IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Korytarz II

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Go??


Gość



PisanieTemat: Korytarz II   07.11.12 21:31

Jak w każdej szkole, tak i w tej było mnóstwo korytarzy i sal do których prowadziły. Wszystkie wyglądały tak samo, kilka sal po prawej lub lewej stronie, okna, parapety, jakieś kwiatki i drewniane ławki. Ten zakątek oświetlony jest tylko światłem z dużych okien, pod którymi wiszą dość duże parapety, akurat takie, że można na nich przycupnąć i oddać się chwili relaksu.



Powoli przemierzałam korytarze w poszukiwaniu zacisznego miejsca na krótką chwilę "sam na sam z fajkiem". Kolejna szkoła bez żadnych zacisznych zaułków, mogli by zainwestować w jakieś filary czy inne takie. Przeklęła pod nosem dochodząc do końca korytarza.
- To chyba jakieś jaja. Jak ja mam tu wytrzymać?!- Zapytałam z roztargnieniem sama siebie. No cóż, trzeba jakoś sobie radzić. Uchyliłam jedno z okien i usadowiłam się wygodnie na parapecie. Zamknęłam oczy i oparłam czoło o chłodną szybę, aby dać sobie chwilę wytchnienia. Lekcje jeszcze dobrze się nie zaczęły, a ja już siedziałam z fajkiem w dłoni i obijałam się. Może warto by tak poszukać pokoju?- Myśli szybko przelatywały mi przez głowę.- Ciekawe jak szybko dostanę pierwszy opierdol za wagary?- Mimowolnie uśmiechnęłam się, wypuszczając kłęby dymu nosem, aby ponownie móc się zaciągnąć.
Zwiesiła luźno jedną nogę, drugą natomiast podkuliła pod siebie i objęła ramieniem. Minuty powoli mijały, a ona nie zmieniała pozycji, kontemplując nad wadami nowej szkoły.
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz II   26.11.12 22:56

Korzystając z tego, że nie było nawału zajęć i lekcji, praktycznie całe dnie trenował to, co miał trenować. To nic, że sport był wydawał się być babski i na ogół ludzie dziwnie na niego patrzyli - szybko zmieniali zdanie, widząc go na zajęciach. Jedna z nielicznych rzeczy, których poświęcał się najbardziej. Drugą było prowadzenie vloga. Ludzie szybko polubili sposób bycia Fina, dlatego nie było problemem z zyskaniem jako-tako popularności. Przyciągał swym zachowaniem i... no cóż, akcentem. Dla wielu ludzi, taki fiński akcent wydawał się być na swój sposób przeuroczy.
Wykąpany już, odziany w błękitną koszulę i czarne spodnie, przemierzał szkołę w poszukiwaniu zajęcia. Chłopaki znowu gdzieś wybyli, dlatego nie zamierzał siedzieć sam - być może znów uda mu się trafić na kogoś tak specyficznego jak Taiga? Trzeba przyznać, wczorajsza sytuacja na swój sposób bawiła go i chętnie powtórzyłby coś równie absurdalnego.
Lubił, gdy coś się działo. Nawet, gdy było to coś błahego, dla innych głupiego - on często staral się być prowokatorem tego typu rzeczy.
Marudząc coś pod nosem, usiadł sobie na jednym z większych parapetów, po czym z torby wydobył psp, które podwędził Nicklasowi. Nie, przepraszam - nie podwędził. Pożyczył. Z wyraźnym zaintrygowaniem obrócił konsolę w dłoniach, po czym włączył ją od niechcenia. Nigdy nie zdawał się być zainteresowany podobnymi rzeczami, jednak ostatnimi czasy Duńczyk działał mu na nerwy, dlatego ten postanowił zemścić się w niezwykle brutalny sposób - zabierając mu właśnie psp. Niech szuka i się martwi, buc jeden.
Powrót do góry Go down

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Korytarz II   26.11.12 23:20

Teoretycznie w szkole było dużo uczniów. Chociaż to nie zmieniało faktu, że mogło być więcej. Szkoła była przeogromna, więc korytarze w niektórych miejscach wydawały się być prawie zupełnie puste. I zupełnie ciche, jak gdyby nie stanęła tu nigdy ludzka noga. Zupełnie jak w kościele, pomyślał, wolnym krokiem przemierzając korytarz. Podbite gwoździami podeszwy wojskowych butów (które wbrew pozorom nie były wcale martensami ani glanami!) zabawnie postukiwały na kamiennej posadzce, co samo przez się wykluczało jego chęć zachowania anonimowości. Z takim obuwiem na pewno do nikogo by się nie zakradł, jak niepraktycznie...
Wbrew pozorom, w głównym budynku było całkiem ciepło. Chociaż grube ściany nie zachęcały, grzejniki były rozgrzane niemal do czerwoności, dzięki czemu Rihito praktycznie niepotrzebny był sweter. Chociaż w sumie była to jego ulubiona część garderoby i nie lubił się z nią rozstawać. Sweter zawsze musiał być - niemożliwie powyciągany, stary, popruty i za duży, ale jakoś bez niego czuł się... nieswojo. Co nie zmieniało faktu, że w lato i tak nie dawał rady ich nosić.
Nucąc pod nosem jakąś skoczną melodyjkę, nieco przyspieszył i w podskokach wymijał kolejne drzwi do różnych pomieszczeń. Przy okazji sprawdzał, czy żadne nie jest otwarte, przynajmniej zająłby się przeglądaniem jego zawartości, ale niestety dzisiaj nie miał szczęścia. Gdy dotarł niemal do samego końca, na parapecie przyuważył niemożliwie wysokiego (przynajmniej tak mu się wydawało z daleka) blondyna z PSP(!). Jako maniak gier i techniki, podszedł bliżej, wcale nie próbując ukraść swojej obecności i spojrzał na konsolkę błyszczącymi oczami. Parę razy na niej grał, ale nie miał jej na własność - jakoś zawsze brakowało mu funduszy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz II   26.11.12 23:47

Uczniów było dużo, ale większość z nich chyba obdarzona była mocną niewidzialności. Albo po prostu starali się zrobić kwalifikacje na ninja i w tajemniczy sposób ukrywali się przed biednym blondynkiem. Na szczęście Rihito raczej nie planował stać się ukrytym zabójcą, bo niestety - nie miał do tego predyspozycji. Jego kroki były słyszalne już z daleka, szczególnie że korytarz na ten moment był całkiem pusty. Ponieważ póki co Sev nie był skupiony na uruchamianiu tego badziewia, poderwał głowę, starając się zlokalizować źródło hałasu.
Rudy chłopak, sweter, Speculum. Kojarzył Go, bądź co bądź byli z jednego domu, jednak właściwie nigdy wcześniej nie mieli okazję zamienić ani słowa. Nie ważne już czemu - istotne było to, że dzisiaj uda im się to nadrobić.
Jak sam nie podejdzie, to Go złapie. Nie chciał siedzieć sam, a chłopak wydawał się być idealnym towarzystwem dla niego. Dopóki słuchał i nie marudził, że już nie chce tu siedzieć - wszystko było okej.
Póki co udawał dalej zajętego konsolą, jakby czekał na ruch. Spokojnie, gdyby takowy nie miał miejsca, szybko złapałby Go od tyłu i nie puścił. Severin na ogół był osobą otwartą, jeżeli chodzi o tego typu rzeczy - przytulenie osoby obcej nie było dla niego żadnym problemem. Na szczęście coś takiego nie musiało mieć miejsca, gdyż - gdy tylko ustał dźwięk kroków, niemal radośnie, znów podniósł głowę i spojrzał na chłopaka. Szybko dostrzegł błysk w Jego oczach, dlatego bez większego zastanowienia wyciągnął dłoń z konsolą w Jego stronę.
- Masz, tylko graj tak, abym widział.- przesunął się jeszcze, dając Mu możliwość zajęcia miejsca tuż obok.
- Nie pytaj o gry, to nie moje. Zabrałem koledze, bo mnie wkurzał... ale ogólnie to maniak, więc jak chcesz to przejrzyj...- szybko wygrzebał w swej torbie parę pudełek, od niechcenia je przeglądając. Nie znał się na tym, co tu dużo mówić. Głównie to Halv i Nicklas robili za tych pro graczy - przypuśćmy, gdy grali w coś we trójkę. Kto był mięsem armatnim?
Sev, a kto.
Powrót do góry Go down

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Korytarz II   27.11.12 0:05

Jak nie miał predyspozycji, jak nie miał?! Gdyby tylko wykręcił te cholerne śrubki z butów, miałby już większe pole do popisu! Ale w sumie po co? Nie miał zamiaru się ukrywać, chciał poznać jeszcze wielu ludzi, szczególnie ze swojego domu. A nie wydawało mu się wcale, a wcale, żeby blondyn był z Crucis albo Ventus. Swoją drogą, chyba nawet widział, jak wychodził z dormitorium Speculum, więc siłą rzeczy nie mógł do tych domów należeć. No, chyba, że był w odwiedzinach. Ale póki co, Rihito modlił się, żeby tak nie było.
Całe szczęście, że Severin nie wykonywał żadnych gwałtownych ruchów. Cóż, może i Rihito był otwartą i przyjazną osobą, ale jeśli chodziło o bliższe kontakty międzyludzkie... Zdarzało mu się wysiadać i kończył na etapie potwornej nieśmiałości, do której wcale nie był przyzwyczajony i której z całego serca nie cierpiał. Ale na szczęście takie sytuacje nie zdarzały się dość często.
- Ale na pewno-na pewno? - Spojrzał pytającym wzrokiem na blondyna, wdrapując się na parapet. Klapnął dupkę obok niego i spojrzał na pudełka z grami, wyjęte przez niego z torby. On raczej znał się na Final Fantasy, strzelanek w ogóle nie kojarzył, bo zwyczajnie w nie nie grał, a bijatyki na zasadzie Mortal Kombat raczej średnio. Co nie zmieniało faktu, że okazji do pogrania nie miał zamiaru przepuścić, o nie!
- Ja się w sumie też nie za bardzo znam. To znaczy, trochę gram, ale raczej w jakieś Final Fantasy...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz II   27.11.12 0:35

Grać nie potrafił, zdecydowanie wolał przyglądać się jak ktoś to robi, dlatego pokiwał głową żarliwie. Dopóki Nicklas nie skapował się, że jego ukochana konsola zginęła, wszystko było w najlepszym porządku. Severin wiedział, że czasu mają niewiele - kwestia kilku godzin, by ten dostrzegł jej brak i zaczął biegać po okolicy jak wściekły. Oskarżenie oczywiście padłoby na Fina, wiadomo - co złego to Sev. Coś takiego go bawiło. Szczególnie, gdy grali we trójkę, a wszyscy wrogowie pędzili na postać biednego blondynka. Żaden ze Skandynawów, rzecz jasna nie palił się do pomocy. A może by tak zgarnąć tego rudaska? Dziwne pomysły przychodziły dzisiaj Sevowi do głowy.
Dobrze więc, że powstrzymał swój entuzjazm i usiedział na miejscu. Nienawidził wręcz zrażać do siebie ludzi, dlatego znając jego, potem biegałby za Japończykiem z przeprosinami, jeszcze bardziej się narzucając. A wtedy to już w ogóle by Go do siebie zraził.
- No jasne, nie krępuj się. Potem możesz pomóc pomalować mi to na jakiś odjechany kolor, jakiś zielony, albo nie wiem... różowy.- wzruszył lekko ramionami i roześmiał się, bo właśnie wyobraził sobie gniew panicza Nicklasa.
- Wiesz, możliwe że znajdę coś... może ten przygłup gra w jakieś Fify i inne, ale czasami ma przebłysk mądrości i kupi coś ambitniejszego. Oczywiście po interwencji Halva dopiero - ale śpieszmy się kochać mądrość Nicklasa, tak szybko odchodzi...- wyrzucił z siebie na jednym tchu. Cholerny słowotok.
Podał Mu masę pudełek, z których wziął parę i zaczął przeglądać.
Powrót do góry Go down

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Korytarz II   27.11.12 15:12

Cóż, kilka godzin to wcale nie było aż tak niewiele czasu. A jeśli potrzebowaliby więcej... Cóż, Rihito miał w zanadrzu kilka "sztuczek", potocznie nazywanych nadprzyrodzoną mocą. Na przykład mógł sprawić, żeby w oczach innych ludzi zamiast okna i parapetu była ot, ściana. Akurat to było jedno z łatwiejszych zadań, bo ściana nie musiała się ruszać. Nieco gorzej byłoby, gdyby ktoś zapragnął się o nią oprzeć... Elementy iluzji tworzące iluzję naporu materiału, bólu czy czegokolwiek innego były już trochę bardziej złożone, co nie zmieniało faktu, że je również umiał tworzyć. Chociaż musiał włożyć to nieco więcej wysiłku...
- Zielony w różowy kwiatki będzie wyglądał bardzo męsko! - Również się zaśmiał, aczkolwiek nie z tego samego powodu. Generalnie bardzo niewiele potrzebował do śmiechu, w dobrze znanym towarzystwie uśmiech praktycznie nie schodził mu z ust. Chociaż w sumie też nie miał powodów, aby go ukrywać.
- Fifa jest najnudniejszą grą pod słońcem. - Mruknął wyjątkowo marudnie jak na siebie, lekko marszcząc nos. Teoretycznie to była tylko i wyłącznie jego opinia, ale jeśli już miał grać w piłkę nożną, zdecydowanie wolał robić to naprawdę, a nie na konsoli, na którą można było znaleźć mnóstwo bardziej ambitniejszych gier. Wziął od blondyna pudełka z grami i szybko je przejrzał, kilka fajniejszych odłożył na bok. Nie mógł się zdecydować na jedną konkretną...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz II   17.12.12 22:26

Teoretycznie można by użyć mocy, by wymigać się do ponoszenia odpowiedzialności... ale czy było warto? Uciekanie przed wkurzonym Nicklasem było interesującą rozrywką dla Severina i na ogół często prowokował Go i drażnił specjalnie, by potem móc przyglądać się mu wściekłemu Duńczykowi. Jego złość nie była straszna, ani nie przerażała blondyna - była zwyczajnie śmieszna. A potem i tak i tak godzili się i szli na piwo.
Jego moce w tym przypadku niestety raczej by się nie przydały. Unieruchomiłby go na moment, ale co potem
- W sumie to będzie do niego pasował, jakby nie patrzeć...- rzucił i roześmiał się głośno. Nick będzie wściekły o samo zabranie jego sprzętu, a co dopiero, gdyby dostał go w naruszonym stanie.
- Wiem, też tego nie lubię. Tamten non stop w to gra, jak jakiś powalony... Ale tu masz Final Fantasy jakieś. Czyli nie jest jeszcze z jego gustem aż tak źle...- zerknął na rudego i uśmiechnął się pogodnie.
On również nie podzielał pasji Nicka do piłki nożnej - zarówno na boisku, jak i na psp. Według niego to było po prostu nudne - to już siatkówka jest lepsza.
Noga to tylko bieganie grupy facetów za piłką. W sumie to mogli tak biegać przez cały dzień bez żadnego gola. Za to siatkówka... cóż, tam każda akcja musiała zakończyć się punktem. I o to właśnie chodziło. Adrenalina bez przerwy, to było coś.
O tak, siatkę uwielbiał. Wzrost pozwalał mu grać w nią bez większych przeszkód i choć na ogół chciano stawiać go na bloku, zawsze decydował się na atak.
Powrót do góry Go down

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Korytarz II   18.12.12 16:46

Rihito generalnie był raczej typem spokojnym, który nie miał w zwyczaju nikomu zawadzać. Zazwyczaj wszyscy widzieli go w roli osoby, która każdemu oddałaby swoje serce na talerzu, co w sumie nie mijało się aż tak bardzo z prawdą. Faktycznie- jeśli już kogoś polubił, mógł dla tej osoby zrobić wszystko, nawet wkroczyć w ogień, chociaż w dzisiejszych czasach nie była to najgorsza rzecz, przez którą człowiek mógłby sobie zniszczyć życie. Tak czy inaczej, chyba niewiele było sytuacji, w których Yoshida pomyślał o umyślnym złoszczeniu kogoś, nawet, jeśli było to na żarty.
- Nie rozumiem w ogóle, co jest ciekawego w ganianiu za piłką... - Mruknął pod nosem, po czym wziął do ręki pudełko z Final Fantasy, żeby dokładniej się przyjrzeć. Przede wszystkim, numerek przy nazwie gry był ważny, bo FF tyle już wyszło, że niektórzy ludzie zwyczajnie już przestali ogarniać!
Rudzielec w ogóle nie był sportowym typem. Chociaż teoretycznie był szybki i zwinny, kondycję też miał całkiem niezłą, ale nigdy nie potrafił poświęcić się bez reszty żadnemu sportowi. Jeśli już miał mieć do jakiegoś skłonności, wybrałby najprawdopodobniej coś w rodzaju skoków w wzwyż. Tak czy inaczej, nigdy nie miał okazji, żeby się przetestować. Gdyby nawet to zrobił, najpewniej potknąłby się o własne nogi na rozbiegu i zaliczył popisowego orła na twarz. Cóż, człowiekiem-kaleką jest się od początku do końca życia.
- Może po prostu wybierzmy coś na chybił-trafił. - Zaproponował z lekkim zakłopotaniem, dłonią czochrając swoje włosy, wprowadzając w nie jeszcze większy nieład. Jeśli chodziło o podejmowanie takich decyzji - im więcej opcji, tym wybór był trudniejszy, nawet, jeśli chodziło o głupią grę.
- Ale to przy następnej okazji. - Powiedział z przepraszającym uśmiechem, gdy spojrzał na zegarek. Powinien już stąd iść, w końcu miał jeszcze parę rzeczy do zrobienia... Zsunął się z parapetu, jeszcze raz spoglądając na Severina, ponownie się uśmiechając. - Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja.
Skinął mu głową na pożegnanie, po czym poszedł w stronę akademika Speculum.

[z/t]

_________________


Ostatnio zmieniony przez Rihito dnia 16.01.13 16:41, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Korytarz II   15.01.13 16:13

Alex kierowała się ku wejściowi głównemu by opuścić budynek szkolny. Tylko, tutaj było tak cieplutko, a na zewnątrz zimno. Chociaż dla niej to pewnie nie byłby wielki szok, już nie jedna srogą Syberysjka zimę przetrwała. Tak, kilka razy była na Syberii, ale jej ojciec zdeklarował, że będą jeździć tylko zimą i jak można się zahartować! Dlatego widziała tam tylko śnieg, śnieg i jeszcze raz śnieg, no i jakieś lasy również. Nic specjalnego. Dlatego przy -15 stopniach mogła by chodzić w samym sweterku i nic by jej nie było. Jednak tutaj jest tak cieplutko, przecież nie jest powiedziane, że to co ciepłe to złe. Przyjemnie jest. Stanęła przy jednym z okien i obserwowała widok na zewnątrz. Nagle zmieniła się w białego kota i wskoczyła na parapet.
-Chyba się stąd jednak nie ruszę - mówiła do siebie słodkim głosem i siedziała nieruchomo. Jeszcze by ją ktoś za figurkę wziął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 25
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Korytarz II   16.01.13 2:18

Białowłosy nie miał nic do chodzenia odzianym w eleganckie marynarki. Dobrze się jednak czuł, wracając do bardziej codziennego ubioru. Przyzwyczajenie robiło swoje. Faust winien też sobie zapewnić jak najwięcej luksusu tak długo, jak nie został jeszcze wezwany przez dyrektora. Czekała go chyba jakaś poważna rozmowa. Całkiem możliwe, że dotyczącą Florence. Białowłosy jednak się tej nadchodzącej konfrontacji nie bał. Nie miał ku temu powodów. Nie ważne jakby się mężczyzna nie starał, to nie miał na bohatera jakiegoś konkretnego haka. Że niby "ten-teges" z pedagog? Jeśli Toma będzie miał dowody, to nie ma problemu. Póki Faust nie wiedział, że coś takiego wyprawiał z Florence, to nie miał zamiaru kłamać. Choć nawet jeśli, to i tak byłby szczery. Był zbyt konsekwentny.
Oczekując na "godzinę zero" nie mógł siedzieć na czterech literach w swoim pokoju. Bóg sam wiedział, kiedy zostanie wezwany, a skoro dyrektor zajmował się zapewne czerwonowłosą, to ten czas szybko nie nastąpi. Pani pedagog się już o to postara i wcale nie będzie miała na celu odwlekania rozmowy między głową Akademii a Binbougami. Florence najpewniej da się ponieść chwili. Białowłosemu to jednak nie przeszkadzało. Miał być zazdrosny? Niby czemu?
By nie tracić czasu bohater wyruszył na poszukiwanie zajęcia. Oczywiście liczył, że prostym błądzeniem po korytarzach w magiczny sposób trafi na coś, czym będzie mógł się aktywnie zająć. Czy to rozmową, czy pomocą jakiemuś nauczycielowi w jakiejś drobnostce, czy czymkolwiek. Jak będzie trzeba, to zadowoli się samym spacerowaniem. Nie trzeba mu było wiele, byle nie musiał siedzieć jak ten głąb w jednym miejscu, nie robiąc zupełnie nic. Gdzieś tam czekała jakaś nieznajoma persona, która z chęcią spędzi czas z naszym kochanym sadystą. Prawda?
Idąc korytarzem spoglądał przez mijane okna, patrząc za ich pomocą na zewnątrz. Sprawdzał, czy przypadkiem przed budynkiem nie krążyły jakieś zbłąkane duszyczki, których różnorakie reakcje mógłby poobserwować, najlepiej przy konwersacji. W pewnym momencie przystanął, gdy mijając jedno z okien zauważy coś niecodziennego. Cofnął się dwa kroki i zauważył kotka, który siedział na parapecie. Zwierzę tutaj? Może do kogoś należał?
- Miau. - uśmiechnięty białowłosy nie mógł się powstrzymać, wyciągając prawicę do zwierzęcia z zamiarem pogłaskania go.
Najpierw po główce, potem zjeżdżając po całym grzbiecie, następnie znowu po główce i w końcu piszczenie podgardla. Białowłosy nie bał się, że będzie podrapany? Nie. Wiedział, że coś takiego może się stać. Wiedział też, że kot może uciec przed głaskaniem. Po co jednak zaniechać działań tylko dlatego, że istniało jakieś "ale", które wcale nie musiało zaistnieć? Lepiej jest się brać do roboty i przekonać się, co się stanie. Do odważnych Świat należy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Korytarz II   16.01.13 14:10

Siedziała sobie, trochę się wierciła na tym parapecie, porozciągała się porządnie i nawet trochę wylizała łapki. Matko. Dobrze, że ludzie się nie wylizują. Nawet nie chce sobie tego wyobrażać. Chociaż jako kot też tego woli nie robić wtedy już przemienia się w człowieka i wskakuje po prostu pod prysznic. Po za tym ludzie mówią, że niby koty mają dziewięć żyć. To tylko takie powiedzonko niestety, Alex już widziała kiedyś kota, który wpadł pod samochód. To już musiało być jego ostatnie życie w takim razie. Biedactwo. Rozciągnęła się jeszcze trochę i położyła, prawie by zasnęła gdyby nie odgłos kroków. Natychmiast się przebudziła i usiadła tyłem do okna by zobaczyć, kto to sobie spaceruje po korytarzu. Zauważ białą kocicę czy nie? Wpatrywała się czerwonymi oczyma na przechodzącego chłopka, który dopiero po chwili się skapnął o obecności kota w tym miejscu. Sądząc po jego minie zdziwiła go obecność kota w tym miejscu, najwidoczniej nie znał pewnego białego kota, którego można spotkać dość często na terenie akademii. Tak, to Alex. Podszedł do niej i wyciągnął rękę by ją pogłaskać. Jak ona to uwielbiała, szczerze będąc kotem jest trochę inna. Gdyby tak była teraz w prawdziwej formie i nagle położył by tak rękę na jej głowie, pewnie by się zaczerwieniła. Za to gdy jest zwierzątkiem to nawet chętnie siada na kolana innych osób, dziwna zależność. Nie miała nic przeciwko by ją trochę rozpieścił, nawet zaczęła mruczeć.
-Możesz jeszcze za uchem? - nagle mruknęła słodkim głosikiem. Oj. Zawsze musi coś powiedzieć, za chwile chłopak się dowie, że ten kot to jest jedna z uczennic tej szkoły. Skoro nagle zwierze przemówiło, to się nie zdziwi jak będzie zadawać jakieś pytania czy coś. Chociaż w tej szkole to gadające zwierze to coś nowego? Zdecydowanie nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 25
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Korytarz II   18.01.13 21:58

Zdziwienie związane z faktem, że ten oto kotek może okazać się jedną z uczennic, mogło stać się udziałem naszego bohatera. Na pewno nie. Jego "spodziewanie się niespodziewanego" czyniło go dość odpornym na różnorakie, zaskakujące sytuacje. Dla niego coś, co wydaje się dziwne, nierealne, zdumiewające, było czymś normalnym. Jednej akcji może towarzyszyć jeden lub kilka rodzajów reakcji i wszystkie dla Fausta trzymały się normy. Takie podejście było najpewniej głównym fundamentem jego pewności siebie, a na pewno indywidualności.
Jakie Faust miał podejście do zwierząt? Uwielbiał je, bo ich zachowanie wydawało się bardziej nieprzewidywalne od tych kobiet. Głaszcząc psa merdającego ogonem można się mocno zdziwić, gdy chwilę później zacznie na nas szczekać, albo od razu dziabnie w łapę. Oczywiście białowłosy miał gdzieś wszelakie nieprzyjemne następstwa, których mógł doświadczyć. On chciał ich doświadczyć, tak samo jak wszystkich innych.
Chyba nietrudno się było domyślić, że obecność zwykłego kotka zostałaby błyskawicznie zauważona w Akademii i podjęto by odpowiednie kroki w tym kierunku. Jako, że ten tutaj okaz mógł spokojnie patrzeć na świat po drugiej stronie szyby, siedząc sobie na parapecie, intuicja przechodnia typu Fausta winna mówić, że ten zwierz nie był wcale taki zwykły. Skoro jednak mowa o Binbougami, to brał pod uwagę możliwość, że ten kot zjawił się tutaj jakieś pięć sekund temu i odpowiednie osoby przyjdą po niego dopiero za chwile, czyniąc z niego tym samym pierwszym, który zwierza ujrzał.
Wszystko stało się bardziej oczywiste, gdy kotek przemówił ludzkim głosem. Musiał być to uczeń z umiejętnością przemiany. Błędem było jednak poproszenie bohatera o metodę pieszczot. Wiedząc, co kocica od niego oczekiwała, automatycznie nie chciał spełnić tegoż życzenia. Powód - sadystyczna natura chłopaka.
- Nie mogę. - uśmiechnął się uroczo i zaśmiał pod nosem, głaszcząc nieznajomą po głowie by następnie odsunąć rękę.
Mógł zrobić trochę na złość? To robił. Może w ten sposób nie zacznie wyobrażać sobie tego kotka wkładanego do wrzątku. Nie, żeby miał mieć z tego powodu jakieś wyrzuty sumienia. Taki z niego zimny, choć całkiem miły, drań.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 21
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Korytarz II   20.01.13 10:07

Alex szweda się tak po akademii od pierwszej klasy, owszem na początku był mały problem i częściej ją widziano w postaci kota niż człowieka. Zmieniała się tylko na zajęciach, żeby nie było. Jednak szybko sprawa się wyjaśniła, że biały futrzak uważany za przybłędę jest jedną z uczennic i personel przestał już zwracać na nią uwagę, przynajmniej ci, którzy ją poznali. Tylko czemu czemu chłopak nie chciał jej podrapać za uszkiem? To była takie złe, że poprosiła? Ewentualnie lubił robić na przekór i ignoruje to o co go się prosi. Kto tam wie, nie zna go dlatego nie będzie oceniać. Chociaż sądząc po jego uśmiechu to tak, zrobił to na złość, ale pieszczoty już nie trwały długo, szkoda. Mruknęła cicho pod nosem. Gdyby była złośliwym kotem i nagle by nie przemówiła pewnie by go lekko drapnęła. Jejku... kiedy zmienia się w zwierze Alex zachowuje się całkiem inaczej. Czasem przychodzą jej do głowy dziwne myśli, na przykład zapolowanie na mysz, ale się powstrzymuje. Przynajmniej tyle. Siedziała tak sobie i wpatrywała się w niego czerwonymi oczkami. Powinna coś jeszcze powiedzieć? W sumie widać było, że uczeń tylko Crucis czy Ventus? Nie znała go, to musiała wybrać pomiędzy tymi dwoma klasami, lub po prostu najlepiej spytać no i chyba przy tym powinna się przedstawić.
-Jestem Alex - mruknęła słodkim głosem i przekręciła łepek na lewą stronę -Z której jesteś klasy? Jeśli mogę wiedzieć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 25
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Korytarz II   26.01.13 20:40

Jakiż to białowłosy był zły. Żeby męczyć biedne stworzenie, które domagało się konkretnych pieszczot. Szkoda tylko, że to tutaj było w sumie trochę za bardzo ludzkie, żeby bohater nie chciał okazać się nieznacznie niemiłym. Nieznajoma miała na tyle szczęścia, że nie mogła być jeszcze obiektem sadystycznych wyobrażeń chłopaka. Do nich potrzebowałby jej ludzkiej formy, niżeli postaci kota. Do wyimaginowanej, żelaznej dziewicy wsadzał ludzkie pannice, a nie zwierzęta. Można by rzec, że rozmówczyni miała, na chwilę obecną, zapewnioną nieznaczną protekcję. Niech no tylko jej się zachce pokazać Faustowi w swojej prawdziwej postaci, to ten stan może się szybko zmienić. Oby tylko nie potrafiła czytać w myślach.
- Mów mi Faust. - przedstawił się pseudonimem, żeby zrobić eksperyment.
Białowłosy, nie wiedzieć czemu, chciał przekonać się o swojej popularności w Elizabeth, ewentualnie o znajomościach kocicy. Mogła bowiem usłyszeć o nim z plotek, lub opowieści znajomych, których bohater poznał wcześniej. Jeśli tylko Alex da znać, że gdzieś o Binbougami słyszała, to ten szybko to przyjmie do wiadomości. Potem zostanie tylko rozmyślać, czy to z jej znajomości, czy źródeł losowych.
Mruknął na pytanie. Spojrzał pierw na lewo, potem na prawo. Uniósł prawą dłoń, przeczesując nią włosy. Następnie ustawił ją bliżej klatki piersiowej, to samo czyniąc z lewą ręką.
- Czy to ważne? - zapytał, przymrużając oczy i poprawiając swój granatowy krawat.
Był tak miły, że skoro zwierzak nie zauważył tej ważnej części ubioru za pierwszym razem, to Faust postarał się zwrócić nań uwagę. Jego osobiście klasa kocicy nie interesowała. Najwyżej dojdzie tutaj do jakiejś krwawej jatki, w której białowłosy już totalnie da upust swoim sadystycznym zachciankom, choć zapewne samemu zostając mniej lub bardziej rannym, czego już tak bardzo nie lubił.
Sięgnął po telefon. Zero wiadomości. Miał więc trochę czasu. Nie chciał jednak odbierać tego Alex, która najpewniej chciałaby być głaskana do zdrętwienia dłoni. Faust musiał dać jej szansę wymęczyć kogoś bardziej podatnego na kocią manipulację. Był tak nieuległy, że jeszcze nie zyska sympatii kocicy.
- Obserwuj dalej, co się dzieje, a ja idę załatwić jakiegoś hycla. - zażartował, po czym odwrócił się w bok i wolnym krokiem zaczął odchodzić.
W drodze podniósł prawicę na znak pożegnania. W końcu jednak zniknął z korytarza.

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Korytarz II   

Powrót do góry Go down
 
Korytarz II
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Tajemniczy korytarz
» Korytarz w lochach
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Parter-
Skocz do: