IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Szkolna biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
uczennica



Wiek : 22
Liczba postów : 258

administrator

PisanieTemat: Szkolna biblioteka    20.12.12 17:47

Obszerne pomieszczenie – jedno z największych w szkole. Stare półki są tak wysokie, że aby dosięgnąć szczytu trzeba stanąć na drabinie lub użyć magi. Oprócz imponującej liczności i perełek książkowych, ta część szkoły może zachwycić ciekawym zaprojektowaniem i wystrojem. Pomyślano o tym, żeby się nie pogubić i nie stworzyć bałaganu. Pomieszczenie jest przejrzyste, bez zapychania na siłę "byleby się wszystko zmieściło”. Z boku jest wąskie przejście do czytelni – okrągłego pokoju, który jednocześnie robi za dział z książkami przygodowymi, fantasy – wszystkimi, które nie mają nic wspólnego z nauką. Nie ma tu masywnych szaf i regałów - jedynie "wyrastające" ze ścian półki, w ten sposób można stworzyć podkowę. Patrząc z lotu ptaka na taką podkowę można określić, że wejście znajduje się na jej szczycie, a w pustej przestrzeni - skórzane, wygodne fotele oraz kilka stolików z krzesłami. Same przyścienne półki byłyby niewystarczające, toteż na środku znajdują się cztery, poziomo (dalej patrząc z lotu ptaka) ustawione regały ale tak, żeby było dużo miejsca między nimi, oraz dające swobodę poruszania się wzdłuż "podkowy". To byłoby wszystko, jeśli chodzi o architekturę. Do tego dochodzi tajemniczy wystrój, to jest miły odcień fioletu na ścianach i czarne zdobienia aby zachować klimat.

________________________________________


Sofia powolnymi krokami zmierzała ku bibliotece. Z każdym dniem w Saint Elizabeth czuła się coraz bardziej jak w domu. Niemniej nie chodzi o to, że się przyzwyczaiła… to był już trzeci rok Romanowej w akademii – zdążyła przywyknąć już dawno temu. Po prostu wielkimi krokami zbliżała się zima – najbardziej naturalna dla białowłosej pora roku. Nie raz mijała zmarzniętych uczniów, którzy skarżyli się niemiłosiernie. Romanowa nie raz chodziła w te „mrozy” rozpięta. Dlaczego w cudzysłowach? Ponieważ w jej rodzinnych stronach takie temperatury były uważane za naprawdę bardzo wysokie. Rosjance aż śmiać się chciało, gdy widziała jak przy kilku stopniach na minusie prawie cała szkoła zamarza.
Sonia weszła do pomieszczenia. Nie zdejmowała płaszcza… za chwilę i tak usiądzie w czytelni. Czas wziąć się za naukę. Rok szkolny rozpoczął się stosunkowo dawno a w głowie Rosjanki wciąż trwały wakacje. To do niej nie podobne… zawsze była pilna. Czas wziąć się do roboty… zwłaszcza, że na wiosnę jej rodzice z reguły proszą szkołę o raport. Jeśli zobaczą na kartce takie stopnie i taką frekwencję na zajęciach… cóż – Sofia musi się poprawić zanim przyjdzie czas podsumowań. Nie lubiła rozczarowywać ojca… prawdę mówiąc chyba jeszcze ani razu tego nie zrobiła. Tym bardziej nie uśmiechał jej się pierwszy raz, a mimo, że miała jedne w wyższych stopni w całej Saint Elizabeth, dla Nikołaja to wciąż mogło być za mało.
Białowłosa przechadzała się między regałami w poszukiwaniu odpowiednich książek. Astronomia… nie. Istoty i zjawiska paranormalne, nauki ścisłe, oraz wróżbiarstwo. Tak… poczyta tą trójkę i to chyba wystarczy! Kilka wielkich ksiąg wylądowała w lichych rączkach Rosjanki. Teraz zmierzała ku czytelni. Przekroczyła próg i znalazła się w okrągłym pomieszczeniu. Rozłożyła podręczniki na jednym ze stołów w centrum. Nie lubiła gnieździć się po kątach. Następnie zdjęła płaszcz i rozwiesiła na jednym z krzeseł, na które potem usiadła. Z torby wyjęła kilka zeszytów i korzystając z książek zaczęła coś notować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    24.12.12 14:50

Tatsumi był nowym nauczycielem w tej szkole. Jedną z tych rzeczy, które go tutaj przyciągnęły były książki ,które były tylko i wyłącznie w tej biblioteczce. Chłopak zostawił toboły przy wejściu i wbiegł do środka jak strzała. Jak na nauczyciela był jeszcze młody chociaż doświadczenie życiowe ma już całkiem spore. Po chwili szukania odnalazł tytuł, którego szukał i usiadł sobie przy stoliku. Zaczął przewracać kartki szukając zapewne czegoś konkretnego. Po przewertowaniu książki z pięć razy Oga nie postanowił się poddać jednak oczy już go bolały i tekst "zlewał" się ze sobą co uniemożliwiało czytanie.W takim oto przypadku chwila przerwy jest wskazana i tak również zrobił nowy nauczyciel japońskiego. Po wcześniejszej konsultacji z bibliotekarką otworzył okno na oścież i zapalił sobie papierosa jednocześnie zapisując coś w swoim notatniku który trzyma w tylnej kieszeni spodni.
Powrót do góry Go down

avatar



Liczba postów : 16


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    24.12.12 15:45

Sharcia weszła do biblioteki.. Musiała poruszać prze różnych książek dla swoich uczniów, co będą czytać lektury zadane przez nią. Trochę dzieł wybrała i siadła sobie w ławeczce.. Założyła nóżkę na nóżke i zaczęła czytać.. Po chwili, jednak zimno, które obiło się z otworzonego na ościerz okna dobiło kobietę.
A zaraz po chwili do tego dotarł do kobiety zapach papierosów, o nie! Tego to już za dużo, jak na jej niewinny nosek! Postanowiła dlatego, że uderzy człowieka książką.. Do tego nie znała go, więc może jakiś uczeń? No raczej nie nauczyciel...
- Uczniowie nie powinni palić, a już zwłaszcza w takim miejscu - powiedziała naburmuszonym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    24.12.12 15:51

Tatsumi wstał z parapetu i stanął koło dziewczyny. Wziął książkę, którą zostawił na stoliku i oddał jej w głowę tak, aby to lekko poczuła.
- Nie wiesz kobieto, że nie bije się nieznajomych - Wydarł się na nią.
No tak, uderzył kobietę, ale czego tu się spodziewać po Odze, którego priorytetem jest wpierdolenie komuś zamiast nawiązywanie nawiązania przyjaźni. Po chwili spojrzał na nią.
- Nazywam się Tatsumi Oga, jestem nauczycielem języka japońskiego - Przedstawił się chowając siadając z powrotem na swoje miejsce.
Powrót do góry Go down

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 9


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    24.12.12 23:54

Swoim zwyczajem przycupnęła sobie w fotelu w jakimś kącie, w takich miejscach zawsze czuła się przytulnie. Na kolanach miała atlas roślin i szkicownik w którym kopiowała obrazki. Oczywiście, wolała rysować z natury ale na dworze było zimno, wszędzie leżał śnieg a drzewa i rośliny albo były gołe albo nie było ich widać spod grubej białej pierzyny uch...nie na pewno nie chciała siedzieć na tym zimnie w dodatku jeśli miała wybór pomiędzy tym a ciepłą biblioteką i miękkim fotelem.
Na początku w ogóle nie przejmowała się tym co dzieje się dookoła niej, zagłębiona w swój mały przytulny świat (czyt. fotel). Jednak gdy usłyszała jak ktoś się kłuci, lub inaczej, mówi poniesionym głosem, podniosła głowę i z zaineteresowaniem zaczęła przyglądać się rozgrywającej przed nią sceną. A przestawiała się ona tak: Dwoje młodych ludzi, nie wyglądających raczej na uczniów, sprzeczali się o coś (przynajmniej tak to interpretowała), mężczyzna trzymała papierosa, miał brązowe oczy i Diunie wydawało się że już go kiedyś widziała. Po chwili pacną książką tą drugą osobę, kobietę gdy ta coś do niego powiedziała. Diuna podejrzewała że to nauczycielka nie po wzroście, właśnie wręcz przeciwnie, to mogło zmylić, a po dość pokaźnym biuście. W każdym razie scena była dziwna i Diuna wolała na razie tylko obserwować i nie wdawać się w to wszystko, co więcej udawać że nic się nie widziało. Oczywiście, gdy wszystko wyjdzie na jaw będzie mówiła całą prawdę, lecz na razie lepiej tylko obserwować a potem nie zauważenie się oddalić. Sprzeczki dorosłych to, to czego lepiej unikać.

Po chwili namysłu postanowiła, że jednak lepiej ulotnić się od razu. Jak pomyślała tak zrobiła. [z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    27.12.12 1:04

~ Na prawdę chcesz marnować twój "czas" na nadrobienie tylko.. jakiegoś roku?
~ I tak będziesz korzystał.
~ Ushishishi...
~ Yy, płacisz w słodyczach. ĆŚS! - stłumiła jego niedoszłe sprzeciwy. Przecież i tak nikt ich nie słyszał. Owszem, ale to był znak, że ma nie przeszkadzać. Obserwować - jasne, w ten sposób będą się uczyć. Po co marnować czas, przecież jak "patrzą" to widzą to samo, nie ważne w jakiej postaci. Iwan jakoś specjalnie nie przywiązywał wagi do swoich stopni, w przeciwieństwie do Nadii. Więc gdy ta się uczyła, czasami zapamiętywał coś z tego, byleby coś zaliczyć i wyjść z pozytywną oceną. Dość korzystne, bo samemu nie zawsze dawał radę zebrać się w sobie, żeby wziąć się w ogóle do nauki. Czasami próbował pytać Nadię o odpowiedź na testach, ale o ile nie posiadał nic, co ją by do tego zachęciło - nie miał nawet co liczyć.
Dziewczyna pchnęła drzwi do biblioteki, mijając uprzednio kilku uczniów, na których widok "uciszyła" brata. Rozejrzała się niemrawo. Że też w ogóle udało jej się tutaj trafić bez większych problemów.. Chyba słuszną decyzją będzie poszukanie jakiejś osoby, która się aktualnie uczy w bibliotece. O ile nie jest z pierwszego rocznika. W ten sposób bliźniaki będą mogły zapytać na co mniej więcej powinni zwrócić uwagę i tak dalej, no i od razu będą mieli z czego się w ogóle nauczyć. Nadia prześmigała do wnętrza czytelni, przez chwilę podziwiając jej wystrój. Tłumów to tu nie było, - no ale nie ma się co dziwić - a w oczy rzuciła jej się.. jedna osoba, więc znalezienie żywej duszy nie stanowiło dla niej problemu. W takim razie jej ofiarą będzie jedyna ucząca się tutaj osóbka pod postacią białowłosej dziewczyny.
Położyła dłoń na swojej torbie, sprawdzając czy notatnik znajduje się w środku. Teraz trzeba pomyśleć, jakby tu zacząć.. Wystarczy przecież, jak pokaże jej zakres z tego, co powinna przejrzeć. Jeszcze nie wiedziała, że to co potrzebuje będzie znajdowało się w książkach, które tamta dziewczyna posiada wyłożone przed sobą. No ale nic.. Gdy już zmierzała w jej stronę, niespodziewanie skręciła, tak jakby przygasła. Przygryzła wargę, ostatecznie podejmując decyzję. Ruszyła, z tego wszystkiego znalazła się za dziewczyną. Pochyliła się delikatnie nad nią, zza jej ramienia zerkając na to, co czyta. Wszystko byłoby pęknie gdyby nie to że jej włosy wraz z pochyleniem się zmieniły swoje położenie i częściowo opadły na ramię Soni oraz kartkę przed nią. Oops.

_________________
Ad.1
>Myśli Iwana.
>Myśli Nadii.

xxxxx
x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczennica



Wiek : 22
Liczba postów : 258

administrator

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    27.12.12 1:37

Sofia cały czas starała skupić się na nauce, jednak otoczenie jej nie sprzyjało. Raz było za głośno, raz wręcz za cicho, co irytowało ją jeszcze bardziej niż hałas. Eh... złej baletnicy przeszkadza nawet rąbek u spódnicy jak mawiają. Po prostu nie miała ochoty na naukę... nie szło wcale o środowisko zewnętrzne. O ile w ogóle istnieje coś takiego jak ochota na naukę... wątpliwe. Nazwijmy to ładnie brakiem weny, na który jednak Romanowa nie mogła sobie pozwolić. Musiała jak najszybciej podciągnąć trochę stopnie z kilku przedmiotów. Dokładając do tego wszelkich starań wreszcie udało jej się skupić. Jedno zadanie, potem kolejne, do tego jakieś zagadnienia. W bibliotece nie było już praktycznie żadnych ludzi. Może ze dwie czy trzy osoby między półkami, a czytelnię Sofia miała całą dla siebie. Przekładała kolejne kartki podręczników, gdy nagle zaczęła się czuć nieswojo. Zmarszczyła lekko brwi. Złudzenie? Postanowiła nie zwracać na to uwagi. Czytała dalej. Jednak cały czas miała wrażenie... zupełnie jakby ktoś ją obserwował. Nie, nie, nie! Znowu szuka wymówki, aby zaprzestać czytania! A tak dobrze jej szło. Nie mogła sobie pozwolić na chwile słabości. O nie! Przezwycięży ten krytyczny moment i nauczy się wszystkiego za jednym zamachem! Jaka porażka... Sonia już myślała o nauce jak o wojnie a o podręcznikach jak o strategii. Czy aż tak jej zależało? Na stopniach, czy może jednak na uznaniu? Jej rozmyślania zostały jednak dość szybko przerwane. Nie myliła się. Ktoś ją obserwował. Najwyraźniej... już od dłuższego czasu. Skąd to wiedziała? Na swoim ramieniu poczuła coś lekkiego, ale łaskoczącego. To samo "coś" zobaczyła przed swoim nosem - na podręczniku. Czarne, długie, kobiece włosy. Kto to był? Sofia westchnęła delikatnie.
- Co się tak czaisz? - zapytała bezpłciowo nawet nie podnosząc wzroku na dziewczynę, stojącą z nią. Miała nadzieję, że skoro została zdemaskowana to wyjdzie z "ukrycia". W oczekiwaniu na ten moment Romanowa kontynuowała lekturę. W końcu za chwilę pewnie nie będzie już mogła tego robić... w końcu żeby to był ktoś, kto tylko chciał coś szybko załatwić a nie pozawracać jej gitarę to szybko by zrobił co w jego obowiązku i się zmył. Sonia i nauka - miało być inaczej, wyszło jak zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    27.12.12 19:57

Co prawda Nadezhda długo nie przyglądała się dziewczynie, ale najwidoczniej tyle wystarczyło, żeby się zorientowała, że coś jest nie tak. Przecież to było do przewidzenia.. Nie zmienia to jednak faktu, że przez przypadek zachowywała się cicho jak przy skradaniu albo czymś takim.. nie było to jednak zamierzone. Ot, chyba taki nawyk. Romanowa i tak nie wyglądała jakby była szczęśliwa z tego faktu, że musi się uczyć. Z jednej strony taka Nadia była zbawieniem, z drugiej strony mogła.. przeszkadzać. A przynajmniej jej włosy, jak do tej pory. Nie uznała tego jako jakiejś porażki, bo od początku nie zamierzała się tak czaić, i tym bardziej nie zamierzała się kryć.. ale wyszło jak wyszło - tak to właśnie wyglądało. Dziewczyna mruknęła i podniosła głowę do góry, tym samym zabierając swoje włosy sprzed oczu białogłowej.
- Tak wyszło.. - Nie zamierzała kłamać ale też co miała powiedzieć? Tak więc ta odpowiedź ją satysfakcjonowała, chociaż rozmówczyni pewnie nie koniecznie.. Jeśli do tej pory nie została wygoniona, to skorzystała z tego i odsunęła sobie krzesło obok dziewczyny.
- Pewnie Ci przeszkadzam, no trudno.. - Zaczęła dość nietypowo i zapewne nie tak, jak trzeba.. i usiadła na odsuniętym przez nią krzesełku.
- Mam na imię Nadia, jestem z drugiego rocznika ale zaczynam się uczyć tutaj dopiero od.. teraz. Byłabyś tak miła i w skrócie powiedziała, na co powinnam zwrócić uwagę? W ogóle, jak wygląda nauka w tej szkole..? - przystopowała, żeby dać białowłosej czas na reakcję czy jakąkolwiek odpowiedź. Równie dobrze mogła przecież ją olać i wcale nie odpowiadać. Dlatego też położyła swoją torbę na kolanach i wyciągnęła z niej notatnik oraz długopis, które zaraz znalazły się na stoliku. Nadia oparła łokieć na stole, a podbródek na dłoni, lekko się pochylając i wpatrując wyczekująco w oczy Romanowej. W tedy zauważyła że była drobną dziewczyną. Ciekawe czy taka była czy jest młodsza, albo coś w tym stylu. W tedy niczego za bardzo się nie dowie. O, w takich momentach przypomina sobie o.. Zaraz, gdzie to było? Przeszukała kieszenie płaszczyka, następnie sięgnęła do torby, wyjmując opakowanie "Pocky". Innymi słowy, paluszki oblane mleczną czekoladą. Kto by pomyślał że takie coś najliczniej można znaleźć tylko w Japonii.. Taka mała przekąska przy nauce. Co prawda Nadia jeszcze nawet jej nie zaczęła, ale.. Otworzyła kartonik z wyglądu przypominający papierosy. Jeśli Rosjanka nie kojarzyła tego przysmaku to mogła rzeczywiście pomyśleć, że dziewczyna wyciągnęła paczkę papierosów. Nic z tego, Zvereva wysunęła jeden palcem, żeby chwycić go ustami i powoli zacząć chrupać. Mimo, że to nieznajomą najpierw powinna poczęstować, zrobiła to dopiero teraz. Wysunęła w jej stronę Pocky, czekając z uśmiechem aż się poczęstuje. O ile będzie miała ochotę.

_________________
Ad.1
>Myśli Iwana.
>Myśli Nadii.

xxxxx
x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczennica



Wiek : 22
Liczba postów : 258

administrator

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    27.12.12 21:06

Na reszcie. Znowu widziała literki. Wiedziała jednak, że to nie koniec spotkania. Po tej myśli jak na zawołanie... odsunęło się krzesełko tuż obok Sofii i na domiar złego na nim usiadła. Zbawienie czy utrapienie... oto jest pytanie! Niby teraz będzie miała pretekst, aby zaprzestań nauki ale z drugiej strony co się odwlecze to się nie uciecze. Cóż... bez sensu było zastanawianie się nad czymś, na co nie miało się najmniejszego wpływu, a sytuacja zapowiadała się następująco: Czarnowłosa zostanie w bibliotece i nie wygląda na to, by miała zamiar niebawem ją opuścić. Nie zamierzała komentować odpowiedzi dziewczyny. O ile w ogóle była jakakolwiek możliwość skomentowania dwuwyrazowego sformowania, które najprawdopodobniej nie było ani przemyślane, ani prawdziwe. Nic nie wychodzi samo z siebie... na pewno nieznajoma miała jakiś cel przyplątując się tutaj. Spojrzała na nią kątem oka tak, by było to w miarę niezauważalne. Wyglądała na raczej ogarniętą. Do tego całkiem ładna. Ciekawe czego tu szukała. Nie widziała w jej rękach żadnych książek. Czyżby szukała nowych znajomości w czytelni? Raczej słaby wybór.
Romanowa nie odzywała się. Z kamienną twarzą patrzyła w podręcznik i dawała się dziewczynie wygadać. Nie zamierzała również komentować wypowiedzenia o przeszkadzaniu... cóż za spostrzegawczość. Szkoda tylko, że dziewczyna nie wyciąga z niej wniosków i dalej brnie w swoją gadaninę. Białowłosa westchnęła lekko. Może jednak nie będzie wcale tak źle. Prawdę mówiąc i tak miała kończyć.
Sonia uśmiechnęła się słysząc kolejne wypowiedzenie dziewczyny. Oczywiście w myślach. Twarz miała cały czas kamienną, wbitą w stos czarnych literek na starym papierze. To nic, że już od dłuższej chwili ich nie analizowała skupiona na tym, co mówiła nieznajoma... a raczej rozproszona przez jej paplaninę. Mniejsza o szczegóły. Tak czy inaczej Romanowa doszła do wniosku, że jej przymusowa towarzyszka już się wygadała, a skoro wyjawiła jej swoje imię, to Sofia powinna uczynić to samo. Tak na marginesie po akcencie dziewczyny Rosjanka doszła do wniosku, że Nadia jest jej rodaczką. Jak miło.
- Sofia Iniessa, po Ojcu Nikołajewna z Rosyjskiego rodu Romanow - powiedziała jak zawsze formalnym tonem przenosząc swój wzrok na oczy dziewczyny. Teraz widziała ją dokładnie... wyglądała na dość wysoką a do tego była na prawdę ładna. Czarne włosy, biała cera i niebieskie oczy.
- Źle trafiłaś - Sofia odrzekła bez ociągania się. Rzeczywiście... mogła teraz zyskać sobie kolejnego dłużnika, jednak w tej sytuacji... spasuje. I tak pewnie znajdzie jeszcze wiele powodów, dzięki którym będzie mogła zaproponować nieznajomej swoją "przyjaźń", czyli dosadniej mówiąc - udzielić długu wdzięczności. W tym momencie z tego, co wywnioskowała Romanowa, dziewczyna prosiła ją o podpowiedź. Nie ładnie. Nie mniej nie chodziło jednak o jakieś szkolne zasady. Dla kogoś takiego jak Sonia były one nieistotne - Z tego co słyszę szukasz frajera. Trafiłaś pod zły adres. Jeśli myślisz, że przez dwa lata uczyłam się godzinami całego materiału, by teraz podyktować ci odpowiedzi... jesteś w błędzie - uśmiechnęła się do dziewczyny nieco sarkastycznie. Była pewna, że takiej odpowiedzi Nadia się nie spodziewała. Cóż... nie zawsze dostajemy to, czego chcemy.
W oczekiwaniu na odpowiedź Romanowa obserwowała ruchy nowo poznanej dziewczyny. Wyjęła jakiś notatnik a potem paczkę japońskich słodyczy. W następnej kolejności wyjęła jeden z paluszków w niej schowanych i wyciągnęła smakołyk w stronę Sofii. Japońskie pocky... jadła je raz czy może dwa, częstowana głównie przez azjatyckie dzieciaki w akademii. Całkiem dobre, jednak bez rewelacji. Białowłosa jednak tylko potrząsnęła głową dając znak, że nie chce. Po pierwsze nie jadała w bibliotece a po drugie wychowana na dworze nie miała nawyku podjadania między posiłkami.


Ostatnio zmieniony przez Sofia dnia 27.12.12 23:43, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    27.12.12 23:33

Tak myślała, że nawet nie zostanie przyjęta miło. Komu by się chciało pomagać z nauką drugiej osobie. Chociaż nie do końca była to nawet nauka, Nadia to wiedziała. Pytanie, czy jasnowłosa dobrze rozumie. Jakby się teraz poddała to przecież byłoby nudno i tym razem jak i za każdym innym. Bliźniaki nie należą do osób łatwo poddających się. Zależy też od powagi sytuacji, ale to nie jest tak, że dają za wygraną. Po prostu zmieniają się metody. Także nie, pani prefekt szybko nie opuści tej biblioteki. Tym bardziej nie szukała tutaj znajomości, gdyby tak było po prostu zostałaby z nowo poznanym chłopakiem, który wydawał się być miły. A miły, w jego przypadku nie znaczy nudny.
Co prawda jej "tak wyszło" nie było przemyślane, ale prawdziwe. Nie zastanawiała się, jak to zrobi, a jak widać zrobiła. Podeszła, zwracając jej uwagę na siebie. A więc czy nie było skuteczne? Gorzej było z jej przemówieniem, szczerze przewidywała że tak to się skończy, że będzie to mało interesujące, ale kto wiedział jakie uosobienie ma Sofia? Nadia uśmiechnęła się zadowolona, w ustach wciąż mając paluszek w czekoladzie. Nie powinna chyba być z tego powodu zadowolona, a jednak była. Wyobraziła sobie Sofię jako małą złośnicę. To po prostu było urocze. Na pewno zauważyła, ale Nadia jak gdyby nigdy nic dalej chrupała paluszka. Słuchała nieznajomej, która okazała się być Rosjanką. Do tego tworzyła "współczesną" arystokrację, z tego co mogła wywnioskować po rodzie. W Rosji, oczywiście. Powiedziała to w taki sposób, aż Nadii przyszło na myśl "Mam się teraz kłaniać, czy..?", ale zamiast tego, po zjedzeniu, zmieniła pozycję. Przestała się już opierać, chociaż nawet w tedy była wyprostowana. Jak oficjalnie, to oficjalnie. - Nadezhda Inna Zvereva, Nadia opcjonalnie. - Nie musiała, mogła słyszeć o tym nazwisku ze względu na matkę, utalentowaną piosenkarkę i pianistkę, która nie tylko śpiewała po rosyjsku, a także w innych językach.
- Nie sądzę. Chyba coś źle zrozumiałaś. Jakie odpowiedzi? Zakres, tematy, coś czego mogłam nie mieć, albo może jakieś podstawy magii. Zakres, coś, co podaje każdy nauczyciel. Przecież to się przerabia. Więc.. jakie odpowiedzi? - Początek, który był odpowiedzią na to, że źle trafiła powiedziała z lekkim przekąsem. Dalej jej mina mówiła jakby za siebie - "ale o czym ty mówisz?". A po skomentowaniu jej dziwnego wniosku, tylko cmoknęła z dezaprobatą. Inna nie wiedziała, jakie podejście miała Nikołajewna, ale powinna wiedzieć, że to ona tworzy siebie, a nie jej rodzice, tytuł i co tylko jeszcze. Nadia wcale nie podejrzewała, że tak jest, ale kto wie? Tego się dowie, albo i nie w dalszej konwersacji, o ile ta będzie chciała ją kontynuować.
Nadia doskonale wiedziała, że jest w bibliotece, a raczej już w czytelni. Chociaż rzeczywiście nie zdała sobie z tego sprawy, że odruchowo wręcz sięgnęła po Pocky. Najczęściej robiła to w określonych sytuacjach. Żeby się skupić, a szczególnie lubiła je mieć ze sobą podczas wykonywania "roboty". Szeleścić nie szeleściła, z kruszeniem podobnie - tym trudno jest cokolwiek zabrudzić, a o ile na to uważa i posprząta - nie widziała nic złego w takiej przekąsce. Jako prefekt miała też swoje obowiązki, dodając do tego losowe zdarzenia - na posiłek za brakło czasu. To był jej jedzenie i nie wiązało się z podjadaniem. Bliźniakom zdarzało się zapomnieć o tak podstawowych rzeczach jak posiłek. Trzeba zważyć na to, że u nich ta sprawa jest nieco utrudniona.. No ale cóż, to nie było dla białogłowej tak oczywiste jak dla dziewczyny. Dlatego też, po jasnej odmowie bez słowa schowała paczkę, stwierdzając że więcej dla nich i wcale nie chodziło tu o żałowanie dla nieznajomej.

_________________
Ad.1
>Myśli Iwana.
>Myśli Nadii.

xxxxx
x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczennica



Wiek : 22
Liczba postów : 258

administrator

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    28.12.12 0:16

Jacy ci ludzie potrafili być czasem irytujący i niedomyślni. Nadia przedstawiając się ponownie sprawiała wrażenie, jakby formalny ton Sofii był dla niej jakimś policzkiem... ciosem nie do zniesienia. A czego ona się spodziewała? Że szlachcianka powie jej "Siema. Sońka jestem"? Nie chodziło tu o wywyższanie się czy też brak sympatii do kogoś. Po prostu jak przez siedemnaście lat robisz coś w taki sposób, to potem nagle nie przestaniesz. A właściwie... dlaczego Rosjanka miałaby to zrobić?
Jeśli jednak chodzi Zverev... rzeczywiście coś obiło jej się o uszy. Może nawet wspomniana pianistka występowała na jakimś z bankietów, na którym była Sonia. Postanowiła jednak nie drążyć tego tematu. Ich rodowe nazwiska na prawdę nie wniosą wiele do sytuacji. Oczywiście... mogła rzucić jakąś kąśliwą uwagę i byłoby to nawet bardzo w jej stylu. Przykładowo pytanie, czy w takim razie Nadia będzie zapewniała jutrzejszą oprawę muzyczną byłoby bardzo na miejscu. Chociaż prawdę mówiąc... rzeczywiście Rosjankę to poniekąd ciekawiło. Jacy są sławni muzycy... niby wielcy a przy tych, dla których grają tak mali. Czy też mają takie ambicje wobec swoich dzieci? Przykładowo, gdyby to Nikołaj był wielkim pianistą, a w szkole Sofii odbywał się bal, na którym Białowłosa by nie zagrała z pewnością usłyszała by z jego ust, że go rozczarowała... Jednak wszelkie komentarze uznała za zbędne. W końcu i tak nie dojdzie prawdy a kłamstwa ją nie interesowały. Bynajmniej cudze.
- Nawet jeśli... to rzeczy, które mówisz teraz są jeszcze bardziej bez sensu. Skoro sama wiesz, że nauczyciele podadzą zakresy to po co ja mam to robić po raz drugi? Bezsensowne powtarzanie czynności jest najbardziej karygodną z from tracenia czasu - chyba, że brunetka miała na myśli zakres z klasy pierwszej... jednak będąca w tej chwili w trzeciej Sofia nie była w stanie go pamiętać. Romanowa westchnęła cicho. Naprawdę nie wyglądało na to, aby dziewczyna miała się łatwo zniechęcić.
- Przyszłaś się uczyć? Jak chcesz mogę ci coś potłumaczyć - zaoferowała drugiej Rosjance znudzonym tonem. Niech myśli, że jest taka miła. A co tam... w końcu każdy ma jakiś cel. Skoro jej początkowy - nauka - został przerwany przez Nadię, to teraz musiała sobie obrać nowy.
- Tak swoją drogą... jakim cudem znalazłaś się od razu w drugiej klasie? Z tego co wiem to w tej szkole nie jest łatwo przeskoczyć rok. Wielki talent czy może jednak znajomości? - prawdę mówiąc Sofia raczej liczyłaby na to drugie. Talent to tu miał każdy, a jeśli chodzi o Nadię... być może jeszcze o tym nie wiedziała, ale to, że zbliżyła się do Romanowej świadczyło o tym, że jedyny ponadprzeciętny talent jaki sobie skrywa to ten do pakowania się w kłopoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    28.12.12 13:55

Nadia powiedziała to tylko i wyłącznie dlatego drugi raz, że skoro była pewna że nieznajoma jest również Rosjanką to jej może być wygodnie wymawiać normalną wersję jej imienia, nie będzie sprawiać jej to takiego problemu jak większości osób w akademii. No ale to było najmniej ważne.
Dziewczyna matki nie rozczaruje, bo ta nie wie o balu. Bliźniaki jakoś nie były specjalnie osobami, które informują swoich rodziców na każdym kroku co się dzieje. A na pewno oprawa muzyczna już dawno była zaplanowana, a oni są tutaj nowi, nikt nie zna ich umiejętności ani "ich" w ogóle. O ile nikt z kadry, ani z uczniów nie rozpozna tej dwójki i nie poprosi o jakiś "kawałek" to na pewno nie zagrają. W końcu nie byli tak dobrzy jak matka, ne? Po za tym, jako uczniowie, a to dla nich między innymi został zorganizowany bal - powinni się na nim pojawi Nawet jeśli bohaterowie są innego zdania..
- Hmm? Chodziło mi bardziej o coś, co już było, a w normalnych programach się nie pojawiało. Takie rzeczy, na które nauczyciele najbardziej zwracali uwagę. Tutaj kluczowym słowem było magia.. O ile zaczęli już czegoś o tym uczyć.. No ale nie ważne, jakoś sobie poradzę. - Zastanawiała się czy to ona coś źle mówi, czy to dziewczyna jej nie rozumie. Mimo tego, że zaproponowała jej naukę, ta zaczynała powątpiewać. Na pewno nie jest z tego faktu zadowolona, ale skoro już się zadeklarowała, to Nadia skinęła głową potwierdzając.
- Może dlatego, że cały materiał mam przerobiony i uzyskałam wysoką ilość punktów na sprawdzianach diagnozujących i tym podobnych. To, że uczyłam się w domu nie oznacza, że nic nie robiłam. - odpowiedziała spokojnie, z lekkim uśmiechem.
Może rzeczywiście bliźniaki miały talent do pakowania się w kłopoty? Jakby na to nie spojrzeć, tak właśnie było.
- Pomyślałam, że warto sobie powtórzyć, przypomnieć. Jeśli to kłopot, to wcale nie musisz się zmuszać. - patrzyła w jasnozielone, ładne oczy Sofii z uśmiechem. Wstała, jakby miała po prostu wyjść. Zamiast tego, zdjęła płaszcz i trzymając go w ręku czekała na cokolwiek od strony Sofii.
- Masz z kim iść na bal? Do tej pory żaden chłopak, ani dziewczyna mnie nie zaprosiła. Uroki bycia nowym.

_________________
Ad.1
>Myśli Iwana.
>Myśli Nadii.

xxxxx
x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczennica



Wiek : 22
Liczba postów : 258

administrator

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    28.12.12 18:01

Sofia nie miała najmniejszych szans domyślić się, co chciała powiedzieć jej Zverev. W końcu nie czytała w jej umyśle. Tak czy inaczej mniejsza o to. O magii również nie mogła jej powiedzieć za wiele... chyba, że miały te same profesje.
- Umiejętności magiczne... to wiele tłumaczy. Jednak nie wiem, czy jestem w stanie ci pomóc. Zapomniałaś o małym szczególiku, którym jest profesja. W czym się specjalizujesz? - jako, że Romanowa najlepiej utrwalała wiedzę tłumacząc innym nie widziała powodów, aby tym razem miała nie pomóc. Chociaż zapewne i tak nici z tego, ponieważ ciężko spotkać drugą osobę w szkole, która miała takie same umiejętności.
O tym, że siedzenie w domu nie oznacza nic nie robienia Sonia wiedziała bardzo dobrze. Od małego była uczona nie tylko przedmiotów szkolnych, ale również gry na pianinie, skrzypcach, szycia, haftowania i jeszcze tysiąca innych rzeczy bez przekraczania progu własnego pokoju. Wiedziała jednak, że w Saint Elizabeth aż na nadto dbają o profilaktykę. Zwłaszcza, że w uwagę wchodziło "jedynie" powtarzanie roku, a nie trzech czy czterech lat. Jak widać Nadia musiała się na prawdę mocno przyłożyć.
- Żaden kłopot - Sofia nadal nie zmieniała tonu - Prawdę mówiąc to nic tak szlachetnego jak ci się wydaje. Po prostu sama szybciej się uczę jak komuś tłumaczę... to wszystko - tak. To prawda. Każdy krok, każde poczynanie Rosjanki przepełnione jest samolubnością. A skoro Nadia już się tu przypałętała to niech się do czegoś przyda. A może nawet wyjdzie to Sonii na dobre? Tym lepiej.
Widząc, że dziewczyna stoi jak słup soli westchnęła cicho.
- No siadaj! Przecież powiedziałam, że pomogę. W czym konkretnie trzeba? - starała się przybrać nieco milszy ton, jednak zapewne słabo jej się to udało. Nie potrafiła robić ludziom maślanych oczu.
Słysząc o balu i o tym, że Nadia idzie sama Sofia lekko się uśmiechnęła. Przez sekundę. Przelotnie. Może fartem nikt nie zauważył.
- Dlaczego mnie to pytasz? - spytała nieco przekornie - Nie... nie mam z kim iść. Jeśli to było zaproszenie... w porządku - dość nietypowy sposób przyjmowania propozycji. Zwłaszcza, że obie były kobietami i może pytanie zostało zadane bardziej w sensie "Masz już jakiegoś przystojniaczka? OMG jaki on jest?". Jednak jako, że Nadia użyła w swojej wypowiedzi słów "żaden chłopak, ani dziewczyna" to Sofia doszła do wniosku, że taki stan rzeczy by jej nie przeszkadzał. Sonii również nie. Jakby nie patrzeć - przyjrzała jej się nieco bardziej - była całkiem ładna. A może nawet bardzo. Cóż... przynajmniej będzie miała do kogo się odezwać.
Czas naglił. Niestety trzeba będzie to przełożyć na poprzedni raz. Dziewczyna poczekała na odpowiedź Nadii, po czym wyszła.

zt


Ostatnio zmieniony przez Sofia dnia 28.12.12 20:00, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    28.12.12 19:19

Opowiadanie o profesji i tak dalej mogło być trochę czasochłonne. No i istnieje coś takiego jak podstawowe .. czary? Chyba. I o tym właśnie tez chciała usłyszeć. W każdym bądź razie w miarę udało jej się dotrzeć do dziewczyny, która była bardziej skora do pomocy. Dziewczyna zerknęła na zegarek wiszący nad wejściem do czytelni. Sporo czasu minęło, a trzeba się jeszcze przygotować na bal, skoro ma już partnerkę. Nie planowała tego od samego początku - samo jakoś tak wyszło. Jej odpowiedź ją rozśmieszyła, ale nie dała po sobie tego poznać, więc się uśmiechnęła jedynie.
- To przełożymy to na następny raz.. bo jeśli chcemy zdążyć na bal, to musimy się zbierać. Przyjdę po Ciebie, o ile znajdę twój pokój. - nie dodała tego, że dla niej musi ładnie wyglądać. Nie miała w co się stroić ale przebrać się by przydało. Odwróciła się więc, zabrawszy swoje rzeczy i wyszła.
zt

_________________
Ad.1
>Myśli Iwana.
>Myśli Nadii.

xxxxx
x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 23


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    14.01.13 19:25

Isabelle gdy skończyła staż (co stało się całkiem niedawno) była naprawdę szczęśliwa. Jest już nauczycielką.
Może wyżywać się na uczniach do woli!
No dobrze, nie bądźmy okrutni - raz albo dwa razy będzie wredna. Ale tylko dla tych którzy będą niegrzeczni na jej lekcjach.
Późnym popołudniem w bibliotece i korytarzu doń prowadzącym można było wyczuć delikatny zapach róż. Tak, Madame Red przyszła do biblioteki by znaleźć jakieś książki o medycynie. Bo co, jak dużo o medycynie wie to nie może wiedzieć jeszcze więcej?
Otwarła drzwi do biblioteki i z cichym, wolnym stukotem swoich butów zaczęła przechadzać się pomiędzy półkami co jakiś czas zatrzymując się i wyciągając jakąś książkę by ją przeglądnąć i odłożyć na miejsce. Szła powoli ale nie leniwie. Jej krok był... był taki, jakby spacerowała po ogrodzie.
Ale ona tak już ma. Przynajmniej płeć przeciwna nie narzeka na to, że źle się rusza.
Westchnęła stając przed półką i patrząc na samą górę. Nagle bladoniebieska książka została otoczona przez mgiełkę koloru jasno morskiego po czym gładko zleciała z miejsca do rąk czerwonowłosej. Ta otwarła książkę na przypadkowej stronie i zaczęła czytać kawałek.
Nie zna.
Zamknęła ją i jedną ręką przytuliła do piersi a drugą już wyciągała po nową książkę - która była już na wysokości jej twarzy.
Właściwie to po co Isa czyta te książki? Przecież ma taką bajerancką moc uzdrawiania...
Bo ciągle szuka czegoś, co pomogłoby jej zrozumieć tę chorobę siostry, po to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    14.01.13 19:57

W bibliotece był także nowy nabytek tej placówki edukacyjnej. David Claw, uczeń drugiej klasy który przybył tego ranka do szkoły dla... niezwykle uzdolnionych? Niezbyt wiedział jak to nazwać tak by nikogo przypadkiem nie obraził. Dzisiejszy dzień, jak i zapewne kilka następnych postanowił spędzić na poznawaniu szkoły, dlatego już od wejścia, zaczął odrywać kartki i robić z nich małe mapy które być może pomogą mu się nie zgubić. Oznaczał na nich wszystkie ważne pomieszczenia jak dormitorium czy biblioteka w której właśnie przebywał.
Krążył między regałami czytając tytuły książek i zaglądając do każdej ciekawie nazwanej. Teraz był w dziale poświęconym medycynie, ciekaw czy znajdzie coś na temat astmy, alergii, nie liczył na wiele ale mimo to szukał. Był akurat na stronach poświęconych mniszkowi leczniczemu gdy Pani Durless, wkroczyła do alejki w której czytał David. Był on tak zafascynowany tak popularną rośliną, która ma tak wiele zastosowań medycznych, że nawet jej nie zauważył.

_________________
KP

Ekwipunek:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 23


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    15.01.13 11:10

Po chwili książka została zamknięta i odstawiona na miejsce - czytała ją już.
Przytulając bladoniebieską książkę już nie do piersi a do brzucha wyszła z alejki i weszła do kolejnej. Szła powoli i stukot jej obcasów ustał. Zauważyła młodego chłopaka z książką w dłoni.
Przywiodła go tutaj ciekawość czy to, że dostał szlaban i ma napisać wypracowanie na jakiś temat?
Bez uśmiechu ominęła chłopaka patrząc na grzbiety książek szukając jakiejś która by ją zaciekawiła. Kiedy była już na końcu alejki i miała wyjść - zatrzymała się. Na jej twarz wpłynął delikatny uśmiech.
- Niegrzecznie jest ignorować nauczycielkę - powiedziała a książkę którą trzymał chłopak otoczyła mgiełka po czym łagodnie wysunęła się z jego dłoni i poleciała w stronę Isy - wprost do jej dłoni.
Zerknęła na otwartą stronę. Mniszek Lekarski?
- No, no, no, masz napisać karne wypracowanie? - powiedziała odwracając się i patrząc na chłopaka z podniesionym prawym kącikiem ust w uśmiechu.
Właściwie to Bella wcale nie myślała, że chłopak ma napisać wypracowanie karne. No chyba, że pielęgniarce podskakiwał...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    15.01.13 11:46

Chłopak był już prawie na końcu tekstu gdy usłyszał czyś głos a książka wyfrunęła mu z ręki, początkowo myślał, że to duchy, jednak obserwując lot książki ujrzał kobietę stojącą już obok niego. Nie wiedząc jak się zachować ukłonił się czym prędzej i zaczął się tłumaczyć.
- Ojejku, błagam o wybaczenie, nie zauważyłem Pani, przepraszam.- nie wstając z pokłonu, i do tego z zamkniętymi oczami oraz rumieńcem na policzkach odpowiedział na kolejny pytanie. A serce biło mu tak głośno i szybko, że chyba i Pani nauczycielka mogła je usłyszeć.
-Nie, droga Pani. Jestem tu od rana, chciałem poznać szkołę i trafiłem tutaj, byłem ciekaw czy znajdę coś o astmie lub alergii, ale zobaczyłem stronę o mniszku i zaczytałem się. Wypowiedział ja jednym, zdenerwowanym oddechu, nie wiedząc co czynić stał tak jak stał, znaczy kłaniał się dalej.

_________________
KP

Ekwipunek:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 23


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    15.01.13 12:04

Eeeee...
"Droga Pani" starała się powstrzymać śmiech ale... nie udało się!
Roześmiała się. No po prostu nie wytrzymała. Kłaniał się jej, przepraszał... No cóż, to było zabawne.
- Jeśli często się tak kłaniasz to na starość plecy nie dadzą ci spokoju - powiedziała rozbawiona - na szczęście już bez śmiechu.
Wielu uczniów ma swoje zdanie na temat Madame Red - wredna nauczycielka angielskiego i francuskiego.
Ale ona wredna jest tylko czasami. Zazwyczaj to bardzo miła osoba. Chyba.
- A co, jesteś chory? - zapytała tasując chłopaka wzrokiem. Położyła dłoń na jego ramieniu i wystawiła drugą dłoń z książką przed chłopaka - tak by ją widział i mógł ją wziąć.
Zaczytał się? Czyli z własnej woli... żadnej kary.
Zaśmiała się cicho po czym sama zgięła się w pasie i chwyciła podbródek chłopaka w dłoń i uniosła jego twarz tak, by mogła popatrzeć w jego oczy.
- A więc interesujesz się medycyną, tak? - zapytała uśmiechnięta - Bo tak się ładnie złożyło, że ja też
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    15.01.13 12:22

Chłopak nie zważał na śmiech nauczycielki, spodziewał się go, przynajmniej trochę ją złagodzi jeśli była zła choć nie było to zamierzone. Poczuł jej dłoń na swoim ramieniu, zrobiło mu się gorąco, serce biło jeszcze szybciej, otworzył oczy, poprawił okulary.
-Tak, proszę Pani, mam alergie i astmę od urodzenia.- Ujrzał wyciągniętą rękę z książką, sięgnął po nią ostrożnie, i przytulił do piersi, tak jakby wierzył że choć trochę go to uspokoi. Po chwili zobaczył rękę sięgającą jego podbródka, poczuł dotyk, był już całkowicie czerwony. Nie miał sił opierać się ręce która uniosła jego podbródek, zamknął oczy, a gdy podróż się skończyła, ponownie otworzył fioletowe ślepia, i co zobaczył sprawiło że nogi się pod nim ugięły lekko, ale zauważalnie. Zobaczył przepiękną twarz młodej nauczycielki, oraz czerwone oczy, które wręcz przyciągały jego spojrzenie. Jego twarz była niemal tak czerwona jak włosy nauczycielki. Chciał odpowiedzieć, jednak jedyne co udało mu się zrobić to otworzyć lekko usta, i zamrzeć.

_________________
KP

Ekwipunek:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 23


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    15.01.13 19:09

- Co, ducha zobaczyłeś? - zapytała puszczając podbródek chłopaka i prostując się.
Wiedziała, że jej oczy mogą zrobić, chmmm... wrażenie? Ale żeby aż takie... chłopaczyna zapomniał języka w gębie!
Patrzyła się uważnie na swojego przyszłego... nie, stop, teraz już ma władzę, teraz ma już uczniów.
Tak więc patrzyła na swojego ucznia którego jeszcze nie znała myśląc sobie, że chyba cały czas będzie tak stać i się czerwienić.
Bo nieśmiałe osoby tak przy niej często miały.
- Jesteś czerwony jak sam diabeł - powiedziała podnosząc brew - Ale za to masz ładne oczęta - powiedziała bez ogródek, a co! Jak zawstydzać to na całego...
Przewróciła oczyma mówiąc - Zamknij tą jadaczkę bo ci mucha wleci - i tak, zauważyła to, że ugięły mu się nóżki.
I komicznie to wyglądało gdy sama już się wyprostowała a on tak stał z rozdziawioną buzią i na ugiętych nóżkach.
Westchnęła podnosząc wzrok i wodząc nim po grzbietach książek będących najwyżej. Może coś ją zaciekawi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    15.01.13 19:52

Chłopak, gdy Isabelle się podnosiła, wziął głęboki wdech, co trochę go uspokoiło, nogi zaczęły znów być posłuszne, a rumieniec powolutku blednąć. Powoli się wyprostował, przed jego oczami znów była twarz kobiety o czerwonym spojrzeniu. Było mu gorąco, rozpiął guziki koszuli (w fioletowo-białą kratę), spod której wysunął się szary T-shirt z jakimś niebieskim nadrukiem. Odłożył książkę na swoje miejsce. Wziął jeszcze jeden głębszy oddech, rumieniec wciąż znikał. Po czym na chwilę znów przybrał na sile, gdy usłyszał komplement dotyczący oczu.
-Dziękuję, Pani oczy także są ładne, to znaczy piękne, Madame.- Rzekł znów się kłaniając, tym razem, lekko i na chwilę. Potem spytał.
-Czy mogę w jakiś sposób Pani pomóc?- Widząc iż nauczycielka szukała czegoś.

_________________
KP

Ekwipunek:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 23


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    15.01.13 21:26

- Madame? - zapytała nadal wodząc wzrokiem po grzbietach książek - Chyba cała szkoła już mnie zna - powiedziała tak lekko i od niechcenia.
Tak, uczniowie tejże szkoły odkąd przyszła tutaj na staż nazywali ją "panią" która potem przemieniła się w "Madame" która jest skrótem od "Madame Red".
No cóż, takie życie nauczycielki lubiącej ciuchy z epoki wiktoriańskiej - i w dodatku uczącej francuskiego.
- Ale dziękuję - powiedziała na chwilę odwracając wzrok od książek by spojrzeć na chłopaka i uśmiechnąć się do niego by zaraz z powrotem przenieść go na grzbiety.
Zignorowała to, że chłopak skłonił się. Będzie musiała chyba zachowywać się tak, jakby chłopak się w ogóle nie kłaniał...
- Nie, tak sobie patrzę... - powiedziała z roztargnieniem. Po chwili jednak westchnęła i zwróciła się do szatyna - Właściwie to jak się nazywasz? - nie przedstawił się więc ona pyta.
Chmm...
Ona też się nie przedstawiła.
Kurka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    15.01.13 21:54

Chłopak był zaskoczony, czyżby tą nauczycielkę nazywali "Madame"?
- Och nie, proszę wybaczyć, nie wiedziałem, że tak tu na Panią mówią, chciałem być po prostu miły, to wszystko. Jak już mówiłem, dopiero co przybyłem do tej szkoły, nie miałem pojęcia nawet o Pani istnieniu do tej chwili gdy spojrzałem na Panią... na Pani oczy.- Rzekł z rumieńcem. -Szczerzę? Nawet bym Pani nie wziął za nauczycielkę gdyby Madame nie upomniała mnie. Myślałem, że wszystkie nauczycielki są stare brzydkie i niemiłe. Cieszę się iż ta teoria z sierocińca się nie sprawdza tutaj.-
Powiedział jak gdyby nigdy nic, dopiero po chwili zrozumiał co powiedział i oblał się rumieńcem.
-Przepraszam... nie chciałem, po prostu... często mówię to co myślę nim zdążę się powstrzymać...- Rozczochrał swe włosy w geście zakłopotania. Następnie przedstawił się.
-Claw, David Claw, proszę Pani-

_________________
KP

Ekwipunek:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 23


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    16.01.13 11:00

YaY, jaki słowotok...
- Jedno mu trzeba przyznać - gada szybciej niż niejedna kobieta - zaśmiała się w myślach a na twarzy... no, starała się ukryć rozbawienie.
"Na pani oczy..."
"Nawet bym nie wziął pani za nauczycielkę..."
Podryw?
No cóż, swoje domysły i zachowanie chłopaka tak ją rozbawiły.
- Ja też się bardzo cieszę, że ta teoria się tutaj nie sprawdza - mruknęła rozbawiona podnosząc delikatnie brew. I znów ten słodki rumieniec - ooooo... Czerwieni się biedaczysko.
A po co te wyjaśnienia? Według Belli są zupełnie nie potrzebne
- Jeżeli zawsze mówisz dziewczynom takie myśli, to na pewno masz już swoją - powiedziała przekrzywiając delikatnie głowę.
- Isabelle Durless, jestem nauczycielką angielskiego i francuskiego - powiedziała odpowiadając na ostatnie słowa chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka    

Powrót do góry Go down
 
Szkolna biblioteka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Kawiarnio-biblioteka "Bookszpan"
» Biblioteka
» Biblioteka w zamku Bestii
» Wielka Biblioteka
» Biblioteka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Parter-
Skocz do: