IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Foyer

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar



Liczba postów : 24


PisanieTemat: Foyer   28.12.12 19:16

Czyli duże pomieszczenie, przylegające bezpośrednio do sali balowej, służące również jako korytarz, bądź miejsce do odpoczynku.

Jeśli do kogoś podchodzisz - napisz jego imię pogrubioną czcionką na czerwono.
Życzymy miłej zabawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Foyer   28.12.12 19:32

Jakim cudem ona wepchnęła te spreje do tak małej torebki? Kobiece tajemnice są niesamowite jednak. Lottie to jeszcze nic. Pamiętała swoją niegdysiejszą przyjaciółkę, która na trzy dni zapakowała się w torebkę o formacie mniejszym niż zeszyt a5, a miała więcej ciuchów od niej. Tym niemniej białowłosa i tak była dumna z własnego osiągnięcia, dlatego też do wydarzenia, na którym miała się zjawić podchodziła dość entuzjastycznie.
No bo, poza tym zdjęciem od legitymacji, to zdecydowanie wszystko poszło po jej myśli i zapowiadał się wspaniały wieczór. Oby na balu były tłumy. Musiały być, bo inaczej cały plan dziewczyny mógłby spalić na panewce. Nikt przecież nie mógł im przypadkiem przeszkodzić, ponieważ mogłoby się to spotkać z cholernymi konsekwencjami.
Tym niemniej, trzeba myśleć optymistycznie, dlatego też białowłosa, kiedy w końcu przebyła całą tą drogę do miejsca wydarzenia i dotarła do foyera, wcale, a wcale nie brała pod uwagę porażki. Należało teraz poczekać, pobawić się trochę tutaj, a potem wykorzystać to, że uwaga wszystkich skierowana była całkowicie gdzieś indziej.
I nic nie mogło się zepsuć.
Chyba, że Sebastian byłby zdezerterował. A nie mógł, bo przecież był już jej tyle winien!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Foyer   28.12.12 19:58

A Sebastian ledwo zdążył się przebrać. Założył ciemne, granatowe jeansy, jasnoniebieską koszule i czarny krawat. Na to zarzucił granatową marynarkę, której rękawy podwinął. W takim samym kolorze były też jego trampki. Spieszył się, żeby Lottie nie musiała długo na niego czekać. W drodze poczochrał oburącz włosy, które prawie w ogóle się nie zmieniły, ale jednak fryzura gotowa. Wziął ze sobą plecak z pewnymi.. drobiazgami. Jak gdyby nigdy nic schował go w krzakach po drodze. Miał nadzieję że nikt go nie znajdzie. Raczej w to wątpił, plecak był czarny a już nastał wieczór, więc trudno byłoby go zlokalizować. Wkroczył do pomieszczenia obok głównej sali, spodziewając się że tam właśnie znajdzie się białowłosa. Dużo osób nie było, ale nie miał trudności z jej zobaczeniem.
Gdy się do niej zbliżył, ukłonił się lekko.
- Wybacz mi spóźnienie. Pięknie wyglądasz. - Odezwał się i może się tego nie spodziewała, ale był poważny. Jego dworska etykieta wracała prędzej czy później i trudno było zapomnieć o takim zachowaniu, do którego się przyzwyczajał praktycznie całe życie. Przynajmniej dobrze, że jego matki nie było w pobliżu i mógł ubrać się bardziej swobodnie.
- Przejdziemy do sali, czy jeszcze potrzebujesz chwili? - zapytał z lekkim uśmiechem, w razie czego będąc gotowym.

_________________
Wygląd: xxx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Foyer   28.12.12 20:10

Wszystkiego się po nim spodziewała. Tylko nie TAKIEGO zachowania. Cholera, kiedy wyłowiła wzrokiem zbliżającego się Sebastiana, czekała tylko na jakiś kpiący uśmieszek, komentarz typu "w kiblu wyglądałaś lepiej", albo coś w ten deseń. A nie powinna być zdziwiona, przecież i po Lotce nie było widać, że znała do cna zasady dobrego wychowania. Pewnie tylko, dlatego białowłosa, kiedy Goldenmayer się ukłonił, ugryzła się w język i powstrzymała przed wypaleniem "O, jesteś lepszym bratem bliźniakiem, Sebastiana? Wiesz może gdzie ten debil?". Skoro on tu do niej z etykietą, to musiała mu trochę odpuścić, no nie? Tak odrobinkę. Bo białowłosa nienawidziła zachowywać się grzecznie i kulturalnie na dłuższą metę. To było... nudne. Dlatego po tym, kiedy już uchwyciła brzegi rąbka spódnicy od sukienki (WTF, chyba nie jestem kobietą) i dygnęła z gracją, wlepiła dość rozbawione oczęta w twarz Goldenmayera.
- Ooo? Lepiej niż w łazience?- przy czym kąciki ust szesnastolatki uniosły się do góry.
Nie mogła. Po prostu nie mogła się powstrzymać! Tym niemniej zastanowiła się nad jego pytaniem. Do sali. W sumie Bessettet nie miała pojęcia ile ludzi tam teraz zastaną, ale to był chyba dobry pomysł. W końcu nie zamierzali spędzać na balu całego wieczoru, toteż należało wykorzystać czas jaki mieli. Skinęła więc lekko głową, odruchowo znów przyjmując postawę ugrzecznioną i wyciągając w jego stronę rękę, coby ją poprowadził, jak to bywało na eleganckich imprezach i innych tego typu bzdetach.
- Zdecydowanie do sali. Dużo czasu tu raczej nie spędzimy- tutaj w jej oczętach pojawił się zawadiacki błysk- Więc trzeba korzystać

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Foyer   28.12.12 20:53

Felix dotarł na miejsce trochę później, niż zamierzał. Ale żeby nie było - to wcale nie była jego wina! To wszystko przez tą przeklętą mantikorę, która zraniła się w łapę. Nie mógł jej przecież tak zostawić, no nie? Szwy trzeba było założyć, a jeszcze najpierw znaleźć nić chirurgiczną. Okazało się jednak, że nić została w Kanadzie, a on musiał do zszycia rany użyć nici dentystycznej. W sumie, lepsze to niż nic. Jednak kiedy skończył, okazało się, że jest spóźniony, więc raz-dwa wziął prysznic, przebrał się i wypachnił (ale bez przesady!), po czym pognał na łeb, na szyję do sali balowej. Przez ten cały pośpiech nie miał nawet czasu poprosić kogoś, żeby zawiązał mu krawat. Wstyd było się przyznać, ale on sam nie potrafił tego zrobić, pomimo niemal trzydziestki na karku. Poprzestał więc na ciemnym garniturze i grafitowej koszuli. Musi wystarczyć.
Całe szczęście, Talii jeszcze nie było. Znaczy, nie dlatego, że mogła być zła za spóźnienie. Po prostu żaden facet nie da kobiecie na siebie czekać. Kanadyjczyk odetchnął z ulgą, po czym stanął w widocznym miejscu, na lewo od wejścia do sali balowej. Tutaj się umówili, więc gajowa nie powinna mieć problemu ze znalezieniem go. Chociaż, blondyn znalazł sobie taką miejscówkę, z której widział wszystko jak na dłoni, więc bardziej prawdopodobne było to, że on zobaczy ją pierwszy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Foyer   28.12.12 20:58

No to najwidoczniej słabo go znała, skoro się tego nie spodziewała. Nikt nie był pewny, czy to, co zdążyła wcześniej zauważyć było spowodowane jego lekkim zaburzeniem jaźni, które parę osób sobie wymyśliło. Ten typ tak ma. Gdyby tylko wiedział, jak zareagowała Lottie.. Białowłosa jednak powstrzymała się od swojego komentarza. I kto tu był gorszy?
- Nie wiem o czym mówisz. - Szedł w zaparte? Serio nie wiedział? Może jednak był lepszym bratem bliźniakiem Sebastiana!?!! Kto by znał odpowiedź na te pytania bez odpowiedzi?
- Zadajesz trudne pytania.. ale wiem, że wyglądasz pięknie i jestem zaszczycony, że mam taką partnerkę. - Sebastian oczywiście nie zapomniał o kwiatku.. więc zaraz zza pleców wyciągnął pojedynczy, jasny kwiatek, niemalże koloru jej włosów. Nie wiedział, co z nim zrobi ale pewnie będzie jej przeszkadzał.. dlatego pozwolił sobie wsunąć go w jej włosy. Równie dobrze może go wyrzucić, Goldenmayer się nie obrazi. Ujął jej delikatną dłoń, a kiedy zrównali się ze sobą, wziął ją pod rękę.
- Oczywiście.. - rzekł, uśmiechając się ... po prostu niebezpiecznie. Ruszyli w kierunku sali balowej. Chłopak w ogóle nie zwracał uwagę na inne pary, w sposób wyniosły prowadząc Lottie. Niech wiedzą kto tu jest zajebisty.

/zt x2

_________________
Wygląd: xxx


Ostatnio zmieniony przez Sebastian dnia 28.12.12 21:06, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Foyer   28.12.12 21:02

Właściwie to Talia już była. Tylko, że ta kobieta nie należała do tych, co wystają wiecznie w oczekiwaniu na osobę. Uznała, że Felix się nie rozpłynie. Przyszła, poczekała chwilę, odwiedziła bufet, coby chlapnąć sobie chociaż lampkę wina i poobserwować mnóstwo dzieciaków ładnie poubieranych i starających się udawać dorosłych. A potem wróciła do umówionego miejsca.
Zresztą, jeśli tylko blondynka usłyszałaby o rannej mantikorze, nie byłoby mowy o ewentualnej winie, bo mimo iż kobieta obracała się raczej wśród zwierząt "normalnych" to i istotom paranormalnym nie szczędziła miejsca w sercu.
Tym niemniej, tak naprawdę gajowa nie wiedziała, czy Felix rzeczywiście jakoś szczególnie się spóźnił, czy może zjawił się tuż po tym, jak blondynka wyskoczyła do bufetu i czekał na nią od tej chwili, nie mając zielonego pojęcia, gdzie jest Fritzówna. Może dlatego, a może dlatego że spóźnienia w sumie jej nie obchodziły, kiedy w końcu kobieta wróciła do foyera i wzrokiem wypatrzyła Felixa, wcale nie ruszyła z tyradą, jak to zrobiłaby przynajmniej część osobników płci żeńskiej- bo to przecież tylko kobiecie przystoi się spóźniać. Tym niemniej skierowała swe kroki do Felixa dość zdecydowanie, a stanąwszy przed nim, obdarzyła nawet mężczyznę lekkim uśmiechem. Co z tego, że mizantropka? Była na balu. I mimo że pracownicy szkoły raczej byli tutaj bardziej po to by pilnować uczniów, to Talia miała inne zdanie na ten temat. Bal to impreza. Nieważne, że szkolna. Ważne że impreza. Należało się więc dobrze bawić. Z DOROSŁYMI. Tak dla odmiany.
- Witaj- przywitała się więc z rozbawionym błyskiem w oku.
Czemu rozbawionym? Ano, bo szybko zauważyła brak pewnej części garderoby
- Pogardziłeś krawatem?

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Foyer   28.12.12 21:24

Cóż, jeśli chodziło o takie sytuacje, Felix był raczej cierpliwy. Mógłby w nieskończoność tkwić w jednym miejscu, podpierając ścianę, bo przecież bez jego pomocy, najpewniej sufit zwaliłby się wszystkim na głowy. Niemniej jednak, na widok Talii nadchodzącej od strony bufetu, odkleił się od ściany, twierdząc, że sama też powinna sobie poradzić. Swoją drogą, skoro jego partnerka była w bufecie, oznaczało to, że była przed nim. Całe szczęście, jej mina nie wskazywała na to, żeby była zdegustowana, czy zdenerwowana jego późnym przybyciem, więc blondyn nie musiał obawiać się, że jego mózg wyląduje na ścianie. Chociaż, z kobietami nigdy nie jest nic wiadomo, zawsze trzeba spodziewać się najgorszego, no nie?
- Witaj. - Odpowiedział na przywitanie Talii, lekko skinąwszy głową. Przy okazji nie omieszkał zmierzyć wzrokiem całej jej sylwetki, oczywiście nie czyniąc tego zbyt nachalnie, coby nie zostać zaraz okrzykniętym zboczeńcem. - Wspaniale wyglądasz.
I żeby później nie było - wcale nie powiedział tego, żeby się przypodobać. Był takim człowiekiem, który nie lubił strzępić sobie języka na darmo, więc jeśli już coś powiedział, to naprawdę miał to na myśli. Przynajmniej w przypadku ludzi. U wszelkich innych istot działało to nieco inaczej.
- Nie umiem wiązać. Poza tym, i tak wystarczającym problemem było dla mnie doprowadzenie garnituru do porządku. Ale bez niego chyba nie jest aż tak źle.
Taka prawda. Garnitur przyjechał w walizce, cały wygnieciony i w opłakanym stanie. Nie lada wyzwaniem było sprawić, żeby wyglądał na tyle dobrze, żeby można się było w nim pokazać. W dodatku ta mantikora później... I on miał martwić się krawatem?!
Pogaduchy pogaduchami, a tu impreza już trwa w najlepsze! Na konwersacje jeszcze przyjdzie czas, przecież nie będą przez cały czas tańczyć. Tak czy inaczej, od czegoś wypadało zacząć.
- Idziemy? Nie wydaje mi się, żeby nasza obecność była tu wymagana.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Foyer   28.12.12 21:38

To nie chodziło nawet o to, że Talia jakoś szczególnie się niecierpliwiła. Po co jednak miała stać bezczynnie, jeżeli mogła lepiej wykorzystać ten czas? Na przykład po to żeby się nie minąć- ale tego lepiej było blondynce nie uświadamiać, bo jeszcze świat jej się zawali, a tego przecież nie chcemy.
Fritzówna zdecydowanie nie była zdegustowana, zła, ani negatywnie nastawiona, czego potwierdzenie Felix uzyskał, kiedy ta już podeszła i oszczędziła mu ewentualnego kazania. Niech zna jej łaskę. Niech zna też jej pewność siebie, bowiem na komplement gajowa zareagowała dość nietuzinkowo. Mianowicie unosząc nieco rękę, odrzuciła kilka kosmyków własnych włosów do tyłu i wbijając spojrzenie prosto w oczy nauczyciela wypaliła:
- Tak, wiem
Ale cóż poradzić, że blondynka zawsze jakoś tak dziwnie musiała reagować na komplementy? Chociaż nie wątpiła, że szczere, daleko jej było do fałszywej skromności. Przecież najzwyczajniej w świecie po to się wystroiła, żeby wyglądać wspaniale!
Kąciki warg uniosły się lekko ku górze, kiedy blondyn oznajmił, że krawata to on wiązać nie umie. Właściwie można było się tego spodziewać, Talia spotkała już w swoim życiu gromadę osobników płci męskiej, dla których to było za trudne. Albo po prostu im się nie chciało bądź chcieli zostać wyręczeni. Nieważne.
- Oczywiście, że nie jest źle. Powiedziałabym, że nawet zdecydowanie nie jest źle
W foyerze nie było zbyt wielu ludzi, jak można się było tego spodziewać na samym początku imprezy, toteż blondynka nawet się nie zdziwiła, kiedy padła propozycja ruszenia do tej "główniejszej" sali, w której odbywało się wydarzenie. Skinęła więc głową, zwracając się właściwie podświadomie w stronę przejścia. No bo co oni mieli tutaj robić? Przeszukiwać zakamarki żeby sprawdzić czy jakiś bezczelny uczeń nie przemycił (zabawa z Flo-mode on)kulek analnych?!(zabawa z Flo mode off)
- Jasne, jeszcze przypadkiem przegapimy jak ktoś coś podpali
Oj, blondynka zdecydowanie nie wierzyła w uczniów!

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Foyer   28.12.12 21:53

Nie żeby ta świadomość o własnym wyglądzie Felixowi przeszkadzała - wręcz przeciwnie. Zdecydowanie bardziej wolał to, niż przesadną skromność, niż przeświadczenie o swojej brzydocie, która w większości przypadków nie była widoczna wcale. Zupełnie inaczej było w przypadku tej prawdziwie brzydkiej grupy (chociaż podobno według gentlemanów nie ma brzydkich kobiet, ale on się za jednego z nich nie uważał) - one jakimś sposobem nie zauważały swoich przywar, więc nie miały zahamowań w odziewaniu się w skromne ciuszki, które odsłaniały więcej złego niż dobrego.
- Widzisz. A jakbym zaczął kombinować z krawatem przy pomocy internetu, zapewniam cię, że byłoby dużo gorzej.
Taka była prawda i Kanadyjczyk bynajmniej nie miał zamiaru jej ukrywać. Jakkolwiek jego zdolności manualne były niczego sobie, jeśli chodziło o jakąś pierwszą pomoc, gotowanie, albo zakładanie prowizorycznej instalacji elektrycznej, tak było tragicznie, jeśli chodziło o czysto dekoracyjne czynności, jak na przykład wiązanie krawatów, albo innych kokardek z wstążek. Zwyczajnie nie było mu to do niczego potrzebne.
Uzyskawszy zgodę Talii na opuszczenie foyer, wyciągnął w jej stronę ramię, coby wziąć ją pod rękę i, jak wypadało, zaprowadzić na salę. W sumie, cała ta atmosfera i oficjalne gesty niezmiernie go bawiły, ale cóż zrobić. Przynajmniej na początku należało zachować się w miarę tak, jak większość oczekiwała, a później... Później najwyżej się zobaczy.
- Podpali? Może nie będzie tak źle. Bardziej bym liczył na to, że któreś zechce popełnić saobójstwo, skacząc z balustrady.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Foyer   28.12.12 22:12

Taaak, niezbyt estetycznie wyglądające dziewczęta, poubierane jakby były modelkami wysokich lotów- a może właśnie niekoniecznie- bo tymi porno, rzeczywiście były zabawne. Talia lubiła się z nich śmiać. Bardzo otwarcie- należało więc mieć nadzieję, że żadna się po drodze nie napatoczy. W końcu to był bal, a nie impreza w jakimś klubie.
Chociaż kto ich tam wie. W końcu to szkoła.
- Uwierzę Ci na słowo. Tym razem. Na przyszłość chcę zdecydowanie zobaczyć, jak wiążesz krawat. Zrobię zdjęcie
Mała wredna menda. Chociaż nie znowu taka mała. Nie dość, że blondynka należała raczej do całkiem wysokich kobiet- no, może średniego wzrostu, to szpilki jej jeszcze dodawały centymetrów. Tym niemniej, nie ulegało wątpliwości, że podczas ewentualnej obserwacji zmagań Felixa z krawatem, blondynka nie udzieliłaby pomocy, za to czerpałaby z tego sporo radości.
Właściwie to Fritz doświadczała jakoby zjawiska ambiwalencji, odnośnie balu. Z jednej strony, była to impreza, z drugiej- była to impreza pełna uczniów. Pewnie stąd wziął się komentarz o podpaleniu, mimo że Talia nie zamierzała robić za niańkę, a zamiast tego dobrze się bawić. Z jednej strony podchodziła więc do tego pozytywnie, podczas gdy sama obecność uczniów była tą stroną, która zapewniała dość negatywne podejście.
- Prawdopodobnie najpierw podpali, a potem zechce popełnić samobójstwo- zgodziła się na kompromis- Tak czy siak- i tak nie chcę tego przegapić
Cóż, skoro Felix wyciągnął ramię, Talii nie pozostało nic, jak tylko chwycić za nie, przyjmując ten dobry gest. Na razie bawmy się w kulturę. A potem? Kto wie? Może dorwą się do alkoholu i to oni będą popełniać samobójstwo skacząc z balustrady?

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Foyer   28.12.12 22:37

- Zanim to nadejdzie, postaram się pozbyć wszystkich krawatów, które posiadam. – Felix uśmiechnął się z rozbawieniem. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Talia najprawdopodobniej mówiła poważnie. Świetnie, on też. Jego zadanie było o tyle proste, że w swoim zagraconym mieszkanku na wyspie miał jedynie jeden krawat, w dodatku masakrycznie brzydki. Jakby miał mieć jakiś inny, najpewniej pożyczyłby go od Christophera, który do eleganckich ubrań miał o wiele lepszy gust niż on.
Tak czy inaczej, nie chodziło mu konkretnie o to, żeby „zgasić” zapał blondynki. Oczywiście, że nie. Po prostu chciał się podroczyć, a przy okazji wybadać, czy gajowa nie jest przedstawicielką tego typu kobiet, które nie potrafią żartować. Generalnie zdanie miał już na ten temat połowicznie wykształcone, w końcu Fritz sama wyglądała, jakby mówiła pół żartem-pół serio, co wcale nie musiało być, z drugiej strony, pewne. Lynch wolał się upewnić, by później nie narobić sobie kłopotów.
- Nie przeczę, to byłoby ciekawe. Gorzej, jeśli wymagaliby od nas jakiegokolwiek zaradzenia tej sytuacji.
Nie za bardzo uśmiechało mu się latanie po całym budynku w poszukiwaniu gaśnicy, albo osoby ze zdolnościami do panowania nad wodą. Ewentualnie można było wszystkich wyprowadzić i pozwolić szkole spłonąć, ale wtedy on nie miałby się gdzie podziać i skończyłby bez grosza przy duszy. Już pomijając fakt, że takie rozwinięcie się sytuacji było zupełnie nieprawdopodobne.
Nie pozostało nim nic innego, jak tylko pójść na ten parkiet i zobaczyć wszystko na własne oczy. Tam też podążył Felix, prowadzą Talię pod rękę. Później najwyżej pójdą się napić, a co!

z/t Talia i Felix

/Talio, zacznij na parkiecie. (:

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Foyer   01.01.13 19:17

Béatrice nigdy nie przepadała za wszelkiego rodzaju balami. Irytował ją widok pięknych kobiet w pięknych sukniach i nader dystyngowanych dżentelmenów w perfekcyjnie skrojonych garniakach. Nie podobała jej się muzyka grana na tego typu przyjęciach, ani nie umiała do niej tańczyć, dlatego też wolała trzymać się z boku. Zwłaszcza, iż jej sukienka sprawiała wrażenie, jakby za chwilę miała opaść, nie mając się na czym utrzymać, a to mógłby być drobny problem, zważywszy na to, iż panna Poussin nie miała na sobie bielizny. (Nieelegancko wyglądałoby zapięcie od stanika, przy sukience z odkrytymi plecami.) Buty ją obcierały, loki rozprostowały się, pomimo ton lakieru, a tusz do rzęs powodował łzawienie oczu... I można by tak godzinami wymieniać powody, dla których dziewczyna nie lubiła bali i wolała ich w miarę możliwości unikać. Niestety, czasem jej się to nie udawało i musiała się poświęcić dla dobra ogółu. Podobnie jak teraz, kiedy stała w pustym, a przynajmniej wydawało jej się, że pustym, foyer. Dotykając nagimi plecami zimnej ściany, jedną ręką pocierała obolałą od niewygodnych butów piętę, w drugiej zaś trzymała zapalonego papierosa, w duchu modląc się, by nikt jej nie przyłapał. Béa z reguły nie należała do osób przesadnie dużo palących, ani też do tych zbytnie potępiających takie zachowanie, jednak czasem chęć zapalenia była silniejsza i wolała, by nikt jej w tym momencie nie widział, a tym bardziej nie zwracał uwagi. Zawsze uważała, że to jej sprawa co ze sobą robi i nikomu nic do tego...

_________________

E v e r y b o d y ' s . . . . . . d e a d .
xxxxx

Relacje || Telefon
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Foyer   01.01.13 19:50

No i jego również nie mogło zabraknąć na tym balu, mimo iż nie miał z kim przyjść i raczej nie znał nikogo z nauczycieli, a więc był tutaj osamotniony. No chyba, że spotka Oza lub Ivy, ale wątpliwe było by na balu, gdzie pełno jest ich znajomych i przyjaciół, postanowili pogadać sobie z nauczycielem. Jeszcze by ktoś pomyślał, że się podlizują czy coś takiego a nie chciał nikomu robić problemów. Tak więc wszedł właśnie do foyer, które na pierwszy rzut oka wydawało się puste, ale to dla tego iż nie przykładał do otoczenia zbytniej uwagi, ponieważ był zajęty poprawianiem krawata. Rzadko chodził na tego typu imprezy, a więc jeśli przychodziło co do czego to miał straszny problem z ubraniem się, a krawat to już w ogóle była dla niego wielka męka. Stał więc na razie w miejscu w tym prawie idealnie skrojonym garniaku poprawiając krawat i wściekając się na tego kto go wymyślił. Ale przejdźmy do tego garniaka. Na pierwszy rzut oka był praktycznie idealny, ale jeśli przyjrzymy się bliżej, to widać iż jest on nieco zbyt szeroki w ramionach, a na dodatek rękawy są trochę za długie, ale tak to jest jak wybiera się garniak na szybko. Pod garniturem mamy zaś białą koszulę z długim rękawem, na którą ubrał brązowy sweter, co niezbyt pasuje do garnituru ale mniejsza. No i oczywiście ten nieszczęsny krawat w kolorze czerni z którym się mocował. Do kompletu czarne garniturowe spodnie i czarne buty na lekkim obcasie. A teraz wracamy fo zmagań z krawatem. Wreszcie udało mu się z nim uporać i doprowadzić go do odpowiedniego wyglądu, a wiec czas wkroczyć na salę. Nim to jednak zrobił wyczuł w powietrzu dym, który na dodatek pachniał jak ten z papierosów, więc szybko zaczął się rozglądać czy aby nie ma pożaru czy coś, ale zamiast tego wyłapał tylko samotna dziewczynę, która postanowiła sobie podpalać. Westchnał tylko cicho, bo dziewcyzna nie wyglądała na taką, która ma na tyle lat by móc palić, a nawet jakby to nie powinna tego robić na terenie szkoły. Podszedł więc powoli do Béatrice po czym stanął obok niej.
-Tutaj nie można palić. A na dodatek nie jesteś nauczycielem, a więc tym bardziej powinnaś zgasić tego papierosa.
Nie lubił się czepiać czy też pouczać innych, ale jako nauczyciel miał pewne obowiązki i musiał się z nich teraz wywiązać, mimo iż przez to moze być przez nią wzięty za jakiegoś wrednego nauczyciela czy coś. Ale gorzej będzie, jeśli ona okaże się nauczycielem tylko młodo wygląda, bo wtedy to chyba spali się ze wstydu za pouczanie koleżanki po fachu.


Ostatnio zmieniony przez Russel dnia 02.01.13 16:34, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 134


PisanieTemat: Re: Foyer   01.01.13 21:13

Valshe nie miała dużo czasu. Po spotkaniu z Russelem popędziła do dormitorium, żeby wcisnąć się w jedną ze swoich niewielu sukienek. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nawet jej zdarzało się nosić, co prawda, spódnice, ale one nie różniły się od sukienek wieloma szczegółami. Poza tym, że na plecach czuła dziwne spojrzenie innych ludzi, pomieszkujących na wyspie (no bo jak to, dlaczego ten chłopiec jest w sukience?), było w porządku. Chociaż nie za bardzo lubiła tego typu imprezy, zawsze można było wymyślić coś fajnego. Poza tym, w miłym towarzystwie nawet miejsce nie miało znaczenia, prawda? Prawda.
Tak więc, zamaszystym krokiem wkroczyła do wielkiej sali i rozejrzała się. Halvarda jeszcze nie ma, pomyślała z ulgą. Nie lubiła się spóźniać, chociaż zdarzało jej się to notorycznie. I nijak nie potrafiła temu zapobiec - nawet, jeśli wyszła godzinę przed czasem, po drodze coś zaprzątało jej uwagę, więc znowu przychodziła spóźniona. Niemniej, teraz wyjątkowo była pierwsza. Chyba, że rudzielec gdzieś się przeszedł, coby nie stać w miejscu jak debil... W celu poszukania go, blondynka przeszła się do bufetu, a później na parkiet, skąd widziała również antresolę. Okazało się, że Dettwilera nigdzie nie ma, więc Ivy wróciła do foyer, gdzie stanęła sobie gdzieś z boku, cierpliwie czekając. Nie żeby gdzieś się spieszyła, wręcz przeciwnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Foyer   01.01.13 22:29

On w sumie też miał niewiele czasu. Po rozmowie z Dragonette, pomaszerował prosto do swojego dormitorium, gdzie musiał w niecałe półgodziny doprowadzić się do stanu używalności. Co przy jego aspołecznych zapędach okazało się wyjątkowo trudnym zadaniem. Grzebień – wcięło. Garniturowe spodnie – gdzieś są, ale trudno powiedzieć gdzie. Koszula – na dnie szafy, jakimś cudem nie wygnieciona aż tak bardzo. Pozostałe rzeczy na szczęście na wierzchu, elegancko powieszone na oparciu jednego z krzeseł. Pomimo wielu trudności na swojej drodze, Hal wyrobił się na czas i trzeba było przyznać, że wcale nie wygląda najgorzej jak na kogoś, kto na podobnych imprezach bywa raz na ruski rok i przeważnie wcale się tam dobrze nie bawi. No, ale tym razem przynajmniej nie szedł sam. Ba, miał towarzystwo wręcz idealne na bal, bo przynajmniej nie będzie się tam nudzić.
Huh? – rozejrzał się po całym pomieszczeniu, gdy tylko przeszedł przez próg, nie ukrywając przy tym zdziwienia faktem, że jego towarzyszki jeszcze nie ma. W końcu blondynek była w szkole masa, a że w tamtym momencie stała odwrócona tyłem do niego, Halvardowi nie przemknęło nawet przez myśl, że ta osoba przed nim to Valshe. Ta osoba w sukni, bo taka kreacja do panny Elliott ani trochę mu nie pasowała. – Ivy? – Zorientował się dopiero w momencie, kiedy odwróciła się do niego przodem. Brawa za refleks. – Ładnie... ładnie wyglądasz – powiedział ostrożnie. Dziwnie, ale ładnie, chciałoby się rzec, ale na szczęście chłopak potrafił w porę ugryźć się w język i oszczędzić sobie komentarzy, które mogłyby zostać opatrznie zrozumiane. Bo w końcu nie miał na myśli nic złego. Tylko tyle, że taki widok jest dość... niecodzienny.
Oczywiście nie przyniósł ze sobą żadnego chwasta kwiatka bo po co? Żeby biedna musiała miętosić go w rękach przez cały wieczór? Zresztą chwasty kwiaty były przereklamowane z wielu innych powodów: uczulały, trzeba je było wstawić do wody, w której w końcu i tak więdły albo usychały. Coś, co umiera po kilku dniach, raczej nie jest dobrym prezentem dla przyjaciółki, ukochanej czy kogo tam jeszcze.
Idziemy? – spytał, posyłając jej lekki uśmiech. Nie będą przecież stać w przejściu, prawda? Możliwość uprzykrzania życia innym to kusząca perspektywa spędzenia wieczoru, ale nie po to przecież tam przyszli.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 134


PisanieTemat: Re: Foyer   01.01.13 22:48

- Halvard? - Cóż, może nie brzmiało to do końca tak, jakby Valshe sobie tego życzyła, ale miała to być swego rodzaju "odpowiedź" na pytanie rudzielca. Które, swoją drogą, nie było zbyt inteligentne, ale blondynka była to w stanie zrozumieć. Sama w ostatniej chwili zdecydowała się założyć kieckę, bo wcześniej nieodmiennie twierdziła, że przyjdzie w mundurku, bo co ona będzie się wydurniać, no nie?
- Mam nadzieję, że nie aż tak dziwnie, jak się czuję. - Parsknęła śmiechem, darowując sobie podziękowania. W końcu oboje znali prawdę! - Nie pasują mi takie... oficjalne ciuchy. W przeciwieństwie do ciebie!
I żeby nie było - mówiła prawdę! Najprawdziwszą prawdę i wcale nie po to, żeby się przypodobać. Nie miała w zwyczaju tego robić, szczególnie w przypadku bliskich osób, bo sama kłamstwa nie znosiła, więc to byłoby niezbyt uprzejme, gdyby w stosunku innych łgała. Tak czy inaczej, Dettwiler wyglądał naprawdę... dobrze? Określenie "ładnie" nie za bardzo pasuje facetom. Chyba, że mówi się o Akirze, ale to zupełnie inna sprawa. Rudzielcowi nie pasowało i koniec, kropka!
- A gdzie chcesz iść? Nie ma zbyt dużego wyboru. - Blondynka rzuciła w kierunku parkietu spojrzenie, jasno oznaczające, że bynajmniej nie ma zamiaru tam iść. A jeśli jej noga w ogóle tam postanie, na pewno nie będzie tańczyć. Żeby zrobić z siebie pośmiewisko, potykając się o własne nogi do jakichś smutów, dobre sobie? - Możemy iść na górę, stamtąd będzie wszystko widać. W ogóle nie wiem, co się robi na takich "imprezach".
W jej ostatnich słowach można było dosłyszeć lekki wydźwięk pogardy. W końcu, co to w ogóle za uroczystość? Dyrektor taki młody, a nawet nie wie, jak w dzisiejszych czasach bawi się młodzież! Już pomijając to, że Ivy w ogóle nie gustowała w jakichkolwiek uroczystościach, w szczególności tych szkolnych, ale bal mógł być zorganizowany lepiej. Dużo lepiej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Foyer   01.01.13 23:27

Ładnie wyglądasz – powtórzył dobitnie, uśmiechając się jeszcze szerzej. – Nieswojo moim zdaniem, ale mam kilka godzin, żeby się przyzwyczaić – dodał wesoło.
Później przyjrzał się sam sobie. Nie uważał, żeby oficjalne ubrania w jakikolwiek sposób do niego pasowały, a już na pewno dobrze się w nich nie czuł. Wolał swoje znoszone trampki, luźne spodnie, najzwyklejszy w świecie T-shirt i jakąś bluzę. Tylko mamusia i wychowawczynie w szkołach upierały się, że w garniaku mu do twarzy. Zawsze przed jakąś większą szkolną uroczystością, żeby dzieciak nie daj boże nie ubrał się w coś innego, bo to przecież nie wypada. I ta miał to szczęście, że męskie stroje galowe składały się ze spodni i jakiejś koszuli. Co miała powiedzieć dziewczyna, która spódnic i im podobnych nie znosi, a nagle każą jej wbić się w jakąś ciężką suknię, buty na obcasie i jeszcze suszyć zęby jak przy szczękościsku, żeby dawała wszem i wobec do zrozumienia jak to fantastycznie czuje się w swojej wieczorowej kreacji. Brrr. Bycie babą też musiało być przereklamowane.
Antresola może? Albo bufet – zaproponował szybko.
W jego przypadku parkiet też był ostatnim miejscem, które chciałby odwiedzić. Tańczyć nienawidził, a już na pewno nie w takim tłumie. Zresztą Valshe też nie wyglądała na zainteresowaną tańczeniem, co dobrze wróżyło na resztę wieczoru. Zanim jeszcze dokonał ostatecznego wyboru, zerknął na obszar bufetu aby sprawdzić, ile kręci się tam osób. Nie, bufet zdecydowanie odpadał – masa ludzi i to w dodatku takich, z którymi Hal nie miał ochoty wdawać się w rozmowy. A, znając życie, oni mieliby mu wiele do powiedzenia.
Niech będzie antresola. Wygląda w miarę spokojnie, poza tym będziemy mieć dobry widok na to, co się dzieje na dole. – Mrugnął do niej porozumiewawczo. Dał się wsiąść pod rękę, po czym oboje skierowali się w ustalone miejsce.

z.t oboje <3

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Foyer   03.01.13 18:43

Stojąc tylko w jednym bucie, o nader wysokim obcasie, i starając się poprawić drugiego, raczej nie sposób było utrzymać równowagę. Dodatkowo, gdy ktoś właśnie zwracał ci uwagę na papierosa trzymanego w ustach, co w efekcie za skutkowało tym, iż dziewczyna poległa na posadzce, tuż u stóp Russela, przybierając przy tym dość dziwaczną pozę. Dodatkowo zakrztusiła się dymem i poczęła kichać, prychać i kaszleć, aby pozbyć się tytoniu z płuc. Dobrą chwilę zajęło jej dojście do siebie, a jeszcze dłuższą podniesienie się chociażby do klęczek i spojrzenie na chłopaka ponad jej głową...
To jest: nauczyciela... Ucznia, nauczyciela, ucznia, nauczyciela... Kij go wie!
- Przepraszam... - mruknęła.
Nie lubiła, gdy ktoś ją pouczał, oj bardzo nie lubiła, ale jeśli gość faktycznie mógł się okazać nauczycielem wolała nie ryzykować, więc posłusznie zgasiła peta w pobliskiej doniczce. Udało jej się nawet podnieść i utrzymać równowagę w tych cholernie wysokich szpilach, co nie było łatwym zadaniem dla człeka, który całe życie przechodził w glanach. Jednak z tej perspektywy mogła spojrzeć niebiskowłosemu w twarz, a raczej, jak się okazało, spojrzeć na niego lekko z góry, gdyż mężczyzna był sporo niższy od Francuzki. Zresztą, kto nie był, skoro dziewczę dobiło teraz metra osiemdziesięciu wzrostu, a lekko natapirowana fryzura dodawała jej jeszcze więcej wzrostu. Aż się momentami dziwnie czuła tak górując nad tłumem, choć nigdy nie miała żadnych kompleksów na punkcie swego dość wysokiego wzrostu. Odgarnąwszy swe nieco przydługie włosy, które choć zwykle kręciły się i uszyły niemiłosiernie, to kiedy trzeba było nadać im trochę objętości oklapły i rozprostowały się z uroczych spiralek do ledwie widocznych fal, uśmiechnęła się, aż jej omal kolczyki z wargi nie powypadały, a zęby raziły swą bielą.

_________________

E v e r y b o d y ' s . . . . . . d e a d .
xxxxx

Relacje || Telefon
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Foyer   03.01.13 19:11

Cóż nie spodziewał się iż jego przybycie i to co powie, wywrą takie wrażenie, że ktoś padnie mu do stóp czy coś, ale jak widać może się zdarzyć cud. Jednak nie było mu teraz do śmiechu, bowiem upadek może nie wyglądał zbyt groźnie, ale zawsze mogła skręcić kostkę czy mocno się potłuc, a to martwiło go najbardziej, bo wszystko zdarzyłoby się z jego winy no i popsułby komuś zabawę na balu. Ale jak widać pomogło to w czymś, bo dziewczyna zakrztusiła się dymem, co zapewne zmusi ja do zgaszenia papierosa tak jak ją o to poprosił, a więc jakiś plus tego upadku jest. No i jeszcze ta jej dziwaczna poza, która nieco go rozbawiła, ale zdołał powstrzymać śmiech, bo mogłaby to odebrać inaczej niż powinna, a wiedział iż dziewczyny potrafią być naprawdę wściekłe kiedy się z nich śmiało. Zwłaszcza jeśli śmiałeś się z ich upadku czy coś. Wtedy należało albo od razu przepraszać, albo po prostu zrobić taktyczny odwrót czyli uciec. Słysząc jak wymruczała przeprosiny wiedział iż nie była zadowolona z faktu pouczenia jej o paleniu, ale gdyby on tego nie zrobił to zrobiłby to inny nauczyciel, ale nie byłby już tak miły jak on. On bowiem nie będzie jej robił pogadanek, wykładów czy też nie narzuci jej kary, o ile tylko zgasi papierosa. Inni nauczycieli mimo tego iż by go zgasiła, zaraz zaczęliby robić jej wykłady i zapewne narzuciliby jakaś karę czy coś, ale z nim to nie grozi. Widząc iż zgasiła papierosa uśmiechnął się zadowolony, ale nie czas na uśmiechy bo wypadałoby jej pomóc wstać i zapytać się czy wszystko dobrze, ale dziewcyzna sama zdołała się pozbierać, na całe szczęście bo widząc iż jest sporo wyższa od niego nie wiedział czy dałby radę jej pomóc. Owszem jakieś podanie ręki czy coś wchodziłoby w grę, Ale gdyby wstawała to mógłby sobie chyba nie dać rady ale mniejsza z tym. Widział iż górowała nad nim dobre pięć centymetrów(w kp masz wzrost 170 cm to co sobie dodajesz xD), a na dodatek te szpilki powodowały iż była jeszcze wyższa, a więc musiała patrzeć na niego z góry, ale nie przeszkadzało mu to. Zawsze każdy patrzył na niego z góry, bowiem nigdy nie widział osoby niższej od niego, no chyba iż Ivy ale to tylko jeden wyjątek który pewnie się nie powtórzy. Widząc kolczyki w jej wargach uśmiechnął się lekko ale zaraz wychwycił spojrzeniem znacznie większą ich ilość. Wyglądało mu to na jakiś rodzaj młodzieńczego buntu który sam kiedyś przechodził czego owocem są niebieskie włosy, ale wiedział iż niektórzy po prostu lubią wyglądać oryginalnie, a tutaj dowodem tego były kolczyki.
-Skoro zgasiłaś to nic się nie stało. A tak w ogóle to wszystko dobrze? Ten upadek wyglądał na groźny.
Niestety niedane było mu usłyszeć odpowiedź, bo w oddali dało się słyszeć jakieś krzyki, a już po chwili zauważył paru uczniów którzy postanowili sprawiać problemy, no i chyba dobierać się do dziewcyzn. Westchnał cicho po czym przeprosił Béatrice i ruszył wykonywać swe obowiązki jako nauczyciel.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Foyer   09.01.13 23:35

Poszedł...? Nie opieprzył? Nie dał nagany? Ani nie zaprowadził od razu przed oblicze dyrektora? No, takie coś to ona rozumie! Pomachała nauczycielowi na pożegnanie, prostując drugą ręką zagięty rąbek spódnicy. Poza pogniecioną sukienką nic takiego jej się nie stało... Może otarła tylko łokieć i teraz sączyła się z niego strużka krwi, ale przecież nie takie rzeczy się jej działy i odrapany łokieć mogła przeżyć. Podobnie jak stopy z otarciami, spowodowanymi niewygodnymi butami, które zaraz ściągnęła. Poczuła niewysłowioną ulgę, gdy bosymi stopami dotknęła zimnej posadzki. Z uśmiechem na ustach poruszała palcami u nóg, których krótkie paznokcie pociągnięte były warstewką czarnego lakieru. Przynajmniej nie była już taka wysoka, ściągnięcie obcasów obniżyło ją o prawie dziesięć centymetrów!
Uśmiechając się od ucha do ucha, wzięła swoje buty do ręki i wyszła, szukać kogoś, kto mógłby dysponować jakimiś fajkami...

Z/T

_________________

E v e r y b o d y ' s . . . . . . d e a d .
xxxxx

Relacje || Telefon
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Foyer   

Powrót do góry Go down
 
Foyer
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Wielka sala-
Skocz do: