IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wielka teatralna sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Wielka teatralna sala   03.12.12 9:32

Nie będę długo tego opisywała.. Wielka sala, a w niej kilkanaście miejsc siedzących.. Są trzy jakby piętra. Będzie łatwiej popatrzcie sobie na to tak o : >klik<.. Nie ma to, jak MG miszczu rysowania na tablecie.. Dalej na pierwszym piętrze Maxime, Yufffie i Cinna... Jakby na to nie patrzeć, nawet się nie znaliście, a byliście oddzieleni masą widzow.. Dalej na drugim piętrze znajdowali się Valshe, Nicklas i Oz.. Was umieścili za to w przysłowiowej kupie w jednym miejscu... Za to Roy, Igor i pani naczelnik prefektów siedzieli oddzielnie na balkonach.. Pan Wicek z prawej strony, pierwszym od sceny, na kolejnym za to był pielęgniarz szkoły,a na kolejnym zacna dziewoja. Dalej, dalej, dalej... Koło Cinny siedziała panienka przewodnicząca szkoły, a koło Nicka pani histeryczka, to znaczy pani od historii. Tsu chowała się jeszcze za sceną.. Czuliście mimo wszystko dziwny niepokój, który spowił całą salę.. Trudno tu było mówić o czymkolwiek.. Normalnym? Oprócz dziwnego poczucie niebezpieczeństwa.. Towarzyszył wam wszystkim dziwne dreszcze. Nagle.. Wielki huk. Chyba każdemu z was poszło to po uszach, jednak nic takiego jeszcze nie zrobiło.. Po prostu wszystkie drzwi zamknęły się na raz. Czyżby zbliżało się zło, czy coś w tym guście, kto wie? Jak na razie światła zgasły, a wy usłyszeliście >kilk< muzyka wydobywała się z sceny. To było dziwne, bo po jakiejś minucie.. Cała muzyka ucichła. Nagle wyszły dwie kobiety.. >kilk< Każda z nich miała te pałki, co się na nich robie wigibasy z ogniem.. Po chwili dziewczyny zaczęły swój taniec.. Dam wam chyba całą playlistę na tego osta xd Pięknie tym wszystkim wywijały.. Ci z pierwszych rzędów mogli się czasami sparzyć, jakby za bardzo sie wychylili, jednak nic takiego się nie stało. Dalej, dalej.. Wyszła na scenę pani od wróżb.. Tamte dziewczyny znikły.. Były i tak po prostu, puf! Tsukiko weszła na środek sceny, na końcu w ładnym stylu zarabiając, ładny upadek na je tyłek. >kilk<
- Etto.... Dobra nie ważne tego nie było.. Tak więc moi mili.. Witam was na przedstawieniu Mam nadzieję, że następnego artystę powitacie gromkimi brawami! Będzie on się starał pokazać wam swoje i wasze sny, chociaż w to nie wierzycie.. Znikniecie z tej sali.. Tylko niektórzy przeżyją... Będąc szczera.. Mam nadzieję, że weźmiecie mnie na poważnie, bo tym razem nie mówię głupot.
Powiedziała suchym i poważnym głosem Tsukiko .. Zniknęła.. To była iluzja, a na scenę wszedł.. Właściwie sami nie wiecie, co czy kto... Pojawiło się jakby widmo...>kilk< Właściwie to kilka widm, bo oprócz dziewczyny pojawiły się jeszcze duchy. Wszyscy byliście, jednak wytrząśnięci całą ta sytuacją i nikt nie zabrał się do działania.. To żarty.. Myśleliście. Jednak chwilę później dowiedzieliście się, że to nie było.. Na żarty.. Ludzie zaczęli znikać.. Poczynając od dyrektora, ku dołowi.. Wszyscy. Pojawiliście się w dziwnej krainie.. Ani trochę nie przypominała waszego świata.. Jednak każdy znajdował się gdzieś indziej. Ci z balkonu byli razem na cukierkowym wzgórzu. > teraz to< Ci z drugiego poziomu znaleźli się w McDonaldzie, gdzie obsługiwał wilkołak w stroju pokojówki. Ci z pierwszego poziomu znaleźli się ... Em.. W sumie... To w jakiejś gejowskiej orgii... Były piski i tak dalej.. Szybko jednak stamtąd uciekliście i trafiliście do opuszczonego domu.. Nie wydawał się straszny, wręcz przeciwnie... Chociaż straszniejszy dla waszych oczu wydawały się chyba latające kucyki pony.. Nagle wszyscy z was usłyszeli donośny głos.
- Witam was.. Nudziło mi się, jak widać.. Jesteśmy w królestwie snów... Jeżeli chcecie się stąd wydostać musicie trafić do największego budynku i pokonać mnie... Każdy z was widzi wielkie drzewo... Dyrektorzanie, że tak nazwę tą drużynę, muszą udać się na północ.. Są najbardziej wysunięcie na południe z was wszystkich. Drudzopoziomowcy muszą udać się za to na wschód, gdyż są najbardziej na zachód.Za to pierwsze lamy-pały, że tak ich nazwę na południe... Każdemu z was życzę mimo wszystko by przeżył.. Pamiętajcie jednak.. Czas waszych reakcji jest ograniczony. Pamiętajcie... wszystkich was tutaj czyha niebezpieczeństwo. Są tu różne stworzenia... Niektórzy z was posiadają złote kompasy.. W poszczególnych drużynach jest to Cinna, Nick i Igor... Będą to wasi przywódcy. Czuję, że ich serca są bardzo odważne i pomogą wam, dobrnąć dalej.
Te trzy osoby właśnie dostały złote kompasy.. Ach, ta Tsu i jej opatrzność. Tak, więc grę, jak i event czas zacząć!~


// Teraz kilka zasad:
~ o wszystkim decyduję MG, czyli ja;
~ radzę wam w miarę ogarniać;
- będzie dany czas na odpis;
~ tu czekamy na każdego, nie będę was rozbijać;
- w sumie nie ma kolejki;
~ jeden odpis, a potem czekacie;
~ a i tutaj wasze ograniczenia, mogą byś zniesione na moce, jeszcze co do tego pomyślę w czasie gry;

CZAS DO ODPISU DO ŚRODY DO GODZINY 20

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 134


PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   03.12.12 17:48

Okej, okej, w sumie początek nie był aż taki zły. Drużyna okazała się być całkiem spoko - wszyscy z Ventus, więc prawdopodobnie unikną wewnętrznych konfliktów... Mniej-więcej kojarzyła ich z zajęć, więc mogło być całkiem zabawnie. Już mniejsza o to, że samo rozpoczęcie było potwornie kiczowate. Po co komu taniec z ogniem? Miało to ich przestraszyć, czy coś? Ze swoimi płomieniami Ivy mogła zrobić to samo, nawet nie używając iluzji, phew. Swoją drogą, ludzie będą umierać? OFC, EVERYONE BELIEVED IN THAT SHIT, EVERYONE!
Wooo-hooo, znikający wicedyrektor! Aż podbiegła do balustrady, żeby obejrzeć z mniejszej odległości to zjawisko, ale w końcu ona też zniknęła. Pojawiła się w... MacDonaldzie, gdzie obsługiwał.. Wilkołak w stroju pokojówki?!
- Nie wiem co bierze ta wróżbitka, ale musi mi dać numer do swojego dilera. - Parsknęła, mierząc istotę za ladą od stóp do głów. I co oni mieli teraz zrobić? Na wschód, okej... Czyli muszą po prostu wyjść? Proste zadanie. - To co, spadamy stąd?
Spojrzała pytająco na Oza i Nicklasa, zastanawiając się, co zrobić dalej. O ile drzwi nie okażą się zamknięte, mogą spokojnie spierdolić. Jakoś nie miała ochoty zamawiać czegokolwiek u takiego kasjera, pod groźbą zeżarcia głowy. Naprawdę ją lubiła. Znaczy, tą swoją.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Valshe dnia 04.12.12 20:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   03.12.12 20:55

Kang siedziała sobie spokojnie na jednym z balkonów rozglądając się dookoła. By mieć lepszy widok na wszystko podeszła do balustrady i rozejrzała się po wielkiej sali zupełnie jakby miało jej to pomóc w rozróżnieniu poszczególnych osób spośród tłumu. Jak można się domyślać już od samego początku była skazana na druzgocącą wręcz porażkę.
Gęsia skórka raz po raz przebiegała jej po rękach, które co rusz rozmasowywała dłońmi, by choć nieznacznie się ogrzać.
Trzeba było się cieplej ubrać.
Przekonywała samą w siebie w myślach, że to ubiór był winą, lecz w rzeczywistości... była zaniepokojona. Rozglądała się czujnie jakby miał ją zaraz zaatakować sam diabeł, gdy niespodziewanie rozległ się huk. Nawet przyzwyczajona do wystrzałów broni i tak dalej dziewczyna drgnęła odwracając się w tył. Więc drzwi się zamknęły, czyżby miało się rozpocząć? Zewsząd dotarła do niej dziwna, mroczna muzyka. Czyżby trafiła na przedstawienie o tematyce horrorowej? Trzeba było przyznać, że efekty specjalne mieli całkiem niezłe, niemalże spodziewała się, że zaraz zza rogu wyskoczy na nią zombie. I znowu atmosfera się zmieniła. Zapanowała cisza, a na scenie pojawiły się dwie niezwykle uroczo wyglądające dziewczyny. Zaczęły tańczyć z ogniem, usiadła więc z powrotem na swoim miejscu i zaczęła im się przyglądać z niejaką ciekawością. I nagle znowu zniknęły, a zamiast nich pojawiła się profesor Tsukiko.
Iluzja?
Przeszło jej przez myśl, nie mogła być jej jednak pewna. Jeśli rzeczywiście tak było to złudzenie niewątpliwie było godne podziwu. Po krótkim przemówieniu ona również się rozmyła. Kang zmrużyła oczy na cały ten pokaz nie mogąc już się zorientować, czy osoby które widzi są prawdziwe czy też nie. To wszystko było strasznie konfundujące, w tym momencie starała się nie pogubić, choć wychodziło na to że nie może nawet ufać własnemu wzrokowi.
Zaraz, czy ona powiedziała że będziemy znikać?
Uświadomiła sobie nagle, gdy na scenie zjawiły się widma i... zniknęły. Lecz tym razem nie ujrzała pustej sceny. Wylądowała na cukierkowym wzgórzu i przez chwilę miała wyjątkowo zdziwioną minę. Szybko jednak przywołała się do porządku otrzepując swój mundurek i spojrzała w stronę towarzyszących jej osób. Więc nie trafiła na żadnego z uczniów?
- Dzień dobry. - przywitała się kulturalnie z ukłonem i powróciła do obserwacji dziwnego wzgórza. Więc oni naprawdę się tu przenieśli, czy to tylko ich wyobraźnia? Kucnęła skubiąc trawę podłoża i dla pewności uszczypnęła się w rękę, jakby to miało jej pomóc w wybudzeniu się. I ponownie usłyszała głos profesor Tsukiko. Powstała rozglądając się wokół, gdy usłyszała że nadano im nazwę "Dyrektorzanie". No cóż, czemu nie? Igor został mianowany przywódcą, odwróciła się więc w jego stronę wyraźnie czekając na jakiś rozkaz do wymarszu. W końcu Kang dzielny i posłuszny żołnierz.

_________________

x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   04.12.12 20:24

Nicklasowi przedstawienie się nawet podobało, z resztą jak wszystko w tej szkole, co nie było lekcjami. Co prawda i tak połowy nie obejrzał, bo na zmianę pisał SMSy i grał w Fifę na telefonie, ale i tak było zajebiście. Kiedy na scenie pojawiła się ich nauczycielka, coś go skłoniło do schowania urządzenia, a okazało się, że był to bardzo dobry pomysł w tym momencie, bo kiedy kobieta się wywaliła, blondyn na pewno śmiał się najgłośniej i wyglądał, jakby miał zaraz się zjebać z krzesła. Cholera.
- Przeżyją? Co jest kurwa? - mruknął i rozejrzał się jakby oczekiwał nagle jakiś spadających odłamków dachu czy latających noży czy chuj wie jeszcze czego.
I chwilę później... bang! McDonald's? Dafaqqa?!
- Albo by mogła brać połowę mniej, nie zaszkodziłoby. - uznał, chowając ręce do kieszeni i gapiąc się na wilka tak, jakby była to najmniej sensowna rzecz, jaką w życiu widział.
W zasadzie... to była najmniej sensowna rzecz jaką w życiu widział! And suddenly... dostał kompas.
- Nie no, kurwa. Czemu akurat złoty? Przypomina mi się ten badziewny film z tymi stworzonkami co niby są duszą czy coś. Kurwa, kolejni najarani. - prychnął, podrzucając przedmiot ale oczywiście nikt nie był pewien, że kolejny podrzut nie będzie tym ostatnim.
- I czemu tamci na północ? No ja jebię, to ja tu jestem wikingiem! - wrzasnął i spojrzał na Valshe, która w tym momencie zaproponowała ciekawy pomysł.
- Ok, chyba nic tu po nas, choć przyznam iż trochę głodny jestem. - westchnął jeszcze, po czym znów przeniósł wzrok na wilkołaka, następnie odwrócił się na pięcie i ruszył w kierunku wyjścia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   05.12.12 2:10

Teatr ? Przedstawienie ? Ok ,zrozumiałe. Ale, co on tu w ogóle robił ? Tego nie był pewien. Tak więc show trwał ,a on zamiast obserwować co się dzieje na scenie, analizował otoczenie. Spostrzegł parę czy to mniej, czy bardziej znajome twarze. Badanie otoczenia przerwał głos, znajomy głos należący do jednej z nauczycielek. Jej słowa brzmiały niczym ostrzeżenie, czy też może nawet groźba. Ktoś śmiał grozić Royowi ?! No tak ,nie pierwszy i nie ostatni raz. Nim zdążył cokolwiek zrobić, na scenie pojawiła się podejrzana osóbka w towarzystwie duchów i... po chwili oczy Marshalla zamiast strasznej dziewczyny miały przed sobą... Cukierkowe wzgórze ! Cukierkowe ! I to ma być to przed czym ostrzegała ich Tsukiko ? No, niby jest się czego bać. Próchnica i te sprawy ! Nie ? Ano nie do końca, czół niepokój spowodowany tym że...byli we śnie, co wyjaśnił głos pani Nauczycielki. Głównym problemem było to że Roy w śnie nie miał za bardzo jak użyć swoich mocy... Ani czas tu nie płynął tak jak w realnym świecie, ani pojęcie przestrzeni nie było takie samo. Rzeczywistość była tu poskręcana i... tak właściwie nieobecna, więc kto mógł przewidzieć jakie efekty mogła by wywołać próba zawładnięcia nad snem poprzez kontrolę jego zniekształconej formy. Kto wie co by się stało gdyby spróbował się teleportować, może wylądował by w innym śnie ? Wolał nie ryzykować, to pewne. Dalsze rozmyślania przerwała mu Icy swoimi słowami, w odpowiedzi na powitanie jedynie skinął doń głową. Wtedy to też ujrzał Igora, który to został wybrany przywódcą,a władzę dawał mu złoty kompasik. Gdyby nie to że Vicek czuł się bezsilny, zapewne by zarządzał oddania mu tego ważnego akcesorium, ale póki co może lepiej by zombiak dowodził. Był pewien jednego, nie mogą brać tego miejsca na "logikę". By wydostać się stąd trzeba było spojrzeć wgłąb własnej wyobraźni i samemu zrobić drogę do wyjścia, bardziej niż szukać jej w tym szalonym miejscu, przynajmniej taka była jego opinia. Rozglądał się po okolicy rozmyślając jakby tu się stąd wydostać... musiała być jakaś droga na skróty!
Powrót do góry Go down

avatar



Wiek : 19
Liczba postów : 108


PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   05.12.12 9:54

Teatr... Teatr! Jak można nie lubić teatru! Najlepszy jest wtedy, gdy przepadają lekcje... No ale co poradzić, że akurat ten występ odbywał się raczej w godzinach wieczornych. Trudno... I tak się na niego wybrał! Jak blondasek zdążył zauważyć było tu też kilka znajomych twarzy. Przynajmniej znajomych z lekcji. Już miał się zacząć witać, gdy nagle wszystko się zaczęło. Co mógł zielonooki zrobić? Zajął po prostu swoje miejsce niedaleko osób z domu. Na huk jaki się rozległ momentalnie wbił się w fotel przytykając sobie uszy. Muzyka jaką chwilę później byli w stanie usłyszeć, trochę go przeraziła, ale tak szybko jak przyszła, tak samo szybko znikła i została zastąpiona pokazem z ogniem. Występ jak to występ momentami ciekawy i dlatego nie wolno się dziwić, że nastolatek wpatrywał się w niego uważnie, aż nagle wszystko zniknęło... Na scenie pojawiła się nauczycielka wróżbiarstwa w akompaniamencie dość specyficznej muzyki, która tylko spowodowała przejście dreszczu przez ciało blondyna. Mało brakło, a zaśmiałby się z upadku tej kobiet, ale wypadało się powstrzymać nie?
- Chwila! Co?! Nie wszyscy przeży... - trochę ze spóżnionym zapłonem oburzuł się Oziu i Tsu nawet już nie było widać, a nim skończył zdanie już go nie było i znalazł się... Eeee... W McDonaldzie?
- Eeeee... - odezwał się jakże mądrze. - Ale że co brać? - spytał się zdezorientowany, patrząc to na Valshe to na Nicka. Przynajmniej znał osoby, z którymi dzielił teraz los. Obejrzał się za siebie i zobaczył... Wilka? W stroju pokojówki? Dość specyficzne, ale czy tam od razu takie dziwne? Taki piesek w ubranku!
- O jaki fajny wilk~! - odezwał się, gdy go spostrzegł. Po czym usłyszał wywód pani psor. - To gdzie my idziemy? Na wschód ne? - spytał się głupio. No, ale lepiej się upewnić...
- Wooo~ Fajny kompas... Pasuje do mojego zegarka! - wyjął swój złoty zegarek i sprawdził godzinę. No i jeśli Nick by jakoś nie łapał to Ozu próbuje łapać kompas. - Pewnie jest jakiś ważny czy coś. Nie bez powodu każda drużyna dostała po jednym. - powiedział, a z jego brzucha mogło dojść burczenie. - A może najpierw coś zamówimy? Trochę jestem głodny... - powiedział nieco zażenowany, spoglądając to na Nicka to na Valshe. Mimo, że i tak pójdzie za nimi jak coś. W końcu lepiej się nie rozdzielać... - Może ten wilk coś wie?! Nie powinniśmy się w każdym bądź razie rozdzielać..! - entuzjastycznie, nawet ciut za głośno zasugerował blondasek.

_________________

Ubranko na event Ann: mniej więcej wygląd z avka x.x
Ubranie na fabule: paczaj opis

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora





Liczba postów : 81


PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   05.12.12 19:40

Zawsze dodatnie punkty się przydadzą. A jak nie punkty to najwyżej obecność i wiedza że można podciągnąć swoją opinie u nauczycielki. Mimo wszystko, każdy by wolał mieć takie zajęcia w godzinach lekcyjnych. Lecz każdy też wie że dyrekcja by na to się nie zgodziła. Więc by "nadrobić" brak lekcji, był cały dzień poza szkołą. A takie tam. Lecz już na występ musiał przyjść. Nie po to się zgłaszał by mieć to teraz w dupie. Poza tym profesor od wróżbiarstwa była dziwna. Nie chciał jej rozzłości, a raczej terminatora. Najłatwiej to przypomnieć na podstawie losu drzwi od sali. Biedny kawałek drewna. On po prostu robił swoje a nagle zaczął latać. Brrr. Przeszły go ciarki, ponieważ wiedział jak by skończył. Złamane kości? Pf, pewnie by nie miał kręgosłupa, przy okazji całej reszty kości. Taka prawda, taka prawda...
Tak więc siedział w sali i czekał na rozpoczęcie przedstawienia. W sumie w środku było miękko i ciepło. A gdyby tak lekko się rozłożyć i zasnąć. Może to by był lepszy pomysł niż słuchanie o jakiś wariatach którzy mówią jaka będzie juto pogoda z fusów od herbaty. Może i byłby to lepsze wyjście lecz nie dane było mu z niego skorzystać. Gdy tylko się rozłożył całe pomieszczenie przeszyła dziwna muzyka. Którą poprzedzało, nagłe, zamknięcie wszystkich drzwi. Tyle rozumiał ale czemu na raz? Jakby ktoś użył telekinezy i do tego ta muzyka.
- Dobry F.E.A.R, muszę sobie w niego po tym zagrać. - wymamrotał pod nosem i dalej obserwował co się dzieje.
Na scenę weszły dwie dziewczyny które bawiły się z ogniem. Ale go kręciło by jedną tak nagle uśpić. No w sumie byłby to głupi pomysł. Nie siedział wystarczająco daleko by uniknąć spadającego ognia. Aleeeee. Nie. Jeszcze by ktoś się połapał i miałby opieprz. Tak więc siedział i tylko patrzył.
A tu nagle zdziw.
- Że co?! - tyle zdążył z siebie wydusić przed zniknięciem. No cóż. Myślał jednak że będzie tak gadała i się zdrzemnie albo popisze z Ann, a może z Alex. A tu taki wał. To co się stało lepiej pominą. A raczej tam gdzie się znaleźli. Był przyzwyczajony przez siostrę do dużej ilości nagich dziewczyn ale chłopaków?! Nooo więc pomijając cały zdziw oraz ucieczkę znalazł się w opuszczonym domu. Niby miałby byc straszny ale był w miarę ok. No może oprócz dziwnego konia który latał sobie jakby niby nic. Wysłuchał co miała do powiedzenia "ona" i podszedł do Cin.
- Pokaż ten zegarek. Może z niego się czegoś dowiemy? - wystawił dłoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   05.12.12 20:15

Jej niewielkie, drobne ciałko wypełniała po brzegi dusza artystki. Nadawało jej to uroku wewnętrznego jak i zewnętrznego, również powodując, że miała ciągoty do wszystkiego, co z owym artyzmem związane. Rysowała, malowała, śpiewała, grała na instrumentach. Róbótki ręczne i taniec to jej koniki. Dlaczego więc nie miałaby się pojawić na spektaklu ?
Bardzo lubiła teatr, a szczególnie takie przedstawienia. Dziewczyny wywijające ogniem, sprawiły, że jej fiołkowe oczęta rozbłysły blaskiem pełnym pasji, zachwytu i przede wszystkim uznania. Patrzyła uważnie na poczynania każdego z występujących, by nie stracić ani chwili, ani sekundy z tego co wykonywali. Może za bardzo się przejmowała ? Zdecydowanie tak, ale trzeba przyznać, że Cin była osobą, która zachwycała się większością rzeczy. Przy czym, nie oznacza to, że na jej podziw zasługiwało byle co i byle kto.
Kiedy nauczycielka wyszła na scenę, a potem wygłosiła swoją zapowiedź... zaniemówiła. Najpierw była lekko zdziwiona, gdyż nie wiedziała jak odebrać to, co właśnie przyszło jej usłyszeć. Następnie przyszło rozmyślanie, że to faktycznie może być prawdą. Wiedziała, że profesor Tsukiko zachowuje się zazwyczaj jak postrzelona i ma opinię szurniętej, ale jej obecny ton głosu i sposób wypowiadania każdego słowa zabrzmiał przekonująco, co doprowadziło ją do lekkiego przerażenia.
Ludzie zaczęli znikać. W jej umyśle zapaliła się alarmowa lampka. Jej hipoteza okazała się prawdą, z czego nie bardzo się cieszyła. Szybkim i gwałtownym ruchem zerwała się z fotela, w celu ucieczki, ale ją gdzieś... przeniosło. Było to miejsce aktualnej orgii.
Uciekła co sił w nogach, cała czerwona ze wstydu. A raczej zakłopotania i zgorszenia. Wypadła stamtąd jak strzała, kończąc swój bieg w jakimś starym, zapyziałym domu. Słuchając głosu Tsukiko, który właśnie rozbrzmiewał się po sali, dochodziła do siebie. Tyle atrakcji w jeden wieczór, to trochę nader wiele, zwłaszcza, że na pewno czekało na nią jeszcze ich sporo.
- Zegarek ? To nie zegarek, to kompas. - mruknęła obracając złote, okrągłe pudełeczko. Nacisnęła przycisk, który znajdował się z boku, a klapka się otworzyła ukazując tarczę z kierunkami i igłą magnetyczną, po czym wręczyła go Maxowi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??


Gość



PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   06.12.12 17:20

MG



DYKETORZANIE

>kilk<Hmm... Jakby to ująć... Wy nic szczególnego nie zrobiliście... Nawet was przywódca się nie odezwał, ale cóż.. Po dłuższej chwili zorientowaliście się, że na ziemi leży pewna osóbka.. Po chwili wiedzieliście już, że to wasza pani od historii, panna Sharon. Szybko wstała.. Jednak mogliście zauważyć, że kobietka trzyma się dosyć nierówno.. Jakby się jej kręciło w głowie, po czym upadła na cukierki...
- Wody... Wody...
Dziewczyna wyraźnie chciała się napić... Chyba takie były skutki czynu Tsukiko... Coś jej się stało, tak naprawdę nie wiecie, co, chociaż pan pielęgniarz mógłby się domyślać.. Niedaleko wzgórza płynie rzeczka .. Była jednak dziwnego dla was koloru, ponieważ różowego i bynajmniej nie było to różowe frugo. Zauważyliście, że w tym jeziorku znajdowały się rybki.. Były one dziwne tak samo, jak całe wasze otoczenia, praktycznie wszystko to było słodycze.. Nie mieliście jednak ku temu 100% pewności, ponieważ nie zjedliście ich. Jak, tylko Igor wziął do rączek kompas.... Błysnął, a złoty kompas pojawił się w rączkach Roya, a wasza grupa usłyszała głos Tsukiko..
- Przepraszam pomyłka.

Drudzopoziomowcy
W sumie i wy nie zrobiliście dla mnie nic szczególnego... Nick bawił się nową zabawką... Oz zgłodniał.. Normalny dzień.. Jednak ruszyliście ...>kilk< Drzwi okazały być zamknięty.. Oz poczuł na sobie kogoś dotyk.. Odwrócił się... Zobaczył nią >kilk< Dziewczyna była cała umazana we krwi.. Trudno było pomyśleć, co się stało.. Do tego płakała.. Koło jej stopy leżała siekierka.
- U... Uratujcie... Mnie...
Powiedziała słabo i przewróciła się.. Upadła.. Nawet nie mieliście szans jej złapać, przewróciła się... Wilkołak zawarczał i poszedł na tyły. Nie macie, gdzie jej położyć. Wszędzie tutaj są krzesła i nic więcej... Trudno było cokolwiek skombinować.. Tak samo żadne z was nie ma apteczki, ani tutaj nie mogliście jej dostrzec. Po chwili jednak dziewczynka odpłynęła, co było winą jej dużej rany na brzuchu.

Pierwsze lamy-pały

Tak więc siedzieliście sobie spokojnie.. Kiedy Max dostał kompas w swoje rączki.. Dostrzegł po prostu napis ,, Kraina Snów, zginiesz głupcze", a poza tym to nic dziwnego. Usłyszeliście nagle głośny pisk. Przez otwór w drzwiach spostrzegliście swoją.. Swoją... Przewodniczącą szkoły. >kilk< Biegała, biegała i biegała.... Cały czas. Za nią biegał mały piesek.... Cóż to trochę śmiesznie wyglądało, ale może coś sprawiło, ze kobieta zaczęła się tego bać... Jednak po chwili pies się spojrzał w waszą stronę, w stronę domu.. Zamiast małego, słodkiego pieska ukazał się duży buldock, który był dwa razy większy od Ann.... Już ją zrozumieliście.. Zrobicie coś? Chwała wam. Po chwili .. Mieliście podobną sytuację, co Oz... Cinnę dotknęła >klik<.
- Proszę...
Powiedziała króciutko po czym i ona się przewróciła do tego tracąc przytomność.

// odpis do soboty do godziny 16
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   06.12.12 18:47

Kelis pomagał Tsukiko w przygotowaniach do tego całego... Można delikatnie powiedzieć "przedstawienia". Muzyka, ogień etc. to wszystko dzięki jego pomocy. Niby nauczycielka dała by sobie radę sama ale zajęło by to jej o wiele więcej czasu a z jego pomocą szczerze powiedziawszy nie musiała się nawet trudzić. Czasami nie mógł się powstrzymać aby wyjść zza ukrycia i zrobić jeden dumny ukłon. Ale... Kiedy pomyślał o tym, że postawiło by to kobietę w niezbyt korzystnym świetle i to w samym środku "przedstawienia" przypomniało mu się jak mało punktów ma teraz Crucis... Gdyby Tsu zmniejszyła by liczbę punktów jeszcze bardziej ludzie z jego klasy nie dali by mu spokoju. Akurat cały event już rozgrywał się od jakichś parunastu minut. Być może minęła już nawet godzina? Kto by to liczył... Kelis spadał swobodnie kiedy wpadł do pajęczyny... Niech to szlak! Event się zaczyna a on musiał utknąć w tym cholerstwie... Kiedy właśnie te wcześniej wspomniane minuty bądź godziny minęły udało mu się wyrwać z pajęczyny. Spowolnił czas i powoli zaczął spadać stopniowo go przyspieszając im bliżej był ziemi. Kiedy już mógł chodzić po ziemi był obok Ann.
-No heeej!- uśmiechnął się do dziewczyny puszczając jej komicznie oczko pokazując jednocześnie język.
Powrót do góry Go down

avatar



Liczba postów : 134


PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   07.12.12 16:13

- Też bym wolała iść na północ. W każdym razie, na razie trzeba się stąd wydostać.. Nie sądzę, żeby ten kompas był taki ważny. Nie jest koniecznie potrzebny, żeby określić kierunek, ewentualnie można nim kogoś odwrócić.
Po zakończeniu swojej wypowiedzi, podeszła do drzwi i popchnęła je. Wspaniale. Albo były zamknięte, albo ona była taką sierotą życiową, że nie potrafiła ich otworzyć. Pierwsza opcja wydawała się być dużo bardziej prawdopodobna... W dodatku do Oza podeszła dziewczyna umazana we krwi. Valshe miała tylko nadzieję, że pierwszoklasista nie zapragnie sobie nagle teraz zemdleć, bo to wcale nie byłoby pomocne. Westchnęła, mierząc wzrokiem truchło leżące na ziemi. Wiedząc, że to iluzja, nie potrafiła wykrzesać z siebie jakichś głębszych uczuć, w stosunku do tworu nauczycielki od EROżbiarstwa.
- A co z tym wilkołakiem? - Spojrzała na likantropa, lekko marszcząc brwi. Cała ta scena wydawała się nie mieć najmniejszego sensu. Że niby mieli za nim gonić i coś od niego wyciągnąć? Może klucz? - Trzeba za nim iść, może on potrafi otworzyć drzwi. Co o tym myślicie?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 19
Liczba postów : 108


PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   08.12.12 14:21

No trudno... Grupa postanowiła iść to co mógł blondyn sam począć. Ruszył za nimi... Jednak, gdy tylko znaleźli się przy drzwiach, zostali brutalnie uświadomieni o tym, że raczej nie prędko opuszczą to miejsce.
- Mówiłem... Pewnie trzeba coś zamó... - nie dokończył, gdyż poczuł dotyk w okolicy swojego łokcia, co spowodowało, że odwrócił się. To chyba ostatecznie nie był dobry pomysł, ponieważ jak tylko zobaczył nieznajomą umazaną we krwi, odskoczył niemalże jak oparzony do tyłu, tracąc zdolność do jakiejkolwiek wypowiedzi. Tylko bezwiednie się przyglądał wszystkiemu, nie mogąc uwierzyć w to, co działo się na jego oczach. Przerażenie narastało w zielonookim z każdą sekundą. Czas płynął jakby wolniej. Hałas wywołany osunięciem się dziewczyny na ziemie... Warczenie i zniknięcie wilka... Siekiera leżąca na ziemi... Krew... sporo krwi... Momentalnie blondyn poczuł się nieco słabiej i przysiadł na pierwszym najbliższym krześle. No... W końcu jakoś po pewnym czasie udało się uspokoić odrobinę nerwy. Tj. nie opadły jeszcze, ale przywykł do nich na tyle by odzyskać możliwość wysławiania się.
- Tak... Chyba tak... - odpowiedział wciąż nie spuszczając wzroku z dziewczynki. Przyglądał się tak i przyglądał by dodać po chwili. - Nie sądzicie, że może powinniśmy jej pomóc? - zasugerował, nie dowierzając w to, że to wszystko jest iluzją. To było takie realistyczne. W końcu skoro oni w trójkę tu są to czemu inni by tu nie mogli być... Może to był jakiś wymysł tej całej psorki? W końcu jeszcze jej nie znał...
- Może ona by coś wiedziała? -dorzucił po chwili, odrywając na chwilę wzrok od dziewczynki. - W sensie o kluczu czy czymś... A! I powinniśmy wziąć też chyba to... - zakończywszy swoją wypowiedz, skinął głową w kierunku siekiery. - Lepiej chyba byśmy my to mieli, niż by ktoś miał użyć tego przeciw nam nie? - spojrzał po kolegach, jednak nie wykazał żadnej większej chęci dzierżenia przedmiotu. Podszedł tylko do nieprzytomnej dziewczynki by zbadać jej puls i ocenić, czy jest jeszcze jakakolwiek szansa na uratowanie jej. Oczywiście za razem jeśli leżała na brzuchu, a tak chyba było, to obrócił ją w miarę ostrożnie na plecy, starając się zachować jak najwięcej ostrożności się dało. W końcu nawet ona mogła go zaatakować. Obca osoba dotykająca cię od tak... Who knows~?



*Właśnie... To nie fair, że my mamy Rene a inni mają Yuno xD Yuno love foreva xD*

_________________

Ubranko na event Ann: mniej więcej wygląd z avka x.x
Ubranie na fabule: paczaj opis

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   08.12.12 15:29

A kto to ? Sharon, nie wyglądała zbyt dobrze i zapewne potrzebowała pomocy, ale tak właściwie to nie było zmartwieniem Roya, więc czemu miałby w ogóle ingerować ? Współczucie? Chęć pomocy? Ależ skąd. Teraz liczyło się dotarcie do celu, a sprawa potrzebującej nauczycielki tylko zawadzała. Ot, taki bezduszny.
Chwilkę później kompas się rozjaśnił i znalazł w dłoniach Wicedyrektora. No wiecie co, akurat gdy wolałby nie być "przywódcą". Ale po co miał to ukazywać.
-No i teraz wszystko jest w porządku.
Rozejrzał się po okolicy po czym spojrzał na kompas który musiał wskazywać jakikolwiek kierunek. Jego wzrok na chwilę padł na Sharon i powrócił na kompas.
-Nie wiem jak wy, ale ja bym ruszał wedle kompasu i nie tracił czas na takie głupoty.
Tu wskazał machnięciem ręki na leżącą na cukierkach nauczycielkę.
-Kto wie czy ona w ogóle jest tym, za kogo ją mamy.
I tu padło podejrzliwe spojrzenie nie na przybysza, a na pozostałych członków grupy. O tak, zasada ograniczonego zaufania.
-No więc ?
Mógłby po prostu wyruszyć sam, lecz czuł się bezsilny i jakakolwiek pomoc zapewne się przyda.
Powrót do góry Go down





Liczba postów : 81


PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   08.12.12 16:00

Odebrał od Cin zegarko/kompas. Zapewne nie był od tak. Przecież trasę znaliśmy. Może miał by się przydać w labiryncie albo gdy zabłądzimy. A może to co mówiono było tylko iluzją. Postanowił przyjrzeć się wskazówce wskazującą drogę.
Nagle coś go zaskoczyło, a dokładniej dwa cośie. Jedną rzeczą były nagłe piski za drzwi. Kucnął i zobaczył jak Ann ucieka za słodkim psiakiem. Max lubił psy. Miał do nich słabość. I wierne i przyjacielskie. Jak tu ich nie kochać? No może tak że są dwa razy większe od ciebie i agresywne?! Odskoczył od dziurki od klucza. Zbledła jeśli było to jeszcze bardziej możliwe. Westchnął i odwrócił głowę. I tu przypominają się nieśmiertelne sceny z horrorów gdy ofiara przekręca powoli głowę w bok a tam ktoś, blisko, jest. Złapał się za usta by nie krzyknąć ile tylko miał sił. Przez całe ciało przeszły mu ciarki. Była obok nich, cała zakrwawiona, dziewczyna. Szczęście że nie z czarnymi długimi włosami. Wtedy Maxime na pewno by zaliczył zgon.
Gdy powiedziała "Proszę" aż zakręciło mu się w głowie.
- Kogo ratować. - powiedział przez usta. Znając życie Ann będzie mogła jeszcze trochę uciekać ale nie za długo. Musiał podjąć trudną decyzję. Choć w sumie czemu trudną?
- Cin! - krzyknął i wyjął nóż sprężynowy z kieszeni. Podał jej i podszedł do drzwi.
- Otwieram drzwi. Gdy tylko Ann wbiegnie zamykamy je i blokujemy. - w tym momencie podciągał wszystko co tylko można było aby jak najszybciej odblokować drzwi.
- Jakby co to masz broń. - uśmiechnął się i wykopał drzwi.
- Ann! Tutaj! Szybko! - wykrzyczał ile tylko miał sił w płucach i zaraz podbiegł do zakrwawionej dziewczyny.
Pierwsze co zrobił? Zobaczył czy nie ma żadnej broni. Później mógł się zając oględzinami i pomocą. Ale jak na razie zaciągnął ją w bok, żeby nic się nie stało gdy Ann wbiegnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   08.12.12 16:37

Spojrzał na krwawiącą dziewczynę, która nagle pojawiła się... tak po prostu.
- Kurwa, Ivy! Weź daj jej tampona czy coś. - powiedział, spoglądając na dziewczynę ze swojego domu.
Oczywiście uznał, że ta cała krew to po prostu "comiesięczna zmora", dlatego na wszelkie możliwe sposoby odsunął się od dziewczynki z tasakiem, by przypadkiem go nie... dotknęła. Po prostu nej, nej, nej!
- W czym niby pomóc, w umieraniu? - burknął jeszcze, widząc jak ta znienacka jebnęła na podłogę.
Lekko poruszał ją butem, ukucnął i chwilę się jej przyglądał, sprawdzając czy oddycha. Zanim postawił diagnozę, uznał, że go to chuj obchodzi, więc wstał i schował ręce do kieszeni. Spojrzał na omdlałego Oza i zaśmiał się głośno.
- Oz, kurwa, nie bądź baba! - wykrzyknął.
Normalnie faceci to powinni oglądać krwawe horrory, z latającymi flakami. W takim razie co oglądał Vessalius? My Little Pony? Szeroko uśmiechnął się jednak, kiedy blondynek zaproponował zabranie przedmiotu, jaki dzierżyła półmartwa lasencja. Nie dając nikomu możliwości reakcji, szybko gwizdnął siekierę z podłogi i ustawił jak postacie w grach, gdzie morduje się zombie, a mianowicie złapał przedmiot dwoma rękoma, lekko pochylił do przodu z prawą nogą wystawioną przed sobą.
- Będzie wykurwista zabawa, ale chyba chwilowo Ivy ma rację, od tej pindy nic nie wyciągniemy bo nie sądzę, aby miała się szybko obudzić. - uznał i ruszył za wilkołakiem, mocniej ściskając darowane mu przedmioty w postaci kompasu i tasaka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   10.12.12 0:08

Błysk i kompas zmienił przywódcę. Pomyłka? No cóż, zdarza się.
Kiedy Kang zobaczyła na ziemi nauczycielkę poruszyła się o jeden krok do przodu już mając zapytać się co jej się stało, gdy ta zaczęła chrypieć coś o wodzie, a słowa Dyrektora dosłownie wbiły ją w ziemię. Bynajmniej nie dlatego, że ją przeraziły. Po prostu kiedy się odezwał wolała się skupić na tym co mówił. Tym bardziej, że skoro znajdywali się w świecie snów to nauczycielka raczej nie była prawdziwa, więc nic jej nie będzie jeśli chwilę poczeka. Chyba. Prawda? Co jeśli została tu przeniesiona podobnie jak oni? Kang miała w tym momencie prawdziwy mętlik w głowie. W większym stopniu zgadzała się jednak ze słowami Roya wycofała się więc stając u jego boku i kiwnęła głową słysząc, że podziela jej 'obawy'.
- Zgadzam się. To najsensowniejsze wyjście. - nie ruszyła jednak od razu cały czas wlepiając wzrok w nauczycielkę, gdyby się okazało że zmieni się zaraz w jakąś dziwną bestię, czy cholera wie co. Patrząc na wyobraźnię nauczycielki wróżbiarstwa nie zdziwiłaby się nawet gdyby wyrósł przed nimi wielki, różowy, cukierkowy smok, który zamiast ogniem zionąłby z pyska żelkami. Przydałaby się na wszelki wypadek jakaś broń.

_________________

x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   10.12.12 18:37

MG

DYREKTORZANIE

No cóż.. Owszem mogliście mieć rację, co do panienki Sharon.. No oczywiście wielki potwór z niej, który zaraz was zje.. Jednak u każdego z was zaczęły rodzić się .. Nie co do panny Sharon lecz Roya do Icy i odwrotnie.. Skoro podejrzenia już padły i waszymi sercami kraina snów zaczęła majstrować.>kilk<
Cóż udaliście się w kierunku, którym wam skazona, a nagle wyrósł wielki futrzasty pies z jednego z cukierków... Psiaczek rzucił się na Igora rozszarpując go na strzępy, a wy? Nawet nie zdążyliście zareagować. To było po prostu za szybkie... Teraz piesek patrzył

Pierwsze lamy-pały

W sumie... Wy też nie zrobiliście nic nad czym bym musiała się więcej rozpisywać i pokój wam za to! W każdym razie ten... No ten! Max tak otworzył drzwi.. Jak otworzył zobaczył spadającego chłopaka, którym był Keliś... Kelisia zaczęła boleć dupa, no bo jednak spadłeś z nieba... Tyś nie superman! No w każdym razie i Ann była zdezorientowana.... Bo, jak tylko spadłeś pies zamachnął się łapką i poleciałeś w jedno z drzew.. Ajć, to pewnie zabolało. Anabellcia za to głośno pisła, a po chwili jedno z drzew było już na psiej głowie.. No jak widać prośbą Maxa, Ann nie do końca się przejęła... Może nie usłyszała? Za pewnie tak... Po chwili wy poczuliście na siebie presję, bo słyszeliście krzyk i celującą różowowłosą dziewczynkę siekierką w Cinnę.. Cóż jednak... Macie problemy~~~

Drudzopoziomowcy

No ten.. U was... To po prostu... Wrr~ >klik< No i tak do was wpadła, nowa znajoma? Która niczym baletnica obróciła się i wpadła na dziewczynę .. Konkretniej na jej plecy.
- Ty... Siostro! Nie wygłupiaj się! - krzyknęła na nią, po czym usłyszeliście śmiech Renci. Podniosła swoją siekierkę i uśmiechnęła się triumfalnie.. Co jak co.. Ale sam jej uśmiech przeraził was.. Chwilę potem odgarnęła włosy do tyłu .
- Alice zabawę czas zacząć - spytało się we krwi umazane dziewczę, a na odpowiedź jej towarzyszka. Alice wyjęła z buta nóż... Jednak.. Trochę to dziwne, kto normalnie ma z bucie nóż.. I rzuciła nim w Valshe, zahaczając o jej policzek.. Teraz blondynka będzie miała bardzo fajną pamiątkę od dziewczyn.. Po chwili wszedł wilkołak w bardzo obcisłym lateksowym stroju i zarzucił swoją grzywą.

/ odpis w piątek do godziny 20:00

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 18
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   12.12.12 17:21

Uderzenie potężnego psiego cielska wyrwało Igora z trybu stand by w którym znajdował się do tej pory.
Siłą obudzony z letargu nie od razu odnalazł się w sytuacji. Tym gorzej że krajobraz otaczającego go koszmaru przysłonił mu ogromny, toczący pianę z pyska pudel. Osłaniał się rękoma, bezskutecznie gdyż ogar kąsał bezlitośnie, niszcząc garderobę Igora i zostawiając kilka ran na jego skórze. Nie żeby się tym szczególnie przejąć bo cóż, zszyje się i będzie po problemie, ale takiego garnituru nie można dostać w pierwszym lepszym lumpexie.
Pies szczęśliwie szybko ustąpił, uznając Igora (słusznie zresztą) za wystarczająco martwego. Ten nie zważając na sytuację wstał, otrzepał się i poklepał po kieszeniach sprawdzając czy nie zgubił przypadkiem portfela, kluczy, pistoletu czy wiecznego pióra.
Wiedząc w jakiej sytuacji się znajduje, rozpoczął natychmiastowe przygotowania do nierównej walki. Zainicjował za pomocą swojej woli magicznej, przemianę energii mentalnej na energię biologiczną, którą skierował do rozrostu mięśni a w następnej kolejności do wzmocnienia kości i zmienienia swoich paznokci w niewielkie, lecz ostre, pazury. W jednym momencie zdegenerował łączenia szwów na policzkach, te pękły poszerzając usta Igora o dobrych parę centymetrów. Teraz jego przypominające igły zęby były widoczne doskonale.
-Przepraszam za chwilową absencję.- mruknął, z wyraźną trudnością. Wszakże jego usta teraz były mniej zdolne do artykułowania dźwięków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 134


PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   13.12.12 18:36

Niesamowite, kolejna sierota się przywlokła. W dodatku tamta stwierdziła, że tylko udawała martwą i pomimo wszystkich obrażeń, jakimś cudownym sposobem znów mogła się poruszać. Czyżby Igor maczał w tym wszystkim palce? A może ta druga pielęgniarka?
- Może, kurwa, jeszcze pół swojej rodziny przywleczecie, żeby było zabawniej? - Burknęła nieprzyjaźnie w stronę Alice i tej drugiej, jednocześnie zerkając w stronę Nicklasa i Oza, żeby upewnić się, czy u nich wszystko jest w porządku. Chociaż nie wydawało jej się, żeby miała powody do obaw. Swoją drogą, skąd ruda wzięła siekierę, skoro duńczyk teraz trzymał ją w ręce? Cuda niewidy, ja pierdole. O, a teraz siostry planują zamach na jej życie. Wspaniale, tylko muszą trochę poćwiczyć celność. Może oczekiwały, że umrze po zwykłym draśnięciu w policzek? Ivy wzruszyła obojętnie ramionami, po czym podniosła nóż z ziemi i podeszła do Nicklasa i Oza, obracając go w palcach.
- Nie wiem jak wam, ale mi się wydaje, że ten wilkołak ma jakieś dziwne fetysze. - Stwierdziła, mierząc futrzaka wzrokiem. Nie wyglądał zbyt... pociągająco, zdecydowanie. Że niby mieli z nimi walczyć? Okej, niby było trzech na trzech, więc w sumie sprawiedliwie. Tylko po kiego grzyba to wszystko?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
uczeń



Liczba postów : 285

administrator

PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   13.12.12 20:33

Już sobie legalnie kurwa lazł za wilkołakiem, when suddenly kolejne dziecko wojny się pojawiło. Spojrzał na siekierę, którą trzymał i na tą, która pojawiła się w łapach tamtego dzieciucha. H4XXXXUUUU-!
- Kurwa mać. Więcej was matka nie miała? - spytał i zaburczał pod nosem jakieś przekleństwa.
I chwilę później Valshe miała oberwać nożem. Miała, na szczęście efekt był lepszy niż ten, jaki był zamierzony. Duńczyk zaśmiał się głośno, palcem wytykając dziewczynkę z zezem. A chwilę później... wilkołak wrócił. Blondynowi szczęka opadła, po czym zrobił facepalma.
- Według mnie to on jest najarany jak ci wszyscy tutaj. - stwierdził, wskazując kciukiem na małe pindy z domniemanym okresem.
Wlazł na jeden ze stołów, jakby z nadzieją, że jak tak zrobi, to złoty kompas jaki otrzymał będzie miał lepszy zasięg. Otworzył go bowiem, trochę nim pomachał i po prostu czekał na wynik, gdzie mają do kurwy nędzy się udać, bo jego już te futrzaki i psychiczne dzieci zaczynały wkurwiać.
- Kurwa, skąd ona wzięła te kompasy? Z Kinder Niespodzianki?! - warknął, wbijając wzrok w przedmiot.
Może jednak postanowi ruszyć tą swoją iglicę i wskaże jakiś odpowiedni kierunek, bo jak tak dalej pójdzie to chyba rzuci dzieckiem w wilkołaka i niech ją wpierdoli. Smacznego!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 19
Liczba postów : 108


PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   14.12.12 19:22

Zdezorientowany obecną sytuacją odskoczył niemal jak oparzony od dziewczyny i uderzył głową o jakiś stolik. Niezły start nie... Wsunął się następnie pod ławkę i wynurzył z drugiej jej strony. Ostrożności nie za wiele, zwłaszcza, że najpewniej jedyną bronią poza magią były przyprawy i serwetki leżące na stolikach, ewentualnie stolik lub krzesło, choć z tego duetu pewnie miałby kłopoty z tym pierwszym. Wracając jednak do nieogarniętego blondyna... Siedział sobie po drugiej stronie stołka nasłuchując wymiany zdań, a nawet przyglądając się wymianie... noży? No właściwie to Vlashe dostała, ale to zawsze coś i spowodowało nieco skok adrenaliny u nastolatka. Jeszcze większego mindfucka doznał, gdy do akcji wszedł wilkołak... W obcisłym stroju?!
- What the... - zaczął, ale zarzucanie grzywą to za dużo na zielone paczadła, które zaraz potem zostały zakryte fejspalmem. Wszystko było niedorzeczna, ale czy gdyby to nie była po części prawda to czy jego koleżanka zostałaby zraniona? Poza tym nauczycielka mówiła, że mogą zginąć... To co wydawało się idiotycznym żartem, zaczynało napawać Oza przerażeniem. Jak na to spojrzeć to może było 3 na 3, ale faktem jest też, że te trio jest na swoim terenie, nie to co grupka z Ventus.
- Może... Może najpierw porozmawiajmy! Po co... Po co sięgać po broń?! - wybełkotał widząc jak wszystko zbliża się w stronę walki, która z każdą sekundą wydawała się nieunikniona. Klucz! Zapewne potrzeba nam klucza..! Tylko skąd go wziąć..? - przeszło momentalnie przez myśli nastolatka. Cóż... Nie mając zbytnio na co liczyć, uformował stołobunkier, a następnie liczył na to, że wszystko obejdzie się jakoś pokojowo, a poczynania Nicka przyniosą jakiś skutek... Oczywiście pozytywny. Oby tylko nadzieja nie była w tym przypadku matką głupich...

_________________

Ubranko na event Ann: mniej więcej wygląd z avka x.x
Ubranie na fabule: paczaj opis

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   15.12.12 9:53

Pies. Tam biegał pies. Matko jedyna, pies.
Tak mniej więcej brzmiały myśli Cin, zarazem obrazujące się na jej twarzy. Bała się psów, sama nie wiedziała czemu. Jedyny wyjątek stanowiły szczeniaczki. Reszta bezapelacyjnie ją przerażała, nieważne jakiej były wielkości. Po prostu, jedni boją się pająków, drudzy Buki i Godzilli, a Cin boi się psów.
Złapała nóż, który wręczył jej Max. Trzymała go z dala od siebie, jakby pierwszy raz trzymała coś takiego w rękach i na dodatek jakby śmierdziało.
- A jak ten pies tu wbiegnie ? Nie otwieraj ich ! - pisnęła, odskakując od drzwi jak najdalej tylko mogła. Mimo to, chłopak otworzył wejście i krzyknął do dziewczyny. Stała trochę wystraszona, bacznie obserwując psa, który, według jej mniemania, mógł w każdej chwili wpaść do środka i ją pożreć.
Wtem poczuła na sobie czyjść cień. Odwróciła powoli głowę i wytrzeszczyła oczy. Blask ostrza toporka nad jej głową, zmroził krew w jej żyłach. Zapiszczała na całe gardło i rzuciła się do ucieczki.
- Max, pomóż, poooooomóż ! - krzyczała, spierdzielając przed różowowłosą, zakrwawioną dziewczyną. Jakoś wcześniej nie zauważyła.
Dopiero teraz się pokapowała, że Max wręczył jej nóż. Jednak, Cin nie potrafiła się jako tako bronić. Po dłuższej chwili uciekania, uznała, że gdyby był większy, znalazły by się większe szanse na trafienie w napastniczkę.
Powiększyła go do mniej więcej pół metra. Odwróciła się do biegnącej dziewczyny i rzuciła się na nią z nożem. Ostrze wbiło się w jej brzuch, a ona zsunęła się na kolana. Cin, po części trochę zszokowana całym zajściem, puściła się biegiem do Maxa i schowała się za jego plecami. Dygotała jak osika na wietrze.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora





Liczba postów : 81


PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   15.12.12 16:24

Kuźwa. Czemu zawsze tak jest, że osoba która pomaga komuś ma przejebane w całej okazałości. A bądź tu dobroduszny. No jak?! Przecież chciał uratować obie osoby i do tego przeżyć. Czy to coś tak dużego, że niemożliwego do zrobienia? Chyba tak, jeśli Ann całkowicie zignorowała ryzyko jakie podjął Max i jeszcze ta różo włosa za nimi. I jeszcze czego!? Może przyjdzie zaraz jakiś kosmita który będzie chciał z nich zrobić inkubatory? Eh, nie ma to jak pojebane iluzje. I stąd brak całkowitego zdziwienia następstwa sytuacji.
A tu ktoś spadł z nieba. W tym pojebanym świecie chyba może być no normalne. Chyba... A to szczegół. Bardziej, a może w ogóle nie, zaskoczyło go to co zrobiła "ranna". Nagle ni stąd ni zowąd miała topór i stała za Cin. Jedyna myśl która mu naskoczyła w głowie brzmiała mniej więcej tak - I czego kurwa jeszcze?! - a na jego twarzy pojawiła się lekceważąca mina.
Co chciał zrobić? Wyjąc nóż, złapać Cin, pociągnąć ją żeby była zanim i przebić dziewczynie czaszkę bądź podciąć szyje. W ogóle dobry, nawet, plan. No gdyby nie to że dał Cin nóż. I chyba tego nie żałował.
Już się rzucał żeby ją uratować a tu taki zwrot akcji. Mała dziewczynka zwiększyła, malutki oczywiście, nóż do takich rozmiarów ze spokojnie mógł robić za miecz. I z taką zabawką rzuciła się na wariatkę, chyba, zwabiając ją. No to teraz był zdziwiony. Ale nie, nie można w takiej chwili odpływać. Podbiegł do rannej i przygniótł ją do ziemi, przy okazji wykręcając jej ręce. Niezbyt humanitarne wyjście patrząc na jej ranę, ale ona chciała ich zabić!
- Nic Ci nie jest Cin? - nie spuszczał z oczu dziewczyny pod sobą. Kim ona była i czego chciała? Nie licząc zabicia ich.
- Zabierz jej toporek. A ja ją już przypilnuje. - Wykręcił mocniej ręce. Raczej nie miała jak się uwolnić. Chyba. Hm, ale mniejsza o to. Siedzieli w tym zasranym domu już sporo czasu. Gdy inni mogli być już daleko. Musiał zwiększyć tępo.
- Cin. - powiedział zimnym głosem. - Zabijamy ją? Musimy się pospieszyć. Jeśli tak to daj nóż. - w sumie powiedzenie tego nie sprawiło mu problemów. Ponieważ to by była już druga ofiara śmiertelna w jego życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   15.12.12 17:24

W jednym momencie była ich trójka, a w następnym dwójka. Nawet nie zdążyła kiwnąć palcem, gdy pies pojawił się znikąd i rozszarpał ich towarzysza na strzępy. Ponownie jednak stało się coś czego nie rozumiała i Igor poskładał się na nowo stając obok nich jakby nigdy nic. Miała ochotę rozdziawić usta i patrzeć na niego z niezrozumieniem, nie pozwoliła sobie jednak na to po prostu rozszerzając nieznacznie źrenice. Odchrząknęła przywołując się do porządku i zwróciła w stronę psa, który nadal tu był i wlepiał w nich wzrok.
- Co teraz? - mruknęła w miarę cicho, starając się by w żaden sposób pies nie poczuł się sprowokowany do ataku. Vice Dyrektor najwyraźniej też zamarł nie do końca wiedząc co robić, albo po prostu chwilowo się nad czymś zamyślił.
Powinni go zaatakować? Nie, to raczej nie był dobry pomysł, chyba że pies zaatakuje pierwszy. Patrząc na to co wcześniej zrobił z pielęgniarzem, walka była rzeczą której najchętniej Kang by uniknęła w miarę możliwości. Przekupywanie go też raczej nie miało najmniejszego sensu, zresztą czym miałaby go przekupić? Cukierkiem? Wpatrywała się więc czujnie w psa, zupełnie jakby miało jej to pomóc w przewidzeniu jego zachowań. Co za szkoda, że to właśnie tego czworonoga wybrano na 'tego złego', Kang tak strasznie je lubiła, że za każdym razem jak je widziała miała ochotę poświęcić cały dzień na głaskanie ich i drapanie za uszami. W przypadku tego siedzącego przed nimi wolała tego nie praktykować obawiając się, że straciłaby rękę (a może i obie?), a w przeciwieństwie do Igora nie potrafiła się składać w całość.

_________________

x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   19.12.12 23:45

Sielankę w jakiej się znaleźli przerwał błyskawiczny atak czworonoga który rozszarpał pana pielęgniarza. Trudno się mówi, ale zaraz po tym przecież nie odejdzie sobie od tak, prawda? Gdy pies zostawił truposza poczęstował pozostałych tu obecnych głodnym spojrzeniem i zapewne liczył na jakiś poczęstunek z naszej strony, na przykład świeżego mięska piętnastoletniej Koreanki. Samo zainteresowanie psem na chwilkę opadło gdy Igor poskładał się przybierając nieco bardziej potworną formę. Kto by pomyślał że da się wyglądać jeszcze gorzej !
- Jak to co ? Idziemy...
Machnął ręką i obrócił się plecami do zwierzaka. Zwariował ?! Tak wystawić się na atak... no ale to nie do końca było takie bezmyślne. Ruch ręką który przybrał formę pożegnalnego machania był tak naprawdę próbą użycia jakże niebezpiecznej mocy Wicedyrektora, Destabilizacji. Marshall pomyślał że zwierz jest idealnym materiałem na test czy moce kontroli czasu i przestrzeni funkcjonują w... snach. Jakie mogły być tego skutki ? No, pies mógłby po prostu eksplodować/implodować, albo też mogło by stać się coś całkiem nieprzewidywanego, na przykład bestia mogła się przekształcić się w coś innego, zniknąć , czy też całe to miejsce mogło by jako tako zostać poruszone przez energię Roya, w końcu sen to sen, nikt nie mógł przewidzieć użycia tak "rzeczywistych mocy" w nierealnym świecie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Wielka teatralna sala   

Powrót do góry Go down
 
Wielka teatralna sala
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Wielka Sala
» Wielka Sala
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Wielka sala-
Skocz do: