IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Parkiet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość

avatar



Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Parkiet   29.12.12 12:57

Xavier zrobił minę, jakby właśnie wbija mu nuż w plecy. Przebiła wręcz na wskroś. W przeciwieństwie do dziewczyny on umiał udawać bardzo dobrze. Potrafił wyglądać na nieszczęśliwego naprawdę robiąc sobie z kogoś niezłą bekę, potrafił również udawać, że wszystko gra, co nie było jednak w jego naturze, bo nienawidził się dostosowywać i tak wiele innych aż nawet po udawanie zakochanego - mistrzowsko.
- No proszę cię... co to za kara? Jak ja przeżyję bez moich zielonych przyjaciół? Dzień bez żaby to nie dzień. A tak serio to sądzę, że i tak nie serwują tu żadnych. Z resztą masz tego spróbować u mnie w domu, a sam bym nie jadł. Skąd mogę mieć pewność, że tutaj ich nie schrzaniono i przez to ci nie posmakują? - posłał dziewczynie przepraszający uśmiech. Miał nadzieję, że jej nie uraził. Jednak wydawała się być osobą o bardzo wysokim poczuciu humoru tak więc nie bój żaby.
Chłopak oddał jej kieliszek. Zauważył trzęsącą się rękę dziewczyny. Czyżby problemy z tarczycą? Nie wypadało pytać. A może szło o coś całkiem innego... kto wie? W każdym razie Lou był z tych, którzy uwielbiali dolewać oliwy do ognia... tak więc od razu po tym uśmiechnął się do niej w taki sposób, że już bardziej zaczepnie się nie dało.
Jeśli chodzi o upodobania alkoholowe... Xavier wolał ominąć ten temat ponieważ wtedy musiałby przyznać się przed dziewczyną, że wypić to on sobie lubi. Zdarzało mu się nie raz nosić do szkoły wino w butelce po Kubusiu Play. Ewentualnie mógł skłamać. Ale wtedy nie będzie mógł sobie już nic więcej wypić na balu. Tak więc postanowił milczeć.
- No ja wiem, że nie najgorszy - powiedział to najbardziej żartobliwie jak potrafił. Nie chciał wyjść na jakiegoś narcyza. Inna sprawa, że zdawał sobie sprawę ze swoich atutów... jednak Marilee wcale nie musiała o tym wiedzieć - Zakład, że jeśli nasz biznes dojdzie do skutku, to zlecą się wszyscy młodzi Francuzi? A oni są bardzo kochliwi i wręcz uwielbiają piękne kobiety - Xavier doskonale wiedział coś na ten temat.
W momencie, gdy Cyprianka ukuła go w brzuch lekko się zaśmiał. No i się wydało. Lou ma łaskotki dosłownie wszędzie. Nawet na nosie. Wystarczy go po nim lekko smyrnąć, a już leży i kwiczy. Miał jednak nadzieję, że nie zostanie to wykorzystane przeciwko niemu... przynajmniej nie na balu. Musiałby wyglądać dość dziwnie zalewając się na środku parkietu.
- Przestań... gdzie oni znajdą dwóch tak niezawodnych stażystów? - zażartował stukając swoim kieliszkiem kieliszek Marilee po czym wypił szampana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Parkiet   29.12.12 13:20

Przekupienie orkiestry było dobrym pomysłem, zdecydowanie. Chociaż groźby na pewno też by zadziałały - w końcu nikt by nie chciał spotkać się oko w oko z głodną matką-tygrysicą, albo znaleźć się w jednym pomieszczeniu z harpiami... Swoją drogą, na pewno większa część młodzieży ucieszyłaby się, gdyby orkiestra zamieniła polonezy, czy inne walce na jakąś bardziej współczesną muzykę. W końcu niewielki ułamek wywodził się z arystokratów, poza tym, ile można?
- Nie powiem, to by było mile widziane.
Felix uśmiechnął się z rozbawieniem. Nawet, jeśli blondynka nie miała zamiaru odpuścić, nie miał czego się obawiać. W końcu to tylko głupi krawat, nie? Powinien cieszyć się, że na krawacie się skończyło, a Talia najwyraźniej nie miała zamiaru niczego dodawać. Generalnie to, że gajowa nie rezygnowała z wyznaczonych sobie samej "celów" był raczej dobrą cechą, której niejeden człowiek mógł jej pozazdrościć. Oczywiście wynikało to z samozaparcia, którego niektórzy najzwyczajniej w świecie nie posiadali. A uległym ludziom nie jest w życiu najłatwiej.
- Żebyś sobie włosów nie spaliła. No i masz tam tą szybkę, więc lepiej widzisz, czy coś. - Wyjaśnił Kanadyjczyk, mając na myśli oczywiście powód noszenia kasku przez strażaków. Nie był żadnym ekspertem w tej dziedzinie, po prostu mówił to, co mu ślina ja język przyniosła, co od razu było widać po jego rozbawionym spojrzeniu. Wyglądało na to, że od czasu do czasu nawet jemu zdarzało się gadać potworne głupoty. - U facetów to pół biedy, rzadko który ma długie włosy, a u kobiet to zupełnie inna sprawa.
- Założę się, że jeszcze przed północą połowa z nich będzie siedzieć z twarzą w kiblu. - Parsknął, podpatrując uczniów, chętnie sięgających po alkohol roznoszony przez kelnerów. W ogóle dziwił się, że dyrektor na to zezwolił. Przecież uczniowie najmłodszych klas ledwie odkleili się od matczynego cyca, a już zaliczą pierwszego kaca po sylwestrze. Cóż, nie był to może jakiś specjalny mocny trunek, ale jak wybić większą ilość, można zakończyć piękny wieczór przysłowiowym "zgonem". - Ilu obstawiasz?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Parkiet   29.12.12 13:45

Matka-tygrysica to była wyższa szkoła jazdy, ale tak się składało, że Talia od pewnego czasu była zaprzyjaźniona z matką-niedźwiedzicą, która z powodu otrzymanej jakiś czas temu rany, nie mogła zebrać wystarczająco pożywienia by móc spokojnie zapaść w sen zimowy, a więc kobieta miała na głowie i ją i jej dzieci. I dług wdzięczności ze strony zwierzaka, tak przy okazji. Jej groźby mogły być więc jak najbardziej pełne siły perswazji, więc gdyby Fritzówna zdecydowała się ich użyć, orkiestrze pozostałoby tylko ugięcie się bądź ucieczka w popłochu. A jak uciekną to zawsze można puścić radio, no nie?
- Tym niemniej, nie myśl, że ja o tym zapomnę
Taaak, Talia już nawet planowała pewnie jaki krawat kupić, coby powiększyć ewentualną zabawę z widoku. Podobno istniały takie, które grały, jak się je nacisnęło więc jeżeli jakiś taki znalazłby się jeszcze różowy w kotki, to blondynka byłaby wniebowzięta, a Felixowi pozostałby tylko okrzyk bólu i rozpaczy.
Kobieta, kiedy Felix zaczął tłumaczyć jej, do czego może służyć kask strażakowi, splotła łapki na piersi unosząc początkowo nieco brwi. Cholera, aż jej się wewnętrzny chochlik odzywał i niebezpieczny błysk w jej oczętach zwiastował, że zdecydowanie Fritzówna nie powstrzyma tego małego, wrednego stworzonka.
- Kochany, moja rola w strażakowaniu, kończy się po zjeździe na rurze- wypłynęło z jej ust.
Tak. Talia wdziałaby czerwony kombinezon, reagując na alarm, zjechała po rurze i poszła dalej spać. I tyle z tego, niech inni się męczą. Chociaż jej słowa można było też zinterpretować inaczej, co dodało trochę smaczku całej wypowiedzi. Gajowa nic w tym temacie nie zamierzała dodawać, niech blondyn sam sobie zinterpretuje wszystko tak, jak mu to bardziej odpowiadało.
- Weź pod uwagę, że część też nie spodziewała się na pewno alkoholu tutaj, więc zaopatrzyła się we własny. Ja bym powiedziała, że większa część "starszaków" skończy zgonem wręcz na pewno. Resztę trudno przewidzieć, bo nie mam z nimi za dużo do czynienia na co dzień.
Dobrze, że Talia była tu od zajmowania się lasem, a nie sprzątania szkoły. Biedne pokojówki. Biedne sprzątaczki.

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Parkiet   29.12.12 17:07

Kai spojrzał na Kii i uśmiechnął się.
-To zależy ile mi o sobie powiesz-Oznajmił patrząc jej w oczy.
Lubił ją tak samo i drugą swoją partnerkę, i chciał spróbować czegoś innego jednak nie wiedział jak się o to spytać.Może to było za wcześnie, ale Kai to Kai, w gorącej chłopak w gorącej wodzie kąpany.Zauważył że do sali w której się znajdowali weszło teraz sporo osób jednak jak przystało na nowego, nie znał ich.Po chwili na sali zaczęła lecieć jakaś piosenka która wydawała mu się akurat do tańczenia.
-Zatańczysz?-Spytał wyciągając rękę w kierunku Kii.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Parkiet   29.12.12 17:36

Lottie także zauważyła swoją współlokatorkę Alex. Uśmiechnęła się także kiedy dziewczyna z tego samego roku to zrobiła i jeszcze mogła zobaczyć. Ciekawe z jakiej klasy był jej towarzysz, na pewno uczeń i tyle mogła się domyślić. Nie spotykają się za często tylko, gdy wieczorem siedzą we wspólnym pokoju oraz rano no i na lekcjach jeśli Alex się nie urwie, ale na lekcjach i tak nie ma szansy do porozmawiania. Siedziała dalej spoglądając dalej to na Kiiyuke to na Kai'a
-Kii, bale mają swoją dobrą i złą stronę. W Rosji poznaje się więcej tych złych, dlatego liczę na to, że tutaj będzie inaczej - oczywiście miała na myśli alkohol. Alex nie należała do osób sięgajacych po niego, ale to co czasami widziała na przyjęciach przekraczało wszelkie granice. Dziewczyna zawsze wychodziła wcześniej.
-Oczywiście, że możemy. Kto by wytrzymał cały rok tutaj? - zaśmiała się. Nagle Kai poprosił Kiiyuke do tańca, dobrze, że nie Alex. Nie przepadała za tańcem, chociaż umiała, dziwna zależność. Uśmiechnęła się w stronę Kii i odsunęła się od stolika po czym wstała.
-To ja pójdę się rozejrzeć, może odwiedzę bufet? - mówiła, a uśmiech nie znikał z jej ust. Zastanawiając się na tym gdzie skieruje kroki położyła palec na ustach i poszła w losowym kierunku.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Parkiet   29.12.12 18:30

Nana spóźniła się, fakt - rozmawiała z kuzynem przez telefon jednocześnie strojąc się na bal i robiąc tysiąc rzeczy na raz czego efektem było to, że po wyjściu miała ochotę zatłuc Takumiego. Mimo, że po zobaczeniu zdjęcia które mu wysłała powiedział, że wygląda jak księżniczka.
Po wyjściu z pokoju zrobiła głęboki wdech i wydech po czym z delikatnym uśmiechem ruszyła ku sali gdzie miał się odbyć bal.
Z delikatnym rumieńcem - oznaką tego, że była trochę onieśmielona - weszła na salę w swojej cudownej, czarnej sukni. Mimo tego, że nie była ogromną fanką czarnych sukien na takie okoliczności to kuzyn (jak i ciocia oraz babka) zdołał ją namówić, by ją włożyła.
Koniec końców sam jej ją kupił.
Wyglądała prześlicznie. W dodatku upięte w uroczy kok włosy z kilkoma loczkami okalających twarzyczkę Hachi dodawały jej tylko efektu godnego księżniczki.
Przystanęła na chwilę na samym środku wejścia jednak już po chwili sunąc z nieśmiałym uśmiechem przez salę zmierzała... do krzesła
Nikt jej nie zaprosił na bal więc przyszła by popatrzeć jak wiele ładniejszych od niej dziewcząt doskonale się bawi. Ona sama stojąc siedząc tak zerkała w kierunku kilku tańczących par. Po chwili jednak z westchnięciem zaczęła wodzić wzrokiem po ozdobach. Sala - zazwyczaj mająca swój mroczny urok - wyglądała teraz... ślicznie i świątecznie.
Zaczęła nucić w myślach melodię którą grała orkiestra.
Powrót do góry Go down

avatar



Liczba postów : 72


PisanieTemat: Re: Parkiet   29.12.12 20:30

- Zależy kto jest na balu. Zwykle pojawia się cała masa bogatych panów którzy lubią sobie wypić... za dużo. - wzruszyła ramionami obojętnie. Jej wujkowie mieli zwyczaj upijania się na tych pomniejszych balach, na większych wszyscy ich pilnowali by nie przynieśli wstydu rodzinie Kitai. Ba, kiedyś nawet dziadek upił się tak bardzo, że przez połowę imprezy drzemał sobie na stole, a potem go wynosili. Biedaczek. Potem pewnie babcia prawiła mu morały, gdy tylko wytrzeźwiał.
- To zależy ile chcesz wiedzieć. - odpowiedziała Kaiowi, uśmiechając się nieznośnie. Dziewczyna czasami miała takie dziwne odloty. Potrafiła być miła, spokojna, ba, nawet uprzejma a potem nagle robiła się z lekka wredna i nieznośna.
- Hm, nawet nie wiem czy będę wracać do domu na wakacje, nya. Ostatnio mało co wiem. - zaśmiała się cicho, i chwilę potem usłyszała jak chłopak zaprasza ją do tańca. Spojrzała na niego, następnie na Alex. Było jej głupio, że to właśnie ją wybrał.
- Um, no dobrze. - odparła, uśmiechając się niepewnie. Podała mu dłoń i oparła się lekko na niej przy wstawaniu.
- Alex, znajdziemy Cię gdzieś potem! - powiedziała głośniej do Rosjanki która się oddalała. Ciekawe, dlaczego to właśnie ją wybrał.
- Nie chce Cie martwić, ale chyba nie umiem tańczyć. - dodała ciszej, jakby chciała by te słowa zostały zagłuszone przez muzykę.

_________________






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Parkiet   29.12.12 21:43

Ot, dla chcącego nic trudnego. Jeśli głodna matka-tygrysica byłaby potrzebna, jakimś sposobem na pewno udałoby się ją do szkoły wprowadzić, chociażby obietnicą napełnienia żołądka po wsze czasy. A jeżeli z tygrysicą by się nie udało, ewentualnie można było poprzestać na tej niedźwiedzicy, która miała u Talii ogromny dług wdzięczności. Sposobów było mnóstwo, a to tylko jedynie dwa z nich!
- Tym niemniej, nie myślę, że zapomnisz.
Uśmiechnął się z rozbawieniem. Domyślał się, że gajowa już snuje ewentualne plany na temat zakupenia jak najbardziej obciachowego i kolorowego krawatu. Już mniejsza o wszystkie jego osobiste preferencje - dla zabawy mógłby nawet przez jakiś czas taki ponosić, jak babcię kochał! Nawet, jeśli równałoby to się jego zdjęciom znajdującym się później w internecie na stronach przedstawiających odzienia takie, że w głowach się nie mieści założenie czegoś takiego. Byłaby wielka szkoda, gdyby coś zupełnie przez przypadek pousuwało im strony internetowe...
- Na rurze można zatańczyć, ale nie zjeżdżać. - Palnął blondyn, zanim zdążył ugryźć się w język. Pozostało modlić się, że Fritz odbierze ten żart prawidłowo. Chociaż, w jej przypadku chyba nie musiał się martwić. - Myślisz, że w dzisiejszych czasach faktycznie znajdziesz remizę urządzoną w takim stylu?
Cóż, jakkolwiek dla faceta zjazd na takiej rurze, która niezmiennie kojarzyła się z "miejscem pracy" strażaków, był niezbyt przyjemny, szczególnie gdy uderzyło się nią w pewną część ciała, o tyle dla kobiety taka wizja mogła być przyjemniejsza. Swoją drogą, skąd Talia wyciągnęła podobne marzenia? Felix niezbyt znał się na ludzkich kobietach (w swoim życiu spędzał więcej czasu raczej z tymi, które poruszały się na czterech nogach), ale nie wydawało mu się, żeby to była standardowa czynność, którą kobieta pragnie zrobić w swoim życiu przynajmniej raz.
- Już widzę afterparty na strychu. - Parsknął w reakcji na jej słowa, przypominając sobie, jak sam parę razy miał okazję tam zgonować. Cóż, strych, chociaż stary i zatęchły, coś w sobie miał, że to właśnie na nim organizowali libacje. Między innymi to, że nauczyciele tam nie zaglądali. - Ja ci więcej nie mogę powiedzieć, bo póki co miałem dwie lekcje, na które nie przyszedł nikt. Nie żeby mnie to specjalnie martwiło.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Parkiet   29.12.12 22:07

- No jakoś będziesz musiał przeżyć, sorry. - westchnęła cicho - Jestem pewna, że będą ci za to bardzo wdzięczne, w końcu nie wszyscy robią sobie takie miłe dni dla czworonożnych istot. - dodała gestykulując niczym ksiądz podczas mszy. - Ale widzę, że bardzo ci zależy na tym, aby mój gust kulinarny rozszerzył się o żaby. Lepsze to niż ryby, glub, ale jednak... trochę straszne. Co robicie z pozostałymi częściami tych żab? - spytała. Może zachowywała się trochę jak jebnięta ekolożka, co żeby nie krzywdzić zwierząt je tylko rośliny (ale przecież rośliny też mają uczucia, trzeba jeść kamienie!), jednak rzeczywiście trochę smutno jej było. Do ubijania kurczaków i wołu się przyzwyczaiła, do żab... nie miała kiedy.
Kiedy zauważyła zaczepny uśmiech Xaviera, automatycznie odwróciła wzrok, starając się, aby nie mieć jeszcze większych rumieńców na twarzy. To bolało. Nękały ją teraz, na lekcji z Christopherem też, w ogóle na każdym kroku.
Po kolejnej wypowiedzi chłopaka, skrzyżowała ręce na piersiach i zrobiła taką minę, jakby miała zaraz strzelić focha.
- Koleżanki ostrzegały mnie przed kochliwymi Francurzynami. - powiedziała, patrząc w ogóle w przeciwnym kierunku niż jej rozmówca - Nie powinnam ci ufać, Żabojadzie. - dodała, z szerokim uśmiechem przenosząc wzrok na Xaviera. Miała nadzieję, że zrozumie, że słowo "Żabojad" nie miało być tu obraźliwe, jedynie odnosiło się do tego, co jak wiadomo, lubił jeść.
- No podobno był jeden gorszy od nas i kiepsko skończył. Mam nadzieję jednak, że nie będą mieli nam za złe tego, że zamiast się uczyć to się upijamy szampanem. - upiła łyk z kieliszka, rzeczywiście, szampan jej nie zmiótł na kolana ale też nie był taki zły.
- Umiesz tańczyć? - spytała, spoglądając na jakiś pląsających sobie nieznajomych.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Parkiet   29.12.12 22:15

Chwilowo jeszcze jednak można było zostawić biedną orkiestrę w spokoju. Talia miała jeszcze na tyle rozsądku, żeby robić takie rzeczy, dopiero wtedy kiedy się napije- w innym wypadku głupota takiego zachowania kuła ją w oczy i zdecydowanie powstrzymywała. I chyba tylko dlatego blondynka jeszcze nie pertraktowała z orkiestrą!
Na stronach internetowych? Blondynka już zbierała kasę na to, żeby wydać fortunę w punkcie ksero i wywiesić ogromne zdjęcia po całej szkole. Co prawda musiałaby przez to poprzebywać trochę więcej niż konieczne w tym budynku, co zazwyczaj się nie zdarzało, ale dla ewentualnej miny Felixa i wszystkich- naprawdę warto! Albo i nie. Mogła przecież zachować zdjęcie dla siebie i w razie czego- miałaby czym szantażować blondyna. Co się ceni! Ale najpierw jakieś trzeba zrobić, a to będzie całe przedsięwzięcie.
W odpowiedzi na słowa Felixa, te które palnął zamiast pomyślał, z ust Fritzówny wydobyło się wymowne "hmmmm?", tuż przed tym, jak ta uniosła rękę i była na tyle bezczelna by poczochrać nauczyciela po głowie. Trzeba przyznać, że ich rozmowa spływała na coraz bardziej intrygujące tory!
- Prawda, ale najpierw trzeba by było znaleźć rurę- odparła na jego słowa- Poza tym, to widok przeznaczony tylko dla wybranych
Ohoho! Blondynka może i odbierała żarty prawidłowe, ale i potem dość okrutnie je wykorzystywała podczas wypowiadania następnych słów. Przykład mamy tutaj. W połączeniu z kpiącym uśmieszkiem, jaki pojawił się na ustach Fritzówny, dość widocznie mamy tutaj do czynienia z sugerowaniem. Ale czego się spodziewać po Talii? Nie mogła przecież przepuścić takiej okazji!
- Pewnie coś się znajdzie, ale wolę jednak las. Więcej pola do popisu
Nie, nie. Zdecydowanie nie porzuciłaby funkcji gajowej, gdyby zaproponowano jej posadę strażaka. To by było ironiczne, biorąc pod uwagę, że sposób w jaki pozbyła się własnego ojczyma, to było podpalenie domu. Skuteczny zresztą i pozwalający jej żyć dalej bez żadnych konsekwencji. Podpalaczka miałaby być strażakiem? Jedyne na czym jej zależało, to święty spokój i możliwość przebywania zawsze przy gromadzie zwierząt. Bo z nimi dogadywała się najlepiej- nawet wtedy kieedy nie była pozytywnie nastawiona i specjalnie wyrozumiała, a dobre słowo usłyszeć było od niej cholernie trudno- za to te złe sypały się jak z rękawa.
- A co? Chcesz na nie wpaść? Bo ja to w sumie mogłabym zobaczyć ich miny
Taaak, nagła wizyta nauczyciela i gajowej na strychu, podczas ewentualnego afterparty na pewno wywołałaby duże wrażenie. Nawet nie wiedział, biedy Felix, że podsunął Talii tym samym idealny pomysł na pognębienie uczniów. Wystarczy się przyczaić!

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 22
Liczba postów : 4


PisanieTemat: Re: Parkiet   29.12.12 23:42

Espen od dłuższego czasu przygotowywał się do wyjścia na bal. Okazja ta nie zdarza się zbyt często, zaś on tradycyjnie był spóźniony. Dokładając wszelkich starań do poprawy swojego wizerunku, krzątał się po całym pokoju robiąc najróżniejsze rzeczy. Prasowanie koszul nie było jego mocną stroną przez co efekt mimo wielkich starań nie był zbyt zadowalający. Szczęściem w nieszczęściu, wszystkie zagięcia i nierówności zostały przykryte białym garniturem, który to chłopak niedawno odebrał z pralni. Zabierając ze sobą krawat i klucze wybiegł z mieszkania, zamykając za sobą drzwi. Całą drogę to poprawiał włosy, to wiązał krawat. Całe swoje przygotowania spędził w biegu by godzinach męczarni i trudów znaleźć się przed drzwiami prowadzącymi do wielkiej Sali balowej. Z wewnątrz biło silne światło kontrastującej z czernią nocy. Przekraczając próg sali natychmiast rzucił mu się w oczy duży tłum ludzi krzątających się po sali. Espen nie był w stanie wyśledzić żadnej znajomej twarzy dlatego też postanowił odczekać kilka minut będąc opartym o ścianę. Długi czas oczekiwania, spędzony na przyglądaniu się zarówno ozdobom jak i uczniom nie przyniósł oczekiwanego rezultatu. Chłopak westchnął ze zwątpieniem:
- Nikogo tu nie znam…
W jego głowie nasuwały się plany by zaczepić jakiekolwiek osoby, jednak gdybania zakończyły się na zawężeniu kręgu „potencjalnych celów” do osób, które zdarzyło mu się dostrzec w domu Ventus. Powolnym lecz prężnym krokiem zbliżył się do dziewczyny ubranej w długa czarną suknię(Nana), która samotnie siedziała na krześle. Jej twarz wydawała mu się znajoma, aczkolwiek nie był pewny kim może być:
Wybacz że przeszkadzam, ale czy nie będzie przeszkadzało Ci jeśli usiądę obok?
Chłopak nachylił nad dziewczyną i lekkim skinieniem głowy wskazał wolne miejsce obok niej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Parkiet   30.12.12 0:00

Nana została wyrwana całkiem sympatycznym głosem ze swojego małego świata. Popatrzyła się na chłopaka który nachylał się nad nią. Przekrzywiła delikatnie główkę i z uroczym uśmiechem który zazwyczaj jej towarzyszył skinęła zgadzając się jednocześnie mówiąc - Nie, nie będziesz przeszkadzał. Proszę, siadaj - Gdy chłopak usiadł dziewczyna znów uniosła głowę i popatrzyła się w sufit. Po chwili jednak jej wzrok powędrował po ścianach, oknach i wylądował na osobie która usiadła obok niej i którą chyba znała... Chyba. W każdym razie wiedziała, że jest z jej domu.
- Nazywam się Nana - powiedziała uśmiechając się promiennie acz nieśmiało.
Chłopak był ubrany... bardzo fajnie, według Hachi.
Biały garnitur, biała koszula i czarny krawat doskonale razem współgrały.
Wzrok Hachiko był łagodny i... inny.
Zazwyczaj dziecinne, urocze oczęta były teraz podkreślone przed suknię i uczesanie dzięki czemu wyglądały poważniej aczkolwiek nadal łagodnie.
- Mogłam ubrać conversy - przemknęło jej przez myśli co skwitowała cichym śmiechem pod nosem. Popatrzyła się na swoje czarne szpilki. Od kiedy takie myśli nawiedzały naszą Nanę?
A czort wie, ważne, że ma dobry humor
Powrót do góry Go down

avatar



Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Parkiet   30.12.12 1:37

Kai był już z Kii na parkiecie.Kiedy dziewczyna powiedziała mu że nie umie tańczyć uśmiechnął się.
-Nigdy nie jest za późno na naukę-Powiedział patrząc jej prosto w oczy.
Położył jej dłonie na swoich barkach,a swoje na jej biodrach.
-Ja też dawno nie tańczyłem-Powiedział rumieniąc się.
Była to prawda, ostatni raz tańczył na pięćdziesiątych czwartych urodzinach babci, a ona nie żyje już od dziesięciu lat.
-Skąd jesteś?-Spytał obejmując ją delikatnie.
Wiedział że w tańcu można się najwięcej dowiedzieć dlatego rozpoczął swoje małe przesłuchanie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Parkiet   30.12.12 14:03

Biedna orkiestra? Jeszcze czego. Toż oni wcale nie wyglądali na biednych, raczej na zadowolonych! Ba, dyrektor-gówniarz prawdopodobnie dał się nieźle wkręcić i zapłacił im dużo większą sumę, niż było trzeba, a ich rola polegała na siedzeniu na dupie i graniu. Jakby Felix miał na tyle talentu, żeby śpiewać, albo grać na jakimś instrumencie na tyle dobrze, żeby obecnym nie powiędły uszy, również mógłby to zrobić, gdyby mu płacili! A oni jeszcze same smęty grali, motyla noga.
Ogromne zdjęcia porozwieszane w całej szkole? Czemu nie, może dzięki temu więcej dzieciaków przyszłoby na jego następną lekcje, a on miałby kogo męczyć. A szantaż… Szantaż w jego przypadku nie odnosił żadnych, nawet najmniejszych efektów. Rzadko kiedy przejmował się opinią innych ludzi o sobie, więc nawet nie opłacało się męczyć.
O tyle dobrze, że Talia zechciała jedynie poczochrać jego włosy, bo w głębi duszy, Felix już szykował się na odebranie siarczystego policzka. Co wcale nie znaczyło, że miał bać się kobiety, co to to nie. Ktoś, kto spotkał się oko w oko ze strzygą i innymi istotami, o których zwykli ludzie nie mają nawet pojęcia, nie może bać się ludzi. Tak czy inaczej, zastanawiał się, jak zabawnie musiał teraz wyglądać. Chociaż i tak nie dbał o jakieś specjalne ułożenie włosów, więc prawdopodobnie ich wygląd dużo się nie zmienił. Co nie zmienia faktu, że poczuł się trochę jak pies.
- Jakaś rura na pewno by się znalazła. Chociażby ta od kanalizacji. – Uśmiechnął się z rozbawieniem, przeczesując ręką włosy, coby chociaż w minimalnym stopniu doprowadzić je do poprzedniego stanu. – Za ten krawat nie należy mi się dołączenie do grona wybranych?
Skoro tak, to on też nie miał zamiaru odpuścić. Skoro Fritz tak pogrywała, Felix nie zamierzał być jej dłużny. A przynajmniej na razie nie miał zamiaru dopuścić do drugiej sytuacji, podobnej do tej z krawatem, więc musiał kombinować, jak tylko potrafił.
- Zawsze można mieć dwie posady, no nie? Albo remizę w lesie, co w sumie mogłoby zdać egzamin, jeśli las byłby niedaleko miasta.
W końcu lasy podczas suszy również się paliły. Wystarczyła jedna, mała iskra, a całe połacie drzew były stracone. I tu pojawiłaby się gajowa-strażak, która w mgnieniu oka wszystko by ugasiła. Cudowny kandydat na miejscowego bohatera, dostałaby od burmistrza, czy innego grubasa medal i żyłaby długo i szczęśliwie.
- Ja miałbym przegapić okazję do podręczenia uczniów? Jak będą jakąś szykować, możemy im przeszkodzić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Parkiet   30.12.12 14:43

Z drugiej strony, orkiestra była narażona na groźby, wymuszenia i szantaże, a do tego ewentualne rzuty pomidorami, jeżeli komuś coś się nie spodoba. Poza tym, jak dzieciaki się napiją, to cholera wie, co im wpadnie do głowy, a bardzo często ofiarą co najmniej jednego psikusa padała właśnie orkiestra. Toż to była ciężka, okrutna i niebezpieczna praca! Sama teoretycznie mogłaby się wygramolić z bali u skoczyć po gitarę elektryczną do leśniczówki, tylko że nie widziała najmniejszego sensu. Samą gitarą jeszcze nic wielkiego się tutaj nie zdziała!
Natomiast o niewrażliwości Felixa na szantaż Talia nie mogła wiedzieć, tym niemniej nawet gdyby wiedziała, najzwyczajniej w świecie by się nie poddała. Uparte było z niej stworzonko, zresztą z doświadczenia wiedziała, że nawet osoby, które miały totalnie gdzieś opinię innych, miały w swoim życiu taki haczyk, albo słabość, którą szło wykorzystać do szantażu. Spójrzmy chyba na blondynkę. Jej zdjęcia w samej bieliźnie, takiej babcinej, też mogłyby oblepiać całe korytarze i nawet by się tym nie przejęła. Natomiast mogłaby wymienić kilka takich tajemnic ze swojego życia, których ujawnienie nie może nigdy nastąpić i kobieta zrobiłaby dosłownie WSZYSTKO żeby tego nie zrobić. A że cała sprawa z krawatem miała być tylko niezbyt dorosłym żartem, to nawet niespecjalnie zależało gajowej na tym, by ewentualny szantaż był skuteczny. Ważne żeby był!
Spotkał strzygę, spotkał inne tego typu istoty, ale Talii jeszcze czoła stawiać wcale nie musiał! Przekonałby się na własnej skórze jak gatunek gajowej potrafił być straszny, gdyby tylko trafił na jej gorszy dzień. Chociaż łatwiej by było Felixowi wkurzyć blondynkę, gdyby był uczniem, zwłaszcza jeśli chodzi o drogę aluzji i niewybrednych żarcików, bo tak naprawdę, to je całkiem lubiła. I nie tylko żarciki.
- O nie, nie, nie. Rura od kanalizacji stanowczo nie spełnia moich wymagań, co do warunków
No przecież. To nie mogła być byle jaka rura, ona musiała być odpowiednia, czysta i błyszcząca! Niech nikt nawet nie myśli, że Talia zadowoli się jakąś taką zupełnie byle jaką, jak jakaś podrzędna tancerka. Nie, profesjonalista wymagał profesjonalnego sprzętu... zaraz. STOP. Źle to zabrzmiało.
- Jak znajdziesz jakąś porządną rurę, to może o tym pomyślę
Tutaj miał miejsce niewinny uśmieszek numer 69. Talia nie zamierzała odpuszczać i Felix też. Uparte stworzenia, cholera wie, do czego to zaprowadzi? Pewnie do jeszcze bardziej intrygującej rozmowy, wspólnego chlania na umór, może czegoś nieprzewidzianego i dręczenia uczniów, ot co. Bójcie się, bowiem Fritzównowe zwierciadło rozkoszy kryło się właśnie w takich zachowaniach!
- Gajowa to nie praca, to styl życia. A nawet jeśli praca, to zajmuje całą dobę.
Niby się nie wydawało, ale nawet jak Talia nie miała nic do roboty, to jednym okiem chociaż wypadałoby kontrolować las. Czy na przykład się nie pali. Albo jakiś debil nie postanowił się w niego zagłębić. A po co mają rozszarpywać go niedźwiedzie, jeżeli może złapać go kobieta po to żeby potem musiał wykonywać uciążliwe, żmudne prace, której Fritzównie samej by się nie chciało robić? Toż to po stokroć lepsze od wdzięczności burmistrza i bycia bohaterką! Lepiej być jędzą, ot co.
- Okej, to nastawiaj uszy, może coś się wychwyci

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Parkiet   30.12.12 15:14

Ciężka, okrutna i niebezpieczna praca, ale faceci z orkiestry sami ją sobie wybrali (przynajmniej każdy szanowany człowiek sam sobie wybierał robotę, a nie zostawiał to dla swoich starych), więc powinni liczyć się z jej ewentualnymi minusami. W sumie, Felix był jednym z ludzi, których słuch muzyczny najlepiej opisywało wyrażenie "gumowe ucho", ale nawet on był w stanie usłyszeć przeraźliwe fałsze skrzypka, przez co miał ochotę wziąć kieliszek z tacy najbliższego kelnera i cisnąć nim w muzyka. Jakby nie mogli postawić na elektroniczny sprzęt grający. Byłoby dużo prościej i przyjemniej dla uszu wszystkich, nawet tych gumowych.
Czasami blondyn jednak wolał, żeby było inaczej. To znaczy, jeśli o ten szantaż chodzi. O ile byłoby zabawniej, gdyby w odpowiedzi na ten w wykonaniu gajowej, powściekał się trochę, a później znalazł sposób, żeby się na niej zemścić? Teoretycznie zawsze można trochę poudawać, ale to nie zawsze zdawało egzamin. Poza tym, korytarz obklejony zdjęciami jego w obciachowym krawacie i Fritz w babcinej bieliźnie, wyglądałby naprawdę ciekawie. A skoro dyrektor pojawiał się w szkole sporadycznie, winę zawsze można było zwalić na jakiegoś ucznia, który w jakiś sposób im obojgu się naraził (dop. aut. Kai Fernandes).
Felix jeszcze nie miał okazji się przekonać, czy gatunek gajowej naprawdę potrafi być straszniejszy od istot paranormalnych i chyba niespecjalnie mu na tym zależało. To znaczy, głównie dlatego, że całkiem dobrze, przynajmniej na razie, dogadywał się z blondynką, więc miał nadzieję na pozostanie w "jej łaskach" jak najdłużej. O ile wcześniej nie walnie czegoś niewybaczalnego, razem ze swoim brakiem taktu w rozmowach z kobietami. Chyba, że uda mu się to sprytnie przerobić na żart. Nieważne.
- Ale taka nowa. Ładna, błyszcząca, bez śladu płynów fizjologicznych z ciała człowieka. Tylko plastikowa, nie metalowa, ale od biedy można ją walnać srebrnym spray'em i będzie bardzo podobna.
Jeszcze czego! On miał jej z marnej, nauczycielskiej pensji jeszcze rurę fundować? Pfff, ledwo mu starczyło na transport najpotrzebniejszych rzeczy z Kanady, a teraz miał jeszcze ganiać po wyspie za rurą. Jak na jego gust, dobrze wyprofilowana i wyskrobana gałąź z drzewa dębowego by wystarczyła. Ostatecznie lakier do drewna był tańszy niż rura kanalizacyjna i srebrny spray, albo w ogóle taka rura profesjonalna, jak dla tych profesjonalnych tancerek. Zdecydowanie nie było go stać na takie "przyjemności".
- Christopher twierdzi, że nauczyciel w szkole z akademikiem również. - Nie mógł się powstrzymać, żeby nie przywołać opinii swojego przyjaciela. To w sumie było dla niego zabawne, bo Człowiek Całka odmawiał sobie takich przyjemności jak piwo, właśnie przez to, że jest przez cały czas w pracy. Co dla Lyncha było jedną z największych głupot świata. - Ja bynajmniej tak nie sądzę. Praca ogranicza się do lekcji i ewentualnie sprawdzania jakichś pierdół. Nie za bardzo wiem, jak jest z twoją posadą, ale na pewno nie tak źle, jak mówisz.
Oczywiście zakładając, że Talia, mówiąc to, miała na myśli te gorsze strony swojej pracy. Kto wie, może była jedyną osobą w całej szkole, która naprawdę nie miała nic przeciwko swojej pozycji. Felix miał i to całkiem sporo. Zaczynając od tego, że nienawidził dzieci mniej-więcej do ich 17 roku życia, kończąc na tym, że wyspa była zwyczajnie nudna. Właściwie, według Kanadyjczyka była najnudniejszym miejscem na całej ziemi, nawet nie było gdzie iść, żeby nie natknąć się na rozwrzeszczane bachory. Aczkolwiek, niektóre z nich naprawdę dało się lubić.
- A nawet jeśli nie, zawsze można przejść się po balu na strych. Ot, na zwiad.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Parkiet   30.12.12 15:22

Spodziewał się, że w innym miejscu i czasie zrobiłaby coś.. bardziej ekstremalnego ale tutaj jakoś się jeszcze powstrzymywała, o dziwo. Jeszcze. Dlatego też zdziwił się, gdy usłyszał jej pytanie.
- Do barku po ciastka.. - Powstrzymał się od dodania pewnego słowa, a jego wypowiedź była sarkastyczna. Do tego powiedział to tak cicho, że mogła nie usłyszeć. No ale to nie jej wina, że nie wiedziała o jego mocy.
- Nie wiem co dokładnie kombinujesz ale już mi się podoba.. - Co prawda nigdy się nie włamywał żeby coś ukraść bo to było mu najmniej potrzebne. Only for fun. Także powinna zapytać gdzie on się nie włamywał. Teraz przynajmniej po części wiedział, na jaką skalę zapowiada się to, co zrobią. Już się nie mógł doczekać.
- Ja nie mam problemu z wyczuciem rytmu jak co poniektórzy... - Nie, żeby coś sugerował! A skąd! A tak na poważnie to Lottie tańczyła.. w miarę. Ale to zdanie Sebastiana, a dla niego zawsze coś jest nie tak. Przynajmniej żeby trochę się podroczyć.
- Napić.. soczku chyba. Niech będzie. - odpowiedział szczerze wątpiąc żeby w bufecie znalazł alkohol. A może będą mieli gorącą czekoladę? Albo chociaż kakao? A to ciekawe, musi to sprawdzić. Pozwolił sobie wziąć Lottie za dłoń i ruszył w kierunku bufetu zwalniając miejsce na parkiecie, bo i tak przecież skończyli już tańczyć. Ludzi było coraz więcej, więc oprócz w tańcu będą mieć jeszcze większe pole do popisu..
/zt x2

_________________
Wygląd: xxx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Parkiet   30.12.12 15:46

Talia też była fanką raczej elektronicznego sprzętu na tego typu wydarzeniach.Dawało to większe pole do popisu i nie było aż tak uzależnione od ewentualnych umiejętności muzyka, który nawet nie musiał być kiepski, ale mieć chociażby jakiś słabszy dzień. No i repertuar byłby większy! Tym niemniej, spodziewała się orkiestry. Na balach zawsze musiała być orkiestra i nawet tak oddalona od eleganckich przyjęć osoba, jak ta blondynka, miała o tym jako takie pojęcie. Pozostawało się więc z tym pogodzić- chwilowo, a potem wprowadzić swój zły plan w życie!
Ależ przecież Felix wcale nie musiał się wściekać, żeby się mścić. Przynajmniej gajowa miała inne podejście do tej sprawy, bo przecież zemsta była słodka, nawet kiedy nie trzeba jej było poprzedzać negatywnymi emocjami, a czasem nawet lepsza niż taka prawdziwa, bo satysfakcji z udanej docinki, nie zakłócał kobiecie fakt, że ktoś wcześniej jej nieźle dokopał. Tym niemniej plakaty, zdecydowanie zwaliłoby się na jakiegoś ucznia. NA KAIA- nie wytykając palcami. Co prawda Talia nie znała Kaia, ale gdzieś tu już mignęła jej pewnie taka denerwująca twarz, która pasowała do ewentualnego podpalacza i nawet jeśli ten nic nie zrobi na balu, to i tak warto zafundować mu trochę piekła w życiu, coby ostrzec go przed ewentualnymi wybrykami. (i nie ma to nic wspólnego z rozmową na cb-dop.aut)
- To już lepiej będzie po prostu znaleźć jakiś znak drogowy, przynajmniej będzie metalowa- odezwała się tonem specjalisty.
Kazali jej tańczyć na plastikowej rurze, phew. Takiej, co się na pewno zgniecie przy bardziej obciążającym ruchu! Toż to wręcz czyhanie na zdrowie i życie biednej Fritzówny, ale ona nie zamierzała oddać się bez walki. I nie żeby Felixowi podpowiadała. Właściwie to utrudniła blondynowi zadanie, bo przecież Talia jasno powiedziała, że zastanowi się nad dołączeniem Lyncha do grona wybranych tylko i wyłącznie wtedy, kiedy to ON znajdzie jej jakąś porządną rurę.
- Poza faktem, że mam wrażenie, że dużo nauczycieli lubi zwalać kary dla uczniów właśnie na mnie, to w życiu nie zmieniłabym tej roboty
I co się blondynce dziwić? Po prezentacji, jaką uczniowie dostali na rozpoczęciu roku, raczej żaden, poza małymi wyjątkami, nie zamierzał jej specjalnie niepokoić. Co nie zmieniało faktu, że rzeczywiście czasem można było mieć wrażenie, że całą dobę należy się zajmować, niejako, obowiązkami. Co Fritzównie nie przeszkadzało w napiciu się. Całkiem często zresztą. W końcu z procentami we krwi też można łapać ewentualnych debilów, najwyżej tylko Talia poprzestawia im facjatę trochę bardziej niż zrobiłaby to normalnie. Same plusy! A propo... picie.
- I do akademików, bo ktoś mógł wpaść na durny pomysł. Ale przede wszystkim, najłatwiej będzie chyba nam usłyszeć o ewentualnych, nielegalnych imprezach w bufecie. Ludzie tam będą... najbardziej gadatliwi, jeśli wiesz co mam na myśli
Usta blondynki wygięły się w lekkim uśmiechu. Taaak, ona też chętnie by zrobiła się bardziej gadatliwa. Bardzo, bardzo chciała pobawić się w wojowników i najeźdźców. Wojownikami byliby Talia i Felix, a najeźdźcami alkohol. Trzeba go zniszczyć, nawet jeśli jedyną bronią miałyby być usta!

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 72


PisanieTemat: Re: Parkiet   30.12.12 19:33

No i teraz nie miała jak się wymigać, gdyż byli już na parkiecie. Ostatni raz rozejrzała się po sali, zdając sobie sprawę, że nie tylko im zachciało się tańczyć. Jedna, dwie, cztery pary. Miło.
- Jak dziecko uczyli mnie tańczyć, ale potem przestali a ja nigdy nie miałam ochoty by tańczyć tak o, sama z siebie. - odpowiedziała zgodnie z prawdą. Ba, jako siedmioletnia dziewczynka miała nawet własnego nauczyciela który przychodził każdego dnia by ją uczyć. Po tygodniu miała tak obolałe stopy że ledwo była w stanie ustać na nogach. Matka szybko zmieniła człowieka na łagodną, młodą studentkę która była wręcz idealną nauczycielką i przyjaciółką dla siedmioletniej dziewczynki.
O dziwo, z godnością przyjęła jego dłonie na swoich biodrach, ba, nawet tego nie skomentowała w żaden sposób. Położyła delikatnie dłonie na jego barkach, uśmiechając się uroczo.
- Hm-m, z Japonii, a konkretnie z miasta Sendai. A Ty jesteś z Hiszpanii, o ile dobrze pamiętam. - nie ma to jak popisać się wiedzą o nowym uczniu. Skąd to właściwie wiedziała? Chłopak sam wcześniej stwierdził, że tęskni za znajomymi w Hiszpanii. Ha, dziewczyna nawet nie musiała zadawać pytań jak na przesłuchaniu by dowiedzieć się czegoś o Kaiu.
- Nie wygląda na to, by miał się pojawić ktoś z Crucis. Hm. Może coś knują i dlatego ich nie ma? - mruknęła bardziej do siebie niż do niego. Ciekawość wzięła nad nią górę. Poznała dwie osoby z Ventus, większość z Speculum ale jeszcze nigdy nie Crucis'ów.

_________________






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Parkiet   30.12.12 19:56

Zabiję ją. Jak nic ją zabiję.
Myśli Kang pozytywne jak zawsze tym razem odzwierciedliły się poniekąd na jej twarzy dając naburmuszenie przemieszane z głęboką urazą i... czymś co wyglądało na załamanie nerwowe. Przygryzła wargę dalej wyklinając w myślach na matkę.
"Wysłałam ci suknię na bal kochanie. Na pewno ci się spodoba."
Spodoba? W którym miejscu ta suknia mogła jej się spodobać?
"Będziesz w niej prześlicznie wyglądać!"
Chyba jak błazen. Albo gorzej, jakaś baletnica z jeziora łabędziego.
Dziewczyna raz po raz szarpała nerwowo rąbek RÓŻOWEJ sukienki. Jak matka mogła jej wysłać różową sukienkę? Czy kiedykolwiek miała w swoim posiadaniu coś w tym kolorze? Nie. Czy przejawiała jakiekolwiek objawy miłości do tego koloru? Nie. Więc dlaczego jej to zrobiła? Mimowolnie Joonsoo zaczęła intensywnie myśleć próbując sobie przypomnieć czym też tak bardzo mogła urazić matkę, by ta wyrządziła jej podobną krzywdę. Może nie spodobał jej się prezent na święta? Długo chodziła szukając odpowiednich perfum, które trafiłyby w jej gusta. Im dłużej o tym myślała tym bardziej jej myśli wybiegały w stronę wujka Minguka. Tak, to na pewno on postanowił zrobić jej mały dowcip i podmienił suknie, albo namówił panią Jinae na zakup tego... czegoś. Nie miała niczego innego w zanadrzu, mimo wszystko musiała więc ją ubrać. Pokombinowała trochę przy włosach zbliżając bardziej ich kolor do naturalnej bieli, choć nie do końca pozbyła się niebieskiego odcienia tworząc odcień jasnego błękitu. Bardzo jasnego błękitu. Przez cały ten strój, gdy patrzyła w lustro miała wrażenie, że jej czerwone oczy żarzą się jak latarnie.
Westchnęła cicho rozglądając się po parkiecie, choć nie wiedziała co właściwie ze sobą zrobić. Nawet przez chwilę nie przeszło jej przez myśl, by przyjść tu z partnerem. Tak naprawdę to najchętniej zostałaby w pokoju i przeczekała całe to wydarzenie, ale w ten sposób przynajmniej nadal mogła pilnować porządku. Kto wie jakie głupie pomysły wpadną do głowy uczniom, gdy poczują nieco swobody? Uniosła lekko dół sukienki do góry, by się o nią nie potknąć i stanęła pod kolumną omiatając wzrokiem całą salę. Raczej niewiele osób tańczyło, ciekawe gdzie się podziała reszta? Może wybrali się do bufetu, albo na antresolę? Ostatecznie zatrzymała wzrok na orkiestrze i to jej poświęciła większość swojej uwagi chwilowo się wyłączając na otoczenie.

_________________

x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 22
Liczba postów : 4


PisanieTemat: Re: Parkiet   30.12.12 20:27

Po uzyskaniu zgody odnośnie zajęcia wolnego miejsca chłopak podziękował
delikatnym uśmiechem. Nie odwracając się nawet na krótką chwilę od dziewczyny
usiadł na wolne krzesełko spoglądając na bawiących się ludzi. Nie widział
dotychczasowego sensu swojego przybycia niemniej jednak nawiązał kontakt z nową osobą.
- Mam na imię Espen, Miło mi Cię poznać
Wyciągną dłoń, mając na celu należyte przypieczętowanie znajomości.
Kątem oka zmierzył postać dziewczyny od stóp aż po głowę, a było czemu się przyglądać.
- Nano, czy mogłabyś mi powiedzieć, do którego domu przynależysz?
Nowo poznana osoba wydawała mu się znajoma, a ciekawość wzięła górę nad
poczuciem kultury. Espen niecierpliwie oczekiwał na odpowiedź, dyskretnie przyglądając się przy tym twarzy dziewczyny. Co ją tak w nim bawiło?
- Czy zrobiłem coś niewłaściwego??
Swoją drugą dłonią poprawił opadające na oczy włosy, przecierając przy tym swe oczęta.
Czuł się nieco zakłopotany uśmiechem dziewczyny, niemniej jednak, bardzo mu
się podobał.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Parkiet   30.12.12 21:43

Chłopak zerkał na Sofię, czy za nim podąża. Kiedy już znaleźli się na parkiecie uśmiechnął się przepraszająco. W co on się w ogóle wpakował?
- Powiedziała mi, żebym nie odbijał jej partnerki, więc musisz mi wybaczyć jak Cię tu na chwilę.. zostawię. Po za tym taka dziewczyna jak ty na pewno nie będzie miała problemu ze znalezieniem partnera do tańca. - Żeby to jeszcze ona musiała szukać, nawet nie zdąży się obejrzeć jak ktoś poprosi ją do tańca, albo przynajmniej pogawędki. A ludzi to tutaj nie brakowało.
Jeden taniec, coo? Nie ubrał się jakoś specjalnie bo i czasu nie było. Granatowa koszula i ciemne spodnie.. Co prawda koszuli w spodnie nie włożył ale i tak.. W miarę elegancko, w tłumie się nie wybijał. Rozejrzał się po sali, kierując strategicznie pod ścianę. Tam na pewno kogoś znajdzie, a przecież nie był jedynym, który nikogo nie zaprosił. Chyba... cały czas w głowie powtarzał sobie słowa "jeden taniec". W oczy rzuciła się stojąca przy kolumnie dziewoja. Podążył wzrokiem za obiektem jej zapatrzenia, której okazała się być orkiestra. Postanowił jej nie przeszkadzać, ale zbliżył się i grzecznie poczeka, aż zwróci na niego uwagę. W końcu nie będzie się narzucał, prawda? Mimo wszystko wyglądała.. uroczo i to właśnie do niej podszedł.
- Wyglądasz jakbyś nie była zachwycona tym balem. - Spostrzegł na głos, uśmiechając się lekko. Przecież sam nie był lepszy i mogła to właśnie wywnioskować.
- Mimo wszystko, mogę Cię prosić chociaż o jeden taniec? - Nie, żeby miał coś do dziewczyny, bo to nie była jej wina, ale chciał mieć już to za sobą. Chociaż powoli zmieniał zdanie. Przynajmniej miał okazję poznać kogoś nowego, sam był tutaj od bardzo krótkiego czasu. A przecież znajomi siostry nie są jego znajomymi.. a raczej nie zdążył ich poznać. W każdym bądź razie liczył na pozytywną odpowiedź od Joonsoo. Miała dość zjawiskowe oczy.. Ciekawe czy tak jak bliźniaki - były to soczewki czy nie. Właśnie, soczewki. Iwan ich nie założył.. tak jak siostra, miał teraz swoje naturalne, mocno niebieskie tęczówki.

_________________
Ad.1
>Myśli Iwana.
>Myśli Nadii.

xxxxx
x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Parkiet   30.12.12 22:17

I właśnie o to w całej tej jej rozpaczy chodziło! Kang nie mogła wyglądać uroczo, to się kłóciło samo ze sobą - a przynajmniej w jej mniemaniu. Całe szczęście początkowe uczucie osaczenia i tego, że każdy się na nią patrzy z czasem przeminęło i teraz mogła już w miarę uspokojona wsłuchiwać się w muzykę wygrywaną przez orkiestrę. Niestety gdy tylko się poruszyła - nawet nieznacznie - falbanki u dołu sukienki zaraz falowały i tańczyły bez jej zgody. Dziewczyna dołowała się wtedy jeszcze bardziej, dopóki ktoś nie postanowił zwrócić na siebie jej uwagi. Zwróciła się w stronę Iwana wyraźnie zaskoczona i rozejrzała szybko na boki, jakby chciała się upewnić że mówi do niej.
- Bal jest w porządku. To z moją matką i jej gustem jest coś nie tak. - powiedziała krzywiąc się nieznacznie i pokręciła głową porzucając swoje idiotyczne troski. Nie będzie przecież zamęczać chłopaka swoimi problemami, zresztą czy nie tego zawsze jej uczono? Na co dzień mogła się zachowywać jak chciała, ale na wszelkich oficjalnych wydarzeniach powinna robić dobre wrażenie i zabawiać innych swoim towarzystwem.
"Kto wie, może zawrzesz w ten sposób znajomości, które w przyszłości uratują ci skórę, Kang?"
Mogła często kłócić się z Minhyukiem, ale pod tym względem musiała przyznać bratu rację. Po za tym urzekły ją niebieskie oczy chłopaka. Miały taki intensywny kolor... W Azji nikt takich nie miał, a nawet w Anglii nie były one czymś tak znowu często spotykanym. Nie żeby miała się zaraz na niego rzucać i wyznawać mu miłość (choć userka miała na to szczerą ochotę widząc Izayę w bluzie Pikachu <3), nawet dziewczynom zazdrościła takich, a nie innych tęczówek. Podobnie sprawa miała się z zieloną barwą oczu. Swoją drogą ciekawe, czy chłopak był stąd, czy może podobnie jak ona przybył do szkoły z innego kraju?
Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że cały ten czas podczas swoich rozmyślań intensywnie mu się przyglądała, co mogło zostać uznane za niegrzeczne. Zmieszała się i zaraz opuściła wzrok wyraźnie zakłopotana.
- Ach, przepraszam. Z przyjemnością z tobą zatańczę. - odpowiedziała w końcu i podobnie jak Iwan uśmiechnęła się delikatnie. Nawet dygnęła niczym typowa panienka z dobrego domu. Całkiem miła odmiana, w tym momencie mogła na chwilę odsunąć na bok obowiązku Prefekta Naczelnego i nieco się zabawić na balu. Nawet kolor sukni przestał jej tak dokuczać. Kto wie, może cały ten bal nie będzie taki znowu zły?

_________________

x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Parkiet   30.12.12 22:44

Kiepski dzień muzyka? To prawie jak usprawidliwienie kobiety na to, że się na wszystkich drze, bo ma okres. Czyli najgorsze, jakie tylko można było wybrać! Skoro już muzyką zarabia się na życie, nie ma czegoś takiego jak "gorszy dzień", zdecydowanie!
Tak więc, skoro winowajce wszystkich negatywnych zdarzeń mieli ustalonego (może nie oficjalnie, ale mieli tą samą osobę na myśli), mogli spokojnie udać się do bufetu, w celu spożycia większej, lub mniejszej ilości napojów procentowych. Przecież nie mogli pozwolić na to, żeby banda gówniarzy upiła się wcześniej od nich, no nie? (dop. aut. no przecież, że nie.)
- Okej, to jakiś czas po zakończeniu tej imprezy możesz spodziewać się obecności pięknego znaku drogowego pod leśniczówką.
Nie, on wcale nie żartował. Gdy tylko po zakończeniu imprezy uda mu się wytrzeźwieć (o ile wcześniej się upije) i odzyska siły, w podskokach popędzi po znak drogowy. Jakkolwiek na wyspie raczej nie był potrzebny czerokołowy transport, tak znaki zawsze jakieś były. Chociażby "zakaz wstępu", czy coś podobnego. A jeśli nie znak drogowy, rozejrzy się za innym, metalowym, podłużnym przedmiotem.
- Możesz być pewien, że ja w życiu nie zwalę na ciebie załatwienie kary dla ucznia. Zbyt wielką sprawiłoby mi to przyjemność, żebym miał się wyrzekać.
I tu również nie żartował. Także w sprawie tych wszystkich gróźb z udziałem tygrysicy, strzyg i innych mantikor mówił serio. Gdyby ktoś mu zalazł na skórę, naprawdę mógłby wszystkie te swoje obietnice wypełnić, chociażby miał później resztę życia spędzić w więzieniu za morderstwo z premedytacją. Może wolności już by nie odzyskał, ale ile wdzięczności od Markusa i Christophera oraz satysfakcji!
- Wydaje mi się, że wiem. - Parsknął blondyn, uśmiechając się po nosem, po czym razem z gajową opuścił parkiet. Przecież trzeba obronić się przed najeźdźcami, prawda?

z/t Talia i Felix

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Parkiet   31.12.12 14:10

Nana uścisnęła wyciągniętą dłoń chłopaka patrząc w jego oczęta.
Ma naprawdę ładne niebieskie oczęta.
- I nawzajem - powiedziała tym swoim łagodnym, pociesznym głosem.
Czy było się czemu przyglądać? Racja, Nana bardzo ładnie wyglądała - ale jej skromnym zdaniem inne dziewczęta wyglądały ładniej od niej.
Po krótkim acz ciepłym uścisku dłoni dziewczyna powróciła do obserwacji sali - a kątem oka obserwowała chłopaka.
- Przynależę do domu Ventus, o ile dobrze wiem - powiedziała a w jej głosie można było wyczuć rozbawienie jakby się śmiała. Już tyle lat chodzi do tej szkoły a czasami zapominała nazwy swojego domu... Ale wiedziała, że należała do niebieskiego domu, o!
Słysząc pytanie chłopaka i widząc jak poprawia włosy przecierając oczka zrobiło jej się jeszcze bardziej wesoło
- Nie, wyobraziłam sobie tylko jak przychodzę na ten bal w tej sukience i conversach... - zachichotała chwytając suknię i podciągając ją trochę pokazując swoje czarne szpilki. - Różowe conversy bardzo dobrze by wyglądały wraz z tą czarną kreacją, nieprawdaż? - zapytała kiwając stopami.
Nana jeszcze nic nie wypiła, mówię tylko na wszelki wypadek...
Powrót do góry Go down
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Parkiet   

Powrót do góry Go down
 
Parkiet
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Mały salon
» Parkiet
» Lodowy parkiet

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Wielka sala-
Skocz do: