IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Korytarz I

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość

avatar



Wiek : 19
Liczba postów : 108


PisanieTemat: Re: Korytarz I   13.11.12 21:26

To wszystko było pokręcone... Niewysoka dziewczynka wciskająca głowę pijanego staruszka do swojego brzucha i białowłosa wymachująca pisakiem z parapetu. Niedorzeczność! Miał już tego dość. Oni naprawdę chcieli się kłócić o to durne okno. Jak tak to on im pokaże!
- Co wy tam wiecie o tym oknie?! - wsunął się na parapet, po czym spróbował strącić stamtąd Lottie. Otworzył okno i uśmiechnął się wywyższająco. - Widzicie! Ono otworzyło się przede mną... Nie ma teraz problemu... Pragnie tylko mnie, więc możecie sobie odpuścić! - zakończył siadając sobie wygodnie.
- Więc pan jest pielęgniarką... Jakoś mi to nie pasuje, ale jeśli tak, to może powie mi pan gdzie jest pana gabinet? - powiedział, sugestywnie patrząc na butelke w jego dłoni. Potem usłyszał słowa szkrzydlatej. - Madoka, prawda? Nie trzeba nic nastawiać... raczej! Jeszcze nie! - odparł po czym zaczął dość niekontrolowanie kaszleć.
- Wszystko w porządku... - powiedział jak już przestał. - Tak więc mam nadzieje, że problem zakończony... - uśmiechnął się do wszystkich. Na prawdę nie miał ochoty ciągnąć bezsensownych sporów. Tego mu nie trzeba było. Co to to nie~! Chwycił się za głowę czując delikatne zawroty i nasilający się ból, spowodowany nadmierną ilością decybeli.

_________________

Ubranko na event Ann: mniej więcej wygląd z avka x.x
Ubranie na fabule: paczaj opis

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Korytarz I   13.11.12 21:34

Pielęgniarka. Więc ten stary menel był pielęgniarką. A ona go nazywała starym dziadem. Brawo Lottie! Wręcz automatycznie, białowłosa wysłała do Igora uśmiech niewinności numer 5. Takie "co złego to nie ja". Co prawda pielęgniarka to nie nauczyciel, tym niemniej trzeba wymazać jakoś pierwsze złe wrażenie, coby nie utrudniać sobie niepotrzebnie życia, no nie? Ostatecznie, mimo że miała moce leczenia to raczej dla niej samej nie były szczególnie pomocne, a nie chciałaby zemsty pielęgniarza wtedy, kiedy będzie w potrzebie. Choć nie wyglądał na takiego, do którego Bessettet by poszła się leczyć. Fu!
- To ty próbujesz zmusić to okno do miłości, której ono nie chce- wysunęła następnie zarzut w stronę Madoki.
Co prawda jej zabawa rozwinęła się w nieoczekiwany sposób, ale na nudę to Lottie już nie mogła narzekać, co jej się zdecydowanie podobało, dlatego zamierzała brnąć w to dalej do oporu. Warto też wspomnieć, że białowłosa uparcie nie zwracała uwagi na dolegliwości Oza. Zmieniło się to w momencie, kiedy zepchnął ją z parapetu, a Lottie wylądowała na dwóch nogach, co prawda, ale jednak na ziemi. Straciła swoją pozycję zwycięzcy i wcale jej się to nie spodobało. Tym niemniej wlepiła spojrzenie swoich kolorowych ocząt w Oza i kiedy ten zaniósł się kaszlem, w jej głowie zawitał wspaniały pomysł!
- Hej. Mogę Cię wyleczyć tu i teraz, jeżeli uznasz mnie jako właścicielkę tego okna- wysunęła swe żądanie.
Miała przy sobie igłę. Co prawda ich nienawidziła, ale tylko w rękach innych osób. Dopóki ona dzierżyła to narzędzie zła, było całkowicie bezpieczne i mogła je w każdej chwili wykorzystać żeby przelać trochę swojej krwi. Bo dla okna wszystko!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 18
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Korytarz I   14.11.12 0:38

Igor nieco zmieszał się, warknął i czknął a potem zdecydowanie odsunął się od Madoki. Spoglądał na nią swoim pustym wzrokiem, ale mimo to sprawiał wrażenie osaczonego zwierzątka, oczywiście takiego napojonego alkoholem, czy inną trucizną. Igor powoli zaczynał trzeźwieć, co prawda dalej dziwnie się przechylał w jedną stronę i miał wyraźnie inne nastawienie, ale spowolnione tempo które towarzyszyło poprzednim wydarzeniom już znikało. Igor jęknął i przewrócił się na ziemię, opadając miękko, swoim kościstym tyłkiem na posadzkę.
-Zostaw mnie, zboczona dziewucho.- jęknął, potrząsając głową, jakby chciał natychmiast wytrzeźwieć. Łypnął na Lotkę która zajęła się bitką z Ozem. No cóż, widać ten też postanowił włączyć się w walkę o zabiegi okna. Jakkolwiek Igorowi nie zależało na uczuciach przedmiotu co... Na jego wartości w przeliczeniu na sztabki złota, albo butelki "dyrektorskiej".
-A z Tobą, różowobrody jeszcze się policzę.- ostrzegł Lotkę, starając się wyglądać tak groźnie i strasznie jak tylko mógł. Szwy na jego policzkach niebezpiecznie się napięły, kiedy wymusił na sobie groźny wyraz twarzy.
Otrząsnął się i ponownie ze swoim zwyczajowym, i dosyć głupim, wyrazem twarzy spojrzał na Oza.
-W piwnicy w prosektorium, młodzieńcze.- mruknął szczerze zdziwiony. Przecież nie był w tej szkole pierwszy dzień, czyż nie? Powinien wiedzieć gdzie przyjmuje pielęgniarka.
Odwrócił się od razu pośpiesznie, i wykonał odwrót taktyczny.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Igor dnia 25.11.12 21:33, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 19
Liczba postów : 108


PisanieTemat: Re: Korytarz I   17.11.12 15:12

Głowa na nowo zaczęła go boleć. Chyba ci ludzie jednak nie mieli zamiaru zaprzestać tej bezsensownej sprzeczki. Chociaż dowiedział się, gdzie znajduje się gabinet pielęgniarki, a może raczej... Pijanego "pielęgniarka"? Tak... Jakoś wątpliwe było, żeby taka osoba od tak dostała pracę opierającą się głównie na kontakcie z dziećmi nie? Zresztą... To nie jego sprawa jakich ludzi zatrudnia ta szkoła. Ale jeśli ten fakt okaże się prawdą... To lepiej unikać chorób!
- Właśnie! - powiedział do siebie podsumowując swoje myśli. Potem zsunął się z parapetu i spojrzał na Lottie. - Jeśli tak ci zależy to sobie je weź, ale możesz też pójść ze mną do tego prosektorium... Pielęgniarek chyba tam się nie dotoczy...- powiedział, uśmiechając się lekko. Spojrzał na Igora, nie mogąc uwierzyć jego słowom. Maił zamiar odejść jak najdalej od tego okna. Pomyśleć, że przyszedł tu tylko po jakieś leki na przeziębienie.

[z/t]

_________________

Ubranko na event Ann: mniej więcej wygląd z avka x.x
Ubranie na fabule: paczaj opis

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Korytarz I   17.11.12 15:24

Oz okupował okno, Igor się kłócił z Madoką. Zapanował chaos! I właśnie o to chodziło! Lottie właściwie mogła już odpuścić, bo tak naprawdę, nikt nie reagował specjalnie ciekawie, no, może poza jedną Madoką, tym niemniej potrzebowała do tego po prostu okazji. Za chwilę przytoczył ją sam Oz, który postanowił nie tylko skorzystać z propozycji Lottie, ale też wybrać się do prosektorium. Prosektorium, które należało do Igora. Czyli do pielęgniarka, który jej przed chwilą, jakby...groził. Choć nie była pewna, czy to ona na pewno była różowobrodym.
- Dlaczego? Nic przecież nie zrobiłam- oburzyła się natomiast.
Bo przecież takie "policzenie się" z Mirabelką byłoby jawną niesprawiedliwością, ona tylko walczyła o swoją własność, którą PIJANY pielęgniarz chciał jej odebrać. No nie?
- Z nas dwóch to pan tu jest pijany, a nie powinien- postanowiła więc jeszcze dorzucić wraz z kolejnym, niemalże anielskim uśmiechem.
Zaraz jednak białowłosa postanowiła skupić pełną uwagę na Ozie. W końcu to on tutaj wybierał się do prosektorium, w którym na pewno było dużo rzeczy, którymi można było się pobawić. Brzmiało jak świetna zabawa!
- Czekaj! Idę z Tobą, przecież Cię jeszcze nie uleczyłam!- zdecydowała się więc w mgnieniu oka.
Natychmiastowo zapomniała o oknie, dotychczasowej zabawie, a nawet mazaku, który bezwiednie trzymała w ręce nie zdając sobie sprawy, że go w ogóle ma i ruszyła za blondynem. Kierunek- prosektorium!
[zt]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 12:29

Było ZIMNO.
Nieważne, czy w szkole, czy na zewnątrz, na dachu czy w piwnicy - było zdecydowanie lodowato, na tyle, że po dluższym czasie kostniały palce. Mikhail poprawił ciemną torbę na ramieniu, spojrzał na schody, na podłogę i na ową torbę, po czym beztrosko rzucił ją obok stopni. Plan był pójść do pokoju, napić się czegoś, założyć grubą warstwę... Czegoś i potoczyć się na lekcję. Może i szkoła luksusowa, może i ocieplana przez magię i drogie ogrzewanie, ale teraz najwyraźniej trochę się zapomniała.
Albo i albinosek znów coś zepsuł w kabelkach.
Naburmuszony siedział na schodku, opierając brodę o kolana, a łokciami obejmując od tyłu uda.
I było ZIMNO.
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 12:36

-Schodek Ci dupci nie ogrzeje, Mikhailu.
Ach, ten sarkazm i cieniutki głos, nie do pomylenia, prawda? Ciemnowłosy stworek wyłonił się zza rogu i stanął tuż przed albinosem, krzyżując ręce na piersi z całkiem niewinnym uśmieszkiem. Dwa lata, tyle się nie widzieli, bo rodziciele Dana postanowili, że nie będą ryzykować zdrowia psychicznego obcego wręcz dzieciaka. Pozna? Na pewno pozna, nie ma bata, kto mógłby nie kojarzyć tej wręcz niezmienionej buźki?
-Wstawaj lepiej, nim zmarznie Ci nosek i się przeziębisz.
Zero dotyku, na wszelki wypadek, przesadna ostrożność nigdy nie była zła w przypadku tego czarnowłosego chłopca.
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 12:48

Zaskoczenie nie było mocną stroną albinoska. Pierwszym planem odpowiedzi na głos było ,,spierdalaj". ,,Spierdalaj" zostało zduszone przez ,,co...", a ,,co..." zostało zastąpione rozdziawieniem drobnej gęby nieinteligentnie. Identyfikacja postaci nie była zagadką;kto inny ubierałby się tak, jak się ubiera, wytatuowałby sobie zawijaski na policzkach, bezustannie formował świecące usta w dzióbek i zarzucał kruczoczarną grzywą na prawo i lewo? W porządku, urósł. W porządku, miał na sobie absurdalny, szkolny mundurek (ta wzmianka o ubiorze była tylko podkręceniem atmosfery) i nabrał nieco mniej wyszukanej maniery w chodzeniu, ale... Dan!
Dan.
- ...Skądtysiętutajwziąłeśnorweskacholero?
O dupci porozmawiamy później.
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 13:00

-No już, nie bądź taki wulgarny, Mimi. Aż tak bardzo wydoroślałem? Zamknij swoje słodkie usteczka, bo muszka Ci w nie wleci. Migiem.
Szybki pochył w przód, zasłona z włosów przysłaniająca wręcz zalotnie szare policzki i ten drobny paluszek z zadbanym paznokciem... Zresztą jak każdy inny! Dotknął bardzo delikatnie brody starszego o roczek kuzynka i podsunął go do góry. Lekkie muśnięcie, może i nie tak blisko szyi, ale z pewnością tak czy siak lekko budzące dziwne odczucia szczęścia.
-Dawno się nie widzieliśmy, trochę urosłeś, choć... Nadal taki drobniutki, wiotki, jak gałązka wierzby. Słodziutki! No, śmiało, uściśnij kuzynka.
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 13:10

Te dwa lata nie podziałały jakoś znacząco na małego, elfiego kuzynka;wciąż tak samo subtelny, tak samo egzaltowany, piękny w słowie i w wyglądzie. I to dosłownie. W gładki paluszek kruczoczarnego kopnął lekko ostrzegawczy impuls, ot, wcale nie mocniejszy od zwykłego, leciutkiego kopnięcia prądem. Albinos uformował palce na kształt pistoletu, skrzyżował ich spojrzenia i słodko ,,zestrzelił" paluszki Dana ze swojej brody.
- Nie bajeruj.
Romantyczna odpowiedź, poprzedzona lekkim przewróceniem oczami. W końcu zadał pytanie, oczekiwał odpowiedzi na pytanie, a nie zagadek typu ,,wyśpiewaj-łuk-z-drzewa". Czy też aluzji do własnego wyglądu. Wiotki, też coś.
- Widzimy się po raz pierwszy od dwóch lat, w szkole głęboko w dupie Anglii, ja siedzę na schodach, ty stoisz w śnieznobiałym mundurku, wytatuowałeś sobie coś na policzkach, jesteś z Norwegii i jedyne, co masz do powiedzenia to to, że UROSŁEM i mam cię UŚCISNĄĆ, a jeśli nie zamknę ust, to się PRZEZIĘBIĘ?
Nakręcał się.
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 13:24

-Nie, jeśli ich nie zamkniesz to Ci w nie muszka wleci, albo ja, wedle woli czy uznania... To dupcię przeziębisz, jeśli nie wstaniesz i nie... Ałł. Tak się kuzynka wita?
Prychnął z rozżaleniem, cofnął się o krok i wbił w niego pełne niezadowolenia spojrzenie. Zadziwiające, że na chuchrze męski mundurek szkolny wyglądał nie gorzej niż lateksowy strój na seksownej lasce. Dziwne, nieprawdaż? Niebezpiecznie emanujący negatywną siłą piękny chłopiec.
-Wstawaj. -wyciągnął do niego łokieć, tak, łokieć na wszelki wpadek, wwiercając się swoimi niemal całkowicie czarnymi oczami. Nie uśmiechał się już i znów przybrał swoją minę "Tak-jestem-zajęty-olewaniem-wszystkiego-więc-nie-przeszkadzaj".
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 13:34

I przyjemne uczucie, emanujące z chłodnych paluszków Norwega nawet, gdy były oddalone o parę centymetrów, rozpłynęło się szybko i skutecznie, gdy tamtej pchnął łokieć w stronę albinosa. Najwyraźniej, kuzynkowi tak strasznie, tak bezgranicznie przeszkadzał fakt tego, że panicz Misha definitycznie woli siedzieć na schodach, miast patrzeć na niego z góry na stojąco, niszcząc młode i zgrabne, białe nóżki. I wystrzelił wzrostowo w pion, chociaż na siedząco było to widać mniej, to gdy wstanie, prawdopodobnie rzuci cień na całą ziemię.
,,...Albo ja, wedle woli czy uznania."
Żarcik Ci się zaostrzył, kuzynku.

Myślał.
- Jest mi zimno, wiesz? - To już pewnie musi wiedzieć, wnioskując z drżących ust i dłoni zaciskających się na własnych udach, wczepiających w materiał mundurkowych spodni. - Hm... Siedząc spajam swe... Zespoły bardziej, a dzięki temu jest mi po prostu... Cieplej. O.
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 14:02

-Powinieneś pamiętać, że od schodka, rzeczy MARTWEJ, po której się STĄPA, nie chodzi, ciągnie Ci chłodzik, aż Ci wilczek zajrzy do tej ślicznej, różowej pupci. Tak, pamiętam, dwa lata temu ostatni raz się z tobą kąpałem i pamiętam jej kolor! Widzisz?
Był może tylko bardziej... Szary nić te dwa lata temu. Bardziej dojrzały w swoim czarnym spojrzeniu potwora. Mniej okrągły jak dzieciak a o bardziej wykształconej, wręcz kobiecej figurze. Nie, nie miał nic przeciwko swojemu nietypowemu wdziękowi, bo choć odrobinę przysłaniał niewdzięczność reszty nienaturalnego ciała. Szarą skórę. Czarne oczy.
No i tatuaże, zdecydowanie go upiększające, a nie całkiem czarne, tylko troszkę ciemniejsze od samej skóry.
-W każdym bądź razie... Dobrze Cię znowu zobaczyć, Mikhail.
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 14:14

Zgorszenie. Zgorszenie przemieszane, a raczej wmieszane w lekki rumieniec wystąpiło na albinoskowatą mordkę. No tak, wspólne kąpiele. W parującej, gorącej wodzie i dużej wannie Anglika, przerywając tylko po to, żeby przynieść sobie coś do jedzenia, albo śmiertelnie obrazić, wyjść i ostentacyjnie zacząć myć ręce z pofałdowaną od wody skórą.
Dwa lata temu. To prawie jak wieczność.
- Ciszej, boże... - Jakby chciał dodać jeszcze coś w stylu ,,teraz jesteśmy dorośli, a co zdarzyło się w młodości, pozostaje w młodości", lecz w ostatniej chwili ugryzł się w język;i oczywiście przezornie obejrzał się za siebie. Na zapas. Gdyby stał tam, nie daj boże, nauczyciel z gorącą kawa w dłoni, dziennikiem w drugiej, zmierzający na lekcję... Do którego uszu doszła tylko informacja o kolorze tyłka Mimi...
Życie by się zakończyło, w potoku łez i zawstydzenia.
I nagle te wizje odeszły, gdy kruczowłosemu zmiękł nieco głos, powiedział tak urocze słowa, zawsze tak dużo (pamiętał!) znaczące w jego ustach. Momentami potrafił być słodki, ale tylko momentami. Kiedy nie zabijał wzrokiem czy nie wypinał się mentalną dupą na cały świat. Głęboki wdech.
- ...Ciebie też, Dan. A teraz, jeżeli pozwolisz, że zapytam o taki banał... Jakim, do nędznej jasnej, cudem, się tutaj znalazłeś? Wiesz... Norwegia. Norwegia. Norwegia jest daleko, wiesz? Ma inny język. Kulturę. Nawet jecie surowe ryby, i...
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 14:29

I nagle na twarz mniejszego chłopca wpłynął pełen ironii uśmieszek.
-Ach, tak, dlaczego tu jestem. Dziwne, nieprawdaż? Zwłaszcza, że moi rodzice są tacy opiekuńczy i boją się, by komuś OBCEMU nie stała się krzywda z rąk ich małego POTWORA. Tak, też mnie to chwilę zastanawiało, ale ostatecznie stwierdziłem, że po prostu i oni sami musieli mieć dość mnie siedzącego im ciągle na karkach. No, wiesz, moje zdolności ich tak POZYTYWNIE oszałamiają.
Pełen sarkazmu, ironii i niemal każdego możliwego gniewnego uczucia głos. Widać było, że się zdenerwował, mimo wszystko... Przez tik w lewym oku, przez jego bledsze niż zazwyczaj policzki, zaciśnięte, pełne usta, paznokcie wbite w materiał nieskazitelnie prosto wyprasowanej, czystej marynarki.
-Opowiedz mi lepiej o czymś przyjemnym, co? Dwa lata się nie widzieliśmy.
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 14:39

A oto i wyjaśnienie, dlaczego Mikhail nigdy nie był w Norwegii. Szkoła Świętej Elżbiety była najlepszą szkołą w Anglii, ale żeby rodzeni rodzice byli aż tak chłodni, aby własne dziecko wyrzucić za tysięcznokilometrowe morze... Morze Północne, to już wiedział z geografii. Głównie transportowe, lodowate morze, przecinane zimnym frontem norweskim;raz przestąpisz, i nigdy już nie wrócisz.
Przypadek, ach, słodki przypadek!
I słodki uśmiech na twarzy Anglika. Szkoła nagle przestała być nudna, wypełniona przeciwnymi biegunami.
- Usiądź obok mnie.
Teraz Mimi olewa to, co się do niego mówi!
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 14:49

Mogłoby się to wydawać nietypowe i dziwne, ale drobniejszy posłuchał i usiadł obok.
Wbrew pozorom ten wiotki albinosek był dla niego niczym mentor. Te wspólnie spędzane wakacje były dla niego jedynymi chwilami prawdziwego szczęścia, gdy był dotykany bez strachu i obrzydzenia, gdy ktoś mu ufał i ba, beształ za głupotę, a potem tulił, gdy zaczynały lecieć łzy.
I co z tego, że ta osoba nie mogła uwierzyć, że ten drugi, mimo ptaszka, jest mężczyzną?
Usiadł, tuż obok i nie zważając dosłownie na nic położył swoją skroń na jego ramieniu. Niech patrzą, co za różnica... Właściwie i tak pewnie nikt w jego klasie nadal nie brał go na poważnie jako faceta. No i opierał się tak czule o kogoś z rodziny, więc chyba miał prawo, prawda?
Miękkie włosy musiały łaskotać szyję Mikhaila, ale pamiętał że jeszcze dwa lata temu lubił ich dotyk, więc nie zwracał na to większej uwagi.
-Opowiedz mi coś.
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 15:19

Wakacje były piękne. Piękne i bezgranicznie platoniczne, i tak niemal od urodzenia, od kilkunastu lat;można rzec, że Mikhail patrzył na to, jak dorasta Norweg, a Dan patrzył na dorastającego albinosa. I z tym czasem zwątpiał w płeć i akceptację płciową Skandynawa coraz bardziej i bardziej;teraz doszło do tego, że nieznajomi także tego nie zauważali. Trzeba powiedzieć, że... Nie zmienił się zbytnio. Wciąż nie czuł strachu przed ułożeniem miękkiego policzka na gładkich włosach, a nawet okrutnie i płytko pomyślał, że dla postronnych mogą wyglądać jak zwyczajna, radosna parka. Z tym, że oboje w męskich mundurkach. I, jakby się przyjrzeć... Z płaskimi klatami.
Po prostu nie rozumiał, że piętnastolatek zwyczajnie nie chciał być taki. W swojej beznadziejności i utartych zasadach, nadal potrzebował czegoś, do czego mógłby się przyczepić.
Głupi Angol.
Ciepły ciężar na ramieniu, włoski na policzku, dłoń o cal od własnego biodra i ciepło rozlewające się na szyi. Czuł to mocno. Czuł się szczęśliwy. Nienaturalnie, idiotycznie. Czarne kosmyki elektryzowały się lekko, napuszając.
- ...Zjadłem dzisiaj na śniadanie bułkę z twarogiem i dżemem, płatki z bananem i mlekiem, kanapki z tym obrzydliwie różowym mięsem, szczypiorkiem i pomidorkiem i herbatę. Czerwoną, chyba truskawkową, może poziomkową? W każdym razie, płacimy tej szkole za obrzydliwe jedzenie i nie-sprzątanie pokoi. To jest opowieść?
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 16:29

Podniósł lekko głowę i spojrzał na niego tymi swoimi czarnymi oczyskami ozdobionymi firanką wręcz granatowych rzęs, a wszystko na szarej skórze. Szkoda, że nie wyglądał bardziej ludzko. Tak... Tak bardzo się różnił od tego wcale nie grubszego a jedynie wyższego i o niebo piękniejszego chłopca.
-Tak, to jest opowieść.
Tak bardzo, bardzo różni. Jak dzień i noc. Śliczny jak poranek Misha Mikhail. Demoniczny jak noc Dan Seto. To nie pasowało... Ale mimo tego wszystkiego nadal czuł przyjemny, leciutko prąd i zatęsknił do tego czasu...
Gdy jako dzieci biegali po płytkiej rzeczce, trzymając się mocno za mokre, brudne rączki i śmiali się, i nie bali o to, że któryś przesadzi jakkolwiek ze swoją mocą, zaś świat dorosłych dla nich nie istniał ani się nimi nie interesował całymi dniami. Wzdrygnął się i zacisnął lekko dłonie w drobne pięści. Dość wspomnień.
-Naprawdę się nie zmieniłeś, wiesz? Nadal taki sam, aż wszystko wraca, nawet to sprzed wielu lat. No cóż. Powiedz mi, długo jesteś już w tej szkole?
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 16:56

W dzieciństwie, chłopiec miał jedną fantazję - zostanie elektrykiem, i będzie najdokładniejszym elektrykiem na świecie, bo nie będzie używał rękawic i będzie mógł rozmawiać z maszynami (a przynajmniej taki kit wcisnęła mu matka). Później przerodziło się to w ratowanie ludźmi impulsami elektrycznymi, ot, żywy defibrylatorek. A później poszedł do szkoły i to wszystko przerodziło się w wielkie, wypełnione determinacją i potem zbiorowisko. Wspomnienia nie wracały.
Norweg był mniejszy.
Dorastanie jest okropne.
- Muhm. - Odparł elokwentnie, szczypiąc czarną tkaninę spodni, idealnie na dodatek dopasowanych do względnie umięśnionych ud chłopca. Czuł pod palcami wzgórek jednego, i lekką linię pomiędzy drugim zbiorowiskiem mięśni, melancholijnie wbijając wzrok w kremową ścianę po swojej lewej stronie, idealnie w kierunku przeciwnym do Skandynawa.
I wtedy zrozumiał, że taka odpowiedź wcale nie jest werbalną, czytelną odpowiedzią.
- Mówiłem Ci.... Dwa lata temu, i trzy lata temu, i cztery lata temu również. Od pierwszej klasy, to już półtora roku, ba, opowiadałem długo i dogłębnie.
,,Dogłębnie" było złym przymiotnikiem.
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 17:04

-Może... Może. Wybacz, pewnie... Zapomniałem?
Niespotykane u tego kurduplowatego, elfiego chłopca, zapomnieć o czymś. Naprawdę niespotykane.
-Wiesz, że jestem tutaj od... Prawie dwóch tygodni, a spotkaliśmy się dopiero teraz. Jakie to dziwne. -zwilżył swoje usta językiem. No tak, pomadki nie ma, to usta wysychają.
-Właściwie to nie znam jeszcze okolic szkoły, gdy szkołę już nawet dość dobrze. Oprowadzisz mnie kiedyś?
Nie dodał, że pochód ze znajomymi z klasy kończyłby się pewnie uszczypnięciami w dupę i kąśliwymi uwagami na wątpliwy temat jego płci lub jego kompletną ignorancją, co zaś skutkowało tym, że zostawał sam, no i... Się gubił. Bo biedny kurdupelek może dobre pamiętał różne rzeczy, ale nowych dróg, a gdzie, w życiu!
Znów na niego spojrzał, tym razem intensywnie, skupiając na sobie uwagę i zmuszając do tego, by odpowiedział mu szczerze, a do tego... Oczywiście! Twierdząco.
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 17:20

Dwa tygodnie, co? Nowi uczniowie mają popularny, całkiem irytujący zwyczaj przenoszenia się do szkół w możliwie-najbardziej-beznadziejnym-i-złym-terminie-na-ile-to-jest-możliwe, czyli pod koniec semestru albo roku, ewentualnie uderzając w sam środeczek. Zawsze potrzebują oprowadzenia, jakby poświęcenie godziny z dnia wolnego i przestudiowanie napisów (w trzech językach!) obok każdych drzwi czy framug w szkole było wyczynem zakrawającym na niemożliwość - zwłaszcza, że gdyby kibel miałby ładną nazwę, też miałby swoją plakietkę z nazwą. Nie, Anglik nie zauważył jednego, a znaczącego slowa, brzmiącego ,,okolice". Ale, z samego względu na to, że owym świeżaczkiem był nikt inny, jak (bezczelnie ośmielił się Mikhail tak nazwać) najlepszy na świecie przyjaciel, drugoklasista coś czuł, że od dzisiaj bardzo popiera żółtodziobów w owej cudownej szkole.
Zwyczaj nakazał mu wbić wzrok idealnie w źrenice towarzysza, niewidoczne w czarnych jak wielkie koraliki oczach.
Czuł się mentorem!
- Ekhm... Jeżeli jesteś o rok niżej, masz inną część dormitorium. Jeżeli jesteś rok niżej, masz chyba trochę inaczej rozplanowane posiłki. Jeżeli chodzisz na lekcje... Siedzisz z tyłu. Bo ja siedzę z przodu. Wszyscy ludzie w tej szkole to landrynkowi nudziarze, każdy tak sam, jak jeden. Kobiety filigranowe, slodziutkie, z niewyparzonym językiem;mężczyźni albo znudzeni, albo przeklinający cały świat. - Nie wychodził ze szkoły.
Chyba, że po torby jedzenia w proszku.
Raz na trzy miesiące.
Cóż.
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 17:30

Nie odezwał się, tylko jeszcze może... Z kilka chwil wbijał w niego te swoje czarne perły, a potem najzwyczajniej odwrócił wzrok i odsunął się od starszego o rok chłopaka. Przeciągnął się, lekko mnąc materiał marynarki gdzieś w okolicach ramion i wstał, poprawiając sobie torbę na ramieniu.
On też był znudzonym i przeklinającym świat melancholikiem. Co chciał mu przekazać Mikheil, mówiąc to wszystko na temat facetów? Może jedynie to, że Dan jest taki, jak reszta; Że tak naprawdę to go gówno obchodzą jego słowa, że to, co była dwa lata i dawniej, raczej już nie wróci... A może przesadzał. Może po prostu miał w dupie oprowadzanie go po okolicy, specjalnie mówił o szkole. Musiał mieć tu znajomych, choć raczej o nich nie opowiadał.
Przynajmniej Dan sobie czegoś takiego nie przypominał.
-Dobrze było Cię znów spotkać. Do następnego, Misha.
Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 17:45

Nie potaknął.
Mikhail spodziewał się pokiwania kruczoczarną główką. Aprobaty co do zdania Anglika. Rozwiązania tego w długą rozmowę, tym razem rozmowę na najniższym stopniu drogich, drewnianych schodów, a nie pod ciepłym śpiworkiem w namiocie rozbitym w ogrodzie Mishowatego domku. Tym razem odważniejszą. Doroślejszą. Po dwóch latach. No, i wciąż mógł sobie bez niego poradzić. W końcu ładnie spędzał bez niego te wszystkie lata, z przerwami tylko w deszczowe wakacje, charakterystyczne dla tego-cholernego-klimatu-Wielkiej-Brytanii.
Ale to była jedna strona medalu.
Druga była taka, że wyciągnął ramiona przed siebie, bardzo zaborczym ruchem, warto dodać. Długimi, rozcapierzonymi palcami złapał jak zawsze idealnie szczupłą talię chłopaka, i pociągnął ku sobie, nadal siedzącemu sobie. Nie opracował jednak planu na Dana lądującego bez równowagi na jego własnych kolanach.
No, ale przecież go nie zepchnie.
Jeszcze się obrazi.
Najszybszy plan formował się właśnie w coś na kształt ,,zjeb go z siebie jak najszybciej".
Nie ,,platonicznie wtul mu policzek w plecy i platonicznie obejmij ramionami".

Powrót do góry Go down
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   08.12.12 17:54

-... Co Ty do cholery robisz, Misha? Puszczaj, jeszcze nas ktoś zobaczy.
Gdyby to nie był ten chłopak, to pewnie najpierw by się odwrócił, dał w pysk i kopnął jeszcze z całej siły w piszczel, a dopiero potem odszedł dystyngowanym krokiem. Teraz jednak udawało mu się zachować zimną krew, nawet pomimo nowych zagięć na marynarce.
Wzrok miał jednak dosyć chłodny, patrzący z góry. Taki, jaki zaczynał być te dwa i trzy lata temu, taki, jakiego początki starszy mógł poznawać.
Mocno, wręcz zadziwiająco mocno chwycił jego palce i odsunął do siebie, starając się w jakikolwiek sposób podnieść. Darmo. Co on sobie wyobrażał, tak się na nim zakleszczając, na korytarzu, schodach? Zaraz mógł ktoś się pojawić, uznać to za obmacywanie się publicznie i wstawić im nagany! Tego zaś biedny młody by nie zniósł. Chciał udowodnić wszystkim, a przede wszystkim tym szczawiu nie wartym rodzicielom, że potrafi być lepszy od reszty.
Teraz zaś wręcz bezsilnie szamotał się na kolanach starego przyjaciela, który patrzył na niego tak, jakby sam nie rozumiał zbyt co robi, a mimo to trzymał go coraz mocniej.
Powrót do góry Go down
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Korytarz I   

Powrót do góry Go down
 
Korytarz I
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Tajemniczy korytarz
» Korytarz w lochach
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Parter-
Skocz do: