmiany.
Gdy ten kazał jej iść, wykrzywiła usta w typową "podkówkę" i już miała wstać, jednak On złapał ją i jej to uniemożliwił. I dobrze, bo jej tu było bardzo wygodnie.
- Właśnie Law, interesuje Cię jakiś konkretny model? Za miskę ryżu jestem w stanie zrobić wszystkie!- pochwyciła wcześniejszy gest Nicka i uniosła kciuk do góry, uśmiechając się szeroko. Żarty na temat jej rzekomej kariery nie przeszkadzały jej tak bardzo, więc często sama potrafiła zarzucić tego typu tekstami - grunt to dystans do samej siebie!
Walki na lekcji? Cholera, więc Amerykanin był jeszcze gorszy od Nicka...
Zerknęła to na jednego, to na drugiego pytająco. Chyba nie bardzo była na bieżąco z tym, co działo się w innych domach na lekcjach.
- Spokojnie Marshall, Ciebie też opatrzymy. Z pewnością pomoże mi pewna blondynka...- puściła do Niego oczko. Przynajmniej nie darła się tak i nie mówiła otwarcie, kogo ma na myśli.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Bufet   30.12.12 3:31

Cóż nie wiedział jak to jest w przypadku dokładnie Mei, a odnosił się ogólnie do Azjatek, ale skoro Nick stwierdził, że jest dzika, to najwidoczniej była! Marshall uniósł tylko kciuk do góry pokazując, że w pełni się z Nim zgadza.
-Myślę, że rozwiązanie jest dość proste. Dziewczynki podobne do matki, a chłopcy do ojca.
Rozwiązanie idealne, Mei mogła by odziać swoje dzieciaki w te śmieszne chińskie ubranka, a Nick miałby małych wikingów, których od dziecka uczył by gry w nogę. I z pewnością wtedy nie musieliby nakłaniać żadnych grubasów, by Ci raczyli wskoczyć na bramkę, a mogli się zająć innymi, ważniejszymi dla Nich rzeczami. Takimi jak na przykład McDonald's.
-Oj Mei, Mei. Jasne, że będzie prościej, ale za to w chuj mniej zabawniej.
Tu się lekko wtrącił. No bo Nicklas, pewnie oprócz samego podziwiania swojej dziewczyny, chciałby mieć powód by dać komuś w mordę, choć i tak zazwyczaj robił to bez żadnych przyczyn. Zupełnie tak jak Law, ale od czasu do czasu wypada zrobić to tak w imię zasad. Jeżeli spuszcza się manto w jakimś celu to daje to jeszcze więcej przyjemności, a na pewno może być ostrzejsze!
-Właściwie to Nicklasowi bardziej przyda się telefon, bo chyba go nie znalazłeś nie?
Bezczelnie wyrzucony przez Lawa gdzieś w trawę podczas ich ostatniej popijawy. W gruncie rzeczy to nie pamiętał, cze ten go w końcu podniósł czy też nie. Fakt był taki, że choć Marshall się przyznawał to też stracił telefon w dość brutalny sposób, bo został wepchany do basenu przez gajową, gdzie ten zalał się wodą. R.I.P.
-No wiesz... - Podrapał się po głowie. -Zdarza się.
Może nie tak często w prawdzie, bo przywalenie swojemu podczas lekcji, tak zupełnie za Nic, to nie jest coś normalnego.
-Można powiedzieć, że... - Za co on mógł mu tu przyjebać? -Sposób w jaki egzekwował, a po części za twarzowe. Głównie za twarzowe.
Ot bardzo dobre powody, za które naprawdę należał się solidny wpierdol. Wręcz śmierć! I tutaj pewnie Nicklas poprze Marshalla. Uśmiechnął się delikatnie do Mei.
-No mam taką nadzieję. A masz jakąś chętną?
Cóż, przynajmniej starał się zachować pozory, właściwie to żartobliwie, że nie miał pojęcia o jakiej to blondynie Chinka do Niego mówiła. Opatrywanie? Ponownie na myśl przyszła mu gajowa w stroju pielęgniarki!

_________________

xx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Bufet   

Powrót do góry Go down
 
Bufet
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Bufet
» Bufet

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Wielka sala-
Skocz do: