IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Korytarz I

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Korytarz I   16.01.13 21:47

- Wybacz, nie mogłem się powstrzymać. - Uśmiechnął się przepraszająco do Norweżki, kiedy ta złapała jego dłoń. Cóż, z jego niepozorną posturą, był samą skórą i kośćmi, więc dziewczyna mogła bez problemu jedną ręką objąć jego nadgarstek. Czasami nawet zdarzało się, że miał kompleksy z tego powodu, spoglądając na wyższych i dużo bardziej "pokaźnych" kolegów z tego samego rocznika, bądź o te parę lat starszych. Ze swoimi marnymi 56 kilogramami mógł się schować za najbliższym słupem i nie byłoby go widać. Ale cóż, ze swoim magicznym metabolizmem nie mógł liczyć na coś innego - bez względu na to, ile by nie zjadł najbardziej kalorycznych produktów, wciąż ważył tyle samo. Klątwa? Bez wątpienia.
Swoją drogą, już miał okazję trochę poznać temperament blondynki i sam się zdziwił, że jeszcze nie został nazwany jakimś nieprzyjemnym stworzeniem, ani nie dostał po twarzy. Nie żeby mu to specjalnie przeszkadzało - był z tego powodu szczęśliwy! Miał dość siniaków na całym ciele, nabitych tylko i wyłącznie z własnej winy, nie potrzebował więcej. Gdyby zaczął je sprzedawać, dorobiłby się na nich małej fortuny! Hej, a może to jest niezły biznes...? Tylko musiałby najpierw wymyślić sposób, jak mógłby przekazać swojego siniaka drugiej osobie, bez naruszania swojego ciała ostrymi przedmiotami. Jeszcze takim samobójcą to on nie był...
- Mówię. - Uśmiechnął się pogodnie, lekko przekrzywiając głowę, podczas obserwacji kolejnych działań Norweżki. Ten gest nieco upodobnił go do ciekawskiego szczeniaka. W sumie, zachowywał się całkiem podobnie, więc nie byłby zły za takie porównanie. Poza tym... Szczeniaki były słodkie, no nie? Tak czy inaczej, trwając w tej samej pozycji, wlepił wzrok w płomień wydobywający się z zapalniczki. Kiedy ogień zwiększył się i trafił do dłoni dziewczyny, po prostu... Opadła mu szczęka. Kolejny powód do kompleksów - on potrafił tworzyć tylko głupie iluzje. Teoretycznie w iluzji mógł pojawić się płomień, ale wszystko było budowane na podstawie złudzień wywoływanych w umyśle przeciwnika. Nie potrafił stworzyć czegoś z niczego, albo nawet zapanować nad żywiołem, co właśnie zrobiła jego towarzyszka.
- Niesamowite... - Szepnął, mrużąc oczy. Wpatrywanie się w jasny płomień sprawiało, że zaczynały go boleć oczy, ale moce innych osób zawsze go fascynowały. Bez względu na to, jakie one by nie były. Przez chwilę trwał w tej samej pozycji, nawet gdy blondynka wygasiła płomień. Ah, mógłby się wpatrywać w niego godzinami! Żywioły były czymś pięknym - nieokiełznane, dzikie... A ludzie, którzy potrafili je zmusić do posłuszeństwa, zawsze budzili w nim podziw.
- Rihito. - W końcu spojrzał na dziewczynę, mrugając oczami. Przed oczami migały mu kolorowe plamy; wszystko przez swoją nieuwagę, za bardzo skupił się na ogniu, powinien bardziej uważać. - Hej, skąd pochodzisz?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Korytarz I   16.01.13 23:47

Livvie w sumie też nie była zbyt pokaźna. Parę kilogramów niedowagi plus wygląd laleczki. W sumie, gdyby nie fakt bycia czarownicą - i to dość utalentowaną zresztą - pewnie miałaby kiedyś problemy. Bo wiecie, takie niziutkie, niby to bezbronne panienki często padają ofiarami nadmiernie przekonanych o własnej wartości mężczyzn. Oj, w wypadku Lise taki delikwent miały pewniej problem, bo przecież nie zawsze potrzebowała zapalniczki, prawda? Zasadniczo jednak, jak na razie blondynce obrywać się nie zdarzało. Można wręcz nawet powiedzieć, że i cała niezdarność oraz pech, wraz z drugą mocą rodu Årud, przeszły na jej siostrę bliźniaczkę. Zresztą pewnie byłaby to prawda. W jakimś tam stopniu. Westchnęła, gdy pomarańczowy płomień zniknął. Trochę dziwnie się czuła, po tak długim czasie w pobliżu ognia, teraz nagle od niego odcięta - zwłaszcza, że jeszcze przed momentem płonął jaśniejąc na jej dłoni. Oczywiście wciąż była zbyt młoda by utrzymywać ten efekt cholera-wie-ile. Właśnie dlatego już moment później zapalniczka kliknęła znowu. Tym razem jednak Lise wpatrzyła się w płomień, nie zamierzając już więcej z nim robić. Wprawdzie Rihito mógł zobaczyć jak dziewczyna uśmiecha się ciut bardziej, słysząc pochwałę, jednak nic na to nie odpowiedziała. Być może dla tego, że sama nie uważała tego za aż tak wielki wyczyn, żeby ją chwalić - na głos jednak podobnych słów nie wypowiedziałaby na pewno. Nigdy przenigdy!
- Naturalnie, że Norwegia. - Odpowiedziała na pytanie niemal odruchowo. Jego chyba nie musiała pytać - imię mówiło aż nadto. - Wspaniały kraj, mówię ci. - Dorzuciła po chwili, zerkając na niego. Huh! Na całe szczęście jej oczy były przyzwyczajone do podobnych ekscesów... toteż nie musiała ani mrugać, ani robić nic podobnego. Owszem, naturalną rzeczą było pojawienie się mroczków, jednak... w jej wypadku niewielkich i do ścierpienia.

_________________
~ Ikke engang prøve å klage. ~


Sól varp sunnan, sinni mána, hendi inni hœgri um himinjódyr;
sól ţat ne vissi hvar hon sali átti, máni ţat ne vissi hvat hann megins átti,
stjörnur ţat ne vissu hvar ţćr stađi áttu

~ Völuspá ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Korytarz I   17.01.13 0:27

Wyglądało na to, że oboje dzielili podobny los. Przynajmniej tak pomyślał Rihito, po raz kolejny przyglądając się posturze blondynki. Problem w tym, że ona nadrabiała charakterem, potrafiła dogadać. A on...? Wieczna ofiara, potykająca się o własne nogi. Nawet zadbać o siebie nie umiał, wszelkie choroby i nieszczęścia łapał jak magnez na patykowatych nogach! Chyba po prostu taki był już jego los, z góry przesądzony przez jakiegoś Boga, o ile on w ogóle istniał. Bo rudzielec, pomimo całej swojej niesamowitej wiary w świat i ludzi, jakoś w niego nie potrafił uwierzyć. Po prostu przekraczało to jego możliwości.
- To w sumie jest trochę zabawne. - Uśmiechnął się pod nosem, słysząc jej kraj pochodzenia. - W Norwegii jest raczej chłodno, prawda? A Ty potrafisz władać ogniem...
Najprawdopodobniej tylko dla niego ten paradoks wydawał się zabawny pod jakimkolwiek względem. Już nie chodziło tutaj o jego poczucie humoru, które wydawało się być w normie. Po prostu niektóre rzeczy odbierał troszkę inaczej, czasami zdarzało mu się używać złych słów angielskich, do wyrażania swoich uczuć. W końcu nie był native speakerem, nie? Można było mu to wybaczyć, bo wciąż czuł się niezbyt komfortowo, mówiąc przez całe dnie w obcym języku.
- Chciałbym kiedyś odwiedzić Skandynawię... - Westchnął z rozmarzeniem, opierając brodę na otwartej dłoni. Jego największa podróż była tą z domu do szkoły. Nie odwiedził innych krajów poza tymi dwoma, chociaż od zawsze chciał to zrobić. Hm, podobno chcieć to móc.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Korytarz I   17.01.13 0:38

- Ogień bywa przydatny pośród śniegu, to chyba logiczne, nie sądzisz? - Może i słowa te wypowiedziała najspokojniej świecie i bez większej dozy sarkazmu, choć... Nie, ostatnia część zdania zabrzmiała zupełnie tak, jakby w tym samym momencie wyzywała rudego od idiotów. Nie to żeby coś... Ona po prostu taka już była, prawda? Odchyliła się nieco do tyłu, kładąc wolną rękę, ugiętą w łokciu na powyższym schodku. Tak, zdecydowanie tak było wygodniej. Gdyby spytać Liv o wiarę w Boga... jaka padła by odpowiedź? Hmm... 'Nie wiem, nie obchodzi mnie to', tak, najpewniej coś w tym guście. Bo po co miała się przejmować jakimś facetem, czy tam duchem, patrzącym na świat z góry... Ygh, nie rozumiała tego. Może przez charakter, może przez wychowanie, ale takie były fakty.
- A jeśli cię to interesuje to moja siostra włada lodem. Ta, mam siostrę, bliźniaczkę. - Uściśliła niemal od razu, ot tak, dla zasady. Zresztą, nie było sensu tego ukrywać - gdyby Rihito wpadł na Birgit Lisbet prawdopodobnie sam doszedłby do podobnej konkluzji... Choć charakterki to już miały zupełnie różne... Betty w sumie w pewien sposób przypominała właśnie rudego, albo raczej rudy ją. Nie ważne.
- Nie pożałowałbyś - zapewniła go, pewna swego. Norwegia, jej ukochana Ojczyzna... Tak, zdecydowanie ukochana. Bądź co bądź, korzenie rodziny Årud nie przemieściły się nigdy po za ten kraj... jeśli tak można to ująć.

_________________
~ Ikke engang prøve å klage. ~


Sól varp sunnan, sinni mána, hendi inni hœgri um himinjódyr;
sól ţat ne vissi hvar hon sali átti, máni ţat ne vissi hvat hann megins átti,
stjörnur ţat ne vissu hvar ţćr stađi áttu

~ Völuspá ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Korytarz I   17.01.13 0:46

- Zawsze wydawało mi się, że moce są zależne od aktualnych warunków, a nie od przydatności... - Mruknął Rihito z lekkim zakłopotaniem, jakby chciał się przed nią usprawiedliwić. Ale wciąż jeszcze nie zamierzał się poddawać! Miał zamiar sprawić, żeby Lise, razem z całym swoim charakterkiem, zapałała do niego sympatią. A nawet jeśli nie sympatią, to neutralny stosunek również był dobry. I tak z jakiegoś powodu już czuł się w miarę wyjątkowy - bądź co bądź, Norweżka rozmawiała z nim w normalny sposób, jak równy z równym. Czasami jej się zdarzało zmienić ton na mniej uprzejmy, ale nie było to znowu takie złe. W sumie, miła odmiana, pomyślał rudzielec, uśmiechając się sam do siebie.
- I pewnie ma zupełnie inny charakter niż ty, mam rację? - Zaśmiał się pogodnie, wyobrażając sobie kopię Livvie z zupełnie innym charakterem. Postanowił, że będzie musiał kiedyś porozmawiać z bliźniaczką blondynki. Nie dlatego, że nie lubił Lise - po prostu chciał na własne oczy się przekonać, jak mogą różnić się od siebie pozornie identyczne siostry. Takie jakby... Badanie, o!
- Też tak uważam. - Chłopiec skinął głową, obserwując zachowanie nowej znajomej. Lekko uniósł brwi, zauważając zmianę jej wyrazu twarzy, który trwał dosłownie ułamek sekundy. Musiała tęsknić za swoim rodzinnym krajem...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Korytarz I   17.01.13 0:55

- Årud'owie od wieków posługiwali się ogniem i lodem... - Wzruszyła ramionami, jakby przyznając, że rzeczywiście mógł nie wiedzieć o tym małym elemencie, który zaważył na mocach Liv. Słysząc wzmiankę o charakterze siostry, nie mogła się nie uśmiechnąć. Sprytny był, wbrew pozorom. Przytaknęła mu skinieniem głowy.
- Taka niewinna, uczynna istotka. Wnerwia mnie, kiedy daje się wykorzystywać innym... - Prychnęła pod nosem, choć prawdę powiedziawszy i tak dało się wyczuć, że się o niebieskooką martwiła. W swój nieco wredny i mało przyjazny sposób, ale martwiła. I fakt faktem, tak w sumie, w jej ustach nawet charakterystyczne docinki kierowane w stronę siostry brzmiały jakoś tak bardziej pieszczotliwie niż w stosunku do innych. Z uśmiechem za to przyjęła opinię Rihito o Norwegii. Prawidłowo! Prawidłowo; to też był jakiś sposób na zdobywanie jej sympatii. A jak widać, Lise wcale nie była taka zła, na dłuższą metę. Może nie tyle za rodzinnymi stronami tęskniła, co uważała je za wartościowe, pełne swoich uroków.
- Ty jesteś z Japonii, nie? Przynajmniej takie masz imię... - Zauważyła po chwili milczenia. Bądź co bądź, nawet jeśli chłopak wyglądał jej na Azjatę, zawsze mógł się urwać z jakiegoś innego kraju, gdzie po prostu przeniosła się jego rodzina. Choć Anglia to to nie była, na pewno... Już sam akcent to zdradzał.

_________________
~ Ikke engang prøve å klage. ~


Sól varp sunnan, sinni mána, hendi inni hœgri um himinjódyr;
sól ţat ne vissi hvar hon sali átti, máni ţat ne vissi hvat hann megins átti,
stjörnur ţat ne vissu hvar ţćr stađi áttu

~ Völuspá ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Korytarz I   17.01.13 1:06

- Czyli już od samego początku wiedziałaś, że będziesz mieć jedną z dwóch mocy?
On jakoś nie potrafił sobie tego wyobrazić. Jego umiejętności przyszły znikąd, a przynajmniej tak mu się wydawało. Rodzice nie byli w stanie przekazać mu tej wiedzy przed śmiercią; może nie chcieli, albo sami nie mieli o nich pojęcia? Tak czy inaczej, o swoich mocach dowiedział się sam. Właściwie przez przypadek. Sam też nauczył się z nich korzystać, przynajmniej po części, ale nie sądził, żeby miał do tego jakiś specjalny talent.
- Może jej nie doceniasz? - Wyrwało mu się, zanim zdążył ugryźć się w język. Cholera jasna, nie powinien mówić takich rzeczy, gdy miał do czynienia z tak wybuchowym charakterem...! Przygarbił nieco ramiona, oczekując wybuchu ze strony blondynki, którego był niemal pewny. Zbyt często miał do czynienia z osobami o podobnym usposobieniu, żeby nie wiedzieć, w jaki sposób to się skończy.
Na wzmiankę o swoim pochodzeniu, skinął głową. Czuł się trochę niepewnie, poruszając ten temat. Zwykle kończyło się na wspomnieniach o rodzinie. On ich nie miał. A jeśli nawet jakieś były, zatarły się w jego pamięci na tyle, że nie potrafił odróżnić jednych od drugich. Ale w sumie... Mikage był jego rodziną, prawda? Na pewno!
- Owszem. Ale z jakiegoś powodu, mam rude włosy. Powinienem mieć czarne. Nigdy ich nie farbowałem. - Mruknął, biorąc pomiędzy dwa palce kosmyk włosów z przydługiej grzywki. Powinienem je przyciąć, pomyślał, uzmysławiając sobie, że ma zasłonięte praktycznie całe swoje pole widzenia. - Anomalia, nie?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Korytarz I   17.01.13 17:30

- Ta... Teoretycznie powinnam mieć obie, ale... cóż, jest nas dwie. - Wzruszyła ramionami. Tak przynajmniej to rozumiała, choć w sumie... jakoś nie bardzo chciało się jej nad tym rozwodzić. Przepraszam bardzo, ale co to ma do rzeczy? Władała ogniem. Tyle. Koniec. Lód był na razie poza jej zasięgiem. Mogła go sobie co najwyżej topić. Nie wiadomo w sumie po co, ale taki był fakt.
Oczywiście tak jak się tego rudy spodziewał, jego słowa niestety nie zostały puszczone mimo uszu; dobra, może rzeczywiście brzmiała troszkę jakby Birgit lekceważyła, ale to już inna historia. Ona zwykle zachowywała się właśnie w ten sposób. Tak czy owak, złapała chłopaka za podbródek, przyciągając do przodu tak, by niewiele dzieliło jej fioletowe oczęta od tych jego. I wcale to nie był miły, czuły gest czy jakaś inna cholera... no, może byłby, gdyby nie fakt, że przy okazji wbiła mu ostre paznokcie.
- Niby jak mogę jej nie doceniać, skoro może być tak samo silna jak ja? Po prostu uważam, że jest za miękka. - Wręcz warknęła, obrażona na nie-wiadomo-co. I ta, to byłby koniec tematu rodziny Årud... Chyba nikt nie ma wątpliwości dlaczego. Przynajmniej nie było aż tak źle - puściła go w miarę szybko, wracając do swojej pozycji.
- Ta... Pomyłka genetyczna. - Przyznała, na wzmiankę o kolorze włosów chłopaka.

_________________
~ Ikke engang prøve å klage. ~


Sól varp sunnan, sinni mána, hendi inni hœgri um himinjódyr;
sól ţat ne vissi hvar hon sali átti, máni ţat ne vissi hvat hann megins átti,
stjörnur ţat ne vissu hvar ţćr stađi áttu

~ Völuspá ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Korytarz I   17.01.13 18:15

- Nie wydajesz się być zadowolona z tego powodu... - Ot, zwykłe stwierdzenie. Nie miał na celu dogryzienia jej, ani niczego w tym rodzaju, bo, szczerze mówiąc, pewnie by nawet nie potrafił. Taki był już z niego typ człowieka, że, nawet jeśli ktoś go wyzywał, zawsze brał wszystko "na klatę" i sam się nie odpłacał podobnymi obelgami. Nie wszystkim się podobał taki stosunek, ale Rihito nic nie potrafił z tym zrobić, nawet jeśli bardzo by tego pragnął.
W momencie, gdy został siłą przyciągnięty przez dziewczynę, mógłby przysiąc, że oczy miał wielkości małych spodków pod filiżankę. Musiał przyznać, że się tego nie spodziewał. W dodatku, blondynka pomimo swojej aparycji, miała w sobie całkiem spore zapasy siły! Żeby odzyskać równowagę, oparł się rękami zaraz przed jej kolanami, cicho sycząc, gdy jej ostre paznokcie wbiły mu się w podbródek. Okej, okej, zrozumiał! Wystarczyło powiedzieć, nie musiała od razu znęcać się nad biednym rudzielcem!
- Źle się wyraziłem... - Wymamrotał, lekko marszcząc nos. Hej, siostro, nie tak ostro, bo się pokaleczysz...! - Chodziło mi o to, że jej odmienny charakter nie musi znaczyć, że jest miękka. Zresztą, nieważne.
Gdy Lise wreszcie się nad nim zlitowała, powrócił do poprzedniej pozycji i roztarł podbródek, a miał przy tym tak nieszczęśliwą minę, jakby zwaliło się na niego calusieńkie Empire State Building. Albo Tokyo Tower. Albo oba na raz, najlepiej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Korytarz I   17.01.13 18:57

W odpowiedzi na stwierdzenie, wzruszyła ramionami. W końcu mogła nie tylko kontrolować ogień, ale i przyzywać go znikąd, więc... ta, było względnie dobre. Zwłaszcza, że zyskała jeszcze jedną rzecz, moc, którą nie każdy spośród rodu posiadał. Britta niby znów dostała odwrotność... jednak Liv bliźniaczce nie zazdrościła w żaden sposób. Były równe i to jej pasowało.
Może to ona była silna, może Rihito słaby... Albo oba na raz - cholera wie. Pierwsze na pewno w jakimś tam stopniu - musiała być, jeśli uderzenie kogoś w policzek, jak na dziewczynę przystało, miało zadać ból, prawda? Myślałby kto, że taka delikatna rączka wywoła go sama z siebie. A w wypadku rudzielca, wchodziły jeszcze starannie wypielęgnowane pazurki... To i tak lepiej, niż gdyby przejechała mu nimi po twarzy, prawda? Możemy więc założyć, że darzyła Japończyka swego rodzaju sympatią. Za to na jego reakcję nie zważyła wcale, mina umęczonego człowieczka też nie zrobiła na niej najmniejszego wrażenia. Zrobiła co chciała nie bardzo przejmując się konsekwencjami i tym jak to wyglądało, chociażby z boku.
- Jest miękka. Można na niej polegać, ale jest miękka. Stanowczo zbyt miękka. - Zapewniła go tonem nieznoszącym wręcz sprzeciwu. No tak, ponieważ Livvie była nieprzewidywalna i niebezpieczna, jak noc i płomień - znak na policzku i ramieniu oraz moc.

_________________
~ Ikke engang prøve å klage. ~


Sól varp sunnan, sinni mána, hendi inni hœgri um himinjódyr;
sól ţat ne vissi hvar hon sali átti, máni ţat ne vissi hvat hann megins átti,
stjörnur ţat ne vissu hvar ţćr stađi áttu

~ Völuspá ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Korytarz I   17.01.13 19:28

Rihito jeszcze chwilę poświęcił na rozczulanie się nad samym sobą, z nieszczęśliwą miną pocierając swój podbródek. Pewnie będzie miał na krótki czas ślady... Tak czy inaczej, sto razy bardziej wolał to, niż dostać z plaskacza po twarzy - zdecydowanie. A Norweżka też nie wyglądała na jakąś specjalnie wkurzoną, więc... Chyba faktycznie mógł poczuć się wyjątkowy. Kiedyś, za jakiś czas, będzie musiał wybrać się na zwiady i dokładnie wybadać stosunki Lise z innymi uczniami. Nie żeby za wszelką cenę chciał zostać stalkerem. Po prostu pragnął potwierdzić swoje nadzieje - tyle.
- Jak uważasz. - Ustąpił w końcu, uśmiechając się przyjaźnie. Nie zależało mu szczególnie na ciągnięciu tego tematu, więc dał blondynce wolną rękę. Nie wyglądała na zbyt rozmowną osobę, ale przecież nie będzie na siłę gadać na temat, którego nie ma ochoty poruszać, prawda? Chciał sam przejąć inicjatywę, ale nie miał pojęcia, o czym mógłby z dziewczyną porozmawiać. Wyjątkowo, bo w normalnym przypadku słowa same cisnęły mu się na usta. Teraz było inaczej najprawdopodobniej dlatego, że wolał pohamować swój język i nie powiedzieć po raz kolejny czegoś głupiego.
- Jesteś z pierwszej klasy? - Zapytał w końcu. No bo w sumie, powinien się dowiedzieć o niej czegoś więcej, prawda? Chociażby żeby móc ją później odwiedzić... Chociaż zwykle nie miał w zwyczaju bez zapowiedzi wpadać do czyjegoś dormitorium. Poza tym, w ten sposób mógł jakoś podtrzymać rozmowę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Korytarz I   17.01.13 20:37

Fakt, może nie była zbyt rozmowna. Zwłaszcza, kiedy nie do końca wiedziała o czym rozmawiać i nie czuła się w towarzystwie danej osoby zbyt swobodnie. Problem w tym, że przyznać się do tej drugiej rzeczy chyba nie potrafiła. To już nawet nie to, żeby obawiała się w jakimś stopniu niewiele od niej wyższego rudzielca, po prostu, nie znała go na tyle dobrze by zachowywać się w pełni swobodnie. Może kiedyś, jak spotkają się jeszcze kilka razy i będzie stąpała po stałym gruncie. Ta, w sumie jak na to, że chłopak był jedną z pierwszych osób, które w tej szkole poznała, a i względnie go zaakceptowała, no! To i tak był jeden krok w stronę światła. Czy jak kto woli, otworzenia się na ludzi i nawyknięcia do życia w społeczeństwie. Albo coś?
- Pierwsza. - Przytaknęła. No w sumie... raczej nie mogła być z jego, bo pewnie by ją poznał przy okazji, chyba, że on też był z jej rocznika? - A ty? - Upewniła się więc od razu, chcąc rozwiać wszelkie swoje wątpliwości co do tego. I znów zdawała się być tą samą, spokojną Livvie... ciekawe tylko na jak długo, zanim Rihito znów powie coś wyraźnie nie na miejscu? Oh... ta, wszystko zależało od chłopaka, bo choć kobieta zmienną jest, nasza blondyneczka raczej nie zmieniała swoich oblicz bez powodu. No... zazwyczaj.

_________________
~ Ikke engang prøve å klage. ~


Sól varp sunnan, sinni mána, hendi inni hœgri um himinjódyr;
sól ţat ne vissi hvar hon sali átti, máni ţat ne vissi hvat hann megins átti,
stjörnur ţat ne vissu hvar ţćr stađi áttu

~ Völuspá ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Korytarz I   17.01.13 20:49

Całkiem zabawnie się dobrali. To znaczy, do towarzystwa. Generalnie chodziło o to, że Livvie można było nazwać kompletnym przeciwieństwem Rihito - ona była pewna siebie, zaradna i nierozmowna, za to jego najlepiej opisywały słowa "optymista" i "gaduła". Podobno przeciwieństwa się przyciągały... Jakkolwiek w większości przypadków nie była to prawda, tak, być może, u nich będzie nieco inaczej? Pewnie nie rozwinie się to aż do przyjaźni, ale taka... intensywniejsza znajomość była zawsze mile widziana. No, przynajmniej u Japończyka. Nigdy nie miał nic przeciwko nowym znajomościom, szczególnie, że pomimo całkiem długiego czasu spędzonego w tej szkole, nie znał zbyt wielu osób.
- Druga. Chociaż czuję się, jakbym wciąż jeszcze był w pierwszej. - Zaśmiał się pod nosem. Generalnie, od tamtego roku dla niego nic się nie zmieniło. W szkole wciąż było tak samo, poza tym, że nowi uczniowie wciąż przybywali, a nauczyciel się zmienił. W sumie nie było to nic, co byłoby warte wspomnienia.
Tuż po swojej odpowiedzi, uświadomił sobie, że to chyba jest pierwszy raz, kiedy blondynka o coś go zapytała. Może nie był to wielki powód do radości dla przeciętnego człowieka, ale rudzielec myślał nieco inaczej. Skoro Norweżka się o coś dopytywała, oznaczało to, że jest czegoś ciekawa. A skoro jest ciekawa, to prawie jakby chciała go poznać! Success~!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Korytarz I   17.01.13 20:58

Oj ta, można zawsze się wykręcić tym, że przypominał jej on siostrę... choć nie. Britta nie miała ani rudych włosów, ani tyle nie gadała. Mimo to, towarzystwo Japończyka zupełnie Lise nie przeszkadzało. W tym momencie można się chyba nawet pokusić o stwierdzenie zgoła odwrotne, prawda? Ta, w końcu mogła już dawno go z tych schodów, niby przypadkiem zrzucić... Że też wcześniej o tym nie pomyślała! Teraz to w sumie nie warto.
- Czemu? - Zagadnęła niemal od razu, podtrzymując jakoś temat do rozmowy. W końcu ona też musiała co nieco wiedzieć, nie? A skoro była nowa to... no, wypada! Zwłaszcza, że Rihito wydawał się być całkiem, bardzo całkiem, przydatnym źródłem informacji. Jakby go jeszcze pociągnąć za język... Ogólnie w odwiecznym sporze między czerwonymi, a niebieskimi byłby całkiem niezłym wtykiem, czy coś. Jako uczeń Speculum nie miał chyba większych problemów z nikim ze szkoły, prawda? Przynajmniej idąc tokiem rozumowania blondynki, której w głowie się nie mieściło, że istnieje jeszcze coś takiego jak gnębienie słabszych... Albo wróć - raczej waśnie mieściło, sama to robiła. Tylko że takie zachowania pojawiały się zawsze wtedy, gdy ofiara nie bardzo jak miała się odgryźć, odpyskować czy - w przypadku Liv - przywalić w mordę. Ewentualnie poparzyć albo namieszać w mózgu.

_________________
~ Ikke engang prøve å klage. ~


Sól varp sunnan, sinni mána, hendi inni hœgri um himinjódyr;
sól ţat ne vissi hvar hon sali átti, máni ţat ne vissi hvat hann megins átti,
stjörnur ţat ne vissu hvar ţćr stađi áttu

~ Völuspá ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Korytarz I   17.01.13 21:11

Cóż, Rihito miał to szczęście w pechu, że gdy tylko coś mu się działo - nie było to na tyle poważne, żeby go na długi czas unieruchomić. Niby był przez długi czas w szpitalu, parę razy jego życie było zagrożone, ale w końcu jakoś się z tego wylizał.
- Bo generalnie nic się od tego czasu nie zmieniło. - Zaśmiał się pod nosem. I naprawdę nic tutaj nie wymyślał! Może i od jego przyjścia do szkoły doszli nowi ludzie, kilka starych odeszło, ale dla niego wszystko było dokładnie takie same. Tym bardziej, że osób, które opuściły wyspę, najzwyczajniej w świecie nie znał. To chyba nic dziwnego, nie? Szczególnie, że wtedy był jeszcze pierwszoklasistą, w dodatku tak strachliwym, że najczęściej nic nie mówił, zapominając języka w gębie. Zupełnie do niego niepodobne, prawda?
- Chociaż to pewnie zależy ode mnie. - Stwierdził po niedługim czasie, lekko wzruszając ramionami. Jakoś nieszczególnie lubił się zastanawiać nad tego typu rzeczami - wolał przyjmować rzeczami takimi, jakimi były. Tym bardziej, kiedy nie mógł już niczego zmienić. Jeśli coś jeszcze dało się zrobić - wtedy była to zupełnie inna, odmienna sprawa!
Rudzielec spojrzał za okno i lekko zmarszczył brwi. Która mogła być godzina? Chyba powinien już się zbierać... W celu weryfikacji pory dnia, zerknął na zegarek w telefonie komórkowym, po czym posłał przepraszające spojrzenie blondynce, wstając ze schodów.
- Wybacz, ale na mnie już pora. Na pewno jeszcze będziemy mieć niejedną okazję, żeby porozmawiać! - Uśmiechnął się nieco szerzej, po czym, na pewno z pewną dozą nieśmiałości, biorąc pod uwagę temperament Norweżki, szybko ją przytulił i zbiegł ze schodów, jeszcze na chwile się odwracając, by jej pomachać. - Do zobaczenia, Lise!

z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 20
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Korytarz I   18.01.13 15:59

Widocznie organizm się przyzwyczaił, albo co... Różnie to bywa, w każdym razie. Lise to akurat najmniej interesowało. Ona sama w szpitalu chyba jeszcze nie wylądowała, a przynajmniej nie po to, żeby spędzić w nim więcej czasu, niż chwilę; jakieś badania okresowe, albo co... Chorowała, a owszem; zresztą ciężko, żeby nie - jeśli dla przykładu choróbsko dorwało jedną z sióstr, nie było szans by i druga się nie zaraziła. Takie uroki dzielenia pokoju i spędzania dziewięćdziesięciu procent doby we dwie.
Skinęła głową, w sumie to raczej logiczne, że szkoła nie przeszła wielkich reform. No bo dobra, nikt chyba nie wyskoczy na dniach z ideą przemalowania budynku na jakiś neonowy kolor... różowy, chociażby. Wtedy byłoby niezłe przetasowanie jeśli chodzi o uczniów i Livvie raczej też długo nie wytrzymałaby. Co za dużo to niezdrowo. Zresztą, grono nauczycielskie i tak by się nie zgodziło; chwała im za to!
Podążyła wzrokiem za nim, również spoglądając za okno. Nie dziwiła mu się, bo w sumie sama też powinna już iść. Kto normalny siedzi w szkole po godzinach i to jeszcze aż do momentu, w którym będzie ciemno? Pomijając już sam fakt, że dzięki temu się nie nudziła - na pewno nie Lise Vivianne.
- Na pewno... Do zobaczenia - i zdawało się nawet, że rozważa dodanie czegoś jeszcze jakby... 'trzymaj się'? Może, ale takie rzeczy to nie z nią; przynajmniej na razie. Postęp i tak był. Pozwoliła mu się przytulić, wprawdzie samemu ani drgnąwszy wybitnie zaskoczona takim postępowaniem. Jakoś wymusiła na uśmiech - który wcale na wymuszony nie wyglądał - machając mu również.
Wstała, zarzuciła na siebie leżący obok płaszcz i po chwili również jej nie było w szkolnym budynku. Nie miała nic do roboty w końcu.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 32


PisanieTemat: Re: Korytarz I   20.01.13 18:54

Cornelia przemierzała korytarz powolnymi krokami. Zawsze imponowało jej to echo roznoszące się dookoła. Zupełnie jakby była w jakiś starym zamku. Okej... ona była w starym zamku. Jednak czuła się jak w średniowieczu. Właśnie wracała ze szkolnej biblioteki. Czas się trochę pouczyć... ostatnio w ogóle nie uczestniczy w życiu szkolnym. Kiedy ostatnio była na jakiejś lekcji? Na balu również się nie pojawiła. Czas wziąć się za siebie. Usiadła na jednym z parapetów, a torbę położyła obok. Skrzyżowała nogi w kostkach tak, aby było jej wygodnie, po czym wyjęła kilka wypożyczonych wcześniej podręczników. Miała wielkie szczęście, że znalazła się tu, gdzie jest i nie mogła pozwolić by przez chwilę słabości wypaść z gry. Zaczęła kartkować pierwszy podręcznik. Nieco się zatrzęsła. Od starego, nieuszczelnionego okna wiał okropny chłód mimo, że było zamknięte. Wytrzyma. A mimo, że to może się wydać dziwne na parapecie najszybciej przyswajała wiedzę. Tak też minęło jakieś piętnaście minut. Potem odruchowo zaczęła coś szkicować w zeszycie, który jeszcze przed chwilą służył jej do robienia notatek. Jak można być aż tak rozkojarzonym?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Korytarz I   31.01.13 13:56

Ostatnio tak mało się działo!
A przynajmniej według Akiry. Odpuścił sobie kompletnie bal stwierdzając, że w końcu nadeszła pora by się wyspać - i to właśnie zrobił. Tylko że przez swoje zachcianki chyba dość mocno wybił się z życia towarzyskiego niemal kompletnie je tracąc. Bo kiedy ostatnio widział Bonnie? Albo Oza? Nawet jego współlokator Sebastian przepadł jak kamień w wodę! Mimo to przechadzał się korytarzem podskakując co krok i nucąc pod nosem piosenkę.
- If you're happy and you know it clap your hands.
Clap clap. Zaklaskał energicznie postępując zgodnie z instrukcjami w piosence.
- If you're happy and you know it clap your hands.
Clap clap! Zaklaskał raz jeszcze kompletnie nie dbając o to, że oprócz niego nie ma innej osoby, która chciałaby się dołączyć do tej nieco dziecinnej gry.
- If you're happy and you know it and you just can't wait to...
Nie dane mu było jednak dokończyć piosenki, gdyż w zasięgu jego wzroku pojawiła się nieznana mu jeszcze sylwetka. Zatrzymał się momentalnie w miejscu i stał tak przez krótką chwilę przyglądając się nieznajomej postaci. Wyglądało na to, że czegoś się uczy i to całkiem pilnie. Z reguły w takich momentach powinno się zostawić daną osobę w spokoju... ale nie wybaczyłby sobie potem, że przepuścił okazję do poznania kogoś nowego.
Podreptał więc szybkim krokiem w jej stronę i pochylił się nieznacznie nad jej zeszytem wydając z siebie przeciągłe "hmm".
- Ciężko się na tym skupić, prawda? Szkoda, że w tej szkole nie ma lekcji z rysunku, przynajmniej nie musiałabyś się zmuszać do nauki i robiłabyś to naturalnie. - odezwał się wesoło zaraz odsłaniając białe ząbki w uśmiechu.

_________________
Takie drobne ogłoszenie. Akira wygląda jak dziewczyna, mówi jak dziewczyna i generalnie zachowuje się jak dziewczyna. Mówi bezosobowo, więc będę wdzięczny za branie tego pod uwagę podczas pisania postów. Dziękuję~!

Na co dzień || Wersja Halloweenowa || W krótkich włosach
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 32


PisanieTemat: Re: Korytarz I   01.02.13 19:18

Cornelia cały czas intensywnie się uczyła rysunku w notatniku szkolnym, gdy nagle usłyszała jakiś śpiew niesiony przez echo z oddali. Jej ołówek na chwilę się zatrzymał. Zaraz jednak doszła do wniosku, że to szkolny chór odbywa próbę i robi sobie ćwiczenia na rozśpiewanie. Wzruszyła obojętnie ramionami i wróciła do rysowania. Było to przerażająco naturalne. Nawet przez ułamek sekundy nie zauważyła, że nie robi tego co powinna. Nie trwało to jednak długo. Zaledwie chwilę później ktoś pojawił się obok niej. Nie miała zielonego pojęcia czy zauważyła obecność tej osoby wcześniej poprzez brak zachowania dystansu, czy może jednak nie zorientowałaby się wcale, ponieważ bez zwłoki ten ktoś się odezwał. Ołówek blondynki ponownie zastygł w miejscu. Uniosła lekko głowę i niemniej się zdziwiła. O ile jeszcze przed chwilą słyszała głos mężczyzny to teraz widzi oblicze kobiety. Z całych sił starała się nie wpuścić na swoją twarz porządnego mindfucka. Wykorzystała w tym celu stary, sprawdzony trik. Po prostu się uśmiechnęła.
- Tak prawdę mówiąc nawet nie zauważyłam kiedy zaczęłam rysować… – powiedziała porządnie zmieszana po pierwsze z powodu nowej osoby w otoczeniu, po drugie wreszcie zdała sobie sprawę z tego, że robi nie to, co trzeba. Postanowiła jednak na razie nie używać żadnych sformułowań mogących sugerować płeć rozmówcy. W końcu są różne przypadki… kobiety z męskimi głosami, albo mężczyźni wyglądający jak kobieta. A nie mniej nie chciała urazić nikogo na samym starcie – Z drugiej strony nie wydaje mi się, aby lekcje rysunku mogłyby się nam przydać… w końcu to szkoła magii. Jednak jakby się dłużej zastanowić to związku literatury czy matematyki z naszymi uzdolnieniami również nie dostrzegam – lekko się zamyśliła. Może rzeczywiście fajnie by było uczęszczać na takie lekcje. Zwłaszcza, że zawsze chciała się kształcić w tej dziedzinie, ale była zbyt biedna by zapisać się na prywatne lekcje. Tu miałaby je za darmo. Może to właśnie odpowiedni moment, by zebrać jeszcze kilka osób o takich upodobaniach jak ona i nasmarować jakąś petycję? A co!? Gorzej, że nigdy nie miała zdolności przywódczych i raczej w dalszym ciągu się na to nie zapowiadało. Niech to szlag.
Wracając jednak do poprzedniego tematu chyba najwyższy czas się przedstawić. Jaki pech… rozmówca miał na sobie zwykłe ubranie przez co nie mogła poznać z jakiej jest klasy. Jednak wątpiła by było to Crucis. W końcu na samym starcie odniosła wrażenie, że ma do czynienia z kimś miłym… więc na pewno nie czerwonym.
- Nazywam się Cornelia. Jestem z II klasy Ventus i przyjechałam tu z Anglii. A jak cię zwą? - oraz mam problemy z nadużywaniem bawarki naprawdę… musiało to zabrzmieć nieco jak na spotkaniach AA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Korytarz I   05.02.13 19:15

Tak, ludzie dość często zaliczali mindfucka w jego towarzystwie, szczególnie w momencie, gdy zdradzał informację o tym, że jest chłopakiem. Nie robił tego co prawda zbyt często, a jednak już całe cztery osoby (a może i więcej?) wiedziały że Akira wcale nie jest uroczą dziewczynką, choć tak właśnie się ubierał, malował i zachowywał. Nawet żeński głos opanował do perfekcji, choć potrafił mówić też normalnie - nieco niżej. Czasem odzywał się tak, gdy był sam, przez większość czasu używał jednak kamuflażu idealnego obejmującego nie tylko sferę wizualną.
Całe szczęście dziewczyna nie zareagowała negatywnie na jego niespodziewane pojawienie się i dość bezprecedensowe przywitanie. Słowa które wydobyły się z jej ust wprawiły go w takie rozbawienie, że zaśmiał się cicho zasłaniając usta dłonią.
- To raczej dość niezwykłe. Musisz naprawdę kochać rysowanie. - powiedział uśmiechając się wesoło i oparł ramieniem o ścianę odrzucając blond włosy na lewe ramię, by mógł swobodnie przyglądać się mówiącej uczennicy.
- Z tą różnicą, że rysowanie byłoby dużo przyjemniejsze od wymienionych przez ciebie przedmiotów. A mówię to ja, ktoś kto ledwo rysuje patyczaka na tablicy. - zażartował wesoło. W sumie to zawsze pozostawało im założenie jakiegoś klubu, czy coś w ten deseń. Ale Akira raczej nie zamierzał się brać za coś podobnego. Po pierwsze nie był wystarczająco uzdolniony w zakresie rysowania, a po drugie... powiedzmy, że unikał obowiązków tak długo jak było trzeba. Był jednak pewien, że jeśli Cornelia by chciała to z pewnością znalazłaby kogoś równie zainteresowanego rysunkiem co ona. W końcu widział już przynajmniej jedną inną osobę, która znad szkicownika niemalże nie wyściubiała nosa.
- Możesz mi mówić Aki. Ta sama klasa i dom, ale nie jestem z Anglii tylko z Japonii. Jak to możliwe, że umknęła mi twoja obecność na lekcjach? - wyraźnie podwyższył głos ukazując tym samym swoje zdumienie. Z drugiej strony na większości lekcji był tak znużony, że niemalże je przesypiał. Może nawet spotkali się już w którejś sali, a on najzwyczajniej w świecie tego nie zanotował? Albo gdyby chodzili na zmianę - ona pojawiała się na jednych lekcjach, a on na drugich. To by dopiero było zabawne.

_________________
Takie drobne ogłoszenie. Akira wygląda jak dziewczyna, mówi jak dziewczyna i generalnie zachowuje się jak dziewczyna. Mówi bezosobowo, więc będę wdzięczny za branie tego pod uwagę podczas pisania postów. Dziękuję~!

Na co dzień || Wersja Halloweenowa || W krótkich włosach
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 32


PisanieTemat: Re: Korytarz I   07.02.13 19:51

Cornelia lekko się zamyśliła słysząc stwierdzenie Akiry... rzeczywiście wszystko wskazywało na to, że kocha rysować. Ona jednak nie była tego do końca taka pewna.
- Zapewne masz rację - odpowiedziała uśmiechając się delikatnie do rozmówcy - Nigdy nie myślałam o tych w takich kategoriach... niewątpliwie jest to moja pasja, ale czy można mówić o miłości... nie chwaląc się mam wrodzony talent - nie znosiła się przechwalać... jednak była realistką a powiedzenie tego było podstawą do puenty całej wypowiedzi - Władanie ołówkiem nigdy nie sprawiało mi problemu więc lubienie tej czynności jest dla mnie czymś naturalnym. W końcu... gdy komuś coś wychodzi i widzi efekty automatycznie zaczyna to lubić. A czy jest to moja największa pasja chyba mogłabym ocenić dopiero w momencie, w którym nic by mi nie wychodziło a mimo to wciąż uparcie bym dążyła do doskonałości - prawdę mówiąc nigdy wcześniej tego tak nie postrzegała... nawet się nad tym nie zastanawiała. Można by rzec, że ta przypadkowa rozmowa zmusiła ją do błyskawicznych przemyśleń. Jeśli jednak chodzi o aktualny moment... chyba wszystko jest lepsze od nauki.
- Myślę, że nawet skręcanie długopisów byłoby dużo przyjemniejsze niż wymienione przeze mnie przedmioty - powiedziała nieco przyciszonym głosem. Nie mniej pomyśli o tym, aby przeprowadzić naukę rysunku wśród uczniów szkoły. Skoro jej to wszystko przyszło naturalnie... to czemu miałaby się nie podzielić z innymi? Na jej twarzy zagościł uśmiech. Cornelia Lovegood nadzorująca pracę innych. Brzmiało pięknie, ale czy było wykonalne? Co jeśli trafi jej się jakiś Crucis? Nie, aby się ich przesadnie bała, ale nie lubiła konfliktów a w takiej sytuacji nawet jeśli nie ze strony Czerwonego to mogłaby się spodziewać agresji ze strony Niebieskich, bo "Jakim prawem pomagasz wrogowi?". Chyba jednak wolałaby być w Speculum. Ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.
Cornelia uważnie obserwowała zachowanie blondwłosej istoty a oczy zrobiły jej się jak pięciozłotówki. Przeurocza pomyślała z zachwytem. Miała w sobie tyle lekkości i gracji.
- Hm... prawdę mówiąc to ostatnio nie bywam na zajęciach zbyt często. Stąd te notatki - wskazała na zeszyt, ale gdy się zorientowała, że nie ma w nim nic prócz masy pięciominutówek lekko spuściła głowę i delikatnie zamknęła notatnik - Powiedzmy...


Ostatnio zmieniony przez Cornelia dnia 11.02.13 9:08, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Korytarz I   10.02.13 1:24

Więc nie zdawała sobie z tego sprawy?
Słysząc jej słowa Akira roześmiał się podnosząc dłoń do ust, by je zasłonić. Doprawdy, co za ciekawa osoba! Umilkł jednak słysząc, że kontynuuje swoją wypowiedź najwyraźniej zamierzając to jakoś wytłumaczyć. Na jego ustach nadal tańczył jednak uśmiech. Gdy skończyła pokiwał głową pokazując, że rozumie. Nie odebrał tego jako nadmierne przechwalanie się czy coś w tym rodzaju, w końcu nawet ślepy zobaczyłby jak świetnie jej to wychodziło! No dobra, może nie ślepy, ale... jakiś nierozgarnięty, nie zwracający uwagi na to co się dzieje dookoła niego czy coś w tym stylu. No nieważne. Zawsze gdy Akira zaczynał zbyt długo nad czymś myśleć, w jego mózgu pojawiały się dziwne stwierdzenia, które wprowadzały jeszcze większy zamęt. Dobrze, że nie powiedział tego na głos.
- Hej! Skręcanie długopisów to świetna zabawa! - rzucił wyraźnie urażonym tonem, który podkreślił kierując na nią wyjątkowo rozżalony wzrok. Zaraz ponownie się zaśmiał raz jeszcze zasłaniając usta dłonią. Wyrobił w sobie pewien nawyk i tak już mu zostało.
Akira z reguły nie wplątywał się w bójki, ale jeśli chodziło o Crucis... cóż, nie darzył ich zbyt ciepłymi uczuciami. Chyba podobnie jak każdy Ventus. Zwykle ograniczał się do denerwowania ich - na przykład sprawiając, że ich telefony zaczynały bez powodu dzwonić na maksymalnej głośności i wyłączały się kiedy tylko brali je do rąk. Albo włączając i wyłączając im telewizor, czy laptopa gdy akurat przy takowym się znajdowali. Były też przeróżne wariacje świateł i tym podobnych, co doprowadzało ich do szewskiej pasji, a Akirze dawało niemałą satysfakcję. Choć parę razy o mały włos nie oberwałby od jednego z nich, gdy ten wziął go za dziewczynę i nie wiedząc z jakiego jest domu chciał go... uwieść. Dość kłopotliwa sytuacja, tym bardziej że nic nie przemawiało mu do rozsądku. Dopiero, gdy wyjawił swój dom i płeć tamten wpadł w taką wściekłość, że gdyby nie jego druga moc i przechodzący nieopodal nauczyciel - z Akirą mogłoby być kiepsko. Jeśli już doszłoby do rękoczynów to pewnie jakoś dałby sobie radę. Wbrew pozorom mimo swoich upodobań co do wyglądu i wrabiania innych, że jest dziewczyną nie był taki znowu słaby. Problem pojawiał się w kwestii mocy. Jego moce były dość bezużyteczne jeśli chodziło o walkę, więc gdyby został zaatakowany niewiadomo czym to raz mógłby zapewne się obronić przy pomocy grawitacji, ale po każdym jej użyciu męczył się i musiał chwilę odczekać. Ciężkie życie.
- Tak, mi też ostatnio nie udało się dotrzeć na lekcje. Mam nadzieję, że nie poodejmują nam za to punktów. Już i tak nie zaczęliśmy zbyt ciekawie przez rozpoczęcie... - z wyraźnym zakłopotaniem potarł czubek nosa schylając nieznacznie głowę. Kto by pomyślał, że ten mały piknik doprowadzi do czegoś takiego. Zwykle nauczyciele i tak mają gdzieś jak się zachowują podczas podobnych uroczystości. No chyba, że jesteś za głośno. A wtedy chyba byli. Westchnął cicho pod nosem obracając w palcach kosmyk włosów.

_________________
Takie drobne ogłoszenie. Akira wygląda jak dziewczyna, mówi jak dziewczyna i generalnie zachowuje się jak dziewczyna. Mówi bezosobowo, więc będę wdzięczny za branie tego pod uwagę podczas pisania postów. Dziękuję~!

Na co dzień || Wersja Halloweenowa || W krótkich włosach
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 32


PisanieTemat: Re: Korytarz I   11.02.13 9:25

Cornelia lekko się zaśmiała słysząc opinię Akiry o skręcaniu długopisów. Prawdę mówiąc nigdy tego nie próbowała, jednak nie wydawało jej się to być świetną zabawą. Zbyt wiele monotonii. Co prawda dziewczyna była dość spokojną osobą jednak takie zajęcie przyprawiło by ją chyba o ból głowy. W końcu nawet gdy rysowała mogła ją ponieść wodza fantazji… nie dobierała kolorów, ponieważ raczej preferowała szkice, jednak zawsze mogła rysować niestworzone rzeczy. Często wymyślała jakieś istoty sama w pełni polegając na swojej wyobraźni. Niemniej w dalszym ciągu ten ból byłby mniej dokuczliwy od tego, w który wprawia matematyka.
- Całkiem lubię zajęcia ze zjawisk i istot paranormalnych – co prawda nie była jeszcze na nich w tym roku, ale we wszystkich poprzednich całe wykłady rysowała niestworzone postacie w notatniku łącząc ze sobą te, które pokazywał profesor. Często wychodziły z tego niestworzone kombinacje – Wtedy mogę łączyć to, co pokazuje nauczyciel. Efekty są czasem zaskakujące – posłała rozmówcy nieznaczny uśmiech. Chętnie by pokazała, jednak nie miała przy sobie akurat tego notatnika. Nie była pewna czy w ogóle go posiada. Nie lubiła gromadzić wokół siebie zbyt wielu rzeczy, więc często po zakończeniu roku wyrzucała stare notatki, nawet jeśli (a z reguły tak właśnie było) miała tam część swojej „twórczości”.
Corneli obił się o uszy sławny piknik Ventus. Co prawda nie była naocznym świadkiem, jednak po reakcji dyrektora i niejakiego stróża, który od razu po incydencie znów tak jakby przestał istnieć, ciężko było tego nie zauważyć. Nie mniej… rzeczywiście nieco wtedy przesadzili, ale kara nie była adekwatna do winy. Chociaż… czy powinien ich krytykować ktoś, kto spełnia się artystycznie w zeszycie od nauk ścisłych? Było minęło… tyle w tym temacie.
- Z tego co wiem to odejmują tylko, jeśli frekwencja jest zerowa. U nas mało kiedy się to zdarza. Najgorszą sytuację ma chyba Crucis z tego, co pamiętam – lekko się uśmiechnęła. Mimo, że sama jakoś specjalnie się w to nie mieszała to sprawiało jej satysfakcję, że Czerwoni zostali w tyle. Nie mniej nadal Speculum miało dość znaczną przewagę. Niech tylko blondynka zagości na lekcji! Od razu będzie plus dziesięć za aktywność! O ile nie weźmie ze sobą nic do pisania, bo przecież cienkopisem, mazakiem, a nawet korektorem też da się coś nabazgrać. Chociażby stronę śnieżynek adekwatnie do obecnej pory roku.
- A ty coś robisz? – spytała dość bezsensownie chcąc zacząć jakiś nowy temat – W sensie… czy masz jakieś pasje z wyjątkiem skręcania długopisów? – zaśmiała się lekko. Oczywiście nie uważała, by naprawdę ta „zabawa” była pasją Akiry, jednak szukając przykładu do głowy wpadło jej tylko to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Korytarz I   13.02.13 1:48

Gdyby skręcała długopisy z Akirą, nawet takie zajęcie jak skręcanie długopisów nie wydałoby jej się monotoniczne, był tego pewien! Choć szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie parał się podobnym zajęciem, ale skoro już powiedział, że to świetna zabawa to chyba będzie musiał spróbować, żeby potem nie wyszło na to, że skłamał nie mając o tym zielonego pojęcia. Niestety nie miał przy sobie długopisu, więc nie mógł zacząć praktyk, ale obiecał sobie że zrobi to jak tylko wróci do dormitorium.
- Taak, są całkiem ciekawe. Przynajmniej to coś nowego i innego od tego co otacza nas na co dzień. I może rzeczywiście nam się przyda, jeśli na przykład kiedyś zapragnę złapać Nessie. - żartował? Kto go tam wie, może rzeczywiście chciał złapać potwora z Loch Ness? W końcu taki pupil byłby całkiem dobrym towarzyszem. Mógłby pływać na jego grzbiecie i nasyłać go na swoich wrogów, żeby ich pożarł jednym kłapnięciem szczęk, dzielić z nim złowione ryby (jedna dla Akiry, sto dla Nessie~) i robić inne zabawne rzeczy. A gdyby okazało się, że jednak smoki istnieją to chyba już w ogóle by mu odbiło. Zagarnąłby dla siebie całą ich populację i stał się "Akirą Smoczym Władcą"! Myśl ta była tak niesamowita, że postanowił ją później zanotować i dopisać do listy rzeczy, które zrobi w życiu.
- Jeśli zechcesz mi kiedyś pokazać jakieś owoce swojej pracy to się nie obrażę. - odsłonił wszystkie ząbki w szerokim uśmiechu. Ciekaw był co siedziało jej w głowie, a poprzez coś takiego może uchyliłby chociaż rąbka tajemnicy. W końcu jak można lepiej poznać artystę, jeśli nie po jego twórczości?
Nagle zrobił się głodny. Sięgnął więc do torby i pogrzebał w niej nieco ostatecznie wyciągając to co zawsze - wielką paczkę ciastek. Naprawdę, gdyby nie biegał jak dziecko z ADHD (o które kiedyś go podejrzewano) po całej szkole i okolicach to chyba już dawno przytyłby niewiadomo ile. Choć możliwe, że odziedziczył cudowny metabolizm po ojcu, chudym jak on sam.
Słysząc pytanie o pasje zastanowił się krótko.
- Temperowanie ołówków się wlicza? - zaśmiał się cicho rzucając równie absurdalny przykład co skręcanie długopisów, ale zaraz pokręcił głową przywołując się do porządku.
- Naprawdę lubię modę. Może teraz tego za bardzo nie widać, ale ta bluzka to po prostu coś, czemu nie da się oprzeć! - wskazał na psa z makaronem na głowie wyrysowanego na koszulce. Uwielbiał go, naprawdę.
- Ale szczerze mówiąc chyba nie mam żadnych pasji, po za korzystaniem z życia. Tak długo jak mogę się bawić i być sobą, tak długo będę emanować szczęściem. - powiedział uśmiechając się wesoło wzruszając przy tym nieznacznie ramionami. Uczył się co prawda tańczyć i wychodziło mu to nadzwyczaj dobrze, ale nigdy nie myślał o robieniu czegokolwiek w tamtym kierunku, więc nawet nie przyszło mu to do głowy.

_________________
Takie drobne ogłoszenie. Akira wygląda jak dziewczyna, mówi jak dziewczyna i generalnie zachowuje się jak dziewczyna. Mówi bezosobowo, więc będę wdzięczny za branie tego pod uwagę podczas pisania postów. Dziękuję~!

Na co dzień || Wersja Halloweenowa || W krótkich włosach
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 32


PisanieTemat: Re: Korytarz I   16.02.13 12:48

Cornelia lekko się zaśmiała. Akira wydał jej się być na prawdę interesującą osobą.
- Nessie? - spytała radośnie - Gdzie można trzymać tak wielkiego pupila? W jakichkolwiek sklepach zoologicznych bywałam - a bywała tam dość często. Lubiła patrzeć na przeróżne zwierzęta - To nie rzuciło mi się o oczy takie akwarium. Chyba zaistniałaby potrzeba kupna całego jeziora... - jak bogatym trzeba by było być, aby zakupić cały zbiornik wodny? Blondynka spojrzała na Akirę. Czy tak wygląda nadziany dzieciak? Kto wie? W sumie takich jest tu nie mało... chłopak z rodziny książęcej czy też dziewczyna ze szlachty Rosyjskiej. Nie była pewna czy przypadkiem nowobogaccy u ich boku nie stanowią większej części szkoły.
- Jasne, że tak. Jednak te dzisiejsze nie są chyba warte twojej uwagi... cała masa pięciominutowych karykatur. Profesor od nauk ścisłych nie będzie zadowolony z tej formy graficznej nauki - nie ma co... czas zainwestować w nowy zeszyt. Tego chyba jednak nie będzie mogła zabrać ze sobą na zajęcia.
- Temperowanie ołówków? - zaśmiała się lekko. Dość nietypowe pasje. Jednakże już zaraz usłyszała sprostowanie. Mogła się spodziewać, że to będzie żart. Cóż...
- Modą? - spojrzała na rozmówcę - Też poniekąd się tym interesuje. Co prawda nie specjalnie wiem co dzieje się na wybiegach. Nie stać mnie na drogie ubrania... w ogóle słabo mnie na mnie stać. Jednak właśnie ze względu na to szyję sama. Większość moich ubrań to stare, które kupiłam już bardzo dawno i łącząc je ze sobą przerabiam w coś zupełnie nowego. Potrafię nawet czasem wziąć jakieś sukienki babci z jej młodości i przerobić w coś co się całkiem nieźle wpasowuje we współczesne realia... prawdę mówiąc lubię to. Chyba, gdyby nawet jakimś cudem moi rodzice wygrali w lotto - żeby wygrać trzeba grać a im szkoda było pieniędzy na kupony - To i tak pozostałabym przy tym... szyję pod swój gust i tak jak chcę. Coś powstanie w mojej głowie i zaraz mogę to mieć bez biegania po sklepach - jednak każdy medal ma dwie strony. Była ciekawa jak to jest sobie czasem polatać między sklepami na galeriach. Może kiedyś się wybierze...
- W tym chyba jesteśmy tacy sami... ja też kocham życie. Zawsze powtarzam, że uśmiech powinien być początkiem każdego dnia - i zgodnie z tym co mówiła posłała Akirze jeden z najładniejszych jakie potrafiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Korytarz I   

Powrót do góry Go down
 
Korytarz I
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Tajemniczy korytarz
» Korytarz w lochach
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Parter-
Skocz do: