IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Korytarz I

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Gość


Gość



PisanieTemat: Korytarz I   03.11.12 21:55

Jeden z wielu korytarzy w tej jakże wielkiej szkole. Na jego końcu są schody na piętro, po prawej stronie są drzwi do klas, po lewej rząd okien z parapetami na tyle wytrzymałymi, by można się było na nich usadowić, a pod oknami niskie, drewniane ławki, na których przesiadują uczniowie w czasie przerw. Na początku- hol, więc gdy przejdziemy cały korytarz, z łatwością dostaniemy się do wyjścia z budynku. Podłogi wykonane są z kamienia, więc i barwę mają szarą, a każdy krok na nich odbija się echem, ściany zaś zostały pomalowane na kolor przypominający wyblaknięte, zielonawe morze.
Nic specjalnego.
Powrót do góry Go down

avatar



Wiek : 23
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Korytarz I   03.11.12 22:01

Wrench zwiedzał najróżniejsze miejsca na terenie szkoły. Nie miał przydzielonego pokoju, tak więc nie miał się gdzie podziać. Nie lubił siedzieć bezczynnie, więc postanowił chociaż powałęsać się, a może jeszcze trafi na kogoś ciekawego.
Nie chciało mu się wychodzić na dwór, było zbyt chłodno, a on za zimnem przecież wręcz nie przepada. Wyjrzał tylko przez okno, wzdrygnął się i powolnym krokiem kontynuował zwiedzanie.
Co pewien czas zatrzymywał się i przyglądał obrazom, zdjęciom, ale nawet najcierpliwsza osoba w końcu by się znudziła. Stanął ostatecznie poirytowany i zaczął się rozglądać w poszukiwaniu lepszego zajęcia niż to bezsensowne błądzenie. I czy w końcu dowie się, gdzie jest jego cholerny pokój?

/sorka że tak krótko, ale nigdy nie potrafię sensownie zacząć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   03.11.12 22:13

Co robiłam? Biegłam. Gdzie? Na zewnątrz. Było to bardziej skomplikowane i uciążliwe, niż się wydaje, bo z każdą chwilą energia dająca mi życie, ulatniała się ze mnie. Wszystko przez to, że próbowałam zrobić coś miłego, choć i tak wszyscy zgromadzeni w tamtym pokoju dalej będą uznawać mnie za dziwkę. Byłabym wściekła, gdyby to zdanie nie było takie słuszne.
Jeszcze w biegu poprawiłam bluzkę i wciągnęłam na siebie stanik, ale włożyć na tyłek moich majtek raczej nie miałam szans, chyba, że miałabym ochotę zemdleć w trakcie tej czynności. Póki co adrenalina zabierała mi ciemne chmurki sprzed oczu i podtrzymywała świadomość, gdy gnałam przez korytarze. Najgorsze było to, że nawet nie wiedziałam, gdzie jest wyjście...
Otworzyłam szeroko oczy, widząc czerwone włosy i wyyyysokiego chłopaka przed sobą. Moja szansa. Być może jedyna, jaka się trafi, bo lekcje nadal się nie zaczęły, a ja zaraz odpłynę w krainę snów. Nie zastanawiałam się długo- czas uciekał- tylko dopadłam do niego, odwróciłam w swoją stronę i wpiłam się w jego usta, rękoma oplatając jego tors tak mocno, jak tylko mogłam w tej chwili- czyli niezbyt. Chociaż byłam słaba, siła, z jaką wpadłam na chłopaka pchnęła nas obydwoje na ścianę. Mogłam się tylko modlić o to, że mnie nie odepchnie i zignoruje ogarniające go łagodne, a potem coraz silniejsze zmęczenie, które będzie mu towarzyszyło w trakcie mojego pożywania się jego duszą. Miałam nadzieję, że naturalna słodycz moich ust i spore doświadczenie w tym pomogą. Dlatego wkładałam w ruchy mojego języka tyle zaangażowania oraz emocji, ile mogłam, by zagłuszyć opadanie z sił przyjemnością.
Nie powinien się odsuwać... przynajmniej nie od razu- dlatego go pocałowałam. Miał być oszołomiony, zawstydzony i nie pozbawiony głosu. Będzie zbierał myśli jeszcze przez moment, zanim jego mózg zacznie normalnie pracować.
Oby...
Powrót do góry Go down

avatar



Wiek : 23
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Korytarz I   03.11.12 23:00

Wrench stał ze zniesmaczoną miną na korytarzu. Rozglądał się za jakimiś ciekawymi ludźmi, może za jakąś aferą, ale gdzie w takiej szkole szukać jakiejś sensacji. Dopiero po chwili dosłyszał jakieś kroki, ale zanim zdążył się z własnej woli odwrócić, sam poczuł szarpnięcie i nagle na ustach poczuł usta nieznanej mu dziewczyny.
Został zaskoczony na tyle, że wraz z uderzeniem plecami o ścianę, zatrzęsła się się ściana wraz z posadzką. Dziewczyna na tyle go zdziwiła, że nie zdążył opanować reakcji obronnej chłopaka panującego nad tego rodzaju żywiołem.
Lecz to tylko w pierwszych sekundach. Następną jego reakcją było okazanie swojego charakterku, poprzez zamianę sytuacji. Złapał dziewczynę za ramiona, obrócił i z lekkim impetem przystawił ją do ściany, kontynuując pocałunek. Był sporo od niej wyższy, więc musiał schylać do niego głowę, więc tupnął lekko i dziewczyna uniosła się na wysuniętym granicie ku górze.
Po pewnym momencie poczuł, że dziewczyna jest osłabiona i lekko się chwieje, więc objął ją w pasie. Dopiero po chwili, gdy poczuł, że coś z tym jednak jest nie tak, odsunął się od nieznajomej "koleżanki" i spojrzał na nią pytająco, lecz z lekkim uśmieszkiem na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   03.11.12 23:38

Łoah. Zdawało mi się, czy ziemia zatrzęsła się w posadach? A może zemdlałam? Nie... Chyba nie. W końcu poczułam, gdy nieznajomy przygwoździł mnie do ściany. Przez ułamek sekundy zaczęłam się bać, iż się wkurzył na mnie i ma zamiar mnie ukarać za nagłe targnięcie na jego przestrzeń osobistą... ale on po prostu zaczął mnie całować na własnych warunkach, co cholernie mi się spodobało. Ostatnio ilekroć chciałam coś z kimś zrobić, musiałam być tą dominującą. Wreszcie przejęto nade mną kontrolę.
Przylgnęłam do chłopaka, gdy jego silne ramiona mnie otoczyły. Mało kiedy czułam się tak wątła, słaba i krucha, ale w tej sytuacji było to nawet przyjemne. Kogo ja chcę oszukać, mogłabym się na niego rzucić i zszarpać z niego ubranie, gdybym miała na to siły! Czerpanie ich było jednak bardzo powolne, a to, co działo się w okół mnie dodatkowo utrudniało mi żywienie się. W jednej sekundzie on pochylał się nade mną, a w następnej jakbym nagle urosła z dziesięć centymetrów. Czyżby on... panował nad ziemią?
Wzięłam głęboki oddech, gdy odsunął ode mnie swoje usta. Rozchyliłam powieki, ukazując mu zamglone, aż nazbyt lśniące od używanej mocy, jasnozielone oczy. Po raz pierwszy miałam okazję się mu przyjrzeć. A było na co patrzeć! Chłopak, który był moją szansą na ratunek przed utratą przytomności, był nieziemsko, szalenie przystojny. Ponownie zabrakło mi tlenu w płucach, a moje serce przyspieszyło jeszcze bardziej. Ale ja mam pieprzone szczęście! Potem zerknęłam na dół, by się przekonać co do moich przypuszczeń. Nie wiem, jaką on ma moc- czy to panowanie nad ziemią, czy nad przestrzenią czy coś, ale przynajmniej wiem, że nie urosłam.
- H..hey... -Wymamrotałam nieśmiało, znów patrząc na niego. Nie, nie zakochałam się, do kurwy nędzy. Po prostu mnie zatkało. Wyssałam energii na tyle, by stać o własnych siłach, jednak wciąż byłam słaba i zmęczona. Do tego nie często na ślepo trafiałam na takiego przystojniaka. Objęłam go mocniej rękoma w pasie, by nie oddalił się ode mnie bardziej. Nadal musiałam się żywić, przynajmniej przez minutę.
- Niezły jesteś. -Zauważyłam, uśmiechając się delikatnie. Hm, ciekawe co o mnie pomyślał. Przecież stoję przed nim z rozczochranymi kucykami w nieco wygniecionej bluzce, rozpiętej do tego stopnia, że mój cały stanik był na wierzchu. Do tego nie miałam na sobie majtek, choć on tego nie widział. Nie mogłam się nie zarumienić na myśl o tym.
- Możesz tu trochę postać? -Poprosiłam.- Inaczej padnę i nie będziemy mogli kontynuować.
Powrót do góry Go down

avatar



Wiek : 23
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Korytarz I   03.11.12 23:54

Wpatrywał się w powolny proces otwierania się powiek nieznajomej, dopiero od tamtego momentu mógł swobodnie złapać kontakt wzrokowy z dziewczyną. Na początku śmieszyła go owa sytuacja. Myślał, że to on miał być ofiarą, a rolę i tak się odwróciły, ale najwidoczniej to nie tylko o to chodziło. Dziwne uczucie oraz mrowienie na całym ciele nie kojarzyło mu się z odczuwaniem przyjemności, raczej z uchodzeniem energii, a po ostatnich słowach tylko upewnił się w swoim przekonaniu. Dziewczyna awaryjnie zrobiła sobie z niego "małe co nieco", a to ci heca. Co jak co, Wrenchowi jak najbardziej pasowało takie coś.
Gdy dziewczyna objęła go mocniej, on sam przybliżył się nieco. Na stwierdzenie "niezły jesteś" uśmiechnął się szerzej i skwitował:
-No wiem- po czym z cichym westchnięciem odgarnął blondynce niesforne kosmyki z czoła- Też jesteś niczego sobie.
Normalnie mogłoby to zabrzmieć nieuprzejmie, ale w ustach Percivala to był swego rodzaju komplement. Ostatecznie to dziewczyna sama musiała o tym się zorientować, bo chłopak nie miał zamiaru niczego tłumaczyć czy wtrącać.
Gdy skończył, postanowił nawet nie dyskretnie zlustrować istotkę, która się przed chwilą do niego przylepiła.
No cóż, powiedzmy że postanowił nie domyślać się, co dziewczyna poczynała chwilę temu, że stoi tu przed nim taka "w nieładzie" . Uśmiechnął się do siebie, zatrzymał na chwilę spojrzenie na biuście i znowu spojrzał dziewczynie w oczy.
-Cóż, jak na razie nigdzie mi się nie spieszy.- zamilkł na chwilę, przypatrując się jej zarumienionej buźce.- A tak właściwie to co chciałabyś kontynuować?- zapytał z fałszywą niewinnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   04.11.12 0:15

To było dziwne, musiałam to przyznać. Najpierw się całowaliśmy, a dopiero po tym w ogóle się zobaczyliśmy. Zazwyczaj ludzie przynajmniej znają swój wygląd, nim przystąpią do działania. Ale ja zwyczajnie nie mogłam czekać w tamtej chwili.
Uśmiechnęłam się, gdy dotknął moich włosów. Słodki gest od słodkiego, choć zarozumiałego chłopaka. W dalszej rozmowie pewnie by mnie jego arogancja zaczęła irytować, ale teraz była po prostu urocza i jeszcze bardziej pociągająca.
- "No wiem". -Powtórzyłam jego własne słowa.- Ale ponoć wyglądam lepiej bez ubrań.
Ta, musiałam mu pokazać swoją szmatowatą naturę. Westchnęłam cicho, ponownie lustrując go spojrzeniem. Czy on w ogóle miał jakąś skazę...? Hm, chyba się przekonamy, gdy skuszę go do ściągnięcia spodni. Ale to może kiedy indziej. Póki co ja jestem zbyt zmęczona, a on dopiero będzie. Poza tym, to chyba nienajlepszy pomysł na robienie tego w szkole, o czym przekonałam się nie tak dawno temu.
- Póki co, to pocałunek, ale bez odbierania ci życia. -Odpowiedziałam, wyłączając swoją moc. Oparłam się plecami o ścianę i go puściłam.
- Nic ci nie będzie, oprócz tego, że powinieneś wcześniej się położyć do łóżka. I sorki za to, ale inaczej bym zemdlała, a to nic przyjemnego. -Wyjaśniłam, uśmiechając się do niego. Musnęłam ustami jego wargi, wydając z siebie cichy, gardłowy pomruk zadowolenia.
- I dzięki za to, że się nie odsunąłeś. Teraz już jakoś sobie poradzę. -Przeciągnęłam się, ziewając słodko przy okazji, po czym jakby nigdy nic wtuliłam się w nieznajomego.
- Schuyler Euphemia Van Vis, III klasa Crucis. Dla ciebie Yuffie. -Przedstawiłam się ślicznie, patrząc na niego z dołu. Ułożyłam dłonie na jego umięśnionym torsie, ponownie mrucząc. Zastanawiałam się, jakim cudem trafiłam na ideał mężczyzny, usiłując po prostu zachować przytomność.
Powrót do góry Go down

avatar



Wiek : 23
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Korytarz I   04.11.12 0:40

Na stwierdzenie, że lepiej wygląda bez ubrań, uniósł lekko brwi, ale postanowił tego nie komentować. Wolał nie psuć tej chwili jakimiś chamskimi docinkami, po prostu po chwili się uśmiechnął wesoło do blondynki.
-Powiedzmy, że teraz nie czas i nie pora na ocenienie prawdziwości twoich słów- powiedział.
Gdy powiedziała o "odbieraniu życia", to Wrench trochę się się skrzywił. Odbieranie energii brzmiało o wiele... milej. Odbieranie życia to tak jakby zabijała jego cząstkę. No ale nie czas na babskie przemyślenia w głowie chłopaka.
-Uwierz mi, nie czuję się ani trochę słabszy, więc martw się o siebie, a nie o mnie- odrzekł lekko, żeby nie urazić koleżanki.
Gdy musnęła jego usta, oddał się tej delikatnej pieszczocie, choć bądźmy szczerzy, nie fascynowało go to zbytnie. Gdy się wtuliła, jedną ręką oparł się o ścianę, a drugą objął ją w pasie.
Sporo tych imion, pomyślał sobie, ale w sumie on nie był lepszy. Też ich tam parę miał, ale nigdy, przenigdy nie przedstawiał się pełnymi imionami i nazwiskiem.
-Jak dla ciebie Wrench, również Crucis, klasa V.- odpowiedział. -Jestem ciekawy, co byś zrobił, gdybyś trafiła na kogoś z Ventusu. Pewnie nie obyłoby się bez jakichś sprzeczek- powiedział i westchnął.
W sumie teraz najbardziej marzył o wspomnianych treningach. Chciał się wreszcie z kimś zmierzyć. Wykorzystać maksimum swoich umiejętności, pokazać, że z nim się nie zadziera. Dziewczyna obok nawet nie wiedziała jak bardzo teraz mu na tym zależało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   04.11.12 1:11

Zdecydowanie był zarozumiały i arogancki, ale też miły i ciepły. W końcu cały czas mnie przytulał do siebie, nie zostawił mnie samiutkiej i osłabionej, a nawet kazał mi zignorować jego stan. Nie spodziewałam się tego, gdy otwarcie mu powiedziałam, czemu na niego naskoczyłam. Było to jednak miłe zaskoczenie. Aż zrobiło mi się przykro, że to właśnie na nim pastwiłam swoją moc. Naprawdę chciałam przestać, ale wciąż byłam strasznie słaba, więc niechętnie zaczęłam znowu pobierać od niego energię.
- Crucis? -Powtórzyłam z ulgą.- To dlatego mnie nie ochrzaniłeś. Miło. Dobrze wiedzieć, że nie bratam się z wrogiem.
Jakby na dowód moich słów, przylgnęłam do niego mocniej. O boże, jak dobrze. Ventus zaraz by odskoczył ode mnie, Speculum zapewne też. Poczułam się więc nieco bezpieczniejsza. Jako Crucis powinniśmy sobie pomagać, prawda?
Odsunęłam się od niego ponownie, tym razem całkiem go puszczając, aby się dalej nie kusić. Choć to było trudne- przy jego aparycji, najchętniej cały czas bym go dotykała. Przylgnęłam jednak plecami do ściany i usiadłam na wyniesionym w górę skrawku kamienia, kładąc na nim z uznaniem dłonie. Szemrał głośniej niż pozostałe, przez to, że został wyróżniony i nagle gwałtownie zmienił pozycję. To musiał być szok.
- Jak to zrobiłeś? -Spytałam, patrząc na niego z zainteresowaniem.
- No wiesz, podniosłeś go? Znaczy, kamień? -Dodałam, wyszczególniając to nieco. Swoją mocą zrównałam wyniesioną płytę z poziomem innych, opuszczając ją powoli, przez co oczy zaczęły mi się na chwilę świecić. Pomimo moich starań, szepty w mojej głowie i tak były głośniejsze, ale to było do przewidzenia. Wstałam jakby nigdy nic. Uznałam to jednak za niezbyt dobry pomysł w związku z moimi dalszymi brakami energii, wobec czego minęłam Wrencha i usiadłam na jednej z drewnianych ławek. Przed tym jednak szybkim ruchem wsunęłam na siebie majtki, starając się, by wyglądało to seksownie, ale też by mój nowy znajomy niczego ciekawego nie zauważył.
Powrót do góry Go down

avatar



Wiek : 23
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Korytarz I   04.11.12 11:26

Gdy dziewczyna odsunęła się od niego, miał o wiele większy zakres widzenia- w końcu mógł zobaczyć ją od góry do dołu. Lecz w tym samym momencie jego uwagę bardziej zwróciła czynność wykonywana przez dziewczynę- wysunięty przez niego kamień począł wsuwać się w ziemię. Wrench przyglądał się spokojnie temu procesowi, tak jakby był świadkiem najzwyklejszej sytuacji. W sumie trochę zdziwił go fakt, że dziewczyna, która w ostateczności się na niego rzuciła, była i z Crucis i miała nawet podobne moce, no przynajmniej w tym jednym aspekcie. Ale najpierw wypadało odpowiedzieć na pierwsze stwierdzenie dziewczyny.
-Powiedzmy, że należę mimo wszystko do tych neutralnych. Myślę, że twój przydział niczego by tu nie zmienił- stwierdził, w sumie szczerze.
Chłopak mimo wybuchowego charakteru miał gdzieś panujące tutaj konflikty i jeśli zapragnie mieć znajomego lub dziewczynę w Ventusie, to tak się też stanie. Nie ważne.
-Jak to jak?-spytał, jakby nie rozumiał pytania. Wiedział, że dziewczyna również w jakimś stopniu panuje nad ziemią, więc nie chciało mu się tłumaczyć wszystkiego jak niepoinformowanej osobie.
-Po prostu zażyczyłem sobie, żebyś była wyższa, raz tupnąłem i już byłaś wyższa. Nic specjalnego.
Gdy dziewczyna kierowała się w stronę ławki, śledził ją wzrokiem. Patrzył jej się centralnie na tył głowy, a dopiero gdy usiadła, patrzył jej w oczy. Mimo, iż należał do gadatliwych osób, nie wiedział co zrobić z tym fantem- czytaj sytuacją. Podrapał się po głowie i powolnym krokiem zaczął do niej podchodzić. Na pewno jeszcze nie raz spotka się dziewczyną, w sumie to nawet wolałby utrzymać się z nią w dobrych relacjach, więc zaczął grzebać w wewnętrznej kieszeni marynarki i w końcu dobył swoją skromną wizytówkę, z jego pseudo, nazwiskiem i numerem telefonu.
-Jakbyś potrzebowała kiedyś pomocy albo po prostu towarzystwa, to możesz się odezwać- uśmiechnął się, wymawiając ostatnie słowa. Ano tak, ciekawe, gdzie jest jego pokój?
Zaczął się nad tym zastanawiać i w sumie stwierdził, że wypadałoby w końcu znaleźć zakwaterowanie. Puścił oczko do dziewczyny, wysłał całusa i odszedł w głąb korytarza, pozostawiając dziewczynę siedzącą na ławce.

/zt beeejbi
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   04.11.12 17:59

Jego odpowiedź na moje pytanie niezbyt wiele mi powiedziała. Moce były różne, a ja nie wiedziałam, czy on aby na stówę panuje tylko nad ziemią, czy ogólnie nad skałami, podłożem lub wszystkim w stałej formie. I takie osoby się przecież zdarzają.
Zaczynało mnie irytować to, że był taki niewzruszony. No halo! Wkładam przed nim majtki, a jemu nic nie drgnęło. Nie zarumienił się, nie odwrócił wzroku... Nic. To było denerwujące, ale tylko bardziej mnie nakręcało do dalszego działania. Postawiłam sobie za cel, że go ruszę. Nie wiem, czy dziś, czy jutro... ale kiedyś musi mi się to udać. Nie mogę sobie tak po prostu odpuścić TAKIEGO przystojniaka. Choćbym miała mu rozorać paznokciami ten umięśniony tors, by zaczął jęczeć...
Mrrr...
Z fantazji wyrwała mnie wręczona mi wizytówka. O. Szedł sobie? Spojrzałam na niego zaskoczona i tylko uśmiechnęłam się zalotnie, wsuwając wizytówkę za stanik, gdy odchodził. Chyba nie byłabym sobą, gdybym nie patrzyła się na jego tyłek przy okazji. Mrrrah. Zgrabny i idealny tak samo, jak cała reszta boskiego ciała Wrencha. Musiałam wbić sobie paznokcie we wnętrze dłoni, by znów nie zatopić się w rozkosznych fantazjach o nim.
Gdy tylko jego tyłek zniknął mi z pola widzenia, otworzyłam jedno z okien i jakimś cudem wyślizgnęłam się z niego na zewnątrz. Trochę poszarpałam się z torbą, która zaklinowała się po drugiej stronie. Z westchnieniem przykucnęłam na zmarzniętej trawie, przyłożyłam do niej dłonie... I już po chwili w okół mnie był okrąg brązowej, żółtej, uschniętej trawy, na parę metrów długości i szerokości. Gdy już wyssałam tyle życia, ile mogłam, odeszłam kawałek, uśmiercając kwiaty, gałęzie krzewów, liście... Wszystko, co miałam na swojej drodze, ale w małych ilościach i dość oddalonych od siebie miejscach, by nie wyglądało to podejrzanie. Teraz tylko uschnięte koło na ziemi rzucało się w oczy.

z/t
Powrót do góry Go down
Go??


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   09.11.12 15:35

Madoka latała po tej wielkiej szkole spiralą w celu poszukiwania swojego pokoju. Po wielu minutach lotu postanowiła tradycyjnie pójść na swoich nóżkach. Nigdy nie mogła się przyzwyczaić do tego uczucia kiedy po długim locie musi chwilę pochodzić... Czuła wtedy, że jednak wolała by jeszcze polatać jednak wtedy zataczała by to błędne koło bez końca gdyby za każdym razem miała ulec tej pokusie. Kiedy spacerowała po szkole znalazła się na korytarzy. Niby nic dziwnego. Szkoła jest wielka i ma takie korytarze prawie wszędzie. Podeszła do okna, delikatnie stanęła na ławeczce a potem usiadła na parapecie okna. Spojrzała się na nie tak jakby szukała tam odpowiedzi na wszystkie pytania wszechświata.
-OKNIE! Dlaczego nie możemy być razem?! Ja wiem, że tak nachalna jestem no ale ogarnij to. Ludzie mnie nie pociągają a krzesła i okna takie jak Ty owszem i to strasznie! Wyobraź to sobie.. Dziś spotykamy się w nocy... A za dziewięć miesięcy tupot stóp małych schizofreniątek ze szklanymi oczkami po Tobie biegają po tym samym korytarzy co się spotkaliśmy... Czy to nie piękne?- Spojrzała się w tył... Nie mogła znieść tej ciszy ze strony okna... Wiedziała, że okno nie chce jej zranić dlatego nic nie mówiło ale jednak cisza zabolała ją bardziej... Usiadła na ziemi na przeciw okna skulona.
Powrót do góry Go down

avatar



Wiek : 19
Liczba postów : 108


PisanieTemat: Re: Korytarz I   09.11.12 16:04

Cóż... Po niedawnym spotkaniu z miśkami i chyba nieco gorszym zaznajomieniu się z ich mamusią i paroma roślinkami leśnymi, Oz postanowił odpocząć w pokoju i liczyć na to, że wszystko samo przejdzie. Jednak jak to bywa... Jego stan zdrowia, po jakże udanej kąpieli w basenie Talii, nie polepszał się ani o trochę. No trudno! Te drobne skaleczenia to pół biedy i w większości się zagoiły. Co prawda pozostały jeszcze takie jak, to zadrapanie na jego łydce czy też prawie zagojone już rozcięcie na policzku, jednak były one nieznacznie szkodliwe dla zdrowia i skryte pod plastrami z podręcznej przyłóżkowej apteczki. No.... Tylko czemu nikt nie przewidział ładując mu ją do torby, że przydadzą się jakieś leki na przeziębienie czy coś takiego. Mimo wszelkich prób nawet jego kochana herbatka nie była w stanie mu pomóc.
W każdym bądź razie nie widząc już innego wyjścia, blondynek ruszył w kierunku szkoły.
- Gdzie ja mam teraz iść..? - powiedział sam do siebie będąc na miejscu. Nie poprosił wcześniej nikogo by go oprowadzono czy inne jakieś rzeczy. - Gabinet pielęgniarki sam się nie znajdzie... - powiedział po czym ruszył przeszukiwać kolejne miejsca. Tak oto pewien zielonooki nastolatek zaczął rozglądać się kolejno po różnych pomieszczeniach w budynku, chodząc po korytarzu. Co zrobił gdy nie znalazł niczego na parterze..? Poszedł piętro wyżej. Niby zwykłe piętro jak każde inny. Normalny korytarz. Jednak pokonując kolejne metry, można było ujrzeć coś... Nietypowego, nawet dziwnego! Tak! Te słowa idealnie opisywały dziewczynę, która najwyraźniej miała jakiś romans z oknem czy coś i właśnie teraz snuła plany ich wspólnego życia. Im bliżej podchodził tym wyrażniejszy głos słyszał i przekonywał się w ten sposób, że coś jest nie tak.
- Wszystko w porządku? - spytał się nieznajomej zachrypniętym tonem, kładąc dłoń na jej ramieniu i spoglądając na nią ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy. - Coś ci się stało? To okno ci coś zrobiło? - zadał jej od razu kolejne pytania. W końcu zazwyczaj ludzie nie rozmawiają z oknami nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   09.11.12 21:00

Madoka dalej siedziała na korytarzu pogrążona w rozpaczy zerwania. Czuła, że na jej małym serduszku pojawiło się kolejne pęknięcie... Który to z kolei mebel (o ile okno można nazwać meblem) dał jej kosza? Nawet się bidulce tego wszystkiego liczyć nie chciało. Dalej siedziała na podłodze kiedy usłyszała w oddali czyjeś kroki. Zignorowała je. Dalej tam była. Kiedy jednak ta nieznajoma osoba podeszła do niej i zapytała ją o jej stan wręcz wybuchła w środku.
-Co mi zorobiło?! Pytasz się mnie co mi kurwa to okno zrobiło?! -trząsła chłopakiem za ramiona wreszcząc do niego o sile syreny policyjnej.
-To okno... To okno dało mi kosza! To okno... TO OKNO NIE MA UCZUĆ- dziewczyna obróciła się w stronę okna a potem do niego podleciała i mówiła do niego obracając się w powietrzu jak wskazówka zegara.
-Znajdę Twoją rodzinę, przetopię ją a potem zrobię sobie z tego szkła piękne klamki dla moich innych okien! Moje serce już nigdy nie będzie taki samo... - wyciągnęła jedno skrzydło do nieznajomego jej chłopaka i stojąc już na ziemi przyciągnęła go do siebie.
-A ten chłopczyk mi w tym pomoże! Taaa... ZEMSTA BĘDZIE LUKROWANA!!!- patrzyła na młodzieńca świdrującym wzrokiem jakby chciała mu samym spojrzeniem przewiercić dziurę w brzuchu.
Powrót do góry Go down

avatar



Wiek : 19
Liczba postów : 108


PisanieTemat: Re: Korytarz I   09.11.12 21:32

I co tutaj poradzić..? Chyba nie wyzwie się nowej nieznajomej od chorych psychicznie... No bo jak okno może dać kosza. Trochę go zaczęły ręce boleć jak nim tak nagle zaczęła potrząsać. Zresztą po ostatnich wydarzeniach cały był obolały.
- Wiesz... Okna już takie są... - postanowił wczuć się w nastrój nowo poznanej koleżanki. - Jakby nie patrzeć pewnie zdradza cię z moją okiennicą. - kontynuował swoją grę, gdy ta nagle chwyciła go swoim skrzydłem.
- Czyli to jest twoja moc? Ładne skrzydła... - uśmiechnął się nie wiedząc co powiedzieć na jej hardą deklaracje wobec jej "ukochanego". - Tak właściwie to możesz mówić mi Oz... - zakaszlał. No tak przeziębienie dawało się we znaki. Spróbował uwolnić się z jej uchwytu. Szło mu to dość kiepsko jednak mu się to udało.
- Jak masz właściwie na imię?- spytał. - Mogłabyś mu dać spokój... Wiesz... Pokaż mu co traci! - wychrypiał starając się zachować jak największą powagę. No ale jak tu o powagę w takiej sytuacji. Nie chcąc urazić skrzydlatej koleżanki podszedł do niej i śmiejąc się trochę poklepał ją po ramieniu.
- Może zapomnisz o nim pokazując...- jego wypowiedz przerwało nagłe kichnięcie. - Pokazując mi drogę do pielęgniarki. Oczywiście jeśli masz czas i będziesz w stanie zapomnieć o nim. - powiedziawszy to wskazał ręką na okno, z którym do niedawna wykłócała się nieznajoma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Korytarz I   10.11.12 17:58

Lottie spacerowała sobie po szkole, zdecydowanie zbyt znudzona, przeżuwając od czasu do czasu jeden z zabranych ze sobą cukierków i stukając po ścianach i kaloryferach wyciągniętym, różowym mazakiem. Nie spodziewała się tutaj znaleźć jakiejś specjalnie dobrej rozrywki, ale już nie wiedziała co ze sobą począć, dlatego w pewnym momencie znalazła się na jednym z korytarzy na parterze. Wtedy do jej uszu doleciała dość ciekawa rozmowa. Nie żeby białowłosa podsłuchiwała, to była ta z sytuacji, kiedy słowa same wleciały do jej ucha i bezwiednie zostały przetworzone przez mózg. Tym niemniej Mirabelka zdecydowała się podążyć za owym źródłem dźwięku niesionym przez ściany, bo i treść rozmowy sugerowała zabawę. Albo wariatów. Lottie co prawda nie przepadała za wariatami, ale lepsze ich towarzystwo, aniżeli totalna nuda przed którą nie ma żadnego ratunku. Słuchając o okrutnym oknie, które nie ma uczuć, o lukrowanej zemście, Francuzka zbliżała się z każdym krokiem do rozmawiającej pod oknem dwójki, zwracając uwagę na to, że dziewczyna miała skrzydła. Czyli jeżeli Lottie będzie chciała wyrzucić kogoś przez to nieszczęsne okno, to będzie już wiedziała kogo wybrać, no nie? W każdym razie, gdy była już wystarczająco blisko, by dwójka mogła zwrócić na nią uwagę, otworzyła mazak i w mig podleciała do okna, wciskając się pomiędzy nie, a obecnych tu uczniów i namazała na szybie ładne, kształtne serduszko. Potem, zgrabnym ruchem obróciła się w stronę Oza i Madoki z miną aniołka, jakby właśnie nie zdewastowała szkolnej własności.
- To znak, że ono należy do mnie -podsumowała swoje bezczelne zachowanie.
I zaczęła się zastanawiać. Iść dalej czy obserwować reakcje? Blondyn napomknął coś o pielęgniarce więc istniała szansa, że po prostu sobie pójdą, co nie wróżyło dobrze przyszłości Lottie, która zdolna była już umrzeć z nudów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 18
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Korytarz I   11.11.12 17:40

Z cygarem w zębach, butelką koniaku w ręce, neseserem pod pachą i wszystkimi swoimi obowiązkami w dupie, Igor tanecznym krokiem przemierzał korytarz. Z wyrazem błogiego wylajtowania na twarzy martwy pielęgniarz zauważył na ścianę pewną nieprawidłowość. Widocznie ktoś zaznaczył na niej różowym mazaczkiem drogę do skarbu, a że garść bilonu niewątpliwie sprzydałaby się Igorowi, postanowił podążać za nią.
Jego ubiór dosyć odbiegał od typowego uposażenia poszukiwaczy skarbów, to znaczy bardziej niż Indianę Jonesa przypominał nieboszczyka przygotowanego do pogrzebu, ale w końcu liczą się chęci. W podróż wyruszył mając na sobie pasujący do jego kościstej sylwetki, pasiasty frak, wyraźnie skrojony na Igorka. Ubrał także równie pasiastą muszkę i pasiasty pasek, oraz czarną, pasiastą czapeczkę imprezową. Buty co prawda miał czarne, ale skarpetki miały już białe, wyszczuplające paseczki. Trzymając w zębach tlące się cygaro, od czasu do czasu wlewał w siebie koniak. Neseser oczywiście spoczywał na swoim miejscu, a jego stosunek do obowiązków zdecydowanie nie zmienił się, przyćmiony alkoholem i wizją zdobycia skarbu różowobrodego.
Szedł powoli, nieco chwiejnym krokiem bo nogi Igora i podłoga drżały w jego oczach niemiłosiernie. Wymachiwał przy tym rękoma jak tylko mógł nie uroniwszy z butelki ani kropli, żeby pomóc sobie w utrzymaniu równowagi. Po krótkiej chwili spostrzegł grupę uczniów zgromadzonych wokół, i śmielej już ale gubiąc neseser i podtrzymując się ściany podszedł bliżej kochanej młodzieży. Jego czujnemu narządowi wzroku nie umknął różowy znak namalowany na oknie. To ono musiało być tym egzotycznym skarbem.
-O cię chuj, to okno jest zdecydowanie moje.- powiedział, aż nadzbyt wyraźnie i poprawnie gramatycznie jak na swój stan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 19
Liczba postów : 108


PisanieTemat: Re: Korytarz I   12.11.12 19:47

Nie wiedział co się działo dookoła. Nagle skądś pojawiła się jakaś jasnowłosa dziewczyna, która prawdopodobnie chciała spowodować tutaj wojnę o okno. Tak! Właśnie to okno, do którego dostęp teraz blokowała. Zaczął zastanawiać się jak zareaguje na to wszystko Madoka. Miał nadzieje, że nie wybuchnie.
- My... My może pójdziemy... - spróbował odciągnąć skrzydlatą koleżankę jak najdalej od miejsca zamieszania, jednak drogę zablokował mu jakiś stary, śmierdzący mężczyzna z butelką w ręku. Uderzał od niego zapach alkoholu i cygar. Nie przepadał za tym i machinalnie się skrzywił.
- Prze... Przepraszam. - wychrypiał do mężczyzny. Prawdopodobnie nie słyszał go nawet, gdyż wybełkotał coś nieskładnie i ruszył w kierunku okna. No! To zapowiadała się jatka z udziałem dwóch dziewczyn i jakiegoś schlanego mężczyzny. Pięknie...
- Nie kłóćcie się o okno... To bezsensu! Przecież... - jego wypowiedź przerwało silne odkaszlnięcie. To wszystko zaczynało go irytować. I pomyśleć, że przyszedł tu tylko, aby znaleźć pielęgniarkę. On to jednak ma to szczęście. No cóż... Chyba będzie musiał jakoś powstrzymać szykującą się awanturę. W końcu tylko jemu z tego grona nie zależy na tym oknie nie~?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Korytarz I   12.11.12 20:01

Właściwie to Mirabelce nie zależało na oknie. Miała gdzieś okno. Natomiast chciała się pobawić, rozerwać, pośmiać chociażby w duchu, a że należała do osób beztroskich, to wywołanie małej wojny o tak bezsensowną rzecz wydawało jej się pomysłem idealnym. Nie przewidziała tylko, że na planie akcji, której scenariusz białowłosa sobie szybko wyrysowywała w głowie, pojawi się jakiś mężczyzna, podpity, sądząc po otoczce zapachowej jaka pojawiła się wraz z jego przybyciem. Z pewnym zdziwieniem obserwowała jak się zbliżał, zastanawiając się, jak to się stało, że na terenie szkoły pojawił się jakiś stary menel, tym niemniej jego słowa wywołały parsknięcie śmiechu u białowłosej. Lottie wspięła się na parapet, a potem, z nadal otwartym mazakiem dzierżonym w jednej dłoni, rozpostarła ręce na boki już totalnie odcinając dostęp pozostałej dwójce do szklanej tafli.
- Niedoczekanie Twoje, stary dziadzie!
Tymczasem jakiś blondyn próbował uspokoić towarzystwo i nie dopuścić do zabawy. Bessettet, która nie brała tego totalnie na poważnie, niesamowicie śmieszyła taka postawa, tym niemniej powstrzymywała ona teraz swoje rozbawienie, coby nie psuć poważnej, pełnej napięcia atmosfery.
- Jak to bezsensu? To moje okno i już. Nikomu go nie oddam- odparła natomiast nie dając się przekonać do racjonalności.
Bo racjonalność przecież była taka nudna, no nie? Co prawda, z talentem Lottie do pakowania się w kłopoty, z tej sytuacji mogło wyniknąć coś bardzo dziwnego, zwłaszcza od momentu, gdy dołączył pijany Igor, tym niemniej raz się żyje i nie ma sensu zastanawiać się nad konsekwencjami... prawda?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 18
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Korytarz I   13.11.12 18:11

Igor spojrzał podejrzliwie na Oza. Na pewno to on był mózgiem operacji, w drużynie Madoki i właśnie planował odwrót taktyczny. Igor jako podejrzliwy strateg starał nie przyjąć do wiadomości że Oz próbuje po prostu uciec.
-Nigdzie nie idziecie, musimy rozwiązać nasz problem.- powiedział, nieco bełkocząc przez krew zanikającą w alkoholu w jego żyłach, ale mimo wszystko starał mówić się powoli i wyraźnie. Żeby zrozumiał go każdy dla swojego dobra. Zachwiał się lekko i czknął, ale znalazł oparcie w ścianie, która mężnie wytrzymywała napór mężczyzny.
-To okno ma bardzo dużą wartość dla mojej osoby, myślę że możecie z niego zrezy... Niby kto jest starym dziadem?- rzucił, grożąc palcem dziewczynie która właśnie wspinała się na parapet.
-To że zaczniesz do mnie świecić majtkami z tego parapetu, nic nie zmieni. Nic a nic!- wykrzyknął, dosyć zdecydowanie jak na Igora który zwykle był miły i przychylny każdemu. Nieco uraziła go ta sytuacja... Dlatego że przypomniał sobie przez nią że jest impotentem. A to bolało za każdym razem.
-Zejdź z mojego okna, ładnie prosze.
Raz się żyje? Powiedz to mojemu kotu, proszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   13.11.12 19:00

Dziewczyna rozpięła skrzydła i wzleciała do góry latając dookoła towarzyszy. Złość, która ją ogarniała przelewała się strumieniami. Czuła, że jej ciało rozerwane wybuchem wściekłości zacznie żyć własnym życiem, wynajmie hotel, następnie nauczy się języka angielskiego a potem... PODBIJE ŚWIAT!!!(dam dam daam!). Nie mogła do tego dopuścić więc dała emocjom upust w postaci wydarcia mordy.
-WY NIC NIE WARTE ROBAKI! Tylko ja mam prawo do tego okna, to ja pierwsza wyznałam mu miłość. Wy nawet nie potraficie dojrzeć to co naprawdę w nim piękne, patrzycie tylko na wygląd zewnętrzny! .- Madoka po barwnym wyrażeniu uczuć wzięła cztery głębokie wdechy zleciała na ziemię. Podchodziła do każdego z osobna patrząc na nich wyzywająco po czym stanęła na środku i zaliczyła facepalm'a a potem zaczęła się psychopatycznie śmiać. ( O tak. )
-Wy naprawdę jesteście aż takimi imbecylami?- położyła się na ziemi bokiem i machała nogami w celu wirowania jednak kontynuowała dalej.- ]b]To przecież oczywiste, że to okno was nie pokocha... Bo... Bo ja byłam jego kochanką w poprzednim wcieleniu! To chyba oczywiste! Wystarczy spojrzeć na to okiem umysłu... Mój pępek pożąda jego framugi...[/b]- podeszła do Igora bardzo blisko, ich ciała dotykały się. Wzięła jego rękę i położyła jego dłoń na swoim brzuchu.- Poczuj jak mój pępek pożąda tego okna a jeśli nadal nie zmienisz decyzji spotkasz się z latającymi hula-hopami szatana!!!
Powrót do góry Go down

avatar



Wiek : 19
Liczba postów : 108


PisanieTemat: Re: Korytarz I   13.11.12 19:29

Stał tak w osłupieniu nie wiedząc co się dokładnie dzieje. Oni chyba naprawdę chcieli wywołać wojnę! Spojrzał się w bok by spostrzec, że jego koleżanka nagle zniknęła. Jednak po chwili przeleciała tuż przed jego twarzą o mało go nie wywalając. Gdy nieznajoma zaczęła się wydzierać, zatkał uszy. No cóż... To było ciut za głośno jak na obolałą głowę blondyna. Nagle Madoka zatrzymała się między nimi.
- W-wszystko w porządku? - spytał cicho, lekko zdziwiony. To nie pasowało mu wcale, by po takim wybuchu nagle postanowiła przestać. Nie na długo jak się okazało. Po chwili usłyszał dość przerażający śmiech. Przeszedł go momentalnie dreszcz, jednak po zastanowieniu, to zestawienie wyglądało dość komicznie. Mała dziewczynka i psychopatyczny śmiech. Próbował nie wybuchnąć śmiechem, ale jakoś to nie wyszło. Może chociaż to rozładuje trochę napięcie?
- Dobra... Żarty żartami... - powiedział próbując zmienić temat i raczej ignorując mężczyznę, który raczej nie był w stanie mu pomóc. - Wie może, któraś z was, gdzie... - jego wypowiedz przerwało potężne kichnięcie. - Gdzie jest pielęgniarka? - dokończył po chwili lekko skrępowany. - Jakby na to spojrzeć tu jest jeszcze wiele innych okien... To możecie jej zostawić! - tu wskazał palcem na Madoke. - A i może byśmy się sobie jakoś przedstawili czy coś? Bo jakoś nie widzi mi się mówić do was " Hej ty z mazakiem w ręku". Więc jakby co ja jestem Oz... - powiedział, łapiąc oddech po dłuższej wypowiedzi. Naprawdę miał nadzieje, że nie będą już drążyć tematu okna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Korytarz I   13.11.12 19:45

Stary dziad oburzył się za nazwanie go starym dziadem, co zwróciło uwagę Lottie. Zerknęła na niego dość wymownie, z ukosa i kpiną na ustach. Zdawała się mówić "no zgadnij... kto, oczywiście, że ty!". Na kolejne słowa Igora, Lottie odruchowo złapała za skrawek spódniczki i przycisnęła ją do siebie.
- Gdzie się gapisz, stary dziadzie?!
Będzie jeszcze ją tu molestował wzrokiem. Niedoczekanie! Jeśli jednak miał to być zabieg, dzięki któremu Mirabelka odpuściłaby sobie parapet, to nie zdał egzaminu. Białowłosa bowiem tylko przykucnęła sobie, dbając o to żeby nikt specjalnie nie miał okazji patrzeć tam gdzie nie trzeba. Teraz przyszło jej obserwować wybuch Madoki, która trochę sobie polatała, trochę pośmiała, dość przerażająco i ogółem była całkiem zabawna.
- No chyba Cię pogrzało. Właśnie powiedziało mi, że Cię nienawidzi - podsumowała jej wywody z wesołym, triumfalnym uśmieszkiem.
Co prawda Bessettet nie zwykła rozmawiać z oknami, ale na potrzeby całej sytuacji mogła trochę nagiąć prawdę, no nie? Tym niemniej Oz i tak musiał się odezwać i próbować rozładować napięcie, odwracając uwagę tu obecnych od tematu. A przynajmniej próbując. Lottie, która wydawała się akurat teraz być na wygranej pozycji, o dziwo go nie zignorowała, tym niemniej nie skupiała na nim pełnej uwagi.
- Nie ma mowy. To okno jest moje. Jest na nim moje serce! To mój skarb!- zaoponowała na propozycję wzięcia sobie innego okna- Jakem Lottie Mirabelle Bessettet, nie oddam mojego skarbu nikomu
Cóż, przy okazji wyjaśniło się ostatecznie, kto tutaj był Igorowym Różowobrodym.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



Wiek : 18
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Korytarz I   13.11.12 20:16

Igor, nieprzyzwyczajony do bycia obrażanym przez uczniów przybrał marsowy wyraz twarzy. Jeszcze zrozumiałby gdyby takie słowa skierowałby do niego uczeń mierzący w jego kierunku karabinem, ale te kruche istoty najwyraźniej nie wiedziały czemu nie obraża się nauczycieli.
-Nie wiem skąd wzięłaś LSD, ale muszę Cię poinformować że za takie rzeczy karą jest rozmowa z vice dyrektorem, ekspertem od spraw alkoholu i czegoś jeszcze.- powiedział, sceptycznie patrząc na Madokę wybuchającą śmiechem. Myślał że nic już go nie zaskoczy, odkąd na wigilii klasowej w szkole podstawowej niejaki Adolf H. poczęstował go bimbrem, według specjalnego nazistowskiego przepisu, a tutaj taka niespodzianka. Ale człowiek uczy się całe życie, lub w przypadku Igora całe nie-życie.
-Ja jestem pielęgniarką, młody chłopcze.- chrząknął z nieukrywaną dumą w głosie, podnosząc lekko do góry swoją imprezową czapeczkę i pozwalając żeby ta, przyciągnięta z powrotem gumką, uderzyła go w czerep.
Uważnie obejrzał Lotkę. U tej nie stwierdził póki co żadnych nieprawidłowości, poza tym że sprawiała wrażenie lekko cofniętej, zatrzymanej umysłowo na etapie wczesnej gimbazy, ale z posuniętą w czasie budową ciała. Nie był w stanie jednoznacznie określić jej wieku, jak zresztą nie był teraz w stanie pełnienia zawodu, i wykonywania innych czynności. Nie widział jej w roli różowobrodego, ale nad tym powinien zastanowić się głębiej. Tymczasem jedna z uczennic przykleiła się do niego, a ten jak oparzony podskoczył, tracąc oparcie ściany. To wystarczyło żeby przechylił się niebezpiecznie do tyłu i jak sprężyna odkształcił się w innym kierunku, uderzając czołem o tę część Madoki która akurat była na wysokości schylonego Igora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??


Gość



PisanieTemat: Re: Korytarz I   13.11.12 21:03

Kiedy Igor uderzył głową o brzusio Madoki ta przycisnęła rękami jego głowę do swojego pępka, który podobno pożądał okna.
-Wsłuchaj się w mój pępek panie pielęgniarko! I co słyszysz? Oczywiście oprócz takiego "wrrum, wrrrum".- spojrzała na niego po czym niechętnie odstawiła jego głowę. Podeszła do blondyna, który się przedstawił. Objęła go ramieniem i również postanowiła się przedstawić reszcie.
-Me imię Madoka a nazwisko Taku. Mam 15 latek i uczęszczam do pierwszej klasy domu Speculum. Nie-miło mi was poznać wy kradzieje okna. Na milicję zadzwonie! EEEEJ!- stanęła naprzeciw Oz'a z przerażającym spojrzeniem.
-Potrzebujes pielęgniarki? Jeśli coś sie stało to mogę nastawić...-Rozszerzyła skrzydła tak bardzo, że zasłaniał ją cień przez co wyglądała jeszcze bardziej mhrocznie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Korytarz I   

Powrót do góry Go down
 
Korytarz I
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Tajemniczy korytarz
» Korytarz w lochach
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Elizabeth :: Parter-
Skocz do: