IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Parkiet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość

avatar



Liczba postów : 24


PisanieTemat: Parkiet   28.12.12 19:13

Powiększ

Sala urządzona w renesansowym stylu. Na potrzeby balu świątecznego, wszędzie porozwieszane są tematyczne dekoracje w zielonej i czerwonej barwie. Naokoło parkietu ustawione są krzesła, jeśli ktoś by się zmęczył, aczkolwiek miejsca jest wystarczająco dużo. Na przeciwległym końcu od wejścia znajdują się schody, prowadzące do antresoli, na której znajduje się orkiestra, a także zdobione ławy przeznaczone dla osób, które nie mają chęci tańczyć.

Jeśli do kogoś podchodzisz - napisz jego imię pogrubioną czcionką na czerwono.
Życzymy miłej zabawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 19:44

Szła korytarzem trzymając swoją książkę i zastanawiając się co sobie Nicklas o niej pomyśli. Przypuszczała że raczej nic dobrego. W końcu wybiegła z pokoju nawet się nie pożegnawszy. żałowała trochę że się tak zachowała, doprawdy, jak w jakiejś niskich lotów noweli. Idąc tak usłyszała odgłos kroków, poszła w tamtą stronę i co zobaczyła? Bal, oczywiście! Przez to wszystko zupełnie o nim zapomniała. Trochę głupio że idzie w mundurku i w dodatku z książką pod pachą no ale cóż. Ludzi jeszcze wielu nie było, w sumie nikogo ale Hil wiedziała że niedługo się zejdą i zapełnią salę. Pomyślała że nie będzie tak sterczeć na wejściu i pójdzie gdzieś usiąść. Jak pomyślała tak zrobiła, usiadła na jednym z krzeseł stojących pod ścianą. Nie należał do najwygodniejszych, ale cóż było robić do pokoju wrócić jak na razie nie mogła a do biblioteki, chociaż ciepła i przytulna, iść nie chciała. Postanowiła że zostanie tutaj a że było nudno więc otworzyła książkę i zaczęła czytać.
Powrót do góry Go down

avatar



Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 20:08

Xavier prowadząc pod rękę Marilee wszedł do pomieszczenia. Nie leciał jednak od razu na parkiet. Rozejrzał się dookoła - ładnie przystrojona sala. Ale w końcu czego miał innego się spodziewać, skoro Greczynka uczestniczyła w przygotowaniach. Prawdę mówiąc był to drugi szkolny bal, na którym chłopak się zjawił. W pierwszej, drugiej, trzeciej i tak do piątej klasy mu się nie chciało. Tylko w ostatnim roku zebrał się w sobie i poszedł... by poprzeszkadzać. Narobił wtedy z kumplami niezłego zamieszania. Stare, dobre czasy. Teraz nawet nie łudził się ich spotkać. Młodsi - pewnie mieli swoją imprezę. W końcu pusta szkoła. Starsi - siedzieli gdzieś w robocie najpewniej kompletnie niezwiązanej z magią. Będzie musiał się z nimi jak najszybciej skontaktować i umówić na piwo. Właśnie... skoro o napojach mowa.
- Może masz ochotę się czegoś napić? - uśmiechnął się do Marilee przy okazji po raz kolejny lustrując ją wzrokiem. Wyglądała zjawiskowo... jeszcze lepiej niż wtedy, gdy przyszła do niego z przepysznym ciastem.
W oczekiwaniu na odpowiedź przeszedł z nią w bardziej ustronne miejsce. Niebawem poprosi ją do tańca... jednak teraz parkiet był praktycznie pusty. Sądził, że ona również nie chce wychodzić jako pierwsza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 20:24

Kai wszedł do środka razem ze swoimi partnerkami.Trzymając je pod rękę przemierzał korytarz.Kiedy doszli na parkiet poprosił dziewczyny o płaszcze, a gdy mu je dały zaniósł je do szatni.Po paru minutach nieobecności wrócił do nich z uśmiechem.
-Macie może na coś chęć?-Spytał a jego błękitne oczy patrzały raz na jedną , raz na drugą.
Fernandes czekając na odpowiedź dziewczyn,rozejrzał się po sali.Jak na razie było mało osób ale wiedział że za kilka minut, ewentualnie godzin pojawi się więcej ludzi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 20:40

Pokręciła przecząco głową, na pytanie Xaviera.
- Spokojnie, jeszcze tak mnie nie suszy. Nie jestem rybą. - powiedziała, z szerokim uśmiechem. Ewidentnie w jej wydaniu powiedzenie "nie jestem rybą" musiało być zabawne dla Francuza, któremu przecież opowiedziała swoją rolę w szkolnym przedstawieniu, podczas którego grała karpia. - I jak, myślisz, że się spodoba ludziom? - spytała. Niby nie ona to wszystko wymyślała, ale jeśli coś było nie tak to mogła to ukradkiem zmienić. Ale jeśli wszystko zostawiła na swoim miejscu, to oznaczać mogło, że się z tym zgadza i choćby nie wiadomo jak bardzo niektórym się nie podobało, byłaby współwinowajcą.
Cypryjka tego wieczora jakoś ekstrawagancko ubrana nie była. Cóż, na pewno lepiej niż na co dzień, ale raczej "królową balu" by nazwać jej nie można było. Miała po prostu wieczorową sukienkę, a włosy choć rozpuszczone jak zawsze, to tym razem jeszcze ze spinką w kształcie kwiatka. Na prawym nadgarstku dwie bransoletki, buty natomiast zwyczajne, pasujące balerinki bez większych udziwnień.
- Ciekawe, czy nauczyciele przyjdą nas pilnować. - zaśmiała się cicho, rozglądając po pomieszczeniu. Nigdy nie wiadomo, co im odwali, a na pewno nigdzie nie było zabronione, że nie mogą przyjść też się zabawić albo po prostu kogoś świątecznie ochrzanić. - Ale mogę sobie dać rękę uciąć, że ktoś dzisiaj coś odwali. To jest niemożliwe, aby po prostu cały czas był spokój. - dodała, patrząc sobie pod nogi, czy przypadkiem nie nadeptuje na sukienkę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 72


PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 20:40


No i oto są w sali balowej szkoły St. Elizabeth! Kiiyuka nie przypuszczała, że sala będzie aż tak wielka. Wygląda jakby po prostu połączyli z dwadzieścia pomniejszych sal klasowych w jedno. Różowowłosa była ciekawa jak wiele osób może się tutaj zmieścić. Wszyscy uczniowie, nauczyciele i inni? Niedługo się przekona.
Spojrzała na ludzi. Gdzieś w kącie stała dziewczyna w mundurku i z książką. Czyżby prefekt, który musi pilnować porządku i nie ma czasu się bawić? Dalej zauważyła młodą parę, nie wyglądali na uczni, ale również nie przypominali nauczycieli. I na chwile obecną to tyle. Tak pusto, a bal teoretycznie zaczął się godzinę temu. Gdzie te tłumy do cholery?!
Teraz jednak popatrzyła na swoich towarzyszy, Alex i Kaia.
- Hm, pusto jest. Może na razie gdzieś usiądziemy i pogadamy? Jakoś nie korci mnie by tańczyć na pustym parkiecie. - skomentowała, czekając na ich reakcje. Czekała na resztę uczniów z Speculum. Będzie zabawnie, na pewno.

_________________






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 20:54

Dotarli na salę, płaszcze odłożyli. Kiedy Alex weszła na parkiet zaczęła podziwiać ten ogrom. Skąd oni wytrzasnęli taką salę? No tak to szkoła magiczna, pewnie jutro już jej nie będzie, ale kto wie. Ewentualnie już tutaj była, ale Alex nie miała okazji do niej zawitać. Kto tam wie, ten teren jest dość spory. Wyglądała niesamowicie i chyba powinna zmieścić wszystkich uczniów i nauczycieli, może i nawet stażystów z personelem? Kto wie. Po za tym zawsze można wyjść na antresolę lub hol. Wszędzie znajdzie się dla siebie miejsce, zresztą jeszcze nie było zbyt wielu osób, ale to powinno się wkrótce zmienić. Dostrzegła jakieś dwie nieznajome jej osoby, mogła strzelić, że stażyści lub personel. Bo tych osób w ogóle nie kojarzy. Odwróciła się do Kiiyuki i Kai'a kiedy zaczęli mówić między sobą, chociaż słowa były skierowane również do Alex
-Chęć? Na razie nie. Na początku zawsze tak jest, nie długo powinno się rozkręcić. Chodźmy - powiedziała kierując się pierwsza do stolików przez sam środek parkietu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 21:06

Xavier zaśmiał się lekko słysząc porównanie dziewczyny. Nie dość, że uwielbiała rybki i chciała początkowo z nimi iść na bal... to przecież grała karpia. Zupełnie, jakby chciała go zapewnić, że mimo swoich upodobań i ról zwierzęciem tym wcale nie jest. Spokojnie. Wierzył. W końvu ryby głosu nie mają a Marilee rozśmieszała go swoim co chwilę.
Zupełnie, jakby czytała mu w myślach. Akurat, gdy podziwiał salę zapytała, czy się spodoba. Jaki zbieg okoliczności.
- Jest na prawdę świetnie - zapewnił - Przyznam, że nie lubię tych całych dekoracji i zawsze mi zawadzają. Jednak te... lubię je - uśmiechnął się do dziewczyny. Co prawda jak wcześniej zostało wspomniane nie bywał na balach czy bankietach często i się na dekoracjach kompletnie nie znał, ale przecież Marilee nie musiała o tym wiedzieć.
- Z pewnością! Jakby nie patrzeć jest to bal nie tylko dla uczniów, ale i nauczycieli. Chyba jednym z najlepszych tego dowodów jest nasza obecność. Chociaż jakby spojrzeć prawdzie w oczy to nie jesteśmy ani jednymi, ani drugimi - zapewne lada moment pojawią się nasze kochane belferki. Jedni by potańczyć, drudzy, by się czepiać a jeszcze inni cóż... na pewno znajdą się i tacy, co przyjdą się urżnąć. Zapewne nie tylko nauczyciele. Właściwie... to jak mniemał Xavier głównie nie oni.
- Obawiam się - chłopak zaśmiał się w głos - Że tym, który coś odwali mogę być ja. W takim wypadku proszę o przebaczenie Madame - lekko jej się ukłonił licząc, że to obłaskawi dziewczynę w razie jakiejś wpadki. Taki już był... nieokiełznany. Znał się i wiedział, że nie wysiedzi całego balu grzecznie popijając poncz. Widać to było już po jego stroju - drogie, francuskie rzeczy a w tym niedopięta koszula i ledwo trzymający się kupy krawat. Jednak tak wyglądał najlepiej. To był jego urok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 21:16

Lottie dała się poprowadzić do głównej części "sali balowej" Sebastianowi, z którym spotkała się już w foyerze. Ponieważ tamto boczne pomieszczenie wcale nie było duże, a znajdowało się w bezpośrednim sąsiedztwie parkietu, nic dziwnego, że białowłosa częściowo odpowiadała na słowa i zachowanie Sebastiana dopiero teraz. Zwłaszcza, że cholernik postanowił udawać, że nie ma pojęcia o co jej chodziło, robić za gentelmena, przez co, zważywszy, że w toalecie zachowywał się całkiem inaczej, białowłosa nieco zwątpiła w swój dar rozgryzania ludzi. W każdym razie, kiedy ten wsunął jej kwiatka we włosy, ta przesunęła po nim opuszkami palców, wystosowała krótkie "dziękuję" połączone z kolejnym uśmiechem. Po czym postanowiła się znowu z nim trochę podroczyć
- Będziesz jeszcze bardziej zaszczycony, zobaczysz
Kiedy znaleźli się już ostatecznie na parkiecie, białowłosa nie mogła się powstrzymać przed rozejrzeniem się po sali. Cholera, drugi rok chodziła do tej szkoły, a nie miała zielonego pojęcia, że znajdowało się tutaj TAKIE pomieszczenie. Co jak co, ale dziewczyna lubiła nieco "podstarzały" wystrój, czyli taki, który pochodził z dawnych epok. Zdecydowanie chciała spędzić tu nieco więcej czasu, co właściwie i tak nie zasłaniało jej głównego powodu, dla ktrego w ogóle zadawała sobie trud pojawienia się na balu. Bo mimo niesamowitej atmosfery, te najczęściej się jej źle kojarzyły. Chociaż ten był inny, bo szła na niego z własnej woli, prawda?
- Ooo, spodziewałam się, że będzie tu już trochę więcej ludzi. Jak myślisz? Zawładnięcie parkietem zajmie nam minutę, czy może pół?
"Dziwne" zachowanie Sebastiana coś jednak dało. Fakt, że od razu przyjął postawę prezentowaną przez ludzi na eleganckich balach, znaczył tyle, że na takich bywał. A więc zawładnięcie parkietem wcale nie byłoby nierealne!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 21:18

Kai poszedł za Alex nie tracąc tym samym z oczu Kii.Kiedy doszli już na miejsce, odsunął dziewczyną krzesła jak przystało na dżentelmena.Usiadł koło nich, i uśmiechnął się serdecznie w ich stronę.
-To jak wam się podoba?-Spytał rozglądając się.
Widać że teraz ma o wiele lepszy humor niż wcześniej, co może być spowodowane stresem.
-Macie chęć na coś do picia?-Spytał patrząc na nie.
Były śliczne, aż zapierały mu dech w piersiach jednak wygląd to nie wszystko.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 72


PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 21:36

Huhu, szaleństwo, doszły dwie nowe osoby. Przyjrzała im się przelotnie, lecz za chwile ruszyła za znajomą, również podziwiając salę, zastanawiając się, ile im zajęło urządzenie jej, zapewne dość długo. Chwała im za ich trud. Niech się dzisiaj napiją!
- Mam nadzieję, że wkrótce pojawi się więcej osób. - powiedziała cicho, siadając między Alex a Kaiem.
- Jak dla mnie jest super. Jeszcze gdyby zagrali jakąś ciekawą muzykę to już w ogóle. - odpowiedziała Kaiowi, poprawiając sukienkę która podwinęła się lekko. Była ona dość krótka, bo tylko do połowy uda, przez co każde jej podwinięcie odsłaniało coraz to więcej. A to bal jest, a nie striptiz. Nie? Cóż, chyba.
- Hm, nie, ja podziękuję. - odpowiedziała chłopakowi, przeszywając go wzrokiem.
- Ah, właśnie, jak Ci się podoba szkoła? - zapytała Kaia. Dziewczyny rzeczywiście wyglądały olśniewający, z resztą, jak wszystkie dziewczyny które pojawiły się na balu.

_________________






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 21:44

Sebastian wcale nie udawał gentlemana ani nic z tych rzeczy. Był współczesnym arystokratą, członkiem rodziny królewskiej Wielkiej Brytanii, jakby nie patrzeć to całkiem naturalne zachowanie Sebastiana. Z tym, że był po prostu rozpieszczony i robił co chciał i kiedy chciał. Co w tym dziwnego, że dla niego liczy się zabawa? W każdej postaci. Ale francuzka nie mogła przecież o tym wiedzieć, bo chyba nie interesowała się wszystkimi członkami współczesnej arystokracji, tym bardziej nie swojego kraju.
- Spodziewam się. - odpowiedział, kiedy wkroczyli na parkiet. Sala była .. klimatyczna, musiał przyznać. Gdyby wiedział, że lubi takie rzeczy wysłałby Lotkę matce, do tego zapiziałego zamku, który w końcu trzeba będzie niedługo odwiedzić. Coś czuł że dobrze by się dogadywały. A kiedy pomyślał o matce, przypomniało mu się coś istotnego.
-... Nie masz nic przeciwko, jak później zrobimy sobie zdjęcie? Dla mamusi. Z pewnością będzie chciała zobaczyć moją partnerkę. Nie wybaczy mi, jak tego nie zrobię.. - Zagadał i jak do tej pory szli pod ramię, chłopak puścił i za to wziął jej dłoń.
- Co tak słabo nas oceniasz? - posłał jej uśmiech i ruszył w tany. Z ludźmi na parkiecie czy bez nich, teraz oddał się tańcu. W pewny sposób prowadził białowłosą, nie odrywając od niej wzroku. Uniósł jej dłoń, żeby wykonała obrót, a po nim lekko opadła na nim, a następnie wrócić do normalnej pozycji, kontynuując taniec. To, w jaki sposób się zachowywał to i tak był luz. Patrzył w jej dwukolorowe oczy z nieprzerwanym, lekkim uśmiechem.

_________________
Wygląd: xxx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 21:47

Usiadła przy stoliku i oparła się wygodnie. Cały czas obserwowała salę i wejście do niej, ponownie to samo zajęcie jak wcześniej w dormitorium. Siedzenie i patrzenie kto nowy się pojawi. Dwie osoby.. przecież to Lottie! Kiedy ona zdążyła się tak wyszykować, w dormitorium jej nawet nie wiedziała. Dosłownie jakieś czary. Podeszłaby do niej, ale przecież nie zostawi swoich towarzyszy, ale jednak takie zabawy są tez po to by poznawać nowe osoby. Jednak to dopiero początek, więc się nie śpieszyła. Położyła łokcie na stoliku i a na dłoniach oparła brodę.
-Na pewno Kiiyuka. Nie ma opcji bo co to by był za bal - powiedziała z uśmiechem patrząc to na Kai'a to na dziewczynę. Nie ma to jak trzy osobowa para.
-Też podziękuję, na razie będę musiała zgłodnieć, ale jak skoro nawet jeszcze dobrze zabawa się nie rozkręciła - mruknęła pod nosem. Wcześniej zdążyła zjeść co nie co, to głodu na tą chwilę nie czuje. Ciekawe co wspaniałego znajdzie na bufecie może czekoladową fontannę? Oo.. byłoby wspaniale. Zapewne głownie będzie się żywić tego wieczora słodkościami, których na pewno nie brakuje.
-Niczego nie brakuje temu miejscu. Nie wiem czemu, ale kojarzy mi się z Rosją - tak jakoś jej się przypomniały sale na jakich bywała. Całkiem podobne, wspomnienia, ale wtedy to były małe przyjęcia. Jednak miło zobaczyć podobne widoki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 21:59

Z drugiej strony Francuzka była z rodziny znanych w kraju przestępców, która także w jakiś sposób dbała o wizerunek. Tym niemniej Lottie od zawsze lubiła robić totalnie na przekór swojej rodzinie, a raczej osobą, które zechciałyby mieć nad nią jakąkolwiek władzę czy być postawione "wyżej". To dlatego etykieta kłóciła się u niej z jej luźniejszym, bardziej dla niej typowym zachowaniem tworząc niekonwencjonalne, acz jak się przypatrzeć, nawet urocze zachowanie.
- Nawet sobie nie wyobrażasz
Cóż, wypadało nieco podsycić jego ciekawość. Poza tym, że wiedział, że coś planowała, to właściwie białowłosa go nie wtajemniczała w swoje plany. Tak było bardziej interesująco!
Wysyłać Lottie do zamku? Tak! Wysyłać Lottie matce? NIE! Ona każdego rodzica od razu brała za swojego wroga, ot, taki odruch, zresztą biorąc pod uwagę jej niesforność, każda osoba, która była czyjąkolwiek matką, prędzej czy później zechciałaby narzucić Mirabelce jakieś granice, na co nie można było pozwolić. Kiedy jeszcze Bessettet przeleciała spojrzeniem po ludziach, bo nie wypadałoby ignorować tak wszystkich wokół, dostrzegła swoją współokatorkę- Alexandrine. Ponieważ była zajęta teraz trochę czym innym, wysłała tylko w jej stronę uśmiech, kiedy była szansa, by Rosjanka to dostrzegła, a potem skupiła się na Sebastianie, który... chciał sobie zrobić z nią zdjęcie? Dla matki? Chciał rozpowszechniać prywatne zdjęcia takiej sławy jaką była LOTTIE? Okej. Pokiwała tylko głową na znak zgody. Potem jakoś wykorzysta ten dług.

- No wiesz, ja to sobie poradzę, ale ty pewnie się potkniesz raz... czy dwa- pozwoliła sobie na złośliwostkę.
Chociaż raczej tego nie przewidywała. Oczywiście, kiedy Sebastian rozpoczął taniec, ta w naturalny sposób podążyła za jego krokiem, układając wolną rękę na jego ramieniu. W jej oczętach cały czas czaiły się zawadiackie iskierki, które po prostu żyły własnym życiem na samą świadomość przyszłych wydarzeń, tym niemniej chwilowo skupiła się całkowicie na tańcu, przy okazji wyćwiczonym ruchem wykonując obrót wtedy, kiedy szesnastolatek wyraźnie sobie tego życzył. Spojrzeniem też nie uciekła, mimo że przypomniało jej się zagubienie z męskiej toalety i na policzkach pojawił lekki rumieniec. Po prostu miała w zwyczaju obserwować choć twarz, jeśli nie patrzeć prosto w oczy.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Lottie dnia 28.12.12 22:05, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 22:01

Kai spojrzał na Alex, wyglądała słodko trzymając brodę na dłoniach jednak w tej chwili Kii zadała mu pytanie.
-Szkoła tutaj jest naprawdę bardzo fajna,wszyscy są uprzejmi i można poznać różne kultury i tradycje, jednak tęsknię za dziadkiem oraz znajomymi z Hiszpanii-Powiedział i posmutniał.
Wiedział że jego dziadek nie jest już młodzieniaszkiem, i może zejść z tego świata w każdej chwili kiedy go nie ma nawet u jego boku.Fernandes opamiętał się w porę i z powrotem się uśmiechnął ponieważ nie chciał ich zamartwiać.
-To może poznajmy się lepiej,co wy na to?-Zaproponował z uśmiechem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 22:04

- No ja mam nadzieję, że jest. Glub, glub. - odparła, dodając kawałek swojego ulubionego tekściku. Dodatkowo, aby dodać sobie na chwilę ciut rybiastego wyglądu, na początek nadęła policzki a później je "zassała", więc z ust jej się zrobił taki prawdziwy, rybi "dzióbek". - Bo chyba mnie nie okłamujesz, prawda? - spytała, wyprzedzając chłopaka i stając przed nim. Gdyby była wyższa: twarzą w twarz. Tak to efekt był gorszy, ale spoglądać spode łba mogła. A tak na prawdę to chciała właśnie zrobić. Nie wytrzymała jednak zbyt długo, bowiem zawsze gdy chciała zachować poważną minę to jej to nie wychodziło. Dlatego też zaraz parsknęła śmiechem. - Nie, dobra. Wierzę ci. Chyba. - stwierdziła i wróciła na swoje miejsce obok Francuza.
- Tak, wygląda na to, że jesteśmy dzisiaj jakimiś odludkami. - westchnęła cicho, patrząc na uczniów, jacy powoli wbijali na salę. - Oho, gimbaza przyszła. Ciekawe kiedy się nawalą. - szepnęła i ruchem głowy wskazała na trójkę osób.
- Ty? No nie przesadzaj... Jak cię twój opiekun przyłapie to chyba już możesz dzwonić do Francji, by załatwili ci tą budkę pod Wieżyczką. - stwierdziła może i ciut zmartwionym głosem, ale na jej twarzy wciąż widniał lekki uśmiech. - Ale wybaczę ci, dzielny rycerzu. - dodała żartobliwie. - Tylko jeśli o mnie chodzi to też czasem lubię coś odwalić, tak więc gdybyś był łaskaw mnie poinformować jak coś, to może bym ci pomogła. Razem wylecieć ze szkoły to raźniej, nie? - mimo tego słodkiego uśmiechu widniejącego na jej twarzy, ona na prawdę miała różne przygody. Kiedyś zdenerwowana przeklęła do nauczyciela, który od razu zadzwonił po jej rodziców. Pobiła się z koleżanką, to samo. Mimo, że teraz, kiedy była starsza to już się trochę uspokoiła, wciąż jednak miewała różne dziwne pomysły.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 22:40

Xavier ponownie się zaśmiał. Dziewczyna w rybim wydaniu wyglądała po prostu przeuroczo. Dodając tą niebieską sukienkę... efekt był przekomiczny.
- Jakże bym śmiał! - powiedział z udawanym oburzeniem. Gdy dziewczyna stanęła na przeciw niego patrzył w jej oczy tak głęboko jakby chciał zajrzeć jej w głąb duszy. Cały czas się uśmiechał. Chciał być wiarygodny. W końcu... tym razem na prawdę nie kłamał. W ogóle w towarzystwie Marilee był zadziwiająco szczery - Nie ma żadnego chyba. Dziś mówię tylko prawdę! Taki tam... dzień dobroci dla zwierząt - chłopak zażartował puszczając dziewczynie oczko. Miał nadzieję, że podłapie sens. Zwierzę - ryba. Więcej tłumaczyć chyba nie trzeba.
- Sądzę, że szybciej niż można by się spodziewać - Lou pamiętał jego jedyny w życiu bal. Nawalił się z kolegami a potem rozpierdolił imprezę. Oczywiście ku wiwatom dziewczyn, które potem o dziwo kochały się w nim jeszcze bardziej. Aż tak się cieszyły, że ich strojenie się poszło na marne? Miał nadzieję, że Marilee albo po prostu go nie poznała, albo ominął ją ostatni bal. Bo skoro go wcześniej nie znała to do grona wielbicielek raczej należeć nie mogła - Właśnie... lampkę szampana? - spytał jednocześnie zdejmując dwa kieliszki z tacy, którą przenosił jeden z kelnerów. Ten, który trzymał w lewej dłoni wyciągnął w stronę stażystki.
- A więc... za naszą budkę i piękną pracownicę. Jeśli odwalimy dziś jakiś numer będziemy ją mieć szybciej niż nam się wydawało. O ile mogą wywalić z takiego powodu... tak czy inaczej proponuję właśnie taki toast - zaśmiał się do dziewczyny i czekał na jej ruch. Jeśli jednak o Felixa chodzi... wydawał się być w porządku. A Christopher... Lou zawsze może wziąć winę na siebie w co każdy uwierzy. W końcu śliczne stażystki nie szaleją na balach z własnej woli... czyż nie? Zapowiadał się bardzo ciekawy wieczór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 22:51

Dzieciaki, koniec zabawy! Personel... i nauczyciel nadchodzą!
Oczywiście Talia nie mogła zostawić słów przybyłego z nią Felixa bez odpowiedzi, dlatego też blondyn mógł się teraz przekonać, w jakiś sposób, czy gajowa znała się na żartach. A wbrew pozorom- mimo że większości uczniów mogło wydawać się inaczej- tak, miała poczucie humoru. Zależało to też od tego, jak była nastawiona do danej osoby, tym niemniej nie będzie przecież gderać na imprezie!
- W takim razie, specjalnie kupię Ci na tę okazję krawat- ot i miała zabezpieczenie.
Chciał się droczyć? To miał. Fritzówna w takich drobnych przepychankach słownych była niezła i zaskakująco szybko potrafiła znaleźć dobrą odpowiedź. I tak. Może jej wypowiedź była zabarwiona żartem, tym niemniej gdyby miała okazję, chętnie zobaczyłaby Felixa wiążącego krawat. To musiał być zabawny widok, a zawsze warto sobie nieco poprawić humor kosztem drugiej osoby, no nie?
W każdym razie, pierwsze co zrobiła Talia to obadanie ilości ludzi na sali, a także sytuacji. Nie było jeszcze tak źle. Nic nie płonęło, nikt nie wydawał się popełniać samobójstwa, traktując balustrady jako filary ziemi i psując przy okazji zabawę innym... Ktoś nawet, jak się wydawało tańczył- bo przecież wiadomo, że większość na bal przychodziła po to żeby postać!
- Ja tam ani strażakiem nie jestem, a pożaru przecież w tłumie nie można tak łatwo zauważyć!
Nie żeby Talia życzyła sali spłonąć, ale zawsze można dyskretnie udawać, że nie jest się zorientowanym w sytuacji, poczekać aż ktoś inny zajmie się ogniem, jeśli w ogóle ktoś postanowi, a potem dorwać bohatersko sprawcę. Ewentualnie. Bo latryny w lesie same się nie wykopią. Co prawda są tam absolutnie niepotrzebne, ale kto by tam zwracał na to uwagę?

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 23:29

Wbrew temu co Felix myślał, zanim jeszcze wraz z Talią znalazł się w sali balowej - na parkiecie nie było pustek. Co prawda, wciąż jeszcze nie była to ilość, która gwarantowałaby dobrą zabawę, ale nie mógł spodziewać się po dzieciakach z doby internetu znajomości, czy też nawet upodobania do tańców towarzyskich, prawda? Sam zbytnio za nimi nie przepadał, co dopiero osoby młodsze od niego o te dziesięć, albo więcej, lat. Co wcale nie zmieniało faktu, że chcąc-nie chcąc je kojarzył.
- Widzę, że nie odpuścisz mi tego krawata. - Blondyn westchnął teatralnie, udając ogromne załamanie. Miał dużo dystansu do siebie, więc zdjęcie ze swoim tragicznym wspaniałym węzłem zawiązanym na krawacie, raczej odbierałby jako zabawne do granic możliwości. Chociaż zdecydowanie łatwiej było naśmiewać się z kogoś, zauważanie podobnych sytuacji u siebie, nie stanowiło dla niego najmniejszego problemu.
- A chciałabyś nim być?
Nie mógł się powstrzymać od tego pytania. Przecież każdy na jego miejscu mógłby przyznać, że widok gajowej w wozie strażackim, ubranej w specjalistyczny kombinezon i hełm, to niecodzienny widok. W dodatku jakby przyszło jej gasić firanki, albo inne podpalone elementy wyposażenia w sali balowej. Swoją drogą, była to dość nieprawdopodobna wizja, bo, po pierwsze - na wyspie nie było remizy, a po drugie - dzieciaki zachowywały się wyjątkowo spokojnie. Nawet blondyn nie był w stanie wysnuć ku nim żadnych podejrzeń w danej chwili, co było naprawdę dziwnym i niecodziennym zjawiskiem.
- Wszystko wydaje się być całe. Jeszcze. - Parsknął z rozbawieniem, ponownie ogarniając wzrokiem całą salę. Oczywiście, dzieciaki zbierały się w mniejsze lub większe grupki. To było do przewidzenia - w końcu nikt nie chciał zostać sam na lodzie, podczas gdy reszta dobrze się bawi. Chociaż on, gdy był w ich wieku (ah, jak miło jest móc to powiedzieć!), raczej nigdy się nie organizował. Po prostu do kogoś dołączał.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 23:49

Zawsze można było olać tradycję i nie bawić się w żadne tańce towarzyskie, a zamiast tego przekupić orkiestrę (na przykład wódką) bądź groźbami zmusić do zagrania czegoś bardziej skocznego i poskakać sobie ot tak. Tym niemniej to może potem. Chwilowo jeszcze takie pomysły trzeba było odłożyć na bok, bo wszyscy jeszcze byli trzeźwi. Swoją drogą, Fritz była naprawdę zdziwiona, że na imprezie szkolnej serwowany był alkohol. Była przekonana, że tego tutaj właśnie zabraknie, a tymczasem stało się odwrotnie. Przecież sama sprawdziła!
- Oczywiście, że nie. Sam się podłożyłeś, a ja miałabym odpuścić?
Co to, to nie! Tak. Zdecydowanie łatwiej było naśmiewać się z kogoś innego i blondynka zdecydowanie zamierzała wykorzystać ten fakt! A nie należała do osób, które odpuszczały łatwo, Felix powinien więc się bać. Bo nawet jeśli będzie się wydawało, że Talia już dawno o tym zapomniała, to może nagle złożyć mu wizytę z nowym krawatem. Niezapowiedzianą, żeby nie miał okazji się schować.
Kiedy z ust Felixa padło dość nietuzinkowe pytanie, oczy kobiety rozszerzyły się nieco w zdziwieniu, a ta aż musiała parsknąć śmiechem. Skąd mu to w ogóle przyszło do głowy? Pokręciła z ubawieniem głową, a następnie wsparła rękę na biodrze
- Przejrzałeś mnie- stwierdziła- To moje marzenie. Nawet trzymam kombinezon w szafie. Kasku jeszcze nie dorwałam. Ale po co komu kask?
Gdyby Talia była strażakiem, każdy bałby się wywołać pożar i go po prostu by nie było. Już ona dałaby POPALIĆ osobom, które miałyby czelność stwarzać zagrożenie pożarowe! Czerpałaby pewnie z tego wiele przyjemności i zastąpiłoby jej to ewentualne karanie uczniów, na które miała ochotę tylko czasem... a jeżeli nie miałaby ochoty nikogo opieprzać? Nie wyjechałaby do pożaru? Kiepski byłby z niej strażak, oj tak.
- To dopiero początek. Doskonale wiem jakie pomysły sama miałam na tego typu imprezach
No tak. Talia, kiedy była jeszcze Mią i uczęszczała do szkoły, prawdopodobnie przedstawiałaby sobą obraz takich uczniów, z których teraz niejako się z blondynem nabijali. Może nie podpalałaby firanek, ale pewnie byłoby z nią ciekawie. Jeśli w ogóle by przyszła.

_________________
Rozmowa z ludźmi
Rozmowa ze zwierzętami
panda Panda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Parkiet   28.12.12 23:59

Zebrało się więcej ludzi, co skłoniło Hil do oderwania się od książki. Przeszła się przez sale patrząc czy nie dostrzeże gdzieś Mei albo Nicklasa. Na jej szczęści byli przy bufecie co oznaczało że ona w spokoju może sobie wrócić do pokoju. Lawirując między licznymi już gośćmi przeszła przez salę i po trzech minutach była już na korytarzu. Nie był pusty, a zresztą trudno się dziwić skoro prowadził do sali balowej. No nic, ten bal może sobie przecież odpuścić.
[z/t]
Powrót do góry Go down

avatar



Liczba postów : 72


PisanieTemat: Re: Parkiet   29.12.12 1:24

- A mi się to miejsce z niczym nie kojarzy, hah. Może to dlatego, że nie miałam w zwyczaju przebywać w takich miejscach. W całym moim życiu byłam na może jednym balu. - odpowiedziała, kiedy Alexandrine zaczęła wspominać o kraju z którego pochodzi. Bez wątpienia miło było powspominać niektóre momenty swojego życia. Kii najchętniej wspominała czasy gimnazjum. Lubiła swoją zwariowaną klasę i w całej szkole miała kilku bliskich przyjaciół. Ba, nawet jeden chodzi do St. Elizabeth. Bez wątpienia dałaby dużo, by te zabawne czasy wróciły. Niestety, czasu nie cofnie.
- Chyba każdy tęskni za rodziną. Ale z drugiej strony to nas uczy pewnej samodzielności. - zwróciła się tym razem do Hiszpana, uśmiechając się pocieszająco.
- Poza tym, chyba możemy pojechać do domu na wakacje, albo coś. - dodała po chwili zastanowienia. Tia, rzeczywiście miło byłoby wrócić w rodzinne strony, nawet jeśli tylko na miesiąc czy dwa. Można by było pomóc matce w codziennych czynnościach, pojechać do całej rodziny, wypytać co i jak, kto z kim i dlaczego. Takie typowe, rodzinne pytania.
Ponownie rozejrzała się po sali, zainteresowana widokiem nowych osób. To dołujące nikogo nie znać. Odwróciła się znowu do Kaia.
- Hm, niech będzie, co chcesz wiedzieć, Kai? - zapytała melodyjnym głosem, ponownie poprawiając dół sukienki.

_________________






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Parkiet   29.12.12 2:00

- To nawet nie próbuj! - zagroziła mu jeszcze, oczywiście nie wyglądając zbyt poważnie mimo tego, że uniosła palec wskazujący. Czasem na prawdę żałowała tego, że nie potrafi być przekonująca, że wszelkie jej groźby wyglądają jak żart, że wszelkie próby zrobienia wzroku mordercy i tak kończą się fiaskiem. Jak widać, Cypryjka miała z tym ogromny problem, dlatego ten jej żal nie był tak z dupy wzięty. Po prostu... potrzebowała tego, bo do końca życia będzie traktowana jak dziecko.
- Dzień dobroci dla zwierząt? Ok, ale w takim razie do północy nie możesz zjeść żadnej żaby. - uśmiechnęła się słodko, niczym dzieciak wręcz, tak jak było wcześniej powiedziane. Czekała tylko, aż ktoś ją pomyli z drugoklasistą.
- Poproszę. - odparła jedynie na pytanie, po czym powoli przechwyciła jeden z kieliszków. Co prawda podczas tego gestu można było zauważyć, że jej ręka się trochę trzęsie, jednak ostatecznie ani nic nie rozlała ani nie upuściła przedmiotu. Ciężko też było stwierdzić tak na prawdę, czym się aż tak przejmowała. - Ogólnie to nie przepadam za alkoholem, ale taki szampan w towarzystwie nikomu nie zaszkodzi. - zmrużyła lekko oczy, przyglądając się otrzymanym zbiorem procentów. Chwilę później jednak zaśmiała się tak bardzo, że została zmuszona do zakrycia kieliszka dłonią, aby przypadkiem nie rozlać szampana. - E tam od razu piękną. Ale pracownik też jest nie najgorszy. - rozbawiona ukłuła lekko Xaviera palcem w brzuch. - A tutaj, to pewnie za wszystko mogą wywalić. I sądzę, że w naszym wypadku zastosują ten przywilej dość szybko. I podoba mi się ten toast, sądzę, że więcej nie trzeba dodawać. - zakończyła i charakterystycznie stuknęła się kieliszkami z rozmówcą, po czym wypiła łyk szampana. Fanką może nie była, ale jeśli chodzi o alkohole to był to na prawdę jeden z bardziej przez nią lubianych.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Parkiet   29.12.12 9:28

Każdy ma swoje indywidualne podejście, przynajmniej się nie powstrzymuje. Podobnie było z Sebastianem, więc w pewnym sensie mógłby nawet ją zrozumieć. Chociaż to kobieta, więc nigdy nic nie wiadomo.
- Ahh, tak? Zaskocz mnie. - Skoro już zaczęli o tym, a to co raz bardziej nastawało na jego ciekawość, nie mógł się powstrzymać żeby i Mirabelkę trochę podjudzić, żeby albo mu zdradziła o co chodzi.. albo po prostu, żeby sama nie mogła się doczekać, o.
Po za tym nawet nie wiedziała jak jego matka potrafiła być rąbnięta. Może on ma to po niej? A granice zawsze przecież można.. przekraczać.
Oczywiście na samym starcie wiedział, że te zdjęcie francuzka potraktuje w taki sposób, ale za to jaki ona będzie mieć dług po tym, na co się oboje dzisiaj szykują z niecierpliwością? Bez głupich myśli.
- Ha-hi? Zapewne, jak będziesz mnie podcinać albo deptać. - Nie może sobie pozwolić na nie odpowiedzenie na takie złośliwostki lekkim dogryzaniem. Znowu bez tych myśli, oke?
Piosenka dobiegała końca, więc ich pierwszy taniec również zaraz miał się w skończyć. W ładny sposób zakończył taniec, a gdy się w końcu oderwali od siebie, lekko się ukłonił i zaklaskał w dłonie. Nie był pewny, czy zechce tańczyć ponownie, więc czekał.
- Może.. przejdziemy się do bufetu? Pewnie masz ochotę się czegoś napić.. - A jak nie to on to chętnie zrobi. Póki jeszcze tu są, mogliby chociaż spróbować. Nie było pośpiechu, jak nie pójdą teraz to później, po prostu wypadało zaproponować.

_________________
Wygląd: xxx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Parkiet   29.12.12 9:44

Lottie nie da się zrozumieć. Nie, dlatego że była kobietą, ale datego że na jej światopogląd składał się zbitek czasem skrajnych poglądów, tworząc dość dziwną mieszankę. Dodatkowo utrudniał wszystko fakt, że czasem białowłosa bawiła się w aktorkę w teatrze życia i potrafiła komuś pokazać soba całkiem inny charakter, niż miała się prawda. Na potrzeby jakiegoś spisku, zazwyczaj
W momencie, kiedy z ust Sebastiana padły słowa "zaskocz mnie", Bessettet nabrała ochoty by pomazać mu przez twarz żółtym sprejem. Wtedy uchyliłaby rąbka tajemnicy, a przy okazji zasoczyła, zdecydowanie, tym niemniej szkoda spreju. Pewnie dlatego zamiast tego na jej usta wstąpił iście diabelski uśmieszek.
- Włamywałeś się gdzieś kiedyś?- zapytała po prostu.
Niech się cieszy strzępkiem informacji. I rozkminia cały czas co mogła mieć białowłosa na myśli. Gabinet dyrektora, vice-dyrektora, może skok na medykamenty w pokoju pielęgniarki, a może chciała porwać radiowóz? Nieeeee, przeciez to ostatnie było aż nazbyt absurdalne!
I jak to bez głupich myśli? Głupie myśli muszą być!
- Chyba tylko, dlatego żebyś zaczął ruszać się do rytmu
A nie, nie! nie da się tak łatwo przegadać! Najwidoczniej ta "parka" nie mogła się obyć bez docinek, które zaczęły się już chyba nawet na boisku.
Lottie mogła tańczyć. Co jak co, ale mogła. Poza tym, że najchętniej to w ogóle przyniosłaby ze sobą skrzypce i nauczyła orkiestrę grać, ot co! Nie żeby krytykowała, ale zdecydowanie brakowało jej tu skrzypiec. Więcej skrzypiec!
W odpowiedzi na jego ukłon, ona też dygnęła elegancko, jak to miała już doskonale wyuczone.
- Mam lepszy pomysł. Pójdziemy do bufetu, ty się napijesz, a ja poszukam czegoś słodkiego
Tak, tak! To był dwa razy lepszy pomysł! Pić? Kto by tam pił, słodkości przecież na nią czekały, a jeszcze ktoś, niedajboże, zdąży je zjeść przed nią!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Parkiet   

Powrót do góry Go down
 
Parkiet
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Mały salon
» Parkiet
» Lodowy parkiet

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Wielka sala-
Skocz do: